Dodaj do ulubionych

Sąsiadka: kiedy będą dzieci?

04.04.09, 14:54
Było już sporo wątków na temat pytań o dzieci. Ja na swojej skórze też
zdążyłam przerobić inwigilacje rodziny i znajomych, więc się trochę
przyzwyczaiłam i już mnie to nie irytuje, a wręcz mnie nudzą takie pytania.

Natomiast ostatnio spotkałam sąsiadkę z klatki, ok. 55-60 lat, ale nie
moherowy beret, w sumie pierwszy raz miałam okazję zamienić z nią parę słów,
niedawno tu mieszkamy. Najpierw standardowo kilka zdań o pogodzie, a nagle ona
mówi: a dzieci to kiedy będziecie mieli? Czy tylko za pieniędzmi gonicie?
Trochę mnie zaskoczyła tym pytaniem i powiedziałam z uśmiechem, że dzieci w
swoim czasie. A pieniądze też są ważne.

Pewnie wiele z was by odpowiedziało i słusznie, że to nie jej sprawa. Ale we
mnie to jej pytanie jakiejś wielkiej wściekłości nie wzbudziło i dlatego
odpowiedziałam w uprzejmym tonie.
A może wam też się podobne sytuacje przytrafiają? Czy tylko ja mam takich
sąsiadów? :-)
Obserwuj wątek
    • kitek_maly Re: Sąsiadka: kiedy będą dzieci? 04.04.09, 14:58

      a nagle ona
      > mówi: a dzieci to kiedy będziecie mieli? Czy tylko za pieniędzmi gonicie?

      :DD
      O jezu, piękne. :D

      > Pewnie wiele z was by odpowiedziało i słusznie, że to nie jej sprawa. Ale we
      > mnie to jej pytanie jakiejś wielkiej wściekłości nie wzbudziło i dlatego
      > odpowiedziałam w uprzejmym tonie.

      W sumie to chyba zależy jakim tonem ktoś takie teksty wypowiada.
      • kora3 Nie zgodze się Kitku 04.04.09, 15:05
        nie ton się przy osobistych pytaniach liczy, ale intenca i przde
        wszystkim (!!!!) stopień zażyłosci miedzy pytającym, a pytanym.

        Mnie kiedyś moja bardzo bliska kolezanka, którą znam od powiiedzmy
        no 4-5 lat zapytała "Wybacz moją ciekawosc, ale dlaczego nie
        zdecydowałass się na dziecko? Pytam, bo po własnych widze,z e lubisz
        dzieci i to z wzajemnoscią" - dla mnie byłoto normalne pytanie i ani
        w głowie mi było nie odpowiezieć na nie.

        Natomiast od zwykłego znajomego, kogos znanego z widzenia tego
        odzaju pytania uwazam za niedopuszczalne.
        • wanilinowa Re: Nie zgodze się Kitku 04.04.09, 15:51
          a w jaki sposób rozpoznajesz negatywną intencję w pytaniu starszej pani? w
          dodatku obcej
          • kora3 Re: Nie zgodze się Kitku 04.04.09, 15:55
            wanilinowa napisała:

            > a w jaki sposób rozpoznajesz negatywną intencję w pytaniu starszej
            pani? w
            > dodatku obcej

            Waniliowa, z opisu Mikruska juz rozpoznaje: pani nie tylko chce
            wiedzieć, ale od razu przekazuje, ze jeśli nie mają bo chca najpierw
            miec np. dobrą prace, miekszanie, samochód to "gonią za kasa"
            • wanilinowa Re: Nie zgodze się Kitku 04.04.09, 15:58
              skoro u mikruska nie wywołało to nieprzyjemnego uczucia, to chyba nie było tak źle.

              pytam o tę intencję, bo paradoksalnie takie wtykanie nosa w nieswoje sprawy
              najczęściej jest przejawem właśnie dobrych intencji, tyle że niewłaściwie
              przekazanych.
              • jane-bond007 Re: Nie zgodze się Kitku 04.04.09, 16:00
                dokladnie, podpisuje sie pod tym
                • kora3 tak? 04.04.09, 16:06
                  a co odpowiedziałabyc na zyczliwe pytanie w stylu:"Czemu pani sobie
                  wybała takiego przecietniaka na meża?" - wiesz zyczliwie, ktos ma
                  Cie za superbabke, a w Twoim mezu (panerez, chłopaku, niepotrzebne
                  skreślic) widzi nieudacznika. No pomóc chce, nie?
                  • wanilinowa Re: tak? 04.04.09, 16:13
                    obrażanie kogoś ("przeciętniak") to inna kategoria faux pas niż wścibstwo
                    ("kiedy będziesz miała dziecko?")
                    • kora3 Re: tak? 04.04.09, 16:15
                      wanilinowa napisała:

                      > obrażanie kogoś ("przeciętniak") to inna kategoria faux pas niż
                      wścibstwo
                      > ("kiedy będziesz miała dziecko?")


                      waniliows, ale w dobrej wierze przecież:)
                      >
                      >
                      • wanilinowa Re: tak? 04.04.09, 16:19
                        wiesz, w dobrej wierze można też komuś nawrzucać. problem polega na tym, że
                        stawiasz wścibskie pytanie na równi z bezpośrednią obelgą.
                        • kora3 Re: tak? 04.04.09, 16:26
                          wanilinowa napisała:

                          > wiesz, w dobrej wierze można też komuś nawrzucać. problem polega
                          na tym, że
                          > stawiasz wścibskie pytanie na równi z bezpośrednią obelgą.

                          wcale nie:)
                          • jane-bond007 Re: tak? 04.04.09, 16:28
                            Fcale tak, albo źle opisujesz swoje zachowania albo tego nie
                            dostrzegasz ;)
                            • kora3 Re: tak? 04.04.09, 16:32
                              jane-bond007 napisała:

                              > Fcale tak, albo źle opisujesz swoje zachowania albo tego nie
                              > dostrzegasz ;)

                              Jane, widze róznice pomiedzy:
                              a)niezamierzona niezrecznoscią
                              b) niepohamowanym wścibstwem i zmitygowaniem się z nim po subtelnym
                              sygnale
                              c) natretnym wypytywaniem MIMO wielkrotnego dawania do zrozumienia,
                              ze nie chce na dany temat (osobisty) rozmawiać.
                              • jane-bond007 Re: tak? 04.04.09, 16:35
                                skoro tak twierdzisz :)
                                • kora3 Re: tak? 04.04.09, 16:38
                                  no raczj tego nie sprawdzisz, bo jak, ale gdybyś mniej emocjonalnie
                                  moze podeszła do tego, co pisałam wczesniej, dostrzegłabys, ze nie
                                  uwazam, iz osobie pytajacej o cos takiego z załozenia należy
                                  odpowiedziec chamsko.
                                  wyraxnie pisałam,z e najlepiej dac do zrozumienia, iż pytanie
                                  trakrujemy jako zbyt osobiste i odpowiadac nie chcemy.
                                  Odpowiedź w stylu "do kuzynki eksmeza" to ostatecznosc, do natreta
                                  bezustannie nagabujacego pytaniami i niereagującego na sygnały.
                                  • jane-bond007 Re: tak? 04.04.09, 16:45
                                    Koro ja tego sprawdzac nie bede bo mnie to grzeje ;) jesli masz ten
                                    prog pobudliwosci taki jw opisujesz to nic tylko sie cieszyc
              • kora3 Re: Nie zgodze się Kitku 04.04.09, 16:04
                waniliowa, dobrymi checiami to jest nieiedy piekło wybrukowane.
                wtykanie nosa w osobiste sprawy innych jest wg mnie złe i powinno
                byc napiętnowane. Jasne, bywa tak, ze ktos popełni niechcący gafe,
                niezrecznosc jakaś i wówczas jasne, ze nie nalezy zaraz go ostro
                stopowac. Dlaego napisałam Mikrusce, zby przy następnym tego rodzaju
                pytaniu dała do zrozumienia, ze to jej sprawa grzecznie, pytając
                dlaczego to pania sasiadke interesuje. wiekszosc ludzi mityguje się
                przy takim pytaniu i dociera do nich, ze to nie ich sprawa jest:)
                • wanilinowa Re: Nie zgodze się Kitku 04.04.09, 16:10
                  a ja uważam że doszukiwanie się ataku w każdym niefortunnym sformułowaniu na
                  dłuższą metę musi być męczące. nie rozumiem ludzi (a pełno ich choćby tu, na
                  forum) którzy szukają piątego dna w wypowiedzi sąsiadki/szwagierki/teściowej,
                  nie lepiej to po prostu olać? może jestem jakaś dziwna, ale taki tekst na pewno
                  nie popsułby mi humoru, więc po co się mścić?
                  • kora3 Re: Nie zgodze się Kitku 04.04.09, 16:25
                    waniliowa, nikt nie mówi o jakiejs zemscie przecież. Uwazam, ze
                    teraz nieco nadinterpretujesz.

                    Mikrusek nie naisała, ze zamierza babe zabic:) - stwierdziła tylko i
                    słusznie, ze tak osobiste pytanie w ustach obcej osoby ja
                    zaskoczyło.

                    Jeśli sytuacja się nie bedzie powtarzała prawdopodobie zapomni o tym
                    szybko. Tu na forum piszemy poniekąd na wyrost. Moze sasiadka raz
                    spytała i kwita:) Dziewczyna odpowiedziała grzecznie i też kwita.

                    Nie zmienia to faktu, ze to jest b. niekulturalne pytanie w stosunku
                    do kogokolwiek.
                    w przypadku relacji Mikrusek-sasiadka prawdopodobnie nie miało
                    podtekstu, jasne. Tyle tylko, ze na miejscu Mikruska mogla byc
                    kobieta, która nie moze mieć dziecka, a chciałaby i to dla niej ból,
                    albo taka, która niedawno poroniła.

                    Trzeba miec to na uwazdze dając upust swemu wscistwu, nawet majac
                    dobre (w tym przypadku jakie???) intencje.

                    Wiesz dobrym przykładem na to, jak subtelniej dowiadywać sie o takie
                    rzeczy w najblizszej rodzinie jest matka mojego faceta. Powiedziała
                    do mnie keidyś (przez tel. bo mieszka dosc daleko:) "Gdybyście
                    planowali slub, na pewno mozecie liczyć na moją obecnosc" (odległosc
                    jest na tyle duza, ze np. na komunie wnuczki nie mogła przjechać
                    akurat) , na co ja odpowiedziałam "Bardzo mi miło, gdybysmy
                    planowali, na pewno damy znac wczesniej".

                    Chciała się dowiedzieć, czy aby nie zamierzamy się "slubąć", ale nie
                    pytała wprost z cenralnego. Dostała odp. dokładnie w takim samym
                    tonie. Proste.
                    • wanilinowa Re: Nie zgodze się Kitku 04.04.09, 16:27
                      kora3 napisała:

                      > waniliowa, nikt nie mówi o jakiejs zemscie przecież. Uwazam, ze
                      > teraz nieco nadinterpretujesz.
                      >
                      > Mikrusek nie naisała, ze zamierza babe zabic:) - stwierdziła tylko i
                      > słusznie, ze tak osobiste pytanie w ustach obcej osoby ja
                      > zaskoczyło.

                      nie chodzi o mikruska - przecież ona odpowiedziała uprzejmie :)
                      • kora3 Re: Nie zgodze się Kitku 04.04.09, 16:33
                        a uwazasz, ze pytanie "a dlaczego pani chce to wiedzieć?" jest
                        nieuprzejme?
    • kora3 wrzuc na luz:) 04.04.09, 14:59
      ale reaguj własciwie.
      Pierwszym dobrym pytaniem na takie pytanie jest standardowe "A
      dlaczego pani chce to wiedzieć" - wiekszosc natretów nie umie na to
      znaleźć sensownej odpowiedzi.

      Mnie sie takie pytania zdarzały, owszem. Też nie budziły we mnie
      jakiejs przykrosci, raczej politowanie dla poziomu pytajacych. Nie
      wiem, czy taki człowiek nie zdaje sobie sprawy, ze pytając o tak
      osobiste sprawy moze kogos, nawet niechcacy zdołowac. Przecież sa
      ludzie, którzy bardzo chcieliby miec dzieci, a mają z tym trudnosci
      i na ogół dosc to przezywają.

      Jeśli mimo zapytania do czego to potrzebe saiadka nie odpuści nie
      sil się na grzecznosc wobec chama tylko powiedz np. ze już macie ale
      oddaliscie do domu dziecka, bo gonicie za kasa, powinna się odczepić
      trwale :)
      • mikrusek2007 Re: wrzuc na luz:) 04.04.09, 15:15
        kora3 napisała:
        > oddaliscie do domu dziecka, bo gonicie za kasa

        A to dobre, nie wpadłabym na to :-)

        Najdziwniejsze jest dla mnie to, że o dziecko najbardziej natarczywie dopytują
        się osoby, które i tak by z tego nie miały żadnych korzyści, typu wspomniana
        sąsiadka albo bardzo daleki wujek, którego widziałam ze 3 razy w życiu.

        >Przecież sa ludzie, którzy bardzo chcieliby miec dzieci, a mają z tym trudnosci
        i na ogół dosc to przezywają.

        Właśnie taka jest prawda, że staramy się na razie bezskutecznie, ale nas to
        jeszcze nie dołuje. Przeważnie nie mam problemów, żeby o tym otwarcie mówić, ale
        w przypadku miłej sąsiadki nie miałam potrzeby jej informować.
        • kora3 Re: wrzuc na luz:) 04.04.09, 15:24
          mikrusek2007 napisała:

          > A to dobre, nie wpadłabym na to :-)

          hihi wiesz - z doswiadzcenia wiem, ze takie natarczywe osoby
          najlepiej rozwala cos równie bezczelnego, jak pytani. Kiedyś przy
          stole swiatecznym, nagabywana przez jkąś nawiedzoną kuzynke moegoe
          eksmeza poinformowałam ja, ze ja jestem oziebła seksualnie, a mój
          maz jest impotentem. Wiecej nie pytano :) ale miny mieli niezłe :)

          >
          > Najdziwniejsze jest dla mnie to, że o dziecko najbardziej
          natarczywie dopytują
          > się osoby, które i tak by z tego nie miały żadnych korzyści, typu
          wspomniana
          > sąsiadka albo bardzo daleki wujek, którego widziałam ze 3 razy w
          życiu.

          To po prostu wścibstwo i brak kultury.


          >
          > Właśnie taka jest prawda, że staramy się na razie bezskutecznie,
          ale nas to
          > jeszcze nie dołuje. Przeważnie nie mam problemów, żeby o tym
          otwarcie mówić, al
          > e
          > w przypadku miłej sąsiadki nie miałam potrzeby jej informować.

          I słusznie to nie jej sprawa, gdybys chciała z nia o tym pogadac -
          sama zaczełabyś temat. Jest na tyle bardzo osobisty, ze na tym
          stopniu "znajomosci" pytanie to szczyt chamstwa.
          • jane-bond007 Re: wrzuc na luz:) 04.04.09, 15:29
            <z doswiadzcenia wiem, ze takie natarczywe osoby
            najlepiej rozwala cos równie bezczelnego, jak pytani. Kiedyś przy
            stole swiatecznym, nagabywana przez jkąś nawiedzoną kuzynke moegoe
            eksmeza poinformowałam ja, ze ja jestem oziebła seksualnie, a mój
            maz jest impotentem. Wiecej nie pytano :) ale miny mieli niezłe :) >

            to niezla chamowe odstawiłaś... i jeszcze sie cieszysz
            • a.bc Re: wrzuc na luz:) 04.04.09, 15:35
              Ludzie sa beznadziejni, takie pytania owszem zawsze miałam ze strony
              rodziny- jak kuzynka nie miała chłopa i ja tez nie to był swiety
              spokój, jak tylko znalazła pierwszego z łapanki to natychmiast
              zaczeły sie docinki a kiedy ty będziesz miała chłopaka:) taki sam
              scenariusz był ze ślubem i z dzieckiem:) Posunęli sie do takich
              bezczelnych uwag,ze mój mąż sie wściekł:)
              Zreszta ja też, teraz wiem jedno odpłacam pieknym za nadobne,
              przytykiem za przytyk.....Trudno
            • kora3 Re: wrzuc na luz:) 04.04.09, 15:35
              jane-bond007 napisała:
              >
              > to niezla chamowe odstawiłaś... i jeszcze sie cieszysz

              dostosowałam wypowiedź do poziomu pytających.
              po co ktos z kim nie jestes w zaden sposób zwiazana emocjonalnie
              pyta o tak osobistą sprawe?
              Co chce usłyszeć?
              Do głowy by mi nie przyszło o takie cos kogokolwiek zapytać. Ktos
              kto pyta jest chamem i należy go potraktować zgodnie z jego
              poziomem.

              Czego babina oczekiwała wg Ciebie? Konkretnej odp. na przyklad "za
              rok bdziemy mieli"? Chciała zaspokoic swoje wśbibstwo to i dostała
              godna siebie odpowiedź, widac się jej musiała spodobac, bo wiecej
              nie pytała juz :)
              • jane-bond007 Re: wrzuc na luz:) 04.04.09, 15:43
                Czego babina oczekiwała wg Ciebie? Konkretnej odp. na przyklad "za
                > rok bdziemy mieli"? Chciała zaspokoic swoje wśbibstwo to i dostała
                > godna siebie odpowiedź, widac się jej musiała spodobac, bo wiecej
                > nie pytała juz :)

                no i b dziwne ze nie pytala juz ;) a reszta gosci o cos cie pytala
                czy tez juz nie?
                moglas grzecznie wymijajaco odpowiedziec, nie zepsulabys atmosfery
                przy stole, ale zrozumiesz to pewnie kiedys gdy bedziesz chciala
                zagaic rozmowe przy wlasnie takim stole wokol ktorego zgromadzila
                sie rodzina na ktorym jest oplatek/jajeczko, i zadasz moze niezbyt
                udane pytanie a ktos ci odpowie policzkiem
                przynajmniej bedziesz wiedziec z kim masz do czynienia
                • kora3 Re: wrzuc na luz:) 04.04.09, 15:53
                  jane-bond007 napisała:

                  >
                  > no i b dziwne ze nie pytala juz ;) a reszta gosci o cos cie pytala
                  > czy tez juz nie?

                  w tym tmacie juz nie, a wczesniej i owszem, nader czesto. :)

                  > moglas grzecznie wymijajaco odpowiedziec, nie zepsulabys atmosfery
                  > przy stole, ale zrozumiesz to pewnie kiedys gdy bedziesz chciala
                  > zagaic rozmowe przy wlasnie takim stole wokol ktorego zgromadzila
                  > sie rodzina na ktorym jest oplatek/jajeczko, i zadasz moze niezbyt
                  > udane pytanie a ktos ci odpowie policzkiem
                  > przynajmniej bedziesz wiedziec z kim masz do czynienia

                  wiesz, ja mam zasadę b. prostą- o osobste sprawy ludzi nie pytam bez
                  ich inicjatywy, a juz szczególnie w towarzystwie.
                  Jeśli ktos raz, drugi i trzeci ignoruje pytanie, potem pyta "a czemu
                  chciałabys to wiedzieć?" i słyszy "Bo juz jesteście 2 lata po
                  slubie" - to co ma sobie myslec o pytajacym?

                  Bywam w róznistych towarzystwach, czasem bardzo wyluzowanych, a
                  czasem znacznie mniej i nigdy nie miałam sytuacji, by ktos się
                  poczuł urazony ematem poruszanym przeze mnie.

                  przy stole tak w ogóle poza unikaniem tematyki osobistj nika się tez
                  tematów kontrowersyjnych, mogacych wywołac sprzeczki i kwasy, typu:
                  polityka, poglady na religię itepe. To sa elementarne zasady sv.
                  >
                  • jane-bond007 Re: wrzuc na luz:) 04.04.09, 15:59
                    wiesz, ja mam zasadę b. prostą- o osobste sprawy ludzi nie pytam bez
                    ich inicjatywy, a juz szczególnie w towarzystwie.
                    Jeśli ktos raz, drugi i trzeci ignoruje pytanie, potem pyta "a czemu
                    chciałabys to wiedzieć?" i słyszy "Bo juz jesteście 2 lata po
                    slubie" - to co ma sobie myslec o pytajacym?

                    Koro dobrze ze masz proste zasady - jednak nie kazdy je ma, czy wiec
                    odpowiadajac musisz kierowac sie taka prostota?
                    a pytajacym mysl sobie co chcesz, nikt ci nie broni

                    <Bywam w róznistych towarzystwach, czasem bardzo wyluzowanych, a
                    czasem znacznie mniej i nigdy nie miałam sytuacji, by ktos się
                    poczuł urazony ematem poruszanym przeze mnie. >

                    a skad wiesz? bo ci nie odpowiedzial w taki sposob jak to zwykłaś
                    robic ty?

                    <przy stole tak w ogóle poza unikaniem tematyki osobistj nika się
                    tez tematów kontrowersyjnych, mogacych wywołac sprzeczki i kwasy,
                    typu:
                    polityka, poglady na religię itepe. To sa elementarne zasady sv. >

                    wszyscy sie cieszymy ze znasz tak zasady sv, moze poczytaj jeszcze
                    rozdzial o odp na niegrzeczne/irytujace pytania bo tego akurat sobie
                    zdaje sie nie skerowalas :P
                    • kora3 Re: wrzuc na luz:) 04.04.09, 16:14
                      jane-bond007 napisała:
                      >
                      > Koro dobrze ze masz proste zasady - jednak nie kazdy je ma, czy
                      wiec
                      > odpowiadajac musisz kierowac sie taka prostota?

                      Jesli ktos jest az tak prostacki, ze nie dociera subtelniej, to
                      znaczy, ze tylko tak dotrze.

                      > a pytajacym mysl sobie co chcesz, nikt ci nie broni

                      oczywiscie, tyle tylko, ze ja sobie moge nie zyczyc takich pytań
                      niezaleznie od tego, co o pytajacym mysle, nie?
                      >
                      > a skad wiesz? bo ci nie odpowiedzial w taki sposob jak to zwykłaś
                      > robic ty?

                      nie, bo nie robie takich rzeczy - nie poruszam osobistych i
                      drazliwych tematów. Jeśli ktos ma ochote ze mna pogadac o czyms
                      osobistym na pewno moze liczyc na to, ze jeśli nie bedziemy sam na
                      sam do tego tematu nie powróce.
                      >
                      > > wszyscy sie cieszymy ze znasz tak zasady sv, moze poczytaj
                      jeszcze
                      > rozdzial o odp na niegrzeczne/irytujace pytania bo tego akurat
                      sobie
                      > zdaje sie nie skerowalas :P

                      oczywiscie, ze nie. :) Jesli ktos na mnie pluje nie mam zamiaru
                      mówic, ze deszcz pada.
                      >
                      • jane-bond007 Re: wrzuc na luz:) 04.04.09, 16:18
                        jane-bond007 napisała:
                        > >
                        > > Koro dobrze ze masz proste zasady - jednak nie kazdy je ma, czy
                        > wiec
                        > > odpowiadajac musisz kierowac sie taka prostota?
                        >
                        > Jesli ktos jest az tak prostacki, ze nie dociera subtelniej, to
                        > znaczy, ze tylko tak dotrze.

                        widze ze masz silna potrzebe naprawiania innych ;)
                        powodzenia i krzyzyk na drogę
                        • kora3 Re: wrzuc na luz:) 04.04.09, 16:30
                          jane-bond007 napisała:

                          >> widze ze masz silna potrzebe naprawiania innych ;)

                          zupełni nie. tym bardziej, ze to raczej syzyfowa praca byłaby. jesli
                          widzę takie zachowanie u kogoś skierowane do kogos innego to owszem
                          wyrabiam sobie o kims takim zdanie, ale to wszystko. Natomiast w
                          stosunku do siebie nie mam zamiaru pokornie znosić chamstwa.

                          powodzenia i krzyzyk na drogę

                          to tez takie niezyt miłe powiedonko, nie:)?
                          • wanilinowa Re: wrzuc na luz:) 04.04.09, 16:32
                            > powodzenia i krzyzyk na drogę
                            >
                            > to tez takie niezyt miłe powiedonko, nie:)?
                            >
                            >

                            do Ciebie to strach się odezwać ;)
                            • jane-bond007 Re: wrzuc na luz:) 04.04.09, 16:33
                              bosze zaraz mi Kora odpowie ze jest/em impotenka czy cos takiego ;)
                              co ja zrobię :)
                              • kora3 Re: wrzuc na luz:) 04.04.09, 16:36
                                jane-bond007 napisała:

                                > bosze zaraz mi Kora odpowie ze jest/em impotenka czy cos
                                takiego ;)
                                > co ja zrobię :)

                                no nie wiem, nie wiem:)
                            • kora3 e tam :) 04.04.09, 16:35
                              wbrew pozorom Waniliowa, ja nie jestem obrazalska :)
                              czaem gadam z takimi ludxmi, ze "k..." jest przerywnikiem w gadce i
                              nie czuje się urazona. :)
    • jane-bond007 Re: Sąsiadka: kiedy będą dzieci? 04.04.09, 15:32
      czasami ktos zapyta ale traktuje to jako pytanie, poprostu ;)
      odpowiadam na nie i juz, nie doszukuje sie podtekstow i zlosliwosci -
      no chyba ze ktos to pytanie upiekszy jakims komentarzem ale wtedy
      tez odpowiadam grzecznie tyle ze zapamietuje sobie te osobke jako
      glupiutka osobke ;)
      • kora3 Jane ... 04.04.09, 15:37
        a nie dzielisz pytań na zbyt osobiste i normalne?
        pytasz znajomych ile zarabiają? dlaczego się z kims rozstali? itepe.
        No chyba nie.
        Osobiste pytania zwłaszcza w stosunku do osób powierzchownie znanych
        to chamstwo przeciez.
        • zawszezabulinka nie cierpie takich pytan 04.04.09, 15:44
          ja to pol biedy bo studiuje, narazie chlopak. ale moja siostra jest 2 lata po
          slubie i sasiadka zapytala sie : czy twoja siostra urodzila juz?

          szkoda ze nie zapytalam : co miala urodzic? krokodyla czy malpe?
        • jane-bond007 Re: Jane ... 04.04.09, 15:48
          Koro ja takich pytan nie zadaje bo mnie to raczej malo obchodzi,
          jesli natomiast ktos o to pyta to m.in mi sie przedstawia i tyle,
          jaki ma miec cel zglebienie go przeze mnie? po co ja mam sie
          denerwowac i wchodzic w takie slowne gierki?

          ja odpowiadajac udowadniam tylko jaki mam stosunek do siebie i do
          tej wlasnie osoby i to jest dopiero sukces - nie dac sie wyprowadzic
          z rownowagi i niedac poznac drugiej osobie ze cos cie zabolalo
          ja za sukces nie uwazam glupiej odzywki odnosnie ozieblosci
          seksualnej - sorki ale poziom dody przedstawiasz teraz

          skoro tobie dobrze z takim obrazaniem i chamskimi odpowiedziami to
          tak sobie rob, ja czegos takiego nie popieram, dla mnie jest to
          osoba bez klasy, krzykacz i pieniacz - omijam szerokim lukiem
          • kora3 Re: Jane ... 04.04.09, 15:58
            ani nie krzyczłam, ani się nie pieniłam :)
            ale sadze,z e nie byłoby przy naszym pznaniu okazji, ani do
            sprawdzania jak reagujesz na takie pytania, bo ja ich nie zadaję,
            ani usłyszenie przez Ciebie odpowiedzi z mojej strony , bo Ty też
            takich nie zadajesz.

            Nie bardzo cce mi się wierzysz, ze odpowiedziałabyś na kazde
            pytanie zadane przez srednio nawet znana osobe. Ale jeśli no to tak
            masz.
            • jane-bond007 Re: Jane ... 04.04.09, 16:05
              i b dobrze - zadna nie bylaby urazona ;)
              odpowiadam na kazde pytanie, wymijajaco, jak mam dobry nastroj to
              obracam je w zart albo odp szczerze - to zalzey oczywiscie ale
              staram sie aby bylo to grzeczne, a juz szczegolnie gdy jest to
              starsza osoba

              nie twierdze ze mi to super wychodzi ale staram sie
              • kora3 Re: Jane ... 04.04.09, 16:10
                jane-bond007 napisała:

                > i b dobrze - zadna nie bylaby urazona ;)

                na pewno :)


                > nie twierdze ze mi to super wychodzi ale staram sie

                wbrew Twemu przekonaniu, ja tez :) ale ja mam okreslona granice.
                Najpierw staram się dac takiej osobie do zrozumienia, ze to pytanie
                jest niestosowne, zbyt osobiste, nie chce na nie odpowiadać, ale
                kiedy nie dociera, a osoba jest natarczywa - dostaje na co
                zasługuje.
                • jane-bond007 Re: Jane ... 04.04.09, 16:22
                  jesli jest osoba natarczywa to wiadomo ze trzeba sie ewakuowac - ja
                  sie ratuje zartem albo mowie ze wole o tym nie rozmawiac, jesli jest
                  to pojedyncze pytanie (to np przy swiatecznym stole o ktorym z
                  radocha wczesniej pisalas) a odp cisnieta jak z procy to jest to
                  niestety chamstwo i bezmyslnosc
                  • kora3 Re: Jane ... 04.04.09, 16:40
                    masz prawo do sweojego zdania Jane.
                    a ja do swojego :)
    • brak.polskich.liter Re: Sąsiadka: kiedy będą dzieci? 04.04.09, 15:43
      Tekst sasiadki obrazliwy i chamowaty. Ma kobieta szanse na zdobycie tytulu
      "burak miesiaca".

      Zachowalas sie bardzo grzecznie i uprzejmie. Jesli Ci z tym dobrze - to nie ma
      problemu. Jesli nie (na co wskazuje fakt, ze poruszylas ten temat na forum) - to
      radzilabym zdobyc sie na nieco bardziej stanowcza reakcje.
      A juz kompletnie nie rozumiem usmiechania sie w sytuacji, kiedy ktos Cie obraza.
      Dajesz w ten sposob sygnal, ze wolno Cie w ten sposob potraktowac.

      Mnie nikt - ani rodzina, ani sasiedzi - nie wypytuje o plany prokreacyjne czy
      inne prywatne sprawy. Byc moze brak chamow w okolicy. A moze ma to zwiazek z
      brakiem przyzwolenia na zbyt osobiste pytania, zapodawane w dodatku w tonie
      osadzajaco-obrazliwym.
      • zawszezabulinka niecierpie takich pytan 04.04.09, 15:46
        i dodam ze sasiadka musialabyc w glebokim szoku jak sie dowiedziala ze nie byla
        w ciazy. bo nakoncu sie zapytala : nie?
      • wanilinowa Re: Sąsiadka: kiedy będą dzieci? 04.04.09, 15:48
        >
        > Zachowalas sie bardzo grzecznie i uprzejmie. Jesli Ci z tym dobrze - to nie ma
        > problemu. Jesli nie (na co wskazuje fakt, ze poruszylas ten temat na forum) - t
        > o
        > radzilabym zdobyc sie na nieco bardziej stanowcza reakcje.
        > A juz kompletnie nie rozumiem usmiechania sie w sytuacji, kiedy ktos Cie obraza
        > .

        przesadzacie.. fakt, pytanie niestosowne, ale nie obraźliwe. zaraz zaczniecie ją
        namawiać do wytoczenia procesu o znieważenie :)
      • jane-bond007 Re: Sąsiadka: kiedy będą dzieci? 04.04.09, 15:53
        A juz kompletnie nie rozumiem usmiechania sie w sytuacji, kiedy ktos
        Cie obraza. Dajesz w ten sposob sygnal, ze wolno Cie w ten sposob
        potraktowac. >

        niekoniecznie, wedlug Ciebie to wynika z gapowatosci a pomysl czy
        nie mozna tego uznac za fakt iż nie dajesz po sobie poznac ze masz
        to w dupie ;)
        kiedys odpowiadalam ale teraz czesto sie usmiecham i smieje jak ktos
        mnie niby tam obraza - smiech to zdrowie i najlepsza riposta
        • jane-bond007 Re: Sąsiadka: kiedy będą dzieci? 04.04.09, 16:29
          nie dajesz ;) mailo byc dajesz :) upsio
    • wanilinowa Re: Sąsiadka: kiedy będą dzieci? 04.04.09, 15:50
      a może chciała się upewnić, że będzie miała jeszcze trochę spokoju w bloku?:)
      • jane-bond007 Re: Sąsiadka: kiedy będą dzieci? 04.04.09, 16:09
        albo ma synowa w ciazy i pyta czy wnuczę bedzie mialo z kim sie
        babrac w piachu ;)
        • kora3 dziewczyny z całym szacunkiem, ale 04.04.09, 16:51
          jane-bond007 napisała:

          > albo ma synowa w ciazy i pyta czy wnuczę bedzie mialo z kim sie
          > babrac w piachu ;)

          z takim podejsciem to przepraszam, gdzie jakas prywatnosc u Was
          jest?
          W zasadzie przy takim założeniu to mozna kazdego o wszystko zapytać
          nie bacząc, czy aby pytanie go nie urazi, nie wprwi w zakłopotanie,
          czy zazenowanie, ewentualnie zaboli, bo przecziez ma się jakieś
          wytłumaczenie na zadawanie takic pytań.

          Ciekawe jak zareowałybyscie w realu (forum to inmszosc) na pytanie w
          stylu: jak sobie pani poradziła z tym, ze mąż ma dziecko z inną?
          słyszałam, ze ma pani tką sytauacje, a ja też mam no i chciałam
          dopytać - od powiedzmy znanej z widzenia sasiadki.
          • jane-bond007 Re: dziewczyny z całym szacunkiem, ale 04.04.09, 16:55
            obawiam sie ze za bardzo sie podnieciłaś tym tematem...
            a mnie on juz znudzil
            • kora3 Re: dziewczyny z całym szacunkiem, ale 04.04.09, 17:01
              jane-bond007 napisała:

              > obawiam sie ze za bardzo sie podnieciłaś tym tematem...
              > a mnie on juz znudzil

              podniecac się nie ma czym, raczej zasmucić, ze sa ludzie którzy
              uwazają, ze zadawanie takich pytań innym to moze bc norma :(
          • wanilinowa Re: dziewczyny z całym szacunkiem, ale 04.04.09, 22:23
            > z takim podejsciem to przepraszam, gdzie jakas prywatnosc u Was
            > jest?

            na swoim miejscu. nie wiem ile razy pisałam już w tym wątku, że takie pytanie
            jest wścibskie, policz;) mam duży dystans do obcych ludzi i na pewno nie
            zwierzam im się z osobistych spraw
            uczepiłam się tylko nadwrażliwości i przesadzonej reakcji na to że ktoś Cię
            rzekomo "obraził".
            • kora3 Re: dziewczyny z całym szacunkiem, ale 05.04.09, 11:43
              eeee poćkało Ci się, ja chyba o "obrazie" nic nie pisałam :)
              Niewazne, mysle,ze każda zostanie przy swoim zdaniu na temat takich
              sytuacji i pytań.
      • mikrusek2007 Re: Sąsiadka: kiedy będą dzieci? 05.04.09, 11:40
        wanilinowa napisała:

        > a może chciała się upewnić, że będzie miała jeszcze trochę spokoju w bloku?:)

        No, teraz jak się mijamy na osiedlu, to już z daleka do mnie krzyczy "dzień
        dobry", nawet jak jej jeszcze nie zdążę zauważyć :-)
    • dobra.kobieta Re: Sąsiadka: kiedy będą dzieci? 04.04.09, 16:08
      Rozmnażać się potrafią zwierzęta i robaki, a człowieczeństwo polega
      na tym, ze człowiek świadomie planuje kiedy chce mieć i jest gotowy
      na potomstwo. Dla współczesnych kobiet ważne jest, aby się spełnić
      zawodowo, coś przezyć, być kimś, natomiast dla kur domowych starej
      daty ważne jest tylko rozmnażanie się i lepienie pierogów...ech...
      • jane-bond007 protestuję! 04.04.09, 16:26
        robak to zwierzę!
      • ziemia.ognista Re: Sąsiadka: kiedy będą dzieci? 04.04.09, 16:55
        > Rozmnażać się potrafią zwierzęta i robaki, a człowieczeństwo
        A człowiek to co jak nie zwierzę? Roślina?
        • jane-bond007 Re: Sąsiadka: kiedy będą dzieci? 04.04.09, 16:56
          zwierzę :) fajny masz nick
          • ziemia.ognista Re: Sąsiadka: kiedy będą dzieci? 04.04.09, 16:59
            Dzięki :)
            No ja wiem, że zwierzę, ale autorka wcześniejszego postu chyba ma z tym problem.
    • cytrynka_ltd ale, pieniądze też trzeba mieć, aby móc utrzymać i 04.04.09, 16:26
      wykształcić dzieci.
      kiedyś, czy się stało, czy leżało, kasa należała się.
      "pracę", minimum socjalne mieli wszyscy, kto chciał pracować. ale, czy na tym ma
      polegać życie i co dalej? ona ma jakąś tam emeryturę, z której jej pewnie nie
      starcza nawet na lekarstwa, ale dzieci już mogą jej nie mieć.
      jednak trzeba podejmować takie decyzje rozumiem, a nie popędem.
      nie można tutaj słuchać nawet rodziny, tylko siebie samego.
      • kora3 jasne, tylko, ze 04.04.09, 16:43
        byc mze straszej pani chodziło własnie o to, zeby zaptany
        przedstawił takie własnie poglady, z którymi mogłaby popolemizowac.
        Dlatego najlepiej uciac taki temat i nie powracac do niego.
        • durneip Re: jasne, tylko, ze 05.04.09, 04:53
          jak to możliwe, spytam tak ogólnie, że taka gorąca orędowniczka taktu i
          dyskrecji jak ty analizuje w innym wątku, że rozmaite znajome osoby nie wnikają
          szczegółowo w status rodzinny twego niemęża i nie analizują z góry przebiegu
          rozmowy z tobą, aby dobrać stosowne określenia i formy dot. rzeczonego niemęża?
          i że używają prostego i bezdyskusyjnego w życiu codziennym okreslenia "mąż",
          zamiast nietaktownie wypytywać cię o stan cywilny i przynależne do niego
          rzeczowniki?
          • kora3 :) 05.04.09, 11:42
            Dosc zawile naisałas/łeś o co Ci chodzi, ale zrozumiałam z grubsza,
            ze o to, iz oczekuje, ze ktos mnie zapyta o stan cywilny, tak?

            Nie przeczytałaś/łes tamtego wątku dokładnie i stad nie rozumiesz.
            Pyanie kogos o stan cywilny poza pewnymi sytuacjami urzedowymi
            powiedzmy, jasne, jest nietaktowne i na pewno bym tego nie
            oczekiwała, aczkolwiek też nie miałabym problemu z powiedzeniem jaki
            to stan :)

            w moim wszelako odczuciu po prostu DZIWNE jest, że ktos kto ZNA
            czyjs stan cywily przypisuje mu uparcie inny. Czy już masz jasnosc w
            temacie?:)
    • 10iwonka10 Re: Sąsiadka: kiedy będą dzieci? 04.04.09, 21:29
      Pytanie beznadziejnie w stylu- Ile zarabiasz? Ale w tym wypadku
      moglo sie zdarzyc ze np ktos nie moze miec dzieci i bardzo przezywa
      albo np poronil .....

      Glupie wscibskie,niedelikatne babsko i tyle.
    • kochanica-francuza Nie podoba mi się postawienie sprawy 04.04.09, 21:34
      dzieci versus gonienie za pieniędzmi
    • ostra_siostra Re: Sąsiadka: kiedy będą dzieci? 04.04.09, 22:08
      > Najpierw standardowo kilka zdań o pogodzie, a nagle ona
      > mówi: a dzieci to kiedy będziecie mieli? Czy tylko za pieniędzmi gonicie?

      Odpowiedziałabym z uśmiechem: tak, my tylko za pieniędzmi gonimy.
    • naprawdetrzezwy I odpowiadadz uprzejmie sąsiadce: 04.04.09, 22:51
      "...a gó.wno to szanowną sąsiadkę obchodzi...".


      Chyba, że chcesz omawiać z nią swoje życie płciowe.
      • ja-27 Re: I odpowiadadz uprzejmie sąsiadce: 04.04.09, 22:57
        Bardzo dobra odpowiedz...:)
        Mnie za kazdym razem gdy odwiedzam rodzicow pytali...to
        odpowiedzialam mojej cioteczce kiedy jej, ze wtedy gdy jej synek
        wreszcie studia skonczy (bo od wielu lat nie moze) i jakos sie
        zamknela...
    • siegfriedswaelderin Re: Sąsiadka: kiedy będą dzieci? 04.04.09, 23:14
      mikrusek2007 napisała:
      > a nagle ona mówi: a dzieci to kiedy będziecie mieli?

      Proponowana odpowiedź: "Jak je sobie zrobimy".
    • mikrusek2007 Re: Sąsiadka: kiedy będą dzieci? 05.04.09, 11:37
      brak.polskich.liter napisała:

      > A juz kompletnie nie rozumiem usmiechania sie w sytuacji, kiedy
      > ktos Cie obraza.
      > Dajesz w ten sposob sygnal, ze wolno Cie w ten sposob potraktowac.

      No cóż, nie odebrałam tego jako obrażanie, lecz raczej jako niezdrową ciekawość
      i pomyślałam, że takie pytania świadczą raczej źle o niej, a nie o mnie, więc
      nie mam powodu do unoszenia się.
      Myślę jednak, że jeśli przy ponownym spotkaniu będzie drążyła temat, to równie
      grzecznie jak za pierwszym razem odpowiem jej, że wolałabym rozmawiać o czymś
      innym, bo to jest prywatna sprawa moja i mojego męża.
      Aczkolwiek żadnych awantur ani wrzasków nie zamierzam podnosić, bo jestem typem
      antypieniacza i nie nie znoszę agresji w żadnej postaci. Nie znaczy to, że daję
      sobą pomiatać. Uważam tylko, że uprzejmością i stanowczością można lepiej sprawę
      załatwić.

      > Mnie nikt - ani rodzina, ani sasiedzi - nie wypytuje o plany
      > prokreacyjne czy
      > inne prywatne sprawy. Byc moze brak chamow w okolicy. A moze ma
      > to zwiazek z brakiem przyzwolenia na zbyt osobiste pytania,
      > zapodawane w dodatku w tonie osadzajaco-obrazliwym.

      No widać ja nie mam takiego szczęścia, że wszyscy ludzie, których spotykam są
      grzeczni i taktowni. Rodziny się nie wybiera, a sąsiadów też jak widać nie :-)
      • brak.polskich.liter Re: Sąsiadka: kiedy będą dzieci? 05.04.09, 12:41
        mikrusek2007 napisała:

        > No cóż, nie odebrałam tego jako obrażanie, lecz raczej jako niezdrową ciekawość
        > i pomyślałam, że takie pytania świadczą raczej źle o niej, a nie o mnie, więc
        > nie mam powodu do unoszenia się.

        Jasne, ze wscibstwo pytajacego zle swiadczy o pytajacym, nie zas o zapytywanym.
        Dla mnie samo pytanie bylo mocno nie na miejscu, zas caly jego lekcewazacy
        kontekst (ten wtret o gonieniu za pieniedzmi) nie pozostawia watpliwosci, ze
        pytanie zadane zostalo celem wskazania Ci miejsca w szeregu.
        I to sa wlasnie te slowa: lekcewazenie i obraza.
        Oczywiscie, cos, co dla mnie jest lekcewazace, dla kogos innego moze byc
        zaledwie drobna niestosownoscia. Kwestia granic i punktu siedzenia.

        Odnosnie "unoszenia sie". Bez sensu, pelna zgoda. Ale stanowcza i zdecydowana
        reakcja nie musi miec nic wspolnego z unoszeniem sie. Na ogol nie ma. Z
        wrzaskiem czy inwektywami tez nie.

        Natomiast chcialam Ci zwrocic uwage, ze usmiechem niejako "zmiekczasz" cala
        sytuacje (chyba, ze jest to usmiech psychopaty, ktory zaraz wlozy adwersarzowi
        siekiere w plecy - ale o to Cie, jakos, nie podejrzewam ;)). Taki niewerbalny
        komunikat moze zostac odebrany roznie. Czesc ludzi odbierze go tak, jakby nic
        takiego sie nie stalo, mimo ze przekaz werbalny byl dosc klarowny.
        Totez sugeruje, ze przekaz opuszczenia Twojego terytorium, dany intruzowi BEZ
        usmiechu/milego wyrazu twarzy/przyjaznych gestow jest o wiele skuteczniejszy,
        niz ten sam przekaz z usmiechem etc etc.

        Innymi slowy, sugeruje dostosowanie komunikatu pozawerbalnego do werbalnego. Ale
        oczywiscie zrobisz, jake bedziesz uwazala za sluszne.
    • sabriel Re: Sąsiadka: kiedy będą dzieci? 05.04.09, 14:49
      Nie cierpię wścibstwa i niezdrowej ciekawości.
      Reaguje zwykle stanowczo na takie "życzliwe" sąsiadki.
      Raz jej porządnie przywalisz i będzie się bała do ciebie odezwać,a jak będziesz
      się tak cykać to za każdym razem będzie ci wchodzić buciorami w twoje życie.
      • mikrusek2007 Re: Sąsiadka: kiedy będą dzieci? 05.04.09, 15:03
        brak.polskich.liter napisała:

        > Natomiast chcialam Ci zwrocic uwage, ze usmiechem niejako
        > "zmiekczasz" cala
        > sytuacje (chyba, ze jest to usmiech psychopaty, ktory zaraz wlozy
        > adwersarzowi
        > siekiere w plecy - ale o to Cie, jakos, nie podejrzewam ;)).

        No tak, siekiery w plecy bym w tym momencie nie włożyła. Zachowam ją ewentualnie
        na później, bo podobno zemsta bardziej smakuje na zimno :-) (żart)

        sabriel napisała:

        > Raz jej porządnie przywalisz i będzie się bała do ciebie odezwać,a jak będziesz
        > się tak cykać to za każdym razem będzie ci wchodzić buciorami w twoje życie.

        Być może.
        Ja widziałabym to jednak jako zbytnie odsłanianie swojej słabości. Mogłaby uznać
        na przykład, że to mój wrażliwy punkt. Niektórzy ludzie są okrutnie złośliwi i
        jak raz poczują krew, to tak łatwo nie popuszczą. A ja nie znam tej pani, nie
        wiem jaka ona jest. Wiem natomiast, że jakoś nie mam ochoty, żeby miała okazję
        poznać moje słabe punkty.

        Ja właśnie z uprzejmego uśmiechu robię tarczę, która mnie chroni przed tym.
        Teraz jedyne co wyniosła z tej rozmowy to: "ci spod piątki nie mają dzieci". I
        tyle.
        A gdybym jej odpyskowała, mogłaby sobie jeszcze dodać: "nie mają dzieci i chyba
        mają z tym jakiś problem, może są bezpłodni..." czy coś takiego. Jeszcze by mi
        następnym razem zaczęła polecać jakichś lekarzy :-))

    • facettt nie tylko ty masz takich durnych sasiadow 05.04.09, 15:39
      mikrusek2007 napisała:

      > A może wam też się podobne sytuacje przytrafiają? Czy tylko ja
      mam takich sąsiadów? :-)

      Nie tylko Ty masz takich durnych sasiadow , ale tylko Ty
      (i nieliczni inni) zawraca sobie i czytelnikom forum takimi durnymi
      kwestiami glowe - to forum przy okazji zasmiecajac.
      • wtopek nic nie wiemy o autorce wątku 06.04.09, 12:09
        i być może sąsiadka miala rację pisząc o "pogoni z pieniędzmi"...do
        tego nie trzeba być wścibskim aby zaobserwować tz metroseksualny
        konsumpcyjny tryb życia zmienia często samochody, wraca o chorych
        godzinach do domu, nosi torby z zakupami z drogich butików...
        • facettt Re: nic nie wiemy o autorce wątku 06.04.09, 14:40
          wtopek napisał:

          > i być może sąsiadka miala rację pisząc o "pogoni z pieniędzmi"...

          - a co ta ja (sasiadke) obchodzi?

          do tego nie trzeba być wścibskim aby zaobserwować tz metroseksualny
          > konsumpcyjny tryb życia zmienia często samochody, wraca o chorych
          > godzinach do domu, nosi torby z zakupami z drogich butików...

          - no i ? to jej zycie i jej pieniadze.
    • croyance Re: Sąsiadka: kiedy będą dzieci? 06.04.09, 15:08
      Pytania tego typu uwazam za chamskie do granic mozliwosci. Moze
      przeciez trafic na dziewczyne, ktora jest bezplodna, albo leczy sie
      z nieplodnosci, i zrobic jej wielka przykrosc.

      'People worry about kids playing with guns, and teenagers watching
      violent videos (...). Nobody worries about kids listening to
      thousands - literally thousands - of songs about broken hearts and
      rejection and pain and misery and loss'
      • croyance Re: Sąsiadka: kiedy będą dzieci? 06.04.09, 15:15
        A swoja droga, wyobrazcie sobie, ze sasiadka zadaje identyczne
        pytanie osobie, ktora stracila dziecko - poronila, albo zmarlo
        dziecko juz starsze. Jestem pewna, ze za takie pytanie plus
        sugestie 'zyczliwej' sasiadki moglaby zabic, i mialaby racje.

        Sa pewne rzeczy, o ktore nie wypada pytac: nie dlatego nawet, ze o
        intyme sprawy chodzi, ale ze mozna niechcacy sprawic przykrosc
        osobie, ktora nie wiemy w jakiej jest sytuacji. I potem moze sie
        okazac, ze wlasnie zapytalismy 'a Ty kiedy za maz wychodzisz?'
        dziewczyne, ktorej narzeczony zginal w wypadku, albo 'czemu nie
        macie jeszcze dzieci?' pare tuz po poronieniu.

        IMHO uwazam powinno unikac sie sytuacji, gdy niedyskretnym pytaniem
        mozna kogos zranic. Trzeba byc idiota IMHO, zeby nie pomyslec o tym.
    • skarpetka_szara Re: Sąsiadka: kiedy będą dzieci? 06.04.09, 16:08
      Podczas naszego wesela - praktycznie 90% gosci skladalo mi
      zyczenia: "...no i duzo dzieci zyczymy.."

      Ja na nich oczy, za setnym takim zyczeniem zaczelo mnie to troszke
      irytowac. Co prawda mam 28 lat, ale do dzieci mi sie nie spieszy.
      I napewno nie chce miech ich "duzo". brrrr...
    • deodyma Re: Sąsiadka: kiedy będą dzieci? 06.04.09, 17:44
      ludzie to maja jednak nawalone we lbach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka