Dodaj do ulubionych

kochanka- ta lepsza parterka

24.11.08, 13:01
Adama poznałam na konferencji w Gdańsku. Od razu przyciągnął moją uwagę. Po
zapoznaniu poszliśmy do restauracji, gdzie rozmawialiśmy przez dobre 3
godziny. Wyjawił mi, że ma żonę i dwójkę dzieci, ale że nie ma dobrego
kontaktu z żoną i że jest z nią tylko i wyłącznie dla młodych. Tej nocy
skończyliśmy w łóżku. Kochaliśmy się z 5 razy, tak intensywnie i cudownie jak
z nikim wcześniej. Było cudownie.

Jestem dalej w stałym kontakcie z Adamem. Spotykamy się zazwyczaj 3-4 razy w
tygodniu, prawie zawsze kończąc nadzy w objęciach. Trwa to już około pół roku
i moja znajoma mnie ostatnio zapytała czy nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia.

Otóż nie. Nie wydaje mi się, żeby jego żona była jego warta. Skoro nie może
mu dać wszystkiego o czym marzy, a ja mogę to wydaję mi się naturalne, że
kocha się we mnie. Dodam, że czuję, że dodałam kolorytu jego życiu zarówno pod
względem seksualnym jak i w całej reszcie. Nie zamierzam go zmuszać do
pozostawienia żony. Tak nam dobrze. Ja nie potrzebuję papierka, który mi
powie, że mąż mnie kiedyś kochał. Wystarczy, że czuję, że dla niego jestem tą
jedyną.
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 13:07
      Zawsze możesz sobie dobudować ideologię, prawda? skoro pasuje ci,że żona nie jest warto chłoptysia, twój problem.
      "Wyjawił mi, że ma żonę i dwójkę dzieci, ale że nie ma dobrego
      kontaktu z żoną i że jest z nią tylko i wyłącznie dla młodych."- BANAŁ, oklepany banał,a ty jak większość łykasz to jak młody pelikan.Pewnie jeszcze mówił, że z żoną to 0 seksu.
      Baw się dalej w malarkę życia.
    • maly.jasio Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 13:10
      ferludi napisał:Ja nie potrzebuję papierka, który mi
      > powie, że mąż mnie kiedyś kochał. Wystarczy, że czuję, że dla
      niego jestem tą jedyną.


      Wreszcie jakas rozsadna postawa zyciowa.
      I tak 3maj :)
    • mamba8 Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 13:12
      Po pierwsze twój wątek to prowokacja (jak mi się zdaje). Nie bardzo zadajesz
      pytań, więc spodziewasz się opinii nt.

      Może jest Ci i dobrze, ale hehe nie wierz w to, że jesteś lepsza od żony. On
      musi Cię jakoś bajerować, prawda? Znudzi mu się, to odrzuci Cię w kąt jak
      niechcianą zabaweczkę. Tak się dzieje z kochankami po jakimś czasie. Jeśli Ci to
      odpowiada to się baw, ale on wróci raczej do swojej żony. Innym przykładem na
      to, ze nie opłaca się być kochanką jeśli jesteś samotna, bo odczujesz swoją
      samotność ze zdwojoną siłą. Nastąpi to, kiedy się pojawi chęć na dziecko, czy
      wszystkie samotne noce i święta, kiedy on będzie ze swoją żoną :)

      Jak mówiłam, jeśli Ci to odpowiada to czemu nie?
    • vandikia Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 13:13
      nawet jeżeli jest mu dobrze z Tobą w łózku nie oznacza
      automatycznie, że jesteś dla niego ta jedyną itd..

      pół roku mówisz.. przyjdź za rok i napisz, że to Ci wystarcza, wtedy
      uwierzę :)
    • zimowa.net Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 13:17
      Czujesz ,ze jestes tą jedyną? No prosze Cie :)
      Facet zdradza swoja zoną- jak dla mnie kretyn..a Ty powinnas mieć
      wyrzuty sumienia, bo wchodzisz z buciorami w cudze życie. Nie wiem
      czy znasz takie powiedzenie: Jak suka nie da, to pies nie wiezmie.
      Pomysl troszke,zanim napiszesz,ze jestes ta jedyna. Facet Cie
      poprostu wykorzystuje. Skoro nie zostawi zony dla Ciebie..to
      znaczy,ze jestes "ta druga" a nie "ta jedyna".. Niedlugo sie Toba
      znudzi i wroci do tej jedynej...
      • malwan Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 13:26
        Zgadzam się z autorką wątku, nawet jeśli to prowokacja.

        Wolę być na miejscu kochanki niż zdradzanej żony. I tyle.
        I nie każda kochanka oczekuje, że facet dla niej zostawi żonę i
        przewróci swoje życie do góry nogami.
        • justysialek Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 15:37
          Kochanka, tak samo jak zdradzający facet, nie postępują honorowo.
          Czy słowo dane innemu człowiekowi, już nic w tych czasach nie
          znaczy?!
          Ja rozumiem, że można się odkochać, zakochać w kimś innym, że z
          czasem coś się zmienia, kończy ale od tego są rozwody, żeby można
          było znowu dupczyć kogo się zechce, a tak to nic innego tylko
          kłamstwo, zabawa czyimś kosztem, egoizm i brak honoru!
          • malwan Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 15:43
            "...a tak to nic innego tylko
            kłamstwo, zabawa czyimś kosztem, egoizm i brak honoru!..."

            Akurat z tym się zgadzam, tylko co to ma do rzeczy?
            Nie sądzę, żeby Niewiernego Męża wzruszały takie osądy i epitety.
            NM powinien pomyśleć o zonie i dzieciach, kochanki raczej obce osoby
            nie zajmują i nie podejrzewam Jej o jakieś szczegóolne pokłady
            empatii. Te, co ją mają, przegrywaja już na wstępie.
            • justysialek Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 15:49
              Może jednak wzruszą jakąś młodą, naiwną, która nie do końca zdaje
              sobie sprawę, co robi.
              Mnie tam obcy ludzie też obchodzą, głupia może jestem ale cóż -
              mierzę innych swoją miarą i dlatego spodziewam się podobnych
              reakcji. Mam po prostu nadzieję, że część tych kobiet robi to z
              głupoty a nie wyrachowania, bo przecież zyskuje na takim układzie
              mało która.
              • rudacleo Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 16:27

                > Mam po prostu nadzieję, że część tych kobiet robi to z
                > głupoty a nie wyrachowania, bo przecież zyskuje na takim układzie
                > mało która.

                Hmm, z glupoty raczej nie. Na wlasnym przebrzmialym przykladzie
                powiedzialabym raczej, ze z naiwnosci i zaslepienia. Milosc zaslepia
                rozum kompletnie. Budzisz sie z tego i przegladasz na oczy jak
                zaczyna doskwierac Ci samotnosc w weekendy, wtedy rozumiesz, ze tak
                naprawde nie masz nic. Pare ukradzionych chwil nie zaspokoi potrzeby
                bycia z kims i budowania zycia.
                Nie sadze, zeby to mialo cokolwiek wspolnego z wyrachowaniem.
                Przynajmniej nie w moim przypadku. Zakochujesz sie, nie myslisz, nie
                oceniasz sytuacji wlasciwie, a dopiero potem widzisz w co wpadlas,
                jak ci jest zle i zastanawiasz sie jak wyjsc z tego z twarza i jak
                najmniej ucierpiec. A ucierpisz zawsze i to bardzo.
                Niewielu sie udaje? Tak, to prawda. Ale zazwyczaj juz na poczatku
                wiadomo czy sie uda czy nie. Albo facet sie zackochal i naprawde nie
                dogaduje sie z zona i odchodzi od niej, albo od razu mowi, ze nie
                odejdzie od rodziny, a ty masz nadzieje, ze jednak mu sie zmieni.
                O naiwnosci.
        • winomusujace Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 20:44
          lol co za rozróżnienie :)
          a wolisz być na miejscu zdradzanej kochanki czy nie zdradzanej
          żony :P?
      • gondra Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 13:38
        > czy znasz takie powiedzenie: Jak suka nie da, to pies nie wiezmie.

        Dobija mnie bezrefleksyjne powtarzanie tego durnego,
        szowinistycznego powiedzonka, szczególnie gdy posługują sie nim
        kobiety. Ciekawe czy zastanawiaja sie o co w nim naprawdę chodzi,
        czy klepia je bo "ładnie" brzmi?

        A co do meritum - dlaczego uważacie, że kochanka zawsze marzy o tym
        żeby meżuś zostawił dla niej rodzinę? Jeśli sie dobrze bawi i nie
        oczekuje poważnego związku to jest na lepszej pozycji niż zdradzana
        żona. Osobiscie nie pochwalam ani żon, które pazurami walczą o
        niewiernego męża, ani kochanek, które muszą sie zabawiać akurat z
        żonatym, ale z dwojga złego lepiej być "suką" niz męczennicą.

        Oczywiście autorka napisała duzo bzdur - ta gadka o tym, że żona
        jest be i jes z nia tylko dla dzieci, to że jest jedyną.

        Mąż zostanie z żoną, bo tak mu wygodniej, przyzwyczaił sie, może
        nawet kocha etc. Ale jest mu nudno to kochanka jest atrakcyjniejszą
        postacią.
      • iwonesik Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 13:42
        Wczoraj zakończyłam związek z żonatym mężczyzną. Nie trwał co prawda
        pół roku, ale ponad miesiąc. Zakochałam się w Nim, On we mnie. Nie
        rozmawialiśmy o Jego rodzinie, bo chcieliśmy się cieszyć sobą. Nie
        łączył nas tylko udany seks, ale również, wspólne zainteresowania,
        pasje. Mogliśmy przegadać kilka godzin o wszystkim i o niczym. Tylko
        było mi źle w długi weekend listopadowy i w każdy weekend, który
        spędzał ze swoimi przyjaciółmi, rodziną. Dlatego cierpię dzisiaj i
        bede cierpiałą jeszcze długo... Brakuje mi Jego telefonów, słodkich
        smskó wysyłanych o różnych porach dnia i nocy:)
        Super facet, tylko zajety:( BBB tęsknie za Nim, nie moge się na
        niczym skupić, brakuje mi Go, ale tak postanowiłam. odejście od
        rodziny w tych czasach jest dosyć skomplikowane: wspólne kredyty,
        mieszkania, działki, samochody:(
        • malwan Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 13:47
          Zrobiłaś to co uwazałaś za słuszne i najlepsze dla Ciebie.

          Uwazam, ze decydując się na taki układ należy zbyt wiele nie
          oczekiwać, cieszyć sie tym co jest ot tak , po prostu i nie
          ograniczać swojego zycia li tylko do Szanownego Pana.
        • winomusujace Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 20:45
          taaaa, wielkie poważne, miesięczne zakochania... hehe
          • iwonesik Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 21:05
            Niekiedy miesięczne zakochanie jest tak intensywne i silne, że zakończenie związku niesamowice boli:(
            • winomusujace Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 21:32
              no dla Ciebie na pewno, jemu pewno łatwiej ma w końcu rodzinę i
              przyjaciół - dużo czasu wypełniaczy.

              a wd mnie jakby to było naprawdę coś to i kredyty i działki nie
              miałyby znaczenia, jak ktoś patrzy na wygodę to chyba niewiele to ma
              wspólnjego z prawdziwą miłością..
        • kochamkobiety Re: kochanka- ta lepsza parterka 25.11.08, 00:14
          iwonesik napisała:

          > Wczoraj zakończyłam związek z żonatym mężczyzną. Nie trwał co
          prawda
          > pół roku, ale ponad miesiąc

          To mało. Trzeba było pociągnąć:)
          (jak masz do mnie sprawę z poprzedniego wątku, to napisz komentarz
          na blogu)
    • kardimbir szmate? 24.11.08, 13:29
      przepraszam, ze zacytuję: Skoro nie może mu dać wszystkiego o czym marzy, a ja
      mogę to wydaję mi się naturalne, że kocha się we mnie.

      Nie w Tobie. Z Tobą. Weisen Sie, dass Sie eine Szmate ist?
      • sandraa2 Re: Prowokacja!! 24.11.08, 13:34
        Nastepna prowokacja.Ludzie nie odpisujcie na takie glupie watki,nie
        dajcie sie wkrecic w prowokacyjne watki.
        • malwan Re: Prowokacja!! 24.11.08, 13:36
          Wątek-nawet jeśli prowokacyjny-wcale nie jest głupi jak sadzę.
          Wkurzają mnie bardziej slogany i powtarzane do znudzenia pierdy o
          kochance jako złu wszelakim i określaniu jej per "szmata".
          • mojboze Re: Prowokacja!! 24.11.08, 14:40
            Jak dla mnie kochanka to zło wszelakie i zasługuje na znacznie gorsze epitety.
            Mówię to z perspektywy dziecka, któremu rozkapryszona dziunia zniszczyła
            dzieciństwo. Nie mam tolerancji ani dla tchórzliwych mężów ani wrednych "szmat"
            ani naiwnych dziewczynek, czyli dla żadnych rozbijających rodzinę (niekoniecznie
            w sensie sakramentalnym). Cieszę się za każdym razem, gdy słyszę, widzę i czytam
            o zapłakanej, zostawionej dziuni.
            • malwan Re: Prowokacja!! 24.11.08, 14:46
              Gratuluje.

              Ciekawa jestem co daje takia postawa i sianie jadu.
              Jak dla mnie jesteś typową przedstawicielką "polactwa".
              Pozdrawiam
              • mojboze Re: Prowokacja!! 24.11.08, 14:51
                "Polactwa"?
                Nie sądzę, aby dzieci w innej kulturze mniej cierpiały przy rozwodzie rodziców.
                Taka postawa nic mi nie daje, ale tak właśnie reaguję na takie panienki jak
                założycielka postu.

                Nie lubię gdy się krzywdzi innych dla własnej przyjemności i nic na to nie
                poradzę, według Ciebie to "polactwo" według mnie silne poczucie sprawiedliwości.
                • maly.jasio wszystko ladnie pieknie :) 24.11.08, 14:55
                  mojboze napisała: >

                  Nie lubię gdy się krzywdzi innych dla własnej przyjemności
                  i nic na to nie poradzę,

                  Wszystko ladnie pieknie. Zwracam tylko (niniejszym) uwage, ze
                  raczej nie czesto krzywdzi sie innych dla cudzej przyjemnosci :)
                • malwan Re: Prowokacja!! 24.11.08, 15:03
                  Dla własnej przyjemności, to obawiam się, skrzywdził cię Twój
                  ojciec. To on miał dzieci i żonę.
                  Śmieszne jest to Twoje poczucie sprawiedliwości...i żałosne.
                  • mojboze Re: Prowokacja!! 24.11.08, 15:14
                    O ojcu mam podobne zdanie jak o jego kochance. Ojciec miał dzieci i żonę, a ona
                    była "przyjaciółką" rodziny. I tyle o mnie.

                    Szkoda, ze dla Ciebie czyjeś uczucia (w tym wypadku najmniej wszystkiemu winnego
                    dziecka) są dla Ciebie śmieszne. I dziwne, że z taką żarliwością bronisz kobiet,
                    które rozwalają życie innym kobietom.

                    Nie wiem. co jest bardziej żałosne...

                    Pizdrawiam i bez komentarza.
                    • malwan Re: Prowokacja!! 24.11.08, 15:19
                      Czytaj ze zrozumieniem, a przynajmniej uważnie.
                      Napisałam, ze śmieszne jest Twoje poczucie sprawiedliwości.
                      Dziecko w każdej sytuacji jest bogu ducha winne jeśli o rozwodach
                      mówimy. Tyle.
                      • wanilinowa Re: Prowokacja!! 24.11.08, 15:22
                        a czemu miałaby nie czuć żalu do ludzi którzy zniszczyli jej dzieciństwo? dzieci
                        widzą wszystko w czarno-białym odcieniu, nie przemawiają do nich szare
                        usprawiedliwienia "że żona go nie rozumiała" "że pani się zakochała i nic nie
                        może poradzić".. dziecko wie że była rodzina i nie ma rodziny, tatuś puścił się
                        z przyjaciółką rodziny.
                        nie wiem co w tym śmiesznego
                        • malwan Re: Prowokacja!! 24.11.08, 15:29
                          Żal dziecka to jedno.
                          Ja napisałam, że śmieszne jest jej poczucie sprawiedliwości jako
                          dorosłej osoby. Pielęgnując w sobie poczucie krzywdy i życząc
                          ludziom jak najgorzej skończy raczej na kozetce u psychologa.
                          • justysialek Re: Prowokacja!! 24.11.08, 15:41
                            Dlaczego śmieszne? Naprawdę śmieszy cię to, że ktoś mam takie
                            problemy, że kogoś nienawidzi i źle mu życzy?! Mnie to raczej
                            przeraża i smuci niż śmieszy.
                          • wanilinowa Re: Prowokacja!! 24.11.08, 15:41
                            myślę jednak że powinnaś się powstrzymać od oceny sytuacji którą znasz z
                            opowieści, bo może okazać się że Ty też nie umiałabyś wspaniałomyślnie wybaczyć
                            (przypuszczenie graniczące z pewnością)
                            • malwan Re: Prowokacja!! 24.11.08, 15:45
                              Na litość boską, a na jakiej podstawie mam pisać to co myślę?! No
                              chyba na podstawie słowa pisanego.

                              Żesz...
                              • wanilinowa Re: Prowokacja!! 24.11.08, 15:50
                                pewnie że możesz.. tylko miej na względzie że Twoja krytyka jest naiwna.
                                przejaskrawiając: wygląda to tak jakbyś napisała anorektyczce "śmieszna jesteś z
                                tym odchudzaniem, weź coś zjedz kretynko" :-)
                                • malwan Re: Prowokacja!! 24.11.08, 15:53
                                  Naiwna?
                                  Lejesz miód na moje...oczy?!...

                                  I nie pytałam czy mogę, a rzcaej o to na jakiej podstawie mam
                                  wyciagać wnioski. Bo wiem, ze mogę...
                                  • wanilinowa Re: Prowokacja!! 24.11.08, 16:07
                                    tak, naiwna. po pierwsze dlatego że wyskakujesz z wyświechtanym argumentem o
                                    "polactwie" nie potrafiąc wyjaśnić jego znaczenia. po drugie dlatego że
                                    oczekujesz od każdego anielskiej cierpliwości i wyrozumiałości
                                    • malwan Re: Prowokacja!! 24.11.08, 16:09
                                      A skad wiesz, że nie umiem?

                                      Bez odbioru poproszę, bo już sie pyskówka zaczyna.
                                      • wanilinowa Re: Prowokacja!! 24.11.08, 16:14
                                        > A skad wiesz, że nie umiem?
                                        >

                                        bo nie udzieliłaś odpowiedzi. zresztą to typowy argument "zastępczy"

                                        > Bez odbioru poproszę, bo już sie pyskówka zaczyna.

                                        jeśli puszczają Ci nerwy to faktycznie lepiej nie ciągnij tego tematu
                          • kochanica-francuza odczepcie się od mojboze i cieszcie się 24.11.08, 20:23
                            że was to nie spotkało. a cudze resentymenty i nienawiści do ojców/dziuń to nie
                            wasza sprawa.
                    • listekklonu Re: Prowokacja!! 27.11.08, 14:10
                      > O ojcu mam podobne zdanie jak o jego kochance. Ojciec miał dzieci i żonę, a ona
                      > była "przyjaciółką" rodziny.

                      Samo życie niestety. Z moimi rodzicami było dokładnie tak samo i do tej pory
                      jestem uczulona na kochanki, ze szczególnym uwzględnieniem kochanek, które były
                      "przyjaciółkami" zdradzonej żony. Obrzydlistwo.
                      • mojboze Re: Prowokacja!! 27.11.08, 16:37
                        Dziękuję!
                        Już myślałam, że tylko ja jestem dziwna i nie życzę wszystkiego najlepszego na
                        nowej drodze życia kochankom!
                    • zuziam4 Re: Prowokacja!! 02.12.08, 19:11
                      a ja jestem ta zdradzoną żoną i wiem jak to wygląda z drugiej strony. Wiem tez
                      że jeśli małżonek nie chce to nie skorzysta niezależnie od atrakcyjnych pań
                      wokoło. Mój skorzystał. Dla kontrastu wybrał piękna niebieskooka blondynkę. 10
                      lat młodszą!!!cóż jako żona czuje sie do dupy i nie wiem do kogo mieć żal, do
                      siebie że pozwoliłam się oszukać czy do niego...był sprytny. Ale kłamstwo ma
                      krótkie nogi. Teraz nie wiem co robić, bo mamy dziecko, które świata poza
                      tatusiem nie widzi...
        • maly.jasio No i co? 24.11.08, 14:08
          sandraa2 napisała:
          Ludzie nie odpisujcie na takie glupie watki,nie
          > dajcie sie wkrecic w prowokacyjne watki.


          A niby dlaczego nie - skoro mamy przy tym znakomita zabawe ? :)
      • orzech_laskowy_x Re: szmate? 24.11.08, 16:52
        z taką znajomoscia jezyka to na forum nie wyskakuj. chyba: wIssen..., dass... SIND
    • oposka Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 13:35
      >dla niego jestem tą jedyną.


      tego nie wiesz ?
      Jak równiez tego ze z Tobą spotyka sie 3-4 razy w tygodniu
      a z jeszcze inna w pozostałe dni
      no bo przeciez tydzień ma 7 dni . Prawda ?
    • pierogal Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 13:59
      wiesz co ferludi...morze i kocha się z tobą, ale pamiętaj z kim spędził ostatnie
      x lat. pamiętaj z kim stwożył więź psychiczną, pamiętaj z kim spłodził dzieci.
      to ty nie jesteś jego warta, bo z tobą nie stwoży stałego związku. a seks minie.
      i poczujesz się jakbyś została wykorzystana
      • ferludi tam nigdy nie było miłości 24.11.08, 14:26
        Adam twierdzi, że z żoną się ożenił z powodu zajścia w ciąże. Nigdy nie było tam
        miłości. Twierdzi też, że przy niej nie jest w stanie bez wspomagacza maxigry
        osiągnąć wzwodu. Jak bardzo musi go nie podniecać ta kobieta. Przy mnie wszystko
        jest ok. Mam wrażenie, że kiedyś jak już jego dzieci będą dorosłe zostawi tę
        kobietę i spędzi resztę życia z osobą, którą kocha- mną.
        • wanilinowa Re: tam nigdy nie było miłości 24.11.08, 14:28
          "ferludi napisał:"

          zmieniaj płeć w ustawieniach jak się porywasz na takie prowokacje :)
          • maly.jasio a co to za prowokacja ? 24.11.08, 14:37
            wanilinowa napisała:
            > zmieniaj płeć w ustawieniach jak się porywasz na takie
            prowokacje :)
            >

            A co to za prowokacja ? To raczej niewinny zarcik w 5-ciu zdaniach.
            Prowokacja to jest wtedy, gdy tekst liczy min. 50 zdan.
            • wanilinowa Re: a co to za prowokacja ? 24.11.08, 14:43
              wiem;) ale teraz byle troll mieni się "prowokatorem", więc chyba uległam modzie
              na to słowo
          • mamba8 Re: tam nigdy nie było miłości 24.11.08, 14:38
            Zawsze byłam cholernie ciekawa jak wy to sprawdzacie. Przecież nie w wizytówce,
            której nie ma :)
            • wanilinowa Re: tam nigdy nie było miłości 24.11.08, 14:42
              cytując wypowiedź masz: X napisał, X napisała lub X napisał(a)
              • mamba8 Re: tam nigdy nie było miłości 24.11.08, 14:43
                a no fakt....dobre :D
        • marzeka1 Re: tam nigdy nie było miłości 24.11.08, 14:33
          "Mam wrażenie, że kiedyś jak już jego dzieci będą dorosłe zostawi tę
          kobietę i spędzi resztę życia z osobą, którą kocha- mną."- ale nim te dzieci dorosną, policz, ile to samotnych Wigilii,Świąt Bożego Narodzenia, Sylwestrów, tylko w przelocie jakieś bzykanko, nawet 5-ciokrotne.No i zawsze za te ileś tam lat, czekając aż dzieci dorosną, możesz zostać wymieniona na młodsze ciało.
          • falafer Re: tam nigdy nie było miłości 24.11.08, 14:49
            A skąd wiesz, że to nie żydówka albo buddystka:D?
        • mojboze Re: tam nigdy nie było miłości 24.11.08, 14:47
          Za to jego dzieci będą Cię bardzo kochać i szanować za to rozbicie rodziny.
          Dzień w którym kochanka mojego ojca zachorowała na raka, był jadnym z
          najpiękniejszych w moim życiu. Teraz jako dorosła osoba wciąż jej nienawidzę.
          Pomyśl jaką krzywdę musiała wyrządzić mi i mojemu rodzeństwu, że nawet teraz
          wciąż odczuwamy palący gniew na myśl o niej.

          I zacznij logicznie myśleć, skoro Adaś spłodził dzieci, to znaczy, że go żona
          jednak podniecała... Widocznie należy do tych, których kręci to, co nowe... Za
          pół roku będzie inna ferludi, bo Ty już przestaniesz go podniecać...
          • mamba8 Re: tam nigdy nie było miłości 24.11.08, 14:59
            Ja nie rozumiem, macie do niej pretensję, a.........nie do niego samego? To że
            rodzic jest z kimś innym, nie oznacza ze ma nie być rodzicem.
          • nawrocona5 Re: tam nigdy nie było miłości 24.11.08, 15:07
            > Dzień w którym kochanka mojego ojca zachorowała na raka, był jadnym z
            > najpiękniejszych w moim życiu.

            Świrom mówimy NIE!
            Czy w tym kraju jest za mało psychiatrów?
            • mojboze Re: tam nigdy nie było miłości 24.11.08, 15:18
              No tak zapomniałam, że są ludzie, którzy nigdy nie odczuwają nienawiści, gniewu
              czy bólu... A jeśli ktoś odczuwa, to na pewno psychol.
              Jako dziecko tak to widziałam, i wcale nie jest to oznaka bycia "świrem". Dla
              dziecka świat jest czarno-biały i nie ma szarości. Zanim zaczniesz rzucać
              werdykty na nieznane Ci osoby, poczytaj trochę w tym temacie.
              Teraz, gdy dorosłam, wciąż gniewam się na tę kobietę, i tłumić tego nie
              zamierzam. Choć śmierci i choroby już jej nie życzę.
          • agiee1988 Re: tam nigdy nie było miłości 24.11.08, 15:08
            bylam w takim zwiazku, tyle ze to byla dziewczyna. narzekal ze seks nie jest
            udany. bylam "kochanka". nie liczylam na niego, na jego milosc itp. liczyl sie
            seks. ona podobniez zostalam zgwalcona i nie mogla dac ostrego seksu.potem
            oznajmila ze jest w ciazy, a brala pigulki. po tym sie kochalismy 2-3 razy. ja
            zniknelam wzieli slub.

            niedawno jego kumpel powiedzial ze sie kloca kto kogo zdradza.on jej a ona jemu
            to zarzuca. kumpel stwierdzil ze jak sie niekocha i nie ufa drugiej osobie to po
            co slub.
            o malo co niedoszlo do ich rozwodu. on zaczal wiecej pic itp itp itp

            jak jeszcze "bylismy razem" to kochanek mi powiedzial ze jakby ona sie
            dowiedziala o zdradzie to nici bylyby ze slubu. a szkoda, powiedzialabym jej o
            nas. zaoszczedzila by sobie nerwow i pieniedzy zw ze slubem.
            no i dodal ze jej nie kocha, a dobrze sie z nia rozmawia.

            do dzisiaj tak sobie mysle ze jak go spotkam na ulicy to zapytam sie - nadal
            zdradzasz swoja M? czy jestes juz kochliwy?


            ciekawe co by ta zona zrobila jakby sie dowiedziala ze jej ukochany maz adam ma
            kochanke.
            ja bym powiedziala
          • rudacleo Re: tam nigdy nie było miłości 24.11.08, 16:38
            mojboze napisała:

            > Pomyśl jaką krzywdę musiała wyrządzić mi i mojemu rodzeństwu, że
            > nawet teraz wciąż odczuwamy palący gniew na myśl o niej.

            A ja mam wrazenie, ze to wcale nie ona wyrzadzila wam te straszna
            krzywde. Chyba mamusia poustawiala wam w glowach, ze ona to zdzira
            jakich malo... Tym samym wyrzadzajac wam wielka krzywde na cale
            zycie.
            • mojboze Re: tam nigdy nie było miłości 26.11.08, 17:01
              Mama nic kłaść do głowy nie musiała, zresztą nie bardzo mogła, bo wtedy w
              szpitalu była, a leżała tam bardzo długo...

        • vandikia Re: tam nigdy nie było miłości 24.11.08, 15:51
          niekonsekwentna jestes
          najpierw piszesz, ze Ci pasi i ze nie musi odchodzic od zony, za
          chwile łudzisz się, że jednak za parę lat bedzie z Toba na stale
          takie pieprzenie w bambus
        • obiezyswiat1900 Re: tam nigdy nie było miłości 24.11.08, 15:52
          ferludi napisał:
          Mam wrażenie, że kiedyś jak już jego dzieci będą dorosłe zostawi tę
          > kobietę i spędzi resztę życia z osobą, którą kocha- mną.

          To czekaj. Tylko nie obudź się przypadkiem jak bedziesz na
          emeryturze.
    • wiszjuerhier Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 15:03
      Boż...jaką ja mam andzieję, ze mój mąż nigdy nie spotka takiej kobiety jak
      ty...Zdrada by bolała mniej, gdybym wiedziała, że ta druga nie jest kimś o takim
      podejściu jak ty. Seks seksem, ale uczucie to co innego.
    • justysialek Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 15:07
      Dobry a nawet świetny seks to nie to samo, co świetny związek - w
      zasadzie to TYLKO świetny seks.

      Gadka, którą ci puścił jest tak oklepana, że aż boli. IMO powinnaś
      się wstydzić, że w to uwierzyłaś.

      Nie potrafię zrozumieć jak można się zachwycać mężczyzną, a
      tymbardziej kochać takiego, który zdradza swoją żonę. Dla mnie taka
      osoba jest kłamcą i nie ma honoru.
      "Dla dzieci" nie jest absolutnie żadnym argumentem - to nie te
      czasy, teraz spokojnie można wychować dzieci nie będąc razem.
      Argument, że poślubił tamtą kobietę tylko z powodu wpadki koszmarnie
      o nim świadczy!!! Co to za typ w ogóle?!?! Jak można być tak
      nieodpowiedzialnym?! Czy jemu się wydaje, że zdradzanie żony i
      utrzymywanie chorej atmosfery i nieistniejącego związku na siłę
      pomoże jego dzieciom?! Na pewno nie - jest to o dużo gorsze niż
      wychowywanie się w niepełnej rodzinie ale kochającej się, zdrowej. W
      ten sposób to jest patologia. I niech nie liczy na to, że dzieci mu
      kiedyś za to podziękują - za to możesz się spodziewać,
      że "podziękują" tobie.

      > Nie wydaje mi się, żeby jego żona była jego warta. Skoro nie może
      > mu dać wszystkiego o czym marzy...

      Przecież sama napisałaś, że się z nią ożenił nie kochając jej. Może
      ona nawet chciała mu dać wszystko, tylko on tego nie chciał, bo jej
      nie kocha.
      BTW ciekawe jaką bajkę strzeli twojej następczyni...

      Osobiście uważam, że każdy może robić co chce i skoro dobrze się z
      tym czujesz to i tak nikt cię nie przekona.

      Może ona nie jest jego warta - nie znam jej, za to ty zdecydowanie
      jesteś jego warta i odwrotnie, więc życzę szczęścia.
      • rudacleo Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 16:49
        justysialek napisała:

        > Nie potrafię zrozumieć jak można się zachwycać mężczyzną, a
        > tym bardziej kochać takiego, który zdradza swoją żonę. Dla mnie
        > taka osoba jest kłamcą i nie ma honoru.

        Nie mysli sie wtedy w ten sposob. Dla zakochanej kobiety facet
        zawsze mowi prawde... Nie ma powodu, zeby mu nie wierzyc. To jest
        wlasnie to, na czym graja zonaci faceci. Oni doskonale wiedza jak to
        zrobic, zeby kobieta uwierzyla.
        Przeciez mowi, ze jej nie kocha, ze to pomylka, etc. Sa rozne
        malzenstwa, w niektorych naprawde sie nie uklada. Taka zakochana nie
        ma powodu, zeby nie wierzyc.
        Zrozumcie, ze to nie wyrachowanie i chec zniszczenia cudzego
        zwiazku. Na poczatku nie mysli sie o tej zonie i o dzieciach. Liczy
        sie on + ja. To jest po prostu zakochanie.

        > "Dla dzieci" nie jest absolutnie żadnym argumentem - to nie te
        > czasy, teraz spokojnie można wychować dzieci nie będąc razem.
        > Czy jemu się wydaje, że zdradzanie żony i
        > utrzymywanie chorej atmosfery i nieistniejącego związku na siłę
        > pomoże jego dzieciom?!

        Bardzo sie z tym zgadzam :)))
        Dlatego uzycie takiego argumentu oznacza, ze wszystkie inne slowa
        byly klamstwem, ze to zadna milosc i zaden kryzys w domu. Po prostu
        meskie bzykanie na boku.
        I wtedy otwieraja sie oczy.
        • justysialek Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 18:34
          Rudacleo - ja też byłam zakochana nie raz i jestem nadal - jeszcze
          nie jestem taka stara. Jednak mam takie poglądy jakie mam i żadna
          miłość a raczej żadne zauroczenie (bo o miłości na samym początku
          nie ma mowy) tego nie zmieniły. Nie straciłam nigdy rozsądku
          z "zakochania". Możwe dlatego używam słów głupota, naiwność itp -
          rozumiem, że to może zranić ale inaczej tego sobie nie potrafię
          wytłumaczyć.

          rudacleo napisała:
          > Nie mysli sie wtedy w ten sposob. Dla zakochanej kobiety facet
          > zawsze mowi prawde... Nie ma powodu, zeby mu nie wierzyc.

          Nieprawda. Zakochanie nie oznacza utraty rozsądku i własnych
          wartości, a jeśli oznacza... to trzeba się zastanowić nad swoimi
          wartościami i swoimi uczuciami. Zabiłabyś gdyby ukochany cię o to
          poprosił?
          • wrr2 Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 18:54
            > Nieprawda. Zakochanie nie oznacza utraty rozsądku i własnych
            > wartości,
            Dlaczego nieprawda? To że tobie to się nie zdarzyło to jeszcze nie znaczy, że wszyscy myślą i robią jak Ty. Mnie (na szczęście) ogłupienie z miłości ominęło, ale znam dziewczyny, którym całkowite zapatrzenie w faceta się zdarza.

            > Zabiłabyś gdyby ukochany cię o to poprosił?
            A bez demagogii nie potrafisz odpisać? Między zabiciem kogoś, a wiarą, że "żona go nie rozumie, że wcale ze sobą nie śpią" jest jednak gigantyczna różnica.
            • justysialek Re: kochanka- ta lepsza parterka 25.11.08, 08:51
              wrr2 napisała:

              > > Nieprawda. Zakochanie nie oznacza utraty rozsądku i własnych
              > > wartości,
              > Dlaczego nieprawda? To że tobie to się nie zdarzyło to jeszcze nie
              znaczy, że w
              > szyscy myślą i robią jak Ty. Mnie (na szczęście) ogłupienie z
              miłości ominęło,
              > ale znam dziewczyny, którym całkowite zapatrzenie w faceta się
              zdarza.

              Ależ ja wiem, że to się zdarza i taki stan właśnie nazywam głupotą,
              czyli "ogłupieniem z miłości", jak to napisałaś. Nieważne z jakiego
              powodu głupota to głupota.

              > > Zabiłabyś gdyby ukochany cię o to poprosił?
              > A bez demagogii nie potrafisz odpisać? Między zabiciem kogoś, a
              wiarą, że "żona
              > go nie rozumie, że wcale ze sobą nie śpią" jest jednak gigantyczna
              różnica.

              Nie chodziło mi o porównanie zabicia kogoś do ślepego ufania komuś
              tylko zabicie a rozbijanie rodziny, krzywdzenie dzieci. Można
              przecież bezgranicznie ufać i... zaczekać aż się rozwiedzie - wtedy
              jesteś fair wobec wszystkich i wobez własnych wartości a z miłości
              nie rezygnujesz!
              • wrr2 Re: kochanka- ta lepsza parterka 25.11.08, 13:50
                Zabicie, a rozbijanie rodziny to też bardzo odległe od siebie rzeczy. Poza tym
                najbardziej rodzinę krzywdzi zdradzający facet, a nie kochanka. Myślenie, że
                gdyby akurat ta dziewczyna nie poszła z nim do łóżka, to wszystko byłoby cacy
                jest wyjątkowo naiwne.

                • justysialek Re: kochanka- ta lepsza parterka 25.11.08, 23:25
                  Nie chodzi mi o to, że byłoby cacy - tylko o to, że to akurat ja, a
                  nie ktoś inny, przykładam do tego rękę.

                  Pewnie, że morderstwo to coś innego. To przejaskrawiony przykład
                  złamania własnych zasad dla kogoś, z miłości.
                  Czy można tylko troszkę złamać swoje zasady?! Czy leciutkie odejście
                  od swoich wartości, bo tak akurat mi teraz pasuje różni się od
                  całkowitego ich porzucenia?! Imo nie bardzo. Łamiesz zasady z
                  powodów egoistycznych lub tych zasad nie masz - na jedno wychodzi i
                  tego właśnie nie pochwalam.
          • rudacleo Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 20:12

            A dlaczego dziewczyna odbija faceta innej dziewczynie? Przeciez nie
            dlatego, ze jest wredna i nie dlatego, zeby jej zrobic przykrosc. W
            milosci mysli sie o sobie, o swoim szczesciu, o tym, ze chcemy zeby
            dany moment trwal zawsze.
            Wartosci tak. Nie, nie zabilabym, ale to zle porownanie. Kazdy
            zakochuje sie inaczej, z inna intensywnoscia. Czasem kochasz tak
            sobie, a czasem tak, ze az boli, na maxa.
            Bardzo latwo jest oceniac tym, ktorzy nie byli w takiej sytuacji. W
            sytuacji, kiedy zakochujesz sie i nie wolno ci kochac. Latwo jest
            mowic i krytykowac, wyzywac od szmat, gdy nie wiecie z jakimi
            uczuciami, wyrzutami boryka sie taka "kochanka". Zdarza sie, ze
            zakochujemy sie w niewlasciwych osobach, w zajetych osobach, ale to
            nie znaczy, ze chcemy te ich swiete zony zakatowac psychicznie. Nie
            wierze, ze nikt tu na tym forum nigdy nie byl szczesliwy kosztem
            innej osoby, ze wasi partnerzy, chlopaki, dziewczyny, etc. nie
            zerwali dla was z kims innym.
            • justysialek Re: kochanka- ta lepsza parterka 25.11.08, 09:00
              Ja się zakochałam w kimś będąc z kimś innym. Po prostu od razu
              wiedziałam, że ten facet jest mi przeznaczony i wszelkie uczucia,
              jakie żywiłam do poprzedniego przy tym okazały się tylko dziecinną
              zabawą.
              Była to dla mnie naprawdę trudna sytuacja, którą okupiłam pobytem w
              szpitalu. Starałam się tak to rozwiązać, aby jak najmniej skrzywdzić
              tamtego chłopaka. Od początku obaj wiedzieli o sobie, sprawa była
              jasna. Nie zdradziłam żadnego (w chwili, gdy pojawiły się nowe
              uczucia przestałam sypiać/całować się itd z poprzednim a jeszcze nie
              zaczęłam z następnym). Dopóki nie rozwiązałam poprzedniego związku
              byłam w rodzaju zawieszenia. Dopiero jak sobie wszystko wyjaśniliśmy
              z tamtym i definitywnie zerwaliśmy (trwało to z miesiąc) to zaczęłam
              się angażować w nowy związek.
              Dużo nerwów mnie to kosztowało ale ten "nowy" to mój obecny
              najukochańszy na świecie mąż, a ten "poprzedni" nadal ze mną
              utrzymuje kontakt i nie żywi niechęci.

              IMO z każdej sytuacji da się wyjść z honorem. Nawet jak twoje serce
              spłata ci figla.
              • rudacleo Re: kochanka- ta lepsza parterka 25.11.08, 14:52

                To raczej apel do zonatych panow.
                • justysialek Re: kochanka- ta lepsza parterka 25.11.08, 23:32
                  Nie. Dorosła kobieta powinna być odpowiedzialna za swoje czyny. Do
                  tanga trzeba dwojga. Jeśli kobieta wie, że facet ma żonę, która nic
                  o tym nie wie, to świadomie się pakuje w nieuczciwe relacje i
                  również kłamie.
                  Jest nieuczciwa wobec tamtej kobiety i jest po prostu nie fair.
                  Jeśli jest wierząca, to chyba wie, że popełnia grzech cudzołożenia.

                  Właśnie tej radosnej beztroski nie potrafię pojąć... Czy dla ciebie
                  naprawdę nic nie znaczy, że facet przysiągł żonie, że będzie ją
                  kochał, opiekował się nią i jej dziećmi i jak dotąd tej przysięgi
                  nie zerwał?!
                  • full_of_taste Re: kochanka- ta lepsza parterka 25.11.08, 23:37
                    o matko, ile ty masz lat? a jak nie ma dizeci to co? co to znaczy
                    odpowiedzialna? a jak żona go robi w konia od dawna to co? a jak się kurczę po
                    prostu zakochasz, to czy jesteś taka piekeilnie rozsądna i myślisz o grzechu
                    cudzołożenia? zlituj się, co to za poziom. zresztą kto cudzołoży? kto
                    niedopełnia przysięgi małżenskiej? może żona? i co wtedy z facetem? co ma zrobić?
                    • justysialek Re: kochanka- ta lepsza parterka 25.11.08, 23:50
                      full_of_taste napisała:

                      > o matko, ile ty masz lat? a jak nie ma dizeci to co? co to znaczy
                      > odpowiedzialna? a jak żona go robi w konia od dawna to co? a jak
                      się kurczę po
                      > prostu zakochasz, to czy jesteś taka piekeilnie rozsądna i myślisz
                      o grzechu
                      > cudzołożenia? zlituj się, co to za poziom. zresztą kto cudzołoży?
                      kto
                      > niedopełnia przysięgi małżenskiej? może żona? i co wtedy z
                      facetem? co ma zrobi
                      > ć?

                      Rozwieść się. Czy to naprawdę tak rewolucyjny pomysł?!

                      Mam 26 lat - mam to zapisane w wizytówce, żadna tajemnica.
                      • full_of_taste Re: kochanka- ta lepsza parterka 25.11.08, 23:56
                        powiedz mi, a jakie masz prawo mówić obcemu człowiekowi: "powinieneś się
                        rozwieść!!!" to się kurczę tak łatwo mówi. ale - taką decyzję każdy z nas musi
                        podjąć sam, we własnym sumieniu. jedni rozwodzą się przy pierwszym kryzysie,
                        inni czekają kilka lat, łudząc się, że może wszystko się ułoży. i ja to szanuję.
                        a Ty, nie znając kompletnie sytuacji ani ludzi, masz gotową receptę: niech się
                        rozwiedzie. może nie dla wszystkich to taka łatwa decyzja jak dla Ciebie?
                        • justysialek Re: kochanka- ta lepsza parterka 26.11.08, 00:00
                          Przecież ja nikomu niczego nie nakazuję - wyluzuj.
                          To jest forum i tu gadamy o swoich pogladach na różne sytuacje. Ja
                          napisałam, że tego nie rozumiem i nie akceptuję i teraz tłumaczę
                          cały czas czemu - "temu", że wg mnie należy się rozwieść a nie
                          zdradzać. To moje zdanie nie nakaz. Nie rozmawiałaś nigdy na forum,
                          czy co?!
                    • justysialek Re: kochanka- ta lepsza parterka 25.11.08, 23:53
                      O cudzołożeniu napisałam z myślą tych, które nazywają siebie
                      katoliczkami (jak 90% kobiet w tym kraju) a potem lecą do swoich
                      żonatych prowadzić swoje podwójne, pełne hipokryzji życie.
                      Sama nie jestem wierząca.
                  • rudacleo Re: kochanka- ta lepsza parterka 26.11.08, 12:54

                    Powiem krotko: nie, nic to dla mnie nie znaczy.
                    • justysialek Re: kochanka- ta lepsza parterka 26.11.08, 14:07
                      ok
                      to już teraz wiem

                      Dlatego ja tego nie akceptuję, bo dla mnie słowo bardzo dużo znaczy.
                      Tymbardziej, że łatwo można je cofnąć - rozejśc się, powiedzieć, że
                      ma się inną i już. Inaczej dla mnie to oszukiwanie, kłamanie, po
                      prostu niepotrzebne.
                      Ale jak dla kogoś to nic nie znaczy to zupełnie co innego.
                      Tylko czy nie boisz się, że skoro on łamie słowo a nawet przysięgę
                      daną innej to może tobie też kłamie/kłamał?
                      • rudacleo Re: kochanka- ta lepsza parterka 26.11.08, 17:05

                        Nie widujemy sie juz, wiec nie ma tematu. Czy klamal? Teraz nie ma
                        to zadnego znaczenia.

                        Tak, masz racje, ze najlepiej by bylo, gdyby sie rozeszli i wtedy
                        dopiero kazde zaczyna od poczatku. Ale tak bywa sporadycznie.
                        Zreszta kobiety robia tak samo. Odchodza dopiero gdy przekonane sa,
                        ze z tym drugim bedzie dobrze. To raczej normalne. Bo czasem przy
                        zdradzie wlasnie okazuje sie, ze jednak w domu mozna cos naprawic.
            • justysialek Re: kochanka- ta lepsza parterka 25.11.08, 23:47
              rudacleo napisała:

              > W milosci mysli sie o sobie, o swoim szczesciu, o tym, ze chcemy
              zeby
              > dany moment trwal zawsze.


              Przemyślałam, to co napisałaś o miłości i muszę ci odpowiedzieć, że
              się nie zgadzam z tym.
              Miłość, jaka piękna i wspaniała by nie była, nie jest najwyższą
              wartością! Nie jest ważniejsza niż wszystko inne włączając w to
              szczęście i uczucia innych. Takie stawianie sprawy to wg mnie po
              prostu egoizm i to w czystej postaci.
              Nie odważyłabym się stawiać swojego szczęścia ponad szczęście
              innych - nie mi decydować, kto bardziej na nie zasługuje. Nie
              potrafiłabym nie myśleć o tym, jak czują się inni z tym, co robię.
              Nie umiałabym się cieszyć, wiedząc, że zbudowałam swoje szczęście na
              nieszczęściu innych. To by mi wszystko zepsuło. Wolę czuć się fair
              wobec innych i niczego się nie wstydzić, a tego bym się z pewnością
              wstydziła.

              Druga kwestia to fakt, że nigdy nie wiesz, czy to akurat ta
              prawdziwa miłość czy tylko kolejne zauroczenie, które niedługo
              minie. To okazuje się dopiero po dłuższym czasie. Ból na maksa - jak
              to opisałaś - to jeszcze nie miłość... wg mnie. Miłość to właśnie
              lojalność, szacunek i przyjaźń, czułe słowo i pożądanie ale po iluś
              tam latach, kiedy nadal trwa.
              Prostytutki też się pożąda a to niewiele ma wspólnego z miłością.
              Na początku to nie sztuka pożądać i czuć motylki w brzuchu. Mnóstwo
              par pożąda się i zakochuje w sobie na zabój, do bólu. Potem starcza
              im tej "miłości" na kilka lat. Po dwudziestu tylko nieliczni nadal
              się kochają.
              Dlatego wg mnie trzeba mówić o "rozbijaniu rodziny" dla własnego
              kaprysu, z pożądania, na fali emocji a nie z miłości - to za dużo
              powiedziane.
              • rudacleo Re: kochanka- ta lepsza parterka 26.11.08, 12:57

                Nie zgadzam sie z Toba, ale nie musze na szczescie :)
        • activia_dziala Re: kochanka- ta lepsza parterka 25.11.08, 22:06
          hej rudacleo, z tego co czytam, wykazujesz zrozumienie dla kobiet, które po
          prostu lokują uczucia niewłaściwie - w zajętych facetach. mi się coś takiego
          trafiło. pomimo tego, że przez prawie całe życie byłam strasznie zasadnicza - od
          zonatych facetów trzymałam isę z daleka i mialam bardzo kategoryczne okreslenie
          na kobiety które pakują się w takie układy. no i trafiło i mnie. pomimo zasad, a
          może właśnie dlatego, zebym przestała się mądrzyć i nabrała pokory wobec życia,
          i wobec tego co nas spotyka. bo to co nas spotyka, przychodzi spoza nas...
          ale teraz chciałam trochę stanąć w obronie facetów. dlaczego zdradzają. czy
          manipulują, czy są kłamcami, czy jest im wygodnie, co by woleli...
          ja wiem, że mój A. wolałby mieć wszystko w domu. 2 w 1. i stabilizację, i zupę,
          i dupę, i namiętność, i bliskość, i wspólne pasje. ale tak się stało że nie ma i
          nie zapowiada się, żeby było... oddzielna historia, dlaczego do tego doszło, ale
          nie mnie to oceniać. i wcale nie jest mu wygodnie oszukiwać żonę i mieć kochankę
          na boku. naprawdę, nie upraszczajcie. nie każdy ściemnia i bajeruje. czasem
          naprawdę się nie układa... a to nie znaczy że od razu trzeba isę rozowdzić.
          mężczyźni są prości, ale nie wszyscy aż tak :)
          • justysialek Re: kochanka- ta lepsza parterka 25.11.08, 23:57
            activia_dziala napisała:
            > naprawdę, nie upraszczajcie. nie każdy ściemnia i bajeruje. czasem
            > naprawdę się nie układa... a to nie znaczy że od razu trzeba isę
            rozowdzić.
            > mężczyźni są prości, ale nie wszyscy aż tak :)

            Pewnie, że nie trzeba. Można sobie żyć w trójkącie, jeśli to ludziom
            odpowiada. Pytanie tylko, czy żona o tym wszystkim wie i radośnie
            akceptuje, czy tylko wymyślacie sobie te wymówki, żeby wam się lżej
            żyło?
            • full_of_taste Re: kochanka- ta lepsza parterka 26.11.08, 00:10
              Nie ma dla mnie żadnego znaczenia co na to żona. bo wiem że ona nie jest w
              porządku. nie wypelnia tego co ślubowała. a jednocześnie - nie jest właścicielką A.
              On jest niezależnym facetem, może to wielu nie pasuje i sam ma prawo decydować z
              kim mieszka, z kim sypia, z kim ma kredyt, czy się rozwodzi czy nie. w ogóle nie
              rozumiem, że będąc ateistką przytaczasz argumenty z pogranicza sumienia,
              sakramentu małżeństtwa. nie masz prawa tych aspektów, jako ateistka oceniać,
              moim zdaniem. a gdybyś się lepiej orientowała, to byś wiedziała, że są 4 poważne
              powody dla uznania sakramentu małżeństwa za nieważne, i te same powody są bardzo
              twardym powodem przy rozwodzie cywilnym. a pomimo tego, wielu ludzi nie decyduje
              się pochopnie na rozstanie i rozwód. sory. więcej pokory, mniej ferowania
              pochopnych wyroków odnośnie życia innych ludzi.
              • justysialek Re: kochanka- ta lepsza parterka 26.11.08, 00:23
                Byłam katoliczką. Teraz jestem ateistką ale lepiej przestrzegam
                niektórych przykazań niż praktykujący katolicy. Oceniam ich
                zachowanie tak samo, jak oceniam ludzi, którzy papiery rzucają na
                ulicę albo używają wulgarnych słów przy dzieciach. Gdybym nie miała
                prawa do oceny innych ludzi to nie powinnam też potępiać zabójstw i
                pedofilli, a jednak potepiam. Gdybym nie miała prawa do oceny innych
                religii niż moja to nie potępiałabym zabójstw honorowych w krajach
                muzułmańskich, a jednak potepiam.

                Moja ocena, moja sprawa. Forum, to miejsce, na którym każdy może się
                wypowiedzieć. Nie chcesz czytać - nie rób tego.
                Czemu cię tak denerwuje zdanie zupełnie obcej osoby, skoro sama
                uważasz, że jesteś ok?
                Nie zgadzasz się to możesz to napisać i już.

                full_of_taste napisała:
                więcej pokory, mniej ferowania
                > pochopnych wyroków odnośnie życia innych ludzi.

                Ciekawa jestem, jak mnie do tego zmusisz.
                • full_of_taste Re: kochanka- ta lepsza parterka 26.11.08, 00:31
                  justysialek napisała:

                  > Ciekawa jestem, jak mnie do tego zmusisz.

                  Nie zamierzam Cię do niczego zmuszać. po prostu przedstawiłam na publicznym
                  forum moją ocenę Twojej postawy. w końcu mam do tego prawo, takie samo jak Ty.
                  ale nikt nikogo do niczego nie zmusi. "Nie mów mi jak mam żyć. nie przeżyjesz za
                  mnie mojego życia".
                  • justysialek Re: kochanka- ta lepsza parterka 26.11.08, 00:50
                    Nie pisałam ci jak masz żyć.
                    Na razie odpisywałam na posty 2 innych osób, a ty 2 razy na mnie
                    napadłaś i podsumowujesz stwierdzeniem, że ja ciebie oceniam i mówię
                    ci jak masz żyć.
                    Wyluzuj, nie wszystko kręci się wokół ciebie.
                    W sumie to omawiam cały czas hipotetyczną sytuację - odpowiadam
                    tylko na argumenty innych osób. Zwracam się do nich osobiście ale
                    chodzi mi bardziej o ich poglądy niż o szczególy ich życia
                    osobistego i postępowanie - mało mnie to obchodzi, szczerze mówiąc.
                    Twoja historia, którą sama, z własnej woli przytoczyłaś, jak i twoje
                    oburzenie moim zdaniem też mnie nie wzruszają i raczej nie skłonią
                    do zmiany zdania.
                    Fakt, że ty możesz sobie żyć, jak chcesz, nie znaczy, że ja to muszę
                    oceniać pozytywnie. Natomiast brak akceptacji to jeszcze nie to
                    samo, co zakaz - tak to tylko w PiSie ;-)
          • rudacleo Re: kochanka- ta lepsza parterka 26.11.08, 13:02
            activia_dziala napisała:

            > pomimo tego, że przez prawie całe życie byłam strasznie
            zasadnicza - od zonatych facetów trzymałam isę z daleka i mialam
            bardzo kategoryczne okreslenie na kobiety które pakują się w takie
            układy. no i trafiło i mnie.

            Ja tez bylam zasadnicza, podobnie jak Ty. Nie miescilo mi sie w
            glowie jak mozna sie tak idiotycznie zakochac w kims zajetym i w
            efekcie zrobic sobie krzywde. Taka bylam madra, ze OJEJ!! Do momentu
            az mnie sama trafilo. Jakos wtedy cala "madrosc" poszla na drzewo.
            Dlatego napisalam, ze latwo jest krytykowac innym, ktorzy tego nie
            doswiadczyli.

            > naprawdę, nie upraszczajcie. nie każdy ściemnia i bajeruje. czasem
            > naprawdę się nie układa...

            Otoz to.
            • mojboze Re: kochanka- ta lepsza parterka 27.11.08, 16:47
              W mojej pierwszej pracy był fantastyczny kierownik. Przystojny, inteligentny,
              miły, wspaniale nam się rozmwiało. Byłam absolutnie zauroczona. Po pierwszym
              pocałunku powiedział, że ma żonę, która go nie kocha. I to była ostatnia
              pozazawodowa rozmowa między nami.

              Okazało się, że można sobie powiedzieć "stop". Trzeba tylko chcieć. Wiec
              argument typu: "po prostu się zakochałam" w ogóle do mnie nie dociera.

              Zresztą dobrze zrobiłam, potem się okazało, że miałam być już trzecią, z którą
              chciał romansować, bo jego żona jest taka zła...
    • obiezyswiat1900 Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 15:48
      Należy pogratulować temu Panu, że znalazł sobie panienkę, z którą
      może to i owo:)
      Tekst w stylu "nie ma dobrego kontaktu z żoną i że jest z nią tylko
      i wyłącznie dla młodych" jest najczęściej uzywanym trikiem przez nas
      aby złapać naiwną:) BAARdzo często sie sprawdza:)
      Nawinął Ci makaron na uszy,szybko wszystko poszło, pewnie mieszkasz
      w innym mieście niż On, a jak wraca do domu to samo powtarza swojej.
      Czujesz się dla niego jedyną - przecież jemu o to chodzi, żebyś tak
      czuła.Dziwne jakybś napisała inaczej.
      Zapytaj czy zostawi żonę dla Ciebie.I słuchaj jego farmazonów,
      dlaczego tego nie zrobi:)
      • malwan Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 15:50
        A jeśli Kochanka (tak ogólnie) nie oczekuje, że On zostawi żonę?!
        • obiezyswiat1900 Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 15:53
          malwan napisała:

          > A jeśli Kochanka (tak ogólnie) nie oczekuje, że On zostawi żonę?!

          W poprzednim poście napisała, że jak najbardziej oczekuje:)
          • malwan Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 15:55
            Ona tak, ja pisałam ogólnie.
            • obiezyswiat1900 Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 15:58
              malwan napisała:

              > Ona tak, ja pisałam ogólnie.

              Jak obydwie strony są zadowolone to OK.Ale z opisu autorki postu tak
              nie wynika.
    • alajna85 Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 16:05
      HAHA HAHAHAHHA...:) Czego przepraszam oczekujesz-że będziemy Ci gratulować, czy
      że się użalimy nad Tobą, pogłaskamy po glówce i obiecamy, że Ciebie to na pewno
      nie zrobi w konia jak już mu się znudzisz???
      Po tym, że ożenił się ze swoją kobietą możesz podejrzewać, że też miał z nią
      cudowny seks 5 razy w ciągu nocy, godzinami rozmawiał w kawiarni. Różni Was
      tylko to, że ona była wcześniej. No i to, że ją pokochał i zapragnął uczynić
      swoją żoną:D Miłej zabawy naiwna
      • wanilinowa Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 16:08
        nie, on oczekuje że wszyscy się podniecimy i wyklniemy "szmatę", a misio się
        ucieszy że zebrał 60 postów
        • mojboze Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 16:16
          W sumie racja, niepotrzebnie dałam się nabrać...

          Tak naiwne i egoistyczne stworzenia jak autorka wątku musi być wytworem czyjejś
          nudy...
          • tambourine Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 18:11
            mojboze doskonale rozumiem Twoja nienawisc do kochanki,
            to sa uczucia, rozumem pewnie odbierasz ze i Twoj ojciec i jego kochanica sa
            wspolnikami ale uczucia kieruja nienawisc w jej strone

            moj facet mial kochanke i cala nienawiosc i zlosc skierowalam wlasnie przeciwko
            niej, mimo ze zdaje sobie sprawe ze on podjal decyzje zeby mnie zdradzac. ale
            emocje to nie rozum, wszystko co zle wyladowalam na niej
            moze dlatego ze ona jest nikim dla mnie a on przeciwnie
            • mojboze Re: kochanka- ta lepsza parterka 27.11.08, 16:54
              Szczerze mówiąc na ojca też byłam zła. Dopiero po 18 latach staramy się nawiązać
              kontakt. Ale wiem, że gdyby nie ona, ojciec by nie odszedł. Bo to nie było tak,
              że "nie ta to inna". Ale to zbyt osobiste, aby pisać o tym na forum...

              W każdym razie dzięki, że mnie rozumiesz.
    • duzawinka Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 19:31
      Ty jesteś ta od Kochamkobiety?
      TY UMIESZ PISAĆ?

      Chyba nie. Z jego opisów wyłaniała się jakaś taka niunia z biustem większym niż
      głowa.
      • agiee1988 Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 22:48
        kochanka nie rozbija rodziny. to facet rozbija ktory zdecydowal ze chce
        podupczyc na boku (itp)
        jesli nie autorka, to znajdzie sie inna kobieta - jakas kinga z poznania czy
        ania z krakowa czy wiola z wawy


        jesli puscil tekst : zona mnie nie podnieca itd
        piszecie ze to sciema, ale tak naprawde zdarza sie. przeciez czytamy watki ze
        para ma problemy z seksem.

        czy szczesliwy facet zdradzal by zone? a moze to jest aktualny model
        mezczyzny-meza? jakas moda na kochanke? on tak zrobil, to ja tez sobie znajde
        kochanke?

        jesli sobie kogos na boku znalazl tzn ze nie jest szczesliwy, czyli on szuka
        szczescia gdzie indziej, w tym wypadku u kochanki.
        • agiee1988 a moze? 24.11.08, 22:50
          facet wyznaje zasade w glebi duszy, ze kochanka to nic zlego?
        • justysialek Re: kochanka- ta lepsza parterka 26.11.08, 00:06
          agiee1988 napisała:
          jesli sobie kogos na boku znalazl tzn ze nie jest szczesliwy, czyli
          on szuka
          > szczescia gdzie indziej, w tym wypadku u kochanki.

          to niech szuka po rozwodzie!!!
          najpierw się kończy, potem się zaczyna nowe.

          Agiee, słyszałaś kiedyś takie powiedzenie: "Mężczyznę poznaje się
          potem , jak kończy, nie jak zaczyna". W przypadku posiadania
          kochanki zanim się z żoną rozejdzie (jeśli to w ogóle nastąpi) to i
          kiepsko kończy poprzedni związek i kiepsko zaczyna nowy.
    • krewkaa Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 22:57
      amen :)
      • rachela25 Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 23:37
        Poczekaj jeszcze troche czasu, nie wierze że cie to poprostu nie
        zacznie wkur..ać. NIE WIERZE . To że na święta , sylwestra jesteś
        sama,bo on siedzi u teściów z żonka. To że na ulicy nie możesz go
        złapać za ręke.To że po tym wspaniałym seksie wraca do żony i śpi z
        nią nakryty jedną kołdrą .Jeżeli to twój pierwszy żonaty facet to
        można wybaczyć tą naiwną wiare w powodzenie takiego związku . Ale
        tak sie nie da,jakkolwiek byś go nie kochała. Niebawem nadejdzie
        taki dzień ze nie bedziesz mogła znieść słowa ,, żona ,, A że mu sie
        nie układa z nią to standardowa gadka żonatych , No bo co miałby ci
        powiedzieć ??? jest mi z żoną dobrze ale na boku też bym
        pobzykał ??? no samobója sobie nie walnie logiczne .
        • full_of_taste Re: kochanka- ta lepsza parterka 25.11.08, 23:31
          a nie możesz sobie wyobrazić sytuacji, że ja mam swój sprawdzony, dobry sposób
          na spędzenie Świąt Bożego Narodzenia - na przykład z moją rodziną? a Sylwester
          - albo z nim, jak się da, a jak nie - to z przyjaciółmi, albo po prostu w domu?
          to naprawdę nie są kluczowe argumenty przeciwko takiemu związkowi. aczkolwiek
          bardzo eksploatowane. piszesz o jakimś trzymaniu za rękę w miejsacach
          publicznych itp. to są po prostu strasznie POWIERZCHOWNE oznaki tego że ludzie
          są parą. ja bez takich oznak mogę się obyć i nei mam z tym problemu.
    • malwan Re: kochanka- ta lepsza parterka 24.11.08, 23:10
      Reasumując moje wypowiedzi chciałam napisać, ze nie wiem czy kochanka jest tą
      lepsza partnerką. Nie wiem też, dlaczego mężczyźni zdradzają swoje żony. I nie
      usprawiedliwiam w żadnym razie kochanek ani ich wyczynów.
      Ale są na świecie kochanki, które niczego nie oczekują, mają swoje życie, nie
      funkcjonują od spotkania do spotkania, nie żyją życiem sowich Mężczyzn. Mają
      wobec nich soje wymagania, bo uważam, ze do takich wymagań prawo mają.
      Nie spotkasz sie ze mną w sobotę, bo sytuacja na to nie pozwala-ok. Ale mnie
      sytuacja nie pozwala spotkać sie z Tobą w poniedziałek. I nie ma żadnych
      pretensji ani roszczeń. Bo kochankę ma się dla przyjemności, nie za karę. Z żoną
      to już różnie bywa...
      Może trochę nie na temat, za co przepraszam.
    • mahadeva Re: kochanka- ta lepsza parterka 25.11.08, 00:25
      moim zdaniem ok :) dzieki temu masz tez czas dla siebie :) choc mi
      byloby milo, gdyby facet sie rozwiodl i ze mna ozenil - mam tak ze
      swoim :)
    • marta7997 ... 25.11.08, 10:23
      Teraz uwazasz,ze panujesz nad emocjami i nad tym calym"zwiazkiem".
      Nie twierdze,ze to sie moze zmienic,bo byc moze jestes jedna z tych nielicznych
      kobiet,ktorym takie uklady odpowiadaja.Potrafia zadawalac zonatego faceta i
      niczego nie oczekiwac w zamian.

      Powiem Ci tak:
      Ja tez tak myslalam,ze jak bede chciala to urwe kontakt i po sprawie.
      Niestety ja po pewnym czasie zakochalam sie w takim facecie,mimo ze bronilam sie
      przed tym uczuciem jak tylko umialam.
      Myslalam nawet,ze wygralam pewien los na loterii.
      I niestety z kazdym dniem bylo mi coraz trudniej sie wycofac.Kazde rozstanie
      (niewazne czy z mojej czy jego winy)przezywalam ze zdwojona sila.
      Uzaleznilam sie od niego,on w pewnym sensie ode mnie tez. Tylko ze ja nadal
      kocham a on traktuje mnie jak odskocznie.Mimo iz twierdzi ze wcale tak nie jest.
      Strasznie boli kiedy on chce sie spotkac wtedy kiedy ma na ciebie ochote badz
      akurat zona wyjechala,a kiedy wraca potrafi nie odzywac sie przez caly
      tydzien.Strasznie bola samotne swieta i samotnie spedzany sylwester. strasznie
      boli kiedy traktuje Cie jak zabawke,jak ma ochote to jest dla Ciebie
      najmilszym,najczulszym facetem pod sloncem.A innym razem zachowuje sie tak
      jkbys byla mu calkiem obojetna.A najgorsze jest to kiedy on twierdzi ze wcale
      tak nie jest i ze to moje jakies wymysły.
      Od dwoch lat prowadze walke z sama soba,poniewaz on nadal jest obecny w moim
      zyciu.Probowalam juz urwac kontakt i zapomniec o nim-niestety nie dawal mi
      spokoju.Probowalam tez zachowywac sie jakbym to ja teraz miala zamiar sie nim
      pobawic.Chcialam mu pokazac za wszelka cene,ze wcale mi na nim jakos specjalnie
      nie zalezy.ZE poza nim mam tez swoje zycie i znajomych(w tym rowniez kolegow)z
      ktorymi sie od czasu do czasu spotykam na miescie.Chcialam zeby poczul,ze nie
      jest dla mnie jedynym. Potrafilam sie nawet z nim spotkac na kawie na dwie
      godziny po czym wstawalam i mowilam ze musze wracac do domu bo wieczorem ma
      wpasc do mnie kolega.Chcialam za wszelka cene wzbudzic w nim zazdrosc.chcialam
      znow czuc sie wyjatkowo,zeby to znow on sie o mnie staral.

      Dzis efekt jest taki,ze odmawiam za kazdym razem kiedy prosi bysmy sie
      spotkali,sama do niego nie odzywam sie.Czasem sie łamie i odpisze mu na smsa.
      Ale dzisiaj jest tak,ze bardzo cierpie po tym wszystkim,nie umiem sobie znalezc
      miejsca.Czuje sie jakbym nie wiedziala co powinnam robic dalej jak sie
      zachowywac.Ale jedno wiem na pewno,nigdy nie pokaze mu ze cierpie przez
      niego.Nigdy juz nie powiem,ze kocham.Nie wiem na jak dlugo wystarczy mi sil by
      nawet odpisujac udawac,ze u mnie swietnie i ze o nim juz dawno nie mysle.Bo
      klamie...wciaz klamie...
      Kazdego dnia kiedy wstaje powtarzam sobie,ze zasluguje na kogos kto bedzie tylko
      dla mnie.I wierze ze ktoregos dnia ktos taki pojawi sie w moim zyciu,sadze ze
      tylko wtedy bede mogla skutecznie odciac sie od przeszlosci.
      • iwonesik kochamkobiety 25.11.08, 12:32
        Nie pisz tak:) Zostałam okrzyknięta najgorszą z najgorszych - na
        innym wątku;)
        Nikt nie moze zrozumieć, że można zakochać się w nie odpowiedniej
        osobie;)
        • kochamkobiety Re: kochamkobiety 25.11.08, 23:22
          iwonesik napisała:

          > Nie pisz tak:) Zostałam okrzyknięta najgorszą z najgorszych - na
          > innym wątku;)
          > Nikt nie moze zrozumieć, że można zakochać się w nie odpowiedniej
          > osobie;)



          Co się przejmujesz. 90% piszących na necie to w 100% frustraci.
    • anula.em a kto to taki ta PAR-terka?/nt. 25.11.08, 11:05

    • wrozka6 Re: kochanka- ta lepsza parterka 25.11.08, 14:14
      To trochę żałosne. Nie zazdrościsz jego żonie, że może spędzać z nim więcej
      czasu. Nie planujesz przyszłości? Musisz być jeszcze bardzo młoda skoro nie
      myślisz o takich rzeczach, ale prędzej czy później Cię trafi i możesz obudzić
      się z ręką w nocniku.
      Poza tym to, co robisz jest niemoralne. Jak byś się czuła, gdyby ciebie zdradzano?
      • agiee1988 Re: kochanka- ta lepsza parterka 25.11.08, 19:58
        facet oklamuje wpierw zone
        jak zona sie pyta czemu tak przyszedles z pracy, a on powie- nowe zlecenie,
        musial do klienta pojechac czy do hurtowni podpisac cos. a on np byl w barze i
        sie patrzyl na dziewczyny, czy flirtowal z nimi.
        co bedzie miala z tego zona? z tego ze ma "szczesliwa" rodzine? facet sie
        uszczesliwia poza domem.

        jak kochanka pojdzie w dal, to mozliwe ze znajdzie kolejna

        skoro facet zdradza juz pol roku to znaczy ze nic go nie rusza, nie widac zeby
        byl skruszony. to dlaczego zakladamy ze on oklamuje kochanke. on oklamuje zone
        wpierw.

        to wiadomo slyszy sie , przepraszam kochanie, wypilem za duzo, nie wiem co sie
        ze mna dzialo, zdradzilem. wybacz mi wiecej tego nie zrobie. facet nie robi,
        widac skuche i to zle ze zdradza

        skoro facetowi jest dobrze z zona to po co zdradza? jedynie to bedzie problem z
        wyprowadzka faceta, rozwodem, podzialem opieki itd.
        moze facet chce tego uniknac tylko?
        a moze chce sobie pomieszkac by miec wyprane skarpetki, ugotowany obiad "za
        darmo" , bo powie ladne slowko. komu mowi te ladne slowka? zonie i kochance.

        > To trochę żałosne. Nie zazdrościsz jego żonie, że może spędzać z nim więcej
        > czasu.

        ja nie wiem czego tu zazdroscic. jesli prowizorycznie stwarza rodzine? tak samo
        moze sie zdarzyc z kochanka, jak i z zona.
    • burza4 Re: kochanka- ta lepsza parterka 25.11.08, 20:52
      smutna prawda o życiu jest taka, że nie jesteś specjalnie lepsza od
      jego żony i gdyby ten facet został z tobą - za parę lat byłabyś w
      dokładnie tej samej sytuacji co jego żona teraz.

      To kwestia tego, że każdy związek się z czasem zmienia. Niestety -
      rzadko na lepsze, bo dochodzą problemy dnia codziennego, i
      komunikacja funkcjonuje inaczej. Nie masz czasu gadać godzinami, nie
      chce ci się słuchać, mówi się i rozumie co partner mówi poprzez
      bagaż doświadczeń i starych pretensji itd.

      zawsze mnie zadziwia jak to się dzieje, że na etapie wstępnych
      zalotów ludzie rozumieją się bez słów, a po paru latach mówią pewne
      rzeczy wprost - a do drugiej strony nic nie dociera.
    • ranita_08 podwójnie gratuluję 26.11.08, 13:12
      Gratuluję. Weź pod uwagę że od ciebie też są lepsze. Poza tym nikt
      panu nie kazał brać ślubu i obiecywać tej kobiecie wierności skoro
      mu nie pasowała, prawda?

      Ale ty chyba masz moralność z gumy. I nie chodzi mi o fakt bycia w
      związku z żonatym, to się zdarza, ale twoje podejście do sytuacji
      jest niepokojące.

      Jeszcze raz gratuluję.
      • rachela25 Re: podwójnie gratuluję 26.11.08, 13:41
        Spedzanie czasu w święta,sylwestra to są szczegóły. Ok niech będzie.
        Może ty masz serce zimne jak lód. Ale mi było przykro jak któryś z
        koleji sylwester spędzałam z przyjaciółmi ale byłam jedynym singlem
        bo znajomi mieli swoje pary.Udawałam że mi tak dobrze. Ale w środku
        żal i pustka.A on sobie składał serdeczne życzenia z żonką, poźniej
        z kibla zadzwonił do mnie(!) jak sie bawie i żebym była grzeczna.
        Hehehehe jak sobie to przypomnę . Jedyne wytłumaczenie że młoda i
        naiwna byłam eh
        • ranita_08 Re: podwójnie gratuluję 27.11.08, 13:46
          Ale przepraszam o czym ty do mnie piszesz? Bo twój post jest
          odpowiedzią na mój, a nie znajduję żadnego odniesienia. Jakie serce
          zinmne jak lód, jaka impreza?

          Sorry, nie kumam :->>>
      • facettt tez gratuluję rozsadku - ale inaczej. 26.11.08, 13:56
        ranita_08 napisała:
        I nie chodzi mi o fakt bycia w związku z żonatym, to się zdarza,
        ale twoje podejście do sytuacji
        > jest niepokojące.


        Przeciwnie - to jest wlasnie uspokajajace.
        ta kobieta nie probuje na sile wygryzc poprzednia zone
        i zajac jej miejsce, ale zadowala sie rola kochanki.

        To dobrze swiadczy o jej rozsadku i poczuciu realiow, gdyz dobrze
        wie, ze ow Pan, gdy bedzie chcial sie rozwiezc, to sam sie
        rozwiedzie - a gdy nie - to nie ma go co cisnac, gdyz to popsuje
        atmosfere romansu - a i tak prawdopodobnie nic nie da......
        • ranita_08 O czym innym chyba piszemy facettt 27.11.08, 13:44
          Chyba nie piszemy o tym samym. W moej ocenie tej Pani chodziło o
          fakt, że ze szczerym luzem oświadczyła że skoro jej kochanek cuje
          się nieszczęsliwy, nie pasuje mu już żona i ogólnie ma ochotę na
          kochankę, to nic w tym złego żeby ją miał.

          Ja uważam przeciwnie. Owszem, zdarzają się związki z żonatymi, każdy
          jest inny i inne ludzkie losy,jednak za każdym razem komuś dzieje
          się krzywda i mówienie o tym " ma przeciez prawo" jest niepokojące.

          Zastanawiam się czy ta sama kobieta, autorka tego wątku, z takim
          samym luzem opowiadałaby o swoim mężu i jego kochance: "Oh, skoro
          jest ze mną nieszczęśliwy to niech szuka lepszej. Co tam ja. On ma
          prawo do szczęścia". Wątpię.

          Powtarzam, nie chodzi mi o sam fakt bycia w związkuz żonatym
          mężczyzną, ponieważ są różne sytuacje, ale takie zimne i
          egocentryczne podejście jest niepokojące.
          • facettt Re: O czym innym chyba piszemy facettt 27.11.08, 17:12
            ranita_08 napisała:

            > Chyba nie piszemy o tym samym.

            - a kto powiedzial, ze musimy?
            kazty uprawia tu wlasna propagande swojej filozofii zycia :)

            W mojej ocenie tej Pani chodziło o to, ze ogólnie ma ochotę
            na kochankę, to nic w tym złego żeby ją miał.

            - dla niego nic :)


            Ja uważam przeciwnie.

            - wolno Ci , ale to nie jego i nie moj problem :)

            ale takie zimne i egocentryczne podejście jest niepokojące.

            - przeceniasz Internet.
            szczerze rozmawia sie (powinno sie przynajmniej)
            rozmawiac - na privie.

            publicznie - 80 % odreagowuje tu swoje frustracje.

            I NIC WIECEJ.
            • ranita_08 Re: O czym innym chyba piszemy facettt 27.11.08, 21:12
              Hmm rzeczywiście jest coś prawdziwego w tej aninimowości sieci:->
        • ranita_08 Dla jasności 27.11.08, 13:49
          Dla jasności, o tym kawałku piszę:

          "Otóż nie. Nie wydaje mi się, żeby jego żona była jego warta. Skoro
          nie może
          mu dać wszystkiego o czym marzy, a ja mogę to wydaję mi się
          naturalne, że
          kocha się we mnie."

          To rozumiem że jeśli nie spełnię absolutnie wszystkich oczekiwań
          mojego męża to ma pełne prawo znaleźć sobie babę do sexu? Lub na
          odwrót, ja mogę jeśli mi nie starcza w domu?
          Nie rozumiem tego na prawdę
          • iwonesik Re: Dla jasności 27.11.08, 14:19
            Ja byłam kochanką. Zakochałam sie w super facecie, zostałam na forum
            okrzyknięta najgorszą z najgorszych. Zakończyłam tą znajomość, bo
            nie nadaję się do takiego życia. Ciągłe oczekiwanie, najgorsze
            weekendy, kiedy spędza je z rodziną. Oboje zakochaliśmy się w
            sobie:) Rozstania były okropne, widziałam, że On też cierpi, jest Mu
            trudno. Facet w dalszym ciągle pisze smski, dzwoni, tęskni, czeka
            na mnie i kocha. A jaka jest zona? Chyba normalna, trochę
            karierowiczka, wyjeżdzajaca na ciągłe szkolenia, niewiele dająca Mu
            ciepła. Oczywiście On nie jest stłamszonym przez życie mężczyzną,
            jest managerem, pewnym siebie, ale jak każdemu brakuje Mu
            zrozumienia, ciepła, czułości. Wiem, wiem, za chwilę odezwą sie żony
            z atakami, ale trudno.
            Wiem, ze żonaci mężczyźni też czują, kochają, tęsknią i cierpią po
            stracie kochanki, a czy kochanka jest lepsza od żony? Jest na chwilę
            więc Jemu wydaje się ,że tak, wspólne życie mogłoby okazać sie
            całkiem inne...
            • ranita_08 Re: Dla jasności 27.11.08, 21:20
              Masz rację. Tak jak pisałam nie ma jednego scenariusza i nie ma
              jednej oceny. Twoja sytuacja była tak, ale są i inne. Czasami
              bardziej, a czasami mniej romantyczne i nawet pozbawione uczucia:-)

              Mnie chodziło nie tyle o ocenę "bycia kochanką" ale o fakt, że
              autorka tego wątku, o ile dobrze ją zrozumiałam (lub ona dobrze się
              wyraziła)wprost napisała, że skoro ktoś jest ze współmałżonkiem
              nieszczęśliwy (a przecież nie zawsze jest to wina tego drugiego)to
              ma prawo go krzywdzić i dbac jedynie o własne dobro. Idąc tropem tej
              filozofii należałoby nie zakladać rodzin, nie ufać nikomu...itp.

              Rozumiem, że ta Pani się zakochała, rozumiem, że zalezy jej na
              facecie i do tego się nie czepiam, ale pisanie, że żona nie jest
              jego warta , tak jakby znała ją i całą prawdę o jej uczuciach jest
              zarówno trochę smieszne jak i smutne.

              Nie chcę nikogo zbyt pochopnie ocenić, ale to jest czysty egoizm i
              widzenie świata przez palce.

              Wystarczyłaby zmiana ról z tąże żoną, aby Pani zmieniła
              światopogląd. Tak podejrzewam:-)
    • riikka Re: kochanka- ta lepsza parterka 26.11.08, 13:49
      ferludi - "kochanka - ta lepsza partnerka"

      Mamma miaaa, od kiedy to kochanka jest partnerka? do czego?
      do poprawy ego faceta?` nastepna delikatnie mowiac idiotka:(
    • justysialek Re: kochanka- ta lepsza parterka 26.11.08, 14:26
      Wdałam się w dość długą i wyczerpującą dyskusję z paniami, które
      przyznały się do bycia teraz lub kiedyś kochankami. Podawałam swoje
      argumenty, zadawałam pytania. Chciałam zrozumieć, co nimi powoduje.


      Wnioski jakie się nasuwają po tej rozmowie pogorszyły moje zdanie na
      temat "kochanek". Jednak mają gorsze pobudki niż myślałam i to
      wygadane, inteligentne kobiety... ;-(
    • kunegunda_reich kosz, trollu n/t 27.11.08, 22:20
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka