Dodaj do ulubionych

Historia prawdziwa...pytanie do kobiet!

10.09.08, 12:38
Historia prawdziwa...
Czy byłabyś kochająca, czuła, życzliwa dla mężczyzny, który?:
1. Nie całuje się z Tobą w ogóle,
2. Nie dba o Ciebie w łóżku( wasz sex polega na dawaniu przyjemności tylko i
wyłącznie jemu i dbaniu o jego potrzeby:rozchyl nogi, przeczekaj i po sprawie,
nawet bez całowania!),
3. Mówi, że Cię nie kocha, ale bardzo lubi i zależy mu na Tobie
Mieszka z Tobą, żyje z Tobą prawie 4 lata a na końcu porzuca bo Ty się
awanturowałaś i sama już nie wiesz dlaczego?
Jeśli możecie , proszę odpowiedzcie na te pytania. Żyję w wielkim poczuciu
winy, staram się patrzeć na to obiektywnie, rozumiem, że ktoś może nie kochać,
nie całować się i nie dbać o kogoś w łóżku bo ktoś krzyczy i obraża.Obrażałam
ja. I to wszystko moja wina bo ja krzyczałam. Jednak czy na pewno tylko moja?
Obserwuj wątek
    • justysialek Re: Historia prawdziwa...pytanie do kobiet! 10.09.08, 12:47
      Sytuacja wygląda na skomplikowana, więc trudno mi ocenić. Nasuwa się
      tylko pytanie, po co on sie wiązał z kimś, kogo nie kochał?
      Jak sie kogoś lubi i komus zależy na tej osobie to też można całować
      i szanować, nie widzę sprzeczności.
      Nie byłam przy tym, więc nie wiem o co te awantury, jak często, jak
      wyglądały ale może to tylko jego wymówka. Imho on kłamał - wcale mu
      nie zależało i nie wiem, jakie miał motywacje ale wreszcie je
      utracił i odszedł. tyle.
    • mag0808 Re: Historia prawdziwa...pytanie do kobiet! 10.09.08, 13:54
      ale dlaczego na niego krzyczałaś i go obrażałaś? Z nudów, czy
      podczas awantury z wymienionych przez Ciebie powodów?
      a swoja drogą to dlaczego chcesz z nim byc?? facet nie ukrywa, że
      Cie nie kocha, co wiecej nie dba o Ciebie, więc po co Ci to????
    • kochanica-francuza Re: Historia prawdziwa...pytanie do kobiet! 10.09.08, 16:06
      Nie byłabym.

      A jakoś nikt nie zapytał, DLACZEGO autorka krzyczała i obrażała. Zatem pytam
      pierwsza.
      • mag0808 Re: Historia prawdziwa...pytanie do kobiet! 10.09.08, 16:12
        ja zapytałam:))
        • kochanica-francuza Re: Historia prawdziwa...pytanie do kobiet! 10.09.08, 16:24
          mag0808 napisała:

          > ja zapytałam:))

          O, faktycznie. Pardon.
    • iberia.pl nie rozumiem 10.09.08, 16:55
      po co marnowac zycie na zwiazek gdzie tak naprawde jestes
      sama...moja odpowiedz:Nigdy w zyciu!
      • mareznixx Re: nie rozumiem 10.09.08, 17:15
        uciekaj od niego gdzie pieprz rosnie, bo zmarnujesz swoje lata przy
        takim dupku ktory nie potrafi okazywac czulosci, a po drugie to jak
        ty mozesz zyc z kim tyle lat wiedzac ze cie nie kocha??? nie czujesz
        ze zycie ci przecieka przez palce? smutne to jest... a przeciez tego
        kwiatu jest pół swiatu!!
    • krysztalowa-kula Re: Historia prawdziwa...pytanie do kobiet! 10.09.08, 18:36
      Wiesz, facet mial z Toba dobrze.. bylas na kazde zawolanie, mial seks kiedy chcial i jak chcial.. Uleglas mu calkowicie? ale czy z milosci? czy z poczucia niskiej wartosci? (bo nie chcialas zostac sama?). Nie mozesz byc z nikim na sile! A dla mnie to niestety tak wyglada.. Szanuj sie, to nastepnym razem rowniez bedziesz szanowana. Podsumowujac: przykro mi, ze mialas taka sytuacje, ale mysle, ze sama za nia niestety odpowiadasz.. Teraz staraj sie isc do przodu, bo nie warto marnowac czasu na rozmyslaniu o winie. Sprawa zamknieta, wnies dobre doswiadczenia do nowegto zwiazku i nie popelniaj tego samego bledu. Powodzenia :)
    • figgin1 Re: Historia prawdziwa...pytanie do kobiet! 10.09.08, 22:17
      O jeżu, pięciu minut bym z takim typem nie wytrzymała!
    • eeela Re: Historia prawdziwa...pytanie do kobiet! 10.09.08, 22:33

      > Czy byłabyś kochająca, czuła, życzliwa dla mężczyzny, który?:

      Obrażałam
      > ja. I to wszystko moja wina bo ja krzyczałam. Jednak czy na pewno tylko moja?

      Ale o co w końcu chodzi, bo nie rozumiem?
      • magdaita1 Re: Historia prawdziwa...pytanie do kobiet! 10.09.08, 23:28
        Chodzi o to czy byłabyś dla takiego typa czuła, życzliwa i kochająca?
        Tzn. NIE KRZYCZAŁA!!!!!!!!!!! Bo mi na samą myśl o tym otwiera się nóż w
        kieszeni. On mówił, że nie kocha, nie całuje, nie dba w łóżku bo ja
        krzyczę...więc przestawałam i czekałam (byłam grzeczna)aż pokocha, będzie
        całował i dbał o mnie......i co jakiś czas wybuchałam złością bo to się nie
        zmieniało! On odszedł bo..."ja krzyczałam" i to wszystko moja wina. on mówi, że
        traktowałam go jak "worek treningowy"-ale czy on traktował mnie lepiej???????
        • ochyiachy Re: Historia prawdziwa...pytanie do kobiet! 10.09.08, 23:55
          Och trudna sprawa... Po pierwsze - nie obwiniaj się,
          odpowiedzialność leży po dwóch stronach.
          Po drugie: prawdopodobnie zakochałaś się w kimś, kto tego nie
          odwzajemniał, nie akceptował Cię w całości i wciąż mu czegoś
          brakowało do idealnego wizerunku kobiety.
          Po trzecie, jeżeli tak było i miałaś sygnały, że czegoś nie
          spełniasz i nie czujesz się kochana - powinnaś zrezygnować ze
          związku z tym osobnikiem, bez pretensji i bez krzyków. Jeżeli nie
          kochał Cię bez krzyków, tym bardziej nie pokochał kogoś, kto na
          niego wrzeszczy.
          W skrócie: mogłaś kochać faceta i nie kochać siebie (godząc się na
          bycie z nim bez zabiegania z jego strony i okazywania uczuć do
          Ciebie), lub kochać siebie i nie spotykać się z facetem, który Cię
          nie akceptuje i nie może pokochać. Twój krzyk nie miał tu nic do
          rzeczy, tzn. jeszcze bardziej pogorszył sytuację, ale, jak
          przypuszczam, pojawił się dlatego, że poczułaś się niekochana i
          nieakceptowana, bo chyba nie od krzyku zaczęliście się spotykać?
          • magdaita1 Re: Historia prawdziwa...pytanie do kobiet! 11.09.08, 09:31
            ochyiachy napisała:

            > Och trudna sprawa... Po pierwsze - nie obwiniaj się,
            > odpowiedzialność leży po dwóch stronach.
            > Po drugie: prawdopodobnie zakochałaś się w kimś, kto tego nie
            > odwzajemniał, nie akceptował Cię w całości i wciąż mu czegoś
            > brakowało do idealnego wizerunku kobiety.
            > Po trzecie, jeżeli tak było i miałaś sygnały, że czegoś nie
            > spełniasz i nie czujesz się kochana - powinnaś zrezygnować ze
            > związku z tym osobnikiem, bez pretensji i bez krzyków. Jeżeli nie
            > kochał Cię bez krzyków, tym bardziej nie pokochał kogoś, kto na
            > niego wrzeszczy.
            > W skrócie: mogłaś kochać faceta i nie kochać siebie (godząc się na
            > bycie z nim bez zabiegania z jego strony i okazywania uczuć do
            > Ciebie), lub kochać siebie i nie spotykać się z facetem, który Cię
            > nie akceptuje i nie może pokochać. Twój krzyk nie miał tu nic do
            > rzeczy, tzn. jeszcze bardziej pogorszył sytuację, ale, jak
            > przypuszczam, pojawił się dlatego, że poczułaś się niekochana i
            > nieakceptowana, bo chyba nie od krzyku zaczęliście się spotykać?
            Od krzyku się nie zaczęło:)
            Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź!! To jest właśnie sedno sprawy-brak miłości do
            siebie i poczucia wartości,brak przekonania, że zasługuje się na coś więcej...i
            że można dostać więcej. Na szczęście nie jestem osobą bierną, chociaż wiem, że
            po moich wypowiedziach na forum trudno to stwierdzić. To jednak robię coś z tymi
            przekonaniami,
            pracuję nad nimi. Dziękuje wszystkim Kobietom za wasze odpowiedzi!:)
            Są nieocenione:)
    • stedo Re: Historia prawdziwa...pytanie do kobiet! 11.09.08, 00:11
      To on Cię traktował jak dmuchaną lalę, która ma niczego nie wymagać, być uległa
      i nie wydawać głosu. Nie sprostałaś jego wymaganiom to poszedł szukać lepszego
      modelu.
      A tak z ciekawości niezmiernej: po co byłaś z tym palantem????
      • literka102 Re: Historia prawdziwa...pytanie do kobiet! 11.09.08, 00:14
        Nie byłam, ale ta co o odstraszającej ex lubego pisze, pewnie tak.;0)
      • magdaita1 Re: Historia prawdziwa...pytanie do kobiet! 11.09.08, 09:24
        Byłam z nim bo go kochałam, bo czekałam i myślałam, że to się zmieni. Próbowałam
        wiele razy o tym rozmawiać ale on nie chciał, zbywał mnie jak tylko zaczynałam
        mówić irytował się. To był śliski temat, bo n wcześniej miał z tym
        problem(myślał,że jest impotentem:)- szkoda, że przestał)i dlatego nie chciałam
        naciskać, żeby nie urazić!!!!!!! I teraz mam:)Trzeba go było kopnąć w dupę.
        • balaganiara0 Re: Historia prawdziwa...pytanie do kobiet! 11.09.08, 09:55
          magdaita1 napisała:
          I teraz mam:)Trzeba go było kopnąć w dupę.

          Sama sobie odpowiedziałaś na pytanie;)Życie jest krótkie i zdarza się nam raz.
          Właśnie dlatego nie warto tracić cennych chwil, na udowadnianiu komuś i sobie,
          że coś jest warte zachodu, mając przy tym świadomość, że jest inaczej...Myślę,
          że facetowi chyba jednak na Tobie zależało, przynajmniej na tyle, że odszedł...
          Ps. Zdejmij ten worek pokutny i daj na mszę, że straciłaś tylko4 lata, a nie
          całe życie:)))
    • zatruta78 Re: Historia prawdziwa...pytanie do kobiet! 11.09.08, 10:08
      Hejka!
      Zostaw go i tyle! Wiem, trudno jest - sama próbuję się wyrwać z podobnego bagna.
      Ale dasz rade! On Cię nie kochał, był z wygody - nie warto. Będzie trudno z
      początku ale po pewnym czasie będziesz PEWNA że nie było warto.
      Trzymaj się!
    • lila_lu Re: Historia prawdziwa...pytanie do kobiet! 11.09.08, 10:17
      szczęściem dupas Cię zostawił, więc możesz sobie gratulować. ode mnie się
      odczepić nie chciał tak łatwo, ale w końcu się udało. miesiąc po zerwaniu, które
      trwało długo i mozolnie ( och, nagle zacząłem Cię kochać!- oczywiście jak poczuł
      się zagrożony...) związał się z moją dobrą koleżanką.
      Sądząc po minie koleżanki, od jakichś 2,5 roku powielają ten sam schemat.

      A panu przy okazji mozesz dyskretnie podziękowac, ze się w koncu od Ciebie
      odczepił. może wysyłanie kwiatów i wina nie jest najlepszym pomysłem...no i
      oczywiście nie daj się namówić na sentymentalne łożkowe powroty- przypomnij
      sobie, jak z nim w łóżku bywało- sama o tym piszesz.
      pozdrawiam i życzę owocnego budowania poczucia własnej wartości.
      • ochyiachy Re: Historia prawdziwa...pytanie do kobiet! 11.09.08, 23:10
        Uwierz w siebie i głowa do góry:)))
    • wrednisia Re: Historia prawdziwa...pytanie do kobiet! 12.09.08, 00:08
      Nie byłabym ani czuła, ani tym bardziej kochająca i życzliwa dla
      takiego "mężczyzny".
      Pogoniłabym go gdzie pieprz rośnie!
      Szkoda życia!
      • magdaita1 Re: Historia prawdziwa...pytanie do kobiet! 12.09.08, 17:42
        Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi, są NIEOCENIONE:)! Cieszę się, że jest
        takie forum.
        • zatruta78 Trzymaj sie, magdaitko! 12.09.08, 18:57
          Jestem w bardzo podobnej sytuacji. Niby sprawa jasna, a jednak smutno. Ale
          poradzimy sobie z tym :-)
    • quasimodo82 natychmiast 12.09.08, 21:28
      Natychmiast bym odeszła. Bo ze się nie kochacie, ale jesteście ze sobą, bo
      chcecie zaspokoić swoje potrzeby, to jeszcze mogę zrozumieć. Choć uważam taką
      sytuacje za przygnębiającą. Zwłaszcza że chyba nawet nie darzycie się żadną
      sympatia (kłótnie, obrażanie).
      Ale wygląda na to, że to tylko on zaspokaja swoje potrzeby. To czego chcesz ty
      (całowanie, przytulanie) zupełnie się nie liczy. Ten facet to prymityw, zwiewaj
      od niego jak najszybciej.
      • magdaita1 Re: natychmiast 12.09.08, 22:02
        Byłam z nim bo go kochałam, bo chciałam żeby wyszło. Ale nic nie wychodzi na
        siłę. Nie ma miłości na siłę. Zamiast sie złościć, awanturować, że on nie
        kocha-powinnam odejść. Czekałam i to był błąd.
        Wszystko w tym związku było takie niejasne.
        Sympatia była, jak najbardziej tylko na końcu jej zabrakło. Nie wiem dlaczego
        było we mnie tyle złości?
        • telia777 Re: natychmiast 12.09.08, 23:16
          Sama sobie odpowiedziałaś - bo wszystko wychodziło z Twojej strony - to Ty
          kochałaś, Ty czekałaś, Ty chciałaś, żeby było dobrze, to Ty się starałaś,.. stąd
          ta złość... bo dla niego żadne z tych starań nie miało znaczenia.. Dobrze, że
          już nie czekasz. Czy był to błąd, że czekałaś? - moim zdaniem NIE - czegoś się o
          nim przynajmniej nauczyłaś - że nie jest/nie był/ niczego wart - Twoich uczuć,
          emocji, stresów, nerwów... Nie żałuj tego związku, bo z tego co piszesz, to Cię
          po prostu nie kochał. Mam nadzieję, i z całego serca Ci życzę, żebyś poznała
          normalnego fajnego gościa i zapomniała o nim... Pozdrawiam
    • rrosemary Re: Historia prawdziwa...pytanie do kobiet! 13.09.08, 03:16
      ja bym nie była, ale rozumiem, że łatwo mi mówić.
      Jeśli facet się tak zachowuje (chociaż to działa w obie strony) a kobieta nadal
      uparcie jest przy nim (bo nie można powiedzieć, że "z nim") to jest to raczej
      objaw problemów emocjonalnych niż prawdziwa miłość.
      Problemy takie jak: dramatycznie niska samoocena, przeświadczenie, że sama nie
      dam sobie rady, kocham go bo kiedyś był inny lub kocham go i go zmienię (w obu
      przypadkach: kocham jakiś wyidealizowany obraz mężczyzny z mojej głowy, a nie
      tego z krwi i kości).
      W takiej sytuacji polecałabym konsultację z psychologiem, terapeutą, czasem
      naprawdę dobrze się dowiedzieć od "fachowca" jak to widzi.
      Naturalnie może też być odwrotna sytuacja - to z nim coś jest nie tak (tzn coś
      innego niż po prostu bycie dupkiem) np jakieś traumy z dzieciństwa, choroby
      itd., ale jakoś po seksistowsku....nie chce mi się wierzyć w inną diagnozę niż
      skur... pospolite
      • magdaita1 Re: Historia prawdziwa...pytanie do kobiet! 13.09.08, 09:14
        Sama już nie wiem...Ja naprawdę wiele złego dołożyłam w tym związku:( Tzn.
        krzyczałam. On widać woli bardzo spokojne kobiety, stonowane a ja mam
        temperament, jestem żywiołowa, energiczna. Chyba tego nie akceptował, swoim
        charakterem sprawiałam, że się denerwował. Ale nie umiem być inna! Nie jestem
        grzeczną, uległą dziewczynką, nie umiem być taka. Wiele nie podobało mu się we
        mnie, np. jak rozmawiam z jego rodzicami, to że się z nimi zaprzyjaźniam, że
        normalnie rozmawiam. Chciał żebym cicho siedziała jak trusia, jak kołek i
        rozmawiała tylko o pierdołach, błahostkach.Sam kiedyś powiedział, że "na żony
        wybiera się Volvo a na kochanki Ferrari..." Ja byłam Ferrari:( Potrafię być
        miła, czuła, jestem sympatyczna, uśmiechnięta, ale czasem bywam też
        wściekła.Powiedział, że kobiety z filmu "Ladys" są popier...i ja pasuję się do
        nich.Wydaje mi się, że za cholerę mnie nie akceptował. Ja też w tym związku
        walczyłam o swoje, nie chciałam tylko dawać. Wydawało mi się, że on jest
        taaaaaakim dobrym człowiekiem, złotym, skarbem. A ja byłam ta zła, co
        krzyczała:( Ja mam po prostu charakter.Zawsze w duchu zazdrościłam mu tego
        spokoju, opanowania, braku emocjonalności, logiczności i rozsądku. Podziwiałam
        to.Ale ja taka nie jestem, jestem emocjonalna, nawet za bardzo, ale pracuję nad
        tym. Wydaje mi się, że to wszystko moja wina , że ten związek rozpadł się przeze
        mnie bo ja krzyczałam.Na końcu powiedział mi wiele przykrych rzeczy, że ja byłam
        bardziej zaangażowana niż on i że to widział. Ja tego nie widziałam:( Nie
        docierało do mnie.



        • ania_apl Re: Historia prawdziwa...pytanie do kobiet! 13.09.08, 09:40
          Magda,

          nie Ty jestes winna!

          Sama wczoraj "skonczylam" z takim wlasnie facetem i choc strasznie
          sie czulam i pewnie przez jakis czas bede to wiem,ze dobrze sie
          stalo.
          Dlaczego masz byc z kims,kto tak cie traktuje? Wykorzystuje cie w
          kazdym tego slowa znaczeniu...to ze on uprawia z toba sex,a nawet
          czasem troche czulosci potrzebuje,to wcale nie znaczy,ze cie kocha.
          Faceci potrafia takie rzeczy rozgraniczac,kobiety nie bardzo. Nawet
          jesli na poczatku myslisz,ze to takie tylko spotykanie sie,to i tak
          chcesz wiecej,masz nadzieje,ze on po prostu potrzebuje czasu. Ale on
          sie wcale nie chce zmienic,a ty jestes coraz bardziej sfrustrowana i
          probujesz w jakis sposob "zmusic" go,zeby dal ci troche wiecej,zeby
          ci w jakis sposob pokazal,ze mu na na tobie zalezy. a wtedy to sie
          juz siega po srodki dramatyczne,w tym przypadku twoj krzyk.
          Ale powiedz mi czy to warto? Wiadomo moglabys siedziec cicho,brac to
          niewiele,ktore on ci daje i co...i jak dlugo bys tak
          wytrzymala...cza z takim mezczyzna chcialabys spedzic zycie...czy
          bylabys szczesliwa? Fajna babka zasluguje na wiecej.
          Wierz mi,dobrze Cie rozumiem i wiem,jak to boli,ale przeciez nie tak
          powinno sie isc przez zycie.
          Jesli chcesz mozesz mi napisac na gazetowego maila,mozemy sie
          powspierac :)
          Glowa do gory! To Ty musisz sie w koncu poczuc dobrze i
          pelnowartosciowo!
    • carla.bruni Re: Historia prawdziwa...pytanie do kobiet! 13.09.08, 14:36
      magdaita1 napisała:

      > Historia prawdziwa...
      > Czy byłabyś kochająca, czuła, życzliwa dla mężczyzny, który?:
      > 1. Nie całuje się z Tobą w ogóle,
      > 2. Nie dba o Ciebie w łóżku( wasz sex polega na dawaniu przyjemności tylko i
      > wyłącznie jemu i dbaniu o jego potrzeby:rozchyl nogi, przeczekaj i po sprawie,
      > nawet bez całowania!),
      > 3. Mówi, że Cię nie kocha, ale bardzo lubi i zależy mu na Tobie
      > Mieszka z Tobą, żyje z Tobą prawie 4 lata a na końcu porzuca bo Ty się
      > awanturowałaś i sama już nie wiesz dlaczego?
      > Jeśli możecie , proszę odpowiedzcie na te pytania. Żyję w wielkim poczuciu
      > winy, staram się patrzeć na to obiektywnie, rozumiem, że ktoś może nie kochać,
      > nie całować się i nie dbać o kogoś w łóżku bo ktoś krzyczy i obraża.Obrażałam
      > ja. I to wszystko moja wina bo ja krzyczałam. Jednak czy na pewno tylko moja?
      z moim partnerem calujemy sie zadko, ale napewno o mnie dba i kocha mnie. czesto przytula. czasem tez sie klucimy, ale zwiazek bez jakickolwiek klutni uwazam za nie normalny! pewnie mogloby byc lepiej, ale jest dobrze, a kiedys moze bedzie wspaniale:)!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka