kajusia76
16.09.08, 19:38
Cieszę się, że znalazłam to forum, bo chcę komuś opowiedzieć pewną
historię i posłuchać Waszych odczuć, może i porad.....
Nazwijmy go Marian - pracowity, młody żonkiś z dwuletnim stażem.
Ona - po przejściach, tzw panna z odzysku. Zakochani, szczęśliwi,
postanawiają budować dom. Biorą kredyt - wydaje się, że niczego im w
tym zwiazku nie brakuje - ot, trafiły na siebie dwie połówki
jabuszka. Pewnego dnia On bierze udział w wypadku samochodowym i
długo walczy o życie w szpitalu. Tragiczny koniec pięknej wydawało
by sie miłości. Tylko, że Ona dopiero odkrywa, jaka ta miłosć była.
W jego telefonie są kontakty do różnych młodocianych lasek, zdjęcia
gołych ich ci.pek, wiadomości dot. spotkań i szybkich numerków.
NIKT by nie podejrzewał, że stać go na taka dwulicowość. Ona płacze
nad jego łóżkiem i jednocześnie nienawidzi. NIe wie z kim tak
naprawdę była. Płacze, bo On już umiera. Płacze nad swoim po raz
kolejny zmarnowanym życiem.
Jak zwykle w takich sytuacjach żona cierpi najbardziej. A dzi.wki
wypierają się, że z nim spały, że "pisały do innego",że " do niczego
nie doszło".
Wyrzygałam się z tej historii, która spędza mi sen z powiek - tak
samo jak rzygam za każdym razem czytając posty wielu facetów, którzy
mają np.skoki w bok na lunchach i nazywają sie przykładnymi mężami
z "większymi niż żona potrzebami".
Pz