Dodaj do ulubionych

samiec alfa

02.04.09, 15:05
Wszystko zaczelo sie od przypadkowego spotkania z dawna Przyjaciolka (przez duuze P), dokonczylysmy wspolnie zakupy, kawka potem piwko, wspominanie starych czasow itp. to samo nastepnego dnia (weekend).
Kiedy juz wrocila nam dawna zazylosc, dowiedzialam sie ze jestem zupelnie inna, totalnie zmieniona i serio pytanie czy nie mialam jakiegos urazu glowy bo to normalnie niemozliwe.
A to wszystko przez samca... alfa.
Facet niesamowity, na poczatku go nienawidzilam ale szybko mnie zafascynowal, uleglam i sie zakochalam. Od razu bylo jasne ze to nie ma sensu bo to bardzo imprezowy typ i nie ma mowy o normalnym zwiazku z nim. Przede mna krecil z moja przyjaciolka (przez male p:) i z innymi a wszystkie zakochane. Poza tym mial (i ma!) mnostwo innych adoratorek. I chociaz wszystko mowilo mi STOP, uparlam sie na niego. zebym choc raz to ja dostala to czego pragne. wymagalo to wielu poswiecen, przede wszystkim wyrzekniecia sie wszystkich zasad wedlug ktorych wyobrazalam sobie zwiazek.
i tak od jednej z wielu kochanek, stalam sie tak jakby jego kobieta, z tym ze musialam akceptowac ewentualne inne. A najgorsze jest to ze ani razu nie chcialam go rzucic! nawet kiedy na prywatce u nas (u niego) praktycznie na moich oczach poszedl do lozka z inna. do lozka w ktorym razem spimy, w naszej sypialni. nastepnym razem zabral mnie ze soba... I tak jest ze wszystkim, granice i bariery przesuwaja sie coraz dalej i dalej.

Druga strona medalu jest taka, ze jest mi z nim naprawde dobrze. z zagubionej i zakompleksionej dziewczyny stalam sie Kobieta. Kiedy mnie wyrzucili z pracy (bo nie skonczylam studiow, chociaz juz dawno powinnam) poszedl do samego prezesa i anulowali mi to zwolnienie, malo tego, firma oplacila mi czesne! Zmobilizowal mnie do zrobienia prawa jazdy, chociaz zarzekalam sie ze nigdy go nie zrobie po powaznym wypadku jaki mialam podczas kursu kilka juz lat temu. Rozmawial ze mna, perswadowal i cierpliwie uczyl jezdzic. Zdalam za pierwszym razem! Wytlumaczyl mi zebym odnowila kontakty z Ojcem, z ktorym praktycznie nie mialam juz o czym rozmawiac, bo stal sie dla mnie obcym czlowiekiem. Okazalo sie ze to mialo bardzo dobry wplyw praktycznie na cala rodzine.
We wrzesniu mialam ogromne problemy finansowe i nie bylo mnie stac na dalszy wynajem mieszkania, spalam katem u znajomych i pewnej nocy chcial do mnie przyjsc i nie mogl - kazal mi sie spakowac i przeniesc do niego (od tej pory mieszkamy razem).
Poza tym bardzo sobie cenie rozmowy z nim, inspiruje mnie, pokazuje rozne rzeczy, zabiera w rozne ciekawe miejsca. Kazdy dzien jest dla mnie przygoda, zapomnialam co to nuda, zyje w nieustajacym stanie fascynacji nim i w ogole wszystkim i wiele innych takich spraw dzieki ktorym stalam sie pewna siebie, blyskotliwa, doceniana przez innych. Chociaz sypia z innymi (wprawdzie juz coraz rzadziej), prowadze mu dom i co tu kryc - przewyzsza mnie intelektualnie, paradoksalnie dzieki niemu uwierzylam w siebie i czuje sie fantastycznie ze soba. zaczynam byc nawet z siebie dumna :)

Na poczatku naszej blizszej znajomosci (mam na mysli plaszczyzne intelektualna) powiedzial mi ze mam ogromny potencjal, tylko nie wierze w siebie i on to zmieni. I kiedy juz tak sie stanie nie bedzie mi wiecej potrzebny i odejde od niego.
Czy to juz ten czas? Po tej rozmowie z Przyjaciolka zaczelam zastanawiac sie czy oby nie za bardzo zatracilam sie w nim, i ta moja wielka zmiana, chociaz obiektywnie pozytywna, nie odbiera mi mojej wlasnej tozsamosci? Czy pozostajac w jego cieniu i pod przemoznym wplywem nie trace bezpowrotnie swojej dotychczasowej osobowosci? Ze mnie zdeprawowal to pewnik :)
A tak na marginesie to jaka przyszlosc ma ten "zwiazek"??

Chce z nim o tym porozmawiac, ale najpierw chcialabym poznac Wasza opinie na ten temat. Na pewno nie udalo mi sie opisac calej zlozonosci sytuacji (moja rodzina go uwielbia, kazdemu jest gotow pomagac nie tylko mi, mam gdzie sie wyprowadzic, inni faceci mnie nie interesuja...) jednak prosze o "zewnetrzne" intuicje.
Obserwuj wątek
    • sorrento_8 Re: samiec alfa 02.04.09, 15:13
      Klio, a Ty ciągle o tym samcu alfa, to ciągle ten sam czy trafiłaś
      na te podobny egzemplarz?
      • klio.o Re: samiec alfa 02.04.09, 15:40
        to ciagle ten sam. inni dla mnie od tamtej pory nie istnieja. Chociaz kiedys w
        zlosci probowalam z jednym jego kumplem, ale skutki byly oplakane..
    • mala_mee Re: samiec alfa 02.04.09, 15:20
      Skoro udało Ci się zmienić wiele rzeczy, pracować na doba, to teraz
      rób to dalej bez faceta, który obraca tabuny lasek na boku.
    • bugmenot2008_2 Re: samiec alfa 02.04.09, 15:48
      wybacz, nie oceniam cie ale w glowie mi sie nie miesci mieszkac z kims kto poza
      toba oficjalnie bzyka inne panny, widac mam mala wyobraznie ;)
    • skarpetka_szara Re: samiec alfa 02.04.09, 16:03
      zaloze sie ze Samiec jest od ciebie duzo starszy. Dlatego jest ci w
      stanie duzo "pokazac". Ty tez bedziesz mogla pokazywac duzo dla
      dwudziestolatka - gdy ty bedziesz miala 40!

      Sama bedziesz wiedziec kiedy juz jest czas aby odejsc. Nie spiesz
      sie. Poczekaj na wlasciwy moment - a tymczasem sie do tego
      przygotowywuj.
    • naparstnica_purpurowa Re: samiec alfa 02.04.09, 16:05
      klio.o napisała:

      Kiedy czytałam Twojego posta, uderzyły mnie sformułowania:

      > stalam sie tak jakby jego kobieta,

      > granice i bariery
      > przesuwaja sie coraz dalej i dalej.

      > spalam katem u znajomych i pewnej nocy chcial do mnie przyjsc
      > i nie mogl - kazal mi sie spakowac i przeniesc do niego.

      Zobacz, jakie to dziwne...facetowi nie przeszkadzało,ze nie masz się
      gdzie podziać, dopóki nie chciał przyjść przepsać się z
      Tobą...wtedy KAZAŁ Ci się spakować.
      Prowadzisz mu dom, spiasz z nim i tolerujesz obecność innych kobiet.
      Dobrze napisałaś,że jesteś "jakby jego kobietą".
      Nie napisałaś,że Cię kocha, że jesteś "ukochaną" czy "narzeczoną".
      Jesteś taką Jane od Tarzana.
      W dodatku coraz dalej przesuwasz granice.

      Co do pytania o przyszłośc... jeśli naprawdę nie rani Cię widok
      Twojego macho, ciągnącego na Twoich oczach dziewczyny do sypialni,
      to wszystko ok - masz dobry seks, masz kąt do spania i poczucie, że
      pan o Ciebie dba i zginąć Ci nie da.
      Widać potrzebujesz takiego dominatora.
    • rarely samiec dziwkarz i samica debil 02.04.09, 16:18
    • nangaparbat3 Re: samiec alfa 02.04.09, 16:19
      Odnosze wrażenie, ze samcowi alfa potrzebna jest samica omega.
    • robertkondon Re: samiec alfa 02.04.09, 19:59
      Hm... Ciekawa sytuacja:) Jaka ta miłość jest ślepa:), hehe... Przede wszystkim,
      to jeżeli Ci odpowiada ta sytuacja, to czemu masz z niej rezygnować. Same
      plusy:), nie ma rutyny, nie macie problemów, nie ma zdrad, bo o wszystkim wiesz,
      jesteś dowartościowana, nie kłócicie się, on jest zawsze kiedy tego
      potrzebujesz, pomaga Ci we wszystkich sferach życia, jesteś jedną jedyną jego i
      pomimo, że ma inne, to Ty jesteś zawsze najważniejsza. Pomaga, nie przeszkadza,
      nie ma pretensji, nie stwarza sztucznych problemów. Ty za to urosłaś, rozwinęłaś
      się, on Ciebie rozumie. Nie zostawił, ani nie opuścił w potrzebie. Daje wszystko
      co może zaoferować, jest słowny, twardy, nieugięty, inteligentny, opiekuńczy.
      Czy czegoś Ci brakuje? Musisz sobie, sama odpowiedzieć na to pytanie. Wasze
      relacje są na pewno bardzo wyjątkowe i nietuzinkowe. Nie ma tutaj grama egoizmu,
      bezwarunkowo Ci pomaga. Nie ma nic do ukrycia. Idziecie cały czas do przodu.
      Myślę, że jest to kwestią czasu, żeby on zrezygnował z innych kobiet. Daj sobie
      spokój z tym forum, tutaj Cię nikt nie zrozumie, bo nie przeżywa tego co Ty
      teraz. Nie masz nic do stracenia, zobacz co przyniesie przyszłość. I tak już
      tyle zyskałaś. Twój wybór. Rób tak jak czujesz. Facet jest bardzo Twardy, bez
      kompleksów, bez problemów, Silny psychicznie, nie boi się żyć, i nie boi się
      życia... Nie boi się prawdy, ma na tyle siły, aby być otwartym. Twój wybór,
      jeżeli jest Ci dobrze, to po co masz z tego rezygnować... odejść możesz
      zawsze... To jest bardzo, ale to bardzo indywidualna sytuacja. Pewnie większość
      nie zdecydowałaby się na takie życie... Także szukaj odpowiedzi w sobie...
      Jeżeli będzie Ci źle i będziesz się czuła niedobrze, to zacznij to zmieniać...
      Nie myśl stereotypowo, bo tutaj nie ma grama stereotypowości. Jesteście inni, i
      wasze odczucia się bardzo subiektywne... Jeżeli zaczniesz myśleć jak inni, to
      zepsujesz to wszystko, bo jak sama, to napisałaś, nie opisałaś całej złożoności.
      Kieruj się swoimi zasadami i odczuciami, odpowiedzi nie szukaj u innych, tylko u
      siebie. To jest moje zdanie. Pozdrawiam Serdecznie!!!
    • wanilinowa Re: samiec alfa 02.04.09, 20:01
      może to prozaiczne, ale nie boisz się syfa?
    • roonya Re: samiec alfa 03.04.09, 08:54
      Troche mnie to zaintrygowało...Z jednej strony jesli czujesz się w
      takim układzie świetnie, to po co ci rady innych? Jesteś szczęśliwa
      i już, ja nie wyobrażam sobie dzielic się z moim facetem, ale to ja.
      Z drugiej strony trochę podejrzany ten gościu i nieżle toba
      manipuluje: daje ci tyle "dobrego" , pomaga, jest świetny dla
      rodziny , mądry, ech, ach po to , abys nie odeszła, bo ma kucharkę,
      sprzątaczkę i poczucie , że ci tyle dał i nauczył, twój mentor...On
      doskonale wie, że gdyby ci tyle nie dawał, to dawno byś
      odeszła...Trudno cos to radzic , ale dla mnie gościu nadaje się na
      guru sekty, i dołaczam się do jednego z postów: nie boisz się czyms
      zarazić?
    • klio.o tu odpowiadam 03.04.09, 09:25
      zeby nie rozdrabniac bo i tak ledwo to ogarniam.

      skarpetka_szara napisała:
      > zaloze sie ze Samiec jest od ciebie duzo starszy. Dlatego jest ci w
      > stanie duzo "pokazac". Ty tez bedziesz mogla pokazywac duzo dla
      > dwudziestolatka - gdy ty bedziesz miala 40!

      pudlo, on 26 a dla mnie to 25 wiosna

      bugmenot2008_2 napisał:
      > wybacz, nie oceniam cie ale w glowie mi sie nie miesci mieszkac z kims kto poza
      > toba oficjalnie bzyka inne panny, widac mam mala wyobraznie ;)

      spoko, ale imaginacje rozwijaj bo tu zdarzaja sie nawet trojkaty...

      naparstnica_purpurowa napisała:
      > Zobacz, jakie to dziwne...facetowi nie przeszkadzało,ze nie masz się
      > gdzie podziać, dopóki nie chciał przyjść przepsać się z
      > Tobą...wtedy KAZAŁ Ci się spakować.

      czesc Rosa, to nie bylo do konca tak, wtedy jeszcze nie bylo nawet jak teraz i
      nic nie obligowalo go do opiekowania sie mna (chyba ze w lozku), zreszta byly
      inne blizej z nim natenczas zwiazane dziewczyny i nawet mi do glowy by nie
      przyszlo zeby oczekiwac od niego jakiejs pomocy. a w ogole to bylo spontanicznie
      bo akurat przyjechal pod dom i kiedy mu tlumaczylam ze nie moge go tam zaprosic,
      powiedzial zebym wziela szczoteczke (i szpilki - fetysz:) i pojechala do niego.
      nastepnego dnia zabralismy reszte rzeczy.


      Zasadniczo, ja to widze tak jak napisal Robertkondon (ciekawy nick,
      pozdrawiam!:) za co mu serdecznie dziekuje. moze nie ma az takiej sielanki ze
      sprzeczki nie wystepuja, a ja zawsze jestem dla niego najwazniejsza ale wiem ze
      moge liczyc na niego i jego zalety charakteru, ze na swoj sposob mnie szanuje i
      daje mi poczucie bezpieczenstwa. To wydaje sie dziwne, ale ja juz zaczynam
      myslec takimi, nazwijmy to jego kategoriami. Widze co sie dzieje u kolezanek czy
      chocby tu na forum - kobietki maja niby zadedykowanych, grzecznych i dobrych
      facetow, ktorzy jak sie potem okazuje zdradzaja, odchodza, nie potrafia
      porozumiec sie i stanac na wysokosci zadania Mezczyzny w roznych (nie)trudnych
      sytuacjach. po latach okazuje sie ze nie moga byc soba lub nawet nie wiedza jak
      byc soba bo silna-slaba plec przejela nad wszystkim kontrole. albo nie ogarniaja
      sie, sa niezaradni i sfrustrowani. i moim zdaniem najgorsza sytuacja - nudza sie
      nam. kiedy ich udomawiamy staja sie nieciekawi jak flaki z olejem i zyjemy obok
      siebie zamiast ze soba lub same rozgladamy sie za lepszym modelem.
      Doskonale zdaje sobie sprawe ze zwiazek to kompromisy, wiem cos o kompromisie!
      ale ja nie zgadzam sie na faceta do mania, byleby nie byc sama i nie sluchac
      zgryzliwych uwag przy rodzinnym stole. moge miec kiepska prace, mieszkanie,
      wszystko, ale ciagle wierze ze ta najintymniejsza relacja determinuje czy jest
      nam dobrze pomimo przeciwnosci losu czy zle chociaz wszystko idzie niezle. To
      znaczy wiem ze ludzie maja roznie, i w dzisiejszych czasach raczej kazdy liczy
      na siebie i przynajmniej stara sie nie ogladac na innych. Przecwiczylam to,
      mialam wczesniej faceta na dluzej. To nie dla mnie. Kocham sie zatracic,
      powierzyc, oddac. czuje wtedy ze zycie ma sens, ze odnalazlam swoj kawalek
      podlogi. stac mnie na usmiech dla kazdego i platynowe samopoczucie. On mi to
      wszystko daje.
      Nie jest zadnym macho, lowelasem czy innym Tarzanem, jest po prostu soba a na
      pewno z calych sil stara sie byc. to prawda ze flirtuje ze wszystkimi, szczerzy
      sie do ekspedientek, kelnerek, caluje obce dziewczyny po rekach ale nie ugania
      sie za laskami tylko one za nim.
      I tu dochodzimy do sedna - mi to juz wlasciwie przestalo przeszkadzac. czesciej
      bawia mnie niz wkurzaja zachowania panienek, ktorym sie wydaje ze bezczelnie
      odbijaja mi faceta. Czasem wydaje mi sie ze one na niego leca zeby mi zrobic na
      zlosc :)
      I to mnie wlasnie niepokoi czy oby ze mna jest wszystko OK? mniejsza juz nawet o
      caly ten seks, ale czuje ze bezpowrotnie oddalam sie od pewnych przyjetych norm
      i prawde powiedziawszy troche sie boje jakie to bedzie mialo skutki na dalsze
      moje zycie. Bo mimo wszystko nie nadaje sie na takiego cielaka co to wszedzie za
      swom misiem. Mam swoj kobiecy charakter, ktory sobie cenie i nie chcialabym zeby
      sie zredukowal w tym wyuzdaniu w ktorym zyje bo obawiam sie ze kiedy ten czar
      prysnie, bede dla niego z powrotem tylko kochanka.
      Poza tym ludzie nie rozumieja mojej sytuacji, i jakkolwiek nie spedza mi to snu
      z powiek to jednak mam wrazenie ze w razie czego zostane zupelnie sama, do tego
      potepiona. kontrola spoleczna robi swoje, a ja zwyczajnie wstydze sie przynac
      przed rodzina czy Przyjaciolka ze "moj" facet ma inne...

      @waniliowa - rozumiem Twoje pytanie, ale nie boje sie. mam taka sytuacje ze
      czesto musze sie badac i wszystko jest OK. zreszta on tez nie jest glupi.

      @roonya - a mi sie wlasnie wydaje ze jest na odwrot. On doskonale wie ze jest
      mnostwo lasek gotowych wskoczyc na moje miejsce. ale przede wszystkim, co wydaje
      mi sie warte zaznaczenia on to wszystko co "dla mnie zrobil" traktuje jak cos
      zupelnie zwyczajnego, nigdy sie tym nie szczycil ani nie chwalil, nawet kiedy go
      prowokowalam i wyliczalam co ja dla niego robie i jak sie poswiecam, nawet sie
      nie zajaknal o tym ze cos mi dal. to mi sie naprawde w nim podoba, zdecydowanie
      nie jest malostkowy czy interesowny. jezeli chodzi o "mistrzowanie" to ogranicza
      sie tylko do sypialni.

      @rarely - barely :)
      • naparstnica_purpurowa Re: tu odpowiadam 03.04.09, 09:58

        Klio,
        Jedyne, co by mnie niepokoiło w tym związku (skoro naprawdę czujesz
        się w im dobrze), to przyszłość.
        Jeśli tylko masz wizję tego, co będzie za parę lat (z Twoim Alfą lub
        bez)olej społeczne konwenanse i poczucie winy (które chyba masz),że
        tak bardzo się zmieniałaś.

        Nie czułabym się dobrze np. mając maleńskie dziecko z kolkami, gdyby
        mój partner całował mnie w drzwiach, cały wypachniony i świeżutki,
        wołała "pa, kochanie" i frunął do innych panien.
        Nie "prowadziałbym domu" żadnemu swojemu ukochanemu, ani nie
        nazwałabym się "czyjąś kobietą", bo taki status mi nie odpowiada.
        Ale nie oznacza to,że uważam,że to jest złe.
      • robertkondon Re: tu odpowiadam 03.04.09, 11:13
        > Zasadniczo, ja to widze tak jak napisal Robertkondon (ciekawy nick,
        > pozdrawiam!:) za co mu serdecznie dziekuje. moze nie ma az takiej sielanki ze
        > sprzeczki nie wystepuja, a ja zawsze jestem dla niego najwazniejsza ale wiem ze
        > moge liczyc na niego i jego zalety charakteru, ze na swoj sposob mnie szanuje i
        > daje mi poczucie bezpieczenstwa. To wydaje sie dziwne, ale ja juz zaczynam
        > myslec takimi, nazwijmy to jego kategoriami. Widze co sie dzieje u kolezanek cz
        > y
        > chocby tu na forum - kobietki maja niby zadedykowanych, grzecznych i dobrych
        > facetow, ktorzy jak sie potem okazuje zdradzaja, odchodza, nie potrafia
        > porozumiec sie i stanac na wysokosci zadania Mezczyzny w roznych (nie)trudnych
        > sytuacjach. po latach okazuje sie ze nie moga byc soba lub nawet nie wiedza jak
        > byc soba bo silna-slaba plec przejela nad wszystkim kontrole. albo nie ogarniaj
        > a
        > sie, sa niezaradni i sfrustrowani. i moim zdaniem najgorsza sytuacja - nudza si
        > e
        > nam. kiedy ich udomawiamy staja sie nieciekawi jak flaki z olejem i zyjemy obok
        > siebie zamiast ze soba lub same rozgladamy sie za lepszym modelem.
        > Doskonale zdaje sobie sprawe ze zwiazek to kompromisy, wiem cos o kompromisie!
        > ale ja nie zgadzam sie na faceta do mania, byleby nie byc sama i nie sluchac
        > zgryzliwych uwag przy rodzinnym stole. moge miec kiepska prace, mieszkanie,
        > wszystko, ale ciagle wierze ze ta najintymniejsza relacja determinuje czy jest
        > nam dobrze pomimo przeciwnosci losu czy zle chociaz wszystko idzie niezle.

        To
        > znaczy wiem ze ludzie maja roznie, i w dzisiejszych czasach raczej kazdy liczy
        > na siebie i przynajmniej stara sie nie ogladac na innych. Przecwiczylam to,
        > mialam wczesniej faceta na dluzej. To nie dla mnie. Kocham sie zatracic,
        > powierzyc, oddac. czuje wtedy ze zycie ma sens, ze odnalazlam swoj kawalek
        > podlogi. stac mnie na usmiech dla kazdego i platynowe samopoczucie. On mi to
        > wszystko daje.
        > Nie jest zadnym macho, lowelasem czy innym Tarzanem, jest po prostu soba a na
        > pewno z calych sil stara sie byc. to prawda ze flirtuje ze wszystkimi, szczerzy
        > sie do ekspedientek, kelnerek, caluje obce dziewczyny po rekach ale nie ugania
        > sie za laskami tylko one za nim.
        > I tu dochodzimy do sedna - mi to juz wlasciwie przestalo przeszkadzac. czesciej
        > bawia mnie niz wkurzaja zachowania panienek, ktorym sie wydaje ze bezczelnie
        > odbijaja mi faceta. Czasem wydaje mi sie ze one na niego leca zeby mi zrobic na
        > zlosc :)
        > I to mnie wlasnie niepokoi czy oby ze mna jest wszystko OK? mniejsza juz nawet
        > o
        > caly ten seks, ale czuje ze bezpowrotnie oddalam sie od pewnych przyjetych norm
        tak oddaliłaś się, nie ma w Tobie przyjętych norm... Łamiesz konwenanse, nie
        poddawaj się, walcz... Sięgacie tak daleko jak daleko sięga wasza wyobraźnia,
        nie ograniczacie się, nie zamykacie w klatkach, to jest dobre... Tylko teraz
        zastanów się gdzie chcesz dojść? I Ty nie możesz pozwolić, aby on Ciebie
        usidlił, bo tak samo jak wyżej napisałaś, że kobiety nudzą się facetem gdy go
        usidlą, tak i faceci, też się mogą znudzić i będziesz znowu jego następną
        kochanką. Teraz Twoja kolei. Korzystaj z nauki, którą Ci dał. Teraz Ty odbijasz
        piłeczkę, którą on wcześniej zaserwował. Nie zatrzymuj się, nie poddawaj się.
        Pokaż, że Ty tez masz charakter... WALCZ, WALCZ, WALCZ... Tak jak napisałem
        wcześniej, nie szukaj odpowiedzi u innych, to Twoje życie i Ty podejmujesz
        decyzje. Jeżeli uważasz, że za bardzo się zatracasz, to spróbuj to zmienić.
        Jeżeli wyczujesz, że on jest już tak bardzo blisko Ciebie, że trudno mu będzie,
        gdy odejdziesz, to wtedy możesz, zacząć wykazywać swoją inicjatywę i zacząć
        zmieniać wasz związek. Jesteście młodzi, nie macie czasu, na to, żeby mieć
        jakieś (nie)trudne problemy. Z natury człowiek nie jest istotą, która siedzi w
        miejscu i czeka spokojnie na śmierć. Trzeba iść do przodu. Zanim 16tys lat temu
        zaczęliśmy się osiedlać, cały czas podróżowaliśmy i dobrze nam z tym było.
        Prawdziwe "Życie", to nieustająca podróż. Nie ma w nim miejsca na nudę i na
        rutynę, gdyż idąc cały czas naprzód pojawiają się nowe problemy (nie ma nudy), i
        trzeba sobie z nimi radzić (nie ma rutyny). Jesteś kobietą, będziesz chciała
        mieć dziecko. On jest mężczyzną, będzie chciał mieć potomka. Przyjdzie taki
        czas. Będzie to czas, kiedy on będzie musiał zająć się już tylko wami (Tobą i
        dziećmi). Nie wiem, pewnie się mylę, ale takie mam zdanie. Dajcie sobie czas.
        Jak powiedziałem, postaraj się go troszeczkę utemperować. Niech poczuje, że masz
        swoje potrzeby, i walcz o nie, tylko mądrze.
        > i prawde powiedziawszy troche sie boje jakie to bedzie mialo skutki na dalsze
        > moje zycie. Bo mimo wszystko nie nadaje sie na takiego cielaka co to wszedzie z
        > a
        > swom misiem. Mam swoj kobiecy charakter, ktory sobie cenie i nie chcialabym zeb
        > y
        > sie zredukowal w tym wyuzdaniu w ktorym zyje bo obawiam sie ze kiedy ten czar
        > prysnie, bede dla niego z powrotem tylko kochanka.
        > Poza tym ludzie nie rozumieja mojej sytuacji, i jakkolwiek nie spedza mi to snu
        > z powiek to jednak mam wrazenie ze w razie czego zostane zupelnie sama, do tego
        > potepiona. kontrola spoleczna robi swoje, a ja zwyczajnie wstydze sie przynac
        > przed rodzina czy Przyjaciolka ze "moj" facet ma inne...
        Jeżeli się wstydzisz, to zmieniaj to, tylko mądrze. Zmieniaj, to bo będzie Cię,
        to bolało. Widzisz, jednak boli inność, w odróżnieniu, od tzw. przeciętności.
        Nie bój się wszystko będzie dobrze. Jeżeli, nie będziesz mogła tego zmienić, co
        nie podoba się Tobie, odejdź, ale daj wam szansę. Tak jak już pisałem wyżej.
        Jeżeli dojrzał w Tobie kobietą, dla której warto jest żyć, i którą darzy
        uczuciem innym nie wszystkie, to zmieni się, dostosuje do CIebie. Jeżeli jednak,
        usidli Cię i znudzisz się jemu, to pójdzie dalej szukać. Człowiek jest tylko
        człowiekiem i jego człowieczeństwo go ogranicza. Miłość, jest nawet tam, gdzie
        wydaje nam się, że jej nie ma. Rządzi się swoimi prawami... Bardzo Ciężka
        sytuacja i bardzo trudna, gdyż osoby w niej biorące udział są trudne. Pozdrawiam
        Serdecznie!!! Pamiętaj, to czego on Cię nauczył. Miej swoje zdanie i pogląd na
        sytuację. Pisałaś, że jesteś kobietą z charakterem. Pokaż go... :) Gorąco będę
        modlił się, za wasze szczęście... Pozdrawiam Serdecznie!!!
      • sumire Re: tu odpowiadam 03.04.09, 15:48
        a ja mysle, ze taki facet tez moze sie znudzic. z doswiadczenia
        wiem, ze nie mozna nieustannie bawic sie w rollercoaster i
        adrenalinke. i wiem tez, ze niezdrowo jest doprowadzic do sytuacji,
        w ktorej wszystko, co jest w Twoim zyciu ekscytujace, zawdzieczasz
        facetowi. a co, jesli on ktoregos dnia zniknie? bo mu sie bardziej
        spodoba ktoras z tych calowanych po rekach? nie masz go na wlasnosc
        przeciez.
        piszesz, ze to determinuje, czy jest nam dobrze czy zle; ze moglabys
        miec kiepska prace albo mieszkanie... tak mowia ludzie bardzo
        zakochani lub, smiem twierdzic, uzaleznieni.
        dla mnie to nie jest zaden wybitny samiec alfa, tylko sprytny facet,
        ktory zorganizowal sobie bardzo wygodne zycie. mam kolege, ktory za
        mlodu stosowal bardzo podobne rozwiazania. mial stadko fanek, a z
        jedna lub dwiema byl blizej, czasem nawet sie do niego wprowadzaly
        na chwile, gotowaly mu, prasowaly mu nawet koszule. zadnej nie
        przeszkadzalo jego rozbuchane libido. niewolnice, w skrocie mowiac.
    • roonya Re: samiec alfa 03.04.09, 09:43
      Nikt nie jest mądry...ten kto wymyśli super recepte na szczęśliwy,
      długotrwały związek zarobi chyba więcej kasy niz ten co wymysli
      odchudzajacą czekoladę :) Każdy z nas jest inny i czaem jak czytam
      rady innych to ile ludzi tyle opinii...Musisz sama zdecydować,
      wiem ,że nie można przewidzieć co się stanie. Może zawsze będzie ci
      z nim fajnie i dozyjecie póznej starości razem :) Albo nie... Ważne,
      żeby nie był dla ciebie całym światem, t.zn w razie gdyby nie
      wyszło, aby ci się świat nie zawalił. To trudne, ale mozna (ponoć)
      nad tym pracowć. To znaczy inwestuj w ten związek tyle ile możesz
      sobie pozwolić stracić. Brzmi bardzo wyrachowanie , ale czaem nawet
      w takich sytuacjach trzeba "rachować", czy wiecej jest za czy
      przeciw. Zycze ci w każdym razie szczęscia :) Aha! I nie rób ni9c
      tylko dlatego ,że "co ludzie powiedzą" TY masz byc szczęśliwa
    • jj1978 Re: samiec alfa 03.04.09, 10:35
      jesli chacesz konwencjonalnego zwiazku to porozmawiaj i sie okaze:) jesli nic z
      tego nie wyjdzie i tak wydaje sie ze skorzystalas na tej znajomosci wiec bedzie
      ci latwiej z nowym facetem.

      wiem ze nie jest to proste ale obecna sytuacja ci nie bardzo odpowiada i boisz
      sie ze wszystko sie skonczy wraz z 'powazna rozmawa' wiec napisalas tego posta.
      jesli teraz masz watpliwosci pozniej bedzie jeszcze gorzej: wiecej twojego
      niezadowolenia i wieksza zaleznosc wiec trudniejsze rozstanie. uff ale to dobrze
      byc takim starym i madrym jak ja, haha.
    • sommernachtstraum Re: 03.04.09, 11:59
      Twoja pewność siebie nie wynika z przemiany twojej tylko z posiadania Wielkiego Brata, dzięki któremu czujesz się pewnie: w końcu udowodnił ci, że jesteś dla niego ważna i że ci pomoże.

      Ale jeśli nie będzie go, nie będzie takiej ciebie.

      Korzyści, które z tej znajomości czerpiesz są zbyt duże, żebyś przerwała ten związek sama. Ale może go przerwać on. Albo: może zwrócić się przeciw tobie. I wtedy się załamiesz.

      Byłaś zakompleksioną osobą przed poznaniem twojego samca, więc seks w trójkącie i walka o rzeczy, które są dla ciebie ważne wydaje ci się wyzwoleniem i fantastycznym przeżyciem duchowym. Jeśli kiedyś będziesz pewna siebie i wolna, nie podnóżkiem twojego pana, to wymyślisz swoje hierarchie i definicje. Nie ludzi dokoła ciebie, nie twojej koleżanki, ani samca, tylko twoje.

      Twoja szansa: samiec umożliwił ci zobaczenie, że rzeczywistość można również aktywnie kształtować. Zamiast czci dla niego, którą teraz reprezentujesz, powinnaś uczyć się z tego doświadczenia.
    • carla_moravia Re: samiec alfa 03.04.09, 12:24
      Osobiście uważam, że to jest fajne doświadczenie, aczkolwiek, jako osoba, która
      przeżyła coś podobnego, wiem, że trudno jest potem wrócić do "normalności".
      Owszem taki związek może trwać wiecznie, aczkolwiek jeśli "główną ideą" tych
      zachowań jest poszukiwanie wolności (mam na myśli ten brak wyłączności na
      siebie. I tutaj pytanko: obustronne???) , to raczej bym się nie łudziła, że tak
      będzie zawsze. I wtedy zaczyna się życie po samcu alfa. W moim przypadku pojawił
      się zupełnie normalny facet i dzisiaj wiem, że nie wyszło mi z nim, bo byłam
      przesiąknięta tym,co wyniosłam z poprzedniego wolnego związku. Po prostu byłam
      za bardzo wolna;-) Ale bez zdrad, po prostu on wiedział, jak było z tamtym-mój
      błąd. Nie umiałam być zazdrosna, a on uznawał to za brak zaangażowania, więc
      zaczęłam się zastanawiać nad tym wszystkim i uczyłam się bycia zazdrosną, bo
      skończyło tym, że nagle wszystko to, co było kiedyś, to całe gadanie o wolności
      wydało mi się bzdurą. I poczucie przynależności do faceta mnie przerosło:(

      Co zaś się tyczy przekraczania norm, póki Ci to pasuje jest ok. Zastanów się
      tylko,czy na pewno pasuje, i czy martwi naprawdę, czy tylko dlatego, że inni
      tego nie rozumieją?
    • sylenth samica superdebilka z ciebie 03.04.09, 15:53
      • klio.o silent 05.04.09, 22:56
        dlaczego mnie obrazasz? myslisz ze nie wolalabym miec kameralnego domu na
        lazurowym wybrzezu z oddanym i zakochanym we mnie mezem, gromadka rozesmianych
        dzieciakow, psa, konia i kota??

        Tymczasem mieszkam w Polsce i kocham sie w pierwszym kolesiu ktory zabral mnie
        na najwyzszy dach tutaj i nakrecil na seks.. a kiedy wraca nad ranem wstawiony
        to ciesze sie jak dziecko w Gwiazdke na wizyte Mikolaja. Wybacz ze nie mam tak
        jak Ty.

        z trudem przychodzi mi pisac tutaj.

        • sumire Re: silent 06.04.09, 14:23
          jesli wolalabys, to czemu nad tym nie popracujesz, zamiast trzymac
          sie kurczowo puszczalskiego czarusia?...
    • panismok Re: samiec alfa 05.04.09, 23:10
      A jak mu za lat, powiedzmy, klasycznie, 7, przejdzie dobra wola i wyrzuci Cię z mieszkania tak jak stoisz, ze szpilkami i np. dzieckiem?
      Będziesz bez pracy, doświadczenia zawodowego, pieniędzy - bez wszystkiego, czego bezpieczniej się jednak dopracować samemu/samej, niż liczyć na łaskę pańską, która na pstrym koniu jeździ.

      I nie wiem, co Ci tak imponuje - że facet wszystko, łącznie z problemami w pracy, za Ciebie załatwia? Że wyciąga Cię z trudnej sytuacji, że organizuje Ci życie i czas wolny? (Przyjrzyj się tak przy okazji, czy Ci się nie rozluźniają kontakty z innymi znajomymi i przyjaciółmi - czy nie poświęcasz innych, też ważnych relacji.)

      W jaki sposób chcesz w ogóle kiedyś być samodzielna i odpowiedzialna? jeśli chcesz oczywiście :-)))
    • kapitandragan Re: samiec alfa 06.04.09, 11:54
      Jako meżczyzna mogę powiedzieć, że to dobrze, że sa takie kobiety
      jak ty. Faceci moga sobie prawie na wszystko pozwolić. Miałas kiedys
      okazję zobaczyć swojego samca alfa, jak dostal od życia po głowie?
      Ale tak mocno - w czuły punkt? każdy go ma, jak wtedy reagował? A
      tak na poważnie. Jeżeli facet potrafi przy Tobie iśc do łóźka z inna
      kobietą, to chyba wiesz jak Cie traktuje? Nie będę pisał wprost,
      chyba se domyślasz. Jeżeli Ci to odpowiada, toTwój problem.
    • anaisanais Re: samiec alfa 06.04.09, 13:39
      Mysle ze jest oczywiste ze kochasz kogos kto pomogl ci odkryc inna
      siebie, pokazal ci jakie sa mozliwosci i ze na swiat mozna wplywac,
      jak sie tego chce.
      Problem w tym ze nie ma tu milosci, i mysle ze sama jeszcze tez nie
      kochasz siebie skoro tak naprawde godzisz sie na cos czego nie
      chcesz, ale w imie innych rzeczy - poczucia wartosci wlasnej , ktora
      sie powoli powoli buduje.
      Moim zdaniem jak ja faktycznie zbudujesz, ale tak sama , bez
      koniecznosci widzenia sie w jego oczach to odejdziesz.
      I tu sie z nim zgadzam:
      "Na poczatku naszej blizszej znajomosci (mam na mysli plaszczyzne
      intelektualna) powiedzial mi ze mam ogromny potencjal, tylko nie
      wierze w siebie i on to zmieni. I kiedy juz tak sie stanie nie
      bedzie mi wiecej potrzebny i odejde od niego. "
      I ten czas sie powoli zbliza.
    • mahadeva Re: samiec alfa 06.04.09, 14:58
      moim zdaniem warto zadawac sie z ciekawymi ludzmi, nie jest
      powiedziane, ze jeden facet na cale zycie, a teraz bardzo
      korzystasz, ja tez mialam kochanka, ktory mnie bardzo motywowal i to
      bylo super, masz jeszcze czas na klasyczny i nudny zwiazek :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka