bupu
06.05.25, 13:11
Właśnie odkryłam czemu Ignac jest absolutnym wzorem Jeżyckiej Męskości, mimo bycia nieznośnym ględą o zerowej kondycji fizycznej. Otóż Prawdziwy Jeżycki Samiec ma w nosie rodzinę. On ją po prostu ma, ale się nie zajmuje, nie wychowuje, pracami domowymi się nie kala.
Ding ding ding!
Któż ma tak doskonale wyrąbane na rodzinę jak Ignac? Któż lepiej opanował rolę wszechstronnie obsługiwanego polipa niż on?
NIKT!
Superman Mareczek zajmuje drugą pozycję, cały czas spiąc, z poświęceniem nie zmywając nawet pod nieobecność żony i wymagając instrukcji by ogarnąć najmłodszego. Dlatego jest taki, och, ach, mięski.
Mieszadło do sałat oczywiście nie wypada najlepiej mimo usilnego ignorowania ojca, stryja i córki, albowiem jednak miesza, a czasem nawet przejmuje się synem. Nie za często, ale jednak.
Wąsadło do herbaty i Flobry to już w ogóle, jeden robi za gosposię, drugi rozmawia z żoną (GASP!), nirdopuszczalne, panie dziejku, niedopuszczalne. Miągwa to, wiadomo, miągwa, natomiast świetnie zapowiada się Józef, który przestał rozmawiać z żoną zanim ją w ogóle poznał.