Dodaj do ulubionych

życiowe dylematy

18.03.09, 11:44
Wiem,że nie znajde tu gotowej odpowiedzi na wszystkie dylemety, ale
może chociaż przedstawicie mi jakiś inny punkt widzenia ma moje
sprawy.

Zacznę do tego ,że mam 24 lata. Obecnie kończe studia zaoczne. W
zeszłym roku wyszłam za mąż. Mamy z mężem własne mieszkanie. W tym
roku planujemy budowe domu. Oboje pracujemy. Ja niedawno zmieniłam
prace. Niestety nie pracuję w zawodzie zwiazanym ze studiami.
Zajmuję sie kompletnie czymś innym. Zmieniłam praca z dużej
stresujacej korporacji na małą lokalna firmę. Trochę żałuje, bo
zrezygnowałam z dużego miasta. Czuję sie nieco odcięta od świata. I
tu pojawia sie pierwszy dylemet. Chciałam tej zmiany żeby być bliżej
domu w razie gdy zacznie się budowa, może pojawi sie dziecko.
Tymczasem moje plany związane z macierzyństwem stoją pod znakiem
zapytania. Mój maż chce mieć dziecko nawet teraz. A ja chociaż
wcześniej chciałam, teraz sie zastanawiam. Mam poczucie, że
zmarnowałam studia. W obecniej pracy nie ucze się niczego nowego,
zajmuję się prostymi rzeczami, otaczam sie niezbyt ciekawymi ludźmi
i ogólnie mam poczucie cofania się. Jestem w kropce, bo nie wiem czy
szukać lepszej-bardziej rozwojowej pracy czy pakować sie w
pieluchy ,zostać z maluchem w domu i za 3 lata zaczynać wszystko od
nowa na froncie pracy. Myslałam o własnym biznesie, ale jeszcze nie
jestem do tego gotowa. Chciałabym się jeszcze czegoś nowego nauczyć.
Ani obecna praca ani macierzyństwo mi w tym nie pomogą.
Wiem ,że ogólnie jestem jeszcze młoda, ale mój mąż jest trochę
strszy-spełniony zawodowo i chce zrobić nastepny krok-zostać ojcem.
Powinnam brać też jego racje pod uwagę. Tymczasem mam tylko w głowie
wizję siedzenia w czterech ścianach z dzieckiem przez nastepnych
kilka lat, później kłopoty ze znalezieniem pracy i świadomoś,że już
nigdy nie bedziemy sami. Zawsze będę odpowiedzialna za tą małą
istotkę. Jak mam zaopiekować się nową osobą jeśli sama nie mogę
dojść do ładu ze swoimi pragnieniami, planami, myślami?
Dopiero niedawno zyskałam jako taką samodzielność finansową. Jeszcze
ucze się gospodarować pieniędzmi, prowadzić dom. Nie wiem czy
podołam i dojde z mężem do porozumienia w tych wszystkich kwestiach
gdy pojawi sie dziecko. Jednocześnie do znalezienia lepszej pracy
potrzebny mi awans w tej. Poźniej poszukiwania, niepewność okresu
próbnego i zdobywanie pozycji w nowej firmie. To wszystko trwa i
może skończyć się poważną frustracja w moim małżeństwie.

Rozpisałam sie ,ale to wszystko siedzi we mnie i nie daje mi
spokoju. Chyba nie radzę sobie z nowymi rolami społecznymi na jakie
się zdecydowałam. Doradzcie jaką drogę wybrać. Jak to było w waszych
przypadkach?
Obserwuj wątek
    • mar.lena Re: życiowe dylematy 18.03.09, 12:03
      Moim zdaniem, ale nie traktuj tego jako rady, a raczej jako
      informację o tym co ja zrobiłabym na Twoim miejscu (a przeciez nie
      jestem), moim zdaniem teraz masz bardzo dobry czas na dziecko.

      Dobrze byloby je urodzic, odchowac i poslac do przedszkola, a moze
      juz do zlobka. Za jakies trzy lata (szybko mina!) bedziesz znowu
      gotowa do wytezonej pracy o ile dobrze sobie wszystko zorganizujesz.
      Majac dziecko inaczej ustawisz sobie priorytety zyciowe, inaczej
      bedzie wygladac Twoja wiez z mezem i poczujesz sie spelniona jako
      matka. To nie przeszkadza w pracy zawodowej, moim zdaniem, pomaga.
      [Jedyny wyjatek to czeste choroby malego dziecka, ale to tez sie da
      jakos zorganizowac, w sensie opieki]

      Co do Twojego poczucia osamotnienia i zycia z dala od glownego nurtu
      wielkomiejskiego - zalezy to jedynie od Ciebie samej. Powynajduj
      sobie jakies zajecia, spotkania, grupy pasjonackie, kolezenskie.
      Zaangazuj sie w cos, tak, zebys miala pretekst do jezdzenia do tego
      miasta, do pojscia do fryzjera czy kupienia dobrych ciuchow.

      Male dziecko nie powoduje, ze kobieta wypada na zawsze z obiegu,
      jesli chodzi o prace. To tylko czasowa przerwa. Po niej naprawde
      mozesz znalezc dobra prace i odbic sie zawodowo, a dodatkowo moze
      przez czas ciazy zrobisz jakies kursy? moze podczas opieki nad
      dzieckiem doksztalcisz sie w czyms samodzielnie. To jest mozliwe! W
      dodatku szybciej urodzone dziecko daje szanse na szybsze odbicie sie
      z tego domowego "kieratu" i na lepszy powrot do atrakcyjnej figury.

      Pozdrawiam serdecznie.
    • weekenda Re: życiowe dylematy 18.03.09, 12:26
      dokładnie o tym wszystkim i w takiej ładnej formie jak napisałaś
      porozmawiaj z mężem n/t

      życie z druga osobą to w zasadzie permanentny kompromis; przy
      odmiennych zdaniach czy potrzebach niezmiernie rzadko można
      wypracować złoty środek, który zadowoli i spełni obie strony. co nie
      znaczy, że trzeba się poddawać czy nie brać swoich oczekiwań pod
      uwagę! tego nie wolno robić!
    • poznanianka78 Re: życiowe dylematy 18.03.09, 13:58
      Lenkaaaa czytam twój post i śmiać mi się chce....masz takie same
      dylematy jak ja...jeszcze 5 lat temu :-).
      Nie dziwię Ci się...dla mnie kariera i samodzielność była równie
      ważna jak rodzina. Wyszłam za mąż, kończyłam studia, mąż bardzo
      chciał dziecka...a ja...ja zaczełam się zastanawiać i wycofywać.
      Jednak los sam zadecydował...i mimo mojego niezdecydowania zaszłam w
      ciążę. Kocham swoje dziecko najbardziej na świecie...ale czasami
      zastanawiam się co by było gdybym jednak wybrała karierę...
      Całą tą sytuację odchorowałam ostrą depresją po porodzie...
      Nie chce Ci radzić...każdy ma swoją drogę życiową...czasami życie
      decyduje za nas, czasami my decydujemy...nigdy nie wiadomo do końca
      co jest ważne i odpowiednie. Teraz po latach wiem, że jedyne ważne
      wartości w życiu to miłość, zdrowie, szczęscie
      bliskich ...a "kariera", "pieniądze" ... są niczym...ale każdy musi
      się o tym przekonać w swoim czasie.
      Ja urodziłam swoje pierwsze dziecko w wieku 27 lat (i czułam się jak
      siksa) teraz znowu jestem w ciąży :-) więc Ty w wieku 24 lat...masz
      jeszcze czas na decyzje...uwazam, że 24 lata to jeszcze czas na
      naukę, zabawę i karierę...daj sobie na to 2-3 lata....a jak nic z
      tego nie wyjdzie to pomyśl znowu o dziecku...:-) Zyczę Ci udanych
      decyzji i szczęsliwego życia...:-)
      • lenkaaaa Re: życiowe dylematy 18.03.09, 15:03
        A ja czytam Twoją odpowiedź i tez mi chce sie smiać, bo właśnie
        niewykluczone,że los sam zadecydował za mnie i bobas pojawi się
        szybciej niż myślę. No cóż -chyba muszę to dziś sprawdzić.

        Jednocześnie uswiadomiłam sobie,że stawiam na szali wartości
        materialne(praca, pieniądze, kariera) z duchowymi (miłość,
        macierzyństwo, rodzina). Wybór powinien być oczywisty jednak nie
        chce zostać niedojrzała matką, która obwinia swoje dziecko za to że
        życie potoczyło sie nie tak. Nie zrozum mnie źle -to nie było do
        Ciebie. Tylko tak myślę ,że na wszystko powinien być odpowiedni
        moment a szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko i rodzina. Szkoda ,że
        ja nie potrafie wybrać odpowiedniego momentu i zdecydować o swoim
        życiu.
        • skarpetka_szara Re: życiowe dylematy 18.03.09, 16:56
          Co to znaczy "los chcial"?

          czy to znaczy ze uzywaliscie zabezpieczenia,jak kondomy, tabletki,
          itd... a MIMO tego zaszlas w ciaze?

          Czy moze nic nie uzywaliscie i po prostu stalo sie co normalnie sie
          dzieje gdy sperma spotyka jajko?
          • poznanianka78 Re: życiowe dylematy 18.03.09, 20:39
            > Co to znaczy "los chcial"?

            Rozumiem , że to pytanie do mnie :-)
            Kilka miesięcy przed ślubem zaprzestałam brania tabletek, ponieważ
            chciała mieć dziecko i przygotować organizm do ciąży...brałam kwas
            foliowy, uzywaliśmy kondomów...i postanowiliśmy, że po ślubie
            zabierzemy się za "robienie" dziecko :-) Jednak jak przyszło co do
            czego to wystarszyłam się sowjej decyzji...bałam się, że to jednak
            za wczesnie, że to nie ten czas... że może jeszcze rok dwa
            poczekamy....jednak było już za późno na takie przemyślenia..."los
            zadecydował za mnie" :-) Niektórzy starają się o dziecko kilka lat,
            kilka miesięcy...nam się udało już po miesiącu...:)
            • skarpetka_szara Re: życiowe dylematy 18.03.09, 20:43
              Czyli nie bralas tabletek, nie uzywaliscie kondomow, bylas w
              najlepszym wieku reprodukcyjnym ale nadal uzywasz ze "tak los
              chcial" :-) ???
              A moze to zwykla biologia? 2+2=4.
              • poznanianka78 Re: życiowe dylematy 18.03.09, 20:52
                skarpetka_szara napisała:

                > Czyli nie bralas tabletek, nie uzywaliscie kondomow, bylas w
                > najlepszym wieku reprodukcyjnym ale nadal uzywasz ze "tak los
                > chcial" :-) ???
                > A moze to zwykla biologia? 2+2=4.

                Życzę Tobie aby wszystko w twoim życiu było tak proste i
                jednoznaczne...:-) Czasami ciężko opisać coś na forum i do tego być
                dobrze zrozumianym....Masz rację...to czysta bilogia :-)
                To nie los tak chciał...to połączenie plemnika i jajeczka sprawiło,
                że zostałam mamą. Jestem ciekawa ile masz lat...bo chyba jesteś
                młodziutka i nie masz dzieci...:-)
    • rena.k Re: życiowe dylematy 18.03.09, 15:21
      Kurcze, czułam dokladnie to co Ty w mojej poprzedniej pracy.
      Wcześniej dużo bywałam za granicą, studiowalam, pracowałam
      w "wielkim swiecie", a potem wyszłam za mąż, budowa domu w rodzinnej
      wiosce, praca w małej firmie w rodzinnej wiosce... Katastrofa...
      Zaszłam w ciążę, to był przełomowy moment, pracowałam do końca
      ciąży, ale obiecałam sobie, ze potem do firmy nie wrócę...
      Urodziłąm kochanego chłopczyka, zmienił się dla mnie cały swiat,
      wszystko sie przewartościowało. Wróciłabym chyba do poprzedniej
      firmy, bo było blisko, a chciałam byc najbliżej dziecka. Ale, jako,
      ze nie za bardzo miałam go z kim zostawić, założyłam działalność
      gospodarczą, dostałam na to dotację z unii, taka sobie mała firemka,
      której prowazdenie nie kolidowało z opieką nad Małym (no fakt,
      przychodów zbytnich z tego tytułu to nie miałam, ale strat tez nie,
      a za to jaka satysfakcja). Mały skończył 3 latka, postanowiłam
      wrócić do pracy, znalazłam w pobliskim misteczku, ciekawą,
      rozwojową. Działalność też nadal prowadzę.
      Nie traktuj mojej wypowiedzi jako rady, po prostu tak było u mnie.
      Powiem Ci jeszcze, ze fajnie byc młoda matką, ja niestey mam trochę
      więcej lat niz Ty ;o)



    • jagoda_pl Re: życiowe dylematy 18.03.09, 15:57
      Teraz ja:). Z góry przepraszam za być może zbyt radykalny ton, ale ja mam trochę inne spojrzenie na Twoją sytuację.

      Pięknie, że szanujesz potrzeby męża, ale tak to już biologia nas skonstruowała, że dziecko najbardziej "obciąża" kobietę. Oczywiście wychodzę z założenia, że mąż będzie współuczestniczył w wychowaniu potomka, ale sama wiesz jak jest;). Dlaczego też wychodzisz z założenia, że macierzyństwo wyłączy Cię z życia zawodowego na 3 lata? Może przecież na mniej... Argument z "odchowanym dzieckiem" niestety do mnie nie trafia. Jakaś oporna jestem;). Po prostu uważam, że "małe dzieci - mały kłopot, duże dzieci - duży kłopot". Dziecko pójdzie do przedszkola, a tam choroby. Pójdzie do szkoły - kłopoty wychowawcze.

      Wydaje mi się, że rodząc dziecko w tej chwili zasilisz szeregi sfrustrowanych trzydziestolatek piszących tu ciągle na forum - naprawdę nie ma wiele gorszych słów niż "poświęciłam się dla Ciebie". Nie znam Cię, ale to jest niestety częsty scenariusz. Potem są rozwody i kolejne pokolonie, które wzrosło w poczuciu winy. Nie zauważyłam w Twoim poście słów: "pragnę dziecka", "czuję się gotowa do macierzyństwa" itp. - chcesz go czy chcesz uspokoić męża i wejść w - jak to określiłaś - rolę społeczną dobrej żony? Napisałaś, że boisz się zamknięcia w czterech ścianach - jeśli tak patrzysz na posiadanie dziecka to uważam, że jeszcze nie jesteś na nie gotowa.

      Na Twoim miejscu zainwestowałabym na razie w rozwój zawodowy (studia podyplomowe, kursy, szukanie nowego zajęcia) i słuchałabym instynktu. 24 lat to naprawdę jeszcze bardzo mało, a możesz wiele w życiu zrobić:). Powodzenia!
    • skarpetka_szara Re: życiowe dylematy 18.03.09, 16:52
      Za mlodo wyszlas za maz, a teraz nie wiesz jak sie odnalesc.

      Te wszystkie pytania i plany powinny byc omowione przed
      malzenstwem.

      • lenkaaaa Re: życiowe dylematy 19.03.09, 09:28
        Przed slubem bylismy z moim mężem kilka lat. Mieszkalismy ze soba,
        planowaliśmy przyszłość. Wszystko szło jak z płataka. Dziecko też
        było zaplanowane. To nawet ja naciskałam na ślub,żeby później
        kolejnym krokiem było dziecko. Niestety czas szybko leci i jak
        przyszło co do czego to tak jak poznanianka78 strach przed nieznanym
        mnie sparaliżował. Mój mąż jest konkretny - nie rozumie moich
        watpliwości, bo uważa że dam sobie rade. Za bardzo go przyzwyczaiłam
        do tego że jestem zaradna i teraz nie ma zrozumienia dla moich
        słabości. Dlatego u mnie ten dziwny stan
    • maretina Re: życiowe dylematy 18.03.09, 21:10
      dlaczego masz siedziec w domu kilka lat? masz takie poglady nt wychowania
      dziecka czy tz to kwestia czegos innego?
      ja dwa razy rodzilam dzieci, za kazdym razem po pol roku pieluch, kupek,
      mleczka, zupek, wracalam z ulga do pracy. mam wspaniala nianie, dogodne godziny
      pracy i jakos leci.
      • lenkaaaa Re: życiowe dylematy 19.03.09, 09:21
        Oczywiście nie jest norma,że trzeba siedzieć kilka lat w domu.
        Jednak w moim przypadku są dwie przesłanki ku temu.
        1)Jak juz będę miała dziecko chce poswięcić mu trochę czasu, patrzeć
        jak stawia pierwsze kroki, wypowiada piewrwsze słowa itd. Po prostu
        zależy mi na pewnej więzi z dzieckiem i chce z nim być przez
        pierwszych kilka lat.Zwłaszcza,że ...

        2)Opieka babć odpada, bo obie pracują (wiek 53 i 47 lat)
        Zostaje opiekunka. Mieszkam pod Warszawą więc stawka dla opiekunki
        to min. 8zł za h.
        Przy założeniu ,że wróce do obecnej pracy-cała moja pensja szła by
        na opiekunkę . Zostaje co najwyżej na kilka paczek pieluch
        Więc i tak to nie ma sennsu.

        Rzeczywiście rozwiazaniem są dogodne godziny pracy. Uświadomiłam
        sobie,że przy obecnym stanowisku nie jest to wykluczone.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka