Dodaj do ulubionych

Życie z rozwiedzionym mężczyzną

08.01.09, 20:00
opowiem wam swoją historię, duszę to w sobie i udaję że jest
świetnie, ale nie jest. Moja historia nie jest długa zaledzie 4-
miesięczna. Poznaliśmy sie 10 miesięcy temu, ale nic się wtedy nie
wydarzyło, to nie była miłość od pierwszego wejrzenia, nawet nie
byliśmy sobą zainteresowani, rozmawialiśmy czasem, ale nigdy o
sobie, częściej o pogodzie, ogrzewaniu, histori, religi, itp. Nie
wiedzieliśmy o sobie właściwie nic, miał obrączkę tyle wiedziałam.
Z czasem zaczęliśmy rozmawiać więcej i więcej, ale nie było w tym
nic niepokojącego, lubilismy sie i tyle, tak mi sie wydawało. Byłam
czasem świadkiem rozmów tel.z jego żoną, zawsze były napięte, pełne
gniewu. Ale sprawa ich małżeństwa to innt temat, nie o tym chciałam
pisać.
Zaproponował mi kiedyś kolację, nie zgodziłam się, pomyslałam że ma
kłopoty z żoną i że chce jej dowalić, dokopać, że się pokółcili.
Poczułam się fatalnie, jak szmata, powiedziałam ze nie chcę mieć z
nim nic do czynienia, że ma się odwalić. Ale on przeprosił mnie
kilka razy, wprost i przez tel i smsy i komunikator. Miałam jednak
spory dystans, nasze rozmowy się skończyły, poprosił mnie o rozmowę
odmówiłam. Wmanipulował mnie więc w pewne spotkanie, jak się okazało
na którym byliśmy sami, rozmawialiśmy, powiedział że mnie kocha, że
bił się z tą myślą kilka tygodni, ale jest tego pewien, kocha mnie i
chce być ze mną. Pomyslałam ze jest idiotą, ale jednak coś mnie w
nim urzekło.( Dodam że ja byłam sama po 7-letnim związku którego
koniec spowodował alkohol.) Powiedział że nie kocha swojej żony ,że
będzie się rozwodził, że wcześniej już chciał się rozstać ale dzieci
były malutkie i coś się jeszcze tliło, że były jakieś chęci i
starania, ale znów wróciła rutyna. Brakowało mu rozmów, brakowało
czułości, dziwne prawda? mi też brakowało czułości w związku mój
były uważał że przytulają się dzieci.
Odbyliśmy wiele rozmów o życiu, o mnie o nim czy tez w końcu o nas i
co zakochałam się jak wariatka. Należę chyba do kobiet kochających
za bardzo ;). Miałam sporo wyrzutów czy dobrze robię, czy nie, co
ludzie powiedzą, czy warto, czy dam radę.
Machina rozwodowa ruszyła, zaczeła się cholerna walka o majątek,
wykorzystanie dzieci,buntowanie, wymuszenia, jak nie zapłacisz nie
zobaczysz dzieci itp. On zdecydował ze zostawi im mieszkanie, żeby
dzieci jak najmniej odczuły skutki rozwodu, przepisał swoją część na
nie. Wtedy sytuacja się uspokoiła znów mógł się z nimi spotykać.
My spęzisiśmy ze sobą wiele cudownych chwil, pełnych czułości,
cipłych słów, gestów, bylismy szczęsliwi. Ja byłam napewno. Jednak
coś w nim pękło, ograniczenie kontaktów z dziećmi do paru godzin raz
na 2 tyg., załamało go zupełnie. Teraz chce do niej wrócić dla ich
dobra... dał sobie wytłumaczyć ze fikcja rodziny nie jest dobra dla
dzieci. Cała ta sytuacja wpłyneła na niego tak silnie że nie wie czy
mnie kocha, ważne jest ty też że zbliża sie rozprawa rozwodowa, więć
niewiem jak to jest czy się poprosu boi? Czy boi się zaryzykowac ze
mną? Czy woli wrócić do tego co zna? Ja czekam, on mysli, może jutro
się dowiem a może po weekendzie...... Głupia jestem i tyle, powinnam
walnąć go w mordę i obrócić się na pięcie i odejść. A ja czekam bo
czułam tę miłość, widzę ją nadal w jego oczach ... a może jestem
poprostu głupia.
Obserwuj wątek
    • gazetowy.mail Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 08.01.09, 20:45
      Nie jesteś głupia. Podziwiam Cię. Mi sie nie chciało. Zrezygnowałam
      ze związku ze względu na byłą żonę która nie umiała sie wycofać i
      ciągle się wtryniała. Ponadto dzieci były dla niego najwazniejsze, a
      potem na równi (!!!!) była ex-żona i ja. Ex bo przeciez maja wspolne
      dzieci , ja bo mnie kocha.
      • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 08.01.09, 21:09
        Widzisz ale to jest tak silne uczucie, Że nie umiem się poddać, nie
        umiem,nie chcę, nadal wierzę że to jest właśnie miłość!!! nie wiem
        co będzie, a on od tygodnia nie umie nic powiedzieć czy kocha czy
        nie, nie powiedział ze to koniec bo nie wie co czuje, chciałam dziś
        zabrać pewna rzecz, taki nasz symbol naszego związku, ale połozyłam
        na stole i powiedziałam zeby wyrzucił, powiedział ze na razie ma
        leżeć tam gdzie jego miejsce. Jak rozmawiamy i na mnie patrzy ma łzy
        w oczach, nie umie tego skończyć , ja tez nie...
        • mariuszkowa Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 08.01.09, 21:10
          tez zyje z rozwiedzionym męzczyzną,i tez mam na glowe zone
          faceta,dochodzi tez problem z synkiem mojego kochanego:( maly mnie
          nie akceptuje,jejuuu jakie to trudne:(
          • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 08.01.09, 21:24
            no tak, ale jest z Tobą, jesteście razem, a ja nie wiem czy coś jest
            między nami,
            wiesz ja myślę że z dzieckiem się ułoży, tu trzeba rozmów i
            cierplowości, dasz radę
            zastanawiam sie dlaczego one to robią? kochają czy nie chcą być same?
            ja kocham ale jak powie ze nic nie czuje do mnie to po prostu bedze
            koniec, bo po co walczyć o coś czego nie ma
            • marzeka1 Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 08.01.09, 22:18
              Ale ani żona, ani dziecko nie zniknie- będą kontakty, utrzymywanie dziecka do
              końca nauki,ustalanie widzeń, wakacji. To musisz wliczyć w swój związek i to, co
              nazywasz miłością.
              Dlaczego one to robią?- bo ten facet kiedyś wyznał jej miłość, ożenił się i
              spłodził z nią dziecko, za które jest odpowiedzialny. Dlatego.
              • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 08.01.09, 22:29
                widisz, ja wiem o tym,masz zdecydowanie rację, wiem że te dzieci
                będą zawsze, wiem że będzie kontakt z nią, bo to jest konieczne żeby
                był wspólny cel w ich wychowaniu, żeby miły jakieś poczucie
                stabilizacji.
                Ale to nie ja rozbiłam to małżeństwo, ja się nie wpieprzałam, to on
                zaczoł..
                widzisz co do motywów waliki o kogoś, to dlaczego nie przez całe
                życie ?? tylko wówczas jak coś się kończy? wiem o tym że wyznawał
                jej miłośćm podobnie jak ja komuś, ale jak uczucia gasną?? to
                powiedz czy jest sens je wskrzeszać? ja próbowałam, ale nie wyszło...
                • marzeka1 Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 08.01.09, 22:36
                  "Teraz chce do niej wrócić dla ich
                  dobra... dał sobie wytłumaczyć ze fikcja rodziny nie jest dobra dla
                  dzieci. :- dlaczego piszesz, że dał sobie wytłumaczyć, a nie np., ze zrozumiał.
                  Oni SĄ małżeństwem, łaczy ich dziecko, może to był kryzys w ich związku, a
                  teraz spróbują to naprawić, także dla dobra dziecka.
                  • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 08.01.09, 22:49
                    może to nie tak że dał sobie wtyłumaczyć, rozmawiał z osobą
                    bezstronną, ja chcoiaż bym chciała nie jestem, może zrozumiał nie
                    wiem tego, nic juz nie wiem, może jest tylko sentyment do niej do
                    wielu dobrych chwil w ich życiu, wczesniej była gorycz i wściekłość
                    ze to jak ona go skrzwsziła, on ja na pewno też, teraz zbliża się
                    sprawa finalizacji rozwodu i przychodzi refleksja i on nie wie co
                    jest dobre co złe, co dla niego, co dla dzieci, bo tu tak naprwdę
                    nie chodzi ani o mnie ani o nią, chodi o niego, to on teraz dokonuje
                    wyboru pomiędy złem a mniejszym złem dla dzieci, czy lepiej sie
                    rozwieść i stworzyć sobie z kimś szczęśliwy związek a z nią ustaliś
                    zasasy wychowywania dzieci ( wizyty, wakacje, szkoły itp) czy wróciś
                    do tego domu z którego uciekł z wielu przyczyn,po to aby dać
                    szczęście dzieciom, tyle ze jek nic do nej nie czuje to jak ma to
                    wyglądac?? jkai stworzy im dom i poczucie bezpieczeństwa?
                • zmienilamnicka Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 08.01.09, 22:41
                  on zaczął a ty w to weszłaś WIEDZĄC ze facet jesy ŻONATY.
                  więc nie graj niewinnej.


                  trzeba było mu powiedzieć
                  "ok, twierdzisz, że mnie kochasz, mnie tez zależy, to będę obok ciebie, pomogę
                  ci przetrwać rozwód, jesli będziesz tego potrzebował. chociaz uwazam, że
                  powienieneś swoje sprawy zamknąć sam, bez mieszania mnie do tego bo ciągle
                  jesteś mężem innej kobiety i z nią musisz sobie wszystko wyjaśnić wcześniej. ale
                  poczekam na ciebie , rozwodz się, potem będę z tobą w pełni" .

                  czy ty podeszłas do sprawy dojrzale? nie. wskoczylaś do łóżka żonatemu bo
                  zamachał ci przed nosem obietnicą, że się rozwiedzie.

                  on się zaczął rozwodzić... bo ty zgodziłas się zaoferować mu siebie. inaczej by
                  pewnie tyłka z rodziny nie ruszał.

                  i teraz za to płacicie.
                  każde z was za swoje własne decyzje.

                  placi także żona poczuciem, że mąż ją rzuca dla jakiejś ku... która się mężowi
                  do rozporka dobrała i taka zdzira będzie jeszcze chciała matkowac jej
                  dzieciom... BO TAK TO wyglądać może z jej punktu widzenia.
                  • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 08.01.09, 23:00
                    nie nie gram naiwnej, chociaż pewnie jestem baerdzij niż myslę

                    powiedziałam, pewnie więc masz rację,że jak jest do czego odchodzić
                    to jest łatwiej, ja byłam świeżo po rozstaniu więc może byłam
                    podatniejsza... cóż ale go kocham

                    nie wiem czy tak od razu wskoczyłam mu do łózka, trochę to trwało za
                    nim do tego doszło, ale masz rację jest żonaty, czuję się szmatą
                    niestety,nie chcę unikać mojej winy... masz rację że pewnie ona tak
                    myśli... ale z drugiej strony coś tam niegrało że chciał odejść,
                    rozmowy o rozwodzie były już wcześniej

                    wierzę w to co mówi, powiedział mi wiele, wiele też mówi teraz nie
                    udaje ze wszystko jest ok,nie mówi ze teraz jest piękinie między
                    nami zeby za chwile powiedzieć że sie pomylił że to nit to,
                    nawet nie wiesz jak to boli...
                    • marzeka1 Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 08.01.09, 23:13
                      "ale z drugiej strony coś tam nie grało że chciał odejść, "- więc wyobraź sobie,
                      że ci się udało, rozwiodłaś go, teraz ty jesteś żoną, po czasie macie dziecko i
                      zaczyna się proza życia, a także kłopoty, jakieś nieporozumienia, juz mąż
                      znajduje panią do pocieszenia, której powie, że "żona nie rozumie"- ty
                      tłumaczysz mu że małżeństwo, dziecko.... chciałabyś być w takiej roli????, bo w
                      takiej znalazła się jego jeszcze żona, na którą spadnie teraz wychowywanie ich
                      dzieci, gdy ty radośnie bzykasz się z jej mężem.
                      Zupełnie inaczej to wyglądałoby, gdybyś związała się z rozwodnikiem, facetem,
                      któż od żony już odszedł, a tak wygląda to na próbę rozwiedzenia go. Tym
                      bardziej, że byłaś naiwna, bo WIEDZIAŁAŚ, jaka jest jego sytuacja rodzinna, to
                      nie była miłość od pierwszego czy nawet drugiego spojrzenia, wskoczyłaś do łóżka
                      żonatemu facetowi, który miała z żoną kryzys. I ma z nią dzieci.
                      • ca.melia Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 08.01.09, 23:21
                        ...uciekaj.

                        do końca życia będziesz miała w swoim życiu byłą żonę i dziecko.
                        Zawsze to, co związane z nimi będzie ważniejsze. I nawet jeśli się
                        rozwiedzie, to będzie chciał dziecku wynagradzać sytuację, co często
                        przeradza się w grubą przesadę, byleby zagłuszyć poczucie winy.
                        I jak dziecko można pokochać, zaakceptować, tak byłj żony nie. A
                        ona będzie zawsze w Twoim domu, wirtualnie ale zawsze.

                        ja uciekłam
                        • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 01:39
                          cóż bywa i tak, jak by mogłobyć nie weim
                      • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 01:48
                        nie wiem, nie jesteś na moim miejscu więc nie wiesz co czuję,
                        prowsopodobnie pół roku temu pisałabym to co Ty,
                        ale jak ktoś mówi nie kocham, to znaczy brak uczucia nie wiem czy to
                        kryzys,nie wiem tez czy ta osoba chce z nim być, bo gdyby chciała
                        byłaby przy nim, nie chciała nic dla niego poświęcić, nie chciała
                        zmienić mejsca zamieszkania, on ze względu na pracę musiał się
                        wyprowadzić, nawet nie wiedziała gdzie mieszka, nie odwiedziła go
                        nigdy, więc proszę nie przeceniaj roli ślubu, pomyśl o tym
                        • zmienilamnicka Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 09:48
                          Leexi, weź pod uwagę, że to co wiesz o nim - to wiesz Z JEGO OPOWIADAŃ.
                          Jest duża szansa, że jakbyś usłyszała wersję od strony żony i nie byłabys teraz
                          zaslepiona zauroczeniem do jej męża - to pewnie nawet patykiem byś faceta nie
                          tknęła, z powodu że podle żonę traktował...

                          Ty łyknęłas jego opowieść jak ryba wędkę. Byłaś po rozstaniu, potrzebowałaś się
                          pocieszyć czyimś uczuciem i wtopiłas w żonatego. To wręcz książkowa historia.
                          A facet sam nie wie czego chce. I oberwiesz za to ty i jego rodzina. Ale cóż-
                          nie trzeba było sobie takich przestraszonych chłoptasiów na partnerów wybierać.

                          Ja Ci radzę ewakuować się z tego bagienka. Poboli i przejdzie.
                          A tak - zostaniesz z wyrzutami sumienia swoimi i jego na długie lata.
                          Co innego facet rozwiedziony. A co innego żonaty który lubi się bujać wte i wewte.
                          Zwiewaj.


                          • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 10:18
                            no widzisz tak to jest, nie można sie wygrzebać czasem,

                            nie wiem na ile jestem naiwna, a na ile on szczery

                            nie mam pojęcia, na razie walczę ze sobą,

                            powiem ci tyle , ze dopóki się nie wpakujesz w cos takiego nie
                            rozumiesz nic, wcale nie chciałam tej sytuacji wierz mi broniłam sie
                            przed nią
                            • zmienilamnicka Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 10:20
                              chcesz powiedziec "nie chcem ale muszem? "
                              bozia ci wolną wolę odebrała?

                              jakbyś nie chciała związku z żonatym facetem to byś nie była związku z żonatym
                              facetem. wiedziałas że jest żonaty, nikt ci noża na gardle nie trzymał byś z
                              nim była.
                              myśl.

                              • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 10:27
                                ehh no cóż, czasem mimo wszystko człowiek pakuje się w cos czego nie
                                chce, może to chwila słabości, a może prawdziwe uczucie

                                tego nie wiem , czas pokaże

                                głupia jestem i tyle ,
                          • mruff Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 10:21
                            Leexi to na ile wrócą-to nie jest już Twój problem a ich
                            i jego wyboru.

                            Tego nie wie nikt-czy im się uda
                            to pokaże tylko czas
                            • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 10:24
                              widzisz ale ja jestem idiotka, która czeka, ja pie... ja musze sie
                              leczyć bo to chore, ale czekam co będzie,

                              co mam napisać ? kocham go, co mam z tego ? ból i najprawdopodobniej
                              dostanę zdrowo w dupę ale co tam

                              co mnie nie zabije to mnie wzmocni
                              • mruff Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 10:27
                                Lexi wyobraź sobie, że Twoja siostra jest Tobą

                                spróbuj "wyjść na zewnątrz"całej sytuacji i co widzisz?

                                faceta żonatego, który nie wie czego chce
                                który nie daje Ci poczucia bezpieczeństwa
                                który trzyma Ciebie w niszczącej psychikę niepewności

                                co byś poradziła swojej siostrze/przyjaciółce w takim układzie w
                                jakim Ty znalazłaś się? Tylko szczerze?
                                • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 10:31
                                  widzisz ja sobie z tego doskonale zdaję sprawę,

                                  tyle ze nie umiem sobie odpowiedzieć czy powiedzieć dziś że to
                                  koniec czu poczekać i daś nam szansę lub usłuszec koniec,

                                  może jak powiem dzic koniec, zachowam resztki godności, ale czy ja
                                  to skończe czy on boleć bedzie tak samo, więc dlatego czekam, czy ma
                                  to sens czy nie, nie mam pojęcia

                                  • zmienilamnicka Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 10:45
                                    wiesz co Lexi? Ty sama nie wiesz czego od życia chcesz.... zastanów się nad tym
                                    poważnie ZANIM wejdziesz w jakiś związek.
                                    A jak już się zastanowisz jak sobie wyobrażasz tego kogoś i swoją przyszłość -
                                    to poszukaj osoby która do tego będzie pasować.

                                    jesli wyobraziłas sobie, że chcesz być macochą dla cudzych dzieci i znosić ich
                                    humory, będziesz musiała dzielić się tym facetem z jego dziećmi, czasem,.
                                    miłością, zainteresowaniem,
                                    chcesz być z facetem który jeszcze przez co najmniej kilka lat będzie darł koty
                                    z żoną i chodził sfrustrowany z tego powodu, do waszego domu będzie dzwonic żona
                                    i on z nią będzie musiał rozmawiać bo dzieci..
                                    że może nie będzie chciał już mieć więcej dzieci,
                                    że część jego znajomych za plecami będzie cię uwazać za dziwkę która rozbiła
                                    małżenstwo i odebrała dzieciom ojca,
                                    godzisz się ,że wasz budżet będzie mniejszy o sporą kwote jego comiesięcznych
                                    alimentów i finansowo może być kiepsko,
                                    że po rozwodzie to "szare życie" które miał z żoną przeniesie do ciebie, i
                                    skończą się romanse i beztroska, upojne wieczory po których on wraca do siebie,
                                    a zacznie mniej ekscytująca codziennośc
                                    itd itp
                                    jesli jesteś świadoma tych "drobiazgów" i w pełni odpowiedzialnie chcesz życia z
                                    jeszcze nierozwiedzionym facetem ze zobowiązaniami NA CAŁE ŻYCIE(wobec jego
                                    dzieci) to tkwij przy nim.
                                    • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 10:50
                                      niby takie proste a jednak nie jest,

                                      pieniądze to nie wszytsko
                                      • zmienilamnicka Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 10:52
                                        no tak, warto oprócz pieniędzy mieć jeszcze "jaja".

                                        bez nich..... każdą sprawę się spieprzy
                                        • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 10:53
                                          no tak to fakt
              • erillzw Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 16.02.09, 04:59
                Też zyje z rozwodnikiem :)
                Jestem z Nim zaręczona. Tyle, że On wiedział, że nie chce dalej być ze swoją
                żoną zanim myśmy się zeszli... Na dobre dwa lata przed. Tylko jakoś za sprawą
                mojego poważnego bycia obok podjął kroku rozwodowe...
                Więc sytuacja jest zgoła inna.
                Niestety ale fakt, że Twój partner myśli o powrocie do zony z uwagi na dziecko
                jest dla mnie argumentem mówiącym o tym, że niestety nie grzeszy On siła i
                deteminacją. Tylko poddaje się. Tuuuuudzież nie daje sobie z tym rady...
                Trudna sytuacja. Ale jeśli facet nie ma ustawionych segemntów ważnosci - umówmy
                się dzieci zawsze będą na samej górze - to trochę źle to świadczy...
                Wiem, że to trudne.. ale chyba musicie o tym pogadać... Bo taka sytuacja jest na
                dłużą metę mecząca dla was obojga. A nie ma co skreślać związku tylko dlatego,
                że on ciężko przechodzi sytuacje porozwodową...
                Ważne, żeby być razem w takich sytuacjach i nie trzymac w sobie tylko mieć w
                partnerze przyjaciela...
    • six_a Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 08.01.09, 23:38
      o ogrzewaniu?
      no tego jeszcze nie próbowałam:)

      nie przejmuj się tak bardzo, związki się rozpadają i tworzą się nowe. ale ja to
      bym poczekała do tego rozwodu lub co najmniej wszczęcia sprawy. bo gadka o
      rozwodzie to jeden z popularniejszych chwytów.
      • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 01:38
        może tak, moźe nie, nic już nie weiem
    • carolla8 Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 08:38
      Dziewczyno nie zadreczaj sie. Mnóstwo osob sie rozwodzi,a pewnie byłoby wiecej
      rozwodow gdyby były mieszkania.I jakoś żyją sobie osobno lub w żwiazkach z
      innymi osobami.
      Musisz to przeczekac i zobaczyć. Nie ma innej rady.

      Jemu powiedz jasno, co by żadnych wątpliwości nie miał, ze ma Cie nie mieszac i
      sam ma zrobić porządek. Ty sobie robisz przerwę i rostajesz sie na 10 mcy.
      Zawsze jest tak że dopiero sie docenia to czego już nie ma. A w Twoim przypadku
      dajesz mu do myslenia, dajesz mu szansę dotarcia do swoich PRAWDZIWYCH pragnień.

      On może się przyzwyczaił ze jestes zawsze i bedziesz zawsze.

      A co do tej kobiety, to niestety ale kobieta dla kobiety wilkiem (nie tylko w
      takich sytuacjach).
      Bo jesli facet mówi że NIE, to osoba która ma własną godnosć nie bedzie się
      poniżać i zabiegac o kogoś kto nie chce. Logiczne przecież?
      przecież to własciwie jest smutne i uwłaczające, nie widzisz tak tego? a żaden
      facet tez nie lubi takich zachowań.

      krótko mówiac życzę powodzenia i wyklarowania sie tej sytuacji.

      Ps.Nie dawno założyłam watek jakie są plusy zwiazku z rozwodnikiem. Jak chcesz
      to mozesz poczytać.
      • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 08:48
        dziękuję Ci pozytywne słowa,
        więc ja czekam co mi powie, przecież jak usłyszę nie to nie woadomo
        nic na siłe,

        poczytsm twój wątek na pewno
        • carolla8 Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 08:51
          Prosze bardzo. Chodzi o to żebyś pokazała jak nei wie, ze nie jestes kims na
          zastępstwo i ze masz też uczucia i potrafisz zadecydowac.

          Bedzie dobrze:)) moze takie zawirowanie jest potrzebne, byle nie za długo. ale
          to już sama zadecydujesz.
          • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 08:53
            w prwnym sensie wuidze pozytyw w tym co sie dzieje, jesteśmy krótko
            razem, wieć niech zdecyduje teraz czy kocha, lub kogo kocha , wolę
            teraz niż za jakieś 2 lata

            powiedziałam co o tym myślę, zna moje zdanie
            ale no właśnie ale nie wiem czy ja sobie nadal będę umiała z tym
            radzić
            • carolla8 Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 08:56
              Kochana, ja sobie mówię jak coś idzie nie tak w moim zyciu, ze czas/zycie wie
              najlepiej. I tak jest. Daj sobie czas, daj szanse na rozwiazanie tej sytuacji.

              A jak jestescie sobie pisani to bedziecie razem choćby nie wiem co.

              Miłosc powinna przynosić radość, szaleństwo.
              • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 09:21
                no cóż, ale czekanie jest ciężkie, wiem czas pokaże


                miłość była, było cudownie, było szaleństwo, nie wiem czy jest nadal
              • the-isabelle Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 09:25
                Ja nie byłabym taką optymistka :( z tego co czytam wynika raczej, ze
                istnieje duza szansa, że mezczyzna o którym piszesz w ostatniej
                chwili podkuli pod siebie ogon i wroci do zony, zrezygnuje z
                rozwodu. NIESTETY miałam nieprzyjemność być w podobnej sytuacji, ale
                nie chce opisywac jej na forum.

                Pozdrawiam Cie serdecznie i NAPRAWDE zycze powodzenia i sily na
                przyszlosc! ..bo niestety bedzie Ci potrzebna. Sama zdalam sobie z
                tego sprawe, dopiero jak moj "zwiazek" sie rozpadl.
                Mial byc koniec świata... ale nie nadszedl :)

                I wiesz co? teraz jestem szczesliwa i ciesze sie, że nie wyszlo. Nie
                mialam pojecia w co sie pakuje. Jak to zwykle bywa: przerost serca
                nad mózgiem ;)

                Trzymaj sie dzielnie!
                • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 09:27
                  tak to bywa, miłość jest ślepa..
      • mruff Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 09:37
        Facet znalazł pocieszycielkę w kryzysie

        Złe emocje u niego i żony wyciszyły się
        PRZEMYŚLELI, ZROZUMIELI

        i obstawiam powrót do żony-nie wiadomo czy ten powrót będzie na 20
        lat, to pokaże czas by podniosą związek po takim upadku

        W każdym bądź razie relacjonuj przebieg wydarzeń :)

        • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 09:46
          tak to niestety wygląda,

          nie wiem czy wyciszyły się złe emocje, nie mam pojęcia co się stało,
          może nie chce być ani z nia ani ze mną,

          obawiam się że jeżeli będzie powrót to na krótko rok - dwa, poza tym
          oni i tak już prawie od 1,5 roku nie mieszkaja razem,

          miał zarobiac pieniądze i tyle, zawsze było mało, mie chciał byc
          dłużej bankomatem i dlatego chciał odejść, był z nia długo najpierw
          bo kochał, pózniej dla dobra dzieci, bo coś jeszcze było między nimi

          i jesten tu nadali idiotką, bo uwazem że może mnie rzucić , nie to
          nie, ale jak do niej wróci tez nie bedzie dobrze, bo nie wytrzyma,
          zaliczył juz jeden powrót, chciał spróbopwać pojechał do niej i
          wytrzymał 48 godzin, wcześniej tłuymaczył o co chodzi ze brak
          czułościm, sexu, rozmów one sprowadzały sie tylko do kwesti
          finansowych... a ona w trakcie spróbójmy jeszcze raz nie wyrzymała
          nawet 48 h zeby nie poruszyc tematu kasy....



          • zmienilamnicka Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 09:58
            > miał zarobiac pieniądze i tyle, zawsze było mało, mie chciał byc
            > dłużej bankomatem i dlatego chciał odejść, był z nia długo najpierw
            > bo kochał, pózniej dla dobra dzieci, bo coś jeszcze było między nimi


            obudz się dziewczyno, przestań łykać te jego bajki które ci do głowy nakładł
            żeby cię współczuciem do siebie i "jego złą żoną" mocniej uwiązać przy sobie

            kobiety mają instynkt opiekuńczy i przygarniają takich chłopczyków których
            okrutna żona "gnębi i finansowo wykorzystuje" a on biedaczek jedynym porządnym
            jest...

            jaka jest prawda - ty nie masz pojęcia! ! ! uświadom to sobie jasno.
            i to sobie uświadom, że jak teraz facet "nadaje złe rzeczy na żonę"... tak,
            jeśli będziecie kiedyś razem, to za jakiś czas tak samo będzie "nadawał na
            ciebie"....

            nie wieszaj razem z nim psow na jego żonie, ta kobieta sobie nie zasłużyła na to
            by jakas kochanka męża ją oceniała. bo PRAWDY NIE ZNASZ.


            • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 10:13
              widisz to nie jest takie proste jak ci się wydaje, podaje jedynie
              suche fakty,
              on nie jest bez winy, nie udaje wcale takiego biednego i
              skrzywdzonego przez nią, nie wiesza na niej psów, mówi poprostu jak
              się czuł , ma chyba prawo do tego? do tego zawsze dochodza emocje i
              mówi sie więcej niz chce sie powiedzieć,

              wierz mi że on na niej psów nie wiesza, ona na nim tak, opowiedziała
              wszytskim o tym jakim jest sukinsynem, że ma kochnkę a wówczas
              jeszcze nie miał, powiedizała dzieciom ze tata ich nie kocha, kazała
              zabrac na zakupy dzieci a pózniej dzieci pisały smsy ze on je
              przekupuje, zbuntowała całą rodzinę przeciw niemu,

              teraz jest kochanka, wiec jest co mówić ale wtedy nie było,

              a wiesz co pózniej było głównym tematem? dlaczego chce odejśc
              przecieZ jest to super mieszkanie, i kto bedzie za to płacił

              zawsze do rozpadu związku doprowadzaja dwie strony, ja tu nie miałam
              wpływu na jego decyzję , jestem moze na pocieszenie , może masz
              rację, ale nie wiem, nie jestem pewna
              • zmienilamnicka Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 10:29
                a skąd ty niby znasz "suche fakty" ?
                mieszkałas z nimi pod jednym dachem? zaglądałaś im pod kołdrę? spędzałaś z nimi
                całe dnie pod stołem w kuchni i obserwowałas jak wyglądała ich codzienność?

                nic nie wiesz. i nie wtrącaj się do tego. to ma załatwic ten facet, który do
                takiej sytuacji dopuścił. a ty obserwuj -na razie bez oceniania -jak on się za
                to zabiera. Bo może mimo różowych klepek na oczach dostrzeżesz fakt, że facet do
                każdej sprawy zabiera się od du.y strony.... i to marnie wróży na twoją
                przyszłośc przy boku kogoś takiego.


                poza tym...facet ma kochankę do której chce odejść. - to fakt. nie zaprzeczysz
                mu. Wczesniej kochanki nie miał i jakoś to małżenstwo trwało, czyli az tak żle
                mu nie było, żeby odchodzić. nie widzisz co ci dał w prezencie "narzeczeńskim"?
                dał TOBIE wszystkie swoje problemy i brudy z małżenstwa, i całe piekło rozwodu
                które jeszcze dlugo będzie trwało. Bo nie miał ochoty sam tego znosić.
                Uwazasz, że takie prezenty daje ukochanej zakochany facet na poziomie?

                • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 10:36
                  pewnie masz rację, nic nie wiem i nie powinnam operowac faktami
                  których nie znam

                  ale jak w związku zaczyna brakować uczucia , to sie rozpada, bez
                  wzgledu ile lat trwał czy był slub czy nie

                  faktem jest że ja nie jestem przyczyną ale skutkiem....

                  niby łatwo to z boku oceniać i wyciągac wnioski, ale dla mnie nie
                  jest to tak proste i klarowne
              • winomusujace Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 10.01.09, 16:55
                Piszesz, że nie wiesza na niej psów,
                jasne
                powiedzenie o kimś że w związku z nim nie było czułości, seksu i
                komuś zależy tylko na kasie to wcale nie wieszanie psów..
      • winomusujace Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 10.01.09, 16:48
        taaa podoba mi się ocena żony, na podstawie tego co kochance
        powiedział facet żeby poużywać bezkarnie..
        a co jej miał powiedzieć ?
        że to on chce wrócić ?
        że życie z dziewczyną mu nie odpowiada ..
        ja nie wiem co jej powiedział, ale trochę dystansu dziewczyny!
    • mahadeva Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 10:41
      ja tez spotykam sie z czlowiekiem, ktory ma dzieci, jeszcze sie nie
      rozwiodl, ale od 4 lat nie mieszka juz z zona i dziecmi, za to sie
      nimi bardzo opiekuje, rozwod planuje, ale wiadomo, ze to nie jest
      proste, dzieci sa prawie dorosle, duzo czasu z nimi spedza
      nic mnie nie razi w tej sytaucji w sumie, jest ona stabilna,
      budujemy normalny zwiazek, znamy sie i jestesmy ze soba 4,5 mca
      po porstu porozmawiajcie - czy on chce wrocic do zony, czy nie?
      jesli nie - to wtedy myslcie o waszym zwiazku, tylko pamietaj, ze on
      bedzie duzo czasu na pewno poswiecal dzieciom, musisz sie z tym
      pogodzic, ponadto, moze nie chciec juz miec kolejnych - przynajmniej
      moj nie chce, ale mi to pasuje
      ps. postaraj sie nie uzywac nieladnych slow, jak odwal, w morde...
      • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 10:47
        rozmawiamy wiele rozmawialiśmy, rozmawialismy o naszych związkach
        dlaczego sie coś zepsuło, jacy jesteśmy czego oczekujemy, wiemy o
        sobie naprawdę wiele,i tu nie chodziło o to jak bardzo ktoś nas
        sklrzywdził i jacy my jesteśmy dobrze, rozmawialiśmy tez wiele o
        naszych wadzach złych zachowaniach,
        mogłam sie przed nim otworzyć on przede mna też, może dlatego tak
        mi szkoda tego wszytsko
        bedzie mi brakowac naszych rozmów, przytulania, ale trudno nic na
        siłę...

        wiem ze ma dzieci i ze bedzie z nimi sie kontaktował,ze bedzie im
        poświęcał duzo czasu, ale to akurat jest jasne i klarowne dla mnie
        • mahadeva Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 10:54
          to ja nie wiem, on w koncu nie bedzie sie rozwodzil? chcesz zostac
          kochanka? to zalezy jakie masz priorytety, ja przez 4 lata mialam
          fuck frienda, ktory czasem byl w zwiazkach, ale zawsze spotykal sie
          ze mna przez ten czas, teraz natomiast mam juz monogamiczny zwiazek
          z tym prawie rozwodnikiem, ja chce, zeby sie rozwiodl i kiedys chce
          za niego wyjsc, roznie moga wygaldac zwiazki, wazne, zeby dawaly
          satysfakcje
          • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 13:01
            nie chcę być kochanką, chcę być partnerką, ale do tego trzeba dwojga,
            kochanką nie będę dlatego rzycę to wszystko ale nie wiem czy dzis
            czy jutro , czy poczekam az on mnie rzuci,

            chcę klarownej sytuacji i tyle, wiem że są dzieci, że jest żona w
            krótce była, wiem ze będą zawsze w moim życiu jeśli sie zdecydujęmy
            żyć razem, ale myslę że minimum tolerancji i pewne ustalenia pomogły
            by normalnie funkcjonować
      • zmienilamnicka Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 10:50
        oj dziewczyny nie dajcie się nabierać na gadki "rozwód nie jest taki prosty"
        rozwód w dzisiejszych czasach to żaden problem. dla osób które naprawdę chcą się
        rozwieść sady stoją otworem. tylko trzeba zanieść pozew i pójśc do sądu na rozpawę.

        znajomi się rozwiedli na 1 rozprawie. mimo, że mieli 3 dzieci i mieszkali razem.
        więc jak slyszę, że ktoś się nie rozwodzi "bo nie może" choć już niby z żoną nie
        mieszka - to parskam śmiechem.

        • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 10:54
          nie wiem czy nie może, sprawa jest w toku,
          • mahadeva Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 12:08
            moj naprawde nie ma juz z zona nic wspolnego, jestemy powaznymi
            ludzmi
            • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 12:56
              mi sie wydawało że my też, teraz jestem w próżni i czuję pustkę
    • yoko0202 opisujesz życie z NIErozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 11:18
      i to jest cały problem.
      jakiś minimum pół roku po rozwodzie to dopiero byłby rozwiedziony
      mężczyzna, na razie to chyba nic nie możesz zrobić tylko czekać na
      rozwój sytuacji.
      • leexi Re: opisujesz życie z NIErozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 12:02
        nie wiem czy mogę, nie wiem czy powinnam
        • de-bi Re: opisujesz życie z NIErozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 12:58
          Wiesz leexi, ja mam w rodzinie podobną sytuację.Mój ojciec w wieku 58 lat postanowił odejść od mojej matki, też ma kochankę.Sytuacja się różni tylko tym , że my-jego dzieci- jesteśmy już wszyscy dorośli.Matka walczy teraz o niego jak może, ale tylko ze względu na pieniądze, bo nie sądzę żeby go kochała i może też dlatego że ma swoje lata, a wygląda na to że na starość zostanie sama.Ojciec nieźle zarabia, więc nie będzie mogła fruwać na prawo i lewo, sąd przyznał jej 800 zł alimentów.Ja nie mówię że ojciec robi dobrze, ale jak rozmawiam ze swoim rodzeństwem, to prawie wszyscy uważamy że on zasługuje na to żeby był szczęśliwy,a z nią prawie przez całe życie miał krzyż pański.Życzę Ci leexi szczęścia, może wszystko się ułoży.
          • leexi Re: opisujesz życie z NIErozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 13:08
            trochę to podobna sytuacja, ale wiesz w naszym katolickim kraju
            rodzina to priorytet, nie wazne ze w środku nic nie ma że sa
            awantury i kłótnie, ale w niedziele dobrze sie wyglada jak sie
            jedzie do kościoła, znam wiele takich przypadków....
            a ja jestem dziwką, bo jak mnie tu inaczej nazwać
            • de-bi Re: opisujesz życie z NIErozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 13:26
              Ja nie uważam,że kochanka ojca to dziwka.Żal mi matki, ale na zapracowała sobie na to przez te wszystkie lata, wierz mi, a odejście ojca i kochanka to już skutek tego wszystkiego, a nie przyczyna.
              • leexi Re: opisujesz życie z NIErozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 13:34
                ja tez jestem skutkiem, zakochałam się i płace za to, ale jak
                czytałas posty to widzisz jakie sa opinie, a ja go nie uwiodłam nie
                wpakowałam się w jego małżeństwo
                • de-bi Re: opisujesz życie z NIErozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 13:43
                  Tak czytałam te wszystki posty i uważam że w takich sytuacjach jak Twoja i mojego ojca, ludzie zawsze będą obwiniać za rozpad małżeństwa kochankę, tylko tak naprawdę nikt nie zna tego od środka, bo jak napisałaś to ona go uwiodła i wpakowała się w jego małżeństwo.
                  • leexi Re: opisujesz życie z NIErozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 13:51
                    no cóż tak to bywa, napisałas że ojciec dobrze zarabia więc częto to
                    jest powód,

                    ale każda sytuacja jest inna , nie mozna generalizować, czesto jest
                    tak ze mężczyżni zdradzaja i sa tymi złymi, ale nikt nie wie
                    dlaczego, często szukają czułości bliskość , szęsto chodzi tez o sex
                    bo jakos tego im brakuje w malżęnstwie dla żon to przykry obowiązek,
                    często są sprowadzani do roli głównie zarabiania pieniędzy,


                    mój kolega rozstał się z żoną bo po ślubie straciła ochotę, nie
                    kochali sie rok nie wytrzymał...
                  • zmienilamnicka Re: opisujesz życie z NIErozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 13:55
                    nie rozumiecie rzeczy podstawowej. Jeśli kochanka jest taką zieloną za
                    przeproszeniem siksą, która sama nie wie czego chce, to sobie z WŁASNYMI
                    wyrzutami sumienia nie poradzi a co dopiero z gadaniem znajomych o tym co
                    zrobiła. Jeśli facet jest niezdecydowanym chłopczykiem, który nie wie czego
                    chce to będzie się bujał między żoną a kochanką, to jedną zapewniał o że chce z
                    nią być, to drugą zapewaniał że zostanie z nią dla dzieci, i tak długo - az może
                    obie będą go miały dość i zostawiony sam sobie może zmuszony będzie doróść i się
                    określić. A jeśli on sam tak bardzo obwinia się że rodzinę rozwala, to jego
                    poczucie winy wobec dzieci i zony, nawet po rozwodzie spowoduje, że to kochanka
                    będzie słono płacić swoim mało udanym życiem z tym panem. Tym bardziej kochanka
                    która się nad sobą użala a nie potrafi się dookreślić w stosunku do faceta
                    którego świadomie wybrała i postawić go do pionu.

                    Czyli - jeśli do zdrad i rozwodów biorą się gó.wniarze , którym się wydaje że to
                    bezproblemowa błahostka, to narobią tylko smrodu i nic dobrego z tego nie
                    wyniknie, oprócz ich prób użalania się nad sobą na takich forach jak te i
                    wybielania jakiegokolwiek własnego w udziału w tym smrodzie.

                    • leexi Re: opisujesz życie z NIErozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 14:04
                      nikt tu się nie wybiela, wiem w co w depnełam, ale mam uczucia, nie
                      jestem gó...arą, nie użalam sie nad sobą specjalnie, ale tez mam
                      chwile słabości i potrzebę wyrzucenia z siebie tego wszystkiego,
                      nie pisze tego żeby mi ktos współczuł, piszę żeby sobie pomóc..
                      widzę że Ty jestes bardzo prostolinijna i zawsze widzę wszystko jest
                      białe i czarne dla ciebie , a tak w zyciu nie jest,

                      nie chcę nikogo stawiac do pionu, to jest własnie głupie, to on ma
                      zdecydować teraz czego chce, może dopiero teraz przyszedł czas na
                      refleksje, nie chce wpływać na jego decyzje niech ja podejmie sam
                    • winomusujace Re: opisujesz życie z NIErozwiedzionym mężczyzną 10.01.09, 17:02
                      popieram.
                      • leexi Re: opisujesz życie z NIErozwiedzionym mężczyzną 11.01.09, 14:46
                        wszystko jest takie proste jak sie patrzy z boku, łatwo kogoś
                        oceniać, łatwy, głupi,naiwny ehh żeby życie było takie proste ...
                        jak się Wam niektórym wydaje moje Panie byłoby cudownie
                        • zmienilamnicka Re: opisujesz życie z NIErozwiedzionym mężczyzną 11.01.09, 15:02
                          życie mamy takie jakie je sobie ułożymy.

                          pakujesz się w związek z żonatym facetem, zakochujesz się w żonatym i dzieciatym,
                          - to już dzieci w przedszkolu wiedzą, że z tego masa klopotów wyniknąć może-
                          a potem chcesz pouczać innych "łatwo wam mowic bo nie przezylyscie, życie nie
                          jest takie proste jak wam sie wydaje, bla bla bla".....

                          myslenie nie boli!

                          zacznij żyć równocześnie używając mózgu i myśląc przy tym - to ci się życie
                          wyprostuje.
                          • leexi Re: opisujesz życie z NIErozwiedzionym mężczyzną 11.01.09, 16:34
                            ja nikogo nie pouczam, opisuję tylko kawałek swojego życia i tyle,
                            nie pozwolę też po sobie bedzkarnie jeździć,

                            nie wiem czy to błąd czy chwila zapomnienia, stało się

                            a Ty obyś zawsze kierowała się rozsądkiem i oby zawsze Twoje życie
                            było takie proste

                            nie myli się ten kto nic nie robi

                            pozdrawaim
                  • animka25 Do autorki 09.01.09, 14:07
                    Opowiem Ci o moim doświadczeniu, z tej drugiej strony.

                    Dwa lata temu rozstałam się z mężem, mając wtedy 3-letnie dziecko.
                    Nic konkretnego sie nie działo, ot rutyna (podobno kryzys 7-go
                    roku), długie godziny pracy, mało czasu dla siebie, cjoć jeszcze
                    kilka tyg. przed rozstaniem zapewniał, że kocha...
                    Pokłóciliśmy się, wyprowadził się, okazało się, że ma już iną -
                    koleżankę z pracy.
                    Poznał nowe towarzystwo, zaczęły się wyjazdy, imprezy i
                    zachłyśnięcie wolnością. Pewnie jej opowiadał o mnie same złe rzeczy.

                    Tak to trwało 2 miesiące, ja zaczęłam dobrze sobie radzić sama, też
                    go nie odwiedzałam, nie dzwoniłam, postawiłam krzyżyk.
                    Po tych dwóch miesiącach odezwał się... że żałuje rozstania,
                    przyjeżdżał, podwoził mnie z pracy do domu.... ja byłam raczej
                    obojętna, no ale przyjeżdżał do synka.
                    Zastanawiałam się nad dalszą wspólna przyszłością, on ewidentnie
                    chciał wrócic, tak to trwało z miesiąc, on przyjeżdżał do mnie
                    (oczywiście nie sypialiśmy ze sobą) i cały czas się z nia spotykał
                    (ona nie wiedziała, że przesiaduje u mnie)... az okazało się, że
                    zaszła w ciążę. Dla mnie to był ostateczny koniec.

                    Zamieszkali razem i wyobraź sobie, ze przez kilka miesięcy jak
                    przyjeżdżał do synka, to mi się żalił, że jej nie kocha.... smutne.
                    Generalnie cały czas się miotał, ale nie było już powrotu.
                    Oganiczyłam z nim kontakt bardzo, ale mamy dobre stosunki.
                    Ona za to podobno szaleje z zazdrości o niego, bardzo go pilnuje.
                    Zastanów się czy odpowiada Ci ta rola, czy wytrzymasz to psychicznie.

                    A to co facet mówi kochance, to nigdy nie jest do końca zgodne z
                    prawdą....
                    • leexi Re: Do autorki 09.01.09, 14:14
                      a żonie mówi prawdę? też nie, czy ktos komuś mówi prawdę tak do
                      końca?
                      ja sobie poradzę z nim jesl tak bedzie czy bez niego, zawsze daję
                      sobie radę

                      zaczynam myśleć ze jedyne na co on zasługuje to samotność, bo nie
                      wiem czy zasługuje na mnie i nie wiem czy zasługuje na nią
                      • animka25 Re: Do autorki 09.01.09, 14:20
                        Ja Ci napisałam o mojej prawdziwej historii.

                        Uwierz mi, że ja nie szukam z nim kontaktu, sa razem, maja juz
                        dziecko, z reszta sama jestem już w związku. Mimo to ona jest
                        chorobliwie zazdrosna, źle traktuje mojego synka itp.
                        Chyba zawsze się już będzie o niego bała, ponieważ jedna kobietę z
                        dzieckiem już zostawił.

                        Wogóle to od pewnego czasu mam z nim większy kontakt. Sam szukał
                        kontaktu ze mna. Piszemy maile o pierdołach, właściwie to głównie on
                        pisze. Pewnie byłoby jej przykro, gdyby wiedziała.
                        • animka25 Re: Do autorki 09.01.09, 14:24
                          Moim zdaniem dobrze jest się wiązać z facetem już po rozwodzie,
                          który wszystko sobie poukładał, przebolał.
                          Najgorzej, jeżeli facet nie jest zdecydowany. Wtedy wszyscy cierpią.
                          • de-bi Re: Do autorki 09.01.09, 14:32
                            I tu przyznam Ci rację, najlepiej żeby był już po rozwodzie.
                          • leexi Re: Do autorki 09.01.09, 14:36
                            tu masz 100% racji , niestety,
                        • leexi Re: Do autorki 09.01.09, 14:42
                          Wierzę, dlaczego miałabyś go szukać, zostawił cie tu nie ma do czego
                          wracać, odgrzewanie czegos nie ma sensu

                          to przykre że musisz bać się o dziecko, bo to chore!!! wzieła sobie
                          faceta z dzeciem, wiedomo że dziecko nie zniknie, jak tak można tego
                          nie rozumiem,

                          ja naprawdę staram się znaleźć dystans, zobaczymy czas pokaże, na
                          razie nie specjalnie mam siłę


                          widisz on podjoł pochopma decyzję, a moze naprawde cos sie wypaliło
                          i znalazł sobie inną ale złą kobietę, ona nie rozumie że on zpstawił
                          Ciebei a nie dziecko, ono zawsze bedzie częścia jego życia, a tym
                          samym Ty bo musicie wspólnie dbać o jego dobro,

                          Jesteś bardzo silna, masz dobre podejście do życia, a ja sie w tej
                          chwili pogubiłam
                    • leexi Re: Do autorki 09.01.09, 14:30
                      no właśnie powiedz kochał? czy się przyzwycvzaił?
                      opisz jakie były twoje uczucia?
                      wiesz ja nie byłam żoną , ale byłam przez 7 lat z facetem 6 lat pod
                      jednym dachem, rozpadło się, to ja powiedziałam koniec bo zaczoł
                      pić, pił codziennie, ale tez była rutyna niestety ja chciałam
                      rozmawiać wyjaśniac ale z jego strony nie było chęci, no i to jego
                      picie!!!
                      jak mówiłam koniec mówił że kocha, ze sie zmieni, 2 lata wczesniej
                      tez tak mówił i te 2 lata nie zmieniły nic, a po 2 tyg jak sie
                      wyprowadził, była juz koleżanka z pracy i co kochał?
                      myslicie że ja mam ochotę cos niszczyć?? nie przeciwnie
                      dostałam kopa, wyobraź sobie że on rozpoczoł kampanię przeciwko mnie
                      w mojej rodzinie dzwonił do rodzicow brata bo mi sie pomieszało w
                      głowie, generalnie tu też jestem ta złą bo go wywaliłam z chaty!!!!
                      ale co miałam życ z alkoholikiem??? a jak przyszły by dzieci??

                      • animka25 Re: Do autorki 09.01.09, 14:46
                        Nasz związek był dosyć burzliwy, tzn. targały nami silne uczucia,
                        pozytywne, ale też i te negatywne oczywiście:)
                        U niego nastąpił jakiś kryzys, ja tego nie zauważyłam. Wyprowadził
                        się pod wpływem impulsu, naprawdę z dnia na dzień, nie było to
                        przemyslane, raczej "tak po złości". Zaczął robić głupstwa, jak juz
                        pisałam od razu rzucił się w wir spotkań itp.
                        Myśleć zaczął dopiero później....
                        Wiem tylko tyle, że ona od dawna dawała mu znaki, że chciałaby znim
                        być. Nie chcę spekulować, bo więcej nie wiem.

                        Jak juz zaszła w ciążę i zamieszkali razem, to przyjeżdżał i mówił
                        mi , że jej nie kocha...ale się przyzwyczai z czasem, dosłownie tajk
                        mówił. Nie mam powodu, żeby mu nie wierzyć skoro i tak nie był juz
                        ze mną. Nie wiem na co liczył, może myśłał, że rzucę sie na niego i
                        będę błagać żeby został:)
                        Ja miałam mieszane uczucia, przede wszystkim czułam, ze gdyby ta
                        nieplanowana ciąża, to prawdopodobnie byśmy się zeszli. Miałam
                        wrażenie, że los odgórnie podjął za nas decyzję:)

                        Bardzo długo nie składał pozwu rozwodowego, zawsze miał
                        jakieś "ale". W końcu sama złożyłam pozew. W dniu naszej rozprawy
                        rozwodowej ona leżała na porodówce.
                        Czy są szczęśliwi?...na pewno polepszyła się jego sytuacja
                        materialna, bo ona jest z zamożnej rodziny.
                        Wyglądają na szczęśliwych, tzn. na pewno kochaja bardzo swoją córcię
                        i ona ich bardzo łączy. Ślubu nie wzięli i z tego co mi mówił, to on
                        nie chce....

                        • leexi Re: Do animki25 21.01.09, 21:42
                          wrócił do niej, ona go przyjeła, mam swoje przemyslenia dlaczeg ale
                          to moje subiektywne opinie więc je pominę

                          on nadal szuka ze mną kontaktu, pisze, dzwoni,
                          jak to jest że wyjeżdżając z domu od żony! do której wrócił 2 tyg
                          temu, pisze do mnie smsy lub dzwoni??
    • very.beautiful Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 15:04
      Nie powinnas byla pakowac sie ten zwiazek. Ja poznalam mojego meza, gdy byl
      jeszcze zonaty z byla zona. Nie mieli zadnego kryzysu w malzenstwie (chociaz
      powodem slubu byla wpadka), ale on poznal mnie i zakochal sie od pierwszego
      wejrzenia. Naturalnym stanem rzeczy bylo wiec porzucenie jego rodziny dla mnie.
      Poniewaz ja nie bylam w nim zakochana a tylko troche zuroczona, nie zalezalo mi
      tak bardzo. Nie chcialam sie pakowac oficjalnie w zwiazek, dopoki on sie nie
      rozwiodl z tamta. Po jego rozwodzie stalismy sie oficjalnie para. Z czasem z
      mojej strony przyszla tez wielka milosc i zgodzilam sie zostac jego zona (juz od
      ponad 2 lat jestesmy szczesliwym malzenstwem). Ja bym nie wiazala sie z facetem,
      ktory nie ma rozwodu. Daj sobie spokoj, jeszcze poznas kogos wspanialego, kto da
      ci szczescie.
      • plisowanka Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 16.01.09, 15:49
        very.beautiful napisała:
        > Poniewaz ja nie bylam w nim zakochana a tylko troche zuroczona, nie zalezalo mi
        > tak bardzo. Nie chcialam sie pakowac oficjalnie w zwiazek, dopoki on sie nie
        > rozwiodl z tamta.

        Ale nieoficjalnie pod kołdrą to juz tak;) To się nazywa hipokryza tudzież podwójna moralność. Tym bardziej, że oni nie mieli żadnego kryzysu małzeńskiego, jak sama przyznałaś.
        • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 16.01.09, 17:47
          ja się poprostu nie zastanawiałam, zaczeło się od rozmów, przyszło
          zauroczenie, zakochanie, dla mnie to jest albo tego nie ma, jak nie
          ma nie ma związku ( czy tez bardzej romansu jeśli chodzi o mój
          przypadek)
    • n.michal Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 15:40
      męższczyzna na takim etapie życia jest słabym materiałem na
      partnera, nawet jeśli się stara to tam w środku dzieją się różne
      nieodgadnione i trudne sytuacje... wiem, bo sam to mam
      • leexi Re: Życie z rozwiedzionymo mężczyzną 09.01.09, 16:08
        to powiedz czujesz
    • julka1800 Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 16:41
      Moja własna zasada mówi, ze nie nalezy zawierać zbyt bliskich z
      najmości z jeszcze_nie_rozwiedzionym mezczyzną, rowniez
      dopiero_rozwiedzionym.
      Kawa, rozmowy - ok, ale nic poza tym.

      Ale w twoim przypadku stało sie....

      Mysle, ze jedyne co mozesz teraz zrobic to odsunąć się. Jesli wroci
      do zony - to znaczy nic nie bylo, ot zauroczenie. Jesli jednak nie
      wroci - to znaczy, ze zony nie kocha lub zona nie kocha jego. Wtedy
      BYC MOZE bedziecie razem ponownie, choc... zalecalabym ostroznosc w
      podejmowaniu kroków. Człowiek tuż po rozwodzie jest emocjonalną
      niewiadomą.

      PS
      Wybacz, ale zaden mezczyzna nie wraca do zony, jesli do niej nic nie
      czuje (nawet majac 2 dzieci)
      • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 16:52
        moze jest jak mówiesz, ja się odsumełam nic na siłę,
    • czarnygacek Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 17:34
      Kobieto uciekaj!!!!
      Ja miałam tak samo. Też zostawił cały majątek na rzecz dzieci. Rozwiódł się.
      Byliśmy po rozwodzie rok. Przed świętami (tymi) złamał się. Po sylwestrze uciekł
      do firmy celem ułożenia sobie wszystkiego. Też czułam tą miłość do końca. Prawie
      od tygodnia jest już TAM. Dziś przychodzi po swoje rzeczy...
      Jeśli kocha swoje dzieci, nie wygrasz. Żona, choćby była, zawsze je wykorzysta w
      walce, a Ty zostaniesz sama z bólem w sercu i nadzieją, że to chwilowe i wróci.
      Doszłam do wniosku, że jeśli już wrócił do domu i dał dzieciom nadzieję, że już
      z nimi zostanie, to co by się nie działo tak będzie. Może będą jeszcze powroty
      itp, ale uwierz mi RATUJ SIEBIE!!!
      Wiem, że to trudne, ale później będzie jeszcze gorzej. A zwłaszcza, że to dzieje
      się już przed rozwodem i dopiero po 4 miesięcznej znajomości. U mnie trwało to
      wszystko 3 lata, a rok już z nim jako wolnym człowiekiem. Jak się okazało taki
      człowiek już nigdy nie będzie wolny w naszym rozumieniu.
      Powodzenia mimo to, bądź silna.
      • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 18:18
        właśnie dziś odbyliśmy kolejną ciężką rozmowę, chyba ciężka dla nas
        obu, powiedziałam że to koniec nich ucieka, bo chyba bardziej boi
        sie zaryzykować ze mną, niż wrócić do niej i powtarzać błędy, co
        prawda nie wierze że to już koniec, jeszcze mam durną nadzieję,
        prosiłąm go tylko żeby nie był egoistą,zeby nie podejmował pochopnie
        decyzji, dziś będzie z nią rozmawiał, załatwiają pewne sprawy
        majątkowe, kocha dzieci i nagle obudził się w nim mega instynkt
        ojcowski,mowi że jej nie kocha, ale czuje sentyment do spędzonych
        razem lat, chce wrócić dla dzieci, tyle że jak miedzy nimi nic nie
        ma i nie dogadywali się wcześniej to teraz będzie między nimi
        jeszzce gorzej, nie wiem czy to dobre dla tych dzieci, ale to juz
        nie mój problem, aha jednak jest jeszcze jedna rzecz czego ona chce?
        bo robiła problemy do czasu zapisu mieszkania, teraz jest cisza, czy
        ona coś czuje???

        faceci są poprostu słabi,a ja co? też mogę się załamać,

        jak to się zaczeło, mówiłam żeby z nią rozmawiał, ze dzieci że co
        robi, mówił że już nie ma o czym że wiele razy próbował, że nie było
        chęci do rozmowy, raz próbował wrócić, nie wytrzymali 48 godzin
        wróciły problemy, więć nie wiem czy warto się jeszcze raz o tym
        przekonać, czy warto robic mętlik dzieciom,

        zostanie sam, poprostu

        bo co jak ona mu teraz powie spadaj, to ja mam być na pocieszenie??
        już nie,
        albo co jak sie przekona za jakiś czas że juz nic nie ma, co poczują
        te dzieci??? i co poźniej znów powie że kocha mnie??

        usłyszałam od niego trochę banałów, wiec fakt nie jest mnie wart, no
        cóż,
        byłam naiwna ok, wplątałam sie w to, co mam powiedzieć nie będę
        udawac niewiniątka

        ale jak ktoś mówi, kocham cię ( a dziś powiedział) nie umiem Ci
        powiedzieć że to koniec, bo bardzo mi na Tobie zależy, proszę kopnij
        mnie w dupę, bo na Ciebie nie zasługuję, nigdy nie będziesz ze mną
        szczęśliwa bo jestem idiotą, chcę żebyś była szczęśliwa , poznasz
        kogoś normalnego, tak będzie lepiej, dla twojego dobra nie
        powinniśmy być razem, zapytałam: nie chcesz ze mną być? usłyszałam:
        tak będzie dla Ciebie lepiej bo cię kocham nie umiem tego skończyć.

        powiedzcie co o tym myśleć???
        • ravny Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 18:29
          jak to co myśleć?

          facet nie chce z tobą być (nieważny powód)
          ale jakbyś się zgodzila zostać z nim na etacie czułej kochanki-pocieszycielki to
          na pewno by był happy (dlatego na ciebie zrzuca ciężar decyzji o rozstaniu bo
          liczy , ze bedziesz chciała zostać na gorszych warunkach, a jeśli nie to
          weźmiesz na siebie odpowiedzialność)
          • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 19:04
            pewnie jest tak jak mówisz,

            tylko powiedz bo wiele razy byliśmy do bólu szczerzy, dlaczego nie
            powiedzieć że chodzi o sex? może jasna sytuacja byłaby zdrowsza?
            • ravny Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 19:18
              nie chodzi o seks. nie tylko o seks.
              chodzi o emocje. o uczuciowość.
              ty masz być w nim zakochana i zaangazowana, on będzie epatował się uczuciami do
              ciebie (koniecznie niemożliwymi do spełnienia- dlatego potrzebna jest żona) ,
              i to będzie piękna milośc. taką się można ekscytować.
              gdybyście zaczeli być razem, to by za chwile miał to samo co z zoną.
              • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 19:25
                tylko widzisz idąc tą drogą, nikt nie ma szansy na drugi raz, ja też
                jestem po przejściach, nie bylo ślubu ale 7 lat z kims to nie mało,
                może dlatego tak łatwo się w to wpakowałam, żeby zaspokoić potrzebę
                bliskości uczuciowości

                tylko powiedz to wszystko było udawane? czy to fascynacja i mógł to
                czuć?
                • ravny Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 19:41
                  a na co ta dyskusja co on tam chciał czuć czy nie chciał? po nic ci to nie jest
                  potrzebne.
                  nie chce i nie widzi mozliwości bycia z tobą i na tym powinnas skończyć.
                  nie radzisz sobie z tym faktem to idz do psychologa.
                  wyżej napisałaś, że twój były był alkoholikiem. może coś z tobą nie tak, ze
                  popapranych facetów wybierasz do życia?
                  • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 19:50
                    no tak włąsnie myslę że przyciągam tych słabych co ich trzeba
                    motywować do działania, może masz tację że powinnam się leczyć bo
                    fakt teraz sobie nie radzę, ale co mi tem psycholog powie?

                    jakie są za i orzeciw?? on nie chce i tyle
                    a jak pogodzi się z żoną to nie będę z nim się spotykaś sypiać

                    ale na razie mnie to boli, ja się zaangażowałam chłomełam wszystko
                    jak gąbka i mam za swoje
    • e.cartman Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 18:49
      jesteś po prostu głupia
      • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 19:01
        pewnie tak, wiele razy to powtórzyłam, tyle że jetsem zakochana i
        nawet jeśli mam jakieś przemyślenia to nadal rozsądek nie dochodzi
        do głosu
        • malgkrzys Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 20:26
          u mnie w koncu doszedł (rozsądek do głosu) a raczej info, które
          zebrałam posklejałam i zobaczyłam dupka (sorry) który robił się na
          ofiarę..przypłaciłam nawrotem depresji i tupnęłam nogą na siebie.Ja
          jestem dla siebie najważniejsza.
          • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 20:59
            u mnie też dojdzie, już dochodzi powoli ale dochodzi
        • ca.melia Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 20:30
          Wiesz dorosły i dojrzały człowiek wie, że czasem samo zakochanie nie
          wystarczy i wtedy wpuszcza rozsądek.
          Ty nie pozwalasz mu dojśc do głosu - zatem będziesz cierpiała na
          własne życzenie.

          a co do nietwojego faceta - gdyby chciał z Tobą być, to by po
          prostu był. A nie chce. Dlaczego tego nie mówi Ci wprost? bo jest
          tchórzem.
          Wydoroslej, nalepiej zaraz
          • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 20:57
            no tak, ale nie wszystko jest takie proste, cała sprawa bycia czy
            niebycia razem zaczęła się 3 dni temu, więc na razie biję się z
            własnymi myślami

    • mar.lena Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 21:00
      jesli bylas z nim blisko, kiedy mial problemy z zona to niestety w jakims
      stopniu przyczynilas sie do tego, ze chcial z nich zrezygnowac, bo mial
      alternatywe. Nie moge oceniac tego, ale mysle, ze powinnas sie w jakiejs mierze
      odsunac od niego, zeby dac mu szanse wszystko przemyslec. Jesli go kochasz to
      tak powinnas.

      Powinien miec czas na przemyslenie sprawy i uspokojenie sie.
      czlowiek, ktory sie boi nie umie kochac.
      • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 09.01.09, 21:12
        odsunełam się, od kiedy powiedział ze coś się dzieje, nie
        rozmawialiśmy o tym co jest czy raczej było między nami, przestałam
        dzwonić i pisać smsy, a pisaliśmy ich dużo to były zwykle czułe
        słówka, odpisywac tez przestałam, zaczełam mówić po imieniu,
        spotkaliśmy się żeby porozmawiać o nas dzisiaj, było bez przytulania
        całowania, chociaż on nadal do mnie mówił "moje słonko"

        powiedziałam mu co czuję, co myślę i tyle, on też się wypowiedział
        przecież ja nie chcę nic na siłe, to bez sensu, być z kimś po to
        żeby nie być samemu
        • mar.lena Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 10.01.09, 01:17
          No i brawo. Duzo Cie to kosztuje, ale wytrwaj w tym, jesli sie Wam nie uda,
          bedziesz przynajmniej cenic swoje wlasne postepowanie.

          Staraj sie nie myslec o nim ani zle ani dobrze, po prostu skoncentruj sie na
          sobie. To na pewno Ci nie zaszkodzi. A co bedzie.... to bedzie. W tej chwili nie
          wolno Ci niczego rozsztrzygac. Pozdrawiam cieplutko.
          • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 10.01.09, 12:33
            teraz jestem tylko JA :) !!!!
    • malu-ksa Życie z rozwiedzionym mężczyzną 10.01.09, 13:56
      A nie stac Cię na starego kawalera? A moze jestes łatwa? Oczywiscie
      bez urazy.
      • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 10.01.09, 14:12
        Łatwa? nie, zdecydowanie nie, tu nie chodziło o sex, na początku
        były rozmowy, łóżko było zdecydowanie pózniej, od pierwszej rozmowy
        do czasu naszego pierwszego razu mineły prawie 2 miesiące

        a po co mi stary kawaler? chociaż to zależy jeżeli mężczyzna trochę
        po 30 nim jest, to sobie znajdę,
        • tarantinka Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 16.01.09, 09:56
          jak dla mnie to dopiero teraz Ci się zacznie jazda bez trzymanki.
          Radzę zmienić numer telefonu. I wyjechać na dwa lata do Irlandii
          albo cuś.
          • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 16.01.09, 10:35
            nie sądzę
        • plisowanka strasznie długo;) 16.01.09, 18:45
          leexi napisała:
          > od pierwszej rozmowy
          > do czasu naszego pierwszego razu mineły prawie 2 miesiące

          Wow, strasznie długo musiał facet czekać, aż go zaprosisz do łóżka;)
    • mahadeva Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 11.01.09, 14:56
      wspolczuje Tobie i mi w sumie tez
      wczoraj bylam u milej pani psycholog, powiedziala, ze liczy sie to, jak my o
      sobie myslimy, na swiecie jest duzo egoizmu, wiec ciezko liczyc na uznanie
      innych - to bylo a propos ciaglej krytyki ze strony Misia... zupelnie
      nieuzasadnionej
      • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 11.01.09, 16:50
        przeczytaj te posty , tu też ciągła krtytka, mamy się czuć winne bo
        jesteśny głupie,łatwe i rzucamy się na bylejakich facetów,
        czyli co ktos z przeszłością nie ma szans?
        czy Ty albo ja kogoś uwiodłyśmy? czy ja go prosiłam żeby się
        rozwodził? jak powiedział że ma wątpliwości czy dobrze robi,
        rozmawiałam z nim chciałam się dowiedzieć o co chodzi, ale nabrałam
        dystansu, odsumełam się ale to nie znaczy że nie może być mi przykro

        domyślam się że jakbym opisała historię innej znajomości np. z
        kolegą z pracy, z 15 lat starszym wolnym facetem, czy może 4 lata
        młodszm, też byście miały coś anty do powiedzenie, zawsze znalazły
        by się te prostolnijne które uważają że najlepiej się na wszystkim
        znają, krytykują kogoś ale nie patrzą przez pryzmat własnych
        zachowań i czynów

        serdecznie pozdrawiam
    • leexi Życie z rozwiedzionym mężczyzną - c.d. 15.01.09, 19:10
      A więc koniec, koniec i tyle, tak podjełam decyzję, nie mogę sobie
      pozwolić na bycie z kimś niezdecydowanym, kto nie wie czego chce.
      Jak usłyszałam " przecież nie chciałaś być ze mną" cóż wcześniej
      chciałam , sytuacja wydawała się prosta,( jest w separacji , wniosek
      o rozwód przygtowany, tylko czekanie na termin rozprawy, nie kocha
      żony -niby proste)

      Teraz wrócił do niej, nadal nic do niej nie czuje, zrobił to dla
      dobra dzieci - tak mówi,
      myslałąm że zobaczę radość, że jest coś między nimi że było dobrze.

      zapytałam jak było

      padła odpowiedź : normalnie, czyli jak? jak przed separacją, czyli
      trochę pogadali, kolacja , sex , następnego dnia obiad u rodzców.

      Nie za szybko? po paru miesiącach niebycia na takie normalne bycie?

      Wg mnie oni juz oboje się wypalili, to co robią robią dla siebie
      wygody majątku i w końcu dla dzieci.
      Dziś zmów usłyszałam że mnie kocha... ja tak łatwo nie wypowiadam
      tych słów, szybko ich nie wypowiem.

      Czuję ulgę, cieszę się że to koniec, znów czuję że żyje, zrzuciłam z
      siebie cały ten ciężar.
      • kiwi789 Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną - c.d. 15.01.09, 20:59
        Brawo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        Gratulację!!!!!!!!!!!!!!!!!! i Powodzenia !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • white_madi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną - c.d. 15.01.09, 21:01
        co nas nie zabije to nas wzmocni

        głowa do góry

        facet to facet, jego sprawa co robi, bez uczuc nie zazna szczęścia
      • mahadeva Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną - c.d. 16.01.09, 10:31
        mysle, ze on nie troszczy sie o Ciebie, powien wiedziec, co
        przechodzisz...
        u mnie z moim ok - caly czas sie docieramy, ale bedzie dobrze
        wlasnie zrezygnowalam dla niego z domu na wsi, ktory mialam dzis
        odebrac
        • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną - c.d. 16.01.09, 10:39
          troszczy się o siebie o mnie nie musi, ja juz sobie daje
          radę,załamałam się na chwilę, upadłam podniosłam sie i dumnie ide
          dalej

          nie potrzebuje go!!!!

          niech robi co chce
          jego życie jego sprawa
          • marzeka1 Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną - c.d. 16.01.09, 16:01
            "rzucamy się na bylejakich facetów,
            czyli co ktos z przeszłością nie ma szans?"- ma szanse, ale tu obie strony muszą
            chcieć i być wolne (tzn. pan rozwiedziony). Tobie trafił się niezdecydowany
            skoczek do łóżka i dlatego ci źle.
            • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną - c.d. 16.01.09, 17:13
              ja byłam wolna, on prawie , a prawie robi wielką różnicę

              sokczek do łóżka? tu nie chodziło o łóżko

              z resztą to już nie ma znaczenia, opisałam co czuje i tyle, czasem
              łatwiej na forum niż komus kto sie będzie nad Tobą litował
              • marzeka1 Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną - c.d. 16.01.09, 17:22
                Owszem PRAWIE robi wielką różnicę. Dlaczego nie "skoczek", przecież nie
                dokończył rozwodu, tylko z powrotem wskoczył teraz żonie do łóżka. Ty może
                raczej się ciesz, że jednak nie taki partner trafił ci się na wspólne życie.
                • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną - c.d. 16.01.09, 17:44
                  no tak jesli chodzi o niego to skoczek,

                  dla mnie to wszystko chore, niedobrze mi od tego
                  wydawało sie takie w sumie proste jak to posałam na początku, ze ok
                  rozwód nowe życie itp.

                  ale to co się teraz między nimi dzieje dla mnie już chore, ale to
                  ich sprawa,

                  masz rację, że dobrze że tak się stało, że szybko się skończyło
    • mariona25 Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 19.01.09, 20:01
      Witam, wszystkie kobietki czytalam wasze wypowiedzi i przezycia,
      poprostu teraz nie wiem co napisać. Jestem w bardzo podobnej
      sytuacji. Mojego przyjaciela poznałam idąc do nowej pracy odrazu
      wpadl mi w oko ale dowiedziałam sie że jest żonaty więc odrazu sobie
      dałam spokój z bliższym kontaktem. Mineło kilka miesięcy i mój
      przyjaciel zaczoł pisać do mnie esemesy o których oczywiście
      dowiedziała sie jego malzonka no i oczywiście wyszla z tego wielka
      awantura. Najgorsze bylo to że to ja byłam w jej oczach winna tego
      ze pisalismy do siebie .Sytuacje te powtórzyły się w ciągu dwóch lat
      jeszcze kilka razy ostatnia skonczyła się na tym że ta kobieta
      zadzwoniła do moich rodziców z prośba zebym nie rozbijala jej
      małżeństwa, oni maja dwójke dzieci ze soba. Teraz po dwóch latach
      stwierdzilam że jednak nie potrafie nic do niego nie czuć zakochalam
      sie w nim choć staram się jemu tego nie okazywać to za bardzo mi to
      nie wychodzi. w ostatnich naszych propozycjach byla mowa o tym czy
      mogli byśmy być razem on zapewnia mnie o tym ze mnie kocha, że
      bardzo mu pomogłam w trudnych chwilach i moze tak było ponieważ on
      potrafi powiedzieć mi o wszystkim co do tyczy jego osoby i myśle że
      jego żone najbardziej to denerwuje że on ma zemną tak dobry kontakt.
      Najgorsze jest jeszcze to że ja też mam chlopaka z którym jestem
      dobre 7 lat i juz mam dość tego zwiazku poniewaz nie ufam jemu i ne
      kocham go. Doradzcie mi coś, prosze bo nie moge sobie z tym sama
      poradzić nie wiem co mam robić poza tym myśle że z rodzicami pewnie
      też juz bym się nie dogadała. Piszcie do mnie potrzebuje pomocy
      dopóki jeszcze w to nie w depłam po same uszy
      • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 21.01.09, 19:26
        Moja droga, jak nie kochasz swojego faceta to go zostaw , nie ma co
        ciągnąć czaegoś ze wzglądu na przyzwyczajenie czy sentymend do
        spędzonych razem lat.

        co do twojego nowego obiektu zainteresowań to nie popełniaj tego
        błędu!! posłuchaj rad koleżanek które tu sie wupowiedizały, jak
        kocha Ciebie i nie chce być z żoną niech pozałatwia sprawy ze swoim
        małżeństwem. Niech da sobie czas, niech sie zastanowi czego chce
        inaczej nic dobrego z tego nie będzie, będą 2 cierpiące kobiety ,
        zdzeorientowane dzieci i jeden niezdecydowany facet.

        wiesz jak to u mnie wgląda? ja staram się mieć dystans, ale łatwo
        nie jest, zwłaszcza że ze wzgl. na pracę musimy się kontaktować.
        on wrócił do żony, nadal twierdzi że jej nie kocha, ale bardzo kocha
        swoje dzieci, również twierdzi że kocha mnie , teraz żałuje tej
        decyzji o powirocie do domu, no cóż ale jak juz wrócił niech tam
        siedzi, takiego zamieszania się nie robi
        jeżeli jest tak jak mówi, to nie wiem ile da radę udawać i jak jego
        żona to zniesie, nie wierzę w utrzymanie takiej fikcji, no i nie
        wiem czy to dobre dla dzieci,


        • mariona25 Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 23.01.09, 20:23
          Dzieki, leexi że odpisalas wszystko bylo by w porządku jesli
          potrafila bym z nim zerwać. Ponieważ jestem jego najblizsza osoba
          oprócz mnie nie ma nikogo , jego rodzice nie żyja kilka lat i on nie
          wyobraża sobie tego ze mogła bym od niego odejść.A ja nie potrafie z
          nim żyć wszystko mnie w nimn denerwuje i wszystko mi przeszkadza.
          Może to że tak bardzo chce zmienic partnera jest rowniez spowodowane
          tym że skończyłam studia i przebywam teraz w zupełnie innym
          otoczeniu a on skonczyl szkołe zawodowa no i niestety nasze
          zainteresowania sa bardzo różne. Mysle ze jesli moi rodzice byli
          pozytywnie nastawieni do naszego związku to też bylo by inaczej ale
          jednak jest odwrotnie i do tego oni jeszcze wiercą mi dziurę w
          zolądku. nie mam pojecia jak mam z nim zerwac naprawde jesli
          potraficie to doradzcie co zrobic

          Jeśli chodzi o mój obiekt pożądania to myśle że potrafię sie
          powstrzymać bo nie chodzi mi tyle o jego żonę co o dzieci którym nie
          chce zabierać ojca . Chyba ze on w normalny sposob sie z nią dogada
          w co watpie choć wiem że ona tez ma dość tego zwiazku. Ale najpierw
          musze pozałatwiać bierzące sprawy żeby w to nie brnąć co raz głębiej.
          • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 25.01.09, 23:51
            Mariona, jeśeli jesteś pewna że go nie kochasz, to go zostaw!
            Powiedz mu to, powiedz mu poprostu że go nie kochasz i nie widzisz
            możliwości kontynuowania tego związku. Niestety różnice w
            wykształceniu często są wielką barierą pomiędy ludźmi. Podajesz tu
            wiele powodów jak jak brak wspólnych zainteresowań, właśnie ta
            róznica w wykszrałceniu no i brak uczuć, tu nie ma się co
            zastanawiać, nie mozna być z kimś z litości, fundujesz zarówno sobie
            i jemu piekło.
            Zastanów się jeszcze raz nad za i przeciw tego związku, jeżeli jest
            więcej przeciw skończ to.
            Poprostu z nim porozmawiaj... i nie daj się argumentom ze jestem
            sam, bez Ciebie nie dam rady.. Każdy da radę...
            Trzymaj się :)
            • mariona25 Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 08.02.09, 23:09
              Teraz to moje życie totalnie się pokręciło, mój obiekt pożądania
              podsumował odejść od swojej żony,ponieważ uważa że nie ma prawa jej
              oszukiwać , okej niech tak będzie szkoda tylko że to ja musze od
              niej odbierać telefony z pretensjami że to moja wina, oczywiście
              jescze tego potrafi mnie szantażować. Jedyny pluś to jest to że
              potrafiłam jej mężowi powiedzieć że narazie sam musi sie zająć tym
              problemem i żeby mnie w to nie plątał bo tą sprawe musi sam
              rozwiązać. Lexi czy miałaś takie problemy z żoną swojego faceta na
              przykład jak telefony z pogrószkami lub smsy typu ty dziw... bo ja
              akurat nie czuje się winna rozpadu ich małżeństwa ja jemu się nie
              narzucam i staram się nie prowokować czego kolwiek nie mam z kim
              porozmawiać na ten temat dlatego pisze tutaj pomóż.
              • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 15.02.09, 22:31
                Ja nie miałam żadnych problemów, ponieważ on nie był rozwidziony a
                jak powiedział sprawa była w toku, najpierw powiedizłąm niech
                poułada swoje życie a póznej zobaczymy, ale zakochałam się i jednak
                przed rozwodem zaczęliśmy się spotykać, ona o mnie nie wiedziała,
                domyślała się że jest inna kobieta w jego życiu ale nie wiedziała
                nic. To jest wygodne bo nie muszę tego znosić, jednak mimo że teraz
                nie jesteśmy razem to się boję, że ona sie dowiei będzie robić jazdy.
                Ja nie jestem przyczyną a jedynie skutkiem w tym całym zamieszaniu,
                gdyby wszytsko było ok nie zakochałby się we mnie. Nie czuję sie
                jednak z tym dobrze, ale stało się. Najgorsze jest to ze ja soie po
                woli wszytsko układam bez niego, a on nie chce pozwolić mi odejśc on
                robi mi jazdy, jest zazdrosny, chce wiedzieć co robię z kim sie
                spotykam, czy tęsknię za nim. Wiesz faceci są sabi oni nie umieją
                tak poprostu odejść muszą mieć aleternatywę.
                I dalej trzymaj sie tego niech załatwi to sam, nie słuchaj dlaczego
                to robi, nie dawaj mu oparcia. MUsi poukłądac swoje życie sam, wtedy
                to ma sens. Jeśli naprawdę te uczucia są coś warte przetrwają.
                A szanowną małżonkę sobie podaruj, oni obaj są winni za rozpad
                małżeństwa, nie Ty. Ty podobnie jak ja jesteś skutkiem ich
                nieudanego życia. On poznał Ciebie i chce coś zmienić, jezeli
                znajdzie na to siłe to ok, może gdyby nie Ty dalej by tkwił w tym co
                ma. Tak to już jest, przyzwyczajamy się żyjemy nie dbamy o partnera
                i sie psuje, a później jak słyszymy że to konec chcemy wszytsko
                naprawiać, tyle że najczęściej juz nie ma co...
                Powiedz mu że masz dosyś telefonów od jego małżonki, a jej żbey dała
                Ci spokój bo Ty nic od niego nie chcesz, niech załatwiają swije
                problemy bez Ciebie. Zawsze jest najłatwiej winić osoby trzecie,
                przecież to nie ona mogła coś spieprzyć..
                trzymaj się i nie daj się
                • mariona25 Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 17.02.09, 21:22
                  Cześć leexi masz dużo szczęścia , że nie otrzymujesz takich
                  telefonów, ja niestety nie mogę tego powiedzieć. Jestem kontrolowana
                  w pracy na przykład w taki sposób że dzwoni jak mam dyżur i jak
                  usłyszy mój głos w słuchawce to na przykład w walentynki z zazdrości
                  była na tyle beszczelna że zadzwoniła do mojego jego domu i moim
                  rodzicom żaliła się że rozbiłam jej małżeństwo. Wiesz nie raz to
                  jest tak ciężkie do wytrzymania że masakra ale ja jestem bardzo
                  cierpliwa osobą i wytrzymam wszystko , ale jej mąż raczej nigdy się
                  od niej nie uwolni bo ona nie da mu spokoju. A tak wogóle to zyczę
                  Ci żebyś teraz ułożyła sobie zycie według twojego upodobania i nie
                  dziękuj . Fajnie że znalazłam to forum bo w sumie tylko tutaj mogę
                  tak naprawdę opisać to co myśle.
                  • leexi Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 18.02.09, 20:50
                    :) ja dlatego to wszytsko tu opisałam, prawda jest taka ze tylko tu
                    moge powiedzieć co czuję,
                    ale wiesz z drugiej strony, wiesz jak jest że to nie TY i to jest
                    wazne, opinie ludzi miej w dupie,
                    Wazne że Ty wiesz jak jest naprawdę, ona sobie pogada bo to przecież
                    nie moze być jej wina, nie ona może być winna że facet ma jej dość -
                    tak to jest ze winnych zawsze szuka się do okoła a nie w sobie.
                    Ludzie pogadaja i przestaną.
                    Dasz radę co nas nie zabije to nas wzmocni. Mam wielką nadzieję że
                    Ci się wszystko ułoży, życzę Ci wszystkiego najlepszego :)
                    • mariona25 Re: Życie z rozwiedzionym mężczyzną 01.03.09, 19:58
                      Ciężko jest mi coś ostatnio i nie mogę sie na niczym skupić nic mi
                      nie wychodzi przez to że cały czas o nim myśle. A tymbardziej mysle
                      o nim wtedy gdy jestem z nim w pracy. Leexi staram sie nie
                      intereować jego życiem ale jednak w podświadomości cały czas myśle.
                      Ale z niego tez jest dupek wszystkie obeiecanki poszły chyba na
                      marne bo on nadal mieszka z swoją żoną choć plany miał inne.
                      Wkopałam się w niezłe bagno i cięzko jest mi z niego wyjść teraz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka