Dodaj do ulubionych

Doradźcie !!!

01.10.08, 12:10
Witam Wszystkich.
Mam problem i to nie mały.Poznałam interesującego mężczyznę ,praktycznie od
razu między nami zaiskrzyło . Od samego początku wiedziałam że nie dawno
rozstał się z dziewczyną która jest z nim w ciąży.Oczywiście pierwsza myśl
jaka mi się nasunęła to to że to on zostawił ją,ale jak zapewniał i potem to
się potwierdziło to była jej decyzja.Ona jest z innego niż on miasta i dzieli
ich spora różnica wieku.W jej przypadku to był pierwszy związek,miała brać pigułki
ale rzekomo zapomniała,on był przekonany że bierze.On ucieszył się na
wiadomość o dziecku,kochał ją ( pewnie nadal kocha),natomiast ona najpierw
powiedziała że wyprowadzi się do niego(lepsze warunki bytowe i łatwiej o
dobrą pracę) zwodząc go w ten sposób parę miesięcy a potem w końcu powiedziała
mu że go nie kocha i nie chce z nim być.On prosił, błagał ,że może za jakiś
czas niech sobie przemyśli,nawet z kwiatami na kolanach a ona nic.Powiedziała
żeby nie pisał ani nie dzwonił i nie przyjeżdżał, ale że dziecko jak się
urodzi oczywiście będzie mógł widywać.No i on po paru miesięcy cierpień i
dołów postanowił wyjść do ludzi i kogoś poznać.No i tak na spotkaniu
towarzyskim się poznaliśmy.okazało się że mamy wiele podobnych zainteresowań,
podobnych poglądów na świat, od początku dobrze czuliśmy się w swoim
towarzystwie.Przez pierwsze 2 tygodnie czułam się jak uskrzydlona,poznawałam
wielu facetów ale dawno żaden tak mnie nie zainteresował( jestem po paru
letnim związku ,gdzie ja podjęłam decyzję o rozstaniu,ale wszystko w
kulturalny sposób,bez jakiś pretensji i żali) po prostu zakochałam się w nim,a
on we mnie.Spędzaliśmy ( zresztą nadal spędzamy) praktycznie każdą wolną
chwilę razem, on nocuje u mnie ja u niego,jak się nie widzieliśmy i nie
widzimy to dzwonimy po 7-razy dziennie do siebie.No ale po 2 tygodniach nagle
odezwał się demon przeszłości- czyli ONA.Dowiedziała się o mnie ,no i nagle
zaczęła pisać i dzwonić- jak to ona Go ( specjalnie nie operuję imionami ani
innymi bliższymi szczegółami) kocha, jak żałuje ,jak to jej w raz nim całe
szczęście odeszło i największy skarb, jak to cudownie z nim było( nawet mi
część tych smsów pokazał)itp.Nawet jak byli razem podobno to on głownie
dzwonił,ona sporadycznie.A tu nagle smsy, telefony.No i jak można się łatwo
domyśleć on zaczął mieć potworne dylematy.I tak to trwa już od ponad
miesiąca.Z jednej strony kocha mnie, mimo że krótko się znamy ale naprawdę
emocjonalnie mocno się związaliśmy( kiedyś jak bym usłyszała że po 1,5
miesiącu ktoś tak przeżywa to bym się chyba w czoło puknęła,no ale jakoś tak
nas "wzięło",on sam twierdzi że nigdy z nikim nie było mu tak dobrze,zarówno w
związku jak i w łóżku.Po prostu się od siebie uzależniliśmy.Spotykając mnie
zdał sobie sprawę czego mu brakowało, czułości, empatii ,podobnego poczucia
humoru,wspólnych zainteresowań, kobiety z temperamentem.
No ale z drugiej strony jest ONA i co ważniejsze -dziecko.
Jest on odpowiedzialnym facetem,zresztą dawno nie spotkałam faceta który by
się tak wczuwał w ojcostwo,szczególnie kiedy dziecka nie ma jeszcze na
świecie.Wiadomo że ojcostwo na odległość to żadne ojcostwo.No i on nie potrafi
zdecydować co zrobić.Na pewno do niej nadal coś czuje( zresztą trudno się
dziwić,wiadomo że uczucia tak z dnia na dzień całkiem nie przechodzą,
szczególnie te silne,ona jednak była wcześniej,nie mogę mieć przecież o to
żalu, chyba nawet nie najlepiej by to o nim świadczyło gdyby tak szybko mu
przeszło a tak cierpiał,na pewno czuje mniej,ale nadal jednak coś
czuje).Dodatkowo dochodzi do tego to że on cierpiał mocno z poczucia
odrzucenia( wiadomo że to częściej bardziej boli niż sam fakt rozstania z
konkretną osobą) a teraz na pewno łechce to jego zranione ego że ona chce z
nim być.Jednak ja nie wierzę że oni byli by ze sobą szczęśliwi. Jeśli już
takie sytuacje miały miejsce wcześniej,zresztą jest między nimi duża,paru
nastoletnia różnica wieku zresztą ona i tak w każdej chwili może się
wyprowadzić i zabrać mu dziecko.Wtedy nie będzie miał ani dziecka, ani jej ani
mnie.Moim zdaniem teraz to jest jej zraniona ambicja i to że ktoś ruszył
porzuconą przez nią "zabawkę", prosty mechanizm.Bo gdzie ona była jak on
cierpiał? oto jak się ona czuje i czy z dzieckiem wszystko ok, musiał się
dowiadywać od jej znajomych.A teraz nagle co wielka miłość?Wiem te osoby z Was
które mają dzieci na pewno napiszą że on zostanie z nią i z dzieckiem,bo
dziecko wiele zmienia w podejściu do wielu rzeczy( pewnie tak,mam nadzieję że
się kiedyś przekonam mając własne)że przed swoje szczęście może przedłożyć
szczęście dziecka,albo po prostu przeleje uczucia wszystkie na dziecko i ono
będzie jego szczęściem.Bo czy zerwaną między nimi emocjonalną więź da się
odnowić? tym bardziej że pojawiłam się ja? Nie wiem czy ja to wszystko
wytrzymam, ostatnio jemy obiad, a tam smsy od niej,wstałam od stołu.On nie
ukrywa że się kontaktują.Jak jesteśmy razem to jest od euforii po wspólny
płacz.Jak idziemy ulicą i mijamy pary z wózkami i z dziećmi zawsze czuję to
napięcie.On nie może przestać myśleć o dziecku i o tym żeby chciał żeby się z
nim wychowywało.A dodam jeszcze że jej rodzina to prości ludzie,a jej matka to
wręcz go nie cierpi( nie wiedząc za bardzo dlaczego).Nie mam na tyle siły żeby
sama odejść,zresztą chociażby wczoraj jak spotkałam się ze znajomymi bez niego
to dzwonił parę razy ,no i oczywiście pytał czy nie ma jakiś facetów,bez
robienia żadnych scen ale był lekko zazdrosny,więc jak by miał wytrzymać bez
kontaktu ze mną?.Sytuacja patowa.Myślę sobie też że jeśli jednak będziemy
razem jak wytrzymam to że on będzie tam jeździł,wiedząc że nadal do niej coś
czuje?czy podjąć za niego decyzję i odejść pierwsza?, czy czekać?.Jeśli się
rozstaniemy i tak nie wierzę że wytrzyma bez kontaktu ze mną, wtedy ona będzie
musiała to znosić.Ale może już lepiej żeby był z nią i tęsknił za mną ,niż był
ze mną i myślał o tym żeby być z nią i dzieckiem? Może ktoś miał podobną
sytuację.Napiszcie co o tym myślicie.Gdybym wierzyła że ich związek będzie
szczęśliwy to chyba bym sama odeszła,ale po takich sytuacjach?.Jego rodzina i
znajomi twierdzą że ona go nie kocha i że to nie kobieta dla niego,że dużo
szczęśliwszy był by ze mną.No ale z drugiej strony jako dziadkowie i wujkowie
też chcą dobrze dla dziecka i uszanują każdą jego decyzję.No to się
rozpisałam.Ale zawsze trochę lżej jak człowiek "wyleje" to co w nim siedzi
Pozdrawiam Nora i czekam na rady i opinie,chętnie panów( jeśli tu zaglądają :)
) którzy mają
dzieci,albo podobną sytuację.
Obserwuj wątek
    • sadosia75 Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 12:21
      Wiesz co no normalnie Cie PODZIWIAM! mimo tego co sie dzieje nie zioniesz
      nienawiscia do kobity nie palujesz faceta, nie robisz fochow, nie krzyczysz i
      nie zachowujesz sie dziecinnie.
      mysle, ze obydwoje i Ty i on powinniscie poczekac. piszesz,ze jes szczesliwy z
      Toba, ze sie dogadujecie, ze sa uczucia. tamta na pewno jeszcze na swoj sposob
      kocha, dziecko go z nia wiaze na stale. ale zawsze jest jakies wyjscie z
      sytuacji. moze przeciez wychowywac dziecko bedac z Toba. Ty z tego co wyczytalam
      raczej nie bedziesz "zlosliwa ciotka" dla tego dziecka. chyba to nie bylby
      problem gdyby dziecko spedzalo czas z Wami?
      poczekaj jeszcze nie decyduj, daj mu chwile na zlapanie oddechu na pewno go tak
      sytuacja przygniotla troszeczke. ale sama widzisz, ze nie pobiegl do tamtej, nie
      rzucil Cie w kat.czyli uczucia sa. pogadaj z nim, moze on widzi jakies rozsadne
      wyjscie z tej sytuacji? moze obydwoje cos wymyslicie?
      • j-ak Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 12:25
        Postawie teorie - to nie jest jego dziecko.
        Skoro facet jest taki zajeb.. jak piszesz, ona młodsza, z prostymi (niezbyt
        bogatymi) rodzicami odchodzi od niego jak zachodzi w ciaze, to cos tu jest nie
        tak. W normalnej sytuacji raczej kobieta dożyłaby do stabilizacji i dania
        dziecku poczucia bezpieczeństwa, a ona zachowuje sie troche irracjonalnie. Moze
        ma powód?
        • cich-awoda Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 12:28
          ooo, racja. na jej miejscu nie puuściłabym go na krok
          • evitta303 Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 12:55
            No dlatego teraz właśnie dzwoni i pisze, bo zrozumiała co traci

            cich-awoda napisała:

            > ooo, racja. na jej miejscu nie puuściłabym go na krok
            • cich-awoda Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 13:10
              tak, ale czemu dopiero teraz, przecież w ciąży jest juz jakis czas
        • evitta303 Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 12:54
          No to było jedno z pierwszych pytań jakie mu zadałam jak mi o tym powiedział,czy
          to na pewno jego dziecko,ale biorąc pod uwagę że dziewczyna była wcześniej
          dziewicą i raczej nie miała specjalnego powodzenia u mężczyzn raczej mało
          realne.Zresztą on twierdzi że wie kiedy to się stało, no i gdyby tak było że to
          nie jego, teraz by tak nie szalała

          j-ak napisała:

          > Postawie teorie - to nie jest jego dziecko.
          > Skoro facet jest taki zajeb.. jak piszesz, ona młodsza, z prostymi (niezbyt
          > bogatymi) rodzicami odchodzi od niego jak zachodzi w ciaze, to cos tu jest nie
          > tak. W normalnej sytuacji raczej kobieta dożyłaby do stabilizacji i dania
          > dziecku poczucia bezpieczeństwa, a ona zachowuje sie troche irracjonalnie. Moze
          > ma powód?
      • evitta303 Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 12:50
        Hej Sadosiu,dziękuję że do mnie napisałaś i za słowa uznania.
        Nie nie zionę nienawiścią, to nie w moim stylu,ona jest po prostu jeszcze
        bardzo młoda, to i przez to głupiutka. Co do niego to też trudno mieć żal,
        wiedziałam o wszystkim, zresztą on się na pewno nie spodziewał że jej się
        odmieni,ani że tak szybko się zaangażuje w nową znajomość. Tak po prawdzie ma
        gorszą niż ja sytuację, do której doszło z resztą nie do końca z jego winy( bo
        czy winą jest że kochał i ufał że bierze pigułki?), to on musi podjąć decyzję a
        ich skutki będzie musiał potem "udźwignąć".Oczywiście że ja też bym bardzo
        cierpiała ale pewnie tak czy siak ułożę sobie życie,a on może potem całe życie
        żałować swojej decyzji(tej czy innej).
        Co do fochów to to czasem mi się zdarza,np właśnie ostatnio przy obiedzie jak
        smsowała.Wykrzyczałam mu że tego nie wytrzymam i czy już tak zawsze
        będzie.Pokazał mi ze napisała mu tylko miłego wieczoru.Jak on sam twierdzi na
        moim miejscu pewnie by tego nie wytrzymał,ale gdyby ktoś mnie o to 2 miesiące
        temu spytał prawdopodobnie też bym tak odpowiedziała.Jestem twardsza niż
        myślałam.Zresztą gdyby jemu tak nie zależało na mnie to bym tak nie walczyła(
        nie jestem z tych co walczą o uczucia faceta wiedząc że on ich nie
        odwzajemnia,albo w dużo mniejszym stopniu,ale tu jest inny problem,a wiem że
        bardzo mu zależy.
        tak jak napisałaś, samo dziecko nie jest dla mnie problemem i na pewno nie
        byłabym tą złą macochą.Masz rację że teraz nie poleciał,ale co będzie jak się
        dziecko urodzi?
        No tak wiele osób uważa że poczekać, zobaczyć ,nie podejmować pochopnych
        decyzji, trochę się zdystansować i oswoić z sytuacją.
        Wyjściem mogło by być to żeby to przy nim a nie przy matce było dziecko,ale
        wiadomo że to nie realne.

        sadosia75 napisała:

        > Wiesz co no normalnie Cie PODZIWIAM! mimo tego co sie dzieje nie zioniesz
        > nienawiscia do kobity nie palujesz faceta, nie robisz fochow, nie krzyczysz i
        > nie zachowujesz sie dziecinnie.
        > mysle, ze obydwoje i Ty i on powinniscie poczekac. piszesz,ze jes szczesliwy z
        > Toba, ze sie dogadujecie, ze sa uczucia. tamta na pewno jeszcze na swoj sposob
        > kocha, dziecko go z nia wiaze na stale. ale zawsze jest jakies wyjscie z
        > sytuacji. moze przeciez wychowywac dziecko bedac z Toba. Ty z tego co wyczytala
        > m
        > raczej nie bedziesz "zlosliwa ciotka" dla tego dziecka. chyba to nie bylby
        > problem gdyby dziecko spedzalo czas z Wami?
        > poczekaj jeszcze nie decyduj, daj mu chwile na zlapanie oddechu na pewno go tak
        > sytuacja przygniotla troszeczke. ale sama widzisz, ze nie pobiegl do tamtej, ni
        > e
        > rzucil Cie w kat.czyli uczucia sa. pogadaj z nim, moze on widzi jakies rozsadne
        > wyjscie z tej sytuacji? moze obydwoje cos wymyslicie?
        >
        • sadosia75 Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 13:12
          Wybuchlas bo sie nazbieralo w Tobie. on to zrozumial. nie zamartwiaj sie na
          zapas. dziecko owszem jest silnym "srodkiem wiazacym" ale facet jest teraz z
          Toba, do Ciebie dzwoni, Ciebie uwielbia, Toba sie interesuje. moze gdybys go
          zapewnila, ze na dzien dzisiejszy dziecko nie byloby dla Ciebie "problemem" ze
          jestes w stanie duzo z siebie dac, ale tez i duzo oczekujesz i chcesz zeby to
          mialo i rece i nogi to moze facet poczuje sie pewniejszy? twojego uczucia co do
          niego i tego, ze trafil wreszcie na swoj skarb.
          a dziewczyna jak sama piszesz mloda i glupiutka, olala faceta teraz widzi, ze on
          nie skomle o jej uczucie to wraca jak bumerang. facet jest madry i rozsady
          wybral szczescie, ktorym Ty dla niego jestes. wydajesz sie byc wrazliwa i
          inteligentna kobitka, znasz go juz jakis czas pewnie znacznie lepiej niz ta
          zaciazona. pogadaj z nim. na pewno nie bedzie to latwa i lekka rozmowa. ale
          warto porozmawiac i dowiedziec sie jak dalej to bedzie wygladac.
          jesli on chce byc z Toba a Ty z nim czujesz sie szczesliwa to czy warto ze
          szczescia rezygnowac?
          nie sadze:) Glowa do gory Kochanienka. facet jest z Toba, z tego co piszesz to
          kocha i to szczerze przynajmniej ja tak mysle. nie ma co panikowac. poznaj jego
          widok tej sytuacji.
          • evitta303 Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 13:27
            No ale my rozmawiamy o tym.On się mnie pyta-" Boże Kochanie co to będzie?.nie
            wiem czy on jest na tyle silny psychicznie żeby sam podjął decyzję.Wie że
            dziecko samo w sobie nie jest dla mnie problemem.
            Chyba decydującym momentem będzie urodzenie się dziecka czyli pod koniec roku
            • sadosia75 Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 13:32
              A ja tam po swojemu optymistycznie mysle :) jakos mam takie wrazenie, ze sobie
              nie odpuscicie i ulozy sie wszystko powoli ale ulozy. a jak bedzie? wspolnie
              dacie sobie rade :)
              Nie masz co sie martwic. niejestes obca osoba w jego zyciu, angazuje cie kazdym
              swoim krokiem i to juz duzy plus ;)
              trzymam za WAS kciuki :) glowa do gory ;) swiat sie nie konczy a to jest dla Was
              ciezki i solidny sprawdzian Was samych.
              • evitta303 Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 13:39

                Dziękuję Ci jeszcze raz Kochana za tę "kroplę" optymizmu i wiary w ten związek:)
                Ja gdzieś tak w środku też w niego wierzę,ale mimo to każdego dnia , nie wiem
                czy nie jest to ten ostatni dzień z nim .... Tym bardziej że on należy do tych
                osób że co z sercu ,to na języku, Mówi mi o swoich wątpliwościach, myślach,
                dylematach i to praktycznie każdego dnia.Może gdyby tyle o tym nie mówił, było
                by łatwiej,ale jego samego to rozwala wewnętrznie,więc o tym mówi,w sensie
                dziecka nie w sensie jej ( ale pewnie o nią też chodzi)
                sadosia75 napisała:

                > A ja tam po swojemu optymistycznie mysle :) jakos mam takie wrazenie, ze sobie
                > nie odpuscicie i ulozy sie wszystko powoli ale ulozy. a jak bedzie? wspolnie
                > dacie sobie rade :)
                > Nie masz co sie martwic. niejestes obca osoba w jego zyciu, angazuje cie kazdym
                > swoim krokiem i to juz duzy plus ;)
                > trzymam za WAS kciuki :) glowa do gory ;) swiat sie nie konczy a to jest dla Wa
                > s
                > ciezki i solidny sprawdzian Was samych.
                • sadosia75 Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 13:51
                  ma problem, zwierza sie Tobie. no pewnie, ze Ci ciezko, ze mozesz czasem opadac
                  z sil i Cie to moze dobijac. ale jesli jestes pewna, ze warto trwac, wspierac,
                  pomagac, walczyc to nie zniechecaj sie. nabierz jeszcze wiecej sily, wykorzystaj
                  ja jak tylko mozesz.
                  fajna kobita z ciebie :) nie glupia, rozsadna. facet na pewno to docenia. a i Ty
                  jak widac go doceniasz.
                  a tamta jak zobaczy Wasze szczescie to pewnie sobie odpusci. a jak jest wredna
                  zolza to moze i nasilic swoja obecnosc w Waszym zwiazku. ale jestem pewna, ze
                  dacie sobie rade :)
                  o swoje szczescie trzeba walczyc, ty walczysz fair nie kopiesz slownie tej
                  dziewuchy, nie ranisz faceta. i zobaczysz, ze kiedys zbierzesz plony tego
                  zachowania ;)
                  uwierz w to, ze mozecie razem pokonac ten problem ta dziewczyne, ze dziecko nie
                  jest problemem a duzym szczesciem dla Niego i z pewnoscia tez dla Ciebie predzej
                  czy pozniej to dziecko z inna kobieta da. nie musisz byc jego matka ale mozesz
                  swojemu facetowi i samej sobie udowodnic to, ze nawet dziecko z innego zwiazku
                  moze masz przyblizyc do siebie :)
                  fajna masz energie ;) nie smuc sie na zapas. korzystaj z zycia i szczescia jakie
                  dal Ci los. doceniaj jeszcze bardziej to co masz.
    • cich-awoda Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 12:26
      ufff, faktycznie długo:)
      duzo zależy od niego. narazie jest rozdarty, sam nie wie co ma
      zrobic. ale juz teraz musisz sie zastanowić, zanim jeszcze on
      cokolwiek zadeklaruje - czy dasz radę żyć w takim układzie, gdzie on
      jeździ (rozumiem, że gdzies daleko) do dziecka i swojej byłej,
      spędza tam jakiś czas - kilka dni, a jesli nie to po prostu często
      jeździ.
      nigdy nie byłam w takie sytuacji, ale chyba bym odpuściła, nie
      jestem na tyle odporna psychicznie
      • evitta303 Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 12:59
        No to wszystko zależy od tego czy rzeczywiście nadal by do niej coś czuł, bo
        teraz to on może sam nie wiedzieć czy to to wspomnienie i wyidealizowany obraz
        podsycony odrzuceniem,czy faktyczne uczucie.
        Myślę że szybko nastąpiła by weryfikacja.Jest jeszcze troszkę czasu do narodzin,
        może i nasze uczucie się jeszcze umocni i wtedy i tamto zmaleje.Ale czy
        wytrzymam? tego właśnie wie wiem
        cich-awoda napisała:

        > ufff, faktycznie długo:)
        > duzo zależy od niego. narazie jest rozdarty, sam nie wie co ma
        > zrobic. ale juz teraz musisz sie zastanowić, zanim jeszcze on
        > cokolwiek zadeklaruje - czy dasz radę żyć w takim układzie, gdzie on
        > jeździ (rozumiem, że gdzies daleko) do dziecka i swojej byłej,
        > spędza tam jakiś czas - kilka dni, a jesli nie to po prostu często
        > jeździ.
        > nigdy nie byłam w takie sytuacji, ale chyba bym odpuściła, nie
        > jestem na tyle odporna psychicznie
    • 1.xxx12345 Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 12:30
      w pierwszej linii niech on zrobi test dna na ojcostwo!!

      wg. mnie panienka miała jakąś kombinację w główce, która nie uwzględniała "tej
      trzeciej". dla mnie jej intencje nie są zbyt czyste.
      • evitta303 Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 13:04
        No mnie to też dziwiło że dziewczyna z małego miasteczka z prostej rodziny
        odrzuciła faceta z miasta, z rodziną na poziomie, z całkiem dobrą sytuacją
        materialną i mieszkaniową.
        więc moim zdaniem,albo jest
        a) głupia
        b) nie kocha go ,czyli na jedno wychodzi ;)
        c)albo to nie jego dziecko
        d) najmniej prawdopodobnie jak dla mnie- że wydarzyło się tam coś o czym nie wiem
        1.xxx12345 napisała:

        > w pierwszej linii niech on zrobi test dna na ojcostwo!!
        >
        > wg. mnie panienka miała jakąś kombinację w główce, która nie uwzględniała "tej
        > trzeciej". dla mnie jej intencje nie są zbyt czyste.
        • doloresa Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 13:07
          Ale mogło być też tak: jej matka nie znosi faceta, ładuje
          dziewczynie do głowy, jaki z niego drań, że zrobił jej dziecko, że
          najlepiej dla niej będzie, jak zostanie w rodzinnym domu i po
          skrzydłami mamusi (która się nią najlepiej zajmie) wychowa swoje
          dziecko. Facetowi pozwoli się na wizyty, ale tylko okazjonalne,
          niech cierpi i czuje, co stracił.
          A potem pojawiasz się Ty, panienka zdaje sobie sprawę z tego, co się
          stało i próbuje rozpaczliwie naprawić sytuację.
          Czy to takie nieprawdopodobne...?
          Jakiekolwiek są jej motywacje, wszystko zależy od tego, co siedzi w
          głowie Twojego faceta...
    • doloresa Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 12:33
      Najlepiej byłoby, gdybyś zaszła w ciążę.
      Brzmi brutalnie, ale chyba rozwiązałoby problem.
      • 1.xxx12345 Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 12:47
        doloresa napisała:

        > Najlepiej byłoby, gdybyś zaszła w ciążę.
        > Brzmi brutalnie, ale chyba rozwiązałoby problem.


        nie pochwalam takich chwytów poniżej pasa. :(
        poza tym, jeżeli panienka właśnie tak postąpiła, zniżysz się do jej poziomu.
        • doloresa Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 13:01
          To był taki ponury żarcik...
          Sytuacja jest nie do pozazdroszczenia, a problem rzeczywiście bardzo
          poważny.
          Trzymam kciuki za autorkę. Nic, niestety, nie jestem w stanie
          doradzić :(
          • evitta303 Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 13:09
            dziękuję bardzo :) przyda się ,wzajemnie wszystkiego dobrego:)

            doloresa napisała:

            > To był taki ponury żarcik...
            > Sytuacja jest nie do pozazdroszczenia, a problem rzeczywiście bardzo
            > poważny.
            > Trzymam kciuki za autorkę. Nic, niestety, nie jestem w stanie
            > doradzić :(
      • evitta303 Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 13:06

        Myślałam o tym, nawet się przez łzy śmieliśmy że to był by nie zły motyw.Ale
        jestem na to jednak za rozsądna ,zresztą zdaję sobie sprawę że tak naprawdę mało
        się znamy i może być różnie, początki bywają piękne a potem bywa różnie,chyba
        nigdy po 1,5 miesiąca znajomości bym się nie zdecydowałabym się na dziecko
        doloresa napisała:

        > Najlepiej byłoby, gdybyś zaszła w ciążę.
        > Brzmi brutalnie, ale chyba rozwiązałoby problem.
        • doloresa Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 13:09
          Wiem, wiem, jak zaznaczyłam, to tylko taki ponury żart był...
          Nie mam pojęcia, co bym zrobiła w takiej sytuacji. Ale nie podejmuj
          żadnych kategorycznych decyzji, pozwól sytuacji samej się rozwinąć.
          Nic innego nie przychodzi mi do głowy...
          Powodzenia!
    • ilkaana Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 12:46
      No, a jaka jest pewność, że to dziecko jest jego? Dla mnie to jest nieco dziwne,
      brzmi, jakby ta dziewczyna coś kombinowała... Dajcie sobie czas, najgorzej to na
      gorąco podejmować tak poważne decyzje. Staraj się spędzać z nim jak najwięcej
      czasu, nie koniecznie stale na rozmowach o TYM. Powodzenia
      • evitta303 Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 13:18
        dziękuję bardzo :)

        ilkaana napisała:

        > No, a jaka jest pewność, że to dziecko jest jego? Dla mnie to jest nieco dziwne
        > ,
        > brzmi, jakby ta dziewczyna coś kombinowała... Dajcie sobie czas, najgorzej to n
        > a
        > gorąco podejmować tak poważne decyzje. Staraj się spędzać z nim jak najwięcej
        > czasu, nie koniecznie stale na rozmowach o TYM. Powodzenia
        • szpilka_du Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 13:53
          Podziwiam Cię, nie wytrzymałabym. A jednocześnie myślę sobie, że po tak krótkim
          czasie i przy takiej wadze problemu zrezygnowałabym z tego związku. Niemniej,
          sama jestem podobnie zakochana, staż też tak wyjątkowo krótki, na szczęście
          żadna była z brzuchem na horyzoncie się nie pojawiła.
          Jeśli zamierzasz poczekać do porodu, na zasadzie "zobaczymy, co będzie",
          uzbroiłabym się w pancerz. Nawet najgłupsza dziewuszka ze wsi po urodzeniu
          dziecka dostanie do ręki olbrzymi atut i broń - dziecko właśnie. Z tego, co
          piszesz, mężczyzna jest osobą prawą i odpowiedzialną (nieodpowiedzialny cham
          zająłby się własnym życiem i olał sprawę), ale zaniepokoiła mnie jego bezradność
          "kochanie, co my zrobimy". Chyba, że to było raczej partnerskie, niż bezradne.
          Pamiętaj też, że zimą w grę wejdzie jeszcze jedna osoba - to niemowlę, które na
          starcie zostanie pozbawione pełnej rodziny. Na razie o tym cisza, ale co potem?
          Czy Twój prawy i odpowiedzialny mężczyzna pogodzi się z tym? (Znam mężczyzn,
          którzy trwali przy kobietach ze względu na dzieci - wszyscy ich znamy, prawda?)

          Tak czy inaczej, pozdrawiam ciepło i trzymam kciuki za szczęśliwy kompromis, o
          ile istnieje.
          • evitta303 Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 14:13
            dziękuję Ci bardzo Szpilko za słowa otuchy.
            To prawda,on jest bezradny i dlatego też ja muszę być silna za nas oboje i
            dodawać mu sił.A z tym pancerzem to jest też ciężko ,bo on sam ma w sobie bardzo
            dużo ciepła i czułości które okazuje mi na każdym kroku.Czas pokaże chyba nic
            innego mi nie pozostało jak wierzyć że wszystko się ułoży
            POZDRAWIAM I JESZCZE RAZ DZIęKUJę
            szpilka_du napisała:

            > Podziwiam Cię, nie wytrzymałabym. A jednocześnie myślę sobie, że po tak krótkim
            > czasie i przy takiej wadze problemu zrezygnowałabym z tego związku. Niemniej,
            > sama jestem podobnie zakochana, staż też tak wyjątkowo krótki, na szczęście
            > żadna była z brzuchem na horyzoncie się nie pojawiła.
            > Jeśli zamierzasz poczekać do porodu, na zasadzie "zobaczymy, co będzie",
            > uzbroiłabym się w pancerz. Nawet najgłupsza dziewuszka ze wsi po urodzeniu
            > dziecka dostanie do ręki olbrzymi atut i broń - dziecko właśnie. Z tego, co
            > piszesz, mężczyzna jest osobą prawą i odpowiedzialną (nieodpowiedzialny cham
            > zająłby się własnym życiem i olał sprawę), ale zaniepokoiła mnie jego bezradnoś
            > ć
            > "kochanie, co my zrobimy". Chyba, że to było raczej partnerskie, niż bezradne.
            > Pamiętaj też, że zimą w grę wejdzie jeszcze jedna osoba - to niemowlę, które na
            > starcie zostanie pozbawione pełnej rodziny. Na razie o tym cisza, ale co potem?
            > Czy Twój prawy i odpowiedzialny mężczyzna pogodzi się z tym? (Znam mężczyzn,
            > którzy trwali przy kobietach ze względu na dzieci - wszyscy ich znamy, prawda?)
            >
            > Tak czy inaczej, pozdrawiam ciepło i trzymam kciuki za szczęśliwy kompromis, o
            > ile istnieje.
        • ula_1981 Re: Doradźcie !!! 03.10.08, 20:20
          evitta303 całym serduszkiem jestem z Tobą, trzymam kciuki aby Wam się udało. Z
          tego co piszesz, widać jak na dłoni, że on Cię bardzo kocha. Wierzę, że Wasza
          miłość przezwycięży tą ciężką sytuację. Na prawdę podziwiam Ciebie, ja będąc na
          Twoim miejscu z pewnością bym nie wytrzymała i dawno bym odpuściła ... ale
          jeżeli czujesz, że Wasza miłość ma szansę przetrwania to WALCZ. Ja uważam, że
          warto walczyć o tą miłość, o tego faceta. Życzę Wam obojgu wszystkiego
          najlepszego oby Wam się udało.
          Ściskam mocno i przesyłam buziaka :)
    • ygawa Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 13:55
      Hej! moja znajoma miałą podobną sytuację. Miała super fajnego
      kolegę, znają się od lat, wspólna szkoła średnia trochę studioa a
      potem praca.Szybko stali sie przyjaciółmi. Znajomi pytali sie czemu
      nie są parą bo świetnie się dogadują..I tak schodził rok za rokiem,
      aż on zapoznał jakąś laskę, nie odpowiadała mu ale spotykali się. W
      dniu w którym postanowili być razem tj on i moja znajmoma
      dowiedzieli się, że panna jest w ciąży. Wspólnie zadecydowali, że on
      odchodzi do niej i ich dziecka. Dziś sa małżeństwem, może on nawet
      ją kocha i być może są szczęśliwi.
      Decyzja jaką podejmiecie musi być waszą wspólną decyzją.
      Mam tylko nadzieję, że będziecie razem.
      Pozdrawiam
      • evitta303 Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 14:24
        Pytanie tylko czy to co było między Twoją znajomą a jej najpierw kolegą a potem
        kimś więcej, to prawdziwe uczucie?, skoro tyle lat się znali i nic między nimi
        nie było? Gdyby była jakaś chemia,namiętność chyba dużo wcześniej by
        zaiskrzyło,może się mylę?
        Po za tym jak sama napisałaś " Być może są szczęśliwi"
        No decyzja wspólna to w tym przypadku bardzo ciężka sprawa, może Twojej znajomej
        aż tak nie zależało, a po za tym może ta druga go kochała, a jak ta Mojego już
        mu powiedziała że go nie kocha i nie chce z nim być a potem znowu zmienia
        zdanie, to on ciągle może nie być pewien jutra.

        ygawa napisała:

        > Hej! moja znajoma miałą podobną sytuację. Miała super fajnego
        > kolegę, znają się od lat, wspólna szkoła średnia trochę studioa a
        > potem praca.Szybko stali sie przyjaciółmi. Znajomi pytali sie czemu
        > nie są parą bo świetnie się dogadują..I tak schodził rok za rokiem,
        > aż on zapoznał jakąś laskę, nie odpowiadała mu ale spotykali się. W
        > dniu w którym postanowili być razem tj on i moja znajmoma
        > dowiedzieli się, że panna jest w ciąży. Wspólnie zadecydowali, że on
        > odchodzi do niej i ich dziecka. Dziś sa małżeństwem, może on nawet
        > ją kocha i być może są szczęśliwi.
        > Decyzja jaką podejmiecie musi być waszą wspólną decyzją.
        > Mam tylko nadzieję, że będziecie razem.
        > Pozdrawiam
    • mrsnice Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 14:10
      wg mnie nie ważny jest on. Ważna jesteś TY. Jak TY się będziesz w
      tym czuła? Czy poród będzie rodzinny? Co wtedy będzie się działo z
      twoimi emocjami?A jak mamusia będzie w połogu i będzie trzeba zająć
      się dzieckiem? Dasz radę? O tym myśl.
      • evitta303 Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 14:29
        No dziękuję że myślisz o mnie :)
        Wiem że on chce tak czy tak wziąć parę dni urlopu i być przy porodzie.Nie mam
        pojęcia co będzie się działo z moimi emocjami jeśli dotrwamy do tego momentu
        razem( jak nie dotrwamy na pewno też będzie bardzo ciężko, to w sumie już za 2,5
        miesiąca)
        Myślę że jeśli dotrwamy to będzie prawdziwy etap prawdy. A może do tego czasu
        tak się tym zmęczę że będę miała dosyć?
        mrsnice napisała:

        > wg mnie nie ważny jest on. Ważna jesteś TY. Jak TY się będziesz w
        > tym czuła? Czy poród będzie rodzinny? Co wtedy będzie się działo z
        > twoimi emocjami?A jak mamusia będzie w połogu i będzie trzeba zająć
        > się dzieckiem? Dasz radę? O tym myśl.
    • emmanuella Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 14:41
      Na początek chcę Ci powiedzieć, że bardzo Cię podziwiam, nie wiem ile masz lat,
      ale wydajesz się dojrzałą, rozsądną dziewczyną.
      Mnie interesuje jedno, a mianowicie, jak Twój facet "widzi" poród? Tzn pisałaś,
      że chce być przy, ale czy chce również abyś w tym uczestniczyła? Tzn nie
      bezpośrednio :), ale czy chce żebyś z nim pojechała? pisałaś, że mama dziecka
      mieszka daleko, więc rozumiem, że wynajmie sobie hotel, a nie będzie u niej
      mieszkał.
      • evitta303 Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 15:14
        dziękuję za słowa uznania,sama siebie też podziwiam, nie podejrzewałam siebie
        chyba o taką siłę a nie wykluczone że najgorsze chwile przede mną .Co do wieku
        to mam 3o lat.
        Jak on widzi poród? ja myślę że on sam jeszcze do końca nie wie jak to będzie,
        że rzeczywistość nie bardzo do niego dociera.na tą chwilę wie że chce być tam
        na miejscu przy porodzie( nie wiem czy bezpośrednio na sali).
        Co do hotelu o nie było by takiej potrzeby, bo on tam ma bliską rodzinę

        emmanuella napisała:

        > Na początek chcę Ci powiedzieć, że bardzo Cię podziwiam, nie wiem ile masz lat,
        > ale wydajesz się dojrzałą, rozsądną dziewczyną.
        > Mnie interesuje jedno, a mianowicie, jak Twój facet "widzi" poród? Tzn pisałaś,
        > że chce być przy, ale czy chce również abyś w tym uczestniczyła? Tzn nie
        > bezpośrednio :), ale czy chce żebyś z nim pojechała? pisałaś, że mama dziecka
        > mieszka daleko, więc rozumiem, że wynajmie sobie hotel, a nie będzie u niej
        > mieszkał.
        • emmanuella Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 15:26
          Wg mnie to bardzo dobrze o nim świadczy, że nie chce zostawić dziecka i chce być
          przy nim gdy się urodzi. A Ty powinnaś go wspierać, myślę, że doceni to bardzo.
          Pokaż mu, że stoisz za nim w tych dobrych i tych ciężkich chwilach i że kochasz
          go bez względu na wszystko. Kibicuję Wam bardzo, pozdrawiam cieplutko
          • evitta303 Re: Doradźcie !!! 02.10.08, 14:25
            No moim zdaniem również bardzo dobrze to o nim świadczy.
            Będą go wspierać ile sił mi starczy .Dziękuję bardzo za miłe słowa
            Pozdrawiam :)

            emmanuella napisała:

            > Wg mnie to bardzo dobrze o nim świadczy, że nie chce zostawić dziecka i chce by
            > ć
            > przy nim gdy się urodzi. A Ty powinnaś go wspierać, myślę, że doceni to bardzo.
            > Pokaż mu, że stoisz za nim w tych dobrych i tych ciężkich chwilach i że kochas
            > z
            > go bez względu na wszystko. Kibicuję Wam bardzo, pozdrawiam cieplutko
    • cytrynka_ltd Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 14:57
      masz pecha, bo zawsze dziecko i tamta kobieta będzie stała między wami.
      szczególnie, że tamta jest manipulantką.
      to on powinien wybrać i zdecydować, czy chce z nią być.
      odsuń się od niego i niech sam przekona się, czy tamta jest szczera i czy on
      chce z nią być.
      na siłę i tak nic nie będzie. inaczej nie przekona się, co jest najlepsze i
      będzie ciągle rozdarty pomiędzy wami.

    • gajowy.maciejowy Re: Doradźcie !!! 01.10.08, 17:13
      A jaką on podjął decyzję? Chce z nią być? Jeśli nie to ona nie ma prawa go
      szantażowac, że wyjedzie i ze sie nie bedzie widywał z dzieckiem. Prawo do
      opieki nad dzieckiem może ustalić sąd (jeśli ona się nie zgodzi).
      • evitta303 Re: Doradźcie !!! 02.10.08, 14:29
        No na razie nie podjął jeszcze decyzji, myślę że z dnia na dzień jestem mu coraz
        bliższa a ona coraz dalszą,ale prawdziwym testem będą narodziny
        dziecka.oczywiste jest że dziecko będzie mógł widywać, kwestia tylko że to by
        było rzadko i na odległość.

        gajowy.maciejowy napisał:

        > A jaką on podjął decyzję? Chce z nią być? Jeśli nie to ona nie ma prawa go
        > szantażowac, że wyjedzie i ze sie nie bedzie widywał z dzieckiem. Prawo do
        > opieki nad dzieckiem może ustalić sąd (jeśli ona się nie zgodzi).
    • amuga Re: Doradźcie !!! 02.10.08, 22:30
      Wybacz ale tak jak do ciebie poczulam sympatie tak do twojego
      interesujacego mezczyzny wogole. Nie jest on przekonywujacy dla
      mnie. Znasz jedynie relacje sprawy od niego czyli bardzo
      subiektywna. Wiemy ze dziewczyna jest mloda i co ja przypuszczam
      moglo sie zdazyc, ze twoj interesujacy mezczyzna jak sie dowiedzial
      ze ona jest w ciazy to pomimo zaproponowania by sie do niego
      przeprowadzila to nic wiecej nie zaproponowal. Moze dziewczyna
      czula sie bardzo niepewnie w tej sytuacji a on nie zaproponowal
      malzenstwa a jedynie przeprowadzenie sie do niego. Dziewczyna mloda
      to i glupia, obrazila sie na niego i uniosla "ambicja" i go
      wyrzucila ze swojego zycia majac nadzieje ze on bedzie walczyl o
      nia a on wyleczyl sie szybko jak cie poznal. Nie wierze ze jak ja
      naprawde kochal to byl w stanie wyleczyc sie z tego uczucia tak
      szybko. Przypuszczam ze nim kieruje glownie poczucie obowiazku w
      stosunku do przyszlego dziecka - jego nastepcy. Jak sie jest
      starszym i balamuci sie duzo mlodsza dziewczyne to jest cos takiego
      jak wziecie odpowiedzialnosci za zmiane jej zycia. Pewnie dlatego
      jej rodzice tak go niecierpia bo dokladnie znaja cala sytuacje i
      nie udalo im sie uchronic corki od niego.
      Moja rada to staraj sie nabrac troche dystansu do waszego zwiazku
      bys w przypadku jak wam nie wyjdzie, zebys za bardzo nie cierpiala
      i obserwuj go i wyciagaj wnioski. Wierze ci ze mozna zauroczyc sie
      kims nawet w przeciagu tygodnia ale by go naprawde poznac to 1.5
      miesiaca to bardzo malo. A oni w wiekszosci graja zawsze
      pokrzywdzonych przez kochane kobiety. Oni zawsze chca dobrze ale
      one tego nie doceniaja. Wierzylam w to jak mialam tyle lat co ty.
      Ale juz dawno przestalam.
      Wydajesz sie madra dziewczyna i po prostu szkoda cie na pranie
      czyichs brudow.
      W zwiazku trzeba sie wspierac ale to obie strony maja sie wspierac
      wzajemnie a nie tylko jedna strona.
      Weszlas w zwiazek ktory od poczatku ma problemy. Wspolczuje.
      I jeszcze jedno: jak chlopak pyta sie "kochanie co teraz zrobimy"?
      to tez o czyms swiadczy. Przeciez jakby byl zakochany w tobie
      na "smierc i zycie" to odpowiedz by dobrze znal i nie musialby sie
      pytac.
      • evitta303 Re: Doradźcie !!! 03.10.08, 12:51
        Dziękuję za Twoją opinię.Nie chcę bronić mojego mężczyzny.relacje znam nie tylko
        od niego,ale i od jego rodziny,przyjaciół a także z jej smsów które mi
        pokazywał.To co ona pisała zgadzało się z tym co om mówił, ona w nich sama
        pisała że wie że zrobiła mu dużo krzywdy, że przez nią się wiele
        nacierpiał(widziałam te smsy na własne oczy).I nie prawdą jej że nie proponował
        jej małżeństwa, proponował nawet że to on się wyprowadzi do jej miasteczka
        ,sprzeda swoje mieszkanie w mieście i znajdzie jakąś pracę( na pewno dużo gorzej
        płatną z racji miejsca zamieszkania).Jeździł, pisał, dzwonił,prosił na kolanach
        z kwitami.A ona nic. Dopiero jak się o mnie dowiedziała to zaczęła pisać i
        dzwonić, a jak on cierpiał, to nawet jednego telefonu do niego nie wykonała i
        tak przez parę miesięcy.Matka jej go nie cierpi ,nie wiadomo co córusia
        naopowiadała żeby siebie wybielić,przed tym jak ona go zostawiła , jej matka
        podobno bardzo go lubiła.
        Zresztą to prosta bardzo kobieta,nawet nie chce mi się cytować nie których jej
        wypowiedzi.Na pewno nadal do niej coś czuje,co nie jest dziwne ,po za tym
        dziecko, stąd jego poważne dylematy.Jest odpowiedzialnym facetem więc trudno
        podjąć mu decyzję.Chciał by dobrze dla dziecka,czyli mieć pełną rodzinę ,ale
        chciał by mieć też mnie.jego pytania i o to co to będzie? wynikają ze strachu
        .Wie że jednego (pełnej rodziny) nie da się pogodzić z drugim(bycie ze mną).
        Póki co on okazuje mi dużo zainteresowania i uczuć,spędzamy ze sobą każdą wolną
        chwilę,na każdym kroku czuję że mu bardzo na mnie zależy.
        masz rację że obie strony powinny się wspierać i wiem że w nim jest tyle empatii
        że gdybym ja potrzebowała wsparcia, też mi mi je dał.Na razie to głównie on go
        potrzebuje.Natomiast oczywiście każda opinia jest dla mnie cenna i każdą
        analizuję, dziękuję jeszcze raz za nią.
        Pozdrawiam serdecznie
        • ewazdrzewa7 Re: Doradźcie !!! 04.10.08, 11:34
          Kochana! Twoja historia jest baaardzo podobna do mojej sprzed roku.
          Opwiem szybko:ja i M. poznaliśmy sie i zaczeliśmy byc ze soba w
          czerwcu.wszytsko cud,miod i orzeszki. w sierpniu przyhcodzi jego
          byla narzeczona (zerwali ze soba jakis rok wczesniej, ale czasem sie
          jakos "spotykali;)) i oswiadcza ze jest z nim w ciazy od maja (czyli
          w 4-tym m-cu) i to napewno jego dziecko,nikogo nie ma, z nikim nie
          spala, ojciec alkoholik ja bije i musi sie do hotelu przeniesc, ale
          OCZYWISCIE wie ze on ma kogos i jest zakochany i nie bedzie mu
          trudnosci robila dziecko wychowa sama. No zalamalam sie, zlaszcza ze
          nie wiedzialam o tej ciazy (odwrotnie niz Ty)Ale przemyslalam
          (troche mi to zajelo)i powiedzialam ze jestem otwarta na zwiazek z
          facetem z dzieckiem pod warunkiem ze kontakty z "mamusia" zostana
          jasno okreslone. Moj M. poczul oczywiscie odpowiedzialność, tak jak
          Twój jest porządnym facetem. Postanowil zebysmy sie rozstali, nie
          chcial wrocic do tamtej ale raczej nie wyobrazal sobie zebysmy zyli
          z dzieckiem i matka "na karku", chyba troche z poczucia obowiazku,
          bardziej z milosci do mnie. Ale wiesz co, ja wiedzialam ze warto dac
          mu czas do zastanowienia, odpoczynku a jednoczesnie nie odrzucac go,
          byc wsparciem. Ustalilismy, ze bedziemy razem bez wzgledu na
          wszstko, bo za dobrze nam razem zeby to psuc, a jak sie dziecko
          urodzi to zrobimy PO PIERWSZE TESTY!!!Jak sie okaze ze jego to
          bedziemy pomagac(strasznie ciezka wizja ale cos za cos).Tez mi do
          glowy przyszlo zeby zajsc w ciaze, mysle ze to calkiem dobry
          pomysl.Wizja naszej przyszlosci zostala przetawiona mamusi, ktora
          wymyslila chytru plan: wyjdzie za maz z a kogos innego, a jak sie
          dziecko urodzi to mu powie albo nie, w zaleznosci od stopnia
          podobienstwa dziecka do jej meza. Tak sie stalo. W miesiac po ich
          slubie ja zostalam narzeczona, teraz jestem zona, staramy sie o
          dzidziusia. Przyjmujac oswiadczyny nie wiedzialm czy bede macocha...
          Okazalo sie, ze ciaza byla "przenoszona ";) o jakies 2m-ce a ojcem
          dziecka jest jej mąż, albo i jeszcze ktos inny....kaien z serca. Co
          do rad dla Ciebie: jesli wiesz ze warto, walcz, wiele par zyje z
          czyimis dziecmi, " na szczescie" on jest facetem, a jak wiadomo
          dziekiem bardziej zajmuje sie matka, mieszka daleko wiec nie bedzie
          to uciazliwe dla Ciebie (nie bedzie telefonow w srodku nocy ze
          trzeba z dzieciem do lekarza jechac), poza tym Wy bedziecie miec
          dzieci swoje, ktore beda z nim blizej... no coz strasznie
          egoistyczne myslenie, ale to nie Twoja wina. Matka dziecka nie
          zabezpieczajac sie zgotowala dziecku taki los...A na koniec uwazam
          ze to nie jego dziecko!!! dlaczego? dlatego ze jakby bylo jego to
          nie pozbawaila by dziecka ojca dla wlasnego widzi mi sie, zwlaszcza
          ze jej sytuacja materialna nie jest stabilna..... Wszytk sie z
          czasem okaze, ale najpierw musicie zrobic testy!!! a te mozna
          wykonac dopiero po urodzeniu dziecka. Wiec sory, skoro ona go nie
          chce to on zajmie sie dzieckiem, ale tylko jesli bdzie jego, po
          urodzeniu. Koniec Kropka. Niestety takie przemysenia musza wyjsc os
          niego. A takich dziewczyn- kretaczek, kalmczuch jest na peaczki.
          Zycze duuzo cierpkiowsci i powodzenia, pamietaj taka milosc sie nie
          zdarza..... pozdrawiam Ewa
          • amuga Re: Doradźcie !!! 04.10.08, 15:46
            Wydaje mi sie ze adresujesz swoje wypociny do niewlasciwej osoby.
            Ona wydaje sie byc porzadna dziewczyna i przypuszczalnie nawet nie
            znizylaby sie do znajomosci z toba.

            ewazdrzewa7 napisała:
            Wizja naszej przyszlosci zostala przetawiona mamusi, ktora
            > wymyslila chytru plan: wyjdzie za maz z a kogos innego, a jak sie
            > dziecko urodzi to mu powie albo nie, w zaleznosci od stopnia
            > podobienstwa dziecka do jej meza. Tak sie stalo. W miesiac po ich
            > slubie ja zostalam narzeczona, teraz jestem zona, staramy sie o
            > dzidziusia. Przyjmujac oswiadczyny nie wiedzialm czy bede
            macocha...
            > Okazalo sie, ze ciaza byla "przenoszona ";) o jakies 2m-ce a ojcem
            > dziecka jest jej mąż, albo i jeszcze ktos inny....kaien z serca.
            Co
            > do rad dla Ciebie: jesli wiesz ze warto, walcz, wiele par zyje z
            > czyimis dziecmi, " na szczescie" on jest facetem, a jak wiadomo
            > dziekiem bardziej zajmuje sie matka, mieszka daleko wiec nie
            bedzie
            > to uciazliwe dla Ciebie (nie bedzie telefonow w srodku nocy ze
            > trzeba z dzieciem do lekarza jechac), poza tym Wy bedziecie miec
            > dzieci swoje, ktore beda z nim blizej... no coz strasznie
            > egoistyczne myslenie, ale to nie Twoja wina. Matka dziecka nie
            > zabezpieczajac sie zgotowala dziecku taki los...

            Powiem krotko. Ale z ciebie swinia.
            Po pierwsze taki los dziecku zgotowala nie tylko mamusia ale i
            tatus bo tatus tez moze sie zabezpieczac a po drugie od poczatku
            byliscie wszyscy sprawcami uziemienia niewinnego chlopaka w nieswoje
            dziecko. Ale swinie. To powinno byc karane zatem zycze wam szczerze
            wszystkiego co najgorsze na waszej nowej drodze zycia. Gwarantuje ci
            ze los nie zapomni o was. Cos jak powracajaca woda.
            I jeszcze ewo z drzewa. Powinnas wrocic na drzewo i tam zostac.
            • ewazdrzewa7 Re: Doradźcie !!! 04.10.08, 15:53
              A ja powiem krótko! nie zamierzam sie przejmowac pannami ktore
              specjalnie robia sobie dziecko z kims po to tylko aby wrobic w nie
              mojego meza (Bogu ucha winnego)!! i nie zycze sobie aby mnie ktos
              ocenial po tym co robila ta panna, ktora od kilku lasnych miesiecy
              byla w ciazy z kims innym. zareczala sie- a nam mowila ze jest
              kompletnie sama z problemem, wychodzial za maz- dowiedzielismy sie
              przez przypadek. chaial nam zniszczyc zycie... sory ale to nie ja ja
              jestem swinia...ps. a plan zamazpojsca ta panienka sama sobie
              wymyslila
              • amuga Re: Doradźcie !!! 04.10.08, 16:07
                Opieram sie na tym co napisalas w poprzednim liscie ze wiedzieliscie
                ze wrobila nie tatusia dziecka w malzenstwo. A to uwazam za swinstwo
                kibicowanie czemus takiemu. Bo mnie szkoda tego chlopaka.
                A za splodzenia dziecka nie wini sie tylko kobiete bo sama by
                dziecka sobie nie zrobila czyli zawsze sa dwie osoby odpowiedzialne
                za to przez nastepne 20 lat.
                • ewazdrzewa7 Re: Doradźcie !!! 05.10.08, 08:52
                  masz cakowitą rację! za spłodzenie dziecka sa odpowiedzialni oboje
                  rodzice.ale zeby uporzadkowac:
                  1. dziewczyna zaszla w ciaze ze swoim owczesnym chlopakiem, obecnym
                  mezem, dwa-trzy miesiace pozniej niz wskazywalyby na to dawne
                  spotkania z moim M.;
                  2. klamala w zywe oczy ze to dziecko jest mojego M, on poczul
                  odpowiedzialnosc, zerwal ze mna, zaczal z nia rozmawiac, dawac jej
                  kase, ogolne poczucie ze nie jest sama z problemem;
                  3. o dziecku od poczatku wiedzial tatus-maz, ktory sie z nia ozenil
                  (chyba zdawal sobie sprawe ze to dziecko moze byc jego);
                  4.dzieczyna chciala mojego M. przeciagnac na swoja strone, choc
                  wiedziala ze wkrotce sie wyda ze dziecko nie ejt jego (ciaza
                  przenoszona jakies 2 m-ce)
                  5. ojciec dzicka wiedzial o wszytkim od samego poczatku, my znalismy
                  tylko jej relacje (do czasu) i na tym moglismy sie opierac;
                  Jeszcze do atutorki watku: po moej historii ujawnil sie podobne
                  historie zaslyszane przez babce, ciocie i kolezanki, jest ich
                  mnostwo; jak dziewczyna w ciazy zachowuje sie irracjonalnie to znacz
                  ze to nie jego dziecko albo ona jest szajbnieta.....
          • evitta303 Re: Doradźcie !!! 06.10.08, 13:17

            Hej Ewo,dziękuję za Twój list.Twoja historia jest faktycznie trochę podobna.
            Różnica polega jednak na tym że on w 99% twierdzi że to jego, że wie kiedy
            zostało poczęte i zgadza się to z tygodniem jej ciąży(w związku na odległość
            faktycznie rzadziej się ludzie kochają i łatwiej to wyliczyć)
            Problem polega na tym że on nie może pogodzić się z tym że dziecko nie będzie
            się wychowywało przy nim,że będzie takim ojcem z doskoku.W jego rodzinie nie
            było takich przypadków.Wychowany jest w pełnej kochającej się rodzinie.Ja mu
            tłumaczę oczywiście że może być wspaniałym ojcem,bez względu na odległość,po za
            tym że może mieć kolejne dzieci.Wczoraj powiedział mi że chciał by aby matka
            dziecka oddała mu je na wychowanie.Nie wiem co to będzie i jak mu pomóc,rzadko
            mężczyźni mają aż tak silny instynkt ojcowski,szczególnie na etapie
            ciąży,zachowuje się jak matka której zabrano dziecko.Ale fakt że sytuacja jest
            nietypowa, bo zdecydowanie częściej to faceci zostawiają kobiety w cięży niż
            odwrotnie.
            Pozdrawiam Cię ciepło i życzę Wszystkiego Najlepszego, dziękuję za słowa wsparcia.


            chana! Twoja historia jest baaardzo podobna do mojej sprzed roku.
            > Opwiem szybko:ja i M. poznaliśmy sie i zaczeliśmy byc ze soba w
            > czerwcu.wszytsko cud,miod i orzeszki. w sierpniu przyhcodzi jego
            > byla narzeczona (zerwali ze soba jakis rok wczesniej, ale czasem sie
            > jakos "spotykali;)) i oswiadcza ze jest z nim w ciazy od maja (czyli
            > w 4-tym m-cu) i to napewno jego dziecko,nikogo nie ma, z nikim nie
            > spala, ojciec alkoholik ja bije i musi sie do hotelu przeniesc, ale
            > OCZYWISCIE wie ze on ma kogos i jest zakochany i nie bedzie mu
            > trudnosci robila dziecko wychowa sama. No zalamalam sie, zlaszcza ze
            > nie wiedzialam o tej ciazy (odwrotnie niz Ty)Ale przemyslalam
            > (troche mi to zajelo)i powiedzialam ze jestem otwarta na zwiazek z
            > facetem z dzieckiem pod warunkiem ze kontakty z "mamusia" zostana
            > jasno okreslone. Moj M. poczul oczywiscie odpowiedzialność, tak jak
            > Twój jest porządnym facetem. Postanowil zebysmy sie rozstali, nie
            > chcial wrocic do tamtej ale raczej nie wyobrazal sobie zebysmy zyli
            > z dzieckiem i matka "na karku", chyba troche z poczucia obowiazku,
            > bardziej z milosci do mnie. Ale wiesz co, ja wiedzialam ze warto dac
            > mu czas do zastanowienia, odpoczynku a jednoczesnie nie odrzucac go,
            > byc wsparciem. Ustalilismy, ze bedziemy razem bez wzgledu na
            > wszstko, bo za dobrze nam razem zeby to psuc, a jak sie dziecko
            > urodzi to zrobimy PO PIERWSZE TESTY!!!Jak sie okaze ze jego to
            > bedziemy pomagac(strasznie ciezka wizja ale cos za cos).Tez mi do
            > glowy przyszlo zeby zajsc w ciaze, mysle ze to calkiem dobry
            > pomysl.Wizja naszej przyszlosci zostala przetawiona mamusi, ktora
            > wymyslila chytru plan: wyjdzie za maz z a kogos innego, a jak sie
            > dziecko urodzi to mu powie albo nie, w zaleznosci od stopnia
            > podobienstwa dziecka do jej meza. Tak sie stalo. W miesiac po ich
            > slubie ja zostalam narzeczona, teraz jestem zona, staramy sie o
            > dzidziusia. Przyjmujac oswiadczyny nie wiedzialm czy bede macocha...
            > Okazalo sie, ze ciaza byla "przenoszona ";) o jakies 2m-ce a ojcem
            > dziecka jest jej mąż, albo i jeszcze ktos inny....kaien z serca. Co
            > do rad dla Ciebie: jesli wiesz ze warto, walcz, wiele par zyje z
            > czyimis dziecmi, " na szczescie" on jest facetem, a jak wiadomo
            > dziekiem bardziej zajmuje sie matka, mieszka daleko wiec nie bedzie
            > to uciazliwe dla Ciebie (nie bedzie telefonow w srodku nocy ze
            > trzeba z dzieciem do lekarza jechac), poza tym Wy bedziecie miec
            > dzieci swoje, ktore beda z nim blizej... no coz strasznie
            > egoistyczne myslenie, ale to nie Twoja wina. Matka dziecka nie
            > zabezpieczajac sie zgotowala dziecku taki los...A na koniec uwazam
            > ze to nie jego dziecko!!! dlaczego? dlatego ze jakby bylo jego to
            > nie pozbawaila by dziecka ojca dla wlasnego widzi mi sie, zwlaszcza
            > ze jej sytuacja materialna nie jest stabilna..... Wszytk sie z
            > czasem okaze, ale najpierw musicie zrobic testy!!! a te mozna
            > wykonac dopiero po urodzeniu dziecka. Wiec sory, skoro ona go nie
            > chce to on zajmie sie dzieckiem, ale tylko jesli bdzie jego, po
            > urodzeniu. Koniec Kropka. Niestety takie przemysenia musza wyjsc os
            > niego. A takich dziewczyn- kretaczek, kalmczuch jest na peaczki.
            > Zycze duuzo cierpkiowsci i powodzenia, pamietaj taka milosc sie nie
            > zdarza..... pozdrawiam Ewa
    • yotka5 Re: Doradźcie !!! 04.10.08, 13:51
      hmm, mysle, ze teraz czas na jego krok. Jesli Ty go kochasz, wiesz,
      ze on Ciebie tez kocha, jest Wam dobrze, to dlaczego TY masz konczyc
      ten zwiazek? Daj mu troche czasu, on kiedyś kochał ją, teraz kocha
      Ciebie ale jest dziecko...i pewnie nie bardzo wie, co robić w tej
      sytuacji. Myślę, ze po pierwsze musisz zaakceptowac, ze on bedzie
      juz zawsze zwiazany z dzieckiem a przez to posrednio z nią, ale
      jeśli go kochasz, to postaraj się mu wytłumaczyć, ze nie masz nic
      przeciwko zeby np dziecko spedzalo z Wami pare weekendow itp. i ze
      jesli on zdecyduje sie do niej wrocic tylko ze wzgledu na dziecko,
      to nie beda szczesliwi, rozstana sie predzej czy pozniej a dziecko
      bedzie cierpiec jeszcze bardziej...wierz mi, jesli dziecko widzi ze
      rodzice nie sa ze soba szczesliwi, to ona tez nie bedzie, co wiecej
      moze miec poczucie winy, ze to przez nie...
      A poza tym uwazam, ze jak narazie zachowujesz sie bardzo rozsadnie -
      bez fochow, scen zazdrosci itp - i TAK TRZYMAJ
      • evitta303 Re: Doradźcie !!! 06.10.08, 13:05
        Zdecydowanie sie z Tobą zgadzam Yotko,on dobrze wie że samo dziecko nie jest dla
        mnie problemem.Natomiast najgorsze jest to że jego strasznie dołuje myśl że nie
        będzie ze swoim dzieckiem na co dzień,to chyba rzadkość u faceta żeby mieć aż
        tak mocny instynkt ojcowski.Ostatnio powiedział ze bardzo by chciał żeby matka
        dziecka oddała mu je na wychowanie.Zachowuje się jak kobieta której zabrano
        dziecko(chociaż generalnie jest dosyć silnym facetem).Sytuacja jest faktycznie
        nietypowa .Dziękuję za miłe słowa i że trzymasz za nas kciuki.
        Serdecznie Cię Pozdrawiam :)
    • vversa Re: Doradźcie !!! 04.10.08, 15:16
      to moze zwietrzajac porzadanie puszczajcie sie w trojkacie
    • grassant Doradźcie !!! Streść się!!!!!! 06.10.08, 13:10
      • evitta303 Re: Doradźcie !!! Streść się!!!!!! 06.10.08, 13:21
        Nikt nie każe Ci tego czytać grassancie
    • evitta303 Re: Doradźcie !!! 07.10.08, 12:29
      Kurcze,robi się coraz ciężej :( .On cały czas myśli o dziecku i o tym że będzie
      się wychowywało z dala od niego że babcia(oczywiście ta ze strony matki) będzie
      wpajała dziecku nienawiść do ojca.Gdyby ona mieszkała w tym samym mieście było
      by inaczej, bo mógł by je często odwiedzać a tak? W niedzielę znowu ostro
      wałkowaliśmy ten temat, bo on nie wytrzymał i zaczął się mówić co mu leży na
      sercu.Bierze pod uwagę bycie z nią tylko po to żeby mieć przy sobie
      dziecko.natomiast póki co to teoria .nie wiem czy w praktyce rzeczywiście będzie
      w stanie to zrobić kochając mnie.zapytałam go czy jest pewien że ona będzie z
      nim wiedząc że on w między czasie pokochał inną,podobno powiedziała mu przez
      telefon że właśnie nie wie jak by to ewentualnie było- bo skoro ja jestem taka
      cudowna t ,to on by nas porównywał i ona by kiepsko na tym wychodziła,mi
      powiedział że pewnie by tak było,ale nie wiem co odpowiedział jej.Sama sobie
      jest winna gdyby nie namieszała, on nie szukał by innej.I teraz przez nią
      wszyscy cierpimy.Echh
      • karola12341 Re: Doradźcie !!! 07.10.08, 13:34
        szkoda, że facet sam nie wie czego chce...
        teoretycznie: jeśli nawet Ciebie zostawi a sam przeprowadzi sie do
        poprzedniej dziewczyny to dla dziecka tez nie bedzie rewelacyjna
        sytuacja, matka której wciaz zmieniają sie humory, dziadkowie od
        strony maki ktorzy nieniawidzą ojca dziecka, ojciec który z poczucia
        obowiazku zrezygnował ze swojego zycia. Wszyscy nieszczęsliwi.
        Najlepie żeby Twój facet zrobiL test na ojcostwo, a jesli jest ojcem
        to dziewczyna zupełnie jest pozbawiona instynktu samozachowawczego.
        Na Twoim miejscu chciałabym odpocząć od tych problemów, może dajcie
        sobie czas, ale powiedz mu że może na Ciebie liczyc w każdej
        sytuacji, z tymże sam powinien dojść do pewnych wniosków, a Tobie
        chyba jest ciężko słuchać rozważeń, że może wróci do ex.
        Dajcie sobie czas, tę sytuacje musi rozwiązać Twój facec razem z
        ciężarną, a Ty możesz jedynie stać z boku i dawać mu wsparcie, póki
        nie zostały podjęte zadne deyzje, ponieważ sama możesz zostać na
        lodzie ogołocona ze wszystkich sił.
        Powodzenia
        • evitta303 Re: Doradźcie !!! 07.10.08, 14:21
          No generalnie prawdą jest że nie wie do końca czego chce,ale i nie ze swojej w
          sumie winy znalazł się w takiej sytuacji.Najchętniej to on by chciał żeby matka
          dziecka zostawiła mu je na wychowanie i żeby był ze mną,ale to nie realne bo ona
          się na to na pewno nie zgodzi.Dziecko na 99% jest jego, mówi że wie kiedy to się
          stało( bo miał akurat urlop i do niej pojechał) i zgadza się to co do joty z
          terminem porodu.
          On do niej na pewno się nie wyprowadzi,jeżeli już to sprzeda mieszkanie tu i
          kupi mieszkanie blisko niej.
          Starałam się odpocząć od tego i tak jak mówisz nie spotykać się ale wtedy on i
          tak dzwoni żeby się spotkać, że tęskni, że mu beze mnie źle i ja też nie
          wytrzymuję .Tylko dziś dzwonił 3 razy ,a zaraz mamy się spotkać.Nie bardzo mi
          się chce wierzyć żeby wytrzymał beze mnie. Na razie to tylko teoria w jego
          głowie którą bierze pod uwagę,ale gdyby przyszło co do czego nie wiem czy by się
          zdecydowałna ten krok żeby ona przyjechała do niego i z nim zamieszkała.Czy
          łatwo było by mu tak po prostu zapomnieć? i zerwać tę emocjonalną więź która nas
          łączy a na nowo posklejać to co było między nimi? czy potrafił by stworzyć z nią
          normalną rodzinę? chyba że po to tylko żeby dziecko było przy nim,ale to chyba
          utopia. No i jej, przecież też nie było by łatwo wiedząc że on kocha
          inną,zamęczyła by go pytaniami i oskarżeniami .Dziękuję Karola za miłe
          słowa.Pozdrawiam Cię ciepło
          • karola12341 Re: Doradźcie !!! 07.10.08, 14:38
            Evitto...
            to że data się zgadza nie wyklucza tego, że dziewczyna miała innego
            faceta mniej więcej w tym okresie czasu.
            Skoro jesteś dla niego tak olbrzymia podoprą, trudno mu zyć bez
            Ciebie, jestes wrażliwa, współczujesz mu to na pewno dla niego wiele
            znaczy, ale byc moze przez to nie potrafi sam podjąc decyzji, wciąż
            liczy na Ciebie. Ciekawe co by zrobił gdyby został teraz na lodzie.
            Być może Cie kocha, ale może też byc tak, że boi się zostać sam w
            tak trudnej sytuacji i dla niego jestes "jedynie" opoką.
            Zycze Wam jak najlepiej, ale myślała co będzie z Tobą jeśli on
            przeprowadzi sie bliżej tej drugiej ( a w sumie do pierwszej ).
            Uważam, że powinnaś "póścić go wolno" i poczekać na jego decyzje,
            jeśli Cie kocha nie powienien mieć dylematów!
            • evitta303 Re: Doradźcie !!! 07.10.08, 14:55
              Nie sądzę żeby miała innego, on był jej pierwszym facetem,a urlop miał
              parudniowy więc był tam w tym okresie parę dni.
              Decyzji nie potrafi podjąć właśnie dlatego że mnie kocha,jeśli by mnie nie
              kochał nie miał by ich ,tylko był by z nią ,zaryzykował by dla dziecka mimo
              wątpliwości co do pomyślności związku,ale na pewno by nie zastanawiał się i nie
              przeżywał tak. On mi mówi o tym ze mnie kocha ,zresztą ja to czuję.problem
              polega też na tym( w tym przypadku) że on ma bardzo silny instynkt ojcowski,aż
              nie spotykany ,tym bardziej że dziecko się jeszcze nie urodziło.Prawdopodobnie
              potęguje go to że dziecko było by daleko i miał by mały wpływ na jego wychowanie.
              Dziękuję jeszcze raz że myślami jesteś ze mną :)To bardzo miłe.Wszystkiego
              Dobrego:)

              karola12341 napisała:

              > Evitto...
              > to że data się zgadza nie wyklucza tego, że dziewczyna miała innego
              > faceta mniej więcej w tym okresie czasu.
              > Skoro jesteś dla niego tak olbrzymia podoprą, trudno mu zyć bez
              > Ciebie, jestes wrażliwa, współczujesz mu to na pewno dla niego wiele
              > znaczy, ale byc moze przez to nie potrafi sam podjąc decyzji, wciąż
              > liczy na Ciebie. Ciekawe co by zrobił gdyby został teraz na lodzie.
              > Być może Cie kocha, ale może też byc tak, że boi się zostać sam w
              > tak trudnej sytuacji i dla niego jestes "jedynie" opoką.
              > Zycze Wam jak najlepiej, ale myślała co będzie z Tobą jeśli on
              > przeprowadzi sie bliżej tej drugiej ( a w sumie do pierwszej ).
              > Uważam, że powinnaś "póścić go wolno" i poczekać na jego decyzje,
              > jeśli Cie kocha nie powienien mieć dylematów!
              • karola12341 Re: Doradźcie !!! 07.10.08, 15:10
                Droga Evitto
                ten isntykt o którym piszesz to pewnie jego wyidealizowana wizja
                rodziny i dziecka, pewnie nigdy nie myślał, że znajdzie sie w
                podobnej sytuacji, raczej wyobrazał sobie (mając odpowiednie
                auorytety, dobrze funkcjnonującą rodzinę), że wybuduje dom, bedzie
                miał syna, posadzi drzewo i będzie super-kochającym ojcem z super
                żoną, rzeczywistość okazała sie inna, ale ideały zostały, wcale mu
                sie nie dziewie, przecież to jego potomek, wiec odczuwa silną więź.
                To jest dowód na to, że jest normalny :)
                Szkoda tylko, że dziewczyna jest jakaś dzwna, poniewaz wspólnymi
                potrojonymi siłami moglibyście stworzyć fajna dużą rodzinę,
                wystarczy tylko chcieć, jeżei relacje pomiędzy wasza trójką beda
                budowane racjonalnie, bez niepotrzbnych spieć, szamotanin i kłótni
                nawet na odległość dziecko będzie czuć wsparcie ojca i cioci (czyli
                Twoje).
                Wydaje mi się, że Twój facet powinien jasno określic tej pannie, ze
                to Wy jesteście parą i wspólnie (co prawda z doskoku)pomożecie jej w
                wychowaniu dziecka (jeżeli Ty sie na to piszesz). Musicie (znaczy
                sie Twój facet musi)dac jej jasno do zrozumienia, że dziecko jest
                najważniejsze, a nie ta panna, a Wasz związek jest równie
                wartościowy.
                • evitta303 Re: Doradźcie !!! 08.10.08, 11:49
                  To przedstawiony przez Ciebie scenariusz, że my pomagamy jej w w wychowaniu
                  dziecka i nie ma żadnych spięć brzmi wspaniale,ale mocno wątpię żeby było to
                  realne( mam na myśli głównie to jak ona by zareagowała na moją osobę).No chyba
                  że za parę lat, jak wszystko by się unormowało.A co do uświadomienia jej że my
                  jesteśmy parą i to dziecko jest dla niego najważniejsze a nie ona.Nie wiem czy
                  on był by wstanie jej coś takiego powiedzieć, chociaż w sumie to że teraz jest
                  ze mną a nie z nią chyba o tym świadczy, ale po pierwsze mógł by się bać że ona
                  będzie robiła mu problemy z widywaniem dziecka, po drugie nie chciał by pewnie
                  robić jej przykrości,jednak jakieś uczucie nadal pewnie do niej żywi.
      • cich-awoda Re: Doradźcie !!! 07.10.08, 14:50
        znam identyczna prawie sytuację jak Twoja - z tym, że facet jest
        żonaty. dlatego tez nie pisałam tego wcześniej, myśląc że u Ciebie
        będzie inaczej, bo Twój jest wolny i teoretycznie ma wieksze pole
        manewru. ale śledząc to co piszesz - sytuacja jest taka sama. układ
        który znam trwa juz ponad 3lata - i wszyscy sie tam miotają, nikt
        nie jest szczęśliwy - ani on, ani jego żona, ani kobieta z którą
        byłby (prawdopodobnie??) gdyby nie miał żony i dziecka. głównym
        powodem tego zapętlenia jest to, że on nie porafi sie zdecydować ani
        na rozstanie z matka swojego dziecka ani na normalny zwiazek z tą
        drugą kobietą - dylematy ma takie same jak Twój mężczyzna. dlatego
        bardzo możliwe, że żeby być szczęśliwą będziesz musiała TY
        zdecydować o tym, że zakończycie Wasz związek, on może nie
        potrafić/nie chciec tego zrobić
        • evitta303 Re: Doradźcie !!! 07.10.08, 15:02
          No jeśli on był by z nią, w sensie że ona by się do niego przeprowadziła to ja
          na pewno już bym z nim niw była .Jeśli by im nie wyszło w niedługim czasie
          mogła bym rozważać w zależności od sytuacji jaka by miała miejsce. Na pewno w
          trójkącie takim bym nie tkwiła.
          Jeśli nadal sytuacja się nie zmieni to pewnie podejmę tę decyzję, chociażby po
          to żeby on się mógł przekonać jak mu będzie beze mnie,a moim zdaniem nie
          wytrzymał by dnia żeby się nie odezwać.

          cich-awoda napisała:

          > znam identyczna prawie sytuację jak Twoja - z tym, że facet jest
          > żonaty. dlatego tez nie pisałam tego wcześniej, myśląc że u Ciebie
          > będzie inaczej, bo Twój jest wolny i teoretycznie ma wieksze pole
          > manewru. ale śledząc to co piszesz - sytuacja jest taka sama. układ
          > który znam trwa juz ponad 3lata - i wszyscy sie tam miotają, nikt
          > nie jest szczęśliwy - ani on, ani jego żona, ani kobieta z którą
          > byłby (prawdopodobnie??) gdyby nie miał żony i dziecka. głównym
          > powodem tego zapętlenia jest to, że on nie porafi sie zdecydować ani
          > na rozstanie z matka swojego dziecka ani na normalny zwiazek z tą
          > drugą kobietą - dylematy ma takie same jak Twój mężczyzna. dlatego
          > bardzo możliwe, że żeby być szczęśliwą będziesz musiała TY
          > zdecydować o tym, że zakończycie Wasz związek, on może nie
          > potrafić/nie chciec tego zrobić
          • cich-awoda Re: Doradźcie !!! 07.10.08, 15:13
            chciałam Cię tylko uczulić, że najpewniej to Ty będziem musiała
            podjąć tę ciężką decyzję o rozstaniu i to dość szybko. w sytuacji o
            której mówię facet jest z żoną, bo dobro dziecka to dla niego
            świętość, stara się, żeby mu się ułożyło z żona dla dziecka, ale nie
            daje rady nie kontaktować się z tą drugą kobietę, zwierza jej się,
            opowiada o swoich problemach z żoną, zapewnia, że żony nie kocha,
            tylko ją, i to wielką miłością. i nikt z nich nie potrafi tego
            przerwać, dodam że żona sie domysla o co kaman, ale nie chce stracić
            pieniążków męża, z alimentów tyle nie wydoi
            ta druga kobieta (bardzo rozsądna i racjonalna dziewczyna, mająca
            juz za sobą standardowe związki) też wiele razy podejmowała decyzję,
            że koniec z takim układem, ale to już tyle trwa, że ona toleruje
            rzeczy, których człowiek w normalnym związku nie jest w stanie
            zrozumieć, przyzwyczaiła się do tej schizy. nie dopuść do tego, bo
            potem jest tylko gorzej
            • evitta303 Re: Doradźcie !!! 08.10.08, 11:55
              Dziękuję oczywiście za dobre rady.Natomiast myślę że decydującym momentem tak
              czy inaczej będzie urodzenie się dziecka( jeśli wytrwamy jeszcze te 2 miesiące
              razem) i wtedy wszystko prawdopodobnie będzie jasne.To raczej nie jest typ
              faceta który potrafił by działać na dwa fronty jednocześnie,zresztą ja znam
              siebie nie wytrzymałabym w czymś takim, mam już swoje lata i też chcę mieć
              dzieci i rodzinę .
              Pozdrawiam ciepło

              cich-awoda napisała:

              > chciałam Cię tylko uczulić, że najpewniej to Ty będziem musiała
              > podjąć tę ciężką decyzję o rozstaniu i to dość szybko. w sytuacji o
              > której mówię facet jest z żoną, bo dobro dziecka to dla niego
              > świętość, stara się, żeby mu się ułożyło z żona dla dziecka, ale nie
              > daje rady nie kontaktować się z tą drugą kobietę, zwierza jej się,
              > opowiada o swoich problemach z żoną, zapewnia, że żony nie kocha,
              > tylko ją, i to wielką miłością. i nikt z nich nie potrafi tego
              > przerwać, dodam że żona sie domysla o co kaman, ale nie chce stracić
              > pieniążków męża, z alimentów tyle nie wydoi
              > ta druga kobieta (bardzo rozsądna i racjonalna dziewczyna, mająca
              > juz za sobą standardowe związki) też wiele razy podejmowała decyzję,
              > że koniec z takim układem, ale to już tyle trwa, że ona toleruje
              > rzeczy, których człowiek w normalnym związku nie jest w stanie
              > zrozumieć, przyzwyczaiła się do tej schizy. nie dopuść do tego, bo
              > potem jest tylko gorzej
        • mini_mini26 Re: Doradźcie !!! 07.10.08, 15:05
          Cóż, sytuacja nie jest fajna, ale naprawdę nie ma po co na siłę
          szukać winnego.
          Moim zdaniem Twój facet poprostu nie jest zdecydowany. Dziwi mnie
          to, że tak bardzo (z tego co pisałaś) kochał tamtą dziewczynę, a
          teraz już nic nie czuje. Skoro ona jeszcze nie urodziła, to minęło
          pewnie max. 3-4 miesiące od ich rozstania.
          Powiem tak: "stara miłość nigdy nie rdzewieje", tym bardziej miłość
          faceta do kobiety, która ma mu urodzić dziecko. Może być tak, że
          narodziny będą tym przełomem, który na nowo zbliży ich do siebie,
          tym bardziej, ze facet zaczyna przebąkiwać, że mógłby znowu z nią
          być.
          Nie ma co obwiniać za wszystko dziewczyny, jak sama pisałaś, jest
          dużo młodsza od Was i do tego w ciąży, więc pewnie hormony jej
          szaleją (piszę z doświadczenia...). Jeżeli do tego matka nagadywała
          jej źle na ojca dziecka, to dziewczyna w końcu przestraszyła się i
          uciekła w bezpieczne miejsce - do domu rodzinnego. Później
          przemyślała całą sytuację i zaczęła żałować.
          Na Twoim miejscu odsunęłabym się teraz na bok, w końcu znacie się
          dopiero miesiąc. Zawsze możesz odradzać mu jako koleżanka, żeby
          zupełnie nie zrywać kontaktu. Choć to brutalne, to uważam, że
          powinno się dać szansę tamtej młodej rodzinie i dopiero jeżeli nic z
          tego nie wyjdzie, to wtedy będziesz miała czystą kartę. Minie trochę
          czasu, facet ochłonie, a Ty nie będziesz się czuła jak "ta trzecia".
          To trudne, zwłaszcza, jeżeli już się zakochałaś, ale uważam, że
          powinnaś mu teraz dać czas. Jeżeli przekona się, że nie kocha
          tamtej, to z pewnością doceni to co dla niego zrobiłaś i wtedy macie
          szansę na szczęśliwy związek, bez patrzenia wstecz i bez jego wahań.
          Pozdrawiam
          • smutas13 Re: Doradźcie !!! 07.10.08, 16:48
            mini_mini26 napisała:

            > Na Twoim miejscu odsunęłabym się teraz na bok, w końcu znacie się
            > dopiero miesiąc. Zawsze możesz odradzać mu jako koleżanka, żeby
            > zupełnie nie zrywać kontaktu. Choć to brutalne, to uważam, że
            > powinno się dać szansę tamtej młodej rodzinie i dopiero jeżeli nic
            z
            > tego nie wyjdzie, to wtedy będziesz miała czystą kartę. Minie
            trochę
            > czasu, facet ochłonie, a Ty nie będziesz się czuła jak "ta
            trzecia".
            > To trudne, zwłaszcza, jeżeli już się zakochałaś, ale uważam, że
            > powinnaś mu teraz dać czas. Jeżeli przekona się, że nie kocha
            > tamtej, to z pewnością doceni to co dla niego zrobiłaś i wtedy
            macie
            > szansę na szczęśliwy związek, bez patrzenia wstecz i bez jego
            wahań.
            > Pozdrawiam


            Rozsądnie piszesz.

            ewito
            Wasz związek trwa dopiero 1,5 miesiąca. Nie wierzę, żeby Twój
            partner tak szybko zapomniał o poprzedniej dziewczynie,
            zwłaszcza, że kochał ją, chciał ożenić się z nią.
            Jesteś bardzo mądrą dziewczyną. Odsuń się z życia chłopaka,
            niech złapie oddech, niech wreszcie zachowa się jak chłop z j...mi.
            Całą duszą chciałoby się być z Tobą, ale to On musi zdecydować
            co dalej?
            • evitta303 Re: Doradźcie !!! 08.10.08, 12:23
              No nie zapomniał ,na pewno nie zapomniał,ale tak jak już wyżej napisałam, ona go
              zwodziła parę miesięcy( prawie się nie widywali nie licząc tego że on tak
              jeździł prosić ją aby byli razem) więc też miał czas trochę ochłonąć. jak ja się
              odsunę to albo nie da mi i tak odejść albo będzie z nią ,a ja wtedy będę żałować
              że tak zadecydowałam, to musi być jego decyzja.
              Pozdrawiam Cię smutasie

              smutas13 napisała:

              >
              > Rozsądnie piszesz.
              >
              > ewito
              > Wasz związek trwa dopiero 1,5 miesiąca. Nie wierzę, żeby Twój
              > partner tak szybko zapomniał o poprzedniej dziewczynie,
              > zwłaszcza, że kochał ją, chciał ożenić się z nią.
              > Jesteś bardzo mądrą dziewczyną. Odsuń się z życia chłopaka,
              > niech złapie oddech, niech wreszcie zachowa się jak chłop z j...mi.
              > Całą duszą chciałoby się być z Tobą, ale to On musi zdecydować
              > co dalej?
          • evitta303 Re: Doradźcie !!! 08.10.08, 12:17
            Mini-mini a w którym miejscu ja napisałam że on do niej nic nie czuje? Zdaje
            sobie sprawę że mogę być przełomem,ale zdaję sobie sprawę z tego że on dopiero
            przy mnie odkrył czego nie miał z nią . Nie przytulała go prawie wcale,nie
            robiła mu śniadań, nie kupowała prezentów( przez rok jeden mały drobiazg),prawie
            nie dzwoniła do niego, nie lubiła z nim chodzić za rękę ,ani nie przepadała się
            całować.W sexie była zupełnie niedoświadczona, nie rozmawiał z nią o
            filmach,książkach ,marzeniach,zainteresowaniach.Ona jak była u niego przez 3
            tygodnie( jeszcze nie była wtedy w ciąży) nie wstawała z nim rano żeby pomachać
            z okna i dać buziaka i nie robiła kanapek do pracy.Nie dzwoniła do niego jeśli
            spali oddzielnie żeby go obudzić i parę innych rzeczy.On się absolutnie nie
            żalił na to mówił mi tylko że pewne rzeczy robił, miał pierwszy raz,albo bardzo
            dawno,więc czytam między wierszami.Za coś na pewno ją kochał(i nadal pewnie coś
            czuje),ale teraz wie czego mu brakowało i gdy by to teraz stracił mocno by to
            odczuł.Widzi ile można dać drugiej osobie którą się kocha.
            Kiedyś też pewnie napisałabym dopiero miesiąc,ale obydwoje (nawet dzisiaj rano
            mi to on powiedział) czujemy się jakbyśmy się znali od lat) .Tyle rzeczy się
            wydarzyło, przez 1,5 miesiąca nie widzieliśmy się może łącznie z 8 dni.łatwo tak
            powiedzieć, doradzać jak koleżanka.Zresztą ja w sumie próbowałam odejść ,ale i
            tak pisał i dzwonił ,nie da mi tego zrobić.
            A co do niej , hormony ,hormonami ale jak ona go tak parę miesięcy zwodziła? jak
            się kogoś kocha to czy hormony czy nie to ma się go ochotę widzieć jeśli nie
            jednego dnia ,to za dwa ,trzy na pewno a nie nie widywać miesiącami.Gdybym
            wierzyła że on będzie z nią szczęśliwy to może właśnie sama bym odeszła ale nie
            wierzę w to.
            Ona nie uciekła do domu rodzinnego, bo w ogóle się z niego nie wyprowadzała.
            .Pozdrawiam Cię i dziękuję za rady

            mini_mini26 napisała:

            > Cóż, sytuacja nie jest fajna, ale naprawdę nie ma po co na siłę
            > szukać winnego.
            > Moim zdaniem Twój facet poprostu nie jest zdecydowany. Dziwi mnie
            > to, że tak bardzo (z tego co pisałaś) kochał tamtą dziewczynę, a
            > teraz już nic nie czuje. Skoro ona jeszcze nie urodziła, to minęło
            > pewnie max. 3-4 miesiące od ich rozstania.
            > Powiem tak: "stara miłość nigdy nie rdzewieje", tym bardziej miłość
            > faceta do kobiety, która ma mu urodzić dziecko. Może być tak, że
            > narodziny będą tym przełomem, który na nowo zbliży ich do siebie,
            > tym bardziej, ze facet zaczyna przebąkiwać, że mógłby znowu z nią
            > być.
            > Nie ma co obwiniać za wszystko dziewczyny, jak sama pisałaś, jest
            > dużo młodsza od Was i do tego w ciąży, więc pewnie hormony jej
            > szaleją (piszę z doświadczenia...). Jeżeli do tego matka nagadywała
            > jej źle na ojca dziecka, to dziewczyna w końcu przestraszyła się i
            > uciekła w bezpieczne miejsce - do domu rodzinnego. Później
            > przemyślała całą sytuację i zaczęła żałować.
            > Na Twoim miejscu odsunęłabym się teraz na bok, w końcu znacie się
            > dopiero miesiąc. Zawsze możesz odradzać mu jako koleżanka, żeby
            > zupełnie nie zrywać kontaktu. Choć to brutalne, to uważam, że
            > powinno się dać szansę tamtej młodej rodzinie i dopiero jeżeli nic z
            > tego nie wyjdzie, to wtedy będziesz miała czystą kartę. Minie trochę
            > czasu, facet ochłonie, a Ty nie będziesz się czuła jak "ta trzecia".
            > To trudne, zwłaszcza, jeżeli już się zakochałaś, ale uważam, że
            > powinnaś mu teraz dać czas. Jeżeli przekona się, że nie kocha
            > tamtej, to z pewnością doceni to co dla niego zrobiłaś i wtedy macie
            > szansę na szczęśliwy związek, bez patrzenia wstecz i bez jego wahań.
            > Pozdrawiam
            • mini_mini26 Re: Doradźcie !!! 08.10.08, 13:03
              Widzę z Twoich wypowiedzi, że jestes już bardzo zaangażowana i masz
              zamiar walczyć o ten związek. Jednak zawsze lepiej przekonac się,
              czy sprawa nie jest z góry przegrana. Czy on poprostu nie zwodzi Cię
              i nie planuje wrócić do tamtej, jak się wtedy będziesz czuła?
              Byłam w podobnej sytuacji. Poznałam faceta i też wszystko potoczyło
              się ekspresowo. Stwierdziliśmy, ze jesteśmy dla siebie stworzeni,
              mogliśmy gadać godzinami, czuliśmy, jakbyśmy znali się od wieków. Od
              początku wspominał o bliskiej przyjaciółce, dopiero kilkanaście dni
              później wyznał, że ją kocha, a raczej próbuje z tego wyjść. To była
              toksyczna miłość, tamta zwodziła go dwa lata, będąc mężatką,
              oczywiście nieszczęśliwą. Ich związek kwitł na odległość, ponieważ
              mieszkała z mężem za granicą, pisali jednak ze sobą codziennie i
              widywali się jak przyjeżdżała do Polski. Takie coś ciężko było mu
              zakończyć, tym bardziej, że tamta grała pokrzywdzoną przez los i
              zwodziła go 2 lata, że w końcu rozejdzie się z mężem. Od czasu jak
              dowiedziałam się o niej na zawsze zagościła w naszych rozmowach,
              ponieważ on zwiertzał mi się. Mówił wprost, ze jest mu ciężko i chce
              to zakończyć i że ja mu w tym pomagam, daję mu siłę. Tyle, ze ja ze
              swojej strony nie robiłam nic, zeby ich rozdzielić i myślę, że Ty
              też nie powinnaś. Czekałam poprostu jak sytuacja się rozwinie,
              uważałam nawet, ze jestem na straconej pozycji. Z jej powodu
              rozstawaliśmy się kilkakrotnie, zawsze jednak on wracał. Aż w końcu
              coraz rzadziej zaczął się z tamtą kontaktować, w miarę tego jak nam
              było coraz lepiej ze sobą. Ona jak się dowiedziała o mnie, to
              oczywiście szalała, ale to tylko jeszcze bardziej zraziło go do
              niej. Zrozumiał, ze to ze mną ma prawdziwy związek i jest
              szczęśliwy, z tamtą nigdy tego nie zaznał. Kontakt z nią urwl się
              prawie całkowicie, z resztą my zamieszkaliśmy ze sobą, a ona zaszła
              w ciąże z mężem, więc ostatecznie skapitulowała. Nasz związek nie
              przetrwał z innych powiodów, ale ona nie była już dla nas żadnym
              zagrożeniem. Sęk w tym, ze tam nie było dziecka, więc nie miałam
              żadnych dylematów moralnych. No i zawsze zostawiałam mu wolną rękę,
              raczej odsuwałam się, jak mówił o niej (już póżniej), niż naciskałam
              na niego. Nie wiedziałam co z tego wyniknie, a jednak ostatecznie on
              wolał być ze mną.
              • evitta303 Re: Doradźcie !!! 08.10.08, 13:41
                No więc ja również go do niczego nie zmuszam, nie naciskam,nie każę mu się
                deklarować.Po prostu jestem i zapewniam go o swoim uczuciu(zarówno czynami jak i
                słowami).On wie że może na mnie liczyć.
                Wiesz i to też nie jest tak że on tak po prostu by chciał wrócić do tamtej,jeśli
                tak by było to ze względu na dziecko.Gdyby podjął już taką decyzję to raczej by
                do niej jeździł a tego nie robi.
                ja też nic nie robię żeby mu przeszkodzić, nawet ostatnio powiedziałam, oki to
                jak nie możesz przestać myśleć o dziecku to powiedz jej żeby przyjechała do
                Ciebie ,a on na to odpowiedział, przestań.
                Więc czas, czas czas

                mini_mini26 napisała:

                > Widzę z Twoich wypowiedzi, że jestes już bardzo zaangażowana i masz
                > zamiar walczyć o ten związek. Jednak zawsze lepiej przekonac się,
                > czy sprawa nie jest z góry przegrana. Czy on poprostu nie zwodzi Cię
                > i nie planuje wrócić do tamtej, jak się wtedy będziesz czuła?
                > Byłam w podobnej sytuacji. Poznałam faceta i też wszystko potoczyło
                > się ekspresowo. Stwierdziliśmy, ze jesteśmy dla siebie stworzeni,
                > mogliśmy gadać godzinami, czuliśmy, jakbyśmy znali się od wieków. Od
                > początku wspominał o bliskiej przyjaciółce, dopiero kilkanaście dni
                > później wyznał, że ją kocha, a raczej próbuje z tego wyjść. To była
                > toksyczna miłość, tamta zwodziła go dwa lata, będąc mężatką,
                > oczywiście nieszczęśliwą. Ich związek kwitł na odległość, ponieważ
                > mieszkała z mężem za granicą, pisali jednak ze sobą codziennie i
                > widywali się jak przyjeżdżała do Polski. Takie coś ciężko było mu
                > zakończyć, tym bardziej, że tamta grała pokrzywdzoną przez los i
                > zwodziła go 2 lata, że w końcu rozejdzie się z mężem. Od czasu jak
                > dowiedziałam się o niej na zawsze zagościła w naszych rozmowach,
                > ponieważ on zwiertzał mi się. Mówił wprost, ze jest mu ciężko i chce
                > to zakończyć i że ja mu w tym pomagam, daję mu siłę. Tyle, ze ja ze
                > swojej strony nie robiłam nic, zeby ich rozdzielić i myślę, że Ty
                > też nie powinnaś. Czekałam poprostu jak sytuacja się rozwinie,
                > uważałam nawet, ze jestem na straconej pozycji. Z jej powodu
                > rozstawaliśmy się kilkakrotnie, zawsze jednak on wracał. Aż w końcu
                > coraz rzadziej zaczął się z tamtą kontaktować, w miarę tego jak nam
                > było coraz lepiej ze sobą. Ona jak się dowiedziała o mnie, to
                > oczywiście szalała, ale to tylko jeszcze bardziej zraziło go do
                > niej. Zrozumiał, ze to ze mną ma prawdziwy związek i jest
                > szczęśliwy, z tamtą nigdy tego nie zaznał. Kontakt z nią urwl się
                > prawie całkowicie, z resztą my zamieszkaliśmy ze sobą, a ona zaszła
                > w ciąże z mężem, więc ostatecznie skapitulowała. Nasz związek nie
                > przetrwał z innych powiodów, ale ona nie była już dla nas żadnym
                > zagrożeniem. Sęk w tym, ze tam nie było dziecka, więc nie miałam
                > żadnych dylematów moralnych. No i zawsze zostawiałam mu wolną rękę,
                > raczej odsuwałam się, jak mówił o niej (już póżniej), niż naciskałam
                > na niego. Nie wiedziałam co z tego wyniknie, a jednak ostatecznie on
                > wolał być ze mną.
            • amuga Re: Doradźcie !!! 08.10.08, 17:57
              evitta303 napisała:
              "Zdaje
              sobie sprawę że mogę być przełomem,ale zdaję sobie sprawę z tego że
              on dopiero
              przy mnie odkrył czego nie miał z nią . Nie przytulała go prawie
              wcale,nie
              robiła mu śniadań, nie kupowała prezentów( przez rok jeden mały
              drobiazg),prawie
              nie dzwoniła do niego, nie lubiła z nim chodzić za rękę ,ani nie
              przepadała się
              całować.W sexie była zupełnie niedoświadczona, nie rozmawiał z nią o
              filmach,książkach ,marzeniach,zainteresowaniach.Ona jak była u
              niego przez 3
              tygodnie( jeszcze nie była wtedy w ciąży) nie wstawała z nim rano
              żeby pomachać
              z okna i dać buziaka i nie robiła kanapek do pracy.Nie dzwoniła do
              niego jeśli
              spali oddzielnie żeby go obudzić i parę innych rzeczy.On się
              absolutnie nie
              żalił na to mówił mi tylko że pewne rzeczy robił, miał pierwszy
              raz,albo bardzo
              dawno,więc czytam między wierszami.Za coś na pewno ją kochał(i
              nadal pewnie coś
              czuje),ale teraz wie czego mu brakowało i gdy by to teraz stracił
              mocno by to
              odczuł.Widzi ile można dać drugiej osobie którą się kocha."

              Ale to dziecinne i niedojrzale. Pytam sie tylko czy on robil jej
              sniadania, kupowal jej prezenty, dzwonil do niej ciagle, przytulal?
              Mam nadzieje ze tak, bo jakby nie bylo to jego obowiazek jak chcial
              zdobyc dziewczyne. Podobno on byl jej pierwszym to jak miala byc
              doswiadczona w sexie i calowaniu? To byl jego obowiazek wprowadzic
              ja w swiat sexu. O co pretensje? Jak sie chce doswiadczonej to nie
              idzie sie do lozka z dziewica. Zabral jej niewinnosc i wyleczyl sie
              w przeciagu miesiaca z milosci. Jak sie kogos kocha to nie
              wyleczysz sie w przeciagu nawet pol roku a on pocieszyl sie
              szybciutko a ty swiadomie mu w tym pomoglas. Po prostu poznajac
              ciebie uswiadomil sobie ze poprzedni zwiazek to nie bylo to co on
              by chcial. Zgadzam sie z tym. Ale on jest za cala sprawe
              odpowiedzialny bardziej niz dziewczyna bo jest duzo starszy a ona
              bardzo niedoswiadczona. Powiem krotko. Zmarnowal jej zycie i jest
              tego swiadomy a nie jakis instynkt ojcowski co stara ci sie wmowic.
              Szuka wytlumaczenia swojego egoistycznego zachowania stad te
              idiotyczne argumenty o nierobieniu mu sniadanka czy nie calowaniu.
              Przeciez to idiotyczne.
              Dla mnie facet nie ma jaj bo jakby mial to by sprawe zalatwil po
              mesku i jednoznacznie postanawiajac cos i trzymajac sie podjetych
              decyzji jednoczesnie ponoszac odpowiedzialnosc za dziecko jak sie
              urodzi.
              Wiem ze obecnie jestes zakochana i zaslepiona ale pisze to po to by
              ci otworzyc oczy na cos co zobaczysz pozniej i tak. Wkurza mnie jak
              obwiniasz dziewczyne o wszystko kiedy ja ja widze jako ofiare w tym
              wszystkim. On zrobil blad w swoim zyciu ze uzywal sobie z
              niedoswiadczona dziewczyna a jak sie z kims zyje to trzeba brac pod
              uwage splodzenie dziecka czy sie uzywa proszki czy prezerwatywe czy
              nawet jak lekarz ci powie ze jestes bezplodna. Nic nigdy nie jest
              na 100%. Wiec trzeba brac pod uwage wyplywajace z tego
              konsekwencje.
              A konsekwencje ponosza obie strony. A on wieksze bo jest starszy.
              Ciekawa jestem czy jakby on nie mial ciebie to tez bylby taki
              chetny wziac dziecko na wychowanie? Przypuszczam ze nie. On po
              prostu ma plany dla ciebie. Zastanawialas sie nad tym? I moja rada
              jest nie dawac mu zadnych rad a szczegolnie takich gdzie ty bys
              byla odpowiedzialna za cokolwiek bo gwarantuje ci ze o to mu
              wlasnie chodzi bys przejela odpowiedzialnosc za to co on narobil.
              Poki co sluzysz mu za darmowa adwokatke tego jakze skrzywdzonego
              przez los chlopczyka.
              Bleee.
              Ja po prostu nie rozumiem po co zaczynac zycie odrazu z problemami
              i to nie swoimi.
              Ale to ja taka jestem. Kazdy jest inny.
              • evitta303 Re: Doradźcie !!! 09.10.08, 11:40
                Masz prawo do swoich opinii.Ale chyba jednak nie zbyt dobrze czytałaś co
                pisałam.To nie on się żalił na nią( wręcz tego nie robił wcale ,co mi się
                zresztą podobało) mógł by to robić bo zachowała się naprawdę jak głupia
                gnojówa)To nie on mówił o tych śniadaniach w kwestii jej ,tylko w kwestii ze
                żadna mu nie robiła,więc i ona siłą rzeczy,o sexie to też nie jego opinia w
                kontekście je j,tylko ogólnie, nikt nie mówi o pretensjach, czytaj ze zrozumieniem.
                Czemu obowiązek ,przytulanie ,całowanie i prezenty ma być tylko p o stronie
                faceta?. Twoje poglądy wskazują na to że jesteś feministką, chyba jakiś facet
                mocno Cię skrzywdził.Kto twierdzi ze on wyleczył się w miesiąc? to trwało parę
                miesięcy ,prawie od początku ciąży a jest w 8 miesiącu,zresztą jak napisałam ,na
                pewno nadal do niej coś czuje. Świadomie mu pomogłam/, on parę miesięcy
                praktycznie nie wychodził z domu, czekał na chociaż jeden mały telefon od
                niej,cieszył się jak się odezwała raz na 2 tygodnie.Schudł 10 kg, zaczął palić
                ,znajomi jego mówili że byłcałkiem nei do życia.Jeździł do nie ją błagał ją,co
                jeszcze miał zrobić? kto tu kogo skrzywdził?.Ona jak się nie potrafiła
                zabezpieczyć to się powinna cieszyć ze facet się bardzo ucieszył z faktu ciąży
                .On jej ufał, sam płacił za jej pigułki a ona jeszcze jeszcze go zostawiła i to
                tak że ani nie odbierała telefonów, ani drzwi jak przyjeżdżał ,to co miał się
                powiesić? Twoja opinia że to on zmarnował jej życie jest jak z Ciemnogrodu .On
                chciał z nią być, do końca nie tracił nadzieii a trwało to pół roku .Kto by to
                wytrzymał?
                jeszcze raz przypomnę że o całowaniu i przytulaniu to było powiedziane ogólnie-
                ze tak nie miał - nie w kontekście konkretnie jej osoby( wcześniej miał parę
                innych kobiet ).
                A odpowiedzialność za dziecko to on chce wziąć jak najbardziej .
                Ona jako ofiarą, dobrze sobie :) , jak ktoś zapomina brać pigułek ,a potem
                zostawia ojca faceta, miała jeszcze opcję pigułki wczesnoporonnej.Nie mówię ze
                to moralne,ale do 3 tygodnia na pewno dużo bardziej niż skrobanka.Ja gdybym nie
                chciała być z facetem z którym jestem w ciąży i miała bym jak twierdzić mieć
                zmarnowane życie, skorzystała bym z opcji pigułki( do 3 tygodnia).Nie oceniam
                tego ,bo każdy ma prawo wyboru ,ale myślę że do 3 tygodnia to jeszcze nie zbrodnia.
                A na czym niby polega jego egoistyczne zachowanie? wytłumacz mi bo nie rozumiem?
                Chciał z nią być,chciał dziecka? naprawdę myślisz ze jej zamiary teraz są
                szczere? jak przez parę miesięcy się kogoś gnoi i olewa a potem jak ten ktoś
                próbuje odżyć i spotyka kogoś innego to nagle wielka miłość? Przecież to
                paranoja.Gdyby nie ja ,pewnie do tej pory o tym jak ona się czuje musiał by się
                dowiadywać od jej znajomych.A tak to obudził się w niej jakiś instynkt
                lwicy,poczuła co traci.Gdyby nie było mnie też na pewno chętnie wziął by dziecko
                na wychowanie, nie znasz go zupełnie. i nie jestem zaślepiona, nie mam 18 lat.
                A czy dla Ciebie wzięciem odpowiedzialności jest bycie z kimś z kim nie ma
                przyszłości? Czy w takim związku dziecko było by szczęśliwe,jeśli już na
                początku ona wywinęła takie akcje? mówiąc ze go nie kocha i nie chce z nim być a
                potem zmieniła zdanie? Uczucia to nie kalejdoskop że tak sobie się zmieniają do
                jednej osoby, chyba że w drugą stronę .jak ktoś się odkocha to nie może znowu
                pokochać, tak to nie działa
                I na pewno mu nie chodzi o to żebym ja przejęła odpowiedzialność, tak czy siak
                on będzie ojcem dla tego dziecka,czy będzie ze mną czy z nią i ja nie mam
                zamiaru tego zmieniać.
                Jasne łatwiej się kocha kiedy nie ma problemów,ale czy to nie egoistyczne?
                kochamy tylko wtedy kiedy jest fajnie i miło? a jak są problemy to już rzucamy w
                kąt?
                Masz rację każdy jest inny ,a ja się cieszę z tego jaka jestem pod tym względem
                i większość opinii w tej sprawie na mój temat jest tu pochlebnych ( właściwie
                po za Twoją)

                " Bo miłość to kiedy jedno spada w dół a drugie ciągnie je ku górze "

                Pozdrawiam Cię Amugo
                • amuga Re: Doradźcie !!! 09.10.08, 16:15
                  evitta303 napisała:
                  > Pozdrawiam Cię Amugo

                  Ja cie tez pozdrawiam i naprawde zycze pomyslnego rozwiazania
                  problemu. Wcale cie nie krytykuje przynajmiej nie mialam takiego
                  zamiaru. Ciezko zakochana bylam pare razy i wiem ze nawet
                  najwieksze uczucie takie problemy potrafia zabic szybciej
                  anizelibysmy sie spodziewali. Opinie swoja opieram na tym co
                  napisalas i jest oczywiscie bardzo subiektywna i po prostu mi cie
                  zal ze wchodzisz w zwiazek z problemami bo wiem jak cie to wymeczy.
                  A gdzie radosc z narzeczenstwa? Zycze ci zebys miala takie samo
                  wsparcie z jego strony jak ty bedziesz potrzebowala.
                  Jestem pewna ze w przeciagu roku bedziesz wiedziala czy warto bylo
                  czy nie. Rok to nie jest duzo i na pewno warto sprawdzic zeby potem
                  nie zalowac ze cos cie ominelo.

                  A co do moich zlych doswiadczen to nie bede ukrywala ze mnie one
                  ominely ale dzieki temu czuje sie madrzejsza i jedno ci powiem ze
                  moje wszystkie doswiadczenia, dobre i zle utwierdzily mnie w
                  egoizmie i wygodnictwie mezczyzn. A mam troche wiecej lat niz ty i
                  wiem jedno ze trzeba dbac o swoje bo my kobiety niestety takie nie
                  jestesmy dlatego najczesciej tracimy.
                  A to czy jestem feministka to nie zastanawialam sie. Ale jesli tak
                  jest to jestem z tego dumna bo naprawde jest mi dobrze z tym jaka
                  jestem i czuje sie szczesliwa, czego i tobie zycze bo zycie jest
                  krotkie i jak ktos powiedzial: szkoda zycia na tanczenie ze zlym
                  partnerem.
                  • evitta303 Re: Doradźcie !!! 09.10.08, 17:10
                    Dziękuję Amugo za życzenia pomyślności ,na pewno się przydadzą :)
                    No cóż ,każdy ma prawo krytykować natomiast w tym konkretnym przypadku nie mam
                    sobie nic do zarzucenia. Zachowuję się na pewno bardziej fair ,niż ona.Może
                    rzeczywiście źle odczytałam Twoje słowa i nie miały ona na celu krytyki mojej
                    osoby.:)
                    Domyślam się że z racji wieku p na pewno masz więcej doświadczenia.Ja jestem
                    wprawdzie po kilku związkach,ale przeważnie rozstawaliśmy się w spokoju .Żaden
                    mężczyzna mnie nie skrzywdził,przeważnie były to związki gdzie moi partnerzy
                    byli mocno zaangażowani(ja z początku też),nie było tam żadnych problemów typu
                    byłe,dzieci ,zdrady itp, ale po prostu z różnych powodów na dłuższą metę nam nie
                    wychodziło.
                    Masz rację,męczy mnie ta sytuacja,ale jak bym teraz podjęła decyzję o odejściu
                    to tak czy siak będę cierpiała .Więc jednak poczekam co się wydarzy.Naprawdę
                    bardzo mi na nim zależy,wiem ze jemu na mnie też.
                    Masz też rację że boję się cieszyć tym związkiem,analizuję wszystko co mówi,drżę
                    na dźwięk
                    jego telefonu.Też myślę że na pewno najdalej w ciągu roku będę wiedziała czy
                    słuszną podjęłam decyzję będąc z nim.
                    Masz też rację że trzeba być w życiu szczęśliwym i zrobię wszystko żebym taka
                    właśnie była :) Jeszcze raz pozdrawiam i życzę żebyś i Ty już zawsze była
                    szczęśliwa :)
            • krakoma Re: Doradźcie !!! 08.10.08, 18:54
              ci za ckliwa historia. jest z toba, bo jestes jak mamusia, ktora do pracy
              obudzi, sniadanko poda i jeszcze pomacha na pozegnanie! widac, ze ciagnie go do
              tamtej dziewczyny, tylko ona jest niezdecydowana. z toba jest z wygody (nie
              wierze w te zapewnienia o milosci. gdyby kochal to by to udowodnil). facet
              generalnie bez jaj. zasluzyl na kopa w dupe
              • evitta303 Re: Doradźcie !!! 09.10.08, 12:40
                He he, owszem ,trochę jak mamusia,ale to on bi gotuje obiady ,to on odkurza i
                sprząta , on mi też macha na pożegnanie.Wiem ,wiem do pozazdroszczenia :) A co
                Twoim zdaniem jest udowodnieniem miłości? Że dziecko nie będzie przy nim?Nie
                łatwo jest podjąć taką decyzję Masz krakoma swoje dzieci? pewnie nie,inaczej byś
                tak łatwo tego nie oceniała.Kto ma dzieci to rozumie

                krakoma napisała:

                > ci za ckliwa historia. jest z toba, bo jestes jak mamusia, ktora do pracy
                > obudzi, sniadanko poda i jeszcze pomacha na pozegnanie! widac, ze ciagnie go do
                > tamtej dziewczyny, tylko ona jest niezdecydowana. z toba jest z wygody (nie
                > wierze w te zapewnienia o milosci. gdyby kochal to by to udowodnil). facet
                > generalnie bez jaj. zasluzyl na kopa w dupe
              • mini_mini26 Re: Doradźcie !!! 09.10.08, 13:11
                Z doświadczenia powiem, że mężczyźni przeważnie cenią bardziej te
                niedostępne kobiety, od tych, które robią kanapeczki i podają
                kapcie, przynajmniej na poczatku znajomości.
                Myślę, że w tej historii każdy ma swoje racje, ale też nie podoba mi
                się to, że obwiniasz o wszystko tamtą dziewczynę nieznając jej
                przecież.
                Poza tym znasz sytuację z jego subiektywnego przekazu, więc jednak
                się żali?

                Pomijając wszystko i nawet Twoją chęć stworzenia związku (masz do
                tego prawo) uważam, ze nie powinaś na siłę wchodzić pomiędzy tamtych
                dwoje, którzy się przecież kochali no i oczekują dziecka.
                Nie mówię tego, bo stoję po którejś stronie, ale uważam, że jeżeli
                coś się potoczy nie tak, jak myślisz, to Ty będziesz największą
                ofiarą całej sytuacji. Pomyśl o tym.
                • evitta303 Re: Doradźcie !!! 09.10.08, 13:43
                  To różnie jest z tymi mężczyznami ,jedni lubią jak się koło nich trochę skacze,
                  inni nie.Natomiast u nas to się wszystko wyrównuje, on gotuje obiady, ja
                  ewentualnie obieram ziemniaki czy robię surówkę.Lubi gotować, robi to dobrze,
                  więc ja się cieszę:)A kapci mu nie podaję, bez przesady, potrafię zresztą być
                  też i lekką zołzą, nie należę do tych co to zagłaskują.
                  Obwiniam ją może nie o wszystko,ale o to że jest głupiutka.
                  No jak można powiedzieć nie wzięłam pigułki bo zapomniałam? Jak dziecko z
                  przedszkola które zapomniało umyć zęby.To jest dopiero
                  nieodpowiedzialność.Zresztą ona sama o sobie pisała w tych smsach że jest
                  idiotką i że wie ile zrobiła mu krzywdy i że to jej wina, że żałuje ,to czemu
                  mam jej nie wierzyć? Nie mam do niej specjalnie negatywnych emocji. mogłabym na
                  niejj wieszać psy,albo nawet napisać do niej smsa,ale to totalnie nie w moim stylu
                  .Nawet mi jej żal,nie miała dobrych wzorców w domu.
                  czy się żali? W sali tego co mu zrobiła to myślę że można powiedzieć że się nie
                  żali,więcej wiem od jego rodziny i przyjaciół którzy widzieli w jakim był stanie
                  psychicznym.
                  A kto mówi że ja siłą wchodzę w ich związek? Sama jest sobie winna.Gdyby go nie
                  porzuciła i nie kazała nie pisać nie dzwonić i się nie przyjeżdżać, na pewno nie
                  szukał by innej. Czy sprawiedliwe jest olewanie kogoś, nie interesowanie się co
                  się z nim dzieje i jak się czuje w parę miesięcy aby potem stwierdzić że się kocha?
                  Przepraszam ale ona chyba nie wie co to jest miłość.
                  Ja nie jestem pewna czy ona go w ogóle kochała, z jego opowieści ja
                  wywnioskowałam że to raczej było bardziej jednostronne( on tego nie powiedział
                  wprost, ale jeśli np ma się wakacje i się kocha faceta a on pracuje, czy nie
                  przyjedzie się do niego żeby być z nim blisko?
                  A ona nie przyjechała, tylko on jeździł na weekendy, albo czy się nie ma
                  potrzeby kontaktu chociażby telefonicznego? Ona do niego praktycznie w ogóle nie
                  dzwoniła.Sama chodzi się do znajomych zostawiając go w domu?( on był tam u niej
                  w jej miejscowości).No chyba nie powiesz że tak się zachowuje zakochana osoba?
                  Zdaję sobie sprawę że mogę być ofiarą,ale myślę że on tej decyzji bardzo szybko
                  by pożałował. Nie wierzę w szczerość jej uczuć
      • amuga Re: Doradźcie !!! 07.10.08, 19:42
        Mozesz sobie uwazac co chcesz ale wedlug mnie to on by chcial byc z
        wami obiema i prowadzic podwojna gre i bedzie cie tak psychicznie
        meczyl az ty sie zgodzisz. Grajac oczywiscie na nute niespotykanego
        instynktu ojcowskiego (w co ja nie wierze). Dlatego w tobie coraz
        wieksza zlosc i obwinianie dziewczyny za dziecko. Przypominam ci ze
        oboje potrzebni byli do jego zrobienia.
        To jest dopiero poczatek ale zapowiada sie wiele lat takiego
        szarpania.
        Ja proponuje ci zrobic sobie calkowita przerwe z nim jeden miesiac
        a gwarantuje ci ze on sie wyleczy od ciebie. On nie wie co chce i
        ktora dziewczyna bedzie bardziej ciagnela w swoja strone to wygra.
        Jesli to wogole mozna nazwac wygrana posiadanie chlopa co nie wie
        co chce. Ale przypuszczalnie w tobie odezwie sie ze zdwojona sila
        chec rywalizacji i przystaniesz na uklad ty i oni.
        Ale to moje zdanie bo nie wiem po co ciagnac cos co juz na samym
        poczatku zapowiada jedynie problemy. A im dluzej tym bedzie gorzej
        bo bedziesz bardziej uzalezniona od uczucia do niego i ciagle
        bedzie ci sie wydawalalo ze gdyby nie cos tam to bylibyscie
        szczesliwi.
        • evitta303 Re: Doradźcie !!! 08.10.08, 12:42
          Nie znasz go zupełnie, nie chciał by być z nami obiema.Odkąd jest ze mną widział
          ją tylko raz i to przez chwilę a ona pisze i dzwoni.Mógł by tam jechać pod byle
          pretekstem ,a nie robi tego.Myślę że on zdał sobie sprawę z tego że z nią by nie
          wyszło tak czy inaczej a uczucie na pewno jakieś zostało, to zrozumiałe,
          natomiast generalnie on emocjonalnie w tej chwili na pewno bliżej związany jest
          ze mną.Nawet dzisiaj mi powiedział że wszystko kojarzy mi się ze mną, nawet
          jeśli nie ze mną gdzieś był, to wydaje mi się że tak było.
          A ja w jego instynkt ojcowski wierzę, po pierwsze widzę jak to wszystko
          przeżywa, po drugie widzę jak reaguje na dzieci , a po trzecie znasz faceta
          który gdy kobieta jest w 4 miesiącu ciąży ma w domu ubranka i łóżeczko
          rozłożone( czekał aż ona przyjedzie i już miał wszystko przygotowane)?
          Owszem obwiniam ją o dziecko, bo skoro on wiedział że ona bierze pigułki to jej
          ufał i czuł się bezpiecznie, że nic się nie wydarzy,a ona potem stwierdziła że
          zapomniała brać, no po prostu ciemnogród i totalna nieodpowiedzialność.
          Wiesz łatwo powiedzieć nie wie czego chce, wybiera między miłością do kobiety a
          byciem blisko dziecka i w pełnej rodzinie a nie między bułką z masłem a bułką z
          dżemem.
          czas pokaże że będzie, ale na pewno jeśli po urodzeniu dziecka sytuacja się nie
          zmieni to ja odejdę,zresztą sądzę że wtedy to już będzie musiał tę decyzję
          podjąć( najpóźniej wtedy)

          amuga napisała:

          > Mozesz sobie uwazac co chcesz ale wedlug mnie to on by chcial byc z
          > wami obiema i prowadzic podwojna gre i bedzie cie tak psychicznie
          > meczyl az ty sie zgodzisz. Grajac oczywiscie na nute niespotykanego
          > instynktu ojcowskiego (w co ja nie wierze). Dlatego w tobie coraz
          > wieksza zlosc i obwinianie dziewczyny za dziecko. Przypominam ci ze
          > oboje potrzebni byli do jego zrobienia.
          > To jest dopiero poczatek ale zapowiada sie wiele lat takiego
          > szarpania.
          > Ja proponuje ci zrobic sobie calkowita przerwe z nim jeden miesiac
          > a gwarantuje ci ze on sie wyleczy od ciebie. On nie wie co chce i
          > ktora dziewczyna bedzie bardziej ciagnela w swoja strone to wygra.
          > Jesli to wogole mozna nazwac wygrana posiadanie chlopa co nie wie
          > co chce. Ale przypuszczalnie w tobie odezwie sie ze zdwojona sila
          > chec rywalizacji i przystaniesz na uklad ty i oni.
          > Ale to moje zdanie bo nie wiem po co ciagnac cos co juz na samym
          > poczatku zapowiada jedynie problemy. A im dluzej tym bedzie gorzej
          > bo bedziesz bardziej uzalezniona od uczucia do niego i ciagle
          > bedzie ci sie wydawalalo ze gdyby nie cos tam to bylibyscie
          > szczesliwi.
          • cich-awoda Re: Doradźcie !!! 08.10.08, 13:02
            życzę Ci tego z całego serca, żeby potrafił podjąć decyzję i się jej
            trzymał. Ty masz do tej całej sytuacji zdrowe podejście, miłość nie
            odebrała Ci rozumu, co nie zmienia faktu, że on ma na Ciebie duży
            wpływ i jego niezdecydowanie czy rozterki mogą odbijac się na Tobie,
            bo nie będzie chciał pozwolić Ci odejść (jak wyżej pisałaś) ani też
            nie będzie w stanie nie ulegać szantażom "na dziecko" w wykonaniu
            tamtej kobiety.
            pisze to na podstawie tej historii, którą ja znam, oby w Waszym
            przypadku nie było to takie pogmatwane:)
            • evitta303 Re: Doradźcie !!! 08.10.08, 13:47
              No nie odebrała mi rozumu:), zawsze przede wszystkim trzeba szanować samego
              siebie i mieć swój honor a także racjonalnie podchodzić do życia, to egoistyczne
              ale myślę że ja tak czy tak ułożę sobie życie i to być może bez takich problemów
              ,a on swojej decyzji może żałować do końca życia( jeśli ze mną nie będzie, bo im
              raczej tak czy inaczej nie wyjdzie, nie widzę tego)

              Oby :) Dziękuję jeszcze raz

              cich-awoda napisała:

              > życzę Ci tego z całego serca, żeby potrafił podjąć decyzję i się jej
              > trzymał. Ty masz do tej całej sytuacji zdrowe podejście, miłość nie
              > odebrała Ci rozumu, co nie zmienia faktu, że on ma na Ciebie duży
              > wpływ i jego niezdecydowanie czy rozterki mogą odbijac się na Tobie,
              > bo nie będzie chciał pozwolić Ci odejść (jak wyżej pisałaś) ani też
              > nie będzie w stanie nie ulegać szantażom "na dziecko" w wykonaniu
              > tamtej kobiety.
              > pisze to na podstawie tej historii, którą ja znam, oby w Waszym
              > przypadku nie było to takie pogmatwane:)
    • monikaww2 Re: Dziwne 07.10.08, 15:07
      -dziwi mnie , że jesli jest taki odpowiedzialny to zamiast to wszystko załatwić
      , pomyśleć i zdecydować to Cie tak bardzo angazuje(pokazuje -sms itp) niech sam
      sie najpierw On zdecyduje czego chce
      dziwi mnie to też , ze po miesiącu znajomości wskoczyliscie do łóżka

      Myslę ,ze skoro ją kochał(moze kocha) mają dziecko...to jeszcze Cie
      potrzyma w takiej sytuacji,stresie jakiś czas..i moze wyjasni się to wczesniej
      ,a jesli nie to napewno sie wyjasni jak pojdzie zobaczyć dziecko, wtedy zostawi Cie.
      • evitta303 Re: Dziwne 08.10.08, 12:53
        WieszMoniko załatwić, ale to nie takie proste, jak już wyżej napisałam wybiera
        między byciem blisko dziecka i w pełnej rodzinie a bycie z kobietą którą kocha,a
        nie między bułką z masłem a bułką z dżemem.
        Pokazywał mi smsy tylko dlatego że płakałam i chciał mi pokazać co ona pisze
        żebym nie snuła domysłów.
        nie wiem Moniko ile masz lat i na jakim świecie żyjesz? Nie dziwi Cię że można
        tak mocno pokochać w miesiąc a dziwi że można iść do łóżka? Nie mamy po 16 lat,
        jeśli między ludźmi dorosłymi są duże emocje oczywistym jest że będą uprawiać sex.
        dziękuję za opinię, mimo że nie ejst dla mnie pomyślna

        monikaww2 napisała:

        > -dziwi mnie , że jesli jest taki odpowiedzialny to zamiast to wszystko załatwić
        > , pomyśleć i zdecydować to Cie tak bardzo angazuje(pokazuje -sms itp) niech sam
        > sie najpierw On zdecyduje czego chce
        > dziwi mnie to też , ze po miesiącu znajomości wskoczyliscie do łóżka
        >
        > Myslę ,ze skoro ją kochał(moze kocha) mają dziecko...to jeszcze Cie
        > potrzyma w takiej sytuacji,stresie jakiś czas..i moze wyjasni się to wczesniej
        > ,a jesli nie to napewno sie wyjasni jak pojdzie zobaczyć dziecko, wtedy zostawi
        > Cie.
        >
    • rarely jestem w podobnej sytuacji 07.10.08, 18:43
      tylko ja jestem meżczyzna
      po 3 miesiacach znajomosci kobieta zaszla w ciąze potem miesiaca wyjechala do
      matki

      minelo wprawdzie dopiero kilka tygodni a mna miotaja silne emocje poczawszy od
      gniewu zlosci zalu tesknoty jednego dnia mam ochote poczekac do porodu i
      zobaczyc co bedzie z nia po tym innego dnia mowie sobie ze juz nic z tego nie
      bedzie i chce wejsc w nowy zwiazek Twoja historia mnie od tego odstrecza ale sam
      nie wiem co robic

      roumiem twojego faceta mnie tez boli ze moje dziecko bedzie sie wychowywac bez
      ojca a własciwie z ojcem z doskoku(tez inne miasta)

      ale tez glowa mowi mi że tegom juz nie da sie odkrecic tez mam przeciwko sobie
      tesciowa i to ona plus hormony spowodowała ze wyjechała

      nie wiem co bedzie jak dziecko sie urodzi w tej chwili wydaje mi sie ze tego juz
      nie da sie odkrecic i bede mial po prostu dziecko od czasu do czasu i wejde w
      zwiazek z inna kobieta

      i chyba do tego bede dążył ale w 100 % nie jestem pewien nie wiem co sie stanie
      jak zobacze swoje dziecko ale tez nie wiem jak zareaguje tesciowa i matka dziecka



      • evitta303 Re: jestem w podobnej sytuacji 08.10.08, 13:21
        Może to głupie co Ci doradzę, ale spróbuj udawać że kogoś poznałeś.Np opowiedz
        komuś z wspólnych znajomych( na pewno uprzejmie doniosą jak było i w naszym
        przypadku i wtedy właśnie owa ciężarna się ożywiła i stwierdziła że kocha),jakiś
        opis na gg albo coś co by na to wskazywało.Tutaj już też wyglądało że nie ma
        żadnych szans, ona ją błagał z kwiatami na kolanach ,że może jak nie teraz to za
        rok i nic .A tu nagle jak się o mnie dowiedziała o mnie telefony i smsy ze go
        kocha,że żałuje,ze była głupia, jaki to on cudowny itp.
        Życzę Ci powodzenia, chociaż z tego co piszesz nie jest łatwo, jeśli już na
        starcie są takie problemy,potem może być jeszcze gorzej.Odpowiedź sobie sam na
        pytanie czy ją kochasz , bo dla samego dziecka to i tak nie będziecie szczęśliwi.
        Pozdrawiam Ciepło i trzymam za Ciebie kciuki:)

        rarely napisał:

        > tylko ja jestem meżczyzna
        > po 3 miesiacach znajomosci kobieta zaszla w ciąze potem miesiaca wyjechala do
        > matki
        >
        > minelo wprawdzie dopiero kilka tygodni a mna miotaja silne emocje poczawszy od
        > gniewu zlosci zalu tesknoty jednego dnia mam ochote poczekac do porodu i
        > zobaczyc co bedzie z nia po tym innego dnia mowie sobie ze juz nic z tego nie
        > bedzie i chce wejsc w nowy zwiazek Twoja historia mnie od tego odstrecza ale sa
        > m
        > nie wiem co robic
        >
        > roumiem twojego faceta mnie tez boli ze moje dziecko bedzie sie wychowywac bez
        > ojca a własciwie z ojcem z doskoku(tez inne miasta)
        >
        > ale tez glowa mowi mi że tegom juz nie da sie odkrecic tez mam przeciwko sobie
        > tesciowa i to ona plus hormony spowodowała ze wyjechała
        >
        > nie wiem co bedzie jak dziecko sie urodzi w tej chwili wydaje mi sie ze tego ju
        > z
        > nie da sie odkrecic i bede mial po prostu dziecko od czasu do czasu i wejde w
        > zwiazek z inna kobieta
        >
        > i chyba do tego bede dążył ale w 100 % nie jestem pewien nie wiem co sie stanie
        > jak zobacze swoje dziecko ale tez nie wiem jak zareaguje tesciowa i matka dziec
        > ka
        >
        >
        >
    • evitta303 Re: Doradźcie !!! 22.10.08, 14:23
      Boże.Ona jest głupsza niż myślałam( mam na myśli oczywiście byłą mojego faceta).
      Powiedziała mu wczoraj przez telefon( bo tylko tak się kontaktują) że ona
      specjalnie nie brała pigułek bo chciała z nim mieć dziecko niby z miłości,a
      zostawiła go potem dlatego właśnie że zrobiła to bez jego wiedzy.Więc niby
      chciała być taka szlachetna i sama wychować dziecko.
      Ręce i nogi opadają.Nie wiem czy głupsze jest to że tak zrobiła,czy że rzekomo
      przez to go zostawiła, czy to że mu to teraz powiedziała( i to wtedy akurat
      kiedy on dał jej mocno do zrozumienia że mnie kocha i nie czeka na nią z
      otwartymi ramionami,aczkolwiek ostatecznej decyzji jeszcze nie podjął)
      Głupich nie sieją sami się rodzą.
      Do tej pory nie miałam zamiaru jej obrażać, no ale po prostu brak mi słów na coś
      takiego....
      • cich-awoda Re: Doradźcie !!! 22.10.08, 14:27
        a on co na to?
        • evitta303 Re: Doradźcie !!! 22.10.08, 14:36
          chmm no z jednej strony wkurzony na nią ,no ale z drugiej strony poukładało mu
          się w głowie dlaczego tak zrobiła ( dlaczego go zostawiła).Nikt nie lubi być
          odrzucony i każdy chce wiedzieć dlaczego?
          Nie wiem czy to będzie miało jakikolwiek wpływ na jego ewentualne decyzje.

          cich-awoda napisała:

          > a on co na to?
          • cich-awoda Re: Doradźcie !!! 22.10.08, 14:48
            tłumaczenie byłej nieco mętne moim zdaniem. ze szlachetności go
            zostawiła, ciekawe
            powodzenia!
            • evitta303 Re: Doradźcie !!! 22.10.08, 15:27
              dziękuję pozdrawiam :)

              cich-awoda napisała:

              > tłumaczenie byłej nieco mętne moim zdaniem. ze szlachetności go
              > zostawiła, ciekawe
              > powodzenia!
      • teklana Re: Doradźcie !!! 22.10.08, 14:57
        myśle ze sie zapędzacie.wez głeboki oddech i troszke
        dystansu.Gów...ra sobie z wami robi co chce.Przeżywasz bardzo ta
        sytuacje zwłaszcza ,że chodzi o twoje jestestwo-rozumiem.
        Moim skromnym zdaniem powinnaś przeczekać ta wojne,nie koniecznie z
        boku,ale przygladając się z bliska.Pan sie waha i pewnie bedzie
        rozbity jeszcze jakiś czas,ale co nagle to po diable.Zbyt wazna to
        decyzja dlatego potrzeba czasu.
        Zycze Ci jak najlepiej.;-)
        • evitta303 Re: Doradźcie !!! 22.10.08, 15:26
          Dziękuję teklana za miłe słowa.
          No nic innego nie robię tylko czekam,nie wtrącam się, chociaż miała bym ochotę
          zadzwonić do niej i powiedzieć co myślę o jej zachowaniu.
          "On" też nawet kiedyś chciał żebym do niej zadzwoniła,tylko to było na początku
          naszej znajomości,wtedy nie wiedziałam jeszcze że to tak będzie wyglądało
          Pozdrawiam Cię ciepło

          teklana napisała:

          > myśle ze sie zapędzacie.wez głeboki oddech i troszke
          > dystansu.Gów...ra sobie z wami robi co chce.Przeżywasz bardzo ta
          > sytuacje zwłaszcza ,że chodzi o twoje jestestwo-rozumiem.
          > Moim skromnym zdaniem powinnaś przeczekać ta wojne,nie koniecznie z
          > boku,ale przygladając się z bliska.Pan sie waha i pewnie bedzie
          > rozbity jeszcze jakiś czas,ale co nagle to po diable.Zbyt wazna to
          > decyzja dlatego potrzeba czasu.
          > Zycze Ci jak najlepiej.;-)
      • amuga Re: Doradźcie !!! 22.10.08, 16:13
        Na usprawiedliwienie jej powiem ze w jej wieku moj pomyslunek byl
        podobny. Tylko chyba opacznosc Boza sprawila ze nie popadlam w
        zadne tarapaty wtedy. Ale jak mysle jakbym wtedy starala sie wyjsc
        z takiego problemu jaki ona ma to wiesz ze widze siebie podobnie.
        To jest jeszcze dziecko postawione w bardzo doroslym problemie i
        znajduje bardzo dziecinne rozwiazania. Glupio i smiesznie nawet.
        Szkoda jej bo jest ofiara wlasnej niedojrzalosci i chyba nie
        dziwisz sie teraz dlaczego jej rodzice jego nienawidza? Bedziesz
        miala dzieci to zrozumiesz w pelni. Stracili kontrole nad nia i
        mieli nadzieje ze on bedzie w stanie zapanowac nad nia.
        Niestety ale starszy partner przybiera role rodzica w takiej
        sytuacji. A to ze chciala miec dziecko z nim swiadczy o tym ze byla
        bardzo zakochana a potem podjela decyzje jak z filmu wzieta, a on
        powinien za nia latac i prosic, walczyc ze smokiem a on szybko
        poznal ciebie i wtedy doszlo do niej ze bajka sie skonczyla i
        bedzie miala inne zakonczenie.
        I tak jest jak dzieci bawia sie w doroslych kiedy jeszcze sa
        dziecmi. Dlatego na nim spoczywala wieksza odpowiedzialnosc za nia
        bo on jest duzo starszy.
        Takie jest moje zdanie.
        A to ze na poczatku chcial zebys do niej zadzwonila to nastepny
        duzy minus odemnie dla niego. Typowe obarczanie problemami innych.
        Jakie to wygodne.
        Wiesz jaka bym miala rade dla ciebie. Sprobuj stworzyc niedlugo
        jakis swoj wlasny problem. Co ci szkodzi? Ciekawa jestem jaki
        bedzie jego udzial w pomocy rozwiazania go. Mam dziwne wrazenie ze
        on jest przyzwyczajony ze wszystko krazy tylko wokol niego i
        wszyscy sa stworzeni by mu pomagac.
        Mam nadzieje ze sie myle bo wydajesz sie sympatyczna i szkoda cie
        dla niego.

        • rarely prawda i nieprawda 22.10.08, 18:34
          ona była niedojrzała to fakt i zahowala sie jak mala dziewczynak i po prostu
          uciekła od problemu ale od ciązy uciec nie mozna

          ale na nim nie spoczywala wcale wieksza odpowiedzialnośc odpowiedzialnym to sie
          jest za 10 letnie dzieci w przypadku doroslych jest sie odpowiedzialnym wobec
          nich a nie zanich

          mozna tez zastanowic sie nad podejsciem faceta i czy zdal egzamin na partnera i
          ojca tu pojawiaja sie watpliwosci

          • evitta303 Re: prawda i nieprawda 23.10.08, 11:51
            Czy zdał egzamin na partnera? Moim zdaniem tak, po pierwsze ucieszył się na
            wieść o dziecku mimo że tego nie planowali i wiedział że to ona nie dopilnowała
            branai pigułek.Cieszył się na myśl o założeniu rodziny,zmienił pracę na lepszą
            .Opowiadał wszem i wobec że będzie ojcem ,czuł się szczęśliwy.kochał ją.
            Po drugie mimo że ona go zwodziła parę miesięcy nie poddawał się bardzo
            długo,dopiero jak mu po raz enty powiedziała że nie chce z nim być i nawet za
            rok też nie i że na pewno i żeby nawet nie dzwonił to
            po prostu zaczął wychodzić do ludzi.Ileż można siedzieć w domu i cierpieć w
            samotności?I zupełnie przypadkowo, nie planując wcale że się zaangażuje poznał
            mnie .Po prostu nas "wzięło" ,nigdy wcześniej tak szybko jak twierdzi się nie
            zaangażował( zresztą po paru miesiącach poniewierania jego uczuciami było mu to
            na pewno potrzebne)ja zresztą też nie.
            Po trzecie nawet teraz kiedy już wie jak szczeniacko nieodpowiedzialnie i
            egoistycznie się zachowała jest z nią w stałym kontakcie, pyta o
            samopoczucie,wysyła pieniądze na lekarzy itp.
            A ona sama dobrze wie że zrobiła źle,że sama jest sobie winna.

            >
            > mozna tez zastanowic sie nad podejsciem faceta i czy zdal egzamin na partnera i
            > ojca tu pojawiaja sie watpliwosci
            >
        • evitta303 Re: Doradźcie !!! 23.10.08, 11:35
          Ja też pewnie w jej wieku nie byłam za mądra, no ale to to moim zdaniem
          świadczy o kompletnej niedojrzałości.Dodam że owszem jest ona młoda,ale już od
          kilku lat pełnoletnia.Rodzice jej go nienawidzą raczej dlatego że wolą wierzyć
          że to on jest ten zły i to jego wina( bo obcy) niż ze zawiniła Kochana córusia.
          Co do latania za nią, to jak najbardziej,kupował kwiaty,złotą bransoletkę
          ,jeździł do niej mimo że ona mówiła żeby tego nie robił.I tak to trwało parę
          miesięcy,żadne prośby ani błagania,to co miał siedzieć kolejne parę miesięcy w
          domu i się załamywać?
          Co do tego że chciał żebym do niej zadzwoniła,ja myślę że tak mu przyszło to do
          głowy,tak z bezsilności.Parę miesięcy cierpiał, a ona go nie chciała a nagle gdy
          poznał mnie jej się zmieniło o 180 stopni.Zupełnie się tego nie spodziewał,ona
          mu ciągle powtarzała że nie będą razem itp.On uważa że jestem dużo silniejsze
          psychicznie niż on( i zresztą ma rację) i chciał żebym jej powiedziała że go
          kocham itp.Zresztą pewnie gdyby przyszło co do czego, to sam by stwierdził że to
          bez sensu.
          On w ogóle miał ostatnio kiepski okres ,w zeszłym roku umarła jego mama po
          długiej i ciężkiej chorobie( rak) był z nią bardzo mocno związany.
          A co do moich problemów i ich rozwiązywania, to już w nie jednym mi pomógł, może
          nie jakimś dużym,ale jest w nim dużo empatii i zrozumienia.Robił dokładnie to
          czego oczekiwałam.
          Pozdrawiam Cię amugo i myślę że srogo dość go oceniasz,on naprawdę strasznie to
          wszystko przeżywa,nie sypia po nocach, budzi się z krzykiem.Ja muszę być twarda
          za nas oboje
    • marek-k-eram Re: Doradźcie !!! 23.10.08, 11:48
      Jak zdecudujesz sie na czyjaś rade z tego forum to w przypadku
      niepowodzenie (czego nie zycze) złóż reklamacje - a teraz na
      poważnie , mysle ze nawet jak bedziesz z nim to niestety ta kobieta
      nie da wam spokoju (alimenty itp.).
      Wszyskiego dobrego i aby wyszło Tobie jak najlepiej - nie "Wam"
      tylko Tobie. Bo on was dwie nie pokocha. powodzenia
      • evitta303 Re: Doradźcie !!! 23.10.08, 11:59
        Dziękuję Marku za miłe słowa :)
        Co do alimentów to on się absolutnie jak najbardziej poczuwa do ojcostwa i
        deklaruje się do ich płacenia.Tutaj nie ma dwóch zdań.Zresztą on chce na ile to
        będzie możliwe kontaktować się z dzieckiem i odwiedzać je.
        A to że ona może mącić to niestety wiem,ale jeśli chcę z nim być muszę to jakoś
        znieść.
        Twarda jestem,łatwo się nie poddaję:)
        Pozdrawiam Cię ciepło :)

        marek-k-eram napisał:

        > Jak zdecudujesz sie na czyjaś rade z tego forum to w przypadku
        > niepowodzenie (czego nie zycze) złóż reklamacje - a teraz na
        > poważnie , mysle ze nawet jak bedziesz z nim to niestety ta kobieta
        > nie da wam spokoju (alimenty itp.).
        > Wszyskiego dobrego i aby wyszło Tobie jak najlepiej - nie "Wam"
        > tylko Tobie. Bo on was dwie nie pokocha. powodzenia
        • evitta303 Re: Doradźcie !!! 14.11.08, 15:11
          No i nie ubłagalnie zbliża się czas porodu :( nie wiem jak ja to przeżyję, to
          już prawdopodobnie za 1,5 tygodnia. Od momentu kiedy ostatnio pisałam zmieniło
          się tyle że coraz bardziej się kochamy i to że widzieli się, był tam u niej
          ,rozmawiali,on powiedział jej że mnie kocha i chce być ze mną.Był nawet razem z
          nią u lekarza.Ona podobno cały czas ma nadzieję że będą razem,zrozumiała rzekomo
          swój błąd.Echh, boję się że jak zobaczy dziecko to zmięknie,mimo że bardzo mnie
          kocha..
          Pozostaje tylko czekać....
          • rarely jakies nowe wieści? 04.12.08, 17:31
    • anulickaa Re: Doradźcie !!! 14.11.08, 23:53
      Z gory zaznaczam, ze mam doswiadczenie w zwiazku z bardzo niebezpiecznym i
      toksycznym facetem, ktory na szczescie sie skonczyl, wiec moja opinia moze byc
      subiektywna. Ale powiem tak. Wiem dobrze, ze istnieja na swiecie mistrzowie
      klamstwa i kretactwa. Nie twierdze, ze Twoj taki jest, ale po 1,5 mies.
      znajomosci nie jestes w stanie za niego poreczyc obiema rekoma. Pamietaj, ze
      znasz relacje tylko jednej strony. Wiem, widzialas smsy, ale ciagle nie znasz
      kontekstu. Wiesz juz, ze bedziesz cierpiec. Pozysl teraz o tym, ze byc moze
      bedziesz cierpiec, bo z nim nie bedziesz (ciagle szansa na spotkanie kogos
      nowego). Uwierz mi, bedzie ciezko, ale przestanie bolec. Opcja druga moze oprocz
      Twojego (mam wrazenie niewatpliwego) cierpienia spowodowanymi jego rozterkami,
      moze za soba pociagnac cierpienie kilku dodatkowych osob, a przede wszystkim
      dziecka. Mysle,ze w tej chwili masz jeszcze szanse uniknac wielkiego balaganu w
      zyciu. Sytuacja jest tragiczna, kazdy wybor jest trudny, ale moim zdaniem musisz
      sie teraz od tego wszystkiego bardzo daleko odsunac. Chyba nie chcesz cale zycie
      walczyc z cieniem przeszlosci. Hmm cieniem, bardzo zle powiedziane, w koncu to
      bedzie prawdziwe dziecko i kobieta, ktora pewnie bedzie o niego walczyc.
      Notabene skoro miala takie humory (brak sniadania i pomachania mnie rozwalil) to
      dlaczego z nia byl? Wiem, bo ja kochal. I tak jak ktos powiedzal, wystarczyl
      miesiac, a on juz znalazl sobie nowa miloc zycia? Co mi tu nie pasuje. Uwazaj.
      Zycze powodzenia. Z tego co widze, jestes osoba myslaca i wrazliwa. To
      wspaniale, poczekaj na kogos innego. W przeciwnym razie ta wrazliwosc i to
      wlasnie myslenie moze kiedys nie dac Ci spokoju, gdy on bedzie jezdzil na
      spotkania z dzieckiem i jego matka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka