Dodaj do ulubionych

natchniona watkiem o porodach...

02.05.09, 15:31
chcialabym wam objawic moje odczucia w tej kwestii

wcale nie boje sie bolu...wrecz w pewnych sytuacjach lubie go.. patrze na
swiat bardzo biologicznie, wiec wszelkie niuanse przyrody sa dla mnie
arcyciekawe ;]

jedyne co sprawia,ze na mysl o tym,ze mialabym byc w ciazy niefajnie mi... to
jest to co po porodzie

kompletnie nie mam zadnych ciagawek ku malym dzieciom... wrecz wydaja mi sie
one brzydkie jak cholera i "nieciekawe osobowosciowo"

lubie dzieciaki kiedy sa juz podrosniete, kiedy mozna pokazywac im swiat,
tlumaczyc zawilosci natury, dzialanie ich organizmu... ksztaltowac ich siatopoglad

dopoki dziecko nie osiagnie takiego wieku, w ktorym moglabym z nim
porozmawiac, obejrzec "byl sobie czlowiek", "bylo sobie zycie" lub cos
takiego... to dziecko wydaje mi sie raczej uporczywym obowiazkiem, niz
przyjemnoscia

kompletnie nie moge zrozumiec co laski widza w tych malych, brzydkich
dzieciach... ale tez malych psach i kotach (do pewnego stopnia rozwoju)..
lubie koty niesamowicie, ale kiedy sa juz duze i maja swoje cechy
charakteru... takie male, ledwo stojace na nogach sa dla mnie bleee...

kiedys tak nie mialam.. ale to chyba ze wzgledu na to,ze mloda bylam i nie
zdawalam sobie sprawy z obowiazkow matek malych dzieci... teraz kiedy wizja
takiego zycia jest przede mna coraz bardziej poprostu coraz mniej czuje sie na
silach...zaczyna mnie to przerazac

chcialabym urodzic juz takie 4 letnie dziecko... no nawet 2 letnie o ile
bedzie bardzo inteligentne ;]

wredna jestem i paskudna... i przerazam sama siebie... przeraza mnie to,ze mam
wszytsko na odwrot ;]

czy jestem nienormalna?
Obserwuj wątek
    • olka0306 Re: natchniona watkiem o porodach... 02.05.09, 15:37
      Wiesz zawsze jest możliwość adopcji:)
      Faktem jest że dziecko do momentu w którym można z nim sensownie pogadać może
      być mało ciekawe ale ja jakoś widzę w tym ten cały urok a znów jeśli chodzi o
      poród jestem przerażona:)
      • w_miare_normalna Re: natchniona watkiem o porodach... 02.05.09, 22:38
        swoje to swoje.
        instynktu macierzyńskiego nie można się nauczyć to przychodzi z
        czasem.
    • wimperga Re: natchniona watkiem o porodach... 02.05.09, 15:39
      Może się zdziwisz ale większość moich znajomych ma/miała tak jak Ty. Czyli
      chciała pójść do sklepu i powiedzieć:"Poproszę tego ślicznego 3/4/5 latka":).
      • tygrysio_misio Re: natchniona watkiem o porodach... 02.05.09, 15:43
        a ja zazwyczaj widze zdziwienie, ze nie glupieje na widok takiego malego dziecka
        i nie pcham łap tylko patrze sobie i pytam czy jest wredne i daje popalic
        rodzicom ;]
        • wimperga Re: natchniona watkiem o porodach... 02.05.09, 16:39
          tygrysio_misio napisała:

          > patrze sobie i pytam czy jest wredne i daje popalic
          > rodzicom ;]

          cóż, moje mają 4 i 5 lat i ich ulubionym zajęciem jest odpytywanie mnie z
          angielskich słówek i budowy Układu Słonecznego:P
          • melixsa Re: natchniona watkiem o porodach... 02.05.09, 17:08
            Zapewniam, że 9 miesięcy ciąży i poród, to o wiele większy hardcor niż się
            wydaję. Sama urodziłam 3 tygodnie temu i nigdy bym nie przypuszczała, że "bycie"
            w ciąży i rodzenie jest tak ciężkie :)

            Podpisuję się, że dzieci jakoś nigdy mnie nie kręciły. Nie bawiło mnie patrzenie
            na niemowlaki, nie zachwycałam się nimi, ba- nigdy nie miałam żadnego dziecia na
            rękach, aż do teraz.

            Ale kiedy już urodzi się TWOJA pociecha przychodzi coś takiego dziwnego jak
            miłość matki do dziecka. I wcale się nie przejmujesz tym, że ten szkrab jest jak
            pluszowy miś pod względem dogadania się. Po prostu kochasz i akceptujesz :)
            • feminasapiens Re: natchniona watkiem o porodach... 02.05.09, 18:13
              melixsa napisała:

              > Zapewniam, że 9 miesięcy ciąży i poród, to o wiele większy hardcor
              niż się
              > wydaję.

              9 miesięcy ciąży to najbardziej magiczny czas w fizjologicznym życiu
              kobiety, polecam jak najbardziej, zwłaszcza te miesiące kiedy czuje
              się ruchy płodu.

              A poród, pomijając aspekty "hardkorowe" to kulminacja tej magii.
              • skarpetka_szara Re: natchniona watkiem o porodach... 06.05.09, 19:10
                > A poród, pomijając aspekty "hardkorowe" to kulminacja tej magii.


                Zaraz sie zrzygam!
        • skarpetka_szara Re: natchniona watkiem o porodach... 06.05.09, 19:08
          Ja zupelnie mysle tak samo jak ty!! hahaha,

          Moja siostra ciosteczna sie obrazila na mnie bo nie komentowalam
          jej KAZDEGO zdjecia na NK (a wkleila ich z 40) jej nowo-narodzonego
          dziecka. Mi sie wydawal taki sam na KAZDYM zdjeciu, ale dla niej
          to bylo takie przezycie jakby niepokalanie poczela Jezusa
          Chrystusa!!!

          Z opowiadan innych matek wnioskuje ze: polowa z nich "zakochuje"
          sie w swoim dziecku jak tylko go zobaczy - czyli wlasnie takiego
          brzydkiego, zmarszczonego, taka szkarade,

          A druga polowa matek wyrabia milosc z czasem, gdy znajdzie
          konekcjie z dzieckiem.
    • jagoda_pl Re: natchniona watkiem o porodach... 02.05.09, 17:55
      Tygrysiu, uściskam Cię:)!

      No kurczę mam tak samo. Takie już paroletnie dziecko, co coś tam sobie już po swojemu rozumuje, to jest fajne, a te młodsze... bleee... Dziś mnie mama do wózka sąsiada przywoływała, abym się oswajała, ale moje oczy po raz kolejny ujrzały takiego "robala".
      Nie pozostaje mi nic innego jak wierzyć, że swoje pokocham dzięki pierwotnemu instyntowi.
      Choć nie ukrywam, że obawiam się, że tak się może nie stać i że dopadnie mnie depresja poporodowa. Nie boję się porodu, a boję się zagrożonej ciąży (leżenie przez wiele miesięcy, czyli permanentny dół) i właśnie tego, że to dziecko odrzucę.

      Co do adopcji to się ostatnio dowiedziałam, że w Polsce wcale nie ma wielu dzieci do zaadoptowania. Są dzieci w domach dziecka, ale z nie uregulowaną sytuacją prawną, więc ich nie można przygarniać... Stąd też spotkałam się z oburzeniem, że ktoś kto może mieć dzieci nie powinien nawet rozważać tej opcji, bo się zabiera dzieci ludziom bezpłodnym. Ech...
    • prezes_pan Re: natchniona watkiem o porodach... 02.05.09, 22:40
      Nie ma to jak bełkotać na forum bez sensu, trzy po trzy para
      piętnaście, co tam mi się we łbie lasuje.
      • monikatra Re: natchniona watkiem o porodach... 06.05.09, 22:19
        i ja to samo pomyslałam. Nie raz aż śmiac sie chce, jak ludzie lubią
        uważać sie za wyjatkowego, nietuzinkowego, albo i czasem
        nienormalnego człowieka, choć sa tacy przeciętni.
    • kitek_maly Re: natchniona watkiem o porodach... 02.05.09, 22:42

      Spox, też tak mam.
      I mam ogromną nadzieję, że jak przyjdzie na mnie czas, to jednak hormony
      sprawią, że będę się zachwycać każdą pierwszą kupką itp, bo jak nie, to będę się
      męczyć. ;)
    • varna771 Re: natchniona watkiem o porodach... 03.05.09, 00:51
      nie mam instynktu macierzyńskiego (wcale nie ubolewam nad tym
      faktem) nie lubię dzieciaków i nie chce ich mieć.
    • crazyrabbit Re: natchniona watkiem o porodach... 03.05.09, 01:01
      Nie chcesz, nie ma przymusu rodzenia dzieci :)

      W sumie, gdyby mnie 15 lat temu nie zdarzyła się "wpadka", też bym
      pewnie dzieci nie miała.
      A tak mam swoją Potworę i bardzo się cieszę, że matka natura
      sprawiła mi takiego psikusa :)

      Ale doskonale Cię rozumiem.
    • jan_hus_na_stosie Re: natchniona watkiem o porodach... 03.05.09, 01:09
      Tak sobie przeczytałem wszystkie wypowiedzi i myślę, że to lepiej nawet dla
      dzieci będzie jak niektóre panie jednak zrezygnują z macierzyństwa.
      • rachela25 Re: natchniona watkiem o porodach... 04.05.09, 01:48
        nie przepadałam ze dziećmi , jak urodziłam swoje to ciężko mi było
        cholernie , nie miałam cierpliwości, dziecko nie było pępkiem
        świata,jak płakał doprowadzał mnie tym do szału. Teraz ma prawie 2
        lata i jest lepiej, choć czasami wpadam w szał jak ryczy i nie
        wiadomo o co mu chodzi. Ale wszyscy moi znajomi twierdzą że
        najlepsze są niemowlaki -bo nic nie mówią . 4 letnie dziecko zadaje
        milion pytań dziennie, i wierz mi że każdy by stracił cierpliwość :)
      • tylna.szyba Re: natchniona watkiem o porodach... 06.05.09, 11:07
        Drogi Janie, macierzynstwo ma rozne barwy i odcienie. Nie zawsze jest
        swiadome i nie zawsze odpowiednie instynkty zaskakuja od samego
        poczatku. Gazetowa propaganda macierzynstwa nijak sie ma do
        rzeczywistosci, takze wiele kobiet nawet nie odwazy sie wyznac
        prawdziwych odczuc wobec bycia matka i wobec wlasnych dzieci.
    • wana Re: natchniona watkiem o porodach... 04.05.09, 15:42
      Ależ moja droga, nie jestes wyjątkiem :-)To zupełnie normalna
      reakcja, ja też tak miałam ;-))) Z własnym dzieckiem jest tak, że
      jak już się je ma "od początku", to się je traktoje inaczej, niż
      cudze w takim samym stopniu rozwoju i świata się poza nim (w
      eozsądnych granicach, ja tez wyrodna jestem) nie widzi:-)
      Nie przejmuj się, jesteś normalna :-)
    • hermina25 Re: natchniona watkiem o porodach... 04.05.09, 15:53
      Rozumiem Cie Misio doskonale...
      U mnie w rodzinie pojawiło się takie małe cóś i zostałam zmuszona przypilnować
      tego ( ma jakieś 19 mm ) ...kurcze no zupełnie nie wiedziałam co
      robić...biegałam za tym nieporadnie,udzielałam zdawkowych informacji na
      niezwykle elokwentne pytania w stylu -to to?
      I modliłam się,żeby ktoś mi dal instrukcję obsługi do postępowania z mini
      człowieczkiem...
      I tak teraz patrzę na siebie-w życiu nie jestem gotowa do posiadania
      potomstwa-raz boję się porodu...ale faktycznie mniejsza o to...potem to dopiero
      musi być hard core :D -rzyganie,kupy,nieprzespane noce w efekcie
      zmęczenie,stagnacja zawodowa i brak czasu na własne przyjemności i w imię czego
      przepraszam?
      W chwili obecnej nie chce mieć dzieci...nawet takiego 5 latka,bo ograniczy to
      mnie i całe moje życie...
      brrr
    • mahadeva a ja w ogole nie chce miec dzieci :) 04.05.09, 18:22
      wcale nie jestes nienormalna, trudno mi zrozumiec, jak swiadomi ludzie z wlasnej
      woli chca miec dzieci... przeciez to w pełni opierzony masochizm
      • jan_hus_na_stosie Re: a ja w ogole nie chce miec dzieci :) 05.05.09, 10:09
        Szkoda, że Twoja matka nie miała takich samych poglądów jak Ty :)
        • hermina25 Re: a ja w ogole nie chce miec dzieci :) 05.05.09, 11:29
          jan_hus_na_stosie napisał:

          > Szkoda, że Twoja matka nie miała takich samych poglądów jak Ty :)

          Twoja pewnie do tej pory żałuje decyzji o porodzie :)))
          • jan_hus_na_stosie Re: a ja w ogole nie chce miec dzieci :) 05.05.09, 13:17
            hermina25 napisała:

            > Twoja pewnie do tej pory żałuje decyzji o porodzie :)))

            Moja to nie Twoja na szczęście :]
        • kitek_maly Re: a ja w ogole nie chce miec dzieci :) 05.05.09, 11:36

          jan_hus_na_stosie napisał:

          > Szkoda, że Twoja matka nie miała takich samych poglądów jak Ty :)

          Wiesz co, to było po prostu chamskie...
          • jan_hus_na_stosie Re: a ja w ogole nie chce miec dzieci :) 05.05.09, 13:15
            kitek_maly napisała:

            > Wiesz co, to było po prostu chamskie...

            To nie było chamskie, to było adekwatne do postu niemądrego mahadevy. Szkoda, że
            w jej poście nie dostrzegłaś nic negatywnego a w moim razi Cię rzekome chamstwo.
            • hermina25 Re: a ja w ogole nie chce miec dzieci :) 05.05.09, 15:45
              a co dostrzegłeś negatywnego w poście mahadevy??
              O ile się nie mylę,każdy ma prawo do wyrażania subiektywnej opinii
              • jan_hus_na_stosie Re: a ja w ogole nie chce miec dzieci :) 05.05.09, 15:55
                hermina25 napisała:

                > a co dostrzegłeś negatywnego w poście mahadevy??
                > O ile się nie mylę,każdy ma prawo do wyrażania subiektywnej opinii

                No to Cię oświecę bo widzę, że nie kumasz. Subiektywna opinia to gdyby napisała,
                że nie chce mieć dzieci. Ale ona na tym nie poprzestała, ludzi którzy chcą mieć
                dzieci nazwała opierzonymi masochistami czyli także swoją matkę, która widocznie
                też była masochistką skoro zdecydowała się ją urodzić i wychować.
                • tygrysio_misio Re: a ja w ogole nie chce miec dzieci :) 05.05.09, 16:00
                  czyli uwazasz,ze Tylko Ci mozna wypowiadac sie negatywnie o pogladach innych...
                  oni natomiast maja popelnic samobojstwo masowe coby Twoj swiat z Twoim
                  popieprzony swiatopogladem moj triumfować?
                  • jan_hus_na_stosie Re: a ja w ogole nie chce miec dzieci :) 05.05.09, 16:19
                    tygrysio_misio napisała:

                    > czyli uwazasz,ze Tylko Ci mozna wypowiadac sie negatywnie o pogladach innych...

                    A gdzie ja coś takiego napisałem? Tyle, że jeśli ktoś napisze coś negatywnego o
                    moich poglądach to musi się liczyć z tym, że mogę się takiej osobie odgryźć.

                    > oni natomiast maja popelnic samobojstwo masowe coby Twoj swiat z Twoim
                    > popieprzony swiatopogladem moj triumfować?

                    Ulżyło Ci obrażając mnie? :)
                    • tygrysio_misio Re: a ja w ogole nie chce miec dzieci :) 05.05.09, 16:23
                      gdybys uzywal obelg w stosunku do innych tylko w ramach "oko za oko" to bylaby
                      jakas odpowiedz na moj post... ale Ty pierwszy rzuczas obelgami wszedzie..

                      hipoktyzja i tyle..
                      • jan_hus_na_stosie Re: a ja w ogole nie chce miec dzieci :) 05.05.09, 16:28
                        tygrysio_misio napisała:

                        > ale Ty pierwszy rzuczas obelgami wszedzie..

                        To tylko Twoje subiektywne zdanie, pisanie pod wpływem emocji. Zapasz sobie
                        ziółka to może trochę ochłoniesz.
                        • jan_hus_na_stosie Re: a ja w ogole nie chce miec dzieci :) 05.05.09, 16:30
                          oczywiście powinno być "zaparz" ;)
                • hermina25 Re: a ja w ogole nie chce miec dzieci :) 05.05.09, 16:09
                  jan_hus_na_stosie napisał:

                  > No to Cię oświecę bo widzę, że nie kumasz. Subiektywna opinia to gdyby napisała
                  > ,
                  > że nie chce mieć dzieci. Ale ona na tym nie poprzestała, ludzi którzy chcą mieć
                  > dzieci nazwała opierzonymi masochistami czyli także swoją matkę, która widoczni
                  > e
                  > też była masochistką skoro zdecydowała się ją urodzić i wychować.
                  >

                  Fakt-argumentu użyła dość mocnego...można by rzec przesadzonego,ale właśnie na
                  tym polega wyrażanie subiektywnej opinii-nawet jeśli dla niektórych wydaje się
                  ona szokująca
                  Myślę ,że o własnej matce akurat nie myślała,bo post tyczył się tego ,co Mahdva
                  myśli na ten temat
    • anaisanais Re: natchniona watkiem o porodach... 04.05.09, 18:29
      mysle ze teraz myslisz rozumowo, a z tego co wiem to po porodzie
      wlacza sie instynkt i wszystkie mamy sie zakochuja w swoich
      bobaskach.
    • maladalila Re: natchniona watkiem o porodach... 04.05.09, 21:35
      Gdybym myślała o dzieciach właśnie w takich kategoriach - czy mi się to opłaci,
      czy to będzie przyjemne (dla większości przedmówców to najwyraźniej jedyne lub
      podstawowe kryterium przy podejmowaniu decyzji życiowych), to nie miałabym z
      pewnością drugiego dziecka. Ba, pewnie nie miałabym i pierwszego, bo w
      dzieciństwie i wczesnej młodości dzieci nie lubiłam. Ale w prawdziwym życiu jest
      tak, że niektóre rzeczy są dobre niezależnie od tego, czy są przyjemne. Dlatego
      mam już troje dzieci i może się na tym nie skończy. Mimo to gorąco popieram
      tych, którzy dzieci mieć nie chcą - najwyraźniej nie powinniście, słuchajcie
      swojego instynktu. Niektóre geny powinny wygasnąć.
      • tygrysio_misio Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 14:44
        Radiu Maryja juz podziekujemy
        • madame_charmante Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 18:15
          jasne - mam inną opcję niż ty, wiec radio maryja? ..
          wiedz, ze jestem od niego rownie daleka, jak ty od rozumienia o co
          chodzi w życiu ...
          nie chcesz dzieci ??
          a sobie nie miej!!! mnie guzik do tego, a swiat na tym skorzysta,
          bedzie jedno nieszczęsliwe dziecko mniej :/
          mnie tylko przeraża twoje i kilku innych forumowiczek
          skoncentrowanie na sobie .. i nie ukrywajmy - pustostan tam, gdzie
          ludzie mają rozum, wolę, serce
          w waszych postach bylo to wszystko co zacytowalam, nie wzięlam tego
          z księzyca. I oczywiscie - ponieważ wytknęlam wam glupotę , to musze
          byc moherem ..,.
          dla mnie taki argument.. to tylko znak, że powinnas wracac do
          piaskownicy, dziewczynko :/.. tam, gdzie nikt nie placze, nie sra w
          pieluchy i nie zatrzymuje mamusi w rozwoju zawodowym .. a wszyscy sa
          tacy .. interesujący :))))))
          nota bene.. jaka ty bylas skarbie jako niemowlak ? .. od razu po
          urodzeniu korzystalas z wc ? i cztalas steinbecka w
          oryginale.. :))))))
        • maladalila Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 22:30
          Słodkie. Rozumiem, że mamy wolność poglądów i wypowiedzi, pod warunkiem, że są
          one zgodne z twoimi? Spieprzaj, tygrysiu, gdzie twoje miejsce, czyli do
          tropikalnego lasu. Tobie nie podziękujemy.
    • nstemi Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 00:45
      A weźcie już przestańcie z tymi porodami. Boleć nie musi. Zresztą u jednych to
      trauma u innych nie. Tym pierwszym wcale nie pomagają dramatyczne posty. O wiele
      bardziej boli złamana noga :-))) Co wiem z osobistych doświadczeń. A i wrzód
      dwunastnicy. Też napierdzielał, że hej.
      A i chciałabym zobaczyć urodzenie 4letniego dziecka. Zdjęcia będzie można robić?
      :-) Niby fajnie tylko traci się pierwsze spojrzenie, pierwszy bęzzębny uśmiech i
      machanie łapkami na widok mamy/taty. Pierwsze słowa, kroki, pierwsze samodzielne
      jedzenie i nauczenie cieszenia się światem. Za nic, za nic nie zamieniłabym tego
      na "gotowego" 4latka, wolę mojego od urodzenia któremu pokazałam jak poznawać
      świat. Z jego buntami i krzykami. I z jego "kocham cię mamo". I żadne trudy
      pierwszych miesięcy życia moich dzieci mi tego nie przysłonią.
    • milla_swans Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 01:22
      Coz, myslalam tak samo. Super byloby urodzic 2-3 latka, aby sobie oszczedzic dyskomfortu i nieprzyjemnosci. W moim przypadku sprawdzily sie wszystkie najgorsze obawy: ciezka ciaza, okropny porod i koszmarne 12 pierwszysch miesiecy zycia mojego dziecka.
      Ale.
      Nie dolaczylabym do choru forumowiczek piejacych, ze to takie normalne nie lubic dzieci, nie chcec ich miec bo w oczywisty sposob ograniczaja nasza wlasna wolnosc. Smierdza, brudza i przeszkadzaja. Mysle, ze taka postawa wynika z egoizmu i pewnej niedojrzalosci i mowie to na podstawie wielu obserwacji innych kobiet i swojego wlasnego przypadku rowniez. Dziecko wymusza na nas poswiecenie, na ktore wiele kobiet nie ma ochoty. Nasze ego krzyczy o swoja wolnosc, komfort i przyjemnosc a tu d.pa - trzeba wstac, zapomniec o swoim bolu i zmeczeniu, niezrobionych paznokciach tudziez innej rozpirzonej fryzurze.
      I to moim zdanie duza lekcja czlowieczenstwa. Nie mam na mysli jakich peanow na temat tego jakimz wspanialym jest poswiecanie sie dla innych. Mysle raczej o przekraczaniu swoich ograniczen, umniejszaniu swojego ego w imie dosc waznej sprawy: szczescia innej istoty.
      Moje dziecko nadal wyje w nocy, a ja zamiast po pracy odpoczac, zrelaksowac sie z ksiazka i lampka wina, jezdze po podlodze z misiami, kapie kaczuszki i czytam bajki Brzechwy. Padam na ryj ok 9, na szczescie mam dobrego i madrego meza, ktory w nocy wstaje do Malej (ja wstawalam pierwsze 12 miesiecy, bo karmilam piersia teraz jego kolej).
      I choc poki co na drugie dziecko troche sie wzdrygam - wciaz pamietajac nadto dobrze jak ciezko jest na poczatku nowego zycia, powiem patetycznie: smiech wlasnego dziecka jest absolutnie najwiekszym szczesciem jakie mnie spotkalo. Zadne tam uniesienia z facetem, sukcesy zawodowe itp. Radosc dziecka, jego ciekawosc i zachwyt nad odkrywanym swiatem, bezposredniosc, prostolinijnosc szczerosc, szczescie z bycia tu i teraz - to jest moje drogie najcenniejsza lekcja dana przez zycie.
      • madame_charmante Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 18:08
        kocham cię już za tę wypowiedz ;) ...
        serio - rozwinęlaś pięknie to, co ja nieco prowokacyjnie pisząc
        mialam na myśli...
        chapeau bas.. prosze pani :)
      • lacido Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 23:03
        A wiesz skąd się biorą złe matki? Stad, że jak się nie chce mieć dzieci to się
        ich nie powinno mieć a nie słuchać głodnych kawałków ja Twoja wypowiedź.
    • madame_charmante Ofiary swoich matek. I życiowe też :/ 05.05.09, 07:59
      Poczytałam sobie wypowiedzi forumowiczek, w tym autorki wątku i
      sobie pomyślalam: Boszz.. biedne kobiety ..
      Nie chodzi o to, że chcecie lub nie chcecie mieć dzieci, faktycznie -
      to sprawa indywidualna. Problem polega na tym, ze wy wiecie o
      dzieciach mniej więcej tyle co o ewentualnych marsjanach i to z
      tandetnego horroru!!!
      a dlaczego nie wiecie? ..a boście były jedyną ukochaną coreczką
      mamusi ..Po was w domu juz dzieci nie było, w każdym razie nie w
      czasie, kiedy byłyście na tyle elastyczne, żeby się czegoś o nich
      nauczyć. Bo teraz to z was wylazi egocentryzm, skostnienie i strach,
      żeby przypadkiem czegoś z siebie nie dać.
      "Ciąza i poród to hardcore" ... "kupy, rzyganie i nieprzespane
      noce ", "stagnacja zawodowa" ... Ehhh.. głupie babska!!! A wy to od
      razu konwersowałyście po francusku !!!! ???? Rzeczywiscie wasze
      matki az tak strasznie straciły na tym, że was urodziły ???
      Uslyszalas kiedys jedna z drugą, że mialyście nieciekawą osobowośc
      jako niemowlaki ???? Bo jako stare baby macie cholernie nieciekawe
      osobowości :/
      • haalszka Re: Ofiary swoich matek. I życiowe też :/ 05.05.09, 09:24
        ja uwazalam tak samo, nie lubilam dzieci i one mnie przerazaly do czasu urodzenia swojego.
        Porod? to sprawa indywidualna i w duzej mierze zalezna od rodzacej i otoczenia, mnie gorzej boli nawet migrenowo glowa niz bolal sam nauturalny porod bez znieczulenia...
        to jak kac po piciu, cierpisz cierpisz a i tak jeszcze kiedys sie napijesz.
        co do samych dzieci.. to niestety my rodzice ksztaltujemy dziecko od urodzenia, ja pierwszy rok zycia mojego dziecka wspominam cudownie, mily bezproblemowy bobas. schody zaczynaja sie u dwu trzy latkow jak zaczynaja sie buntowac.
        i to nie prawda ze czterolatek jest mily symptyczny i ciekawy swiata. owszem jest ale to tez moze zmeczyc... ciagle pytania, gadatliwosc na maxa, bunt gdzie popadnie.
        Na swojego syna nie moge narzekac bo nie jest strasznie zbuntowany, ale potrafi mna manipulowac, zadawac setki pytan. Potrafi tez kochac, bez zadnych uwarunkowac, podtekstow, zadnego interesu. I to jest cudowne, czuc sie kochanym tylko dlatego ze nazywasz sie mama.
        I jeszcze jedno, dzieki dziecku nigdy nie czuje ze moje zycie jest do bani, ze nie mam po co zyc. ale to przyszlo dopiero kiedy urodzilam.

        Pozdrawiam
        • alexa0000 Re: Ofiary swoich matek. I życiowe też :/ 05.05.09, 10:49
          Mnie też przerażała ciąża i poród.Bałam sie przeobrażenia w
          tłustą,nieruchawa kluchę, bólu i niewyspania.I rzeczywiście, byłam
          gruba, a poród bolał. Nawet w najśmielszych wyobrażeniach nie
          sądziłam,ze będe tak strasznie wyczerpana , niedospana,uwiązana i
          zmuszona pędzić na każde skinienie. A jadnak, to po prostu życie.
          Trochę mnie to wkurzało, miałam chwile załamania,ale ogólnie
          uważam,że podejście do tych spraw w dużej mierze zalezy od
          charakteru i wychowania.I dojrzałosci.Chciałam mieć dziecko, więc do
          diabła jestem już za nie odpowiedzialna i nikt nie mówił,że bedzie
          lekko.I staram sie pamiętać,że może byc dużo gorzej,może zdazyć sie
          ciężka choroba, bieda,więc doceniam to, co mam. Mam koleżankę która
          starała sie o potomstwo przez kilka lat, a nie mogła go mieć z
          powodów medycznych. Kochający mąż, pieniądze, dom, dobra praca-
          wszystko było, ale brakowało tej kropki nad "i".I stał sie cud,
          młody ma juz pare tygodni,a przyjaciółka jest w strasznej depresji.
          I nie chodzi o zmęczenie: przyznała,że zawsze była pępkiem świata, a
          teraz koniec z tym, trzeba zapierniczać, a ona nie może sie z tym
          pogodzić, ze stratą wolności, podróży, zabawy.Dopiero zaczyna sobie
          z tym radzić, więc nie jest wcale tak, że instynkt włącza sie każdej
          matce po porodzie;czasem dojrzewanie zajmuje trochę wiecej czasu...
      • kitek_maly Re: Ofiary swoich matek. I życiowe też :/ 05.05.09, 11:35

        Rzeczywiscie wasze
        > matki az tak strasznie straciły na tym, że was urodziły ???

        A GDZIE Ty dopatrzyłaś się tego, że ktoś tak twierdzi? <lol>
        Oczywiście, mogę sobie wyobrażać, że pierwsze dwa lata po urodzeniu dziecka
        spędza się na wychodzeniu z dzieckiem na spacer i podziwianiu babek z piasku.
        Ale może jednak lepiej spojrzeć na to realistycznie i się psychicznie
        przygotować na to co będzie?
      • tygrysio_misio Re: Ofiary swoich matek. I życiowe też :/ 05.05.09, 14:51
        Radiu Maryja juz podziekujemy
        • jan_hus_na_stosie Re: Ofiary swoich matek. I życiowe też :/ 05.05.09, 16:23
          tygrysio_misio napisała:

          > Radiu Maryja juz podziekujemy

          Skąd wiesz, że słucha Radia Maryja? Wróżką jesteś czy po prostu chciałaś tym
          sformułowaniem obrazić kogoś myślącego inaczej niż Ty?
          • maladalila Re: Ofiary swoich matek. I życiowe też :/ 05.05.09, 22:34
            A swoją drogą - ja słucham (paru innych rozgłośni zresztą też, choć to - jak
            rozumiem - już mniej ciekawe). Czekam niecierpliwie, kiedy zaczną się
            obywatelskie patrole sprawdzające, czego kto słucha i słuchaczom rozgłośni
            niesłusznych będą konfiskować radio lub od razu prać po pysku.
      • jagoda_pl Re: Ofiary swoich matek. I życiowe też :/ 05.05.09, 15:38
        Nie ma jak głebokie wnioski: wszystko wina matek, a na FK siedzą same jedynaczki.

        Weź wyluzuj wariatko, bo się prawie zaplułaś;)...
        • madame_charmante Re: Ofiary swoich matek. I życiowe też :/ 05.05.09, 18:22
          już się wytarlam i placzę ze śmiechu .. cyrk normalnie .. :)))
          moje glębokie wnioski to pikuś przy twoim np :D
      • hermina25 bzdura jak mało która 05.05.09, 16:32
        madame_charmante napisała:

        > Uslyszalas kiedys jedna z drugą, że mialyście nieciekawą osobowośc
        > jako niemowlaki ???? Bo jako stare baby macie cholernie nieciekawe
        > osobowości :/

        Nie,no po raz pierwszy słyszę ,że osobowość ocenia się przez pryzmat chęci
        tudzież niechęci posiadania dzieci...śmiać mi się chce z Twojej głupoty
        • madame_charmante Re: bzdura jak mało która 05.05.09, 18:05
          ale po umiejętnosci czytania ze zrozumieniem dluższych fragmentow
          tekstu mozna ocenić inteligencję czytającego skarbie ..najpierw
          przeczytaj poprzedzające moją wypowiedz posty, potem dokladnie moj
          post :/ ..a potem odpisuj żabeczko ..
          a tak nota bene.. prawda boli moje panie .. :D ..
          • hermina25 Re: bzdura jak mało która 05.05.09, 18:16
            Bolały by mnie posiadanie dziecka i utrata dotychczasowego życia :)
            Jak na razie czuję się doskonale :)
            • madame_charmante Re: bzdura jak mało która 05.05.09, 18:41
              ehh :) ... no i dobrze, tak ma być.. tylko dobrze pamietac, ze
              czlowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce :)
              milego wieczoru życzę hermino :)
      • varna771 madame_charmante 05.05.09, 18:15
        Bo jako stare baby macie cholernie nieciekawe
        osobowości :/

        Droga madame_charmante nie znasz mnie, więc proszę nie oceniaj mojej
        osobowości...
        P.S nie jestem starą babą :)
        Pozdrawiam
        • madame_charmante Re: madame_charmante 05.05.09, 18:20
          maria czubaszek miala określenie cudowne na ten typ osobowości,
          ktore tu dominuje: "dziecko-pierdziel".. :))))
          no dla mnie kobieta, która jest na tyle dojrzala, że może urodzic
          dziecko nie jest już dziewczeciem.
          fakt, ze starymi babami przesadzilam.. one śą czesto mądre.. taka
          zwykłą życiową mądroscią, ktorej tu ani hu hu ..
          za to czytając wypowiadające się tu panie.. mozna co nieco sie
          dowiedziec o ich osobowosci, choc akurat na tobie faktycznie się nie
          skupialam :P
          • jagoda_pl Re: madame_charmante 05.05.09, 18:27
            Urodzić dziecko może i nastolatka. Chyba Ci się dojrzałość fizyczna
            z psychiczną pomyliła. Poza tym nie wiem co ma chęć lub brak chęci
            na dzieci do mądrości.
            • madame_charmante Re: madame_charmante 05.05.09, 18:35
              gdybys zadala sobie trud przeczytania tego, co napisalam,
              wiedzialabyś, że nic mi się nie pomylilo..a konkretnie pisalam o tej
              niedojrzalości psychicznej w swoim pierwszym poście .. i kilku
              innych potem :)
              ale znacznie wygodniej jest mnie zredukowac do durnego babiszona,
              ktory nie wie co bazgrze...voila - potem odpowiadasz ni z gruszki ni
              z pietruszki :))
              • jagoda_pl Re: madame_charmante 05.05.09, 18:42
                No wiesz, czytając Twoją pierwszą wypowiedź trudno mieć przed oczami
                kobietę z klasą, bo Twój post nie zawierał żadnych treści poza
                bluzgami w kierunku "rozpuszczonych panienek".

                Tak, właśnie o niedojrzałości rozmawiamy. Tak, większość z nas nie
                dojrzała do decyzji o dziecku. Tak, jesteśmy niedojrzałe psychiczne
                i sobie o tym na FK nawijamy. Tutaj jest przedział wiekowy dość
                zróżnicowany, ale jest sporo dziewczyn międzu 20 a 30 rokiem życia -
                czy to takie dziwne być wtedy niedojrzałym do macierzyństwa i
                widzieć je przez pryzmat "końca świata"?
                • madame_charmante Re: madame_charmante 05.05.09, 20:44
                  moj pierwszy post był mało sympatyczny z wyboru. NIe ukrywam, że
                  pojechałam p[o bandzie z pełną swiadomością, że zostanę obezwana od
                  moherów, czy w twoim wypadku - wariatek. ale też poziom osob, które
                  oceniałam nie gwarantował zrozumienia opinii lagodniej wyrażonej.
                  nota bene..od kiedy brak dojrzałości jest powodem do "taryfy
                  ulgowej" ? to się stosuje do dzieci poniżej 18 roku życia. 30 latka
                  powinna miec już odrobinę tej dojrzałosci chyba i nie chrzanić
                  egocentrycznie o masochiźmie i hardcorowości ciązy i porodu. a już
                  głupota tej pani, ktora wlaśnie o masochiźmie napisala
                  poraża..Przeczytaj ten fragment dyskusji, polecam ..Bo obrazila nie
                  tylko te, które mają dzieci i naprawde w bardzo stonowany sposob o
                  tym pisaly, ale także własną matkę.. bo przeciez się z powietrza nie
                  wzięła.
                  problem nie polega na tym, ze macierzynstwo w czymkolwiek
                  przeszkadza, czy że coś odbiera.. bo jesli odbiera ci spanie do
                  poludnia i sobotni clubing, to daje inne rzeczy... takie jak chwila,
                  gdy strasznie wkurzona i zdenerwowana wrocilam do domu z pracy i moj
                  piętnastoletni syn, ktory jeszcze niedawno sam wyplakiwal mi się na
                  kolach - objal mnie, przytulil i powiedzial .. no poplacz sobie mama
                  :))).. rozwalil mnie tym kompletnie :)) i po raz tysięczny
                  pomyslalam... warto bylo ..trzeba tylko na chwilę przestac myslec
                  wylącznie o sobie ...
                  realizować można się zawsze i w każdych warunkach, jeden jest tylko
                  warunek - jesli tego chcesz.
                  i powtarzam po raz setny - nie jest dla mnie absolutną wartością
                  posiadanie dzieci. nie dzielę ludzi na tych dobrych(dzieciatych) i
                  zlych ( bo bezdzietnych). nie chcesz - nie miej ich. tylko zastanów
                  się czy masz prawo wypowiadać się na temat macierzynstwa, skoro na
                  razie wiesz o nim tylko tyle, co wyczytalas na forum.
                  • jagoda_pl Re: madame_charmante 05.05.09, 21:05
                    Dlatego się właśnie na jego temat nie wypowiadam:D!
                    Obracam się w takim jakimś dziwnym;) środowisku, w którym dziewczyny na dźwięk słowa "dziecko" się otrząsają. I choć mama wychwala posiadanie dzieci pod niebiosa (mam dwójkę młodszego rodzeństwa - tu chyba nie potwierdzam Twej reguły;)), i choć kuzynka urodziła ostatnio córeczkę i jest przeszczęśliwa to ja nadal patrzę na macierzyństwo w kategoriach "końca świata". Nadal to spanie do południa, imprezy, wyjazdy są dla mnie ważniejsze. Nie wiem tylko czemu to ma być karygodne? Nie wiem też czy to świadczy o dojrzałości życiowej... Po prostu na razie nie i już. Mam do tego prawo i wiek nie ma tu nic do znaczenia.




                    Tygrysio napisała o swoim "pomyśle" i jej przytaknęłam - ot taki kaprys na dostanie "odchowanego" dziecka. Nie sądziłam, że ten wątek wywoła aż takie poważne dyskusje, wydaje mi się że miał mieć raczej charakter rozrywkowy;).
                  • jagoda_pl Re: madame_charmante 05.05.09, 21:10
                    Aha. Już wiem, która to "pani od masochizmu":). Jej się na FK poważnie nie traktuje - część nawet twierdzi, że naprawdę nie istnieje;)...
                    • madame_charmante Re: madame_charmante 06.05.09, 20:22
                      oszzz.. no to się dalam wydudkac na srtychu < kwiczenie żalosne,
                      alteracja i smarkanie w chusteczki jednorazowe> ... obiecuję
                      serdecznie, na drugi raz się niedam tak podpuścic :))))
    • lacido Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 10:34
      tygrysio_misio napisała:

      > lubie dzieciaki kiedy sa juz podrosniete, kiedy mozna pokazywac im swiat,
      tlumaczyc zawilosci natury, dzialanie ich organizmu... ksztaltowac ich siatopoglad

      mogę Ci podrzucić na próbę mojego trzylatka ;))))
      nie wiadomo kiedy przestało toto być uciążliwe w związku z karmieniem piersią,
      zmienianiem pieluch i gotowaniem zupek a teraz wpędza do groby za pomocą jednego
      słowa: czemu? Ile można tłumaczyć do czego służy rura wydechowa?? ;)))
      • jan_hus_na_stosie Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 13:27
        lacido napisała:

        > Ile można tłumaczyć do czego służy rura wydechowa?? ;)))

        A to już zależy od cierpliwości tłumaczącego ;) No ale dzieci mają podobno dobrą
        pamięć więc nie powinno być aż tak źle ;)
        • lacido Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 13:44
          nie tylko od cierpliwości również od jego wiedzy na ten temat ;)))

          (może dziecko sprawdza czy za każdym razem podaję te samą wersję ;)
          • tygrysio_misio Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 14:50
            to jest dokladnie ten sam system jaki stosuja sluzby wywiadowcze przesluchujace
            wieznow w tajemnych wiezieniach CIA

            albo ja tak robie na facecie... a jak tylko za ktoryms razem powie cos innego...
            to od razu ma przerabane ;]
            • lacido Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 14:52
              No to mnie dobiłaś, on ma dopiero 3 lata!!?? Co będzie później?? ;)

              Hmmm w żłobku tego uczą?? ;)
              • tygrysio_misio Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 15:04
                ja chyba do zlobka nie chodzilam.. pamietam dopiero przedszkole

                ale powiem Ci, ze to chyba taka wrodzona wlasciwosc do szpiegowania... bylabym
                idealnym agentem CIA albo jakiegos innego wywiadu gdybym tyle nie paplala

                ponadto przydaje sie w dzidzinach technicznych i matematycznych

                jest strasznym problemem dla facetow myslacych, ze zrobia cos po cichu...
                zwyczajnie nie ma rzeczy, ktorej bym nie wykryla ;]
                • lacido Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 15:12
                  z tym wykrywaniem to jesteś jak moja mama - nic się przed nią nie ukryło ;)
                  • tygrysio_misio Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 15:19
                    no wiec moze zamiast marudzic na ciekawskosc dzieci fajnie byloby ja rozwijac? ;]
                    • lacido Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 15:25
                      ależ ja rozwijam rozwijam, tylko ileż można rozwijać rurę wydechową ;))) (moja
                      wiedza na ten temat jest naprawdę ograniczona)

                      Ja Cie tylko tak podstępnie zachęcam do zmajstrowania takiego "potworka" ;)
                      • tygrysio_misio Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 16:02
                        nie teraz... w szczesliwym przebiegu mojego zycia tak za 3 lata..
              • madame_charmante Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 18:29
                poźniej będą pytania:
                - co to jest nieskonczonosc?
                - czy kosmos jest nieskonczony ? a co to znaczy, że galktyka jest
                skonczona? ile jest galaktyk ????
                - czy pan bóg ma statki kosmiczne :)) <poklosie religii w
                przedszkolu>
                - po co aniołki mają raczki skoro mają juz skrzydełka??<j.w.>
                - rok temu, w wieku 10 lat moj synek zastrzelil matkę humanistkę
                pytaniem , czy to prawda, ze możliwą najwyższą liczbą jest
                nieskonczony szereg dziewiątek ..
                skąd ja u cholery mam to wiedziec ???? :))))))
                na szczescie mam znajomą matematyczkę.. i ona to potwierdzila :)) ..
                ale kopara mi i tak spadla na kolana :)) .. zwlaszcza ze te pytania
                nie padają wtedy, gdy jestem w pelni wladz umyslowych, tylko zwykle
                jeszcze przed pierwszą <moją> kawą :D
                i zawsze dotyczą spraw co najmniej ostatecznych ;)))
                życzę więc.. dużo zdrowia :))))
                • lacido Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 22:42
                  o kurczę dobiłaś mnie ;)
                  • madame_charmante Re: natchniona watkiem o porodach... 06.05.09, 20:23
                    to jest urok posiadania inteligentnych dzieci .. :))...
                    • lacido Re: natchniona watkiem o porodach... 06.05.09, 22:36
                      mam nadzieję ze to zwiastuję inteligentną formę zycia a nie upierdliwość ;)))
      • tygrysio_misio Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 14:48
        eee tam... to nie moze byc takie zle... ja tez ciagle wypytuje o wszytsko, bo
        jestem ciekawska... tez ciagle drecze mojego faceta pytaniami "dlaczego", a on
        sie tylko smieje ;]

        lubie ciekawskich ludzi, a zwlaszcza ciekawskie dzieci
        • lacido Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 14:51
          gdyby mojemu śmianie wystarczało to byłoby ok a ja muszę tłumaczyć po milion
          razy ;)
          to kiedy Ci go podrzucić? (może wiesz coś więcej na temat rury wydechowej a i
          anatomia też jest w cenie ;)))

          niestety takiego trzylatka trzeba sobie wyhodować ;) więc... albo rybki albo
          akwarium ;))
          • tygrysio_misio Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 14:56
            ooo jesli anatomia jest w cenie to ja mam caly zestaw "Bylo sobie zycie"..
            uwielbiam to ogladac ;] chetnie obejrzalabym jeszcze raz ;]

            i Ci tez polecam... 26 odcinkow, kazdy po okolo 25minut.... 13 godzin spokoju ;]
            Potem dla juz starszego dziecka mozna puscic "Byl sobie czlowiek" - to o
            historii, wiec dziecko musi byc juz troche starsze i cos lapac z tych
            klimatow... potem "Byli sobie odkrywcy" itpe.. i bedziesz miala najmadrzejsze
            dziecko w klasie
            • lacido Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 14:58
              dobry pomysł ;) w sumie to jest na tyle ciekawe że można oglądać z dzieckiem i
              samemu się podszkolić ;)
              • tygrysio_misio Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 15:17
                a do tego jest tez zabawne.. choc czasem male dzieci moga nie zalapac o co
                chodzi.. ale nawet jak dziecko bedzie zbyt male, zeby zrozumiec przekaz, to i
                tak jest to fajna bajka

                Ta seria o historii jest juz bardziej refleksyjna (odcinek o starozytnych
                Atenach), albo brutalna (odcinek o rewolucji francuskiej)... dlatego mysle,ze
                nadaje sie dopiero dla dzieci pod koniec podstawowki najwczesniej.. "Byli sobie
                podroznicy" i "byly sobie odkrycia" troche wczesniej
                • lacido Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 15:23
                  obejrzałam urywek, jak moje dziecko w wieku 3 lat zaczai co to jest mitoza to
                  będzie geniuszem chyba ;))) bo dam głowę uciąć ze zapyta co to jest ;)
                  • tygrysio_misio Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 16:03
                    przeciez nie musi rozumiec od razu wszytskiego... na poczatku to bedzie zwykla
                    bajka, potem cos edukacyjnego..a jak bedzie mialo 25 lat i ze wzruszeniem w TV
                    bedzie ogladac "Byl sobie czlowiek" to wkoncu nadejdzie czas na refleksje i
                    zadume ;]
                    • lacido Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 22:43
                      Ok Tygrysio, widać ze nie próbowałaś nigdy spławić pytającego dziecka ;)))
            • madame_charmante Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 18:38
              super seria, sama to lubię oglądac :)).. choc niby wiem to i owo,
              zawsze czegos się przy tym naucze, tak zupelnie mimochodem ;)
    • gobi05 z każdym dzieckiem da się rozmawiać 05.05.09, 11:05
      Dziecko zna twój głos (i głos męża) jeszcze
      zanim się urodzi. To znaczy, że słucha cię
      w każdej sytuacji: przy gotowaniu, w łazience,
      kiedy się kochacie i gdy przetaczasz się
      żeby wstać z łóżka.

      Ja swoim dzieciom pokazywałem świat jeszcze
      zanim umiały usiąść. Kiedy tylko dało się
      je nosić na siedząco, zwiedzaliśmy całe mieszkanie:
      wszystkie szafki otwierane, przesuwane, szuflady,
      ręczniki, sztućce, szklanki (uwaga - te nietłukące
      tez się tłuką...), zapalanie i gaszenie światła
      (około 100 razy dziennie ale tylko przez tydzień),
      zwiedzanie świata pod kocem (trochę tam ciemno,
      ale chyba ciekawie dla niektórych).

      Jestem przekonany, że dzieci ludzi mówiących
      szybko i niewyraźnie późno zaczynają mówić.
      W każdym razie ja mówiłem powoli a dzieci
      zaczęły mówić wcześnie. Oczywiście mogła
      to być zasługa genów.
      Dziecko nie płacze bez powodu - płacze gdy
      jest głodne, kiedy się przegrzewa, kiedy
      nie chce być samo, kiedy boli je brzuszek itp.
      Większość czasu jednak dzieci są wesołe
      i uprzyjemniają czas troskliwym rodzicom.

      Każde dziecko ma cechy charakteru, co więcej
      zmieniają się one co pół roku, żebyśmy się
      nie znudzili.
    • maladalila Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 14:38
      A jak już tak "filozujemy": dziecko jest dla mnie zaskakującą inspiracją.
      Pobudza moją kreatywność i odświeża spojrzenie na świat. Zadziwiające, jak może
      rozwijać kontakt z małym człowiekiem, który nawet nie umie jeszcze mówić. A
      swoją drogą, jako posiadaczka czteroletniego filozofa i dwuletniej pyskuli, z
      rozrzewnieniem wspominam czasy, kiedy dzieci nie mówiły i miały "nieciekawą
      osobowość"...
    • mary_an Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 15:50
      Ja tez mysle, ze najgorsze jest wszystko po porodzie, przed to zaden problem.
      Troche sie porozciaga skora tu i tam, troche poboli, trzeba sie mniej forsowac,
      porod nawet jakby trwal 20h to w koncu nie az tak dlugo. Ale potem nastepuje
      wiele lat udreki, nieprzespanych nocy i samych problemow. Przynajmniej teraz
      jestem na etapie, gdzie wlasnie tak to widze.

      Jakby moja siostra nie mogla zajsc w ciaze i moglabym jej pomoc rodzac jej
      dziecko, to nie widze problemu. Wiekszy problem bylby dla mnie, gdyby ona je
      urodzila i chciala mi oddac do adopcji..
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: natchniona watkiem o porodach... 05.05.09, 22:39
      Dzieci są fascynujące prawie od samego początku. Cały czas rodzic ma na wpływ na
      ich rozwój, który jest przecież najszybszy w ciągu pierwszych lat. Chociaż
      faktycznie, ten początkowy rozwój jest mało zróżnicowany(o ile dzieci są zdrowe)
      - przy 4 dziecku ma się pewnie pierwsze dwa lata obkute na blachę, haha.

      Ale się tygrysio nie martw o uczucia macierzyńskie - ciąża zrobi ci takie
      hormonalne pranie mózgu że większość wątpliwości co do wspaniałości twojego
      ewentualnego ci znikną :).
    • ginusia Re: natchniona watkiem o porodach... 06.05.09, 09:06
      tygrysio_misio napisała:

      >
      > wredna jestem i paskudna...

      Nie, jestes po prostu glupawa, nie masz co robic, nudzisz sie w
      zyciu i stad takie refleksje, ktore wydaja Ci sie niezwykle
      interesujace a normalne kobiety - znaczy takie jak ja - rozbawiaja.

      Matka dwojki dzieci, ktore byly niemowlakami, wlascicielka dwoch
      psow, ktore byly szczeniakami.
      • sundry Re: natchniona watkiem o porodach... 06.05.09, 19:26
        Jasne,każdy kto myśli inaczej,niż ty,jest nienormalny.Jakie to
        typowe.
    • pati9.78 Re: natchniona watkiem o porodach... 06.05.09, 11:43
      Jesteś jak najbardziej normalna. Jestem mamą dwójki dzieci (synek 6
      lat i córeczka 2), pierwsze półtora roku ich życia co najmniej to
      był dla mnie koszmar. Teraz jak córeczka ma dwa latke jest już
      fajnie, no ale ja jestem z natury wygodna i egoistyczna trochę.Choć
      moje dzieci kocham nad życie i nie wyobrażam sobie co by było jakbym
      ich nie posiadała.Musisz dojrzeć jeszcze, ale nawet jak "dojrzejesz"
      do decyzji o posiadaniu dziecka, to musisz wiedzieć, że lekko nie
      będzie przez pierwsze miesiace, by nie rzec lata.A nie wiem jeszcze,
      co ,mnie czeka jak będąw wieku nastoletnim, pewnie hardcor.
      • gobi05 Re: natchniona watkiem o porodach... 06.05.09, 16:28
        > ich nie posiadała.Musisz dojrzeć jeszcze, ale nawet jak "dojrzejesz"
        > do decyzji o posiadaniu dziecka, to musisz wiedzieć, że lekko nie
        > będzie przez pierwsze miesiace, by nie rzec lata.A nie wiem jeszcze,
        > co ,mnie czeka jak będąw wieku nastoletnim, pewnie hardcor.

        Masz rację dwa razy. Dziecko nieplanowane to dyskomfort
        rodziców. Wychowywanie nastolatków przypomina przysłowie
        "małe dzieci mały kłopot, duże...".
        • psc0 Re: natchniona watkiem o porodach... 07.05.09, 00:12
          A ja bym się dołączyła do grona mówiącego - skoro chcesz mieć od razu 4latka, to
          nie zachodź w ciążę w ogóle, bo znaczy to tylkko tyle, że nie dojrzałaś do tego.

          Sama swoich dzieci nie mam, jeszcze nie zamierzam mieć, ale uwielbiam dzieci,
          chciałabym urodzić takiego "potworka" którego będę kochała całym sercem, a on
          odwzajemni mi tą miłość bezgranicznym i nieskończonym uczuciem..
          Któremu będę mogła pokazywać świat, od pierwszych jego chwil, uczyć od samego
          początku, sprawiać przyjemność i być za niego odpowiedzialna w jakiś sposób do
          końca swoich dni.

          Na razie mam tylko chrześnicę, ale nie widzę nic wspanialszego niż zabawa z
          roczną księżniczką, która nie widzi nic lepszego niż uderzanie w klawiaturę
          laptopa cioci, ściąganie zastawy ze stołu, czy wyłażenie po schodach w te i z
          powrotem.. w te i z powrotem... (a ciocia jak ta głupia z asekuracją ;) )

          Czy może być coś wspanialszego niż uśmiech dziecka?
          Czy smutna mina kiedy po udanej zabawie ciocia wychodzi do domu?

          jak dla mnie nie..
          Chociaż uważam, że na większość z was przyjdzie czas..
          To i tak niektórzy mieć dzieci nie powinni...
    • 0ffka Re: natchniona watkiem o porodach... 07.05.09, 00:50
      Misio ja mam odruch wymiotny, jak widzę dzieci.
      Nigdy ich nie lubiłam i pewnie już mi tak zostanie.
      Obrzydzeniem napawają mnie noworodki, niemowlaki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka