zosia_sa_mosia
31.12.08, 09:46
Co jakiś czas odwiedzają nas teściowie ze swoją Pchełką. Mieszkamy w bloku,
niewiele ponad 30 metrów kwadratowych, zatem pomieszczenie teściów i Pchełki
jest pewnych kłopotem. Wszystko byłoby dobrze gdy Pchełka nie była wielkości
małego cielaka i ważyła więcej ode mnie – jest kaukazem. Normalnie Pchełka w
ciągu dnia jest na dworze, a na noc śpi z teściami w domu, na ich dywanie, w
sypialni.
U mnie Pchełka jest całe dnie w domu, za wyjątkiem krótkiego spaceru, i pcha
się na wszelkie dywaniki. Na czas wizyty Pchełki zwijam dywany, pozostawiając
jedynie chodnik w przedpokoju, na którym śpi Pchełka.
Te kilka dni odwiedzin są dla mnie katorgą. Pchełka, która na zimę obrosła
sporą sierścią, roznosi po całym mieszkaniu piasek, trzeszczy pod nogami,
jedząc, rozrzuca jedzenie po kuchni. Czuję się jak w chlewie, ciągle po niej
sprzątam. Trudno Pchełkę zostawić u sąsiadów na czas wizyty – kto takiego
cielaka przyjmie?
Moja połowa jest przeszczęśliwa widząc Pchełkę i pozwala jej chodzić po
pokojach i jeść byle gdzie. Co więcej, sam chce mieć kaukaza, kiedy
przeprowadzimy się do naszego domu ze sporą działką. Nie mam nic przeciwko, bo
moja połowa umie dobrze wytresować psa. Tylko pies będzie spał w naszym domu.
Przed moimi oczami przesuwają się obrazy z brudem. Jestem przeciwna trzymaniu
tak dużych psów w domu, co mnie poróżnia z moim mężczyzną. Argumenty o brudzie
do niego nie docierają. Jakie jeszcze wysunąć, bo już mi ręce opadają?