Dodaj do ulubionych

CZY ISTNIEJA KOCHAJACE SIE RODZENSTWA??????

IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.01.02, 06:21
Ciekawa jestem jak ukladaja sie wasze stosunki z rodzenstwem? Czy pomagacie sobie wzajemnie,
cieszycie sie swoimi sukcesami, odwiedzacie sie , czy tez jest na odwrot. ???? Jak jest w waszych
rodzinach??? Napiszcie.
Obserwuj wątek
    • ignatz Re: CZY ISTNIEJA KOCHAJACE SIE RODZENSTWA?????? 13.01.02, 08:55
      Nie wyobrazam sobie inaczej - ja z siostra odwiedzamy sie kiedy tylko mozemy,
      pomagamy sobie, wspieramy i pocieszamy, choc mieszkamy 300 km od siebie.
      Zreszta nie ogranicza sie to tylko do rodzonej siostry czy brata - podobnie
      traktujemy rodzenstwo cioteczne czy stryjeczne. Czasami smiejemy sie, ze nasza
      rodzina bardziej podobna jest do sycylijskiej albo do szkockiego klanu.
    • kasiulek Re: CZY ISTNIEJA KOCHAJACE SIE RODZENSTWA?????? 13.01.02, 13:19
      Ja i moja siostra jestesmy w bardzo dobrych ukladach, moze dlatego, ze jestem
      od niej starsza tylko 1,5 roku, a moze dlatego, ze w naszej rodzinie w ogole
      mamy wszyscy bardzo dobry kontakt i jestesmy ze soba bardzo zwiazani. Potrafimy
      z siostra przegadac cala noc, wiemy o sobie bardzo duzo, chociaz moze nie
      wszystko;))), chodzimy razem na imprezy, na zakupy - moja siostra jest moim
      najlepszym doradca, nikt mi tak szczerze nie powie, ze cos mi nie pasuje, ze
      wygladam w zielonym jakbym byla chora na watrobe na przyklad;)))), mamy podobne
      gusta i zainteresowania i na dokladke jestesmy do siebie bardzo podobne. I
      zaluje okropnie, ze jestem teraz tak daleko od niej i widzimy sie rzadko... Na
      szczescie tylko na jakis czas...
    • Gość: Melba BO GÓRY MOGĄ SIĘ ZACHWIAĆ I PAGÓRKI USTĄPIĆ... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.01.02, 23:10
      A MOJA MIŁOŚĆ NIE ODSTĄPI OD NIEJ.
      Jest sensem, życiem i bezgraniczną miłością.Nikt nigdy nie był i nie będzie tak
      bliski. I żadna miłość nie będzie większa.
    • Gość: Weronika Re: CZY ISTNIEJA KOCHAJACE SIE RODZENSTWA?????? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.01.02, 11:22
      To naprawde milo czytac takie listy. Ja myslalam, ze nie ma juz rodzenstw,
      ktore sa sobie bliskie. Nigdy nie mialam siostry, ale zawsze o niej marzylam.
      Mam brata, z ktorym w ostatnim czasie w ogole sie nie widujemy i chyba juz
      nigdy wiecej nie beda dazyla do tego aby sie z nim spotykac. Rodzenstwa wiecej
      poza soba nie mamy.Brat jest starszy ode mnie o dwa lata. Jako dzieci mysle, ze
      sie kochalismy, chociaz moze to tylko ja go kochalam a wydawalo mi sie inaczej.
      Mielismy normalny, dobry dom, kochajacych rodzicow, zadnych rozwodow, ani
      innych wiekszych problemow. Mysle, ze bylam dobra siostra, zawsze gotowa aby mu
      pomoc gdy mnie potrzebowal. Nasze stosunki popsuly sie wyraznie w momencie
      kiedy sie ozenil. Bratowa zachowuje sie jakby byl jej wlasnoscia. Otoczyla go
      swoja rodzina i swoimi znajomymi. Odizolowala od jego rodziny i nawet jego
      kolegow. Ja wiem, ze on jest dorosly i dlatego nie winie tylko jej za ten stan
      rzeczy. Obydwoje sa dosyc egoistyczni, moglabym na to przytoczyc wiele
      przykladow. Poczatkowo bardzo mnie to bolalo, podobnie jak moich rodzicow.
      Spotykalismy sie, ale to nigdy nie byly takie spotkania na luzie. Zawsze trzeba
      bylo sie potwornie kontrolowac aby szczegolnie bratowej w czyms nie podpasc.
      Wiele bylo tez momentow kiedy trzeba bylo polknac jakies docinki z jej strony w
      imie utrzymania tych kontaktow. Najgorsze bylo jednak patrzec na to jak zle
      traktuje moje dziecko. Kiedys bedac u nich moj wtedy 3.5 letni syn zobaczyl
      ladna zabawke, duze auto, nie smial jej jednak dotknac bez zapytania, bo
      wiedzial, ze moze za to od niej oberwac. Zapytal sie wiec "ciociu,ciociu czy
      moge sie pobawic ta zabawka? Na co ona z wyrazem najglebszego oburzenia
      odpowiedziala mu" alez dziecko ta zabawka 50 dolarow kosztowala" No i syn
      odszedl a ja nie powiedzialam ani slowa.To tylko taki drobny przyklad. Po tych
      wizytach dlugo czulam niesmak. Moj brat staral sie rowniez jak mogl aby jej
      sprawic przyjemnosc docinajac nam wszystkim.Jakikolwiek nasz sukces, czy
      wiekszy zakup oznaczal okres gniewania sie z ich strony. W przypadku samochodow
      byl krotszy, a jak kupilismy sobie piekny dom to przez dwa lata nie chcieli nas
      widziec (sami mieli go wczesniej). Oczywiscie o slowie pochwaly nie mozna bylo
      nawet marzyc. Moj mlodszy syn skonczyl wlasnie 3 lata, brat go jeszcze nie
      widzial, a mieszkamy okolo 5 km. od siebie. Smutne prawda? Ale tego sie juz nie
      zmieni i tak musi zostac. Wracajac do waszych listow to naprawde wam
      zazdroszcze.Miec taka siostre, ktora powie ci ze w czyms zle wygladasz to
      skarb. A ty Ignatz przywracasz mi wiare, ze bracia moga jednak kochac swoje
      siostry, ale moze ty zonaty nie jestes, chociaz tak z perspektywy to sobie
      mysle, ze ten moj brat to moze nigdy nie byl dla mnie do konca szczery i zawsze
      mi czegos tam zazdroscil. Chociaz z drugiej strony sadze ze gdyby moja bratowa
      byla inna to te nasze stosunki bylyby bardziej poprawne a przede wszystkim w
      ogole mialyby miejsce.
      • Gość: trolka Re: CZY ISTNIEJA KOCHAJACE SIE RODZENSTWA?????? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 14.01.02, 19:11
        Ja mam żonatego brata, na którego zawsze mogę liczyć, który chętnie mi pomaga,
        z którym wcale nie widuję się często(1 na 3 tyg). B. lubię bratową i ją widuję
        dużo częściej(brat więcej pracuje). Rozumiem, że jest zaborcza ad. swojej nowej
        rodziny np. przed moimi rodzicami, bo ja sama taka bywam względem teściów.Obie
        jesteśmy młodymi matkami, mamy podobne problemy i uczucia. Rzeczywiście myślę,
        że gdybyśmy się nie rozumiały, z bratem kontakt byłby mniejszy. Ale niezależnie
        od tego zawsze by mi pomógł.To, co nas połączyło w dzieciństwie, to naprawdę
        kapitał w dorosłe życie. Jest ktoś, kto mi pomoże( a ja mu), kto mnie rozumie
        bez słów. Rodzice jedynaków, weżcie to pod uwagę. Pozdrowienia.
        • ssaczek Re: CZY ISTNIEJA KOCHAJACE SIE RODZENSTWA?????? 14.01.02, 23:31
          To ciekawy temat. Ja ze swojej strony mogę tylko powiedzieć, iż młodsze
          rodzeństwo powinno się już w kołysce dusić. Dlaczego?
          Takie przejścia, jakie potrafią zafundować młodsze siostrzyczki, to horror w
          biały dzień.
          Siostrzyczka "moja własna" bez mrugnięcia okiem załatwiła, iż muszę się wraz z
          żoną i dzieckiem męczyć u teściów (na 12m/kw, gdy ona SAMA mieszka na dwu-
          pokojowym mieszkaniu) a z drugiej strony siostrzyczka mojej żony z zazdrości o
          kupioną dziecku zabawkę przez teściów potrafiła w szale przechodzić do
          rękoczynów.
          Młodsze rodzeństwo to krwiopijcze bestie!!!!
          Pozdro
        • Gość: kakadoo Re: CZY ISTNIEJA KOCHAJACE SIE RODZENSTWA?????? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.01.02, 23:36
          siostre mam
          nie brata
          wyprowadziła się 5 lat temu, ale mieszkamy w tym samym mieście
          właściwie prawie codziennie mamy kontakt - głownie przez internet a rzadszy
          telefoniczny. Jesteśmy na bieżąco ze wszystkim.
          widujemy sie raz na tydz, na dwa tyg, nieregularnie.
          ale cały czas jesteśmy w kontakcie

          bardzo ja kocham a ona mnie
      • ignatz Re: CZY ISTNIEJA KOCHAJACE SIE RODZENSTWA?????? 15.01.02, 01:50
        Jestem mlodszy od mojej siostry o 7 lat, wiec w dziecinstwie nie zawze bylem
        dla niej dobry. Teraz jednak jest inaczej (mam nadzieje). Masz racje, jestem
        jeszcze kawaler (co za staroswieckie slowo), ale moja "prawie zona" ma z
        siostra dobry kontakt (mniemam), kiedy sie widuja (niestety rzadko), zawsze
        przegaduja ze soba sporo czasu. Oby bylo tak dalej. Zreszta moja familia jest
        pojemna, lyknie wszystkich (prawie). Ostatnio bez jakichkolwiek oporow
        lyknelismy 4 osoby (nowego wujka i jego 3 corki z pierwszego malzenstwa), z
        czego wszyscy zainteresowani sie ciesza - lyknieci, bo to zawsze jakas odmiana,
        lykajacy - bo dziewczyny mlode i wesole (az sie mlodszy czuje), a wujek rowny.
    • Gość: aniutek Re: CZY ISTNIEJA KOCHAJACE SIE RODZENSTWA?????? IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 15.01.02, 02:12
      TAK SA
      • Gość: Julka Re: CZY ISTNIEJA KOCHAJACE SIE RODZENSTWA?????? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.01.02, 13:05
        • Gość: deska Re: CZY ISTNIEJA KOCHAJACE SIE RODZENSTWA?????? IP: *.acn.waw.pl 15.01.02, 13:36
          Pewnie, potwierdzam tytuł.
          Mam brata (dwa lata młodszego) i siostrę (8 lat młodszą). Przyznaję, w
          dzieciństwie z braciszkiem prałam się równo, dopóki byłam górą fizycznie.
          Lubiłam wtedy siłować się z nim na rękę i zwykle wygrywałam potyczki na pięści.
          Czasem i mnie się obrywało, potem już częściej (zaczął być silniejszy). Teraz
          bardzo się lubimy, po prostu cenimy sie nawzajem jako ludzie. Mamy do siebie
          zaufanie. Z moją siostrą kontakt w dzieciństwie opierał się na opiekuńczej
          postawie starszej siostry. Potem wyjechałam z domu na studia; jakoś dziwnie mi
          teraz patrzeć na dorastanie mojej Małej, kiedy nie widzę tego tak na codzień,
          tylko z doskoku. Ale myślę, że wszystko jest OK. Moja siostrzyczka to
          inteligentna osóbka, która ma wyczulony zmysł krytyczny i też powie mi wprost,
          że w czymś tam wyglądam jak w worku na ziemniaki. W ogóle lubię moją rodzinkę,
          pozdrowionka
          de_ska
          • Gość: donna Re: CZY ISTNIEJA KOCHAJACE SIE RODZENSTWA?????? IP: 106.24.0.* 15.01.02, 17:17
            No to zazdroszcze wam wszystkim tych kochajacych i kochanych braci i siostr. Az
            jestem zdziwiona, ze jest tyle kochajacych sie rodzenstw. Od czego to zalezy,
            ze rodzenstwo kocha sie lub nie?.... Ja niestety naleze do tej mniejszosci w
            ktorej "siostrzana" milosc nie ma miejsca. Mam siostre o 4 lata starsza. Odkad
            pamietam zawsze bylam "ta glupsza". Nasze stosunki ukladaly sie poprawnie do
            chwili, kiedy nie doroslam i nie pozwolilam sobie na traktowanie jak "glupiego
            Jasia". Nie widzialysmy sie juz 2 lata. Przez telefon rozmawialysmy przy okazji
            Wigilii. Nasze kontakty ograniczaja sie tylko do tego.... A ja juz nie zaluje.
    • Gość: ania Re: CZY ISTNIEJA KOCHAJACE SIE RODZENSTWA?????? IP: *.statefarm.com 15.01.02, 20:47
      Oczywiscie, ze tak. Nie wiem od czego to zalezy, ale mysle, ze obie strony
      musza tego chciec. Moja siostra jest moja najlepsza, najszczersza przyjacolka.
      Jak moge jej zazdroscic czegokolwiek jak dokladnie wiem ile pracy ja wszystko
      kosztuje? Pewnie, ze czasami sie nie zgadzamy ale to jest wlasnie czesc bycia
      rodzenstwem. Wzajemny szacunek i uznanie. Nie wiem czy to wynosi sie z domu.
      Moj ojciec nigdy nie mial dobrych stosonkow ze swoim rodzenstwem. Moze do
      pewnych rzeczy trzeba dorosnac i nie wszysca chca...?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka