Dodaj do ulubionych

wspolne mieszkanie

20.01.09, 10:34
Czesc,
jestem z moim chłopakiem juz rok. Ja studiuję, on jest 4 lata starszy i
pracuje. Mieszkamy osobno, ja wynajmuje mieszkanie z kolezankami a on tez
pokój w mieszkaniu z dwoma innymi osobami. Jakos nigdy nie rozmawialismy o
wspolnym zamieszkaniu, chociaz mi często chodzily takie mysli po glowie. Teraz
jednak okazalo się, ze ja i kolezanki musimy wyprowadzic się z naszego
mieszkania. Myslalam, że moze bylaby to fajna okazja żeby poszukac razem z
moim chlopakiem jakiejs kawalerki, ale on nic takiego nie zaproponowal. Sama
więc zapytalam, niby zartem, a on zaczął się wykręcać ze musielibysmy wynając
2 pokoje, ze ja jednego potrzebuje do nauki a on dla siebie...No nie wiem,
troche przykro mi sie zrobilo, rozumiem potrzebę wolnosci i niezaleznosci ale
kurcze on ma 28 lat, ja 24 i czuję, że juz bym chciala z nim zamieszkac i
skonczyc etap mieszkan studenckich. Myslicie, ze skoro on nie chce tego to nie
zalezy jemu na naszym związku i wystraszyl się bardziej zaangazowac?
Obserwuj wątek
    • wanilinowa Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 10:39
      może się wystraszył, a może się nie wystraszył. nie wiem, spytaj go
    • liliana_17 Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 10:40
      Może dla niego rok to za mało..
      • cama077 Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 10:42
        pogadajcie szczerze o plusachi minusach wspólnego mieszkania,a nie tylko niby
        zartem.
    • tezromantyczka Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 12:32

      Widocznie jemu etap "mieszkania studenckiego" odpowiada...
    • au_lait Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 12:35
      Wynajmijcie dwa pokoje i po problemie. Jeden to stanowczo za mało. :)
      • zmija_zygzakowata Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 12:45
        Rozumiem go bardzo dobrze - też nie chciałabym z nikim zamieszkać w
        jednopokojowym mieszkaniu, nawet gdybym go bardzo kochała. Niektórzy ludzie do
        szczęścia potrzebują nie tylko miłości, ale i choć trochę własnej przestrzeni.
        Więc trzeba wynająć M2.
        • au_lait Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 13:08
          Dwa pokoje + kuchnia to chyba M3?... :)
          • joanna182-0 Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 14:52
            chyba nie, bo M1 to kawalerka
            • au_lait Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 15:43
              Kawalerka to M2. Pamiętasz film pt. "Człowiek z M-3"? Kobiela dostał
              przydział na dwupokojowe mieszkanie i koniecznie musiał znaleźć
              sobie żonę. :)
            • c_n Re: wspolne mieszkanie 21.01.09, 00:57
              joanna182-0 napisała:

              > chyba nie, bo M1 to kawalerka

              kuchnia to też osobne pomieszczenie, czyli dwa pokoje + kuchnia to M3.
    • happy_time Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 12:43
      Może nie stać go na wynajmowanie mieszkania dwupokojowego. To
      kosztuje czesto kilka razy więcej nież pokój w mieszkaniu
      studenckim. Że nie chce mieszkać w kawalerce to go rozumiem. Też bym
      nie chciała mieszkać z kimś w jednym pokoju. Zero prywatności i nie
      wyobrażam sobie jak można się uczyć w takich warunkach.
      • katelg Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 13:02
        Daj mu trochę czasu, to nowa sytuacja i musi się do tego przyzwyczaić :)
    • kimmay Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 14:21
      Ciezka sprawa.
      Ale rozumiem Cie. Ja i moj chlopak studiujemy i nie mieszkamy razem.
      Kazdy mieszka ze swoimi wspollokatorami; ja z przyjaciolka, on ze
      znajomymi. Nie ma co narzekac, jest ok, ale ja coraz czesciej mysle
      o tym, zeby razem zamieszkac.. Ale wiem, ze gdybym to zaproponowala
      to chlopaczyna by sie sploszyl i uciekl gdzie pieprz rosnie :-) a
      juz na pewno nie chcialby zamieszkac ze mna w jednym pokoju. Ja z
      reszta tez nie.
      Mysle, ze nie warto naciskac na kolesia. Musisz poszukac czegos dla
      siebie i ewentualnie za jakie spol roku znowu poruszyc kwestie
      zamieszkania razem...
      • joanna182-0 Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 14:55
        To masz trochę dziwne podejście. Ja z moim niestety studiowaliśmy w
        różnych miastach, ale gdybyśmy studiowali w jednym na 100%
        poszukalibyśmy kawalerki z prostych względów, bo jest tańsza w
        utrzymaniu. Ja obecnie mieszkam w kawalerce i mój po ślubie z miłą
        chęcią się do mnie wprowadzi (tylko gdzie ja w szafie znajdę miejsce
        na jego ubrania, ale to już drobny problem), a wiem to, bo już o tym
        rozmawialiśmy.
    • joanna182-0 Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 14:50
      dziwne podejście. Mój uważa, że na sam początek najlepsza byłaby
      kawalerka, bo jak się pokłócimy to i tak będziemy musieli spać w
      jednym łóżku. Posiadając 2 pokoje jedno mogłoby pójść spać do
      salonu. Dodam, że my jesteśmy zaręczeni, a data ślubu jest coraz
      bliżej.
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 14:52
        > dziwne podejście. Mój uważa, że na sam początek najlepsza byłaby
        > kawalerka, bo jak się pokłócimy to i tak będziemy musieli spać w
        > jednym łóżku.

        ...hehe, doprawdy, niezwykła logika.
        • joanna182-0 Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 14:56
          ale to nie tylko jego zdanie, ale też i wielu naszych znajomych.
          Zresztą moich i jego rodziców też :)
          • jj1978 Re: wspolne mieszkanie 23.01.09, 22:27
            i to ma dowodzic ze takie myslenie nie jest dziwaczne??? ale bedzie smiechu jak
            gosc wyniesie na podloge:)))
    • inka323f Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 15:40
      > skonczyc etap mieszkan studenckich. Myslicie, ze skoro on nie chce tego to nie
      > zalezy jemu na naszym związku i wystraszyl się bardziej zaangazowac?

      Czemu od razu takie bezsensowne wnioski i watpliwości?
      Co to ma wspólnego z mieszkaniem razem?
      Poza tym, 28 latr u faceta to malo i może nie chce wydawać kasy na wynajem, a
      woli odlozyc na wklad na mieszkanie...
      • chatone Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 16:19
        Wlasnie za bardzo nas nie stac na wynajęcie 2 pokojowego mieszkania. Jakos nie
        uwazam, żeby mieszkanie w kawalerce bylo jakies strasznie uciązliwe. Dlaczego
        mialabym nie moc sie uczyc w 'takich warunkach'? Kiedys mieszkalam w akademiku w
        3 osobowm pokoju i nie mialam problemów z nauką. To raczej teraz te dojazdy są
        męczące bo on pracuje od rana do wieczora, po drodze z pracy do mnie przyjezdza
        i zostaje do jakiejs 23, idzie do siebie spac i tak w kolko.
        Wiele moich kolezanek z grupy wynajmuje kawalerke ze swoimi chlopakami i jakos
        zadna nie narzeka.
        • duchess85 Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 16:27
          Wynajmowanie kawalerki z chłopakiem jest pomysłem beznadziejnym (Dla mnie), bo
          nie daje możliwości:
          a) pobycia ze sobą samym/samą, a nie z kimś do zrzygania
          b) dłuższych odwiedzin rodziny/przyjaciół, bo nie ma gdzie ich ulokować.
          c) wizyt koleżanek/kolegów, z którymi chce się pogadać bez drugiej połówki
          Ja nie wiem, bardzo kocham swojego chłopaka, ale wspólny pokój męczy mnie już na
          wyjeździe po 3 dniach. No, ale zresztą co kto lubi.
          A co do rocznego stażu związku - mój ma prawie 2 lata, ale uważam że na wspólne
          mieszkanie jeszcze nie pora, więc tu też bywa różnie.
          • chatone Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 16:34
            Teraz i tak wynajmujemy pokoje więc tak czy siak nie mamy mozliwosci ulokowania
            rodziny czy znajomych jak ktos przyjedzie. A poza tym to moj chlopak pracuje od
            9.30 do 19.30 takze w domu i tak jest przed 21. Takze raczej nie siedzielibysmy
            caly czas w jednym pokoju bo i tak widujemy się jedynie poznym wieczorem.
          • joanna182-0 Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 16:36
            Bez przesady już po 3 dniach się męczysz. Ja kiedyś do mojego
            pojechałam na 4 dni i to były 4 fantastycznie spędzone dni. Mój na
            studiach wynajmował pokój studencki w hotelu. Pokój był bardzo mały
            i jakoś w nim wytrzymaliśmy i nawet się wysypialiśmy, a spaliśmy na
            pojedynczym tapczanie. Byliśmy skazani na siebie przez 24 godziny na
            dobę. Zresztą jak już miała wyjeżdżać stwierdziliśmy, że te 4 dni
            przeleciały nam nie wiedząc kiedy i było fantastycznie, a twoje
            punkty sensu nie mają, a co mają powiedzieć ludzie którzy mieszkają
            lub wynajmują kawalerki??
          • tezromantyczka Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 16:44

            To widocznie się dla siebie nie nadajecie, skoro męczysz się po
            trzech dniach w jednym pokoju.
            • panipanda Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 18:56
              hmm to może wynajmijcie 2 pokojowe, ale jeszcze z jakąś osobą - koleżanką lub
              kolegą? On/a zajmie drugi pokój, a wy spróbujecie, jak to jest mieszkać razem. w
              razie większej kłótni nikt nie zostanie całkiem sam z mieszkaniem, a koszty i
              tak będą mniejsze. Wiadomo, że to nie całkiem to samo, co mieszkanie tylko
              razem, ale jest jakimś rozwiązaniem...
              • joanna182-0 Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 19:02
                Myślę, że wynajęcie drugiego pokoju nie zawsze jest dobrym
                rozwiązaniem. Po pierwsze ja nie cierpię kolejki rano do łazienki
                (dlatego wyprowadziłam się od rodziców dawno temu), a wieczorem
                lubię się zrelaksować w wannie, ale jak zawsze ja chciałam się
                zrelaksować to zawsze komuś się chciało do łazienki. Po drugie moim
                zdaniem niszczy to częściowo relacje między partnerami, a po trzecie
                trudno z intymnością, a to dla mnie jest świętością.
                • panipanda Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 19:09
                  nie no, nie zawsze, wiadomo. ale w tej sytuacji, o której mówi chatone.
                  niektórzy nie mają problemu z mieszkaniem ze swoim facem na 10m2, a sytuacja
                  wspólnego wynajmu może dawać hmm, nie wiem jak to ująć: stronie "bojącej się"
                  złudzenie/wrażenie, że nie jest to wspólne mieszkanie TYLKO z partnerem, a
                  stronie "gotowej" możliwość zweryfikowania własnych wobrażeń i ewentualnych
                  argumentów do przyszłej rozmowy o pójściu całkowicie na swoje.
                  • joanna182-0 Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 19:21
                    masz racje, ale ona powinna porozmawiać z nim na serio o wspólnym
                    mieszkaniu. Wydaje mi się, ze koleś może nie dorósł do poważnego
                    związku lub uważa, ze to jeszcze za wcześnie.
                • c_n Re: wspolne mieszkanie 21.01.09, 01:14
                  joanna182-0 napisała:

                  > Myślę, że wynajęcie drugiego pokoju nie zawsze jest dobrym
                  > rozwiązaniem. Po pierwsze ja nie cierpię kolejki rano do łazienki
                  > (dlatego wyprowadziłam się od rodziców dawno temu), a wieczorem
                  > lubię się zrelaksować w wannie, ale jak zawsze ja chciałam się
                  > zrelaksować to zawsze komuś się chciało do łazienki. Po drugie moim
                  > zdaniem niszczy to częściowo relacje między partnerami, a po trzecie
                  > trudno z intymnością, a to dla mnie jest świętością.

                  poza tym stawiając się po stronie tego trzeciego lokatora, to chyba też niemiło
                  czuć się świadkiem właśnie życia jakiejś pary, czy w zasadzie poniekąd
                  uczestniczyć w nim. To mi się wydaje nawet obrzydliwe.
    • jane-bond007 Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 19:09
      Chatone powiem Ci tak - wspolne mieszkanie jest jak najbardziej ok,
      pomijam tutaj te wszystkie dywagacje odnosnie tego czy kawalerka
      jest odpowiednia czy nie (ja mieszkalam z moim w kawalerce z aneksem
      i jakos bylo a jak mnie wkurzyl to zawsze moglam sie odwrocic i go
      nie widziec albo wyjsc na spacer;))
      moim zdaniem albo:
      1. podoba mu sie to zycie z kolegami, jest przyzwyczajony i ciezko
      mu sie ruszyc
      2. uwaza ze co sie odwlecze to nie uciecze - jestescie dopiero rok,
      mozliwe ze nie chce podejmowac zbyt szybko pewnych krokow, ja bym
      nie naciskala tylko sobie zyla wlasnym zyciem ;)

      1 nie wyklucza 2 i odwrotnie
    • kimmay Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 20:26
      Mysle, ze ludzie sa rozni. Jedni uwielbiaja towarzystwo ukochanej
      osoby 24h/dobe, a inni potrzebuja 'chwili dla siebie' w samotnosci.
      To, ze ktos po 3 dniach gniezdzenia sie na 10m2 odczuwa potrzebe
      pobycia tylko ze soba nie oznacza, ze nie kocha albo kocha mniej..
    • zloty.strzal Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 20:49
      > Myslalam, że moze bylaby to fajna okazja żeby poszukac razem z
      > moim chlopakiem jakiejs kawalerki, ale on nic takiego nie zaproponowal. Sama
      > więc zapytalam, niby zartem, a on zaczął się wykręcać

      Nie rozmawiacie o takich rzeczach, o planach na przyszłość? Dziwne trochę.
      • chatone Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 21:11
        Dlaczego dziwne? Po prostu było nam dobrze tak jak jest, teraz pojawil się u
        mnie ten problem z mieszkaniem.
        Ech, o kolegów to raczej nie chodzi- oni się wczesniej nie znali i moj chlopak
        do nich dołączył jak szukal pokoju. Ale jeden z tych lokatorów praktycznie tam
        sporadycznie bywa, bo ciągle gdzies slużbowo wyjezdza, a drugi ma rodzine nie w
        Warszawie i wyjezdza w czwartki w nocy a wraca w nocy w niedziele. Takze raczej
        nie chodzi tu o jakies wspolne męskie impreozwanie czy picie piwa...
        • zloty.strzal Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 23:36
          No jest dziwne, że ludzie jak są ze sobą razem, to się przymierzają jak pies do
          jeża, żeby spytać o wspólne mieszkanie. Ja sobie tego nie wyobrażam.
    • ofelia1982 Re: wspolne mieszkanie 20.01.09, 22:21
      Z doswiadczenia mowie - nie zamieszkuj z nim bez zobowiazan. Jeden z
      wiekszych bledow mojego zycia. Teraz, po 3 latach wspolnego
      mieszkania(!) zareczyny to jakies cholerne tabu, ja sie miotam czy
      odejsc i takie tam.
      • madai Re: wspolne mieszkanie 22.01.09, 14:15
        moj facet tez mowi, ze jeszcze nie pora, by ze soba zamieszkac i ja,
        po glebszej analizie tez do tego wniosku dochodze. Kazde potrzebuje
        swojej przestrzeni, wiec kawalerka tez odpada [nie mamy jednak
        problemu z przebywaniem ze soba 24h, bo jak wyjezdzamy na 2
        tygodniowe wakacje, to dzielimy tylko jeden pokoj i nie ma zadnych
        zgrzytow].
        Na szczescie oboje mamy perespektywy nie tylko M2 ale M4 i wiecej,
        kazde z nas ma swoj dom/mieszkanie, wiec mieszkac mielibysmy gdzie.

        Nie przejmuj sie tym, co mowi chlopak. Po prostu rok to troche malo,
        by podjac taka decyzje. Zreszta, kazdy jest inny i inaczej do tego
        podchodzi.

        Ja w tym momencie czuje, jakbym z nim mieszkala, bo robie nasze
        wspolne pranie, codziennie gotuje, sprzatam, robie zakupy, a
        widujemy sie codziennie po kilka godzin. Spotykamy sie po pracy,
        wiec tak, jakbysmy mieszkali ze soba.
    • gobi05 najpierw śub 23.01.09, 11:32
      wspólnota majątkowa, mieszkanie, dziecko

      Chyba, że w twoim przypadku ślub, dziecko
      i w ogóle wspólne życie nie wchodzi w grę,
      ale w takim razie nie widzę powodów by
      zamieszkiwać razem.
      • madai Re: najpierw śub 24.01.09, 09:44
        znam kilka zwiazkow wokol mnie, ktore zamieszkaly ze soba na
        studiach, ze wzgledow ekonomicznych i po ich skonczeniu mialy siebie
        tak dosc, ze sie rozstaly. Roznie to bywa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka