Dodaj do ulubionych

Samotność

15.01.09, 20:57
Mam 27 lat i jestem sama , samotna. Jestem sama... po 7 latach
rozpadł się mój związek, tak wyszło przyszły problemy nie daliśmy
rady, skończyło się. Niewiele już było między nami. jestem sama od
prawie 4 miesięcy...
boję się że tak już będzie zawsze.. :((
Obserwuj wątek
    • mahadeva Re: Samotność 15.01.09, 20:59
      no tak, bo od tego wyrastaja wąsy :)
      ja bylam sama 4 lata, tez myslalam, ze juz tak bedzie
      i bylo nawet fajnie :)
      i nagle sie skonczylo, bo pojawil sie absztyfikant, ktory jest
      calkiem calkiem :) to sie stalo znienacka, tez mozesz na cos takiego
      liczyc :)
    • au_lait Re: Samotność 15.01.09, 21:01
      Mój pierwszy związek rozpadł się po czternastu latach. Na początku
      jest ciężko. Potrzebowałem całych dwóch lat, żeby się pozbierać.
      Trzeba poszukać bliskich ludzi i pozwolić, żeby Cię pocieszyli. Czas
      jest lekarstwem...
      • white_madi Re: Samotność 15.01.09, 21:17
        boję się że to już koniec, że będę sama zawsze, że już stara
        jestem...
        • au_lait Re: Samotność 15.01.09, 21:20
          Masz 27 lat i mówisz, żeś stara? Wiesz, ja miałem 29, gdy odeszła i
          teraz sobie dosyć fajnie żyję... Choć już bez niej.
          • white_madi Re: Samotność 15.01.09, 21:25
            facetowi jest łatwiej...
            źle się czuję, mieliśmy wspólnych zanjomych teraz już się z nimi nie
            spotykam,... bo jestem sama i nie pasuję,

            jakoś przez te 4 m-ce dawałąm radę , ale po świętach spędzonych
            tylko może aż z rodziną, mam doła, rodzice brat z żoną, a ja piąta
            nieparzysta ,
            • teklana Re: Samotność 15.01.09, 21:32
              Ok.Nie ważne czy znajomi olali Ciebie ,czy Ty ich.Po to jest
              forum,by pogadać;-)
              • teklana Re: Samotność 15.01.09, 21:34
                taaaaa,najgorsze są wieczory.Ale jutro też jest dzień,i wiosna już
                prawie nadchodzi;-)Wykorzystaj ten czas-samotności-na
                refleksję,nabierz sił na coś co Cię czeka,bo nie sądzisz przecież,że
                to już koniec świata?
                • white_madi Re: Samotność 15.01.09, 21:37
                  znajomi mnie i ja ich, bo wszyscy chcieli wiedzieć co się stało, a
                  to moja sprawa, nie chciałam opowiadać że zrobiłam to z rozsądku bo
                  mój partner popadł w nałóg alkoholu i nie było co ratować , to
                  spowodowało że uczucia zaczeły gasnąć..
                  • teklana Re: Samotność 15.01.09, 21:41
                    Czyli wiem już przynajmniej tyle,że facet nawalił.Rozumiem ,żal z
                    powodu tego ,że wybrał alkohol(tak sądzę,ale mogę się mylić).Jeśli
                    znajomi byli bliscy,może zbyt pochopnie się od nich odsunęłaś?
                    • white_madi Re: Samotność 15.01.09, 21:45
                      wiele było rozmów , próżb, gróźb... aż się stało, może masz rację że
                      pochopnie staram się to naprawić i spotkać ze znajomymi teraz
                      chociaż mam siłę zeby odpowiadać na ptyania, bo wczesniej były tylko
                      łzy
                      • teklana Re: Samotność 15.01.09, 21:49
                        Jeśli nie masz ochoty nie musisz odpowiadać na pytania nikogo;-)Ale
                        dobrze prawisz,nie uciekaj.Przez odsunięcie się
                        od "dawnych"znajomych poczułaś się osamotniona tak bardzo.
                        Będą z Ciebie ludzie;-)Otwórz się na ludzi.A żal i ból i tak
                        przejdzie;-)Daj sobie czas;-)
          • cytrynka_ltd Re: Samotność 18.01.09, 12:17
            14 lat związku i 29 lat, to kiedy poznaliście się?
            nawet nie mogliście dojrzeć samemu.
            nie ma tego złego, co na dobre nie wyjdzie.
        • teklana Re: Samotność 15.01.09, 21:21
          Taaaa,czas Ci sie już powoli do trumny położyć.Heloł!!!Otrząśnij się
          i do przodu.Teraz taki czas daremny,bo zimowy.Byle do wiosny;-)
    • allerune Re: Samotność 15.01.09, 21:17
      łojezu, jesteś taka stara

      wszystkie koleżanki dzieciate, albo mężate, a Ty SAMA

      najlepiej wstąp do jakiegoś klubu starych panien, będziecie się zrzucały na
      striptizera od czasu do czasu
    • meg2009 Re: Samotność 15.01.09, 21:22
      Niestety u mnie tak samo, a od kilku dni jest coraz gorzej wpadlam
      chyba w depresje caly wczorajszy wieczor przewylam nie radze sobie i
      nie wiem co mam robic mam wrazenie ze zawsze juz tak bedzie ze
      zawsze bede sama, dobija mnie jeszcze jedna sprawa jakis czas temu
      wpakowalam sie w chora sytuacje nie potrafie o tym zapomniec a
      raczej o nim dla niego jest wszystko ok proponuje mi cos na co nie
      umiem sie zgodzic bo mam swoje zasady i nie wiem co bedzie dalej.
      Chcialabym z kims pogadac z kims kto mnie choc troche rozumie
      • au_lait Re: Samotność 15.01.09, 21:23
        To dlaczego nie pogadasz z kimś?
        • meg2009 Re: Samotność 15.01.09, 21:26
          bo mam wrazenie ze wokol mnie nie ma nikogo kto zrozumie co czuje i
          w jakiej sytuacji sie znalazlam ze nikt nie bedzie w stanie mi pomoc
          • white_madi Re: Samotność 15.01.09, 21:28
            to co się dzieje? jak mozesz to napisz , moze coś pomożemy ;)
            • meg2009 Re: Samotność 15.01.09, 21:39
              jakis czas temu poznalam faceta i jak to zazwyczaj bywa zakochalismy
              sie w sobie, on pierwszy wyznal mi milosc, rozumielismy sie bez
              slow, dosc czesto sie spotykalismy i spedzalismy ze soba czas,
              potrafilismy rozmawiac godzinami przez telefon o wszystkim, jednym
              slowem bylo cudownie. Czulam niesamowita fascynacje tym facetem i
              myslalam ze odwzajemnia moje uczucia, myslalam ze to bedzie trwac
              wiecznie ze juz zawsze bedzie tak fantastycznie ale pewnego dnia
              powiedzial ze nie ma dla mnie czasu tak po prostu, ze dla niego
              liczy sie kariera, rodzina oczywiscie jak najbardziej ale nie w
              najblizszym czasie. Mamy ze soba kontakt dosc rzadki ale mamy ale
              najbardziej boli mnie to ze jedyne co mi zaproponowal to sex a
              najgorsze jest to ze ja sie w nim zakochalam i gdy mowie mu o swoich
              uczuciach to mam wrazenie ze jego to wcale nie rusza zachowuje sie
              tak jakby to do niego nie docieralo i przechodzi do porzadku
              dziennego a ja kompletnie sobie w nim nie radze. W moim zyciu
              zakochalam sie tylko dwa razy i mam wrazenie ze juz nigdy nie zaznam
              tego uczucia
              • white_madi Re: Samotność 15.01.09, 21:43
                facet to facet, oni czasem nie myslą głowami, my kochamy i dajemy z
                siebie wszytsko ... i dajemy się wykorzystywać... mam koleżankę z
                takim problemem jak Ty , ona jest w tym od ponad roku, słabo daje
                radę ... chce skończyć ale kocha i jest na zawołanie :( poczytaj
                post leexi o związku z żonatym... ona jakoś dała radę się otrząsnąć
                a tez pisze ze się zakochała a on co ?? wrócił do żony, zabawił się
                rozkochał i zwiał, liczył pewnie ze sex z nią się nie skończy ale
                ona jak pisze to ucieła
                • meg2009 Re: Samotność 15.01.09, 21:51
                  ja tez chcialam to skonczyc ale nie potrafie, nie umiem tego zerwac,
                  caly czas czuje fascynacje nim i gdy pomysle sobie ze nigdy mam go
                  juz nie zobaczyc nie uslyszec to mowie sobie ze nie, teraz nie moge
                  tego zakonczyc czekam az bede miala wiecej sily ale wiem ze nie bede
                  miala. A on wodzi mnie za nos jak mala dziewczynke mowi ze mu na
                  mnie zalezy ze sie zaangazowal, mysli o mnie i mnie nie skresla ale
                  nic z tym nie robi a ja wiem ze to sie nie zmieni, ze pomimo moich
                  silnych uczuc nic z tego nie bedzie, nie wiem jak przestac o tym
                  myslec
                  • white_madi Re: Samotność 15.01.09, 21:56
                    najwazniejsze że wiesz jak jest, że nie jestes naiwna, a z czasem
                    dasz radę to skończyć

                    może zaproponuj mu związek tylko dla seku jak powie że to właśnie o
                    to mu chodziło,zobaczysz jakim jest kłamcą, może łatwiej Ci
                    przejdzie, kopniesz go w jaja żeby na dlugo mu sie sexu odechciało
                    • meg2009 Re: Samotność 15.01.09, 22:02
                      ale on mi juz to zaproponowal tylko ze to bedzie sex z uczuciem na
                      obecna chwile a kiedys moze sie to zmieni, juz nie raz wygarnelam mu
                      jakim jest swinia, ze tylko sie mna zabawil, zaprzeczyl powiedzial
                      ze nie jest takim typem ktory wykorzystuje kobiety a on ma taki dar
                      przekonywania wiec uwierzylam w jego wersje chociaz czasami mam
                      wrazenie ze klamie, ze nie mowi calej prawdy cos ukrywa ze do konca
                      nie jest ze mna szczery dla mnie to jest tak silne uczucie ze brne w
                      to wszystko dalej chociaz wiem ze to sensu nie ma, nie umiem rogryzc
                      tego faceta nie wiem co jest prawda a co kalmstwem
                      • white_madi Re: Samotność 15.01.09, 22:05
                        ale jakie to uczucie? to jest miłość? sympatia pożądanie? bo to
                        chyba ważne,

                        a jak powiesz że chcesz skończyć to jaka będzie reakcja?
                        • meg2009 Re: Samotność 15.01.09, 22:12
                          Dla mnie jest to milosc, nie wiem co to jest dla niego. Nigdy w
                          zyciu nie pragnelam zadnego faceta tak jak jego, wiem ze dla mnie to
                          jest niesamowite uczucie dlatego nie umiem tego skonczyc, tak bardzo
                          mnie zauroczyl ze zrobilabym dla niego wszystko. a jak zareagowalby
                          na koniec? w obecnej chwili nie wiem. Raz juz byla taka sytuacja
                          zakonczyl ten zwiazek jesli tak w ogole mozna powiedziec ale
                          poprosil zebym czasami do niego sie odzywala ale moja duma
                          oczywiscie nie pozwolila na to wiec sam dzownil pisal, mowil ze nie
                          umie zapomniec i tak do trwa do chwili obecnej tylko ze ja juz nie
                          umiem zyc w takim zawieszeniu, jak kocham to chce miec ta osobe
                          tylko dla siebie, wiem ze dla niego wazna jest praca, pracuje
                          praktycznie od rana do wieczora i dlatego nie ma czasu aby sie ze
                          mna spotykac a ja niestety bardzo cierpie
                          • white_madi Re: Samotność 15.01.09, 22:21
                            pracoholik?? hmm nałogi są złe, ja przegrałam z whisky :(
                            wiem że Ci ciężko ale może musicie rozmawiać więcej o tym co dla
                            kogo jest ważne

                            tylko nie wiem czy od faceta można usłyszeć prawdę
                            • meg2009 Re: Samotność 15.01.09, 22:24
                              Pracoholik a do tego pieprzony karierowicz nigdy nie sadzilam ze
                              czlowiek moze przegrac z praca, ze praca moze byc wazniejsza niz
                              bliska osoba dla mnie to niezrozumiale i mam to mu za zle a wiem ze
                              gdy sie chce to mozna pogodzic wszystko, nie takie rzeczy ludzie
                              robia najwidoczniej on mnie nie che
                            • teklana Re: Samotność 15.01.09, 22:29
                              Myślę,że można prawdę usłyszeć.Ja myślę ,że nawet człowiek opętany
                              przez nałóg w danym momencie wydaje mu się ,że tak jest,więc prawdę
                              mówi.Tyle ,że często niż częściej zdanie zmienia na inne.Nałog
                              okazuje sie silniejszy niż on i jego "wierne"postanowienia.
                              • white_madi Re: Samotność 15.01.09, 22:39
                                no tak masz rację, ale przegrać z nałogiem to przykre, ja wiele razy
                                słyszałam że się zmieni, czesem słychałam taki jestem, ale wiesz
                                bardzo chciałam mieć dziecko i jakoś jak pomyslałam jak to ma
                                wyglądac uciekłam... a naprawdę z moim odczuciu zrobiłam wszystko co
                                się dało żeby nie pił,

                                jak nastąpił koniec , powiedział że przecież przez miesiać może nie
                                pić... ale co to jest miesiąc , a całe życie
                                • teklana Re: Samotność 15.01.09, 22:44
                                  white_madi napisała: jak nastąpił koniec , powiedział że przecież
                                  przez miesiać może nie
                                  > pić... ale co to jest miesiąc , a całe życie


                                  Alkoholizm to bardzo poważna zaleczalna choroba.Myślę,ze chciał tymi
                                  słowami Cię zatrzymać mimo swojej "drugiej miłości" i zapewne mówił
                                  bardzo szczerze i przekonująco.
                                  Mam znajomą ,która NAPRAWDĘ zrobiła wszystko,by uratować ,ale juz
                                  nie związek a człowieka ,którego kocha po dziś dzień ,a rozsądek
                                  podpowiedział rozwód.Dobrze zrobiła.Pan wychodzi na prostą,ale nie
                                  kazdemu sie udaje przecież;-)Mimo najszczerszych chęci.
                      • leexi Re: Samotność 15.01.09, 22:17
                        moja droga meg, doskonale Cię rozumiem, wiem co to się znaczy tak
                        wkopac, ja chyba wpadłam jeszcze gorzej, facet w separacji rozwód
                        miał być w styczeń/luty, znaliścy sie 6 m-cy i nic się nie dzieło,
                        pózniej częścij jakoś ze mną rozmawiał szukał kontaktu, pisał,
                        dzwonił aż w końcu powiedział ze kocha, ja jak wariatka się
                        zakochałam.. kochał mnie przez 4 miesiące było cudownie.. po
                        świętach które spędził z dala od dzieci, pękło w nim coś powiedział
                        że nie jest pewny co czuje do mnie, było mi żle baaaardzo źle ,
                        rozmawialiśmy o tym i w koncu powiedziałam koniec!!! i jestem z
                        siebie dumna, tyzień czasu zajeło mi dojście do powiedzmy równowagi,
                        ale dałam radę i dam!!! a on ? nadal mnie kocha, tak powiedział ale
                        mnie juz nie ma, nie ma sexu, nie ma bliskości , rozmów... on wrócił
                        do żony , kocha mnie nie ją, ale to jego problem, chociaż też nie
                        wiem ile w tym co mówił i mówi było prawdy.. ale jak mu powiedziałam
                        ze jest mi obojętny miał łzy w oczach..może jednak kocha, a może
                        jest super aktorem
                        • meg2009 Re: Samotność 15.01.09, 22:20
                          Mozesz podac mi swoj nr gg w ten sposob latwiej bedzie mi sie
                          rozmawialo jesli oczywiscie chcesz
                          • leexi Re: Samotność 15.01.09, 22:30
                            wysłałam
                  • natalia.beauty Re: Samotność 18.01.09, 12:04
                    Byłam w podobnej sytuacji.Zakochałam się w żonatym facecie. Na początku było
                    cudownie, ale po pewnym czasie przestały mi wystarczać tylko chwile. Zaczęło się
                    psuć. Nie będę opisywała mojej historii ale chcę Ci powiedzieć że w końcu
                    nadejdzie taka chwila że przestanie Ci na nim zależeć. Ja też nie wyobrażałam
                    sobie życia bez niego, byłam na każde zawołanie aż w końcu w ciągu zaledwie
                    kilku minut uświadomiłam sobie że tak dalej być nie może. Na to potrzeba jednak
                    czasu. Czasem tak bardzo pragnę by się z nim spotkać że chcę do niego napisać,
                    ale nie robię tego bo wiem że po spotkaniu będzie bolało jeszcze bardziej. Wiem
                    że jeszcze trochę czasu musi upłynąć abym całkowicie się pozbierała ale myślę że
                    jestem na najlepszej drodze do tego. Tak więc daj sobie czas a zobaczysz że
                    wszystko się ułoży.
    • mrs.g Re: Samotność 15.01.09, 21:24
      a moze wyjdz z zalozenia ze traz czas dla ciebie, wyjdz do ludzi i
      korzystaj z samotnosci. Da sie. Jak ma sie cos zdazyc to samo
      nadejdzie. I wcale tak nie musi byc. Wazne zeby nie szukac na sile.
      • white_madi Re: Samotność 15.01.09, 21:30
        tego się najbardziej boję , szukania na siłę, bo już tak bardzo chcę
        bliskości drugiej osoby, chcę żeby mnie ktoś przytulił...
        • mrs.g Re: Samotność 15.01.09, 21:35
          a to z czasem przejdzie
    • zimowowkolo Re: Samotność 15.01.09, 21:31
      Czas leczy rany takze nie wymagaj sama od siebie ze wyleczysz sie z
      milosci z dnia na dzien. To samo przejdzie. Wiem ze latwo jest
      powiedziec a trudniej to przychodzi w praktyce.
    • ten.typ.tak.ma Re: Samotność 15.01.09, 21:34
      znajdź sobie jakiegoś starszego kochanka jak maha i używaj go
      • au_lait Re: Samotność 15.01.09, 21:36
        Nie trywializuj, to poważna sprawa...
        • teklana Re: Samotność 15.01.09, 21:38
          a Ty nie tragizuj-spokojnie.Pomożecie-pomożemy.Dajmy się wysłowić
          zainteresowanej;-)
          • au_lait Re: Samotność 15.01.09, 21:43
            Nie tragizuję przecież.
            • teklana Re: Samotność 15.01.09, 21:46
              au_lait napisał:

              > Nie tragizuję przecież.

              W sumie tak-przedwczesne to było stwierdzenie;-)
              Tragizuje raczej dziewczyna;-)
              • white_madi Re: Samotność 15.01.09, 21:52
                no niestety tragizuję

                ciemność widzę ciemność...

                i wiecie co mam ochotę napisać ogłoszenie matrymonialne .... aaaaaa
                zaraz zacznę krzyczeć ... a niby nie chcę nic na siłę ...
                • teklana Re: Samotność 15.01.09, 21:56
                  White-luzing.Naprawdę,nie chcę Cię urazić,ale przesadzasz babo;-)4
                  miesiące,cztery miesiączki ,bez chłopa i tragedię robisz.Ogłoszenie
                  jasne pisz,jeśli tylko czujesz nieodpartą ochotę.
                  Co ma wisieć nie utonie;-)
                  • teklana Re: Samotność 15.01.09, 21:58
                    taaaaa,o to to.......i to;-)
                  • white_madi Re: Samotność 15.01.09, 21:58
                    noo tragizuję histeryzuję przesadam , ale może ktos mnie tu kopnie
                    pożądnie i sie nawrócę , bo ostatnio mam ciężkie chwile i wrażenie
                    że nic mi się nie udaje
      • white_madi Re: Samotność 15.01.09, 21:39
        ja chcę kochać i być kochaną...

        kochanką być nie chcę
        • teklana Re: Samotność 15.01.09, 21:43
          white_madi napisała:

          > ja chcę kochać i być kochaną...
          >
          > kochanką być nie chcę

          Ale jedno drugiego nie wyklucza white;-)
          • au_lait Re: Samotność 15.01.09, 21:44
            Kochanka ma złe konotacje.
          • white_madi Re: Samotność 15.01.09, 22:00
            taaa no nie wyklucza...
            :)
            • white_madi Re: Samotność 15.01.09, 22:03
              aha i kochanką byłam dobrą ;) wszyscy mi mówią że jak sex był super
              a był naprawdę, to i tak bedziemy razem..

              ale ja nie chcę wrazać do niego bo nie sądzę żeby coś zmienił w
              kwesti nałogu

              no i czy jest taki wielki problem z dopasowaniem się w łóżku??
              • satin.mat Re: Samotność 15.01.09, 22:31
                Kochanka ma dobre konotacje, a w ogole to kochanka jest od kochania -
                kochać, a żona to brzmi pretensjonalnie i zimno i sztywno i
                oficjalnie i archicznie
    • satin.mat Re: Samotność 15.01.09, 22:34
      Kochanka jest od kochania, a żona i mąż z rosądku, nikt tego nie
      chce, ale tak wychodzi i kazdemu z tym ciężko i kochankowi i
      kochance i żonie i mężowi,
      • au_lait Re: Samotność 15.01.09, 22:36
        Ty tak to widzisz. Nie rób tu projekcji na innych ludzi. :)
      • mruff Re: Samotność 16.01.09, 12:43
        Satin.Mat-bardzo sensowne posty napisałaś :-)

        Do autorki wątku-po 7 lat dotknęło Ciebie olbrzymie osamotnienie
        które jest naturalną reakcją na rozstanie

        Z pewnością łatwiej Ci będzie odnaleźć się w nowym związku niż w
        nowej roli życia samej
        a czy dane Ci będzie znaleźć zaraz chłopa-to czas pokaże :-)
      • cytrynka_ltd musisz mieć straszne zycie. 18.01.09, 12:20
        satin.mat napisała:

        > Kochanka jest od kochania, a żona i mąż z rosądku, nikt tego nie
        > chce, ale tak wychodzi i kazdemu z tym ciężko i kochankowi i
        > kochance i żonie i mężowi,

        w jakiej jesteś roli, czy może co wyniosłaś z dzieciństwa?
    • poprostu_basia Re: Samotność 15.01.09, 23:56
      White_madi, przeczytałam Twój wątek i chciałam Ci powiedzieć, że mozesz być z
      siebie dumna-zrobiłaś cos co udaje się niewielu kobietom. Odejście od ukochanego
      który jest alkoholikiem to bardzo trudna rzecz ponieważ jego nałóg obejmuje
      także partnerkę. To się nazywa współuzależnienie. Bardzo dobrze że nie dałaś sie
      przekonać argumentom w stylu "mogę nie pić przez miesiąc"-pewnie że może. Każdy
      alkoholik może, ale i tak jest alkoholikiem.
      Teraz będzie Ci lepiej:) Pamiętaj tylko że to nie Twoja wina że zaczął pić i że
      Ty nie mogłaś wpłynąć na to żeby przestał.
      pozdrawiam
      Basia
      • white_madi Re: Samotność 16.01.09, 00:01
        dzięki :) nadal chcę mu pomóc,

        teraz tylko ja mam problem ze soba bo nie radzę sobie z samotnością
        ale tez tylko dlatego nie chciałam kntynyować tego związku , niby
        jest teraz lepiej bo moje uczucia do niego osłabły, ale czuję się
        żle sama
        • satin.mat Re: Samotność 16.01.09, 01:03
          Ale krótko jesteś sama. Ja byłam sama rok pomiędzy zerwaniem z
          poprzednim facetem, a poznaniem obecnego. Brakowało mi seksu, ale
          pod względem duchowym to był potrzebny i ważny czas dla mnie. Spójrz
          na to w ten sposób: poświęć czas sobie i swoim talentom, rozwijaj
          pasję, rozglądaj sie po świecie. Zaangażowanie w zwiazek i w życie z
          mężczyzną jest wspaniałym doświadczeniem, ale pomyśl, że w przyszły
          związek zainwestujesz to, co osiągniesz teraz. Ważna jest własna
          tożsamość. Być może ten długi zwiazek, ktory masz za sobą sprawił,
          że nie potrafisz istnieć jako pojedyncza osoba. Niezależność jest
          również wartością.
          • lilaa Re: Samotność 16.01.09, 06:59
            witam
            tez jestem w takiej sytuacji, jestem sama od ponad miesiaca.
            jedne dni sa ok, drugie to ciskajace sie lzy do oczu. Jednak czasami wystarczy
            jeden telefon do kogos bliskiego i potrafi mnie postawic do pionu.
            i co wazne, przyznaje racje. nie mozna uzalezniac szczescia od drugiej osoby,
            trzea nauczyc siebyc szczesliwym samym ze soba, tak aby w takich sytuacjach nie
            cierpiec podwojnie.
            wiem ze latwo poiwiedziec i sama tez tego sie ucze, ale zyc dalej trzeba..
            Ja od esieni ide na studia, tak zeby znowu wyjsc do ludzi i zajac sie przyjemnym
            z pozytecznym:))
            powodzenia
          • white_madi Re: Samotność 16.01.09, 08:27
            jako pojedyńcza osoba potrafie istnieć, nigdy nie zatraciłam siebie,
            radzę sobie w życiu, generalnie nie potrzebuję kogoś żeby sobie mi
            ktos pomagał,
            robie to co mówicie, staram się, wychodzic z domu, robić cos na co
            do tej pory nie było czasu,

            bardziej niz sexu brakuje mi bliskości

            łatwo nie jest, poprostu po przyszedł dla mnie ciężki okres...

            chce mi sie krzyczeć, ja wiem nic na siłę ,nie ma co sie spieszyć,
            ale boje się że nie mam czsu... że całe życie takie będzie
            • leexi Re: Samotność 16.01.09, 10:42
              Boli, poboli i przestanie,
              życie nie kończy sie na facecie
              ja tez odeszłam z podobnego powodu i co wpakowałam sie jeszcze gorzej
              zalezało mi bardzo, byłam w stanie zrobić wszystko...

              teraz jestem sama i jestem dumna że potrafiłam sie opamiętać, łatwo
              nie przyszło... ale jest dobrze!
    • zdegrengolowany_mizogin Re: Samotność 16.01.09, 10:49
      > jestem sama od
      > prawie 4 miesięcy...
      zdecydownie za dlugo, bijesz rekord, a to dobrze nie wrozy. musisz jak najszybciej uczepic sie jakichs spodni. wprawdzie 7 lat bylas w zwiazku, no ale te 4 miesiace samotnosci skreslaja Cie na starcie u kazdego, nowopoznanego(nowo poznanego?) faceta, wiec lepiej sie nie przyznawaj.
      i jeszcze ten wiek :/
    • meg2009 depresja 16.01.09, 11:08
      Obudzilam sie rano z totalna niechecia do zycia, czuje sie wypalona
      z mysla ze nic dobrego juz na mnie nie czeka, nie wiem co mam ze
      soba zrobic. Mozna tak cierpiec z powodu jedengo faceta, ktory ludzi
      po prostu ma gdzies i wcale nie przejmuje sie losem innych wg niego
      oczywiscie waznych dla niego ludzi, on mowi jedno a robi zupelnie
      cos innego ja juz dluzej tak nie moge, to mnie dusi czuje potworny
      bol w sercu ze wazna dla mnie osoba tak mnie lekcewazy.
      • satin.mat Re: depresja 16.01.09, 12:30
        nic nie jest proste, wmawia się ludziom, że mają żyć według
        określonych, sprawdzonych (?) schematów: miłość, mąż, ślub, dziecko.
        Czasem pomimo tego, ze bardzo się staramy i dajemy z siebie dużo i
        bardzo nam na wszystkim zalezy - pomimo tego coś zaczyna się sypac,
        nie układać. Bardzo cierpimy, szukamy winy w innych, w sobie, nie
        wiemy jak to przetrwać. Chęć wtłoczenia się w ten schemat za wszelką
        cenę, przemęczenie psychiczne i szukanie winnych, a czasem
        obwinianie siebie i czarnowidzto - to wszystko odbiera chęci do
        życia. Może gdyby brać życie takim jakie jest zamiast
        realizować 100% normy? Może wtedy byłoby lepiej? Bardziej twórczo i
        optymistycznie?
      • nagababa Re: depresja 16.01.09, 13:12
        Zarys Twojej historii jest tak podobny do mojej. U mnie prócz pracy dochodzi dziecko z poprzedniego związku. Pracuje, unika spotkań w trójke, a co za tym idzie spokania wychodza raz w miesiącu... Pogotowie seksualne? Jesli tak to chyba do tego jest impotentem.
        • nagababa Re: depresja 16.01.09, 13:14
          pisałam do meg2009
        • meg2009 Re: depresja 16.01.09, 14:05
          W obecnej chwili od niego nie dostaje nic. Ta sytuacja juz troche
          trwa ludzilam sie ze to moze chwilowe ze sie zmieni ale na zmiane
          nie mam co liczyc, nie bedzie juz lepiej juz to wiem. Na niego nie
          mozna liczyc nie raz juz sie o tym przekonalam, nie raz przez niego
          plakalam a on sprawial wrazenie tak jakby sie nic nie stalo, jest
          nietsety konfliktowa osoba i zawsze musi postawic na swoim, zawrocil
          mi w glowie a momencie mojego zaangazowania powiedzial ze nie ma dla
          mnie czasu, nie chce z takimi ludzmi miec nic wspolnego wiem ze
          musze to jakos zakonczyc zapomniec ale w obecnej cchwili nie mam na
          to sily, czuje bol zlosc ze jest tak podlym a chyba i nawet
          bezuczuciowym facetem
          • nagababa Re: depresja 16.01.09, 14:17
            Wciąż mi mówi, że chce być ze mną. Ale wychodzi na to, ze nie ma dla mnie czasu, wszystko jest ważniejsze. Nawet mówił mi bym znalazła sobie innego... nie chce innego, nie chce być sama, nie chce też żebrać u niego. Ciągle płaczę, on o tym wie... spotkamy się za dwa tygodnie to porozmawiamy, a ja juz nie mam nic do powiedzenia. Wszystko się powtarza, jestem dla niego tania rozrywką na zawołanie. Nie potrafie wstac i się otrząsnąc, chcę zasnąć i sie nie obudzić, nikt mnie nie kocha.
            • meg2009 Re: depresja 16.01.09, 14:26
              skad ja to znam... my mielismy sie spotkac w tym tygodniu
              przynajmniej taka byla wersja na poczatku tygodnia ale skoro nie
              zaproponowal konkretnego dnia to ja juz o tym nie bede nic wspominac
              niech pracuje skoro to go uszczesliwia, postanowilam ze w
              najblizszym czsie nie odbiore od niego zadnego telefonu ani nie
              odpisze na smmsa zobaczymy jak w takiej sytuacji sie zachowa albo go
              to choc troche ruszy i bedzie chcial wiedziec co sie dzieje albo i
              nie ale to wtedy bede wiedziala jak bardzo mu zalezy na "ukochanej"
              • poprostu_basia Re: depresja 16.01.09, 16:09
                Meg polecam Ci książkę "Nie zależy mu na Tobie". Napisali ją Greg Behrendt i Liz
                Tuccillo. Jest ciekawa chociaż pozbawia złudzeń.
              • lilaa Re: depresja 16.01.09, 16:54
                Meg

                bylam w podobnej sytuacji co ty.
                Bylam glucha na takie tesksty.. wierzylam naiwnie ze bedzie dobrze, ze jak bede
                sie starac to damy rade.
                No i nie dalismy rady.

                u mnie zaczela sie zbierac straszna frustracja, przekladalam to na dziecko /moje
                z innego zwiazku/, prace, znajomych na mnie sama.
                I co????
                Niestety albo stety nastal ten dzien iiiii peklo cos we mnie. Podjelam decyzje,
                ktora okupilam ogromnym cierpieniem ale podjelam. teraz czuje sie lepiej, moge
                spac, nie budze sie w nocy, nie moge jesc, ale juz nad tym pracuje.
                Moze jeszcze u ciebie ten dzien nie nadszedl, jak to mowia zylka ci jeszcze nie
                pekla;)))
                I powiem ci choc moze to straszne, ale to z autopsji. Dajesz soba pomiatac,
                wodzic za nos - tak jak ja... Teraz czuje sie sama przed soba w porzadku. Juz o
                nic nie blagam, nie prosze i nie ludze sie ze bedzie dobrze.

                A facetow jest duzo, boisz sie samotnosci, rozumiem ale samotnosc we dwoje jest
                gorsza - wiem to z doswiadczenia:((
                • meg2009 Re: depresja 16.01.09, 21:27
                  tak masz racje daje soba pomiatac mam tego calkowita swiadomosc i
                  kolejny raz sie o tym przekonalam ze tak jest, nie mam juz sily,
                  czuje sie taka bezbronna i bezsilna ahhhhh
                  • lilaa Re: depresja 17.01.09, 11:26
                    Meg
                    ty poprostu nie jestes jeszcze w takiej desperacji jak ja bylam gdy podjelam ta
                    decyzje...
                    mi nerwy puściły, nie wytrzymalam juz. Kazdy ma inny poziom percepcji i kazdy na
                    inna granice, ty tez ja masz i kiedys sie do niej zblizysz i wtedy zrobisz ten
                    krok...

                    tak mi sie wydaje, bo ja tak mialam, a teraz zyje dalej, swiat sie nie skonczyl
                    a ja na spokojnie ukladam sobie swoj swiat, okupujac to jednym dniem euforii a
                    jednym dniem totalnego dola.. ale da sie, uwierz mi
                    Trzymaj sie cieplo i pamietaj nigdy nie jest tak zle zeby nie moglo byc gorzej
    • jul.iet Re: Samotność 16.01.09, 18:12
      Mam podobnie również mam 27 lat i czuję się samotna :( Prawie rok temu rozpadł sie mój związek , mój ex okazał się wielkim d... prowadził podwójne życie dość długo :( Cięzko było mi dojść do siebie byłam w totalnej rozsypce emocjonalnej . Moi wszyscy znajomi mają kogoś , męża ,żony , teraz zaczął się etap dzieci . Prawie wszystkie otaczające mnie koleżanki są w ciąży , albo mają już dzieci . Boję się ,że już zawsze będę sama , to wszystko mnie przytłacza , mam dość :( Nie mam już siły udawać jak to wspaniale jest gdy słucham ,że kolejna moja koleżanka jest w ciąży i godzinami opowiada o wszystkich objawach z tym związanych . To bardzo mnie boli :( nie wiem w jaki sposób mam poznać nowych znajomych , gdzie mogę poznać kogoś kto chociaż będzie miał ochotę wyjść od czasu do czasu gdzieś :( A co dopiero o poznać kogoś kto mnie pokocha . Ehhh to wszystko mnie przytłacza .
      • au_lait Re: Samotność 18.01.09, 12:21
        Pomyśl, co byś mówiła, gdyby to się wydarzyło dziesięć lat później.
        Albo lepiej - dwadzieścia. Nawet wtedy ludzie dają sobie przecież
        doskonale radę i potrafią być super szczęśliwi w nowych relacjach. A
        jak nie, to zostają singlami i też jest okay. Gdy za bardzo się
        czymś przejmujesz, urasta to do wielkich rozmiarów
        nierozwiązywalnego kosmicznego problemu. Gdy przestajesz płakać i
        użalać się nad sobą, problem staje się mniejszy. Dziwne jest, że
        potrafimy sobie zatruć życie drobiazgami tak błahymi, że aż boli,
        gdy spojrzy się na to z pewnej perspektywy...
    • supergroszek Re: Samotność 21.01.09, 10:21
      masz dopiero 27 lat, jeszcze wszystko przed tobą?
      moja koleżanka ma 29, dobrze czuła się w roli singla i o związku na stałe
      jesszcze nie myślała... i niedawno znalazła fajnego faceta... a właściwie to on
      znalazł ją :)
      nie zgadniesz gdzie :) w internecie, a właściwie przez internet...
      zalogowała się tak dla jaj na przeznaczeni.pl
      no i trafiła kosa na kamień...:)
      • au_lait Re: Samotność 21.01.09, 10:36
        Przeznaczeni.pl? Może też się tam zaloguję? :)
        • leexi Re: Samotność 21.01.09, 19:27
          to może ja też :P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka