septemberro
19.01.09, 13:47
Któregoś dnia mnie naszło, że żyjemy nieświadomi różnych podstępów,
jakie moga nas spotkac.
Wyobraźcie sobie sytuację. Ona przychodzi do domu i w duzym pokoju
za łóżkiem znajduje damskie majtki (oczywiśnie nie swoje). Co
pomyśli? Czy uwierzyłabyś meżowi że nie wie o co chodzi, że nie ma z
tym nic wspólnego?
[a naprawdę majtki podłozyłby np. znajomy, specjalnie, gdy maż np.
wyszedł do kuchni po herbatę]
Albo drugi przykład. Załóżmy że ktos chce zniszczyć jego i jego
rodzinę. Więc przeszukuje worek ze śmieciami. Znajduje właśnie co
zużyta prezerwatywę. Płaci jakiejś bezdomnej albo narkomance, żeby
sobie włozyła spermę z prezerwatywy i zaszła w ciazę. Za piątym
razem się udaje. Po roku on dostaje pozew o alimenty. Oczywiście
jest pewny, że to jakas farsa, która zaraz sie rozwiąże. A tu
wychodzi z testów, że rzeczywiście jest ojcem. I co, czy żona by
uwierzyła, że mąż jest niewinny?
Albo trzeci przykład. Ona siedzi w domu. Mąż ma dziś cos ważnego i
dzwonił, ze wróci później, ma naradę i nie będzie odbierał telefonu
(tak jest naprawdę). Ona dostaje nonimowy telefon, że mąż ma
kochanke, własnie sobie z nią siedzi w restauracji i pewnie pojedzie
z nią do hotelu tak samo jak wtedy wtedy i wtedy (anonimowy
donosiciel wie, kiedy maż późno wracał, albo był w delegacji i nie
było go w domu). Mąż jes toczywiście Bogu ducha winny. Ale czy żona
w to uwierzy?
Czy w takich przypadkach nie uleglibyście pozorom? komu byście
uwierzyli? "Niezaprzeczalnym" faktom, czy osobie z która jestescie
od lat?
Jak zaczałem sie nad tym bardziej zastanawiac, to aż wpadłem w lekką
paranoję. Czy też tak macie?