Dodaj do ulubionych

Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch?????

24.06.08, 16:35
CZemu tak bardzo negujecie mężatki, zonatych, sluby??
Dlaczego malzenstwo to wg was tylko dzieci i obowiazki?
Mozna byc szczesliwa mezatką, miec dwojke dzieci, no i miec fajnego
męża, i byc szczesliwą!!!!!!!!!!!!!Owsze beda obowiazki ale bez
przesady. Wole byc męzatką niz singlem. Nie za wszelka cene ale
wolalabym.
Mam prawie 25 lat i zaczynam o tym myslec. Pragne miec dzieci i
męża, nie wstydze sie tego. Chce byc kochana i kochac .
Obserwuj wątek
    • kitek_maly Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 16:37

      > Wole byc męzatką niz singlem.

      Taaak, to dobrze wiemy. :-)
      Ale masz rację, nie za wszelką cenę.
      A kto neguje małżeństwo??
      • nemi24 Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 16:40
        Oj wielu ludzi na tym forum. Ich teksty to "PO co ci pieluchy i
        gary" "Chcesz byc kura domowa" albo "Dla niektorych kobiet
        malzenstwo i dzieci to szczyt mozliowsci i sukces zyciowy"

        NO i dziwnie sie czuje jak to czytam. Bo niby czemu dzieci i mąż
        mogą nie byc sukcesem?
        • vader.darth Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 16:43
          "PO co ci pieluchy i gary" - bo chće dziecka
          "Chcesz byc kura domowa" - kura domowa to stan umysłu i cecha nieazleżna od
          stanu - jak nie jesteś kurą to nie będziesz po dzieciach i mężu

          "Dla niektorych kobiet malzenstwo i dzieci to szczyt mozliowsci i sukces zyciowy"
          biologia + rozsądek a co można stworzyc bardziej skomplikowanego od człowieka -
          jeszcze nikomu sie to nie udało :)
          • nemi24 Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 16:48
            tzn te co tak mowia to same chca dziecka?ale mnie chca odwiesc od
            tego aby chciala byc męzatką?
        • kitek_maly Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 16:44

          > NO i dziwnie sie czuje jak to czytam. Bo niby czemu dzieci i mąż
          > mogą nie byc sukcesem?

          Dlatego, że życie to NIE TYLKO małżeństwo i rodzicielstwo.
          • sundry Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 16:46
            Tym bardziej,jak ma się 2o parę lat i można jeszcze poszaleć,wiadomo,że jak ma
            się dzieci,to już na wiele rzeczy nie można sobie pozwolić.
            • vader.darth Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 16:48
              w obecnym świecie 20 latka z dziecmi to wypadek przy pracy i nie o tym tu mówimy
              • sandra.ka Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 19:13
                chyba niewiele wiesz o zyciu. Mam koleżanki w wieku 20-24 lata które zdecydowały
                się już na dzieci.To nic takiego dziwnego i nienormalnego.
                • cloclo80 Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 22:30
                  Jak się ma sponsora który zapłaci za taką fanaberię można mieć 4 dzieci i to
                  znacznie wcześniej.
                  Zdecydowana większość ludzi jest takiego luksusu pozbawiona.
                  • sandra.ka Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 22:45
                    klejny błąd.to są normalni, młodzi ludzie. Młode małżeństwa. To mit, ze żeby
                    zdecydować się na dziecko trzeba mieć kilkupokojowe mieszkanie i super
                    zarobki.Wszyscy z moich znajomych sobie radzą. Tylko jedna z koleżanek ma męża,
                    który bardzo dobrze zarabia. Reszta tak raczej przeciętnie. ale mają dzieci,
                    kochają się i są szczęsliwi.
                    Jakoś kiedyś ludzie też decydowali się na dzieci w takim wieku i nikogo to nie
                    dziwiło.
                    • cloclo80 Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 22:56
                      Bez pomocy rodziny (finansowej i fizycznej) jest to cokolwiek trudne.
                      Poziom dochodów czy stan posiadania jest tutaj bez znaczenia. Wysoki przyrost w
                      krajach muzułmańskich bierze się przede wszystkim z faktu, że dziecko jest
                      sprawą całego rodu (lub wspólnoty religijnej o ile rodzina mieszka gdzie
                      indziej) a pomoc młodej matce jest niemal obowiązkiem wynikającym z religii i
                      tradycji.
                      • sandra.ka Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 25.06.08, 10:21
                        i rodziny pomagają na ile mogą. Z tym że nie są to też specjalnie bogate
                        rodziny.ale razem to jakoś wychodzi.Więc tekst o sponsorze był dziwny.Tak samo
                        jak uważanie za coś niesamowicie dziwnego tego, że dwudziestoparoletni ludzie
                        chcą zakładać rodziny
                        • laska.waniliowa Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 25.06.08, 10:24
                          sandra.ka napisała:

                          > i rodziny pomagają na ile mogą. Z tym że nie są to też specjalnie bogate
                          > rodziny.ale razem to jakoś wychodzi.Więc tekst o sponsorze był dziwny.Tak samo
                          > jak uważanie za coś niesamowicie dziwnego tego, że dwudziestoparoletni ludzie
                          > chcą zakładać rodziny

                          nie "dwudziestoparoletni ludzie zakładający rodziny", a "dwudziestolatka z
                          dziećmi" widzisz różnicę?
                          • sandra.ka Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 25.06.08, 19:14
                            a w takiej rodzinie jest dwudziestolatka która ma dziecko.
                            Poza tym dyskusja nie dotyczyła smaotnego macierzyństwa tylko decydowania się
                            przez dwudziestolatki na dzieci. Ktoś stwierdził, że to niemozliwe. więc
                            napisałam,że możliwe i całkiem normalne.
                            • laska.waniliowa Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 25.06.08, 19:27
                              pewnie że możliwe i normalne, ale przyznasz że spora część ślubów w wieku 18-19
                              lat jest następstwem wypadku przy pracy.
                              • sandra.ka Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 25.06.08, 19:44
                                tam było o dwudziestoparoletnich osobach. nei znam nikogo kto brał slub w wieku
                                18 lat, chociaż jedna moja koleżanka wyszła za mąż mając 16:) I to wcale nie z
                                powodu ciąży, są już 9 lat po slubie i nadal nie mają dzieci.

                                Sporo moich znajomych brało slub w wieku 21-22 lata. Dzieci jak się pojawialy to
                                zwykle gdzieś po roku - półtora.
                                • laska.waniliowa Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 25.06.08, 19:48
                                  > Sporo moich znajomych brało slub w wieku 21-22 lata. Dzieci jak się pojawialy t
                                  > o
                                  > zwykle gdzieś po roku - półtora.

                                  właśnie zmierzam do tego że odpowiedziałaś na post o 20latkach z dziećmi. spójrz
                                  8 postów w górę.
                                  • sandra.ka Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 25.06.08, 19:52
                                    widać inaczej to rozumiemy - ty jako osoby mające dokładnei 20 lat, ja jako
                                    osoby bedące mniej więcej w tym wieku, czyli np mające 22
          • vader.darth Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 16:47
            jak bedziesz dużym kotkiem to zadasz sobie pytanie po co żyję ? żeby wykonac
            plan w pracy? może...

            każde przegiecie jest złe tylko dzieci - tylko praca - tylko kariera itp
            równowaga to podstawa
            • kitek_maly Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 16:52

              > każde przegiecie jest złe tylko dzieci - tylko praca - tylko
              kariera itp
              > równowaga to podstawa

              Wszak o tym prawię.
              Na pewno są kobiety, dla których życie rodzinne jest jedyną
              wartością w życiu i mając tylko to będą czuły się spełnione.
              Natomiast to na pewno nie jest życie dla mnie. :-)
              • nemi24 Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 16:53
                No ja to samo , kitku. I praca i rodzina. Czy to zle?
                • kitek_maly Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 16:55

                  Super podejście.
                  • nemi24 Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 16:57
                    a ty co taka przeciwna dziecku? I byciu męzatką? Powiedz
                    • kitek_maly Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 17:00

                      Nie jestem przeciwna.
                      Może niejasno to z postów wynika.
                      Pewnie chciałabym mieć męża (tzn niekoniecznie męża, ale partnera na
                      dłuuugi czas) i na pewno chciałabym mieć dzieci. Jednak nie czuję
                      się bezwartościowa teraz, kiedy jestem od dłuższego czasu sama. I
                      własna rodzina jest dla mnie jednym z celów życiowych, natomiast
                      takich, na których realizację daję sobie kilka dobrych lat.
                    • vader.darth Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 17:01
                      kitek jet mały, młody, spłaca kredyt, samotny narazie - musi podrosnąc z długów
                      wyjśc sparowac sie po ludzku itp...
                      • kitek_maly Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 17:02

                        :-DD

                        No a poza tym zapomniałeś o najważniejszej sprawie - aż zacytuję za
                        moim guru w tym temacie: Bez partnera u boku
                        czlowiek jest nikim, jest zdziwaczalym czlowiekiem, czesto brzydkim
                        i z wadami, nikt go nie chcial.

                        Jestem brzydka i z wadami, więc nikt mnie nie chce. :-]
                        • vader.darth Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 17:04
                          spko - podrasujemy Cie i sprzedamy - byle byś młoda jeszcze była spoko
                          • kitek_maly Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 17:06

                            Dobra, lęcę się rasować na balkonie. ;-)
              • vader.darth NIE ! 24.06.08, 16:54
                kiciak włochaty napisał:
                Na pewno są kobiety, dla których życie rodzinne jest jedyną
                wartością w życiu i mając tylko to będą czuły się spełnione.

                nie to błąd bo dzieci kiedys odejdą a życ dalej trzeba, znudzony mąż też może odejść
                posiadanie rodzinki nie wyklucza aktywnego życia!!!!!!!!!!
                • kitek_maly Re: NIE ! 24.06.08, 16:56

                  Zatem będą czuły się spełnione przez większą część życia. ;-)
                  A potem będą wnuki, więc też będzie co robić. ;-)
                  • vader.darth Re: NIE ! 24.06.08, 16:57
                    :)
                • nemi24 Re: NIE ! 24.06.08, 16:56
                  a ja powiem tak..Wole sie spelnic, miec rodzine, potem (odpukac)
                  rozwiezc sie niz......na zawsze nie miec nic i byc starą panną.

                  • kitek_maly Re: NIE ! 24.06.08, 16:58

                    No zgadza się, życia nie przewidzisz. A rozwód tak naprawdę może się
                    zdarzyć każdemu.

                    Natomiast jak ja miałabym nie mieć swojej rodziny... Hmmm jakoś bym
                    to udźwignęła. :-)
                    • vader.darth Natomiast jak ja miałabym nie mieć swojej rodziny. 24.06.08, 17:00
                      Natomiast jak ja miałabym nie mieć swojej rodziny... Hmmm jakoś bym
                      to udźwignęła. :-)


                      poczekaj na hormonki - natura zaplanowała jak naprostowac niesforne stworzenia :)
                      • kitek_maly Re: Natomiast jak ja miałabym nie mieć swojej rod 24.06.08, 17:01

                        Nie strasz. :-(

                        BTW, ile Ty masz lat, że ciągle każesz mi dorosnąć? ;-)
                        • vader.darth Re: Natomiast jak ja miałabym nie mieć swojej rod 24.06.08, 17:02
                          starszy jestem a do starszych z szacuneczkiem proszę
                          Ty masz pewnie 23-25 - po stylu widać
                          • kitek_maly Re: Natomiast jak ja miałabym nie mieć swojej rod 24.06.08, 17:03

                            A młodszym to się szacuneczek nie należy, hę?
                            I ja nie pytam ile masz w stosunku do mnie, tylko ILE. :-P
                            • vader.darth Re: Natomiast jak ja miałabym nie mieć swojej rod 24.06.08, 17:04
                              jeśli moje wylicznie są trafne to z 5 lat starszy jestem
                              • laska.waniliowa Re: Natomiast jak ja miałabym nie mieć swojej rod 24.06.08, 18:14
                                vader.darth napisał:

                                > jeśli moje wylicznie są trafne to z 5 lat starszy jestem

                                tak, za moich czasów ósmoklasiści też uważali się za najmądrzejszych w całej
                                szkole:))
                                • vader.darth Re: Natomiast jak ja miałabym nie mieć swojej rod 25.06.08, 09:53
                                  i pewnie byli - zakladając kryterium uczniów:)
                                  • laska.waniliowa Re: Natomiast jak ja miałabym nie mieć swojej rod 25.06.08, 10:26
                                    no tak, ale myślałam że z poczucia wyższości pt. "bo mam 5 lat więcej a ty
                                    nie-e" wyrasta się gdzieś w szkole średniej:))
                    • nemi24 Re: NIE ! 24.06.08, 17:00
                      Wiem, ze klamiesz. Mnie tez przy kolezankach ciezo sie przyznac, ze
                      ciezko mi samej....i ze nie moge sobie nikogo znalesc. Wierze ci i
                      nawet nie gniewam, ze bedziesz sie zapierac.
                      • kitek_maly Re: NIE ! 24.06.08, 17:05

                        > Wiem, ze klamiesz. Mnie tez przy kolezankach ciezo sie przyznac,
                        ze
                        > ciezko mi samej....i ze nie moge sobie nikogo znalesc. Wierze ci i
                        > nawet nie gniewam, ze bedziesz sie zapierac.

                        Łojeja, to do mnie było? :-D
                        Słońce, naprawdę daję sobie z tym radę. Są momenty, kiedy jest mi
                        bardzo ciężko i chciałbym mieć kogoś, na kim mogłabym się oprzeć,
                        ale nie spędza mi to snu z powiek. Nauczyłam się juz żyć sama.
                  • vader.darth Re: NIE ! 24.06.08, 16:59
                    a co Ci przeszkadza miec rodzine , pracowac , jeździc po świecie czy co tam
                    jeszcze Ci potrzeba?
                    dzieci zajmuja ok 2 lat- sztuka - 90% uwagi potem można robic inne rzeczy także
    • vader.darth Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 16:37
      znam masę dzieciatych, bogatych i przeszczęśliwych z tego powodu oraz kupe
      samotnych zgorzkniałych i smutnuch
      • nemi24 Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 16:41
        NO i jak myslisz od czego to zalezy?
        • vader.darth Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 16:45
          Od ludzi jakimi są.
          Ktoś kto kocha dzieci - będzie szczęsliwy z nimi. Nie ma ponoć (jeszcze nie
          sprawdziłem) nic wspanialszego naswiecie niż rosnąca cząstka Ciebie - jak Ty się
          sarzejesz (dlatego młodzi tego nie kumaja - process starzenia jest niezbedny by
          zrozumieć)
    • sundry Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 16:39
      Nie negujemy małżeństwa,negujemy parcie do małżeństwa za wszelką cenę,bo
      19-letnia koleżanka ma męża,a ja nie.
    • rose-ana Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 17:07
      > Chce byc kochana i kochac .

      Bo tylko w małżeństwie można to osiągnąć?
      Ja póki co jestem fanką związków na kocią łapę, a małżeństwo kojarzy mi sie z
      monotonią i końcem beztroski.
      • simply_z Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 17:14
        Wiecie co..tak czytam tego biednego trolla Nemi ,ktora wszyscy nie
        lubią ,dokuciają i w ogolie śtlaśnie...,potem czytam post o mezach (
        niewazne jakis ,wazny ,zeby byl) i sobie mysle w jakim ja
        strasznym ,patriarchalnym kraju zyje...
        • rose-ana Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 17:24
          I chyba niestety w takim kraju umrzemy bo to szybko sie nie zmieni...
          • simply_z Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 17:25
            moze za 20 lat..
    • ricemice Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 17:14
      "Mozna byc szczesliwa mezatką, miec dwojke dzieci, no i miec fajnego
      męża, i byc szczesliwą!"

      Oczywiscie ze mozna, ba nawet czasem takie mezatki spotykam, tylko
      nie wiem czemu sluzy twoj rozpaczliwio-zaczepny post?
      Zamiast marudzic - do dziela i potem bedziesz mogla do oporu zalewac
      forum postami "szczesliwej dzieciatej mezatki z fajnym mezem"

      __________________________________________
      moja ostatnia muzyczna fascynacja
      www.youtube.com/watch?v=XGV8xCkpXjE
    • ania.silenter odpowiedź na tytułowe pytanie 24.06.08, 17:19
      nie, nie tylko.


      :D
    • iberia.pl Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 17:25
      nemi24 napisała:

      > CZemu tak bardzo negujecie mężatki, zonatych, sluby??

      ale kto i gdzie?
      Niektorym papier nie jest do szczescia potrzebny po prostu.

      > Dlaczego malzenstwo to wg was tylko dzieci i obowiazki?

      kto i gdzie tak napisal?

      > Mozna byc szczesliwa mezatką, miec dwojke dzieci, no i miec
      fajnego męża, i byc szczesliwą!!!!!!!!!!!!!


      mozna.

      >Owsze beda obowiazki ale bez
      > przesady. Wole byc męzatką niz singlem.

      bo....?
      bedziesz kim lepszym ?

      >Nie za wszelka cene ale
      > wolalabym.
      > Mam prawie 25 lat i zaczynam o tym myslec. Pragne miec dzieci i
      > męża, nie wstydze sie tego. Chce byc kochana i kochac .

      i tego Ci zycze.
    • bertrada Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 18:07
      Ja nie wiem skąd ten stereotyp. można przecież nauczyć dzieciaki, żeby same
      sobie zmieniały pieluch i same sobie gotowały a samej w tym czasie leżeć na
      kanapie i oglądać tokszoły i telesklepy. Peggy Bundy tak miała.
    • marysia_wroc Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 19:55
      To życzę powodzenia. Tylko wiesz, w praktyce wygląda to trochę inaczej. To nie
      tylko zycie z obrazka: uśmiechnięte dzieci, kochający mąż i pies. Zapewniam Cię,
      ze w praktyce to inaczej wygląda. Zmęczenie, często mało czasu dla siebie,
      zmęczenie dziećmi, rutyna w domu, praca, prace domowe- to może być wyczerpujące.
      Na pewno nie jest to wyłącznie kolorowe życie. Obserwuję to u małżeństw z dziećmi.
      • marysia_wroc Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 20:03
        Poza tym jeśli o mnie chodzi- nie wyobrażam sobie być tylko z dziećmi, np. nie
        pracować. Popadłabym w megadoła. Poza tym jestem dość niezależną osobą i jak
        dłużej jestem z dziećmi brata, przeraża mnie myśl, że bym nie mogła ot tak,
        wyjść gdzieś, poczytać ksiażki, że cały dzień aż do momentu zaśnięcia dziecka
        byłby podporządkowany jemu. Byłabym wykończona. Tak, zawsze dzieci odprowadzę do
        brata, a ze swoimi??? Czułabym się taka przemęczona i uzalezniona psychicznie.
        Nic spontanicznie nie zaplanuje, wypadu do kina, do kumpeli, na basen, na
        tydzień do ciepłych krajów. Obawiam się, że będzie mi źle w takiej sytuacji.
        Dlatego skończyłam studia i zamierzam korzystać dalej z niezalezności
    • minasz Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 22:11
      miec 2 dzieci i byc szczesliwym??????????
      chyba zarobionym i kims bez czasu
      \no jezeli to szczescie to mozna byc szczesliwym
      • izabellaz1 Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 23:10
        minasz napisał:

        > miec 2 dzieci i byc szczesliwym??????????

        A jak ktoś ma trójkę albo więcej?:D
    • grenadyna Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 22:29
      Ja, żona świetnego mężczyzny i matka dwójki maleńkich dzieci, jestem z moim
      stanem rodzinnym tak szczęśliwa, że niewątpliwie wkrótce postaram się do spółki
      z mężem o kolejne dziecko. Nawet praca - obiektywnie fajna - nie daje mi tyle
      satysfakcji, co rodzina. Mogłabym to robić zawodowo, niestety, nasz system
      podatkowy i ubezpieczeniowy jest w takiej sytuacji bardzo niełaskawy.
      • minasz Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 22:30
        a masz jakies inne zainteresowania?
        • grenadyna Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 22:37
          He, he, niewątpliwie zainteresowań nie mam, gdyż jestem zwykłą kurą domową,
          która interesuje się tylko markami proszków do prania. Dzieciaku, interesuję się
          rzeczami, o których istnieniu prawdopodobnie nigdy nie słyszałaś/eś, więc sobie
          raczej nie pogadamy na ten temat. Zresztą i tak trudno byłoby Ci w to uwierzyć,
          skoro przypuszczasz, że zajmowanie się domem i dziećmi uszkadza szare komórki.
          • minasz Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 22:39
            mam 1,5 rocznego syna to jakies tam pojecie chyba mam
            • grenadyna Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 22:42
              Przeczytaj sobie jeszcze raz swoje pytanie i moją odpowiedź.
              • minasz Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 22:46
                wynika z nich ze masz niskie p[oczucie własnej wartosci i
                masz prostacki sposob myslenia
                • grenadyna Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 22:48
                  Jestem zdruzgotana tą diagnozą. Dobrze, że mi powiedziałaś.
                  • minasz Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 22:53
                    a co mnie ty obchodzisz??????????????
                    jestes jakas kura domowa ktora chce wmowic ze przy 2ce dzieci prowadzi bardzo
                    interesujace zycie i dodatkowo pewnie spełnia sie zawodowo hehe
                    moze jak ktos nie jest w temacie to to kupi
                    • grenadyna Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 22:58
                      Bardzo mi miło, że poświęcasz mnie, skromnej i zahukanej kurze domowej, tyle
                      swojego cennego czasu. A przecież Cię nawet nie obchodzę! Jestem pod wrażeniem
                      Twojego humanitaryzmu. Często się tak pochylasz nad prostaczkami i rzucasz perły
                      swego intelektu przed wieprze?
                      • minasz Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 23:00
                        po co tyle duzych liter hehe
                        • grenadyna Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 23:04
                          Zasługujesz na duże litery. Zresztą, co Ci mam żałować, widzę, że na Twojej
                          klawiaturze ich brakuje.
                          Miło tak sobie popyskować przed snem, ale muszę Cię już przeprosić - lecę
                          odmówić różaniec i poczytać brewiarz z mężem. Oczywiście, zamierzam się jeszcze
                          zająć ZAINTERESOWANIAMI, ale to dopiero po szorowaniu wanny, wstawieniu zupy na
                          jutro i umyciu stóp małżonkowi. Miłego wieczoru.
                          • minasz Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 23:05
                            strasznie sie emocjonujesz
                            • grenadyna Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 23:07
                              Nie bardzo. Ale teraz już naprawdę, wybacz, nie mogę kontynuować tej uroczej
                              konwersacji, gdyż obowiązki (oraz - naturalnie - ZAINTERESOWANIA) czekają.
                              Dobrej nocy.
                              • minasz Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 23:08
                                nie przesadzaj z tym super seksem w małzenstwie hehe
                                • demonii.larua Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 23:43
                                  a co, gile Ci lecą z zazdrości? :>
                                  jak zwykle pie..sz jak potłuczony :D
          • izabellaz1 Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 23:17
            grenadyna napisała:

            > He, he, niewątpliwie zainteresowań nie mam, gdyż jestem zwykłą kurą domową,
            > która interesuje się tylko markami proszków do prania. Dzieciaku, interesuję si
            > ę
            > rzeczami, o których istnieniu prawdopodobnie nigdy nie słyszałaś/eś, więc sobie
            > raczej nie pogadamy na ten temat. Zresztą i tak trudno byłoby Ci w to uwierzyć,
            > skoro przypuszczasz, że zajmowanie się domem i dziećmi uszkadza szare komórki.

            Mimo wszystko chętnie posłuchamy.
            Wybacz ale mając jedno dziecko ścigasz się z czasem żeby mieć go i dla siebie i
            przede wszystkim JAK NAJWIĘCEJ dla DZIECKA a co dopiero z dwójką lub więcej.
            Zresztą widzę znajomych, którzy posiadają więcej niż jedno dziecko. Choćbyś nie
            wiem jak słodką i nieskazitelną wizję tutaj tkała nam przed oczami to jednak
            pamiętaj, że spora część z nas ma i współmałżonka i dzieci i bliskich znajomych
            i rodzinę żeby wiedzieć jak to wszystko wygląda.
            Pewnie przyjmiesz to jako atak ale nie taki był mój zamiar bo sama mam dziecko i
            jest to niewątpliwie wspaniały fakt ale jednak wymagający znacznych nakładów
            czasowych, finansowych i wielu poświęceń oraz przedkładania własnego dobra nad
            dobro tego małego, kochanego człowieka.
      • cloclo80 Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 22:32
        Odór pieluch uzależnia?
        • grenadyna Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 22:37
          A co byś chciał/a, żeby Ci odpowiedzieć na to błyskotliwe zagajenie?
          • ania.silenter Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 22:39
            grenadyna napisała:

            > A co byś chciał/a, żeby Ci odpowiedzieć na to błyskotliwe zagajenie?

            No jak to co? Powinnaś z pokorą przytaknąć i posypać swoją kurzą głowę popiołem:).
            • grenadyna Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 22:43
              Zatem przytakuję i posypuję głowę kurzą paszą treściwą. Wystarczająco pokornie
              wypadłam?
              • ania.silenter Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 22:47
                grenadyna napisała:

                > Zatem przytakuję i posypuję głowę kurzą paszą treściwą. Wystarczająco pokornie
                > wypadłam?

                Przeproś, przeproś za niekontrolowane rozmnażanie się:P.
                A serio, z jaką różnicą wieku masz dzieci? Bo u nas różnica wynosi 15 miesięcy.
                Trochę trudno było na początku ale teraz jest ok.
                • grenadyna Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 22:52
                  O rany, teraz mi głupio. Kto to widział, tak się mnożyć niecywilizowanie i bez
                  umiaru... Jeszcze mnie z Unii Europejskiej wyrzucą. Lepiej było kotka adoptować.
                  Ale już za późno.
                  Między moimi dziećmi jest dwa lata różnicy. Trzecie pewnie też będzie z takim
                  odstępem. A kto wie, może i kolejne. Fajne dzieci nam wychodzą, utrzymać je damy
                  radę, to szkoda zamykać warsztat.
                  • ania.silenter Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 22:58
                    grenadyna napisała:

                    > Między moimi dziećmi jest dwa lata różnicy. Trzecie pewnie też będzie z takim
                    > odstępem. A kto wie, może i kolejne. Fajne dzieci nam wychodzą, utrzymać je dam
                    > y
                    > radę, to szkoda zamykać warsztat.

                    Znaczy za patologię chcecie robić? (nic to, że stać Was na kilkoro dzieci). Mnie
                    już ostrzegano, że trójka to dziwnie wygląda. Cóż, jakoś przeżyję te zgorszone
                    spojrzenia i kąśliwe, wiejskie uwagi:P.
                    • grenadyna Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 23:00
                      Co robić, ktoś tę normę patologii w społeczeństwie musi wyrabiać. To już może
                      lepiej ja - dzieci mam czyste i niegłodne, męża nie biję, po zasiłek nie stoję,
                      to i estetyka patologii większa. Ku chwale ojczyzny!
                    • demonii.larua Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 23:47
                      >że trójka to dziwnie wygląda.
                      Żebyś widziała jak ludzie reagują na czwórkę :DDDDDD
          • cloclo80 Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 22:46
            Kiedy czwarte, piąte, szóste, siódme a może nawet ósme dziecko.
            Co rok prorok?
            • grenadyna Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 22:56
              Czwarte, piąte, szóste, siódme a może nawet ósme? No coś Ty, to patologia mieć
              więcej niż jedno dziecko. Już posiadanie dwojga jest podejrzane (pewnie wpadka,
              a może i dwie), więc skoro i tak jestem skazana na życie na marginesie
              cywilizowanego społeczeństwa, to czemu mam sobie teraz żałować?
              • cloclo80 Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 23:04
                Zaraz margines. Już przy 4 dzieciach możesz utrzymywać się z zasiłków na nie, a
                parafia powinna podesłać paczki. Nie wspomnę już o gwarantowanych miejscach w
                przedszkolach, darmowych biletach itp. przywilejach niedostępnych dla amatorów
                jedynaków. Jeszcze tylko taktyczny rozwód i jako samotna matka z gromadką dzieci
                na głowie wzbudzisz litość którą nie będzie trudno zdyskontować. W końcu
                wszystkie dzieci nasze są.
                • grenadyna Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 23:05
                  Dziękuję za cenne porady, rozważę je na tyle, na ile pozwoli mi skromny zasób
                  szarych komórek nadwyrężony przecież nadmierną prokreacją.
                  • cloclo80 Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 23:14
                    Zapewniam, że rozmaici wielodzietni a zwłaszcza ci bez dyplomów w walce o tzw.
                    "swoje" wykazują spryt, pomysłowość i upór nieosiągalny dla singli oraz par nie
                    zapewniających zastępowalności pokoleń.
                • demonii.larua Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 23:49
                  >Już przy 4 dzieciach możesz utrzymywać się z zasiłków na nie, a
                  > parafia powinna podesłać paczki. Nie wspomnę już o gwarantowanych >miejscach w
                  > przedszkolach, darmowych biletach itp.
                  Tak? Powiedz mi gdzie rozdają te kokosy, to sie przeprowadzę ;p
                  i swoje potomstwo utrzymam z zasiłków na nie :DDDD
                  • ania.silenter Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 24.06.08, 23:53
                    demonii.larua napisała:

                    > >Już przy 4 dzieciach możesz utrzymywać się z zasiłków na nie, a
                    > > parafia powinna podesłać paczki. Nie wspomnę już o gwarantowanych >mi
                    > ejscach w
                    > > przedszkolach, darmowych biletach itp.
                    > Tak? Powiedz mi gdzie rozdają te kokosy, to sie przeprowadzę ;p
                    > i swoje potomstwo utrzymam z zasiłków na nie :DDDD

                    w Enerdefenie:P
    • demonii.larua Nie, ale to 24.06.08, 23:45
      zarąbiście ciężka praca, której nie wszyscy są w stanie podołać :)
      • claratrueba Re: Nie, ale to 25.06.08, 08:06
        Jakaś histeryczna ta dyskusja. Mam za sobą 18 lat małżeństwa i 14 macierzyństwa.
        Oba b. udane, do tego coś ze 20 lat pracy zawodowej. Nie uważam, że to jakieś
        galery. Przy karmieniu piersią jest się uwiązanym- fakt ale to nie trwa tak
        długo. A z dzieckiem przy piersi można czytać, grać w brydża, oglądać film.
        Pampersów nie zmienia się co kwadrans. Niemowlę śpi w dzień kilka godzin. Po
        paru miesiącach można prowadzić normalne życie towarzyskie+ kino czy teatr
        zatrudniając baby sitterkę. Podobnie basen, fitness, kosmetyczka. Dziecku dobrze
        robi oswajanie się z obcymi przez godzinę czy dwie. Można jeżdzić na nartach- na
        zmianę- jedno z wózkiem, drugie jeździ. Od 2-3 lat dziecko z instruktorem,
        rodzice wolni. Problemem są wakacje, ale tu dziadkowie zwykle pomagają. A gary?
        Kwestia organizacji i zmywarki. I czasem rodzinnego wyjścia do restauracji.
        Naprawdę nie widzę, żeby posiadanie rodziny mnie ograniczało w czymkolwiek.
        • trypel Re: Nie, ale to 25.06.08, 08:14
          claratrueba napisała:

          > Naprawdę nie widzę, żeby posiadanie rodziny mnie ograniczało w czymkolwiek.

          W łażeniu nago po mieszkaniu,
          w kochaniu sie w południe w sobote na blacie kuchennym
          we wracaniu o której sie chce bez organizowania opieki nad dzieckiem
          w podjeciu szybkiej decyzji o wyjezdzie na weekend do Wilna
          w wypiciu na tarasie 3 butelek wina we dwójkę
          w spaniu w wolne dni do 12

          to tak na szybko,
          nie mówie że nie warto ale mowienie o braku ograniczeń to nadużycie :)
        • sundry Re: Nie, ale to 25.06.08, 08:18
          Pod warunkiem,że stać cię na baby-sitterkę,instruktora i zmywarkę;)
          • claratrueba Re: Nie, ale to 25.06.08, 08:43
            Łażenie nago po mieszkaniu jest u nas normalne. Picie na tarasie też (we 2
            dziecko za młode), wyjazdy, aczkolwiek niespontaniczne a planowane kilka razy w
            roku. Seks na blacie kuchennym odpada, pozostaje na pralce- niewielka różnica.
            Spanie do 12 odpada przez jakieś 3 lata, potem już dziecko zajmie się sobą
            (trzeba mu tylko zostawić banana, soczek i serek pod ręką). A w kwestii "jeśli
            cie stać"- nie wiem jak jest kiedy nie stać, piszę o sobie.
            • trypel Re: Nie, ale to 25.06.08, 08:56
              czyli spanie odpada- poważne ograniczenie
              picie dla mnie odpada bo nie upije sie przy dziecku 2 czy 4 letnim bo to
              nieodpowiedzialnosc
              wole w kuchni :)
              • funny_game Re: Nie, ale to 25.06.08, 09:01
                Trypel, ale brak dzieci nie równa się absolutna wolność. Jeśli się tych dzieci
                pragnie, zwłaszcza.
                Zawsze sobie ustalamy jakieś granice. Np. chciałbyś, ale Ci głupio tak bez
                dziecka kupić kolejkę elektryczną, zaszaleć z foremkami w piaskownicy... ;)
                • trypel Re: Nie, ale to 25.06.08, 09:07
                  no przecież ja wałsnie napisałem że warto miec dzieci :) choćby dla kolejki
                  ale wiem że są ograniczenia i jak słysze że ich nie ma to wiem ze ktoś kręci :)
                  • funny_game Re: Nie, ale to 25.06.08, 09:11
                    Że tak filozoficznie pojadę: nie ma czegoś takiego jak stan absolutnej wolności,
                    osiąga się go czy raczej odczuwa przez krótkie chwile i wraca do jednych
                    ograniczeń na rzecz innych, by osiągnąć to lub tamto. Tyle, że jeśli narzucenie
                    sobie pewnych ograniczeń przynosi nam korzyści nie postrzegamy ograniczeń jako
                    ograniczenia.
                    • trypel Re: Nie, ale to 25.06.08, 09:19
                      funny_game napisała:

                      > Tyle, że jeśli narzucenie
                      > sobie pewnych ograniczeń przynosi nam korzyści nie postrzegamy ograniczeń jako
                      > ograniczenia.

                      Owszem postrzegamy ale akceptujemy sytuację bo przynosi korzysci.
                      • funny_game Re: Nie, ale to 25.06.08, 09:22
                        Pewne postrzegamy i nazywamy, ale - nie oszukujmy się - człowiek ma tendencję do
                        samooszukiwania sie ;)))
                        Po to, żeby się czuć lepiej. I to nie dzieje się do końca świadomie i
                        wyrachowanie. Nie siedzisz i nie myślisz jak tu by wyprzeć jakieś ograniczenie.
                        Ograniczenia bywają postrzegane jako dobrodziejstwa, żebyśmy je łatwiej
                        zaakceptowali, dostosowali się do nich, wpoili sobie.
                        • trypel Re: Nie, ale to 25.06.08, 09:27
                          no to może zbyt swiadomy jestem :)
                          ale widzę i ograniczenia i zyski i potrafię wybrać samodzielnie bez
                          podświdomoego wmawiania sobie że to ze źle to tak naprawde dobrze :)
                          • funny_game Re: Nie, ale to 25.06.08, 09:28
                            A dlaczego ograniczenie od razu utożsamiasz ze "źle"?
                            Czy "nie zabijaj" to źle?
                            • trypel Re: Nie, ale to 25.06.08, 09:35
                              ogranicznenie to ograniczenie chocby za tym szły nie wiadomo jakie extrasy :)

                              mam dziecko (super) = nie moge spać do 12 (źle)
                              nieźle zarabiam (super) = spędzam 12 godzin w biurze (źle)
                              mieszkam w lesie (super) = spedzam 3 godz w korkach (źle)
                              itd itp

                              ograniczenie to ograniczenie i po co nazywać je inaczej. Jesli i tak ktoś
                              zdecyduje że warto to i tak bedzie miał dzieci (chocby 5 )

                              Nie ukrywam że pierwsze 2 lata życia dziecka to koszmar co nie znaczy że nie
                              chcę dzieci :) proste
                              • funny_game Re: Nie, ale to 25.06.08, 09:39
                                Ja nie o tym, z tym co napisałeś powyżej się zgadzam. Nie zgadzam się, że każde
                                ograniczenie ma znaczenie pejoratywne, że nam coś zabiera. Niektóre wolności też
                                nam coś zabierają. Np. wolność słowa może Ci odebrać pewność siebie, jeśli nie
                                coś więcej, jak ktoś korzystając z tej wolności wysmaruje na Twój temat opinię w
                                gazecie (zakładając, że jesteś osobą publiczną np.).
                                Czyjaś wolność czyli coś pozytywnego (czyżby zawsze i wszędzie?) jest Twoim
                                ograniczeniem. Czy jest w takim razie jednak czymś negatywnym?
                                • trypel Re: Nie, ale to 25.06.08, 09:48
                                  Jest. Niestety tak uważam. Ograniczenia nawet jesli służą społeczeństwu to
                                  ograniczają jednostkę i to jest źle.
                                  • funny_game Re: Nie, ale to 25.06.08, 09:58
                                    Czyli moja wolność będąca jednocześnie Twoim ograniczeniem jest czymś
                                    negatywnym. Czyli wolność jest czymś złym!

                                    Ta rozmowa zaczyna mi przypominać teksty z "Miłości i śmierci" Allena :DDD
                                    • trypel Re: Nie, ale to 25.06.08, 10:03
                                      Jstem za prawami jednostki a nie ogółu. Jesli prawo skazuje jednostke na niewole
                                      w celu osiagnięcia ogólnego dobra to żle i tyle.
                                      Natomiast Twoja wolność nie moze ograniczać mojej i odwrotnie. Tzw wolnoć Tomku
                                      w swoim domku obowiązuje :)

                                      natomiast tak - jesli Twoja wolność spowodowała że ja mam ograniczenie prędkosci
                                      do 50/gdz bo Ty mozesz wleźć na ulice kiedy zechcesz to fakt - Twoja wolność
                                      jest zła w tym przypadku :)
                                      fajne dyskusje takie Allenowskie
                                      • funny_game Re: Nie, ale to 25.06.08, 10:19
                                        A znasz li taką teorię, że Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna czyjaś? I
                                        w sensie jednostkowym i ogółu.
                                        Tu nie chodzi o dosłowne ograniczenie wolności, w sensie cielesnym. I nie o DOMEK.
                                        Nie wiem, czy to nie zagmatwa, ale trzeba - sam zauważyłeś, że pojęcie wolności
                                        wiąże się z prawem do.
                                        Ty masz w swoim domu prawo do robienia wszystkiego (czyżby?), ale nie może to
                                        naruszać praw czy wolności innych domowników lub sąsiadów czyli kogoś nie
                                        znajdującego się bezpośrednio w obrębie DOMU.
                                        Przykładów chyba nie muszę podawać. To oczywiste, że nie możesz, na własnym
                                        terenie, czy na jakimkolwiek innym naruszyć wolności innej jednostki. Ogranicza
                                        Cię jej wolność.
                                        Czy możesz w swoim domu więzić kogoś wbrew jego woli? Czy możesz swoim domu
                                        zakazać komuś mieć krzyżyk na szyi?
                                        • trypel Re: Nie, ale to 25.06.08, 10:27
                                          ależ całkowicie sie z nią zgadzam (z teorią) że granice mojej wolnosci wyznacza
                                          wolność innej JEDNOSTKI ale nie społeczeństwa. Jestem przeciwny odgórnym nakazom
                                          to kształtującym bo te zakładają że ludzie są durni z natury. Ale skoro są durni
                                          (może) to powinni wyginąc jak dinozaury - moze karaluchy bedą mądrzejsze :)
                                          • funny_game Re: Nie, ale to 25.06.08, 10:40
                                            Ale jednostki, Ty również, wchodzą w skład społeczeństw, kultur i ich wolności,
                                            prawa, obowiązki, zakazy, itp. z tych kultur czy norm społecznych, prawa
                                            skodyfikowanego wynikają.
                                            Choćbyś nie wiem jak daleko od społeczeństwa uciekał, dogoni.
                                            I co to za wolność, jeśli musisz przed czymś w ogóle uciekać i z czymś walczyć?
                    • izabellaz1 Re: Nie, ale to 25.06.08, 19:39
                      funny_game napisała:

                      > Że tak filozoficznie pojadę: nie ma czegoś takiego jak stan absolutnej wolności
                      > ,
                      > osiąga się go czy raczej odczuwa przez krótkie chwile i wraca do jednych
                      > ograniczeń na rzecz innych, by osiągnąć to lub tamto. Tyle, że jeśli narzucenie
                      > sobie pewnych ograniczeń przynosi nam korzyści nie postrzegamy ograniczeń jako
                      > ograniczenia.

                      Erich Fromm się kłania?:D
                      • funny_game Re: Nie, ale to 25.06.08, 20:21
                        Qrcze, nie wiem :D
              • claratrueba Re: Nie, ale to 25.06.08, 09:08
                Uświadomiłaś mi jak pełne ograniczeń jest moje nędzne życie. Nie mogę się upijać
                kiedy chcę, bo mam samochód i pracuję. Moją wolność ograniczają psy (spacery,
                weterynarz), jaszczurka (karmienie, kąpiele, sprzątanie terrarium), kwiaty
                (trzeba podlewać), dom (trzeba sprzątać, remonty), chomik (sprzątanie klatki),
                trawnik (strzyżenie, nawożenie). Kurczę, faktycznie okropne. A mi jakoś z tym
                dobrze. Nienormalna jestem.
                • trypel Re: Nie, ale to 25.06.08, 09:11
                  fakt że jestes nienormalna bo wkładasz w moje usta cos czego nie napisałem ale z
                  tym można walczyć wiec masz szansę na wyleczenie
            • mala_mee Re: Nie, ale to 25.06.08, 09:00
              Ale nie każdemu pasuje chodzenie nago przy dziecku.
              • funny_game Re: Nie, ale to 25.06.08, 09:02
                Ale to nie dziecko ustala takie ograniczenie, tylko ktoś, kto chciałby, ale mu
                obyczajowość, moralność, zasady czy co tam jeszcze nie pozwalają.
                Przy obcych dorosłych tez na codzień nie chodzimy nago.
                • mala_mee Re: Nie, ale to 25.06.08, 09:08
                  Tak, ale idąc ta drogą można by się kochać na tym blacie kuchennym przy dziecku.
                  A chyba się tego nie robi.
                  • funny_game Re: Nie, ale to 25.06.08, 09:13
                    Ale nie, bo dziecko nie pozwala. Sami sobie nie pozwalamy, bo tak nam wpojono
                    (nie rozstrzygam, czy z sensem czy bez). Że przy dziecku nie należy.
                • trypel Re: Nie, ale to 25.06.08, 09:08
                  przy obcych nie, ale z partnerem/ką możemy spędzić cały weekend nago w chacie i
                  to spiąc do 12 :) z dziecmi to srednio wyjdzie
                  • funny_game Re: Nie, ale to 25.06.08, 09:14
                    Nie wyjdzie, jeśli nie jesteśmy nieodpowiedzialnymi idiotami.
                    Ale wyjdzie, gdy dzieci są akurat gdzie indziej, pod opieką.
                    Smakuje pewnie inaczej, jak nie jest takim oczywistym i możliwym do codziennego
                    osiągnięcia "wyczynem" ;)
        • vader.darth Re: Nie, ale to 25.06.08, 09:55
          to 14 lat temu były " baby sitterki" i co chodziłas do cinema na movie?:)

          bardzo ładna forma: "zatrudniając baby sitterkę"
    • mala_mee Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 25.06.08, 08:24
      Niektóre jeszcze muszą prasować księćiuniowe koszule :)))
      • trypel Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 25.06.08, 08:25
        a księciunio sukienki prasuje?
        • mala_mee Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 25.06.08, 08:52
          :)))
          W końcu równouprawnienie jest - to prasuje :)))
          • claratrueba Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 25.06.08, 09:19
            Nie rozumiem, za Talibów te panie wyszły? Ja akurat prasuję, choć tego
            nienawidzę, ale książę pan robi zakupy (tego nienawidzę jeszcze bardziej) no i
            trochę dłużej pracuje. U moich przyjaciół pan domu gotuje obiady, bo żona robi
            doktorat. Ja ostatnio wymieniałam kontakty, a mąż robił sernik (bo umie, a ja nie).
            • funny_game Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 25.06.08, 09:25
              U mnie jest podobnie, nie będę wyliczać "co za co", bo to się nie dzieje na
              zasadzie spisania na kartce co kto i dlaczego i za jaką cenę robi. No ludzie,
              myślałam, że to norma, jeśli nie już występująca, to "oczywista oczywistość" do
              której się dąży :)
              • claratrueba Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 25.06.08, 09:49
                Dokładnie! Ja idę na basen, mąż robi obiad. On idzie na siatkówkę ja mu samochód
                umyję. Kto ma więcej czasu i siły ten coś robi. To norma jeśli ludzie się
                kochają, maja dla siebie zrozumienie i szacunek. Jakoś mój mąż rozumie, że kiedy
                mam migrenę to trzeba jechać z dzieckiem na obiad do restauracji, ba sam zapach
                jedzenia w domu wywołuje u mnie torsje. I że mam umówioną kosmetyczkę, więc
                późno wrócę. Albo spotykam się z przyjaciółką. A ja rozumiem, że chce iść z
                kumplami na piwo i nawet go zawiozę. I pojadę odebrać go z lotniska (150 km) bo
                wraca z Euro.
    • justysialek Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 25.06.08, 09:53
      Zawsze ma się jakieś obowiązki i ograniczenia! Szczęśliwi ci, co
      mieszkają w amazońskiej dżungli i są całkowicie "wolni".

      Gdybym mieszkała sama to też bym musiała gotować, robić zakupy,
      sprzątać, prać i prasować! Miałabym o połowę mniej prania, czy
      sprzątania ale z drugiej strony nikogo do pomocy. Nie uciekłabym od
      płacenia rachunków, załatwiania spraw, robienia remontu itd.

      Dzieci nie mam - bycie mężatką nie jest równoznaczne z posiadaniem
      dzieci.
      • goblin.girl Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 25.06.08, 11:23
        > Zawsze ma się jakieś obowiązki i ograniczenia! Szczęśliwi ci, co
        > mieszkają w amazońskiej dżungli i są całkowicie "wolni".

        No tak, mają wybór: albo spędzą pól dnia na łowieniu ryb czy zbieraniu czegoś
        tam, albo stwierdzą, ze im sie nie chce i chodzą głodni :) nie ma całkowitej
        wolnosci - albo tez istnieje swoboda wyboru i to jest własnie wolność. Nie chce
        ci sie chodzic do pracy, to ją rzuć, nikt ci nie każe itd. Nie chcesz zmieniać
        pieluch, to nie miej dzieci, chcesz mieć dzieci, to miej. To takie proste.
        • justysialek Re: Czy małżenstwo to tylko gary i zmiana pieluch 25.06.08, 11:37
          Dokładnie.
          Dlatego dziwi mnie takie zażarte udowadnianie jakie to małżeństwo i
          rodzicielstwo jest męczące, niszczy życie i ci co się na to
          zdecydowali mają przesrane - szczególnie jeśli udowadniający to
          rozwodnik lub singiel.
          Co ich obchodzi życie innych? I to, że im jest źle nie znaczy, że
          innym też będzie źle! Jedni nie lubią pracować, inni nie potrafią
          wytrzymać bez pracy. Jedni wolą być sami, inni w parach, a nawet z
          dziećmi. Ja nie przekonuję jak to źle jest być samotnym i jak sobie
          single życie marnują - dlatego dyskusje na temat ciężaru życia w
          małżeństwie uważam za bezsensowane.

          Tak samo można udowadniać jak zgubny wpływ ma na naszą wątrobę wino,
          a ja i tak zasiądę wieczorem z lampką wina i jeszcze sobie pomyślę,
          że to dobre dla krążenia przecież ;-D
    • moniczka700 Jestem zarobiona i szczęśliwa... 25.06.08, 10:26
      ... jestem mężatką, mamy dwoje małych dzieci (4 i 2 lata) więc mogę
      powiedzieć jak to wygląda z mojego punktu widzenia.
      Owszem dzieci to mnóstwo pracy, szczególnie jak są malutkie.
      Wstawanie po nocach, pieluchy itp.
      Ale z drugiej strony dzieci dają mnóstwo szczęścia i radości -
      trzeba je mieć żeby to zrozumieć.
      Jestem zarobiona, często zmęczona, ale szczęśliwa. Nie uważam żeby
      jedynie życie pełne rozrywek dawało szczęście i spełnienie. I
      egoistyczne zaspokajanie swoich wszystkich zachcianek.
      Jak masz rodzinę (męża, dzieci) nie żyjesz tylko dla siebie. I moim
      zdaniem jest to warte wysiłku.
      • claratrueba Re: Jestem zarobiona i szczęśliwa... 25.06.08, 19:04
        Dokładnie tak jest. Mam udane życie, robię mnóstwo rzeczy, które sprawiają mi
        przyjemność i dają radość. Ale żadnej nie da się porównać do poczucia
        bezgranicznego szczęścia, które odczuwałam kiedy mój synek pierwszy raz
        powiedział "mama", kiedy usiadł, zaczął chodzić. Tego nie pojmie nikt, kto tego
        nie doświadczył.
    • 5er Tak 25.06.08, 19:07
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka