Dodaj do ulubionych

k o n i e c . . .

16.11.08, 13:52
dowiedzialam sie, ze znow mnie oklamuje... 3 razy wczesniej
wierzylam, ze wreszcie przestanie, wybaczalam i wrecz cala soba
blagalam o prawdziwa milosc, oddanie, o to bym byla jedyna... dosc!
czwartej szansy nie ma... odchodze! nie wiem jeszcze jak i dokad...
jest mi cholernie zle... to ponad 4 lata mojego zycia. istnieje
jeszcze zycie po milosci? ;(
Obserwuj wątek
    • konwalka Re: k o n i e c . . . 16.11.08, 14:07
      będzie cieżko...
      ale dasz radę :)
      pozdrwiam serdecznie i gratuluję odwagi
    • amuga Re: k o n i e c . . . 16.11.08, 14:31
      cheshca napisała:

      > dowiedzialam sie, ze znow mnie oklamuje... 3 razy wczesniej

      Blad! Szanse sie daje tylko raz. Po drugim razie powinnas zakonczyc
      to. Jak drugi raz darowalas to on mogl byc pewien ze i nastepny raz
      darujesz. I tak mozna przez 20, 30 lat. Czy tego chcesz?
      To byly tylko 4 lata a mogloby byc wiecej zanim wreszcie zrozumiesz
      ze to nia ma sensu. Zadne pozegnanie nie jest latwe ale od ciebie
      tylko zalezy czy dasz sobe marnowac nastepne lata czy z
      doswiadczeniem 4 letnim zaczniesz nowsze, pelne nadzieji na
      respektowanie i szanowanie ciebie jako partnerki i kobiety.
      Glowa do gory. Wszystko mozna przetrwac jak sie chce a na pytanie:
      istnieje
      > jeszcze zycie po milosci? ;(
      odpowiedz jest: jak najbardziej! i to duzo lepsze! i to zycie
      jeszcze cie pozytywnie zaskoczy nie raz. Gwarantuje ci to. Musisz
      tylko dac sobie szanse.
    • anulickaa Re: k o n i e c . . . 17.11.08, 01:52
      przede wszystkim gratuluje, zuch dziewczyna z Ciebie. Prosze Cie jednak, niech
      tym razem bedzie to rzeczywiscie ostatni raz. Nic straconego, na pewno tak
      wlasnie mialo byc, a zerwanie tego zwiazku na pewno otworzy Ci inne, nowe drogi,
      choc teraz mozesz tego jeszcze nie widziec. Niczego w zyciu nie nalezy zalowac
      (pod warunkiem, ze sie nikogo nie skrzywdzilo, taka moja opinia), i na pewno nie
      sa to stracone 4 lata. Z pewnoscia byla to jakas lekcja, pewnie odpowiesz sobie
      na to pytanie za akis czas, jako spelniona z kims innym kobieta, ktora ulozyla
      sobie zycie, bo wiedziala jak odroznic ziarno od plew. Panu podziekowalas i
      bardzo dobrze, faceci sie nie zmieniaja, wiec niestety takim zachowaniem pewnie
      daleko nie zajedzie , zreszta , to juz nie Twoj problem. Przed Toba nowe zycie,
      juz bez jego klamstwa i podlosci. Na szczescie!Glowa do gory, daj sobie czas, na
      pewno boli, ale uwierz mi...od teraz powoli bedzie juz tylko lepiej. Pozdrawiam
      serdecznie i trzymam kciuki!
      • cheshca Re: k o n i e c . . . 17.11.08, 14:26
        no niestety to nie jest takie proste :( ten pan jest moim mezem...
    • maretina Re: k o n i e c . . . 17.11.08, 07:32
      istnieje. w moim przypadku prawdziwa milosc przyszla wlasnie po tej,
      przez ktora wylalam morze lez. trzymaj sie. pewnego dnia zaswieci
      slonce!
    • trzy_krzyzyki Re: k o n i e c . . . 17.11.08, 14:34
      Jeszcze się zdziwisz, że dałaś się robić w trąbę tyle razy;)
      • cheshca Re: k o n i e c . . . 17.11.08, 15:02
        ach, mam mieszane uczucia. poinformowalam go o tym, ze odchodze.
        oddalam obraczke i pierscionek zareczynowy, sama tez zdjelam mu
        obraczke z palca. ale po pierwsze: sam sie przyznal (i wlasciwie sam
        sie przyznawal za kazdym razem), nie zdradzil mnie i nie uderzyl...
        tylko ( a wlasciwie az) klamal. wczoraj plakal i blagal na kolanach.
        cholera. ja mam chyba za dobre serce.
        • amuga Re: k o n i e c . . . 17.11.08, 16:54
          Znam takie rodziny ktore szarpaly sie po 20 lat a i tak w koncu sie
          rozwiodly. Najpiekniejsze lata kobiety zmarnowane. Oczywiscie pan
          sie nie zmienil i nie zamierzal mimo iz za kazdym razem bardzo
          przepraszal i obiecywal poprawe. Kobieta w koncu wystapila o rozwod
          i pretensja byla znowu bo skoro tyle lat to tolerowala to dlaczego
          wlasnie teraz. I oczywiscie ona byla zla. Tacy panowie nie maja
          trudnosci w znalezieniu nowej glupiej bo mydlenie oczu to ich
          specjalnosc i nastepna po jakims czasie znowu nie moze sie od niego
          uwolnic.
          Jezeli nie macie dzieci to nie marnuj sobie zycia z nim.
          Pamietaj. Nigdy nie jest lepiej. Przewaznie jest gorzej i jak
          chcesz przezyc zycie jako cierpietnica to tkwij w tym zwiazku ale
          mysle ze zaslugujesz na cos lepszego.
          Kazde rozstanie jest trudne i nie zamierzam cie oszukiwac ze nie,
          ale tez wszystko mozna przetrwac i zmienic jak naprawde sie chce.
          Jestes uzalezniona od niego dlatego jest ci tak ciezko ale czy
          chcesz by twoje zycie dalej wygladalo tak jak wyglada? A nie zmieni
          sie jak zostaniesz przy nim.
          Czy tym razem on przeprasza w jakis szczegolny sposob. Czy nie
          wyglada to dokladnie tak samo jak 3 razy wczesniej. Dlaczego
          myslisz ze nie bedzie 5-go czy nastepnego razu?
          A samo to ze okolicznoscia lagodzaca jest ze sie przyznaje to
          swiadczy o tym ze jest idiota i swinia, ze przyznaje sie co ktorys
          raz i ze zostawia sobie furtke otwarta na nastepne bo przeciez on
          jest taki "porzadny" bo sie przyznaje.
          Dla mnie to wyrafinowane robienie z ciebie glupiej.
          Sluchaj znakow jakie dostajesz od Boga juz 4 razy ze ten zwiazek
          nie ma przyszlosci. Przynajmiej szczesliwej przyszlosci.

          > nie zdradzil mnie i nie uderzyl...
          > tylko ( a wlasciwie az) klamal.

          To twoje TYLKO swiadczy o tym jak jestes przez niego zdominowana i
          pozbawiona godnosci i pewnosci siebie.
          Jeszcze troche i zaczniesz sie sama obwiniac za jego zdrady.
          Przypuszczam ze on nie bedzie chcial chodzic na terapie bo przeciez
          on jest w porzadku bo sie przyznaje (na wszelki wypadek dodaje ze
          to cyniczne) ale moze ty bys poszla co pozwoliloby ci
          dowartosciowac sie i zrozumiec w jakim bagnie tkwisz a w
          konsekwencji uwolnic sie od tego.
          Wedlug mnie szkoda czasu na dawanie mu nastepnej szansy.

          Wiesz co mi kiedys powiedzial jeden chlopak? Ze mezczyzni to swinie
          dlatego zdradzaja a kobiety glupie bo to toleruja i dopoki beda to
          tolerowac to nigdy sie to nie zmieni.
          No chyba on jako facet wie to najlepiej!
    • delayla istnieje 17.11.08, 17:17
      Pozałamuj się, popłacz, przebolej...
      a potem lecimy dalej - tylko, że od nowa :)
      • shummir Re: istnieje 17.11.08, 17:32
        Pewnie że istnieje! Ja po zerwaniu z moją wielką miłością myślałam
        że umrę, (ale zerwałam bo związek był toksyczny i koszmarnie
        wykańczający).Dałam radę, chociaż bardzo długo o nim myślałam,
        widywałam na mieście z "nową" dziewczyną...
        Teraz jestem w 5 letnim innym związku, w przyszłym roku mamy ślub.
        Obejrzałam mojego eks profil na naszej klasie, zdjęcia z
        dziewczyną... mam nadzieje że są szczęśliwi i już dawno mu
        wybaczyłam.
        Jednego jestem pewna wtedy podjęłam dobrą decyzję.
        Teraz jestem szczęśliwa na 1000% pozdrawiam Tobie się też uda:)
    • lucerka Re: k o n i e c . . . 17.11.08, 17:40
      istnieje
      > jeszcze zycie po milosci? ;(

      Istnieje. Nawet nie jedno ;) Zacisnij zeby i przetrzymaj nieprzyjemny
      okres. Potem tylko ci ulzy. Ciezko jest ignorowac lzy i przeprosiny
      kochanego czlowieka ale oplaci sie. Zobaczysz.
      • marzeka1 Re: k o n i e c . . . 17.11.08, 17:46
        " 3 razy wczesniej
        wierzylam, ze wreszcie przestanie, wybaczalam i"- BŁĄD, wybaczyć można raz, potem już recydywa, którą pan wykorzystuje, bo wie,że uzyska rozgrzeszenie.
        • cheshca Re: k o n i e c . . . 17.11.08, 21:56
          kurcze, to jest wszystko bardzo ciezkie. bo po pierwsze: ja go
          kocham, po drugie: ani mnie nie zdradzil, ani nie uderzyl, ani nie
          chodzi na piwo z kolegami do rana. klamal. bezczelnie klamal bo byl
          tchorzem, zeby przyznac sie, ze robi cos, czego ja nie akceptuje.
          nie przyznawal sie bo wlasnie bal sie ze odejde, a teraz kiedy sie
          przyznal, tez chce odejsc. i cholera, meczy mnie zycie z klamca, nie
          akceptuje tego i nie zaakceptuje tego nigdy. nie chce zyc ciagle w
          strachu, czy przypadkiem znow nie klamie... ale tez ja nie chce zyc
          z nikim innym. bo mi jest przy nim dobrze poza... sklonnoscia do
          klamstw ;(
          • amuga Re: k o n i e c . . . 17.11.08, 22:30
            Hurra!
            Nie zdradza, nie bije, nie chodzi na piwo!
            Tylko klamie! Przyznaje sie do zdrad ktorych nie zrobil.

            > ale tez ja nie chce zyc
            > z nikim innym. bo mi jest przy nim dobrze <<

            Czy wy wszyscy jestescie normalni?

            Pomalu trace wiare w czlowieka.
            Chyba koncze swoj udzial na tym forum bo dzisiaj sie zalamalam
            calkowicie. To chyba powinno byc forum dla przedszkolakow i
            wiecznie niespelnionych kochanek - idiotek.
            • teklana Re: k o n i e c . . . 17.11.08, 22:48
              amuga,może jednak zmienisz zdanie i pozostaniesz z nami?;-)Dziś
              załamka,ale jutro tez jest dzień;-)Nie sugeruj sie tylko
              wypowiedziami ,które Cie wnerwiają-jest nas tu wiele rozsadnych
              ludzi z którymi dyskusja nie musi być jałowa ;-))))
          • teklana Re: k o n i e c . . . 17.11.08, 22:44
            Ktoś wcześniej za szybko Cię pochwalił ;-)Ale nic to.
            Nie wiem jakiego typu sa te kłamstwa i czy sa bardzo krzywdzące.Wiem
            natomiast,że nie akceptujesz takiego stanu rzeczy-nie to co te
            w "dobrej wierze".
            Miotasz sie okrutnie.Raz mówisz wielkimi literami KONIEC,potem sie
            wyłamujesz i kochasz tchórza........
            Nie chcesz żyć w ciagłym strachu,że znów okłamie-nie żyj.Zostaw męża-
            rozwody są też dla ludzi.Ale Ty w sumie chcesz,a nie
            chcesz.chciałabyś ,ale sie boisz i tak na zmianę.
            Dla mnie kłamstwo to okropność.Obawiam się,że że w rezultacie
            zaakceptujesz kłamce i zycie zakłamane z nim.
            • cheshca Re: k o n i e c . . . 17.11.08, 23:06
              no miotam sie... to fakt. wczoraj juz bylam taka pewna! nawet
              znalazlam juz wzory pozwow rozwodowych... gdybym sie nie miotala,
              nie pisalabym tu. chyba podswiadomie chcialam, zeby ktos mi napisal,
              ze nic takiego strasznego ten moj maz nie robi, ze gorsze rzeczy
              ludzie robia. moj maz zachowal (zachowywal) sie jak kawal drania. z
              jednej strony chcialabym odejsc, z drugiej jednak nie wyobrazam
              sobie zycia z nikim innym. mloda jestem, moze glupia. z drugiej
              strony wiem, ze relacja to jest praca i nie mozna sobie od kogos tak
              po prostu odejsc bo cos zrobil zle. ludzie zdrady wybaczaja,
              nieprzespane noce, awantury, wyzwiska...

              milosc oglupia.

              dla mnie klamstwo to rowniez okropnosc... to wlasciwie, tak jak pare
              miesiecy temu tutaj napisalam, najwiekszy grzech przeciwko milosci...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka