Dodaj do ulubionych

Margines czy norma?

31.07.08, 14:37

Wiecie co, przykro mi się robi jak post po poście zapoznaję się z podejściem
autorki wątku do opisanej sprawy. :-(

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=82833877
Naprawdę, czy kobiety nawet wobec siebie nie mogą być uczciwe? Dlaczego wobec
tego wymagamy od mężczyzn tego, że będą wobec nas lojalni i szczerzy?

Sorry, ale mi jest po prostu wstyd za to, że kobiety z takimi poglądami
reprezentują naszą płeć. :-( I podkreślam - to nie atak personalny w kierunku
autorki, to wyraz zniesmaczenia jej poglądami.

A może to ja jestem tym marginesem a takie podejście do życia to obecnie norma?
Obserwuj wątek
    • doloresa Re: Margines czy norma? 31.07.08, 14:42
      Ja osobiście nie znam żadnej kobiety o poglądach choćby zbliżonych
      do poglądów autorki...
      Nigdy nie czułam się kobietą z marginesu, ale może jednak nią
      jestem? ;)
      Choć szczerze powiedziawszy nie sądzę - takie kobiety jak autorka
      przytaczanego wątku istnieją tylko na czatach i forach, moim
      zdaniem. Rzeczywistość mniej skrzeczy...
      • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 14:45

        > Ja osobiście nie znam żadnej kobiety o poglądach choćby zbliżonych
        > do poglądów autorki...

        Ja też osobiście takiej nie znam.

        > Choć szczerze powiedziawszy nie sądzę - takie kobiety jak autorka
        > przytaczanego wątku istnieją tylko na czatach i forach, moim
        > zdaniem. Rzeczywistość mniej skrzeczy...

        Chciałabym w to wierzyć. Niestety, obawiam się, że nie jest tak słodko. :-( Może
        po prostu większość się nie afiszuje.
        • simon_r Re: Margines czy norma? 31.07.08, 14:46
          oj jest takich mnóstwo... znam z autopsji ;)
          • puszysta_gimnazjalistka Re: Margines czy norma? 31.07.08, 14:48
            Właśnie, dużo kobiet które piszą na FK wydaje się nie wiedzieć jak wygląda
            prawdziwe życie, może to dla tego, że są jeszcze stosunkowo młode?
            • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 14:52

              A może po prostu mają twardy kręgosłup moralny i na zasadzie wzajemności liczą,
              że inni ludzie również są w porządku? To nie kwestia nieznajomości życia a
              kwestia podejścia do człowieka. Mimo że dostałam w kość od paru facetów i kobiet
              też (pod różnymi względami), to nadal nowy człowiek to dla mnie tabula rasa.
              • tengoku77 Re: Margines czy norma? 31.07.08, 14:58
                To jest normalne dla takich osób jak Ty, Kitek.. osób, które wierzą
                w ludzi i ufają, że nie zostaną skrzywdzone.. że ludzie postąpią z
                nimi fair..
                Obawiam się, że zbyt wiele dziewczyn nie ma w ogóle zasad, nie ma
                pojęcia czym jest kręgosłup moralny.. :/ Coraz więcej..
            • dzika_monika [...] 08.08.08, 14:24
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 14:49

            No niestety obawiam się, że jest takich wiele.
          • doloresa Re: Margines czy norma? 31.07.08, 14:51
            'Mnóstwo' jest pojęciem względnym ;)
            Mimo wszystko wolę myśleć, że takie bzdury wypisują jakieś
            nieopierzone dwudziestolatki, albo w ogóle nastolatki. I jeżeli
            istnieją dziewczyny o takim podejściu do życia, to że z tego się
            wyrasta.
            • simon_r Re: Margines czy norma? 31.07.08, 14:54
              hhmmm... raczej bym zaryzykował twierdzenie, że do tego się DORASTA :))
              w przypadku kobiet oczywiście... w każdym razie im jestem starszy tym ja mam
              mniejszą ochotę na skakanie w bok... ostatnio nawet całkiem zaprzestałem..
              natomiast coraz więcej kobiet obserwuję i się o nich dowiaduję, które nie mają z
              tym problemu.. zaniedbywane przez mężów czy co??.. i nie robią tego aby rozbijać
              małżeństwa swoje czy też obce..
              • puszysta_gimnazjalistka Re: Margines czy norma? 31.07.08, 14:58
                Ja p....ę, aleśmy identyczne posty w tym samym momencie popełnili. Czyli moje
                spostrzeżenia nie są odosobnione.
            • puszysta_gimnazjalistka Re: Margines czy norma? 31.07.08, 14:56
              Ja mam dokładnie przeciwne doświadczenia, z mojego punktu widzenia, wraz z
              wiekiem rozluźniają się pewne normy i odchodzi się od ideałów, znacznie łatwiej
              na poderwać jest 35 letnią mężatkę niż dwudziestokilkulatkę która ma chłopaka,
              narzeczonego lub męża. Kobiety do zdrady dojrzewają, to raczej faceci z tego
              wyrastają.
              • 2szarozielone Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:08
                Kobietom z wiekiem libido wzrasta, a facetom spada :) Wiec to nie tylko kwestia
                zasad - ale tez fizjologii i potrzeb seksualnych...
                • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:13

                  > Kobietom z wiekiem libido wzrasta, a facetom spada :) Wiec to nie tylko kwestia
                  > zasad - ale tez fizjologii i potrzeb seksualnych...

                  Nie usprawiedliwiajmy jednak pewnych zachowań uwarunkowaniami biologicznymi... :-)
        • ranita_08 Re: Margines czy norma? 31.07.08, 19:46
          Kurcze a z czym tu się afiszować? no nie wiem co bym odpowiedziała
          kobiecie, koleżance, która zakomunikowałaby mi że ma romans z
          zonatym.

          Na pewno z moim partnerem bym jej nie zapoznała i do domu nie
          wspóściła. I chyba każdy by tak zrobił.
          • rose-ana Re: Margines czy norma? 31.07.08, 19:59
            > Na pewno z moim partnerem bym jej nie zapoznała i do domu nie
            > wspóściła. I chyba każdy by tak zrobił.

            Nie każdy. Mi by coś takiego nawet przez myśl nie przeszło.:/ Czy jakby
            uprawiała seks sado-maso, co załóżmy Ty uważasz za nie halo, to też jej do domu
            nie wpuścisz?
            • ranita_08 I znowu się nie zgadzam:-) 31.07.08, 20:17
              Zupełnie nie w tym rzecz co kto robi w łożku:-> nie odbiegaj od
              tematu, to przecież zupełnie co innego.

              Jeśli miałabym koleżanke która bez skrupułów zabiera meża innej
              kobiecie ( wyłączając przypadek gdy nie wie że jest zonaty co się
              zdarza) to nie chciałaby aby była dla mnie kimś bliskim głownie z
              uwagi na fakt, że czułabym zagrożenie z jej strony. No niestety tak.


              Jesli nie miała problemu z sypianiem z mężem innej kobiety gdy
              miała na to ochotę, to gdy przyjdzie jej ochota na mojego partnera
              też może się zrealizować w tej materii.


              I nie chodzi mi o to że robiłabym jej wymówki czy krytykowała przy
              każdej okazji. w żadnym razie. Jej życie- jej decyzje. Nie
              chciałabym jednak aby zbliżała się do mojego męża czy tez partnera.
              Nie ufałabym jej.

              I nie pisz że nie miałabym podstaw. Sypianie z zonatymi facetami to
              jednak jest brak pewnych zasad moralnych, a to może budzić brak
              zaufania. Niestety.

              • rose-ana Re: I znowu się nie zgadzam:-) 31.07.08, 20:25
                > Jeśli miałabym koleżanke która bez skrupułów zabiera meża innej
                > kobiecie

                O tzw. zabieraniu juz Ci napisałam.:)

                > to nie chciałaby aby była dla mnie kimś bliskim głownie z
                > uwagi na fakt, że czułabym zagrożenie z jej strony. No niestety tak.

                Ale w tym momencie to Ty masz problem bo to Ty czujesz zagrożenie, bardzo
                możliwe, że bezpodstawnie. Czy jeśli masz koleżankę, która uwielbia wysokich
                blondynów z niebieskimi oczami, a Twój mąż właśnie tak sie prezentuje, to też
                ich nie zapoznasz?

                Ale wiesz, ja mam znajomą, która nigdy nie zapoznaje mnie ze swoimi facetami bo
                uważa, ze skoro potrafię pójść do łóżka z kimś z kim nie jestem w stałym związku
                a dopiero 3 randki za nami, to na pewno bzyknę jej faceta.:)
                • ranita_08 Re: I znowu się nie zgadzam:-) 31.07.08, 20:35
                  Hmm... co innego gdy mamy z koleżanką takie same gusta (co akurat
                  jest faktem z moja przyjaciółką) a co innego gdy wiem, że nie
                  stanowi dla niej problemu rozbijanie związkow.

                  To dwie zupełnie inne rzeczy. Tak samo jak to, że koleżanka lubiąca
                  mieć pieniądze nie jest złodziejem z założenia, ale koleżanka która
                  już cos kiedys ukradła może takie zagrożenie stwarzać. Chyba się
                  zgodzisz?


                  W obu przypadkach (sypiania z żonatym i kradzieży) chodzi o pewien
                  brak zaufania poparty FAKTAMI a nie gustami.


                  Po prostu osoba która kogoś już skrzywidziła w taki czy inny sposób
                  powoduje spadek zaufania w swoim kierunku.

                  Chodzi o CELOWE działanie, a nie wspólne lub kontrowersyjne gusta.

                  tak to widzę:-)
                  • rose-ana Re: I znowu się nie zgadzam:-) 31.07.08, 20:50
                    To że ktoś kradnie w sklepie nie znaczy, że ukradnie Ci coś z domu.:) To że
                    koleżanka sypia z żonatym nie znaczy, że będzie podrywać faceta koleżanki, czyli
                    Twojego. Poza tym będę powtarzać do znudzenia, że dla mnie rozbić związek może
                    tylko osoba, która w nim jest. Nawet jeśli facet ma kochankę i odchodzi do niej,
                    to ON rozbija związek. A bycie czyjąś kochanką wcale nie znaczy, że chce sie być
                    z tym facetem i marzy sie o tym żeby odszedł od swojej kobiety.

                    Poza tym Twój brak zaufania do kobiet, które nie pogardzą romansem z zajętym, to
                    chyba również myślenie typu, że jeśli tylko taka osoba pojawi sie w otoczeniu to
                    Twój facet od razu Cię z nią zdradzi. Bo inaczej skąd obawa?
                    • ranita_08 Re: I znowu się nie zgadzam:-) 31.07.08, 21:06
                      Wiesz to że ktoś kradnie to znaczy że po prostu kradnie i może to
                      zrobić wszędzie. Oczywiście nie znaczy to że na pewno to zrobi, ale
                      mozliwość istnieje i to powoduje brak zaufania. A o to mi tylko
                      chodzi.

                      A według mnie do tanga trzeba dwojga i gdyby ktoś nie miał z kim to
                      by nie zdradził. Oczywiście zdecydowanie bardziej winna jest strona
                      zdradzająca- to jest oczywiste, jednak kochanka zazwyczaj
                      niewiniatkiem nie jest ponieważ świadomie robi cos co innemu
                      człowiekowi sprawia ból. A to jest nie w porządku. samo w sobie.

                      fakt, że przykładowo moja koleżanka lubi romansować z żonatymi nie
                      budzi we mnie obaw że mój się zaraz na nią rzuci tylko powoduje
                      spadek zaufania do niej jako do osoby egoistycznej, dla której nie
                      liczy się ból jaki sprawia swoim zachowaniem (nawet jesli jest ta
                      strona mniej winną)

                      I właśnie stąd obawa.

                      I ja powtarzam do znudzenia że według mnie jeśli kobieta wie, że
                      sypia z zajętym mężczyzną, to znaczy że jest świadoma że oboje rania
                      inna osobę. A jesli robi to świadomie (zadaje komuś ból) to chyba be
                      z zarzutu to nie jest. Nawet na logikę.

                      Uważasz że krzywidzić nie wolno nam jedynie bliskich? Obcych można?
                      I uważasz że jesli to ktoś obiecał a nie ty, to swój kamyczek mozesz
                      dołożyć? hmmm.....to jest egoizm. :-)




                      • rose-ana Re: I znowu się nie zgadzam:-) 31.07.08, 21:14
                        Ależ ja nigdzie nie napisałam, że romansowanie z zajętym jest bez zarzutu. Jest
                        to zachowanie negatywne. Ale moim zdaniem nieco demonizowane i nie aż tak bardzo
                        negatywne jak jawi sie często w opiniach, szczególnie kobiet.

                        Moim zdaniem przy takim romansie swoja partnerkę rani facet zdradzając ją. Że z
                        inną kobietą to fakt, bo jak napisałaś:

                        > do tanga trzeba dwojga i gdyby ktoś nie miał z kim to by nie
                        > zdradził.

                        Ale to on jest nieuczciwy, oszukuje etc. Kochanka może i jest egoistyczna ale ma
                        do tego prawo - trudno wymagać od obcej osoby żeby zachowywała się w określony
                        sposób, niech każdy robi z życiem co chce. Ale jeśli tym "każdym" jest nasz
                        partner to już inna sytuacja.

                        Generalnie uważam, że do bliskich ma się inny stosunek niż do obcych, to chyba
                        normalne?:) Koleżance pożyczę pieniądze, pocieszę gdy ma doła, zwierzę sie z
                        tajemnic. A obcej osobie już nie.
                        • ranita_08 Re: I znowu się nie zgadzam:-) 31.07.08, 21:26
                          Oczywiście że inaczej traktujemy bliskich a inaczej obcych, jednak
                          co do ogólnych zasad, to powinny miec one zastosowanie do
                          wszystkich.

                          Inaczej klany rodzinne mordowalyby sie na ulicach:-) - no to tak
                          żartem.

                          w kazdym razie podkreślam po raz kolejny że oczywiste jest że
                          zdradzający partner jest winny bardziej, jednak osoba z którą to
                          robi ma świadomść całej sytuacji i jej konsekwencji.

                          Wiadomo że ból obcych nas nie dotyka, jednak jakies ogólne zasady
                          powinniśmy chyba prezentować, pamietając że dla kogoś my też
                          jesteśmy obcy.

                          Wiem że świat idealny nie będzie jednak nie można do takich rzeczy
                          podchodzić z lekkością z jaką kupuje się nową, upragnioną sukienkę
                          bo w tym akurat przypadku moje szczęście jest czyimś prawdopodobnym
                          dramatem. ( i nie sugeruję że ty taką lekkość prezentujesz, uwaga
                          raczej ogólna)



      • ranita_08 Ja znam niestety- dramat 31.07.08, 19:42
        Mam koleżankę - w pracy. W wieku 20 lat poznała prawie 40letniego
        gościa który kilka miesięcy wcześniej porzucił żonę i dwójkę dzieci.

        Porzucił- ponieważ uciekł mieszkać do innego miasta i sie ukrywał
        pracując dorywczo na czarno.

        Koleżanka nawiązała z nim romans i cieszyła się zyciem z tym gościem
        chociaż wszyscy ja ostrzegali że kij ma dwa końce. Ale ona, że go
        kocha i że żona jej nie obchodzi.

        I stało się. Zaszła w ciążę. Koleś ją porzucił i znowu uciekł.
        Dziewczyna została sama z dzieckiem i nieskończonymi studiami.

        Jak ją poznałam to już było po tym wszystkim. Opowiadała jakie ma do
        niego pretensje, jak ją oszukał i zostawił z synem, a ona teraz ma
        zmarnowane życie.

        to się pytam: trudno było przewidzieć że mężczyzna porzucający
        rodzine i ukrywający się przed nimi raczej ją skrzywidzi niż
        pokocha? Do kogo pretensje?

        To tylko jej wina i niestety wiele jest takich kobiet, które później
        mają pretensje do całego świata.




    • staryigruby Re: Margines czy norma? 31.07.08, 14:43
      Czego chcesz, serce to samotny mysliwy....:)
      • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 14:46

        Ona jawnie pisze, że kieruje się w tym momencie czymś innym niż serce...
        • staryigruby Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:09
          A ja miałem na myśli, to co siedzi głęboko w sercu i co nas
          napędza...popędy i pragnienia :)
          • simon_r Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:11
            rety!!.. stary!!... Ty masz serce w spodniach??? ;)
    • 1.xxx12345 Re: Margines czy norma? 31.07.08, 14:45
      kobiety NIGDY nie były w stosunku do siebie uczciwe. zawsze konkurowały o dobro "penis"!!! ta pozorna zewnętrzna "przyjazń" kończyła się zawsze gdy w grę wchodził ON i nie dziwcie się - macie to genetycznie zakodowane.
      • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 14:47

        Z mizoginami nie gadam.
      • simply_z Re: Margines czy norma? 31.07.08, 14:51
        nie wie czy margines;) zalezy w jakim srodowisku sie obraca nasza
        stokrocia moze to taka norma ,ze teraz sie spi z kolegami? nie
        wiem...
        • stokrotka_malenka Re: Margines czy norma? 31.07.08, 14:54
          zaden margines studiuje stomatologię i 80% moich kolezanek spi z kolegami
          naprawde nie bede tu wymieniac akademii medycznej ktora ale tak jest;) to jest norma
          • simon_r Re: Margines czy norma? 31.07.08, 14:56
            eehh... medyczka... to wszystko wyjaśnia :))
          • stokrotka_malenka Re: Margines czy norma? 31.07.08, 14:57
            dodam wiekszość to kobiety piekne inteligentne dązace do sukcesu...i ktoś
            napisał ze takie coś tylko na forach niestety nie moja historia jest z zycia
            wyjeta i opisuje prawde a kolezanki takie mam otwarte na wolne zwiazki niektore
            nawet nie chca meza w przyszłości:) ja chcę:)
            • doloresa Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:02
              Moja droga, ja wiedziałam, że Ty młodziutka jeszcze jesteś ;)
              Oczywiście, że można sobie sypiać z kolegami. Można sobie sypiać z
              kimkolwiek, jeżeli obie strony są WOLNE. Albo przynajmniej tak
              określają swoje związki, że ich drugie połówki nie potraktują
              takiego zachowania jako zdradę.
              Natomiast sypianie z kumplem, który ma dziewczynę, która nie może
              się o owym sypianiu dowiedzieć (bo - tak zakładam - nie
              zaakceptowałaby takiego stanu rzeczy), jest zwykłym świństwem.
              Szczególnie, jeżeli z Twojej strony jedynym motywem takiego
              postępowania jest burza hormonów...
            • widokzwenus Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:03
              słowo daję strach teraz do dentysty iść...
            • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:03

              > dodam wiekszość to kobiety piekne inteligentne dązace do sukcesu...i ktoś
              > napisał ze takie coś tylko na forach niestety nie moja historia jest z zycia
              > wyjeta i opisuje prawde a kolezanki takie mam otwarte na wolne zwiazki niektore
              > nawet nie chca meza w przyszłości:) ja chcę:)

              Kompletnie nie zrozumiałaś o czym mówię. Nie o tym, że masz ochotę sypiać z
              kolegą, rób co chcesz. Ale o tym, że ŚWIADOMA tego, że kolega ma dziewczynę (w
              dodatku ją znasz) w ogóle rozważasz taką możliwość. Dla mnie to świadczy o
              całkowitym braku zasad. I mam nadzieję, że kiedyś Twój facet zrobi Ci to samo.
              :-) Nie będziesz miała do niego pretensji, prawda?
              • stokrotka_malenka Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:12
                wtedy bym go poprostu zostawiła.. chyba ze był to tylko seks bez emocjonalnego
                zaangazowania wtedy inna sytuacja troche

                dziekuje za takie zyczenia miło z Twojej strony:)
                • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:14

                  > dziekuje za takie zyczenia miło z Twojej strony:)

                  A sądzisz, że zasługujesz na coś innego?
                  Sama będziesz brać udział w takim samym procederze.
                  • puszysta_gimnazjalistka Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:17
                    Wydaje mi się że postępujesz trochę nieuczciwie, zrzucasz na nią
                    odpowiedzialność za to co się dzieje w związku chłopaka i jego dziewczyny, a ona
                    nie ma na to żadnego wpływu. Jeżeli tamten będzie chciał się z kimś bzyknąć to
                    to zrobi.
                    • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:22

                      Jeżeli tamten będzie chciał się z kimś bzyknąć to
                      > to zrobi.

                      Gdzie ja mówię o odpowiedzialności?
                      Mówię o jej beztroskim podejściu do całej sprawy. I jeśli będzie chciał bzyknąć
                      kogoś na boku to w jego mojej ocenie nic się nie zmieni (tchórz i gnojek). Po
                      prostu nie rozumiem, dlaczego Stokrotka nie widzi nic niestosownego w radosnym
                      bzykaniu się z facetem, który jest zajęty i w dodatku przez kobietę, którą ona
                      zna.... No rzyg po prostu.
                      • simon_r Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:25
                        gnojka rozumiem... ale czemu tchórz Kiciu???
                        • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:26

                          Bo jak mu się w związek wali to albo niech zrywa i robi co chce albo niech o
                          niego walczy. A jeśli nie robi nic i chce bzykać na boku to zwyczajny tchórz.
                          • simon_r Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:33
                            A dlaczego??.. a może mu tak wygodnie??.. może wcale nie tak źle w związku ale
                            czemu rezygnować z dodatkowych przyjemności.. moze mu żona dobrze gotuje i
                            ogólnie miła jest ale bzykanie z nią już trochę nudne??

                            No co??.. ;))
                            • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:34

                              > A dlaczego??.. a może mu tak wygodnie??.. może wcale nie tak źle w związku ale
                              > czemu rezygnować z dodatkowych przyjemności..

                              To wtedy jest gnojem. :-)
                              • simon_r Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:35
                                Aha!!!... i wyszło na moje :P
                                • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:40

                                  Nie na Twoje. :-)
                                  Ciągle na moje:
                                  - jeśli sypie się w związku i zdradza zamiast zerwać lub wprowadzić program
                                  naprawczy - TCHÓRZ
                                  - jeśli się nie sypie a zdradza, bo to ma we krwi - GNÓJ.

                                  :-)
                                  • puszysta_gimnazjalistka Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:54
                                    To znów się przyczepię.

                                    Opisujesz tu zdarzenia rozłączne stosując koniunkcję, błąd logiczny. W przypadku
                                    zdarzeń rozłącznych możesz stosować jedynie alternatywę wyłączną. W gramatyce
                                    języka polskiego służą do tego dwa łączniki: bądź i albo.

                                    Reasumują masz dwie możliwości:
                                    1. Tchórz bądź gnojek
                                    2. Tchórz albo gnojek

                                    Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać.
                                    • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:59

                                      Ależ nie przepraszaj, jak robię błędy, to wolę jak mnie ktoś poprawia. Za
                                      którymś razem zapamiętam.

                                      A z tym ZAWSZE miałam problem. :-)
                                      Dzięki.
                            • baba67 Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:30
                              A nie sadziesz ze tchorzoatwo opiera sie wlasnie na wygodnictwie?
                              Facet boi sie zmian, konfrontacji, niezbyt przyjemnych rozmow.Tchorzostwo to
                              nie tylko rejterada z pola walki w Iraku.
                              Istnieje tez mozliwosc, ze facet jest zadowolony ze swojego zwiazku i ma nawet
                              jakies plany na przyszlosc ze swoja dzieczyna,ale zeby zycie mialo smaczek i
                              zeby sie dowartosciowac , a moze dziewczyna ma mniejsze potrzeby-szuka sobie
                              doopci na boczku.
                              Moze wtedy nie jest tchorzem, ale palantem na pewno.
                              To mit i legrenda ze facet tylko wtedy zdradza kiedy ma nieudany zwiazek.
                              • trypel Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:32
                                baba67 napisała:

                                > To mit i legrenda ze facet tylko wtedy zdradza kiedy ma nieudany zwiazek.

                                A kto w takie bajki wierzy?
                                • baba67 Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:59
                                  Wiele pan na tym forum.Wystarczy przyjrzec watki o zdradach i zdradzanych.
                              • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:36

                                Baba, to było do mnie?
                                Bo nie widzę. :-)
                                • baba67 Re: Margines czy norma? 31.07.08, 17:00
                                  To bylo do nikogo szczegolnego.. Luzna mysl zwiazana ztematem, nie dla kazdego
                                  oczywista.Pod Twomi pogladami podpisuje sie obiema rekami i noga.
                                  • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 17:03

                                    Umiesz pisać nogą? ;-)
                                    • baba67 Re: Margines czy norma? 31.07.08, 19:57
                                      tak, tylko straszne kulfony stawiam:-)
                      • puszysta_gimnazjalistka Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:26
                        To nie jest jej sprawa, to sprawa tamtego chłopaka, on bierze na siebie
                        odpowiedzialność za swoją decyzję i to jak bzykanie wpłynie na jego związek.
                        Stokrotka nikogo nie zdradza, jej sytuacja jest czysta z mojego punktu widzenia.
                        Ma pewne wątpliwości i dlatego założyła swój wątek.
                        • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:33

                          > To nie jest jej sprawa, to sprawa tamtego chłopaka, on bierze na siebie
                          > odpowiedzialność za swoją decyzję i to jak bzykanie wpłynie na jego związek.

                          Zgadzam się. Nigdzie nie mówię, że ona jest za cokolwiek odpowiedzialna.
                          Jednak poruszam inny problem. Piszę o tym, że dla mnie to przykład degeneracji
                          moralności.
                          Plus utwierdzaniu jak się okazuje coraz bardziej rozprzestrzenionego stereotypu
                          o tym, że kobiety nie myślą głową. :-)

                          > Stokrotka nikogo nie zdradza, jej sytuacja jest czysta z mojego punktu widzenia
                          > .

                          A z mojej nie. Mam prawo do innego zdania niż Twoje?
                          • puszysta_gimnazjalistka Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:49
                            Rozumiem co masz na myśli. Właśnie to co piszesz jest dla mnie zrzucaniem na
                            stokrotkę odpowiedzialności którą powinien na siebie wziąć chłopak. Uważam, że
                            każdy powinien brać przede wszystkim odpowiedzialność za siebie. Trochę inaczej
                            wygląda to w silnym związku dwojga ludzi, tam można brać odpowiedzialność za
                            partnera, dziecko, rodzeństwo ale też tylko do pewnego momentu.

                            Chodzi o to, że nie można brać odpowiedzialności za coś co jest od nas
                            niezależne, bo to zwyczajnie nie ma sensu. A to czy stokrotka się bzyknie czy
                            też nie, tak na prawdę nie uratuje dziewczyny chłopaka przed byciem zdradzoną,
                            bo to zależy tylko i wyłącznie od tego chłopaka.
                            • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:55

                              > Chodzi o to, że nie można brać odpowiedzialności za coś co jest od nas
                              > niezależne, bo to zwyczajnie nie ma sensu. A to czy stokrotka się bzyknie czy
                              > też nie, tak na prawdę nie uratuje dziewczyny chłopaka przed byciem zdradzoną,
                              > bo to zależy tylko i wyłącznie od tego chłopaka.

                              Rany... To jeszcze raz. Jeżeli facet będzie chciał bzyknąć, to to zrobi, nie z
                              tą to z inną. Zostawmy tę kwestię winy.

                              Ale ja mówię o kwestii MORALNEJ z perspektywy Stokrotki. Dla mnie seks z kimś
                              kto jest w związku z kimś innym z powodu 'bo ja chcę' to jest dno totalne.
                              • puszysta_gimnazjalistka Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:05
                                Fakt, z moralnością u mnie gorzej niż z logiką.
                                • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:10

                                  No widzę widzę. :-))
          • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:01

            > zaden margines studiuje stomatologię i 80% moich kolezanek spi z kolegami

            To znaczy, że to już norma.
            • simon_r Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:05
              eee.. tam.. na medycynie tak zawsze było.
              Kiedyś odwiedzałem kumpla w akademiku medycznym i wpadła dziewczyna z segmentu
              obok z tekstem "Który chce za dychę bo nie mam na chleb".. szczena mi o podłogę
              klapła..
              • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:06

                :-))
                • simon_r Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:08
                  A ja sobie potem kretyn jeszcze medyczkę za żonę wziąłem.. skutki znasz ;)
            • doloresa Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:05
              Daj spokój, może norma wśród studentów i dentystów ;))
              Nie mówię, że wszystkie moje znajome/ przyjaciółki są święte,
              natomiast ŻADNA nie zastanawiałaby się nad sypianiem z kolegą z tak
              niskich pobudek :( W ogóle nie oglądając się na uczucia innych osób
              zaangażowanych w sprawę (chłopak, jego dziewczyna, przyszły facet
              autorki...)
          • widokzwenus Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:19
            A koledzy rozumiem wszyscy zajęci?
            No i koleżanki oczywiście znają ich dziewczyny?

            Może trójkąciki na następnym roku?
    • sabriel Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:05
      A przykro ci się nie robi jak się zapoznajesz z podejściem
      przyjaciela autoki wątku który, ma dziewczyne,a autorce mimo tego
      składa propozycje łóżkową? Ona chyba nie jest z nikim związana,a on
      wprost przeciwnie. Co róż słychać że ten zdradził,tamten zdradził
      więc chyba to częste zjawisko.
      • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:11

        Nie robi mi się wtedy przykro, tylko uważam, że facet jest zwykłym gnojem.

        Mówię tu o całkiem innym aspekcie tej sprawy - kiedy dziewczyna z pełną
        świadomością rozważa wbicie noża w plecy innej dziewczynie.

        Wstyd mi za takie kobiety i wkurza mnie to, że niektórzy faceci mając do
        czynienia z takimi przypadkami generalizują, że wszystkie jesteśmy takie. :-/
        Jak widać niektóre ciężko pracują na taką o nas (jako płci) opinię.

        Zresztą może dyskusja nie ma sensu. Ludzie są nieuczciwi wobec siebie i tyle.
    • ricemice margines i obciach 31.07.08, 15:11
      Nie znam takich kobiet na zywo. Mam nadzieje ze to margines.
      To troche off topic ale wydaje mi sie ze polskie spoleczenstwo polaryzuje sie
      coraz bardziej i nic w tym dziwnego ze wytwarza sie srodowisko white trash w
      doslownym tego slowa znaczeniu.
      Niewychowane, z byle jakim wyksztalceniem, moralnosc/etyka w zaniku. Nawet nie
      rozumie ze postepuje zle, jeszcze sie tym pochwali jaka to nowoczesna i
      wyluzowana, zupelnie bez empati poczucia wstydu czy obciachu jak to tak ladnie
      mowia.
      Nie jestem zadnym prawicowym odchylencem, nie jestem tez wierzaca, nie zagladam
      nikomu do lozka ale do tej pory wierzylam ze ludzie sa przyzwoici i staraja sie
      zyc niekrzywdzac innych.

      __________________________________________
      moja ostatnia muzyczna fascynacja
      www.youtube.com/watch?v=XGV8xCkpXjE
      • widokzwenus Re: margines i obciach 31.07.08, 15:16
        Ja tam jestem liberalna ale syndrom white trash objawiający się na
        forach mnie niepokoi. Znam osobiście tylko jedną taką laskę co ma
        gdzieś poprawność i uczucia innych, ale ona ma trochę inną historię
        chyba.
        Dla mnie takie dziewczyny to nadal margines, a w tym przypadku to
        nawet mam podejrzenie trollingu bo przepraszam ale analizując pod
        kilkoma względami posty stokrotki to ja jej jakoś na tej
        stomatologii nie widzę - przepraszam ale po prostu myslałam że są
        pewne inne standardy. Jeśli prawda - czas wyrwać sobie zęby.
      • kitek_maly Re: margines i obciach 31.07.08, 15:16

        > Niewychowane, z byle jakim wyksztalceniem, moralnosc/etyka w zaniku. Nawet nie
        > rozumie ze postepuje zle, jeszcze sie tym pochwali jaka to nowoczesna i
        > wyluzowana, zupelnie bez empati poczucia wstydu czy obciachu jak to tak ladnie
        > mowia.

        Spójrz tutaj. :-)

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=82840326&a=82841173
        • doloresa Re: margines i obciach 31.07.08, 15:21
          I to właśnie pokazuje, jak bardzo na psy schodzi w Polsce poziom
          wykształcenia :(((
          Studia kończą osoby, które nawet nie potrafią poprawnie się
          wysławiać, logicznie i sensownie argumentować, a co dopiero mówić o
          etyce...
          • kitek_maly Re: margines i obciach 31.07.08, 15:23

            > Studia kończą osoby, które nawet nie potrafią poprawnie się
            > wysławiać, logicznie i sensownie argumentować, a co dopiero mówić o
            > etyce...

            I czytać ze zrozumieniem też nie potrafi.
            Etyki jednak bym z kwestią wykształcenia nie wiązała. :-)
            • doloresa Re: margines i obciach 31.07.08, 15:32
              No tak, teraz wykształcenie nie ma już z etyką nic wspólnego.
              Kiedyś - prawda, że dawno, dawno temu - sytuacja wyglądała jednak
              odrobinę inaczej...
          • simply_z Re: margines i obciach 31.07.08, 15:32
            nie zgodze sie z etyka,mnostwo podłych ludzi ,nie majacych pojecia o
            etyce lub znajace ją tylko w teorii konczy studia.Nie mieszajmy
            wyksztalcenia z moralnoscia ,bo to troche przegiecie w druga
            stroną.Swiat po prostu sie zmienia ,pewne normy sie
            rozluzniaja ,seks zaczyna byc traktowany jak towar ale rzucila mi
            sie w oczy jedna rzecz ,dosc niepokojaca.Ta dziewczyna totalnie nie
            przejmuje sie uczuciami dziewczyny potencjalnego fuck frienda ,ba
            nawet nie odczuwa wstydu na sama mysl ,ze jego partnerka moglaby ja
            zobaczyc ,dowiedziec sie.totalny brak empatii..eh
        • ricemice Re: margines i obciach 31.07.08, 15:26
          Nie wierze... moze stomatologia nazywa sie teraz 2 letnia szkolke dla pan
          higienistek pracujacych pozniej w gabinetach????
          __________________________________________
          moja ostatnia muzyczna fascynacja
          www.youtube.com/watch?v=XGV8xCkpXjE
        • stokrotka_malenka Re: margines i obciach 31.07.08, 15:26
          Ja tam jestem liberalna ale syndrom white trash objawiający się na
          forach mnie niepokoi. Znam osobiście tylko jedną taką laskę co ma
          gdzieś poprawność i uczucia innych, ale ona ma trochę inną historię
          chyba.
          Dla mnie takie dziewczyny to nadal margines, a w tym przypadku to
          nawet mam podejrzenie trollingu bo przepraszam ale analizując pod
          kilkoma względami posty stokrotki to ja jej jakoś na tej
          stomatologii nie widzę - przepraszam ale po prostu myslałam że są
          pewne inne standardy. Jeśli prawda - czas wyrwać sobie zęby.


          studiuje stomatologię mogę udowodnić i powiedzieć coś ładnie z biochemii
          Harperka:D czy fizjologii Traczyka itd:) widze ze tutaj przedstawiłyscie mnie
          jako totalnie zepsutą dziewczynę ale tak nie jest napisałam post bo sie wahałam
          nie chce krzywdzić tej dziewczyny i nic bym nawet nie powiedziała o zdradzie itd
          i nie mówie przespię się czy sie nie przespie bo nie wiem w sumie choc w tamtym
          watku moze zasugerowałam ze to zrobie nie sypamim tez z kim popadnie miałam
          tylko tego kolege ponad rok temu i jeszcze tylko jednego z którym byłam troche
          czasu obaj byli wowczas wolni... ale prawda jest taka ze ludzie młodzi coraz
          bardziej hedonistycznie podchodza do seksu w czasach moich rodziców pewne rzeczy
          byłyby nie do pomyslenia teraz to standard
          • widokzwenus Re: margines i obciach 31.07.08, 15:30
            Szczerze? Według mnie osoba o inteligencji pozwalającej na
            opanowanie biochemii nie będzie zadawać tak kretyńskiego pytania na
            forum internetowym. I nie będzie w taki sposób prowadzic dyskusji.
            Wiedza to nie wszystko - trzeba jeszcze myśleć czasem.
            I powiem uczciwie że wzdraga mnie poziom reprezentowany przez
            niektórych studentów - naprawdę może dziadzieję ale jak ja szłam na
            studia to jakoś ciężko było spotkać osoby na takim pułapie rozwoju
            mentalnego.
            • stokrotka_malenka Re: margines i obciach 31.07.08, 15:32
              dziękuję:) ale niestety na zywo mnie nie znasz a z postów to Ty sobie mozesz
              wnioskować:)
              • widokzwenus Re: margines i obciach 31.07.08, 15:34
                Ależ oczywiście mogę się mylić. Moge w takim razie wywnioskować też
                że jesteś wyjątkowo leniwa skoro na forum nie chce Ci się nawet
                postarać pokazać swojego normalnego poziomu.
          • widokzwenus Re: margines i obciach 31.07.08, 15:32
            .... ale prawda jest taka ze ludzie młodzi coraz
            > bardziej hedonistycznie podchodza do seksu w czasach moich
            rodziców pewne rzecz
            > y
            > byłyby nie do pomyslenia teraz to standard

            Dla mnie szacunek do siebie i do innych nie zależy od czasów tylko
            od człowieka. Zwalanie takich spraw na "czasy" jest dla mnie
            śmieszne.
            • simply_z Re: margines i obciach 31.07.08, 15:36
              no i co z tego ,ze podchodza hedonistycznie? to jest jakis trend
              teraz ?isc jak owca za grupa ,bo wszyscy tak do tego podchodza?
          • doloresa Re: margines i obciach 31.07.08, 15:36
            Skoro się wahasz, to znaczy, że jednak bierzesz pod uwagę
            skrzywdzenie tej dziewczyny, czyli, że jednak jesteś zepsuta. I
            kropka. I do tego jeszcze nieuczciwa i tchórzliwa ('nic bym nawet
            nie powiedziała o zdradzie' - no ręce opadają...).
            Mam wrażenie, że gdzieś tam głęboko w środku rzeczywiście jesteś
            inna, ale chyba środowisko, w jakim się obracasz, wypaczyło Twoje
            postrzeganie świata, i to jest dramat. Mam nadzieję, że z tego
            wyrośniesz.
            • stokrotka_malenka Re: margines i obciach 31.07.08, 15:40
              ale sie mnie uczyepili:) ktos tu tez ładnie powiedział ja jestem wolna nikogo
              nie zdradzam wybór faceta chce zdradzic on jest winien
              • widokzwenus Re: margines i obciach 31.07.08, 15:44
                Usprawiedliwienie na poziomie pięciolatki - on rzucał kamieniami w
                okno, ja tylko mu koszyczek trzymałam.
              • stokrotka_malenka Re: margines i obciach 31.07.08, 15:45
                widocznie facetów nie potraficie utrzymac skoro chcą Was zdradzac taka prawda..a
                Wy potraficie zwalić winę na potencjalną kochankę wina jest wszystkich niestety
                faceta bo zdradza jego dziewczyny bo coś musiało skłonić do tej zdrady i
                kochanka choc ona jest tu najmniej winna mym skromnym zdaniem ona nikogo nie ma
                jest uczciwa moze zachowuje sie nie fair tylko w stosunku do dziewczyny/zony faceta
              • doloresa Re: margines i obciach 31.07.08, 15:46
                Nikt nie przeczy, że on jest winien. To gnój i tchórz, jak go
                pięknie Kitek podsumowała.
                Ale Ty też nie jesteś w porządku. Naprawdę nie widzisz w swoim
                postępowaniu niczego złego...?
              • kitek_maly Re: margines i obciach 31.07.08, 15:49

                ktos tu tez ładnie powiedział ja jestem wolna nikogo
                > nie zdradzam wybór faceta chce zdradzic on jest winien

                Ale nie o tym ten wątek.
          • kitek_maly Re: margines i obciach 31.07.08, 15:45

            ale prawda jest taka ze ludzie młodzi coraz
            > bardziej hedonistycznie podchodza do seksu w czasach moich rodziców pewne rzecz
            > y
            > byłyby nie do pomyslenia teraz to standard

            No zgadza się. I to epatujący seks ze wszystkich stron. :-)

            Ale kurczę dziewczyno, jak Ci buzują hormony, to znajdź sobie faceta albo
            jakiegoś wolnego kolegę albo jakiegoś faceta z netu tylko do seksu. Nie wchodź
            świadomie w sytuację w jakiej sama nie chciałabyś się znaleźć (będąc zdradzaną
            dziewczyną).

            :-)
            • stokrotka_malenka Re: margines i obciach 31.07.08, 15:48
              WSZYSCY w zdardzie są winni
              • kitek_maly Re: margines i obciach 31.07.08, 15:51

                > WSZYSCY w zdardzie są winni

                Teraz uważasz, że wszyscy? Wyżej piszesz, że to tylko wina tego chłopaka.
              • doloresa Re: margines i obciach 31.07.08, 15:52
                Zgadza się.
                Ale dobrze, żeby się w tym całym towarzystwie znalazł ktoś nieco
                bardziej trzeźwo myślący. A nie na zasadzie 'skoro inni są be to ja
                też mogę'. To argumentacja na poziomie pięciolatki, jak ktoś
                słusznie zauważył.
                • baba67 [...] 31.07.08, 16:58
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • stokrotka_malenka Re: margines i obciach 31.07.08, 15:54
              Ale kurczę dziewczyno, jak Ci buzują hormony, to znajdź sobie faceta albo
              jakiegoś wolnego kolegę albo jakiegoś faceta z netu tylko do seksu. Nie wchodź
              świadomie w sytuację w jakiej sama nie chciałabyś się znaleźć (będąc zdradzaną
              dziewczyną).



              jesli ma ochote na inną to jak ja sie nie zgodzę i tak znajdzie tą drugą...jesli
              mowi prawde i mu na mnie zalezy jego zwiazek jest bezsensowny bo i tak bedac z
              Nią mysli o mnie... ja mam czyste sumienie
              • doloresa Re: margines i obciach 31.07.08, 15:57
                Twoja wypowiedź to bełkot.
                Najpierw piszesz, że jak Ty się nie zgodzisz, to on pójdzie do innej.
                Później, że zależy mu na Tobie i ciągle o Tobie myśli.
                Jak się ma jedno do drugiego??!!
                Niby robi maślane oczy, ale jak się z nim nie prześpisz, to bez
                oporów przeleci inną???
              • kitek_maly Re: margines i obciach 31.07.08, 16:04

                > > jesli ma ochote na inną to jak ja sie nie zgodzę i tak znajdzie tą drugą...

                Tak, ale nie będziesz nią Ty. I o to mi chodzi. To nie kwestia Twojej winy a
                tego, że w ogóle nie rozumiesz o czym mówię co świadczy o tym, że nasze poglądy
                w tej kwestii są nie do pogodzenia. Po prostu takie zachowania są dla Ciebie bez
                problemu akceptowalne i wręcz normalne...

                jesl
                > i
                > mowi prawde i mu na mnie zalezy jego zwiazek jest bezsensowny bo i tak bedac z
                > Nią mysli o mnie...

                To jak nie chce naprawiać, to niech zerwie i się z Tobą seksi bez zobowiązań.
                Brak mu odwagi?
                • wacikowa Re: margines i obciach 31.07.08, 16:09
                  Kitek ale to jej cip** jej wyrzuty i jej życie.
                  Robisz za ksiundza?
                  Świętą chcesz zostać?
                  • kitek_maly Re: margines i obciach 31.07.08, 16:13

                    Nie po prostu chcę sobie o tym pogadać?
                    A Ty co, reglamentujesz mi miejsce na forum? :-) Dla innych nie starczy jak ja
                    sobie popiszę?

                    > Kitek ale to jej cip** jej wyrzuty i jej życie.

                    Jasne.
                    To jeszcze mi powiedz dlaczego się tak oburza, kiedy piszę, że życzę jej, żeby
                    jej facet potraktował ją kiedyś tak samo. Wtedy już ta cała sytuacja nie wydaje
                    jej się tak czystą. :-)
                    • wacikowa Re: margines i obciach 31.07.08, 16:23
                      kitek_maly napisała:

                      >
                      > Nie po prostu chcę sobie o tym pogadać?
                      > A Ty co, reglamentujesz mi miejsce na forum? :-) Dla innych nie starczy jak ja
                      > sobie popiszę?

                      Nie wiedziałam że na akord tu robisz.


                      > > Kitek ale to jej cip** jej wyrzuty i jej życie.
                      >
                      > Jasne.
                      > To jeszcze mi powiedz dlaczego się tak oburza, kiedy piszę, że życzę jej, żeby
                      > jej facet potraktował ją kiedyś tak samo. Wtedy już ta cała sytuacja nie wydaje
                      > jej się tak czystą. :-)
                      >
                      Prorok jesteś? Kogo to co będzie za jakiś tam czas? Żyje się tu i teraz:) Ona
                      zwyczajnie ma ochotę się popieprzyć. Facet nie ma obrączki mniemam że dobrze
                      robi to w czym problem? Zazdrościsz jej?:P
                      • kitek_maly Re: margines i obciach 31.07.08, 16:39

                        > Nie wiedziałam że na akord tu robisz.

                        No właśnie z Twoich postów wynika, że Ty mogłaś tak pomyśleć.
                        Co Ci przeszkadza, że sobie piszę? Czytać nie musisz a miejsca chyba nie
                        zabraknie dla nikogo.

                        Ona
                        > zwyczajnie ma ochotę się popieprzyć. Facet nie ma obrączki mniemam że dobrze
                        > robi to w czym problem?

                        Kilka razy pisałam w czym DLA MNIE tkwi problem. Nie widzę sensu się powtarzać.
                        Każdemu pozwalam mieć własny punkt widzenia i ja swój również posiadam.

                        > Zazdrościsz jej?:P

                        A z tym to nawet nie będę dyskutować.
                        A jeśli to był żart, to bardzo niskich lotów.
                        • wacikowa Re: margines i obciach 31.07.08, 16:43
                          To na drugi raz napisz że piszesz i nie chcesz odpowiedzi. Bo Twoja racja jest
                          najmojsza. :)
                          • kitek_maly Re: margines i obciach 31.07.08, 16:48

                            Aha, nie wiedziałam, że chodzi w wątku o to, żebyś mnie przekonała.
                            Sorensen, masz całkowitą rację, zgadzam się z Tobą a ze Stokrotką jeszcze bardziej.

                            /Dziwne... Nikomu nie narzucam swoich poglądów. Nie mam prawa ich wyrażać i się
                            ich trzymać? Ty robisz to samo i jakoś mi to nie przeszkadza. Chyba na tym
                            polega rozmowa./
                • stokrotka_malenka Re: margines i obciach 31.07.08, 16:13
                  powiedział mi ze dla mnie z Nia zerwie tylko jedno słowo i telefon do Niej..ale
                  ja go nie kocham tak to by problemu nie było...a jak ona mu sie znudziła i ma
                  ochote na inna tak czy owak zdradzi...rzeczywiscie kazdy ma jakies swoje
                  wychowanie ja jakbym kochała jakiegos faceta miałby inną nie miałabym zadnych
                  skrupułów zeby odbic faceta pojsc z nim do łozka bo altruisytka nie jestem i
                  trzeba walczyc o swoje szczescie:)
                  • kitek_maly Re: margines i obciach 31.07.08, 16:17

                    Jasne, masz prawo do własnych poglądów. :-)
                    Być może ja przez to parę razy coś straciłam, ale zwyczajnie nie dla mnie takie
                    zabawy. :-)
    • wacikowa Re: Margines czy norma? 31.07.08, 15:54
      Przesadzasz. Wstyd to może Ci być za wątki typu
      "Jak ja cierpię bo on mnie rzucił"
      "wypłakuję łzy za nim"
      "Ja go kocham a on nie"
      "Mam dwóch i nie wiem którego wybrać pomóżcie oni nie wiedzą o sobie"
      itp.
      Co Ty mała dziewczynka jesteś? Myślisz że życie to bajka? Że książę z bajki
      czysty jeden jedyny?
      Moralnie mam to w dupie kto co z kim i dlaczego. Jego i jej sprawa co robią i z
      kim. A to że opinie walnę swoją taką czy inną do nich to moja sprawa. Walnę i
      tyle ale oceniać nikogo nie będę.
      Ludzie mają prawo popełniać błędy i indywidualna sprawa każdego czy
      zdradza,zdradził czy chce zdradzać.
      Dla mnie może to i być norma.
      Robię i będę robić co lubię a z kim to już moja sprawa. I nikt nie ma prawa mnie
      oceniać. No chyba ze walnę wątek typu
      "spałam z żonatym i mam wyrzuty"
      Ale tego się nie doczekacie bo nigdy nie mam wyrzutów:PPPP
      A dlaczego to już moja tajemnica:]
      • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:07

        Nie jestem małą dziewczynką, ale temat zdrady (i poboczne) to płachta na Kitka. :-)
        • wacikowa Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:10
          Pożyjemy zobaczymy. Pamiętaj "Nigdy nie mów nigdy":)
          • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:21

            Zdaję sobie sprawę, że człowiek się zmienia i jego poglądy pod wpływem
            doświadczeń również. Na dzień dzisiejszy jednak jest to dla mnie nie do
            pomyślenia. A przecież wyrażam swoją opinię w czasie rzeczywistym, nie? ;-P Moje
            przekonania są dziś w takim właśnie stanie. :-)
            • wacikowa Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:25
              wporzo, tylko nie oceniaj innych i nie żyć źle bo to nie ładnie.
              • wacikowa Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:29
                wacikowa napisała:

                > wporzo, tylko nie oceniaj innych i nie żyć źle bo to nie ładnie.

                ŻYCZ*
              • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:40

                A niby dlaczego mam nie oceniać zachowania innych?
                • wacikowa Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:44
                  Choćby dlatego że sama masz z tym problem:)
                  • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:49

                    Mam problem z czym?
                    • wacikowa Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:50
                      Z ocenianiem "zdrowym"
                      • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:53

                        A jakie jest ocenianie 'zdrowe'? Z Twojej perspektywy?
                        Zresztą to nie jest temat wątku.
        • 1.xxx12345 Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:20
          kitek_maly napisała:

          >
          > Nie jestem małą dziewczynką, ale temat zdrady (i poboczne) to płachta na Kitka.
          > :-)
          >


          i jak prosto z tego wynika nie masz nic innego do zaoferowania oprócz własnej d...
          kobieta swiadoma własnej wartości nie bedzie przejmować się jakimiś tam normami tylko będzie walczyła o swoje prawdy starając UDOWODNIC, że jest lepsza od innych.
          • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:23

            > i jak prosto z tego wynika nie masz nic innego do zaoferowania oprócz własnej d
            > ...

            Jak zaczniesz prowadzić dyskusję na poziomie to zapraszam z powrotem.
            • 1.xxx12345 Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:30
              kitek_maly napisała:

              >> Jak zaczniesz prowadzić dyskusję na poziomie to zapraszam z powrotem.
              >


              a ty prowadzisz w ogóle dyskusje?? :o to na razie twój monolog!!
              żyjesz w bardzo młodym jeszcze światku własnych bajeczek o świecie ale nic
              straconego, jeszcze zostaniesz skonfrontowana z rzeczywistością.

              • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:41

                > a ty prowadzisz w ogóle dyskusje?? :o to na razie twój monolog!!

                Tak, użyłam w niej około 15 nicków.
              • puszysta_gimnazjalistka Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:54
                Muszę się z tym zgodzić. To dyskusja w stylu "Kitek kontra rzeczywistość".
                • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 17:00

                  > To dyskusja w stylu "Kitek kontra rzeczywistość".

                  Tak Cię to denerwuje, że moje podejście różni się od Twojego?
                  Poza tym, w dyskusji wzięło udział więcej osób niż jedna i różne są spojrzenia
                  na poruszony problem. A Ty się skupiasz na moim, ciekawe dlaczego. :-)

                  Zresztą gdzieś na górze napisałam Simonowi, że obawiam się, że kobiet bez zasad
                  jest bardzo dużo. :-) Tylko zwyczajnie ja żadnej takiej nie znam osobiście.
                  • wacikowa Re: Margines czy norma? 31.07.08, 17:02
                    Pewnie bzyka się teraz z Twoim facetem:)
                    Kobieta bez zasad znaczy się:)))
                  • puszysta_gimnazjalistka Re: Margines czy norma? 31.07.08, 17:05
                    Skupiam sie na Twoim bo po pierwsze piszesz tu najwięcej, po drugie Ty założyłaś
                    ten wątek.
                    Nie denerwuje mnie Twoje podejście, jestem przyzwyczajony do tego że rzadko
                    kiedy ktoś myśli podobnie do mnie, raczej dziwi mnie fakt, że nie widzisz co
                    dzieje się dookoła. Może obracasz się w takim środowisku?
                    • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 17:10

                      > Może obracasz się w takim środowisku?

                      Może tak.
                      Prosiłam o wypowiedzi w temacie - czy jest to zjawisko powszechne czy nie, bo
                      faktycznie na forach o tym czytuję często a w życiu się z tym nie spotykam. Co
                      prawda kojarzę w rodzinie jakiegoś zdradzacza, który w ten sposób rozwalił swoje
                      małżeństwo, ale to chyba by było na tyle.

                      A Wy zamiast się wypowiadać w temacie skupiliście się na tym, że nie powinnam
                      się w ogóle odzywać, bo co też ja mogę wiedzieć o życiu...
                      • puszysta_gimnazjalistka Re: Margines czy norma? 31.07.08, 17:16
                        Odpowiem Ci w ten sposób: nie wiesz jak duża jest szara strefa dopóki nie
                        staniesz się jej częścią.
                        • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 17:24

                          > Odpowiem Ci w ten sposób: nie wiesz jak duża jest szara strefa dopóki nie
                          > staniesz się jej częścią.

                          A dopóki się nią nie stanę tzn. że nie znam życia? :-)
                          • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 17:25

                            nią = jej częścią
                          • puszysta_gimnazjalistka Re: Margines czy norma? 31.07.08, 17:31
                            Coś w tym stylu, empira to podstawa.
                            • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 17:32

                              Can't wait. ;-)
                • puszysta_gimnazjalistka Re: Margines czy norma? 31.07.08, 17:01
                  Innymi słowy odpowiadając na pytanie zawarte w tytule wątku, to nie margines to
                  norma. Takie czasy. Duży obrót na rynku relacji kobieta-mężczyzna.
                  • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 17:03

                    Więc właśnie chodziło mi o wypowiedzi związane z tematem a nie zaczepki w moim
                    kierunku.
          • wacikowa Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:28
            Też poleciałeś po bandzie! Co Ty myślisz że dawanie na lewo i prawo to oznaka że
            kobieta zna swoją wartość?
            "Tak to tylko w burdelu Ci dobiorą":D:P
            • 1.xxx12345 Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:32
              wacikowa napisała:

              > Co Ty myślisz że dawanie na lewo i prawo to oznaka że
              > kobieta zna swoją wartość?


              jeżeli ma na to ochotę i POTRAFI to zrealizować (czytaj - faceci są nią
              zainteresowani a ona może wybierać) to tak.
              • wacikowa Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:34
                Ano właśnie. Jej dupa jej sprawa. :)
                • stokrotka_malenka Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:38
                  > Ano właśnie. Jej dupa jej sprawa. :)

                  i sie z Tym zgadzam w 100% ja nie wiem jak mozna byc tak zdolnym do poswiecen
                  "kocham faceta ale sie z nim nie przespie bo ma inną" trzeba walczyc o swoje a
                  Ty Kitek to nie wiem czy kiedyskolwiek bedziesz szczesliwa z takim podejscie
                  malbo Ci sie jesczez odmieni juz tez ktos wczesniej napisał nigdynie mow nigdy:)
                  • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:44

                    > "kocham faceta ale sie z nim nie przespie bo ma inną"

                    Wybacz, nie wspomniałaś nigdzie, że go kochasz. Wręcz zaprzeczałaś, ale luz.

                    > Ty Kitek to nie wiem czy kiedyskolwiek bedziesz szczesliwa z takim podejscie

                    Dziewczyno, brak mi sił do Ciebie. Co ma szczęście do tego, że nie chodzę z
                    zajętymi do łóżka? Widzisz tu jakąś korelację?
                    Mnie do szczęścia jest potrzebna tzw miłość a nie niezobowiązujący seks (którego
                    to z kolei nie wykluczam).
                    • stokrotka_malenka Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:52
                      co ma szczescie? własnie to ze kochasz faceta ale zostawiasz go w spokoju bo ma
                      inną...moze jak w takim sie zakochasz to zmienisz poglady bo trzeba byc ciapa
                      zeby takiego zostawić bo "jest zajety":)a rczej nie zostawi tej drugiej dla
                      twojego usmiechu
                      • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:57

                        > co ma szczescie?

                        NIE WSPOMINAŁAŚ, ŻE GO KOCHASZ.

                        moze jak w takim sie zakochasz to zmienisz poglady bo trzeba byc ciapa
                        > zeby takiego zostawić bo "jest zajety":)

                        A ja w takiej sytuacji nie byłam. Mnie do pokochania potrzeba więcej niż paru
                        spotkań koleżeńskich spotkań (a takie owszem miałam z zajętymi kolegami, ale się
                        z tego wycofywałam).
                        • stokrotka_malenka Re: Margines czy norma? 31.07.08, 17:00
                          bo go nie kocham...to było do Ciebie ze "nie zajmuje sie zajetymi facetami"
                          takie podejscie jest chore
                          • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 17:02

                            Wyraźnie napisałaś:
                            własnie to ze kochasz faceta ale zostawiasz go w spokoju bo ma
                            inną...moze jak w takim sie zakochasz to zmienisz poglady bo trzeba byc ciapa
                            zeby takiego zostawić bo "jest zajety":)


                            Nie byłam w takiej sytuacji, żebym kochała zajętego faceta i go zostawiła w
                            spokoju. To niby jaki to ma związek ze szczęściem?
                          • stokrotka_malenka Re: Margines czy norma? 31.07.08, 17:03
                            bedziesz kochac faceta i co zostawisz go tak bo się"zajetymi" nie zajmujesz?
                            bardzo w to watpie:) mysle ze Ci sie zmienia kiedys poglady :P
                            • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 17:05

                              > bedziesz kochac faceta i co zostawisz go tak bo się"zajetymi" nie zajmujesz?

                              Przecież napisałam, że nie kochałam zajętego faceta.

                              Poza tym to ma się nijak do tematu, bo mówimy o czystym seksie z zajętym a nie
                              miłości. :-)
                            • stokrotka_malenka Re: Margines czy norma? 31.07.08, 17:07
                              no własnie te twoje konserwatywne poglady nikogo nie chce krzywdzic nie bede
                              smucic dziewczyny zajetego chłopaka chociaz on mnie strasznie kreci cos do niego
                              czuje...i bedziesz tak po kolei z facetów rezygnowac zeby nikogo przypadkiem nie
                              urazić obudzisz sie w wieku 70lat i powiesz o moj Boze zycie przeszło mi przez
                              palce zadnych wspomnien i poswieciłam ukochanego mezczyzne bo był zajety a ja
                              chciałam byc w porzadku i nie zranic biednej dziewczyny
                              • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 17:14

                                Ok.
                                • stokrotka_malenka Re: Margines czy norma? 31.07.08, 17:20
                                  jeszcze Kitek jak mogłabyś mi powiedziec ile masz lat?? ciekawa jestem:)
                                  • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 17:24

                                    Trochę więcej niż Ty.
                                    • stokrotka_malenka Re: Margines czy norma? 31.07.08, 17:28
                                      myslałam ze moj rocznik 87;)to 86?? jak tak pewna jestm troche zycia sie
                                      nauczysz i Ci sie poglądy zmienią:)
                                      • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 17:31

                                        Jestem od Ciebie 4 lata starsza.
                                        • stokrotka_malenka Re: Margines czy norma? 31.07.08, 17:37
                                          i z postow wnioskuje ze nadal samotna...to ja Ci dobrze radze zycie to nie bajka
                                          i nie czekaj na kasiecia z bajki i nie patrz na krzywdy innych we wszystkim,
                                          troche tez pomysl o sobie
                                          • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 17:40

                                            Z których postów wywnioskowałaś, że jestem 'nadal samotna'?

                                            Teraz jestem sama, ale mam za sobą jeden krótszy i drugi dłuższy związek.
                                          • zdegrengolowany_mizogin Re: Margines czy norma? 31.07.08, 18:36
                                            >o ja Ci dobrze radze zycie to nie bajk
                                            > a
                                            > i nie czekaj na kasiecia z bajki i nie patrz na krzywdy innych we >wszystkim,
                                            > troche tez pomysl o sobie

                                            Hehe no nie moge. To jest tzw model "kobiety"(dziewczynki, ktora bardzo szybko chce stac sie kobieta) wyzwolonej.
                                            Mlode pokolenie wczesnie zaczyna, poniewaz teraz jest to w modzie i zapomina o czyms takim jak rozum i empatia. Nic mi do tego, nie wnikam w to kto z kim spi i dlaczego, ale jak czytam posty takiej gowniary, ktora mysli, ze jest juz dorosla i dazy do "szczescia" po trupach to mi rece opadaja. Jestem niewiele starszy, ale taka postawa to dla mnie dziecinada. Podoba mi sie ten lizak i musze go dostac.
                                            Mlode laseczki korzystaja z zycia jak tylko moga, nie zwazajac na konsekwencje i uczucia innych. Niewiele znanych jest mi przypadkow zdrad moze dlatego, ze uwaznie dobieram ludzi, a takie przypadki staram sie omijac szerokim lukiem. Nie znosze takiego rodzaju hedonizmu.
                                            • zdegrengolowany_mizogin Re: Margines czy norma? 31.07.08, 18:39
                                              oj przepraszam obok wspomnianych mlodych laseczek postawilbym gowniarzy z mlekiem pod nosem
                                              • stokrotka_malenka Re: Margines czy norma? 31.07.08, 19:02
                                                :/cholera mnie juz bierze z takimi postami, za to Ty taaaaaki dorosły
                                                "gó..ara,mleko pod nosem"itd juz sie nasłyszałam wyzwisk od dziw*** i innych ze
                                                nie mam moralnosci i inne pierdoły i Wy sie za dorosłych uwazacie?? Wy?? i ludzi
                                                "na poziomie" to gratuluje:)

                                                a Ty chłopczyku pewnie jakbys mnie spotkał to bys sie mi nie oparł:)

                                                jak juz ktos napisał moja dupa moja sprawa i nie mam ochoty juz dyskutowac na
                                                ten temat bo Wy jestescie załosni! nie ja te wasze wyzwiska yyy "dorosli"...??
                                                jak baba 35letnia pisze do 21latki ze jest taka siaka i owaka to samo o soboie
                                                świadczy a co z tym Waszym kregosłupem moralnym?? czy Wy jako młodzi ludzie nie
                                                popełnialiscie błędów??bardzo watpię. Ja juz podjelam decyzje co do sypiania z
                                                nim czy nie ale nie napisze nie mam ochoty wysłuchiwac kolejnych obelg
                                                • doloresa Re: Margines czy norma? 31.07.08, 19:09
                                                  >jak juz ktos napisał moja dupa moja sprawa<

                                                  Nie zaprzeczam, niemniej jednak prosiłaś o opinię forumowiczów i ją
                                                  otrzymałaś.

                                                  >a co z tym Waszym kregosłupem moralnym?? czy Wy jako młodzi ludzie
                                                  nie
                                                  > popełnialiscie błędów??<

                                                  Popełniłam ich całe mnóstwo w swoim długaśnym :) życiu. Ale co to ma
                                                  do rzeczy...?

                                                  >Ja juz podjelam decyzje co do sypiania z
                                                  > nim czy nie ale nie napisze<

                                                  Wyobraź sobie, że nie o to w tej całej naszej pisaninie chodziło,
                                                  żeby śledzić Twoją dalszą historię jak brazylijską telenowelę.
                                                • zdegrengolowany_mizogin Re: Margines czy norma? 31.07.08, 19:15
                                                  > a Ty chłopczyku pewnie jakbys mnie spotkał to bys sie mi nie oparł:)
                                                  Masz racje nie oparlbym sie pokusie i wprost bym Ci powiedzial co o takim zachowaniu sadze.

                                                  Dla mnie jestes gowniara, ale opinie takich ludzi jak ja splywaja po tobie jak woda po kaczce, wiec nie widze problemu.

                                                  Czym sie kierowalas zakladajac taki glupi watek? Myslalas, ze wszyscy bede Cie glaskac po glowce? Chcialas uslyszec, ze Twoje postepowanie jest sluszne?

                                                  >Ja juz podjelam decyzje co do sypiania z
                                                  > nim czy nie ale nie napisze nie mam ochoty wysłuchiwac kolejnych >obelg.

                                                  No chyba nikt sie nie domysli. :)))
                              • amhali Re: Margines czy norma? 31.07.08, 17:15
                                Ale wiesz :P jest calkiem spora szansa ze kocha/pokocha faceta wolnego :PPP
                                Nawet znaczaco wieksza niz na to ze sie zaangazuje emocjonalnie z kims kto juz
                                jest zajety ;)

                                Ty oczywiscie mozesz robic co chcesz, jak kazdy, niemniej nie mozna swoja miara
                                mierzyc wszystkich... :)
                            • amhali Re: Margines czy norma? 31.07.08, 17:13
                              Jak sie nie zakocha w zajetym to niekoniecznie :) a ze ma takie poglady jakie ma
                              obecnie jest szansa ze sie nie zakocha w zajetym calkiem spora - aczkolwiek
                              roznie bywa ;)

                              A co do tematu - to bynajmniej nie jest margines, i sporo wyksztalconych i
                              inteligentych ludzi na poziomie, zarowno kobiet jak i mezczyzn po czasach
                              szalenczych milosci etc, zaczyna bardziej swobodnie do sexu podchodzic. Co do
                              tego jak to jest popularne mysle ze ciezko okreslic mowiac "ja nikogo takiego
                              nie znam". Wiekszosc osob ktore zdradza, a jest w miare inteligentna nie bedzie
                              dawala nawet podstaw do tego aby go/ja posadzac. Zakladajac ze to tak
                              rekreacyjnie i uczucia za bardzo w gre nie wchodza ;)
                          • ricemice wzorcowy przyklad 31.07.08, 17:45
                            Uff dalsze komentarze stokrotki tylko upewniaja mnie ze to wlasnie wzorcowy
                            przyklad "white trash".
                            Moralnosc kalego, rynsztokowe poglady i prostactwo, ale w zaparte bedzie
                            twierdzic ze to jest "nowoczesnosc" i tak postepuja wszyscy.

                            Kitek daj spokoj z nia, ty tylko sie ubrudzisz a ona sie bedzie rajcowac jak to
                            z swoja "awangardowa moralnoscia" ponad ogol zwyklych ludzi wystaje:))
                            Wlasciwie nie ma co komentowac i wchodzic w dyskusje.
                            __________________________________________
                            moja ostatnia muzyczna fascynacja
                            www.youtube.com/watch?v=XGV8xCkpXjE
    • 5er Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:37
      a co mówią statystyki? Ile kobiet przyznaje się, że miało stosunki
      poza małżeńskie (poza konkubinackie, przyjacielskie itp)

      O ile pamiętam, ok.70%. Nie wiem, czy to dużo, czy mało...

      Ile % dzieci zostało poczętych przy tym?
      • puszysta_gimnazjalistka Re: Margines czy norma? 31.07.08, 16:47
        Z tego co pamiętam to około 8% dzieci to strzły z boku.
      • menk.a Re: Margines czy norma? 31.07.08, 18:52
        Oj chyba przesadziłeś z tymi 70%. Ca 30%.
        A dzieci wychowywanych nie przez swoich ojców biologicznych czyli poczętych
        przez zdradę kobiety jest ok. 12-17% ;)
    • andreas3233 Re: Margines czy norma? 31.07.08, 18:02
      Z punktu widzenia biologii ewolucyjnej: to norma.
    • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: Margines czy norma? 31.07.08, 18:07
      a mi nie jest wstyd, bo nie utożsamiam się ze wszystkimi reprezentantkami naszej
      płci, a poza tym niewiele mnie obchodzą cudze poglądy - podobnie oczekuję, że
      innych (np. fanatycznie nawiedzonych, niech żyja se w spokoju, ale z daleka ode
      mnie) nie będa obchodziły moje, mój styl życia etc. i swoje wywody nawracające
      wsadza sobie gdzieś
      • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 18:10

        Ja nikogo nie nawracam.
        Przedstawiam swój punkt widzenia i pytam.
        A jak ktoś odpowiada na mojego posta to i ja jemu odpowiadam.
        • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: Margines czy norma? 31.07.08, 18:18
          boshe, kitku, nie miałam na myśli ciebie, tylko 'tak ogólnie"...
          • kitek_maly Re: Margines czy norma? 31.07.08, 18:20

            Tak, potem ja też chciałam dodać później, że 'jeśli miałaś mnie na myśli'. :-))
            Bo tak naprawdę nie wiedziałam a było to możliwym.
    • sorrento_8 Re: Margines czy norma? 31.07.08, 18:49
      Kitek, przyznaje :) nie czytałam całego wątku.
      Moim zdaniem, przecież nie może być tak, że wszyscy jesteśmy tacy
      sami, co dla jednego jest normą dla drugiego marginesem. Masz
      oczywiście prawo czuć się zniesmaczona, ale nie można oceniać
      wszystkich swoją miarą.
      Najważniejsze jest to, żeby sobie nie mieć nic do zarzucenia.
      • stokrotka_malenka Re: Margines czy norma? 31.07.08, 19:08
        :/cholera mnie juz bierze z takimi postami, za to Ty taaaaaki dorosły
        "gó..ara,mleko pod nosem"itd juz sie nasłyszałam wyzwisk od dziw*** i innych ze
        nie mam moralnosci i inne pierdoły i Wy sie za dorosłych uwazacie?? Wy?? i ludzi
        "na poziomie" to gratuluje:)

        a Ty chłopczyku pewnie jakbys mnie spotkał to bys sie mi nie oparł:)

        jak juz ktos napisał moja dupa moja sprawa i nie mam ochoty juz dyskutowac na
        ten temat bo Wy jestescie załosni! nie ja te wasze wyzwiska yyy "dorosli"...??
        jak baba 35letnia pisze do 21latki ze jest taka siaka i owaka to samo o soboie
        świadczy a co z tym Waszym kregosłupem moralnym? czy Wy jako młodzi ludzie nie
        popełnialiscie błędów??bardzo watpię. Ja juz podjelam decyzje co do sypiania z
        nim czy nie ale nie napisze nie mam ochoty wysłuchiwac kolejnych obelg
    • iberia.pl Re: Margines czy norma? 31.07.08, 19:16
      Kitek-jak bedzie chcial zdradzic to i tak zrobi, nie z autorka
      tamtego watku to z inna.No chyba, ze w tym wypadku chodzi tylko o
      autorke watku, bo pisala, ze on chcial z nia byc a ona go
      odrzucila.Skoro tak to jesli on sie zwiazal z kim innym a ma nadal
      ochote na stokrotke to juz jest nie fair wobec swojej dziewczyny.I
      sama zdrada czy do niej dojdzie czy nie tak naprawde nie ma
      znaczenia.Dla mnie jego zwiazek z ta nowa dziewczyna to nic innego
      jak klin za stokrtoke.Facet to skonczony doopek i tyle.
    • ranita_08 Re: Margines czy norma? 31.07.08, 19:34
      To niestety prawda. Rozumiem, że krew nie woda i może nam się
      spodobac zajęty mężczyzna, nie mamy na to wpływu. Ale tylko na to
      czy nam się ktoś podoba czy nie, natomiast co z tym zrobimy to jest
      już inna kwestia.

      Wystarczyłoby troszkę empatii i jednoczesnie godności żeby ochłonąć
      i iść w swoją stronę.

      Czy na prawdę tak trudno jest się powstrzymać? Nie sądzę. A już
      bardzo ciekawą dla mnie kwestią jest samopoczucie takiej osoby.
      Kiepsko musi sie czuć osoba zjadająca ochłapy z cudzego stołu.


      A potem zaczynają się dramaty z serii: obiecał rozwód i mnie
      zostawił, albo urodziłam dziecko żonatemu. I po co to komu?

      Rozumiem że jak ktoś jest sam to mu cieżko, ale można chyba
      zaspokoic swoje potrzeby z wolnym mężczyzną.


    • rose-ana Re: Margines czy norma? 31.07.08, 19:44
      Kitek, ja powiem tak - sypianie z zajętymi facetami nie jest ok. Aczkolwiek
      jeśli dziewczyna sie zakochała i straciła głowę jest to mniej_nie_ok niż gdy
      powodem jest sama chęć bzyknięcia. Jeśli dziewczyną faceta z którym delikwentka
      sypia jest kobietą, którą delikwentka zna jest to bardzo_nie_ok. A jeśli to jej
      koleżanka/przyjaciółka/siostra to jest to na_maksa_nie_ok. Jeśli to jakaś
      nieznajoma dziewczyna to jest to "tylko" nie ok. Wiem, może mam dziwne
      podejście, ale tak myślę.

      Dziwne też chyba jest to, ze ja od "tej drugiej" (od tego drugiego też, żeby nie
      dyskryminować) nie wymagam wiele w tego typu sytuacji. W opisanym w tym wątku
      przypadku to ten facet jest sparowany, ona jest wolna i moim zdaniem może mieć w
      d... Nie jawi sie wtedy jako osoba mogąca być autorytetem moralnym i wzorem do
      naśladowania dla dzieci i młodzieży, ale nie popełnia też strasznej zbrodni.
      Gdyby facet mnie zdradził to oczywiście nie pałałabym miłością do jego kochanki
      ale nie szukałabym w niej winy bo to facet powinien być mi wierny, czy ona
      bierze odpowiedzialność za to, ze on chcę bzyknąć na boku?

      Aha - sama miałam różne sytuacje w życiu. Nigdy nie zdarzyło mi sie samej wyrwać
      żonatego/zajętego faceta, natomiast oni podrywają mnie bardzo często,
      ostentacyjnie robią pierwszy krok i jakoś fakt posiadania żony/dziewczyny im nie
      przeszkadza. I to niestety nie jest margines.
      • ranita_08 Nie zgadzam się 31.07.08, 20:09
        To akurat prawda. Samam mam w pracy żonatych facetów szukających
        gdzie popadnie okazji to skoku w bok. Żal patrzeć i żal potem
        spotykac ich żony usmiechające się lub przychodzące do nich do pracy
        z dziecmi.

        Jednak nie w pełni się z tobą zgadzam. Kitek przede wszystkim
        poruszyła ciekawą kwestię. Solidarności kobiecej. Gdyby kobiety
        miały tę zasadę że z zonatymi i zajętymi nie sypiają to nie byłoby
        tylu dramatów i tragedii(Wiem to samo tyczy sie mężczyzn ale piszemy
        o kobietach akurat).

        I nie zgadzam się że jak kobieta zakochana to jest to mniejsze zlo.
        Jest to zrozumiałe tylko w jedym przypadku. Kiedy kobieta nie wie że
        facet jest zajęty i dowiaduje sie tego gdy już jest bardzo
        zaangazowana uczuciowo. Wtedy fakt- oszukał je obie.

        Jednak kiedy podoba ci się gość który jest zajęty i wiesz o tym to
        chyba można zwyczajnie się powstrzymać? Człowiek nie zakochuje się w
        5 minut. Tak to się można zauroczyć, potem odwrócić i iść w swoja
        stronę. Aby się zaangażować i obudzić w sobie silne uczucie potrzeba
        czasu. I można do tego nie dopuścić.

        Tym się różnimy od zwierząt, że umiemy powstrzymywac swoje instynkty
        i je kontrolować. No chyba że ktoś się nie różni.

        Każda kobieta wsciekłaby się gdyby jej partner ją zdradził z inną,
        ale wiele kobiet nie widzi nic złego w byciu tą "inną".

        i to jest po prostu nie fair. Nie wazne kim jest tamta , nazwijmy
        to "prawowita" partnerka. To kobieta której coś zabierasz.






        • rose-ana Re: Nie zgadzam się 31.07.08, 20:19
          No, ja myślę inaczej. A kwestia solidarności kobiecej jest moim zdaniem trochę
          zwalaniem na kobiety winy za coś, czemu imo winna jest TYLKO osoba zdradzająca,
          w tym przypadku facet. Jak już napisałam uważam, ze obca, wolna baba może mieć
          głęboko w poważaniu. A solidaryzowanie sie kobiet w imię tego żeby faceci nie
          zdradzali to takie babskie "poświęcanie się" i niewymaganie określonych zachowań
          od faceta.

          > Jednak kiedy podoba ci się gość który jest zajęty i wiesz o tym to
          > chyba można zwyczajnie się powstrzymać? Człowiek nie zakochuje się w
          > 5 minut. Tak to się można zauroczyć, potem odwrócić i iść w swoja
          > stronę. Aby się zaangażować i obudzić w sobie silne uczucie potrzeba
          > czasu. I można do tego nie dopuścić.
          >
          > Tym się różnimy od zwierząt, że umiemy powstrzymywac swoje instynkty
          > i je kontrolować. No chyba że ktoś się nie różni.

          Instynkty można powstrzymać, popęd seksualny też, tak jak pożądanie. Ale jeśli w
          grę wchodzą uczucia i emocje to nie zawsze jesteś w stanie myśleć trzeźwo i
          logicznie. Niestety.

          > i to jest po prostu nie fair. Nie wazne kim jest tamta , nazwijmy
          > to "prawowita" partnerka. To kobieta której coś zabierasz.

          Zabrać można komuś samochód, bluzkę czy 100 zł. A człowiek jest istotą myśląca i
          sam decyduje o tym co robi a czego nie - tak więc nie można nikomu "zabrać" faceta.
          • ranita_08 Re: Nie zgadzam się 31.07.08, 20:55
            Fakt. Nie można komuś zabrać innego człowieka, ale można próbować go
            do tego skłonić. I to nie jest w porządku. Można również, nawet nie
            zabierając go, robić z nim rzeczy ( w tym wypadku sypiac) które
            ranią drugą osobę.

            I nie uważam żeby obca osoba mogła mieć gdzieś. Przynajmniej nie
            powinna bo to jest po prostu trochę egoistyczne (ja mam ochotę i mam
            prawo bo ja nie obiecywałam) Zdeycydowanie bardziej winna jest osoba
            która zdradza, jednak gdyby tak każdy miał odrobinę empatii w sobie
            byc może wielu zdrad by nie było.

            I ja pisałam tylko o instynkcie. Że to można powstrzymać (porządanie
            i namiętność). Ale pissałam również że do zakochania się można nie
            dopóścić jesli wiesz że obiekt westchnien jest zajęty. Można. Da
            się. i byłoby bardziej w porządku. A o to chyba chodzi. A nie tylko
            o to żeby brać na co ma się ochotę bez zwracania uwagi jak i czyim
            kosztem. Bo kiedyś możemy być po tej drugiej stronie i wtedy już się
            inaczej mówi.
            • rose-ana Re: Nie zgadzam się 31.07.08, 21:02
              > I nie uważam żeby obca osoba mogła mieć gdzieś. Przynajmniej nie
              > powinna bo to jest po prostu trochę egoistyczne (ja mam ochotę i mam
              > prawo bo ja nie obiecywałam)

              To jest bardzo egoistyczne, nie trochę. Aczkolwiek egoizm (kochanka) moim
              zdaniem o wiele łatwiej wybaczyć niż okłamywanie drugiej osoby (zdradzający
              partner).
              Poza tym inaczej wygląda sytuacja gdy babka upatrzy sobie faceta, dowiaduje się,
              że zajęty, myśli 'eee tam', przechadza sie przed nim w kusej mini i kokietuje
              jak ta Sharon Stone.:) A inaczej jeśli zajęty facet sam wychodzi z propozycją a
              ona na nią przystaje.

              > I ja pisałam tylko o instynkcie. Że to można powstrzymać (porządanie
              > i namiętność). Ale pissałam również że do zakochania się można nie
              > dopóścić jesli wiesz że obiekt westchnien jest zajęty. Można. Da
              > się. i byłoby bardziej w porządku.

              Wiesz, mi daleko do romantyczki co w białej sukni księcia wypatruje, ale nie
              sądzę żeby dało sie sterować zakochiwaniem czy odkochiwaniem sie. Samo
              przychodzi, samo kiedyś mija, ale często nie mamy na to wpływu.
              • ranita_08 Re: Nie zgadzam się 31.07.08, 21:18
                > Wiesz, mi daleko do romantyczki co w białej sukni księcia
                wypatruje, ale nie
                > sądzę żeby dało sie sterować zakochiwaniem czy odkochiwaniem sie.
                Samo
                > przychodzi, samo kiedyś mija, ale często nie mamy na to wpływu.

                Nie można sterowac tym kto na ciebie zadziała, kim się zauroczysz.
                to są hormony, feromony czy jak im tam. Możesz jednak decydować o
                tym co z tym zrobisz i czy to będziesz pielęgnowac w sobie czy nie.


                Zastanów się jakby wyglądał świat gdyby do kazdej kategorii życia
                zastosować twój tok myślenia. Gdyby wazne było tylko to co ty
                czujesz a inne osoby (które ponoszą konsekwencje twoich czynów) by
                się nie liczyły.

                Nie jest tak i nie może być tak że dokonujemy rozróżniania:
                inicjatywa jej (zło), inicjatywa jego (luzik), zdradzający (świnia),
                wspóltowarzysz ( luzik) - najwazniejsze jest to ze masz świadomość
                że twoje zachowanie sprawia komuś ból, przykrość, zawód, ale w imię
                swoich potrzeb nie zwracasz na to uwagi.

                Każdy moim zdaniem powinien byc skupiony na sobie i zastanowić się
                czy jego zachowanie jest fair i czy sam rozgrzeszyłby osobę
                postępująca wobec niego tak samo.

                Wina może być mniejsza lub większa ale jest. Swiadome zadawanie
                komuś bólu jest winą. Małą dużą, ale jest. I ja o tym tylko piszę.
                Tak uwazam.



                • rose-ana Re: Nie zgadzam się 31.07.08, 21:49
                  > Każdy moim zdaniem powinien byc skupiony na sobie i zastanowić się
                  > czy jego zachowanie jest fair i czy sam rozgrzeszyłby osobę
                  > postępująca wobec niego tak samo.

                  No więc ja bym rozgrzeszyła i miała pretensje tylko do faceta. I chyba w tym
                  całe sedno.
                  • ranita_08 Re: Nie zgadzam się 31.07.08, 22:30
                    Gdybym wiedziała że jego kochanka wiedziała ż ejest w związku to nie
                    miałabym o niej dobrego zdania, poniewaz uważam, że jest wielu
                    wolnych mężczyzn z którymi mogła sypiać zamiast niszczyć (nawet
                    pośrednio) mój związek.

                    biorac pod uwagę że robiła to bedąc świadomą mojego rozczarowania -
                    jest winna.

                    fakt jednak pozostaje faktem że to mój partner sprawiłby mi
                    największy zawód. Rzecz oczywista.

                    nie chodzi jednak o skalę winy ale o jej istenie w ogóle. A, jak już
                    pisałam, świadomośc że nasze działanie sprawia innym ból stawia nas
                    w roli wspólwinnego.
        • menk.a Re: Nie zgadzam się 31.07.08, 20:26
          ranita_08 napisała:


          > Jednak nie w pełni się z tobą zgadzam. Kitek przede wszystkim
          > poruszyła ciekawą kwestię. Solidarności kobiecej. Gdyby kobiety
          > miały tę zasadę że z zonatymi i zajętymi nie sypiają to nie byłoby
          > tylu dramatów i tragedii(Wiem to samo tyczy sie mężczyzn ale piszemy
          > o kobietach akurat).
          >

          Solidarność z kimś a sypianie lub nie sypianie z kimś (czyli jak nazywasz
          zasady) nie jest tożsame z sobą;)

          > Jednak kiedy podoba ci się gość który jest zajęty i wiesz o tym to
          > chyba można zwyczajnie się powstrzymać? Człowiek nie zakochuje się w
          > 5 minut. Tak to się można zauroczyć, potem odwrócić i iść w swoja
          > stronę. Aby się zaangażować i obudzić w sobie silne uczucie potrzeba
          > czasu. I można do tego nie dopuścić.

          Można to robić na zimno, bez zakochania się, kochania, bez głębszych uczuć. By
          iść do łóżka wystarczy pociąg fizyczny.;)

          >
          > Tym się różnimy od zwierząt, że umiemy powstrzymywac swoje instynkty
          > i je kontrolować. No chyba że ktoś się nie różni.

          Różnimy się tylko wytworzeniem kultury. Ale nadal jesteśmy zwierzętami, tyle
          tylko, że odrobinę sprytniejszymi.

          >
          > Każda kobieta wsciekłaby się gdyby jej partner ją zdradził z inną,
          > ale wiele kobiet nie widzi nic złego w byciu tą "inną".

          Prawda.

          >
          > i to jest po prostu nie fair. Nie wazne kim jest tamta , nazwijmy
          > to "prawowita" partnerka. To kobieta której coś zabierasz.
          >

          Zdradzać a być przyczyną zdrady to 2 różne stany.
          Nie fair jest przede wszystkim zdradzający. Wina leży po stronie zdradzającego,
          bo to on wcześniej komuś coś deklarował.;)
          • ranita_08 Re: Nie zgadzam się 31.07.08, 20:48
            menk.a napisała:



            > Solidarność z kimś a sypianie lub nie sypianie z kimś (czyli jak
            nazywasz
            > zasady) nie jest tożsame z sobą;)

            Solidarność to robienie czegoś w imię wyższego nazwijmy to ideału. A
            związek jest pewnego rodzaju ideałem. Przynajmniej powinien być.i
            dla bedących w związku jest, tak więc ludzie powinni brac pod uwagę
            uczucia innych gdy im się "zachce" i również to że sami mogą być
            kiedyś tą zdradzoną. Byłoby łatwiej. a chyba o to chodzi
            w "solidarności" (przez małe "s"):->>>



            > Można to robić na zimno, bez zakochania się, kochania, bez
            głębszych uczuć. By
            > iść do łóżka wystarczy pociąg fizyczny.;)

            Zgadza się. Można "na zimno" ale moja przedmówczyni pisała akurat o
            zakochaniu się i do tego się odniosłam.

            > Różnimy się tylko wytworzeniem kultury. Ale nadal jesteśmy
            zwierzętami, tyle
            > tylko, że odrobinę sprytniejszymi.

            tu się nie zgodzę. Zwierzęta nie umieją powstrzymac instynktu własną
            wolą, mogą to zrobić jedynie gdy jeden instynkt zwalczany jest przez
            drugi lub jesli nie mają możliwości go zaspokoić. My mamy mozliwość
            decydowania świadomego i świadomej rezygnacji w imie celów moralnych
            na przykład (lub jakichkolwiek innych). Zwierzęta moralności nie
            mają.

            A kultura jest pochodną wyższych idei:-)



            > Zdradzać a być przyczyną zdrady to 2 różne stany.
            > Nie fair jest przede wszystkim zdradzający. Wina leży po stronie
            zdradzającego,
            > bo to on wcześniej komuś coś deklarował.;)

            Jasne że tak. Bardzie winna jest strona zdradzająca. Bo, jak piszesz
            to ona obiecywała i składała deklaracje. Jednak strona z którą się
            zdradza (a jest tego świadoma) równiez ponosi winę. Świadomie coś
            komuś zabiera nie mysląc o tym, że to co robią oboje dla innej osoby
            jest dramatem.

            to na tyle:-)

            • menk.a Re: Nie zgadzam się 31.07.08, 21:45
              ranita_08 napisała:
              >
              > Solidarność to robienie czegoś w imię wyższego nazwijmy to ideału. A
              > związek jest pewnego rodzaju ideałem. Przynajmniej powinien być.i
              > dla bedących w związku jest, tak więc ludzie powinni brac pod uwagę
              > uczucia innych gdy im się "zachce" i również to że sami mogą być
              > kiedyś tą zdradzoną.
              >

              Ale zdrady nie odbywają się w ramach sparowanych.
              Jestem w związku, więc jestem wierny/a. Nie jestem w związku... jestem dziki i
              swobodny. Solidarność z kim? Coby mnie kiedyś coś złego nie spotkało?? Zło
              spotyka tylko złych?

              Zwierzęta moralności nie
              > mają.
              >
              > A kultura jest pochodną wyższych idei:-)
              >

              No ale skoro moralność, a więc zasady i normy definiujące dobro i zło, nie
              powstrzymują nas od zdrad i innych postępków, to czym prócz kultury różnimy się
              od zwierząt?;)


              >
              > Jasne że tak. Bardzie winna jest strona zdradzająca. Bo, jak piszesz
              > to ona obiecywała i składała deklaracje. Jednak strona z którą się
              > zdradza (a jest tego świadoma) równiez ponosi winę. Świadomie coś
              > komuś zabiera nie mysląc o tym, że to co robią oboje dla innej osoby
              > jest dramatem.
              >
              > to na tyle:-)
              >

              Jest dramatem. Jednak bierny zdrajca nikomu nic nie odbiera, a raczej przyjmuje
              coś od tego aktywnego (zdradzacza) i to ona coś komuś może zabrać.
              ;)))
              • ranita_08 Re: Nie zgadzam się 31.07.08, 22:25
                Wiesz co tyle się już napisalam dzisiaj nt. roli "tej drugiej" w
                zdradzie że nie mam siły:-) w każdym razie wiadomo że osoba która
                zdradza partnera jest bardziej winna (zdecydowanie), jednak ta, z
                którą to robi ma świadomość tego że jej zachowanie kogoś rani i to
                jest jej udział w winie. Bo jest to nie fair. Więcej na ten temat
                pisałam już na 1 stronie w konwersjacji z ros_an.

                co do solidarności to bardziej chodziło mi o zachowanie pewnych
                kardynalnych nazwijmy to- zasad moralnych, które powinny być wspólne
                dla wszystkich. Myślałam o solidarności wobec rodziny, miłosci ect.
                może głupie ale ja tak uważam.



                Piszesz że skoro moralność (...) nie powstrzymuje nas od zdrad i
                innych postępków to niczym oprócz kultury nie róznimy sie od
                zwierząt. Nie prawda. Weźmy pod uwagę, że nie każdy człowiek ,
                powiedzmy jednostka ludzka wyznaje jakiekolwiek zasady. I nie tylko
                o zdradę mi chodzi. Mordercy drastycznie katujący ofiary ect. sa
                nawet od zwierząt gorsi.

                Uważam że człowieka- w pełnym wymarze tego słowa- od zwierząt różni
                kształtowanie swoich wyborów życiowych w oparciu o zasady jakie
                przyjęła za właściwe grupa społeczna w jakiej się znajduje, a co za
                tym idzie swoje instynkty (które każdy z nas ma) umie świadomie
                powstrzymać dla realizacji celów nadrzędnych dla niego.

                Oczywiście jets to kwestia chęci i wolnego, świadomego wyboru- a
                tego właśnie zwierzęta nie potrafią.

                --------------------------------------------------------------------
                Patrząc chociażby na moje zwierzę domowe. Moja kotka jest gruba a i
                tak jak widzi tunczyka to nogi sobie łamie lecac do miski, ja
                natomiast jak bym widziała że mam trochę za dużo to bym kurcze nie
                zerzarła:-))))






                • menk.a Re: Nie zgadzam się 31.07.08, 22:39
                  ranita_08 napisała:

                  >
                  Mordercy drastycznie katujący ofiary ect. sa
                  > nawet od zwierząt gorsi.

                  To prawda. Zwierzęta nie mordują dla przyjemności. Człowiek, mordujący dla
                  przyjemności osiąga swego rodzaju satysfakcję uruchamiając w mózgu części
                  odpowiedzialne za przyjemność seksualną. I nie musi to dochodzić do gwałtu na
                  ofierze.. Wystarczy morderstwo.


                  >
                  > Uważam że człowieka- w pełnym wymarze tego słowa- od zwierząt różni
                  > kształtowanie swoich wyborów życiowych w oparciu o zasady jakie
                  > przyjęła za właściwe grupa społeczna w jakiej się znajduje, a co za
                  > tym idzie swoje instynkty (które każdy z nas ma) umie świadomie
                  > powstrzymać dla realizacji celów nadrzędnych dla niego.

                  Nie zgodzę się tak zupełnie. Ludzie stosują się do jakichś zasad niekoniecznie
                  tylko dlatego, że w nie wierzą jako w najwyższe dobro, drogowskazy czy coś na te
                  modłę. Boją się kary lub widzą, że leży to w ich interesie albo zostaną za to
                  nagrodzeni przez innych.
                  > --------------------------------------------------------------------
                  > Patrząc chociażby na moje zwierzę domowe. Moja kotka jest gruba a i
                  > tak jak widzi tunczyka to nogi sobie łamie lecac do miski, ja
                  > natomiast jak bym widziała że mam trochę za dużo to bym kurcze nie
                  > zerzarła:-))))
                  >

                  A ja tam jak ta Twoja kociczka. :P
                  • ranita_08 Re: Nie zgadzam się 31.07.08, 22:45
                    Nie zgodzę się tak zupełnie. Ludzie stosują się do jakichś zasad
                    niekoniecznie
                    > tylko dlatego, że w nie wierzą jako w najwyższe dobro, drogowskazy
                    czy coś na t
                    > e
                    > modłę. Boją się kary lub widzą, że leży to w ich interesie albo
                    zostaną za to
                    > nagrodzeni przez innych.


                    Zgadza się. To również. Jednak to nie przeczy tezie, że człowiek
                    takie zdolności ( do powstrzymywania isntynktów) posiada. Zwierzę
                    tego nie potrafi po prostu- my tak. Jak z tego korzystamy to jest
                    już inna bajka i na ten temat m.in jest ta dyskusja.

                    Jedni kierują się zasadami inni jedynie swoimi potrzebami. Jednak
                    każdy z nas posiadł umiejętność tzw. wartościowania.

                    moja kotka? właśnie dostała swoje chrupki i śpi:-> Wygląda jak mały
                    grubiutki dywanik :-)
        • puszysta_gimnazjalistka Re: Nie zgadzam się 31.07.08, 20:42
          > Tym się różnimy od zwierząt, że umiemy powstrzymywac swoje instynkty
          > i je kontrolować. No chyba że ktoś się nie różni.

          Naprawdę uważasz, że pod tym względem człowiek różni się od zwierząt? Przypomnij
          mi ile osób zgineło podczas II wojny światowej?
          Średnio wytresowany pies lepiej radzi sobie z panowaniem nad instynkrami niż
          człowiek. Ludzie działają pod wpływem emocji, cały marketing i showbusiness się
          na tym się opiera, jak zobaczy atrakcyjnego przedstawiciela płci przeciwnej
          (odpowiednio atrakcyjnego) to całe wychowanie, kultura, normy idą się ... za
          przeproszeniem.
          Ci którzy tak nie robią mają zwyczajnie mało hormonów i nie czują tego co reszta
          która robi.
          • ranita_08 Re: Nie zgadzam się 31.07.08, 21:38
            puszysta_gimnazjalistka napisał:


            > Naprawdę uważasz, że pod tym względem człowiek różni się od
            zwierząt? Przypomni
            > j
            > mi ile osób zgineło podczas II wojny światowej?

            Żadna wojna nie była wynikiem prostego, nieskomplikowanego
            instynktu tylko świadomej chęci zysku i swiadomej nienawiści
            ( proponuję tutaj zapoznać się z definicją słowa instynkt)



            > Średnio wytresowany pies lepiej radzi sobie z panowaniem nad
            instynkrami niż
            > człowiek. Ludzie działają pod wpływem emocji, cały marketing i
            showbusiness się
            > na tym się opiera,

            Zgadza się. Biznes opiera się na emocjach i instynktach, jednak
            kiedy idziesz do sklepu to nie wydajesz całej wypłaty na reklamowany
            krem bo wiesz że masz przezyć cały miesiąc. I to jest właśnie
            świadome działanie.



            jak zobaczy atrakcyjnego przedstawiciela płci przeciwnej
            > (odpowiednio atrakcyjnego) to całe wychowanie, kultura, normy idą
            się ... za
            > przeproszeniem.

            Tak? Na prawdę uwazasz że każdy człowiek na widok atrakcyjnego
            adoratora głupieje? Czy to jest tylko twoje własne doświadczenie czy
            poparte czymkolwiek?

            > Ci którzy tak nie robią mają zwyczajnie mało hormonów i nie czują
            tego co reszt
            > a
            > która robi.

            ci którzy tego ( opadania majtek na widok atrakcyjnego gościa) nie
            robią znaczy że np. mają partnera którego kochaja mimo że jest może
            mniej przystojny. Nie znasz tych uczuć? Współczuję ci.
            • menk.a Re: Nie zgadzam się 31.07.08, 21:50
              ranita_08 napisała:


              >
              > Zgadza się. Biznes opiera się na emocjach i instynktach, jednak
              > kiedy idziesz do sklepu to nie wydajesz całej wypłaty na reklamowany
              > krem bo wiesz że masz przezyć cały miesiąc. I to jest właśnie
              > świadome działanie.

              Łoj, są tacy co nie dość, że wydadzą pensję to i się zapożyczą jeszcze. Nie
              wszyscy działają racjonalnie. Niektórzy kompulsywnie.;)

              Ok OK czepiam się;)))))
              • ranita_08 Re: Nie zgadzam się 31.07.08, 21:58
                No dobra....zdarzyło mi się , ale raz :-)))
                • menk.a Re: Nie zgadzam się 31.07.08, 21:59
                  ranita_08 napisała:

                  > No dobra....zdarzyło mi się , ale raz :-)))

                  Kontynuuj... Co kupiłaś?:P
                  • ranita_08 Re: Nie zgadzam się 31.07.08, 22:12
                    Jesu alfabetycznie mam zacząć?:-) Pamiętam że jak wpadlam w ten szał
                    ( tlumaczy mnie depresja) to kupiłam perfumy i spudnicę, ktora do
                    tej pory uwielbiam:-) i jakies tam pierdoły....ufff (nic tak nie
                    robi dobrze na dusze jak przyznanie sie do winy) :->
                    • ranita_08 Re: Nie zgadzam się 31.07.08, 22:13
                      sorry za byka (spódnicę):-> chyba powinnam iśc spać
            • puszysta_gimnazjalistka Re: Nie zgadzam się 31.07.08, 22:33
              > Żadna wojna nie była wynikiem prostego, nieskomplikowanego
              > instynktu tylko świadomej chęci zysku i swiadomej nienawiści
              > ( proponuję tutaj zapoznać się z definicją słowa instynkt)

              Tak, ale to tyczy się tej garstki ludzi którzy wojnę rozpętują, miliony, które
              pociągają za spust kierują się instynktem.
              • ranita_08 I tu się mylisz 31.07.08, 22:40
                I tu się mylisz.

                - Te miliony, które pociągają za spust kierują się rozkazem, którego
                niewykonanie grozi sadem wojskowym i bardzo często w czasie wojny-
                egzekucją. w jednostkach wojskowych rozkaz to rozkaz. Nie masz
                wyboru- prócz linczu np. ( posłuchaj o aktualnym procesie polskich
                żołnierzy)

                - Te same miliony walczą z wrogiem w imię wpojonych im idei
                kształtowanych przez zwyrodniałych liderów (proponuję, jesli nie
                czytałaś, poczytać np. "Hitler i Churchill- sekrety przywództwa"-
                zobaczysz jak wytwarza się ideę)i walczą w przekonaniu że niosą
                chwalę i zysk narodowi






                • puszysta_gimnazjalistka Re: I tu się mylisz 31.07.08, 22:45
                  Tu nie chodzi o idee lub rozkazy, tu chodzi o zwykły strach i instynkt
                  samozachowaczy.
                  • ranita_08 Re: I tu się mylisz 31.07.08, 22:53
                    Jeśli poczytałabyś na temat stylu uprawiania polityki np. przez
                    takie osoby jak Churchill lub Piłsudski wiedziałabyś że tzw. lider
                    jest w stanie wykreować ideę i dzięki niej prowadzić naród w
                    wybranym kierunku- przynajmniej przez jakiś czas.

                    Strach przed śmiercią jest każdemu na wojnie znany. Jednak coś
                    takiego jak świadoma solidarność wobec wspóltowarzyszy znana jest
                    już tylko ludziom, a jednak na wojnie odgrywa to znaczną rolę. Z
                    tego właśnie wywodzą się zasady nt, surowych kar dla niewypełnienia
                    rozkazów.

                    Nieprzewidziane akcje jednego żołnierza- grozą śmiercią innych.
                    Dlatego stosuje sie kary. I to są właśnie zasady. I to umieją
                    tworzyć tylko ludzie.

                    Gdyby wypełnianie rozkazów na wojnie bylo tylko instynktem to nie
                    zdałoby egzaminu. Weź pod uwagę, że szeregowych są miliony a
                    dowódców garstka, tak więc łatwo byłoby zaprzestać jakichkolwiek
                    działań i pokonać zwierzchników.

                    tutaj działa jeszcze inny mechanizm- odpowiedzialności i wstydu
                    przed innymi- również znany tylko ludziom
                    • puszysta_gimnazjalistka Re: I tu się mylisz 31.07.08, 22:59
                      Gdyby wypełnianie rozkazów na wojnie bylo tylko instynktem to nie
                      > zdałoby egzaminu. Weź pod uwagę, że szeregowych są miliony a
                      > dowódców garstka, tak więc łatwo byłoby zaprzestać jakichkolwiek
                      > działań i pokonać zwierzchników.

                      I tu sama sobie przeczysz, aby pokonać zwierzchników trzeba kierować się rozumem
                      a nie strachem czyli instynktem. Wojsko w czasie wojny opiera się na strachu,
                      nie wykonasz rozkazu - zabijemy cię. Dokładnie na tej samej zasadzie działają
                      systemy totalitarne, wiadomo, że obywateli jest więcej niż członków aparatu
                      ucisku, ale dzięki wykreowanemu strachowi nikt nie podnosi głowy. Człowiekiem
                      najprościej kierować za pomocą instynktów, to najbardziej skuteczna metoda.

                      Poczytaj Orwell'a.
                      • ranita_08 Re: I tu się mylisz 31.07.08, 23:15
                        Nie przeczę sobie, ponieważ strach jest tylko jedym z elementów
                        składowych. Strach jednak po kilku latach na wojnie przestaje byc
                        czymś realnie odczuwalnym i uciazliwym. To sąfakty poparte lekturą.
                        Po jakimś czasie przeżywania tej samej traumy znieczulamy się na
                        nią, tworzac jednocześnie wartości neutralizujące ten lęk. Na wojnie
                        przede wszystkim jest to solidarność wobec kolegów oraz wobec idei
                        która jest najcześciej głownym jedynym motorem działania i głownym
                        wytłumaczeniem ofiary jaką ponosimy w związku z jej realizacją.



                        Jesli chodzi o systemy totalitarne to jest to zdecydowanie inna
                        kwestia. Biernośc obywateli rządzonych przez tyrana wynika z kilku
                        przyczyn:

                        - zaspokojone są przynajmniej w stopniu minimalnym ich potrzeby
                        życiowe ( inaczej niz na wojnie)

                        - idea nie jest jedynym pokarmem dla duszy ponieważ liczy się życie
                        codzienne

                        - człowiek ma możliwość realizacji własnych celów życiowych
                        (przynajmniej niektórych) tak więc skupia energię na sobie i swojej
                        rodzinie

                        - w systemach totalitarnych ludzie podnoszą głowy i walczą ( nie
                        wszyscy oczywiście) jednak nie posiadają broni potrzebnej do
                        zwalczenia wroga. Na wojnie broń taką posiadają w takim samym
                        stopniu jak ich zwierzchnicy.

                        - wreszcie- na wojnie bunt wobec zwierzchników nie zagraża rodzinom
                        buntowników, ponieważ domniemana kara dotyczy tylko ich, tak więc
                        nie wchodzi w grę odpowiedzialność za najbliższych

                        - kolejne- na wojnie bunt nie oznacza zmiany twojej stopy
                        życiowej,poniewaz tak czy inaczej jesteś na wojnie, w sytuacji walk
                        społeczeństwa z władzą państwową bunt oznacza dopiero wejście w stan
                        wojny. Czyli jest to poważniejsza decyzja.



                        • puszysta_gimnazjalistka Re: I tu się mylisz 31.07.08, 23:27
                          > Po jakimś czasie przeżywania tej samej traumy znieczulamy się na
                          > nią, tworzac jednocześnie wartości neutralizujące ten lęk.

                          Im silniejszy instynkt tym słabsza habituacja, co znaczy, że w przypadku
                          instunktu przetrwania znieczulenie następuje bardzo powoli i w bardzo małym stopniu.

                          Solidarność wobec kolegów, jak to ładnie nazywasz, powstaje dopiero gdy wspólnie
                          przyżywa się traumę walki o życie, to mocno spaja ludzi, solidarność jest
                          efektem działania strachu i jego przeżywania a nie motorem działania.

                          Idee na wojnie? Wybacz, ale coś takiego możliwe jest tylko w książkach albo na
                          filmie.
                • menk.a Re: I tu się mylisz 31.07.08, 22:50
                  ranita_08 napisała:

                  > w jednostkach wojskowych rozkaz to rozkaz. Nie masz
                  > wyboru- prócz linczu np. ( posłuchaj o aktualnym procesie polskich
                  > żołnierzy)

                  W warunkach bojowych odmowa wykonania rozkazu może sie skończyć rozstrzelaniem a
                  w najlepszym wypadku sadem wojskowym.
                  Nasi żołnierze nie zostali zlinczowani. Zostali oskarżeni i czeka ich proces
                  (niestety).

                  >
                  > - Te same miliony walczą z wrogiem w imię wpojonych im idei
                  > kształtowanych przez zwyrodniałych liderów (proponuję, jesli nie
                  > czytałaś, poczytać np. "Hitler i Churchill- sekrety przywództwa"-
                  > zobaczysz jak wytwarza się ideę)i walczą w przekonaniu że niosą
                  > chwalę i zysk narodowi
                  >

                  Nikt nie jest odporny na manipulację. Ale trzeba mieć nie lada charyzmę ,by
                  porywać z sobą tłumy i masy. Nie mniej jednak trzeba przyjmować wiele
                  bezrefleksyjnie, by się poddać wszystkim hasłom, hasełkom,...
                  • ranita_08 Re: I tu się mylisz 31.07.08, 22:55
                    I właśnie tutaj działa mechanizm inteligencji. Jednostki bardziej
                    inteligentne umieją zbudować mechanizm kontroli tych
                    mniejinteligentnych lub podatnych.
                    • menk.a Re: I tu się mylisz 31.07.08, 23:29
                      ranita_08 napisała:

                      > I właśnie tutaj działa mechanizm inteligencji. Jednostki bardziej
                      > inteligentne umieją zbudować mechanizm kontroli tych
                      > mniejinteligentnych lub podatnych.

                      Żeby kontrolować innych (również inteligentnych a nawet genialnych) wystarczy
                      sprawnie posługiwać się maczugą.;)
    • avital84 Re: Margines czy norma? 31.07.08, 22:52
      Nie nazwałabym tego marginesem, bo w moim odczuciu marginalizacja społeczna
      kojarzy się z wykluczeniem społecznym lub z nieumiejętnością dostosowania się do
      zasad panujących w społeczeństwie, a tu chodzi raczej o mniejszość niekoniecznie
      mającą negatywne zabarwienie, bo przecież pytasz czy może Ty jesteś tym marginesem.
      Szczerze mówiąc to coraz bardziej odchodzę od oceniania innych, bo właśnie
      widzę, że pewne postawy, zachowania, które niegdyś uważałam za niemoralne, nie
      dopuszczałam ich do świadomości z czasem miały miejsce w moim życiu. Nikomu nie
      zrobiłam krzywdy, ale powiedzmy zrobiłam kilka rzeczy wbrew swoim zasadom, bo
      raz, że te zasady się czasem zmieniają, poglądy i podejście do pewnych spraw
      również, dwa, że często sprawy nie są tak proste, oczywiste i klarowne jak by
      się mogło wydawać. Tam gdzie są emocje, nieważne czy dobre czy złe, mogą się
      dziać rożne rzeczy, które nie mieszczą się nam w głowie i bywa, że my sami
      jesteśmy bohaterami takich historii. Poza tym wiem, że wiele spośród moich
      przyjaciół ma jakieś grzechy na sumieniu, większe lub mniejsze, ale bywały
      zdrady, bycie z kimś kto jest w związku itp. i po prostu znając tych ludzi
      dobrze i całą historię ich życia nie jestem w stanie ich za to potępiać czy
      myśleć o nich źle.
      Żeby było jasne, wiadomo, że nie popieram takiej postawy i sama mam nadzieję bym
      się tego nie dopuściła, ale pewności nie mogę mieć. O tym będę mogła napisać
      może jak będę na emeryturze i będę znała koleje swoich losów. :)
      A to o co pytasz to może nie norma, ale też nic anormalnego. Dość częste
      zjawisko i wcale nie jest to domeną naszych czasów. Tacy są niestety ludzie.
      • puszysta_gimnazjalistka Re: Margines czy norma? 31.07.08, 23:18
        > Żeby było jasne, wiadomo, że nie popieram takiej postawy i sama mam nadzieję by
        > m
        > się tego nie dopuściła, ale pewności nie mogę mieć. O tym będę mogła napisać
        > może jak będę na emeryturze i będę znała koleje swoich losów. :)

        Otóż to, jak zwykł mawiać Jerzy Kulej, nie ma odpornych na ciosy, są tylko źle
        trafieni.
        Uważam, że dla każdej twardzielki i każdego twardziela którzy mówią, że nigdy by
        tak nie postąpili można znaleźć takiego partnera dla którego złamali by swoje
        zasady, trzeba tylko dobrze poszukać.
        • silowka Re: Margines czy norma? 08.08.08, 22:55
          bosz..
          jak to się stało, że padają tu słowa "wina" "nóż w plecy" itd?????
          cokolwiek by się nie stało,
          to nie wina stokrotki; to JEGO wina;
          jak nie z nią to zrobi to z inną;
          czemu ma nie mieć stokrotka frajdy?
          i czemu ma się czuć winna?
          winna za co?
          za to że koleś jest gnojem?

          mam wrażenie, że tutaj wypowiada się margines.. margines kobiet,
          które mają wielką potrzebę odczuwania winy za cały świat.

          • stokrotka_malenka Re: Margines czy norma? 08.08.08, 23:09
            to ja opwiem jak się wszystko skonczyło:)

            tak więc NIE nie przespałam sie z nim a dlaczego?? bo chyba ktoos wyzej czował
            poniewaz naprawde z zaskoczenia zaczełam się z kimś spotykać:)):D znam go juz
            długo ale wyszło ze teraz się spikneliśmy:) i jest cuuuuudowny:)a ten moj
            przyjaciel? puszcza mi sygnałki na telefon chce się ze mną spotkać...więc coś mi
            się wydaje ze tej dziewczyny poprostu nie kocha a zauroczył sie mną albo chciał
            odmiany...nie wiem czemu nadal z tą dziewczyna jest ale jest...wyszło dobre
            zakonczenie ale jakbym nadal sama była pewnie bym sie przespała i nie wiem
            dlaczego niektore dziewczyny tak agresywnie na mnie naskakiwały...jesli ktos
            długo ma chłopaka nie wie co oznacza samotność zreszta juz niewazne:) chce
            podziekowac kilku osoba ktore rzeczywiście obiektywnie oceniały nie oskarzały:>

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka