abeath
24.11.08, 17:38
Zwracam się do Was z prośbą, radą, wskazówką. Rzecz dotyczy mojego dobrego
kolegi. Znamy się "od zawsze", ale nasze kontakty nie są też jakoś strasznie
zażyłe. Ostatnimi czasy spotykaliśmy się głównie na imprezach. I właśnie, tu
się zaczyna. Podczas gdy większość młodych ludzi traktuje imprezy jako miłą
odskocznie, dobrą zabawę dla niego picie stało się sposobem na życie. To typ,
którego wszyscy postrzegają jakiego super "wesołka", zawsze wyluzowanego, nie
przejmującego się niczym, super kompana do zabawy i picia. Tymczasem, jak to
przeważnie bywa, taki typ to tak naprawdę osoba "bogata wewnętrznie",
inteligentna - pozorująca na takiego, kreująca się i może szukająca
akceptaacji? Nie wiem, nie znam się.
Rzecz rozchodzi się o to, że moj kolega wlasnie rzucił studia, ktore juz
wczesniej podjal tylko z obowiązku jakiegoś. Nieustannie imprezuje, tkwi w
środkowisku, które żyje z dnia na dzień. I nie chodzi mi o to,ze rzucenie
studiow to wielka tragedia, ale boje się, że on zupełnie się stoczy. Wiem, że
jest nieszczęśliwy, sam rzuca teksty,że musi przestać pić, że długo tak nie
pociągnie. I że nic mu się nie chce.
Czy macie jakieś pomysły jak mu pomóc? Dodatkową komplikacją jest to,że
mieszkamy w dwóch różnych miastach, mam z nim sporadyczny kontakt osobisty, a
tak pozostaje gadu.
Nie piszcie: nie wtrącaj się. Czuję się poniekąd odpowiedzialna za niego.
Wiem, że ma kłopoty i chce mu pomóc.
Ale jak? Oczywiście próbuje z nim rozmawiać, ale jak KONKRETNIE mu pomóc?
Kolega mieszka w Łodzi. Może któraś z Was poleci nawet konkretne hmmm ośrodki?
Telefony?
Albo chociaż jak rozmawiać z taką osobą, jak zachęcić ją do rozmowy, do działania?