mikrusek2007
04.04.09, 14:54
Było już sporo wątków na temat pytań o dzieci. Ja na swojej skórze też
zdążyłam przerobić inwigilacje rodziny i znajomych, więc się trochę
przyzwyczaiłam i już mnie to nie irytuje, a wręcz mnie nudzą takie pytania.
Natomiast ostatnio spotkałam sąsiadkę z klatki, ok. 55-60 lat, ale nie
moherowy beret, w sumie pierwszy raz miałam okazję zamienić z nią parę słów,
niedawno tu mieszkamy. Najpierw standardowo kilka zdań o pogodzie, a nagle ona
mówi: a dzieci to kiedy będziecie mieli? Czy tylko za pieniędzmi gonicie?
Trochę mnie zaskoczyła tym pytaniem i powiedziałam z uśmiechem, że dzieci w
swoim czasie. A pieniądze też są ważne.
Pewnie wiele z was by odpowiedziało i słusznie, że to nie jej sprawa. Ale we
mnie to jej pytanie jakiejś wielkiej wściekłości nie wzbudziło i dlatego
odpowiedziałam w uprzejmym tonie.
A może wam też się podobne sytuacje przytrafiają? Czy tylko ja mam takich
sąsiadów? :-)