marek_qwerty
27.01.09, 10:23
Kobieta, której zaufałem bezgranicznie, która przez pierwsze 3lata związku nie
dała mi żadnego powodu do złości, smutku itd. Teraz, w ciągu jednego weekendu
nadrobiła wszystko. Zmniejszyła mnie do rozmiarów wirusa, upokorzyła. Miałem
ochotę odstrzelić jej łeb za to jak sie karygodnie zachowała. Nawet nie wiem
co mnie powstrzymało. Spakowałam i wywaliłem ją za drzwi.
Nigdy wcześniej tak stanowczy nie byłem i chyba jestem z siebie dumny...
Wczoraj musiałem całe napięcie odreagować i wysprzątałem cały garaż i zrobiłem
porządki w piwnicy. Już mi dobrze.
Od dziś zaczyna sie nowy etap w moim życiu.