2szarozielone
15.06.08, 15:11
Naprawdę uważacie, że uroda ma tak wiele wspólnego z tym, czy człowiek jest
samotny, czy też znajdzie miłość? Że uroda jest niezbędna, by znaleźć kogoś
bliskiego? Że to w ogóle istotne?
Nie wiem, może jestem skrzywiona, bo sama nie jestem jakoś szczególnie
brzydka. Ale kurczę, patrzę i obserwuję i może owszem, jak ktoś jest ładny, to
łatwiej jest o liczne głupawe podrywy w knajpie, ale z miłością to nie ma nic
wspólnego. I jest masa szczęśliwych kobiet z defektami urody i masa pięknych,
mających powodzenie, ale bezskutecznie szukających drugiej połówki.
Jeśli chodzi o facetów - to samo. Tańczę sobie wczoraj na imprezie, patrzę -
nawet kilku przystojnych facetów jest... Ale co z tego? Po diabla zagadywać,
czy podrywać, jak to może być burak, idiota, alo nudziarz? Jak wygląd fajny,
to mogę mu fotę pstryknąć komórką i ustawić zdjęcie jako tapetę, ale po co się
w znajomość pakować? Ta cała uroda i piękno to tylko mydli oczy i zakłóca
odbiór. Przy tworzeniu związków nie ma nic do rzeczy...