Gość: Andzia
IP: *.telkab.pl
19.12.03, 21:07
Witam wszystkich bardzo serdecznie, jestem po kolejnej niemiłej rozmowie z
miom mężem. Pobralismy się 8 miesięcy temu, zamy się od 2,5 roku. Na początku
wszystko układało się dobrze, wiadomo sprzeczki się zdażały, ale od pewnego
czasu...... Wszystko zaczęlo sie w czerwcu, gdy okazało się że jestem w
ciązy. Mój mąż wiadomość przyjął z wielką radością, od razu przepowiedział że
to będzie syn i bedziemy wspaniałą rodzinką. niestety rzeczywistość okazała
się inna, mój mąż jest cudzoziemcem ( mołdawianinem), nie miał w tym czasie
pracy, zaczęły się sprzeczki, których tematem była moja rodzina, że patrzą na
niego złym wzrokiem , bo on nie pracuje, nikt go nie lubi, a on nie będzie
się poniżał przed nimi, bo swój honor i swoją rodzinę w Mołdawii. Poza tym
stwierdził, że w Polska jest nieprzyjazdnym krajem dla cudzoziemców i on
wyjedzie na zachód, aby tam godnie zarabiać, pojawił sie też wątek abym
usuneła ciąże, bo on niczego mi nie zapewni. Potem oczywiście przeprosiny,
wszystko wróciło do normy. We wrześniu znowu poważna awantura, (mimo że miał
pracę, ale mało płatną), ten sam scenariusz tzn. on wyjedzie, on nie chce
tego dziecka, po co on tu przyjechał, po co się ze mną zwiazał itp. Do dnia
dzizsiejszego było znawu dobrze, ustaliliśmy, że on wyjedzie do Francji ( ma
tam znajomych) na wiosnę aby zarobić trochę grosza. dziś scenariusz się
zmienił, on chce wyjechać już. Znowu ma dosyć Polski i Polaków, znowu
przyczyną jest praca (nie takie godziny pracy tzn. same nocne zmiany). On jak
twierdzi chciałby spędzać ze mną wiecej czasu, a tu tylko spanie, jedzenie i
praca, nie mamy czasu porozmawiać. Całe szczęście że jestem na zwolnieniu, bo
tak nie widzielibyśmy się wcale. poza tym stwierdział że na święta on nie
pójdzie do mojej rodziny, bo to nie jego rodzina, i mam go nie męczyć żadnymi
świętami, bo u nich tego się nie obchodzi (jest wyznania prawosławnego).mam
wrażenie że jego celem życia jest wyjazd do Francji, to jego niespełnione
marzenie ( bo na drodze stanęłam mu ja), nie bardzo interesuje się też
dzieckiem które już wktrótce się urodzi. Mam wrażenie że jego rodzina nie ma
pojęcia że bedziemy mieć dziecko, bo on na pytanie co słychać u twojej
rodziny odpowiada krótko nie twoja sprawa lub matka płacze, żebym wrócił.
Sama nie wiem co robić, od 3 m-cy jestem na zwolnieniu, więc staram się
prowadzić normalny dom (wszystko, uprane , ugotowane, posprzatane) w zakupach
pomaga mi mama, a mój mąż i tak nie zadowolony. czuję się bardzo samotna,
czytając wypowiedzi kobiet bedących w ciąży chce mi się płakać, ja zostalam z
tym smam, teraz kiedy mój mąż jest mi potrzebny on ma to gdzieś. dzień
rozpoczyna i kończy przekleństwami na całą Polskę, chodzi i gada sam do
siebie: co robić, jak szybciej stąd wyjechać ( a ja to wszystko słyszę).
Przychodzi mi do głowy zresztą coraz częściej do głowy myśl aby się z nim
rozwieść, próbuję sobie wyobrazić dalsze nasze życie jak przyjdzie na świat
dziecko. Wątpię żeby mój mąż zmienił zdanie co do Polski i Polaków, nie chce
uznać żadnych tradycji ani obyczajów polskich, a tym bardziej zaakceptować
mojej rodziny. Czasem myślę żeby lepiej faktycznie wyjechał do Francji, i
przekonał się sam na włąsnej skórze że tam życie też nie jest kolorowe.
Najgorsze jest to że winą za wszystkie swoje niepowodzenia obarcza mnie, a
naprawdę życie z człowiekiem który z niczego nie jest zadowolony nie jest
proste. Mimi że mieszkaliśmy przed ślubem razem rok, to teraz wiem że wcale
go nie poznałam. Gdy przyszła szara rzeczywistość, skończyły się miłe słówka.
Chyba to wszystko go przerosło i mnie też. Nie wierzę za bardzo w jego powrót
w przypadku wyjazdu za granicę, więc co robić? Przyznam szczerze że jeżeli
jego zachowanie się nie zmieni to przestanę się cieszyć z jego pobytu w domu,
zresztą już złapałam się na tym że czekam na to aby szybciej wyszedł do pracy.