Dodaj do ulubionych

poradzić sobie z rodzicami

18.04.09, 17:59
Jak uświadamialiście rodziców, że stajecie się dorośli?
Zwłaszcza w przypadku, gdy są to osoby "starej daty", z konserwatywnymi
poglądami o dość mocno chrześcijańskim podłożu.
Jak powiedzieć im, że współżyję z chłopakiem, że chcę z nim zamieszkać, że mam
na ten temat inne poglądy niż oni?
Z tym, że niestety oni mnie utrzymują i muszę (co więcej, chcę bo szanuję ich)
liczyć się z ich zdaniem.
Pytam po prostu jak w Waszym przypadku to wyglądało, jakich użyć argumentów w
dyskusji, jak zacząć rozmowę. Czuję, że powinnam to zrobić i ich uświadomić
ale cóż- nie wiem jak. Co radzicie?
Obserwuj wątek
    • kora3 Re: poradzić sobie z rodzicami 18.04.09, 18:03
      nie mam wielkiego doświadczenia osobistego, bo moi rodzice sami z
      siebie wiedzieli, ze jestesmy juz dorosłe z siostrą, ale z
      doswiadczenia innych wiem, ze najlepszym sposobem jest zwyczajne
      normalne i uprzejme poinformowanie o swoich planach.
      dorosli ludzie tak sie komunikuję, nie prosza o pozwolenie, a
      INFORMUJA.
      • cytrynka_ltd ale,jesteś mądra:))jak zareagujesz,kiedy 19.04.09, 14:46
        twoje dzieci poinformują ciebie, że wyprowadzają się z domu.
        i pewnie jeszcze będą wymagać od ciebie, że masz je dalej utrzymywać?

        ja nie będę pisać nastolatkom, jak powinni ukręcić swoich rodziców, którzy ich
        kochają.
        • nsc23 Re: ale,jesteś mądra:))jak zareagujesz,kiedy 20.04.09, 12:50
          Ale coz to za problem? Nie wiem, ja sie wyprowadzilam z domu majac lat 17 z
          kawalkiem, za zgoda i namowa rodzicow i utrzymuja mnie do tej pory. Jakos nie ma
          potrzeby szantazowania mnie pieniedzmi, robie co uwazam za stosowne, a i rodzice
          wydaja sie byc z ukladu zadowoleni. Bez przesady...
          • alpepe Re: ale,jesteś mądra:))jak zareagujesz,kiedy 20.04.09, 14:06
            nsc23 napisała: i utrzymuja mnie do tej pory.

            Ale żeby się tym chwalić?
            • nsc23 Re: ale,jesteś mądra:))jak zareagujesz,kiedy 20.04.09, 14:19
              A czy ja sie chwale? Taki jest fakt, nie jestem jakims ewenementem, mam dopiero
              23 lata i wlasnie koncze studia. Zarabialam troche na pierwszym i na drugim
              roku, na 3. i 4. skupilam sie na nauce i na dobre mi to wyszlo - wszystko po
              ustaleniu z rodzicami.
              • hagi_no po prostu powiedz im że się puszczasz 07.05.09, 11:37
                na pewno zrozumieją
                • hegemon72 jak chcesz byc utrzymanka to droga wolna 07.05.09, 15:52
                  mozesz pomyslec takze o sponsoringu, az tak duzej roznicy jak by sie wydawalo to nie ma

                  i nie licz na kase od rodzicow(w koncu sa konserwatywni)
                  • anuszka_ha3.agh.edu.pl Zabawne 07.05.09, 17:39
                    Zabawne, ale większość osób serwujących opinie: "dorosła będziesz, jak sama się
                    będziesz utrzymywać" z pewnością ma mieszkania kupione w całości lub częściowo
                    za kasę rodziców lub przynajmniej podżyrowane przez nich. A już na pewno
                    zapożyczeni są w bankach i trzęsą się o kurs franka i żeby nie stracić teraz
                    pracy. Pewnie jest też paru bezrobotnych, którzy żyją z moich pieniędzy. Tyle na
                    temat samodzielnego utrzymywania się.
                    • jednorazowy3 Re: Zabawne 07.05.09, 18:31
                      tak, bo rodzice kazdego dziecka maja kilkaset tysiecy na mieszkanie :)
                      stara jestes a glupia :)
                    • lacido Re: Zabawne 07.05.09, 18:41
                      myślę że podobna liczna osób które wymieniłaś myśli co innego i co z tego?
                      • galba00 My way or highway 08.05.09, 02:10
                        Rodzice moze i glupi, zasciankowi - ale za dawana kase maja prawo stawiac warunki....
                        Jezeli ich przekonasz i zaakceptuja twoja propozycje zamieszkania z chlopakiem i finansowania tego - good for you. Jesli nie - to masz pecha.....albo nie masz daru przekonywania lub tez twoje argumenty nie sa racjonalne. Wtedy: WYPROWADZ SIE I NIECH CHLOPAK POGLOWKUJE JAK TU WAS UTRZYMAC..... ;-}
                        Chyba, ze chlopak nie jest glupi i chce nie tylko twej du.... ale i kasy od twych rodzicow..... to winno ci dac duzo do myslenia......
    • tygrysio_misio Re: poradzić sobie z rodzicami 18.04.09, 18:04
      o seksie wcale nie musisz im mowic... to w zasadzie nie ich sprawa

      co do wyprowadzenia sie... dziwne dla mnie jest to,ze chcesz sie wyprowadzic bez
      srodkow do zycia.. moim zdaniem powinnas poczekac, az sie usamodzielnisz..a
      wtedy oni nie beda mieli nic do tego gdzie i z kim mieszkasz
      • soulshunter Re: poradzić sobie z rodzicami 18.04.09, 18:09
        > o seksie wcale nie musisz im mowic... to w zasadzie nie ich sprawa

        w zasadzie tak, do czasu kiedy beda musieli bawic wnuka bo corunia jeszcze szkoly nie skonczyla
      • cori_celesti Re: poradzić sobie z rodzicami 18.04.09, 18:10
        Chyba źle się wyraziłam, oni już mnie utrzymują (studia w innym mieście,
        niestety takie, że nie mam czasowo możliwości zarobienia na mieszkanie, za to po
        studiach perspektywy powinny być niezłe;), chodzi mi jedynie o zmianę
        współlokatora, jeśli chodzi o koszty nic się nie zmienia.

        Jest po prostu kwestia pokonania ich "nie wypada", "przed ślubem?" i "ja w twoim
        wieku tak się nie zachowywałam".
        • tygrysio_misio Re: poradzić sobie z rodzicami 18.04.09, 18:13
          no to lipa...

          Ty mowisz,ze chcesz z nim mieszkac...oni, ze nie... Ty, Ze i tak to
          zrobisz...oni,ze w takim razie nie daja Ci kasy na to...jestes na lodzie

          mozesz:
          a) sprobowac delikatnie wybadac sprawe i moze akurat uda sie
          b) poklocic sie z nimi i zaczac utrzymywac sie sama
          c) oklamywac ich i udawac,ze mieszkasz caly czas z ta sama dziewczyna (ale
          bedzie ciezko)
          • cori_celesti Re: poradzić sobie z rodzicami 18.04.09, 18:26
            No właśnie, lipa, a chciałoby się :)

            • atomm Re: poradzić sobie z rodzicami 07.05.09, 23:52
              Hmm...
              A po co im o tym w ogole mowic??
              Studiujuesz jeszcze jestes mloda, wspol-lokatar pewnie sie jeszcze zmieni nie raz...
              Po co w to wtajemniczac rodzicow???
        • amira43 Re: poradzić sobie z rodzicami 18.04.09, 18:21
          na razie pomieszkaj z Nim,rodzicom powiedz ,ze to "nowa kolezanka"...;-DDD
          rodzice nie sa,chyba na tyle "zasciankowi" i zdaja sobie sprawe,ze jeli Jestes
          z kims emocjonalnie zwiazana,to ten pierwszy raz ,masz juz za soba:-)
        • homard Re: poradzić sobie z rodzicami 07.05.09, 18:58
          skoro mieszkasz w innnym city nie musisz nawet ich o tym informowac.

          No chyba ze sa nienormalni i zrobili by Ci nalot

          Jesli nawet by chcieli CIer odwiedzic, to jesli sa normalni to powiinni
          uprzedzic, a wowczas slady bytnosci twojego faceta mozna zamaskowac, dlugo to
          nie potrwa...
    • tylna.szyba Re: poradzić sobie z rodzicami 18.04.09, 18:07
      Uswiadamianie wlasnych rodzicow - super! Troche ci jeszcze brakuje
      do doroslosci jesli chodza ci po glowie takie akcje, ktore z
      zalozenia sprowokuja klotnie lub nieprzyjemna i niesmaczna sytuacje.
      To tlko twoja potrzeba dzecinnej prowokacji, bo do przewidzenia
      jest, ze ich tym (wyznaniem a nie faktem) zszokujesz.
      Jak chcesz doroslosci to po prostu powiedz im, ze masz zamiar
      zamieszkac ze swoim ukochanym a nie ze z nim wspolzyjesz! Nie
      uwazasz, ze to twoja prwatna sprawa i rodzice nie musza znac
      szegolow?
      • cori_celesti Re: poradzić sobie z rodzicami 18.04.09, 18:20
        Dlatego zapytałam o propozycje argumentów/sposobów przeprowadzenia takiej
        rozmowy, żeby nie zrobić z tego głupiej akcji czy prowokacji, jak to nazywasz. I
        naprawdę kłócenie się z nimi nie jest moją potrzebą :) A samo wspomnienie o
        współżyciu jest w tej sytuacji kwestią marginalną, po prostu (znając ich) wiem,
        że mogą o to zapytać.

        Poinformować, jasne- ale jeśli rozpocznę z nimi dyskusję, chcę mieć mocne
        argumenty i o podanie ich poprosiłam tu na forum wychodząc z założenia, że może
        ktoś wie jak się w takiej sytuacji zachować.
        • tygrysio_misio Re: poradzić sobie z rodzicami 18.04.09, 18:22
          mozesz oczywiscie powiedziec,ze tak: jestes zdzirowata bezboznica... ale za
          dalsze utrzymywanie bedziesz siedziala cicho i nie narobisz lipy w srod rodziny
          i ich znajomych

          maly szantazyk nie jest zly ;]

          zartuje oczywiscie :D:D
          • cori_celesti Re: poradzić sobie z rodzicami 18.04.09, 18:31
            :D
            dokładnie.
            a z moim zdzirowatym stylem życia jeszcze zarobię :P
    • maladalila Re: poradzić sobie z rodzicami 18.04.09, 18:07
      Tylko weź pod uwagę, że skoro współżyjesz, to możesz mieć dziecko i je także
      musisz jakoś utrzymać. Nawet jeśli "się zabezpieczasz", to nie masz stu procent
      pewności. Żebyś potem nie płakała, że nie wiesz, jak to się stało i co teraz
      będzie. Seks to dorosłość, a na to trzeba mieć środki utrzymania. Własne.
      • cori_celesti Re: poradzić sobie z rodzicami 18.04.09, 18:14
        Tak, rozumiem to, że mogę mieć dziecko. I że to dziecko bardzo wiele by
        zmieniło, wiem też jaki byłby wtedy mój ewentualny plan na życie, a Twój post
        jest próbą wytłumaczenia mi czegoś oczywistego, czego jestem świadoma, proszę
        raczej o odpowiedź na moje pytanie :)
      • tygrysio_misio Re: poradzić sobie z rodzicami 18.04.09, 18:15
        hoho...atak beretow?

        od kiedy to zeby wspolzyc trzeba skonczyc studia i podjac prace?

        a o sposobach planowania rodziny nie slyszeliscie?
      • 2szarozielone Re: poradzić sobie z rodzicami 18.04.09, 18:17
        Aaaa tam, przegięłaś z takim kazaniem. Mało kto czeka ze współżyciem do momentu
        aż będzie w stanie utrzymać zupełnie samodzielnie siebie i dziecko. Od tego jest
        antykoncepcja. Jak antykoncepcja zawiedzie, co jest rzadkim przypadkiem, no to
        niestety, pech. Trzeba zmienić plany - może zacząć pracowac po nocach, a może
        rzucić studia, a może zaciągnąć kredyt studencki, a może... Milion dwieście
        możliwości. Ale niekoniecznie trzeba to wszystko robić przed decyzją o
        uprawianiu seksu... Po cholerę? Po to ludzie wynaleźli pigułki, prezerwatywy i
        inne sposoby na zapobieganie ciąży.

        Serio - zaczęłaś uprawiać seks dopiero jak miałaś przyzwoite zarobki i umowę na
        czas nieokreślony? :)
        • envi Re: poradzić sobie z rodzicami 18.04.09, 18:24
          hmm, no i jak bys mieszkala w Europie to nikt oczywiscie by cie nie zmuszal do
          tego ze masz koniecznie urodzic dziecko bo zaszlas w przypadkowa niechciana
          ciaze, ale w PL to chyba nigdy nie bedzie legalne:)
          • amira43 Re: poradzić sobie z rodzicami 18.04.09, 18:28
            sorrki...nie omawiamy kwestii aborcji,tylko proby dorosłosci w kontekscie
            zamieszkania z chłopakiem:-))
            • goblin83 Re: poradzić sobie z rodzicami 07.05.09, 22:29
              Ja zacząłem współżyć na 100% z dziewczyną jak zarobiłem odpowiednią kwotę na
              ewentualny zabieg aborcji. Na szczęście niechciana ciąża się nam nie
              przytrafiła, dziewczyna brała tabletki i było ok.

              Wcześniej tylko oral i petting, też było bardzo fajnie i nie narzekaliśmy.
              • psc0 Re: poradzić sobie z rodzicami 08.05.09, 01:42
                hahaha.. Nie chciałam komentować tego wątku, ale ten post mnie powalił na kolana...
                "Zacząłem współżyć, kiedy wiedziałem, że będzie mnie stać na aborcję" - noo.. to
                się nazywa odpowiedzialność.
                Gratuluję Ci chłopie.. Gratuluję..
      • figgin1 Re: poradzić sobie z rodzicami 18.04.09, 18:47
        Rozumiem, że ty rozpoczęłaś współżycie dopiero po zdobyciu nieźle płatnej pracy?
    • 10iwonka10 Re: poradzić sobie z rodzicami 18.04.09, 18:32
      Jesli maja konserwatywne poglady to raczej ich nie zmienia pod
      wplywem rozmowy z toba.A poniewaz wciaz cie utrzymuja to jestes od
      nich zalezna. Albo powiedz to wprost ze planujecie zamieszkac razem
      i zobaczysz jaka bedzie ich reakcja.... Albo nie mow wogole - ale
      jesli jestes z nimi blisko i ich szanujesz to ukrywanie prawdy
      bedzie cie troche uwierac.
    • nsc23 Re: poradzić sobie z rodzicami 18.04.09, 18:46
      Ja swoich rodzicow poinformowalam, ze od tego i tego dnia ja i W zamieszkujemy
      razem. Jestem na ich utrzymaniu, w odleglym miescie, moglam ich oklamac, ale
      tego nie zrobilam, bo po co.
      Odciecie kasy w takim momencie przez rodzicow byloby dziecinada. To, ze daja Ci
      pieniadze nie znaczy, ze moga decydowac o Twoim zyciu.
      • forumowicz100 Re: poradzić sobie z rodzicami 18.04.09, 19:13
        Ja w takiej sytuacji, jak tylko zamierzałam zamieszkać razem
        powiedziałam o tym rodzicom. Nie mówiłam konkretnej daty tylko, że
        chciałabym, że zamierzamy zamieszkać itd, ale nie wiadomo kiedy nam
        sie uda itd. Powiedziałam tak kilka razy i po kilku miesiącach
        zamieszkaliśmy. Nie mieli nic przeciwko. Trzeba przygotować rodziców
        do takiej dla nich dziwnej "zmiany", muszą przetrawić, potem
        wszystko ok.
      • cytrynka_ltd Re: poradzić sobie z rodzicami 19.04.09, 14:53
        mogą nie dawać kasy. nic nie muszą, jak dziecko nie chce ich słuchać i uważa, że
        jest już dorosłe. jak pójdzie do pracy, będzie wstanie samodzielnie utrzymać się
        i swoje własne mieszkanie, to można powiedzieć o pewnej dorosłości. do tej pory
        ma słuchać rodziców i cieszyć się, że są łaskawi.
        fajnie ostatnio u Drzyzgi taki jeden gó...arz-16-sto latek, któremu odbiło
        trochę, powiedział dużo starszej i samodzielnie pracującej osobie, że ona nie
        zna życia:))))
        dobrze wszystkich ubawił. a, on znał życie tylko z imprez i nocnych wypadów:)))))
        • nsc23 Re: poradzić sobie z rodzicami 20.04.09, 12:48
          A pracodawcy tez musisz sie sluchac, bo daje Ci kase? Nie. No wlasnie.
          Rodzice, ktorzy szantazuja pieniedzmi tez nie sa chyba zbyt dojrzali, co?
          • madry11 Re: poradzić sobie z rodzicami 07.05.09, 14:26
            > A pracodawcy tez musisz sie sluchac, bo daje Ci kase?

            Kiepskie porównanie. Pracodawca w przeciwieństwie do rodziców nie daje kasy za
            darmo, czaisz różnicę?
            • nsc23 Re: poradzić sobie z rodzicami 07.05.09, 14:53
              Rozumiem, ze dopoki nie zaczeles zarabiac na siebie absolutnie we wszystkim
              sluchales sie rodzicow? Trudno mi w to uwierzyc.
        • turzyca Re: poradzić sobie z rodzicami 07.05.09, 17:13
          cytrynka_ltd napisała:

          > mogą nie dawać kasy. nic nie muszą, jak dziecko nie chce ich słuchać i uważa, ż
          > e
          > jest już dorosłe


          I tu sie wlasnie mylisz. Istnieje cos takiego jak obowiazek alimentacyjny
          rodzicow do konca nauki dziecka (nie dluzej jednak niz do 26 roku zycia). Czyli
          jesli dziecko jest na studiach dziennych i grzecznie te studia zalicza (bo
          studia wieczorowe i student-obibok to inna bajka), to rodzice sa zobowiazani do
          utrzymywania dziecka. Nawet jesli dziecko zrobilo sobie kolczyk w nosie i tatuaz
          na pol plecow, co niechybnie jest znakiem opetania.
          I dziecko moze pozwac rodzicow o zabezpieczenie jego bytu do konca studiow. A
          sadu naprawde nie obchodzi, kto bedzie mieszkal w sasiednim pokoju.
        • tojatojatoja Re: poradzić sobie z rodzicami 08.05.09, 08:44
          cytrynka_ltd napisała:

          > mogą nie dawać kasy. nic nie muszą, jak dziecko nie chce ich słuchać i uważa, ż
          > e
          > jest już dorosłe. jak pójdzie do pracy, będzie wstanie samodzielnie utrzymać si
          > ę
          > i swoje własne mieszkanie, to można powiedzieć o pewnej dorosłości. do tej pory
          > ma słuchać rodziców i cieszyć się, że są łaskawi.

          Ta opinia: "mogą nie dawać kasy. nic nie muszą" jest nieprawdziwa. Jest jeszcze w polskim prawie coś takiego, jak obowiązek alimentacyjny w stosunku do uczącego się dziecka. Oczywiście podawanie rodziców do sądu o alimenty to skrajność, której większość chciałaby uniknąć, ale tama możliwość prawna istnieje - przynajmniej do zakończenia studiów (dziennych oczywiście).

          Utrzymywanie dzieci do zakończenia edukacji, to obowiązek, a nie ŁASKA ze strony rodziców. A rodzice na pewno nie mają prawa do regulowania życia seksualno-emocjonalnego pełnoletniej w świetle prawa osoby. Tak więc dorosła osoba nie musi "się słuchać" rodziców w tej kwestii. Może brać pod uwagę ich zdanie, ale na pewno nie musi.
    • pati-888 Re: poradzić sobie z rodzicami 18.04.09, 20:10
      napisz cori ile masz lat?tak z ciekawosci..
      jesli chodzi o zamieszkanie ja mialam gdzies co powiedza rodzice-
      poprostu poinformowalam,moze nie drastycznie ale poinformowalam.
      wiec oni sie godzili ALE zawsze szantazowali mnie pieniedzmy.
      Ciezko jest bo nie mialam suoer jakiejs pracy wiec bylo mi
      ciezko,nmie starczalo czasami na cos,a oni wtedy juz nie
      interesowali sie mna.Niezaleznie od wieku -moje decyzje=moje
      konsekwencje.ja to rozumiem ale oni zawsze niezadowolenie pokazuja
      szantazem,na pocz.bylo mi ciezko..a oni juz sie wtedy mna nie
      interesowali..po cichu mysle liczyli ze zatesknie za wygodnym zyciem
      i wroce albo bede ppstepowala wg.ich zasad.proste,nie?
      mam uraz do dzis co sie przeklada na moje zycie z partnerem.
      • cytrynka_ltd bo najlepiej dzieci i nie tylko uczą się na własny 19.04.09, 14:56
        ch błędach.
        mądrzy rodzice wiedzą i wypuszczają swoje pociechy na wolność. niech samo pozna,
        co to jest życie i jak sobie w nim radzić. inaczej będą je mieli do końca życia
        na głowie i na garnuszku.
        nadopiekuńczość tylko szkodzi dzieciom.
    • annataylor Re: poradzić sobie z rodzicami 18.04.09, 20:23
      moja kolezanka ma ten sam problem, jej rodzice dali jasno do
      zrozumienia: jak nie beda mieli slubu, to moga pomarzyc o mieszkaniu
      razem, tym bardziej o jakimkolwiek seksie. biedna dziewczyna sie
      zareczyla, bo co miala zrobic? dodam, ze jej siostra w wieku 28 lat
      miala zakaz mieszkania ze swoim narzeczonym dopoki nie wziela
      slubu...moja kolezanka chce sie wyprowadzic, ma pieniadze, ale nie
      zrobi tego, bo po prostu slucha rodzicow...

      musisz sama podjac decyzje: czy jestes grzeczna coreczka czy
      zbuntujesz sie i postawisz na swoim, ale najpierw znajdz prace :)
    • pati-888 Re: poradzić sobie z rodzicami 18.04.09, 20:35
      moim zdaniem jasnym jest ze ze rodzice nie moga "kazac" jesli ma sie
      iles tam lat odpowiednich juz do swoich decyzji.Jesli ma sie
      prace,czyli podchodzi odpowiedzialnie i juz doroslo,nie moga nam
      zakazac.a jesli to robia sa nie fair bo kazdy ma prawo do swoich
      zycia,dezycji.Nawet jesli ma to pogorszyc relacje rodzinne mysle ze
      i tak trzeba pokazac ze nie moga nami rzadzic,manipulowac.Trzeba sie
      postawic.My ich szanujemy wiec oni powinni nas i nasze decyzje!
      Uwazam ze ludzie bez wlasnego zdania,niedojrzali badz slabi nie
      potrafia sie przeciwstawic rodzinie.My nie jestesmy isch wlasnoscia.
      Ja zawsze mialam twardy charakter i sie umialam postawic.Bylo
      ciezko,ale dokonalam mojego wyboru i zyje jak chce,po swojemu.To
      moje zycie.
      Inna sprawa jak rodzina szantazuje jak moja wtedy ma sie ten uraz i
      ja go wlasnie mam bo wowczas rodzina pokazuje ze albo nas nie
      szanuje,naszego zdania,zycia ale tez ze nie kocha nas
      bezingteresowna miloscia(,mimo wszytsko)a to jest moim zdaniem
      najgorsze.
    • alpepe zacznij się sama utrzymywać. 18.04.09, 20:44
      Wtedy możesz żyć z kim i jak chcesz, wtedy będzie to znaczyło, że dorosłaś. Na
      razie jesteś smarkulą, niezależnie od wieku.
    • uleczka_k Re: poradzić sobie z rodzicami 19.04.09, 13:58
      Jeśli chcesz się wyprowadzić od nich i utrzymywać sama - cóż Twoja sprawa, droga
      wolna. Pewnie się im to nie spodoba, ale skoro sama się utrzymujesz, to nie ma
      dyskusji. Jeśli jednak zamierzasz się wyprowadzić i nadal korzystać z ich
      funduszy, to nie licz na to, że będą zachwyceni, zrozumieją i się zgodzą. W
      takim wypadku, to oni rozdają karty i oni decydują o regułach gry. Potraktujmy
      to przez chwilę jak inwestycję: wydają pieniądze i decydują na co mają być
      przeznaczone. W tym wypadku inwestycją jesteś dla nich Ty i mają prawo w tym
      wypadku nie zgodzić się na rozwiązania, które według nich mogą nie być dla
      Ciebie korzystne. Uważam, że to jasna sprawa.
      Co do seksu - to już jest Twoja prywatna sprawa i akurat o tym nie musisz ich
      informować. Do czego ma im to posłużyć?
      Myślę, że najlepiej będzie, przy okazji różnych decyzji jakie będą Ciebie
      dotyczyć, kiedy niekoniecznie będziesz zgadzać się ze zdaniem rodziców jasno i
      wyraźnie komunikować, że masz inne spojrzenie, a skoro sprawa dotyczy Ciebie to
      należy Twoje zdanie też brać pod uwagę, podkreślaj wtedy swój wiek. Staraj się
      zrobić to spokojnie. Jedna rozmowa, choćby najszczersza niczego nie załatwi i na
      pewno nie doprowadzi do szybkich zmian. Nie da się zmienić czyjegoś myślenia w
      trakcie jednej rozmowy, musisz dać im czas na przetrawienie tego. A to nie
      będzie łatwe ani przyjemne. Nie obejdzie się bez sprzeczek, zgrzytów i wyrzutów.
      Ale musisz być konsekwentna, tylko wtedy zrozumieją, że jesteś silną, dorosłą
      osobą. Mówię tak z własnego doświadczenia córki konserwatywnych rodziców.
    • cytrynka_ltd jeśli chcesz wyprowadzić się z domu i będziesz sam 19.04.09, 14:43
      a na siebie pracować i na potencjalne dzieci, to możesz sobie myśleć, że jesteś
      dorosła. do 18-stego roku życia, twoi prawni opiekunowie-rodzice mają nad tobą
      prawna władzę.
      ale, pamiętaj, że bierzesz sama odpowiedzialność za swoje życie i przyszłość.
      zastanów się, czy ten chłopak jest odpowiedzialny i możesz na nim polegać.

      a, rodzice, kiedy skończysz 18 lat, nic już nie muszą. ale, właśnie na tobie
      może spocząć obowiązek alimentacyjny i opieka nad nimi:)
      • nsc23 Re: jeśli chcesz wyprowadzić się z domu i będzies 20.04.09, 12:54
        Coz za bzdura. Rodzice maja obowiazek swoje dziecko utrzymywac do konca jego
        edukacji, pod warunkiem, ze nie dluzej niz bodajze 26. rok zycia. Takze mozna
        sie wyprowadzic na swoje za kase rodzicow, tylko jezeli miedzy dziecmi a
        rodzicami dochodzi do spraw o alimenty, to chyba uklad jest troche chory i moze
        warto po prostu popracowac nad komunikacja?
        • a.bc Re: śmiac mi sie chce:) 20.04.09, 13:31
          Dobre podejście, jestem dorosła ale...
          no właśnie to ale:)
          Współzyjesz z chłopakiem a nie potrafisz zarobic na chleb dla siebie?
          A co prezerwatywy tez kupujesz z kieszonkowego?
          Jak widać z tego co napisałaś dorosła to ty nie jestes, bo pojmujesz
          świat jak dziecko czyli brać wszystkie przyjemnosci natomiast
          zmartwienia i cała reszte zostawić na głowie rodziców...
          Wiesz co, to nie chodzi o twoich rodziców i ich staroswieckie
          podejście tylko o to,ze jestes młoda i głupia, zatem dorosnij
          dziecko, skończ szkołe, zacznij na siebie zarabiac a potem mów o
          dorosłym zyciu:)
          A swoja droga to spodziewasz sie tego,ze rodzice dadza ci kaskę na
          mieszkanie, jedzenie i ciuchy jak zamieszkasz ze swoim facetem???I
          do tego bedą zachwyceni twoim postępowaniem?
          śmiac mi sie chce :)
          • nsc23 Re: śmiac mi sie chce:) 20.04.09, 13:34
            To do mnie? To troche jak kula w plot...
          • sundry Re: śmiac mi sie chce:) 20.04.09, 14:04
            Obawiam się,że nie wszyscy uprawiający seks zarabiają na siebie:)
          • agattka_84 Re: śmiac mi sie chce:) 07.05.09, 12:46
            > Współzyjesz z chłopakiem a nie potrafisz zarobic na chleb dla
            siebie?

            Czy Ty zaczęłaś współżyć dopiero wtedy, gdy byłaś w stanie W PEŁNI
            na siebie zarobić?
        • a.k.77 Re: jeśli chcesz wyprowadzić się z domu i będzies 07.05.09, 22:37
          Nie do końca na temat ale sprostuję: obowiązek alimentacyjny
          rodziców wobec dzieci nie jest ograniczony wiekiem dzieka (skąd wy
          bierzecie te 26 lat?) tylko moliwością samodzielnego utrzymania się-
          to bardzo duże uproszczenie, bo sąd bada w takim przypadku czy
          dziecko nie naciąga rodziców mogc już się utrzymać i tylko w celu
          otrzymywania środków przeciągać naukę - np gdy ma już zawód.
    • joanna29 Re: poradzić sobie z rodzicami 20.04.09, 13:59
      Myslę, że ważną rolę bedzie odgrywać czy:
      - Twoi rodzice znają chłopaka
      - jaki macie staż związku
      - jakie macie plany na przyszlosc
      Jeżeli Twoi rodzice są konserwatywni, a dla Ciebie wspólne
      mieszkanie to zabawa to bedzie im to trudno przełknąć.

    • kaqkaba Re: poradzić sobie z rodzicami 07.05.09, 11:21
      Dorosła będziesz jak się będziesz sama utrzymywać.
    • panistrusia Re: poradzić sobie z rodzicami 07.05.09, 12:08
      TO zależy.
      Jeśli chrześcijańskie poglądy mają dość mocno ugruntowane, to
      przygotuj się do rzeczowej dyskusji: przeczytaj sobie np. 'Miłość i
      odpowiedzialność' Wojtyły i wytłumacz im racjonalnie, dlaczego Ty nie
      chcesz tak, jak jest w moralności chrześcijańskiej.

      Jeśli oni są natomiast 'Dulskimi' a Ty w sumie nie wybierałaś między
      światopoglądami, tylko uznałaś ich moralność za efekt bycia 'starej
      daty', to posłuchaj rad udzielonych powyżej.

      Co do krzyżówek (umiejący umotywować swoją postawę rodzice i córka
      idąca 'za głosem pokolenia', zaściankowi rodzice i świadomie
      odrzucająca moralność chrześcijańską córka) - jest za wcześnie rano,
      żeby mi się chciało doradzać;)
    • akselbant Re: poradzić sobie z rodzicami 07.05.09, 12:23
      Ja oznajmiłam rodzicom, że zamieszkam z moim mężczyzna, chociaż moja
      rodzicielka jest dość konserwatywna i byłam pewna, że nie przejdzie
      to -delikatnie mówiąc - bez echa. Jednak wybrałam odpowiedni moment -
      tuż po powrocie z 4-miesięcznego pobytu zarobkowego na Wyspach.
      Miałam dobry start na kilka miesięcy i wiedziałam, że nie musi dojść
      do sytuacji, w której będę musiała prosic ich o pieniądze, co byłoby
      tym bardziej niezręczne, jeśli byliby bardzo przeciwni mojej
      decyzji.. To bylo rok temu, teraz już normalnie pracuję i wszystko
      układa się świetnie, a rodzice jakos przywykli;)
    • agrafka-1 Re: poradzić sobie z rodzicami 07.05.09, 12:57
      Bardzo mi sie podobaja niektore wpisy :D Usmialam sie przednio, dziekuje.
      Najbardziej te o doroslosci i zarabianiu na siebie. Mam juz prawie 30stke na
      karku, utrzymuje mnie maz, bo tak ustalilismy, ja zajmuje sie domem i naszym
      malym dzieckiem. NIE zarabiam na siebie - czy to znaczy, ze nie jestem dorosla i
      nie mozemy uprawiac seksu? Doroslosc nie zalezy od pieniedzy, tylko od
      "doroslych" i trafnych w danej sytuacji decyzji.
    • gronostaj8 najpierw dorośnij :) 07.05.09, 12:59
      > Z tym, że niestety oni mnie utrzymują i muszę (co więcej, chcę bo szanuję ich)
      > liczyć się z ich zdaniem.

      Póki cię utrzymują to musisz grać wg ich zasad i tyle. Chcesz być dorosła i być traktowana jak dorosła? To zarabiaj na siebie i wtedy możesz żyć jak chcesz.
      • nsc23 Re: najpierw dorośnij :) 07.05.09, 13:07
        Póki cię utrzymują to musisz grać wg ich zasad i tyle. Chcesz być dorosła i być
        > traktowana jak dorosła? To zarabiaj na siebie i wtedy możesz żyć jak chcesz.

        Kto tak powiedzial? Naprawde nie rozumiem skad bierze sie myslenie, ze zyjac za
        pieniadze rodzicow trzeba ich we wszystkim sluchac. I na studia tez pojdziesz
        kompletnie rozne od Twoich zainteresowan, bo mamusia Ci kaze? Bez jaj. Jezeli
        rodzice sa na tyle niedojrzali, zeby podejmowac za dziecko decyzje, to ja bardzo
        wspolczuje.
        • gronostaj8 Re: najpierw dorośnij :) 07.05.09, 13:14
          Ale kto tu mówi o edukacji?
          Przecież ona chce zamieszkać z chłopakiem razem, co rodzicom nie za bardzo się podoba bo to oni za nia płacą.

          Tym światem rządzi pieniądz i ten który go daje oczekuje szacunku i może stawiać warunki.
          Są 3 drogi:
          - być na łasce rodziców i być dzieckiem które musi ich słuchać
          - być utrzymywana przez męża, a w zamian wychowywać dzieci/prać/gotować.
          - pracować i być zależna od szefa/szefowej 8 godzin dziennie a potem można robić co sie chce.
          • nsc23 Re: najpierw dorośnij :) 07.05.09, 13:34
            Mozna jeszcze miec normalnych rodzicow, ktorzy akceptuja wybory dzieci i
            rozumieja, ze dziecko niekoniecznie musi robic wszystko tak, jak oni sobie wymysla.
            Studia byly tylko przykladem - bo skoro nie mozna zamieszkac z chlopakiem, bo to
            nie zgodne ze zdaniem rodzicow, to czemu ze studiami mialoby byc inaczej?
            Dla mnie sytuacja, w ktorej rodzice mieliby decydowac za dziecko nie jest zdrowa.
      • moniowiec Re: najpierw dorośnij :) 07.05.09, 13:16
        ja wprowadziłam się do mojego chłopaka po zaręczynach, byłam na ostatnim roku dziennych studiów i juz utrzymywałam się sama (praca w biurze) - można jak się chce. rodzice trochę krzywo patrzyli ale wyrazili zgodę, bo znali nasze plany
    • masher Re: poradzić sobie z rodzicami 07.05.09, 13:15
      ty chcesz kogos uswiadamiac? to slowo tutaj nijak nie pasuje:] mozesz ich
      poinformowac, zapytac, porozmawiac na temat... uswiadamiac? heh z takim
      podejsciem to wybacz, ale nie masz o czym z nimi rozmawiac.

      i coz ci powiedziec, utrzymuja cie, moga przestac :) nie maja obowiazku
      utrzymywac doroslej osoby. skoro czujesz sie na tyle dorosla aby samostanowic o
      sobie to musisz sie z tym liczyc ze jesli czegos nie beda pochwalac to moga
      wycofac sie ze sponsorowana twoch zabaw:) a moga wrecz przeciwnie, polubic tego
      mlodego czlowieka... ale ty pewnie chcesz ich uswiadamiac. mloda jeszcze jestes
      i przyjmij ponizsze slowa do serca- za smarkata do tego skoro rodzicow chcesz
      uswiadamiac i jeszcze sie sama nie utrzymujesz :]
    • xolaptop Rodzice to nie głupcy. 07.05.09, 13:30
      Rodzice mają doświadczenie ze swojego życia, z życia swoich znajomych, rodziny,
      w sumie często z życia przynajmniej dwóch pokoleń. Co z tego wynika? Właśnie to,
      że rodzice dobrze wiedzą, że w razie Twoich niepowodzeń życiowych oni będą
      ponosić ich skutki. Nie mam tu na myśli niechcianej ciąży, tylko bardzo
      przyziemne sprawy, np. takie, że jeśli rozstaniesz się z tym kolegą, stracisz
      pracę, wrócisz mieszkać do nich, a nie do rodziców tego kolegi, z którym mieszkałaś.
      Rodzice widzą, że nie jesteś samowystarczalna, a więc i dorosła, co znaczy, że
      nie chcą mieć przez ciebie nie swoich kłopotów.
    • zloty.strzal Re: poradzić sobie z rodzicami 07.05.09, 13:32
      To forum jest rewelacyjne. Zero seksu, dopóki nie będziesz miała umowy na czas
      nieokreślony i kredytu na mieszkanie:D
    • rzmija Re: poradzić sobie z rodzicami 07.05.09, 14:19
      Nie wiem jaka jest uniwersalna zasada przeprowadzana takich rozmów z rodzicami.
      Mogę jedynie napisać jak wyglądało to u mnie. Ja wyjaśniłam rodzicom, że
      zamierzam się przeprowadzić do lubego ze względu na fakt, iż mieszka obok mojej
      uczelni i nie będę tracić godziny na dojazd na zajęcia. Powiedziałam wprost, że
      ja i tak często u niego nocuję więc lepiej dorzucać się do czynszu niż płacić za
      wynajem mojego pokoju plus narażać lubego na dodatkowe koszta. Wydaje mi się, że
      argument mieszkamy razem czyli płacimy mniej jest całkiem dobry bo rozsądny.
      Sporo zależy też od tego czy rodzice lubią i akceptują twojego partnera. Na
      pocieszenie powiem Ci, że mój bardzo religijny ojciec pogodził się w końcu z
      faktem, że córka żyje w "grzechu ciągłym". Powodzenia!
    • stokrota113 Re: poradzić sobie z rodzicami 07.05.09, 14:50
      Moi rodzice mają podobne poglądy do Twoich rodziców. Zamieszkałam z chłopakiem
      ale powiedziałam im, że to są dwa osobne pokoje w jednym domu. Pech chciał, że
      złożyli nam niezapowiedzianą wizytę i przekonali się jak jest. Powiedzieli, że
      im się to nie podoba, że mamy się w rodzinie nie afiszować. A później pogodzili
      się, nie było gadania i pomagali. Więc chyba po prostu trzeba to zrobić nie
      czekając na ich błogosławieństwo bo takiego raczej nie uzyskasz.
    • starucha_izergiel Re: poradzić sobie z rodzicami 07.05.09, 14:54
      A ja rozumiem Twoich rodziców! Co więcej, znam bardzo wiele podobnych historii
      kiedy rodzice nie chcieli się zgodzić na taki układ (włącznie z moimi) i mimo,
      że kiedyś się wściekałam, teraz (z perspektywy około 6lat) cieszę się, że tak
      wyszło.

      Ze swoim facetem zamieszkałam w wieku 25 lat, mogłam wcześniej, ale nie miałam
      wtedy odpowiedniego faceta:) Z tym, z którym chciałam zamieszkać w wieku 20 lat,
      3 lata później już nie chciałam. Od 23 r.ż. utrzymuję się sama, teraz nawet
      dopłacam rodzinie, bo zarabiam więcej.

      Własne dziecko mam dopiero w brzuchu, ale za 20 lat, podobnie jak Twoi rodzice,
      nie pozwolę mu bawić się w dom za moje pieniądze.. Taki związek, gdzie
      parka żyje sobie za cudzą kasę jest dość mocno degenerujący. Pójście na łatwiznę
      wyzwala lenia. Potem młodzi będą chcieli sobie kupić większe wyro - będą
      uderzać do rodziców, jak im się dzieci urodzą - babcia z dziadkiem przecież
      pomogą. I tak już się przyzwyczają do dobrego. Kiedy ktoś się decyduje na
      zamieszkanie razem, musi być wystarczająco dojrzały i odpowiedzialny, a przede
      wszystkim niezależny finansowo.

      Życie w pojedynkę na studiach jest budujące, uczące samodzielności i
      odpowiedzialności. Naucz się najpierw tego, uniezależnij się finansowo i wtedy
      przyjdzie czas na stały związek.
      • delegatka Re: poradzić sobie z rodzicami 07.05.09, 14:59
        Bardzo mi sie podoba to co napisalas. Ja niestety nie mialam okazji nigdy
        pomieszkac sama (nie liczac 9 miesiecy na wymianie studenckiej, ale to w
        akademiku) i troche tego zaluje.

        Autorko watku - jeszcze zdazycie sie ze soba namieszkac do obrzydzenia. Narazie
        ciesz sie tym co masz i nie probuj oszukiwac rodzicow.
      • alienka20 Re: poradzić sobie z rodzicami 07.05.09, 18:05
        Mój ojciec twierdził 4 lata temu, że studiuję i pracować będę dla niego i na
        niego :P. A rządzić się będę, jak będę miała swój dom, samodzielne utrzymanie
        nie wystarcza. LOL..I tak zrobiłam, co chciałam, sparzyłam się, mimo wszystko
        uważam, że było warto. Przynajmniej nie zostawił mnie z brzuchem, tak jak swoją
        obecną żonę :P i dowiedziałam się, na jakie typy zwracać szczególną uwagę.
        A nie taniej, żeby się pobawili, a jak im się nie spodoba
        towarzysz/towarzyszka rozeszli się bez takiego huku i męczarni, jak w przypadku
        rozwodu? Po co ten ślub, skoro po 3 miesiącach mają się rozwieść? Żeby sąsiadki
        nie gadały? Ja mam w nosie panie Dulskie, które patrzą po innych, a jej córka
        czy syn ledwo zawodówkę skończyły, zięć w więzieniu za rozbój siedzi, a synek
        pije pod sklepem. I one oczywiście są bardziej moralne niż ja.
        Ja od swoich rodziców nie biorę więcej niż mi potrzeba, prawie w ogóle - czasem
        tylko może 20 zł na bilet do szkoły dostanę. Nie wiem czemu, ale wolałam
        przebiedować i odpuścić sobie kino, niż prosić o pieniądze (nawet moja mama
        wścieka się, jak chomikuję pieniądze od "Mikołaja" ;)).
        Aha, samodzielności człowiek uczy się z dala od domu rodzinnego - jakieś 200
        km około, bo nie ganiasz do mamy, żeby przyszyła ci guzik, tylko bierzesz nitkę
        i igłę w rękę i sam to robisz - podobnie wiele innych spraw. Im dalej od domu,
        tym silniejszy instynkt przetrwania. To, z kim mieszkasz nie ma najmniejszego
        znaczenia, bo sam czy we dwoje, o swoje interesy trzeba dbać i nie oglądać się
        na nikogo.
        Po wcześniejszych doświadczeniach wolę wiedzieć na zapas, w co się pakuję,
        niż później siedzieć kątem u rodziców z dzieckiem, bo mu się nagle po ślubie
        odwidziało, bo go maltretuję psychicznie prosząc o zachowanie porządku w pokoju
        - takich przykładów znam mnóstwo.
        A poza tym, nie wszyscy są tacy rozwydrzeni, żeby ciągle się na rodziców
        oglądać i ich kasę.
        • starucha_izergiel Re: poradzić sobie z rodzicami 07.05.09, 18:47
          > A nie taniej, żeby się pobawili, a jak im się nie spodoba
          > towarzysz/towarzyszka rozeszli się bez takiego huku i męczarni, jak w przypadku
          > rozwodu?


          Taniej czy drożej, - nie ważne. Ważne, kto za tę zabawę płaci.

          Po co ten ślub, skoro po 3 miesiącach mają się rozwieść?

          A kto tu mówi o ślubie?

          Ja mam w nosie panie Dulskie, które patrzą po innych, a jej córka
          > czy syn ledwo zawodówkę skończyły, zięć w więzieniu za rozbój siedzi, a synek
          > pije pod sklepem. I one oczywiście są bardziej moralne niż ja.


          Ale o co Ci znowu chodzi? Nikt się nawet o sąsiadkach nie zająknął. A tak swoją
          drogą - w fajnej dzielnicy mieszkasz, że masz takich sąsiadów...


          > Ja od swoich rodziców nie biorę więcej niż mi potrzeba, prawie w ogóle - czasem
          > tylko może 20 zł na bilet do szkoły dostanę. Nie wiem czemu, ale wolałam
          > przebiedować i odpuścić sobie kino, niż prosić o pieniądze (nawet moja mama
          > wścieka się, jak chomikuję pieniądze od "Mikołaja" ;)).


          No i dobrze, tak powinno być.

          To, z kim mieszkasz nie ma najmniejszego
          > znaczenia, bo sam czy we dwoje, o swoje interesy trzeba dbać i nie oglądać się
          > na nikogo.


          Owszem, jest duża różnica - ogromna nawet bym powiedziała. Życie we dwoje wymaga
          znacznie więcej odpowiedzialności, bo odpowiada się nie tylko za siebie, ale
          trzeba się także liczyć z partnerem i to drugie czasami jest trudniejsze niż się
          wydaje.

          > Po wcześniejszych doświadczeniach wolę wiedzieć na zapas, w co się pakuję,
          > niż później siedzieć kątem u rodziców z dzieckiem, bo mu się nagle po ślubie
          > odwidziało, bo go maltretuję psychicznie prosząc o zachowanie porządku w pokoju
          > - takich przykładów znam mnóstwo.



          No i właśnie o tym piszę. Do poważnego związku trzeba najpierw dorosnąć
          psychicznie - najlepiej samemu - bez testowania kolejnych partnerów i zabawy w
          dom za cudzą kasę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka