an-nn
23.01.09, 22:18
Witam i proszę o radę. Mam 23 lata, mój chłopak jest o rok młodszy. jestesmy
razem 11 miesięcy, i chociaz ja na razie nie myślę o ślubie (on o tym wie)
zastanawia mnie pewna sprawa. Kochamy sie bardzo, długo o mnie sie starał, bo
przeszkadzała mi różnica wieku-wiem niemal zadna, ale jednak, ja zawsze byłam
z mężczyznami starszymi. Czuje, że mnie kocha i to bardzo, ja jego też a
jednak....czy będąc z osobą, kochając ją , zakłada sie , że nigdy sie tej
osoby nie poslubi?
chyba nie...
tak jak mówie nie jest mi spieszno do slubu czy nawet zareczyn, ale mój
chłopak sam zaczął kiedys temat małżenstwa. Początkowo mówił że ostatecznie
może sie poswiecic i ożenic sie ze mną, a teraz, coraz częściej powtarza te słowa:
"wiesz, że my nie będziemy małżenstwem Kochanie ;)"
"zapomnij, nie wytrzymałbym chyba z Toba"
"ja tam zony nie chce"
"Ty zapomnij o slubie"
Fakt, mówi to raczej w żartach...ale juz sama nie wiem...czy są to na pewno
żarty czy serio. Ja wtedy odpowiadam, że nie to nie, ja sie go w przyszłosci
prosic nie bede, akurat nie narzekam na brak zainteresowania i tłumacze, że
pójdzie w odstawkę (oczywiscie tez żartobliwie). On kwituje ze przyjde kiedys
z kwiatkami i pierscionkiem:p
Czy mozna kogos takiego traktowac powaznie. teraz nie mysle o malzenstwie ale
za jakies 2 lata pewnie tak, kocham Go jak nikogo do tej pory i chcialabym z
Nim spedzic reszte zycia, ale czy ktoś podchodzacy do malzenstwa i do mnie
jest w ogole szczerze zakochany:>
co o tym myslicie?