Dodaj do ulubionych

mit pierwszego razu?

16.07.09, 18:15
czy nie uważacie, że ludzie za bardzo mitologizują pierwsze doświadczenia
seksualne? że całe to gadanie, że kobieta swój pierwszy raz powinna mieć z
partnerem, którego kocha, bo wtedy jest to piękne przeżycie, a w innych
przypadkach zawsze jest do kitu i może skończyć się traumą(hehe jak to brzmi)?
patrząc na własne doświadczenia- straciłam dziewictwo w wieku 18 lat z
facetem, którego jak mi się wydawało kocham(wydawało, bo był pierwszy i
wcześniej nie miałam bardziej poważnych doświadczeń z facetami, dopiero po
paru późniejszych związkach doszłam do wniosku, że go nigdy faceta nie
kochałam). dzisiaj myślę, że równie dobrze mogłabym to zrobić z kimś kogo
lubię albo nawet słabo znam, ale czuję jakiś cień sympatii i chemię(nie, nie
mam na myśli przespania się z jakimś napalonym kolesiem z dyskoteki,bo się
akurat napatoczył) i byłoby dokładnie tak samo czyli do kitu. bo pierwszy raz
zazwyczaj jest do kitu- boli, jest niezręcznie i średnio przyjemnie. myślę, że
całe to gadanie i przestrzeganie, że "pierwszy raz to tylko z ukochanym" to
taki stereotyp, a rzeczywistość zazwyczaj wygląda tak jak opisałam.
Obserwuj wątek
    • jan_hus_na_stosie Re: mit pierwszego razu? 16.07.09, 18:21
      k873 napisała:

      > patrząc na własne doświadczenia- straciłam dziewictwo w wieku 18 lat

      no i? A kogo obchodzi twoje dziewictwo? :]
      • figgin1 Re: mit pierwszego razu? 18.07.09, 19:32
        jan_hus_na_stosie napisał:


        > no i? A kogo obchodzi twoje dziewictwo? :]

        Ciebie? Bo po co byś tu właził?
    • ultraviolet6 Re: mit pierwszego razu? 16.07.09, 18:23
      >że całe to gadanie, że kobieta swój pierwszy raz powinna mieć z
      > partnerem, którego kocha, bo wtedy jest to piękne przeżycie, a w
      innych
      > przypadkach zawsze jest do kitu i może skończyć się traumą(hehe
      jak to brzmi)?


      I tak każda to robi z kim chce (pomijam kwestie gwałtu), więc co ma
      to niby "gadanie" do rzeczy to nie wiem. Zresztą gdzie to gadanie
      jest, kto tak niby gada? A tak w ogóle to o co ci chodzi? :D
    • delayla Re: mit pierwszego razu? 16.07.09, 18:54
      A ja się podpisuję pod tym co napisałaś ręcami;) i nogami;).
      Nawet u mnie było podobnie, ale rok wcześniej.

      Nigdy nie przykładałam jakiej wielkiej wagi do "tego cudownego zdarzenia", po
      prostu seks. I teraz też tak myślę.
      Jak słucham moich 2 kumpel, 23 letnich dziewic, jak rozmarzają na temat
      pierwszego razu to mi się słabo robi.

      Oczywiście nie mówię o sytuacji by iść i dać pierwszemu lepszemu, ale nie musi
      to być od razu Twój przyszły mąż czy ukochany od stuleci...
      Wszystko jest dla ludzi...
    • llatarnik Re: mit pierwszego razu? 16.07.09, 19:11
      Faceci raczej nie mitologizują pierwszego razu, przynajmniej nie znam takiego
      przypadku. Bardziej traktują to jak taką życiową maturę, uważają za sukces.

      Jak jest u kobiet? Muszę przyznać, że ciekawy temat...
    • julyana Re: mit pierwszego razu? 16.07.09, 19:25
      > czy nie uważacie, że ludzie za bardzo mitologizują pierwsze
      > doświadczenia seksualne?

      Uważamy. Szczególnie w przypadku kobiet.
    • mrs.solis Re: mit pierwszego razu? 16.07.09, 19:59
      Zgadzam sie z tym,ze ludzie ciagle przywiazuja zbyt duza wage do
      kobiecego dziewictwa. Gdybym mogla cofnac czas poszlabym do
      ginekologa zeby chirurgicznie usunal mi ten kawalek tkanki.
    • b.montana Re: mit pierwszego razu? 16.07.09, 20:17
      ja mój pierwszy raz miałam z kumplem. z wyboru. długo przed wiedziałam, że nie chcę z miłości- w wieku nastu lat żadna miłość nie trwa wiecznie, a po rozstaniu żałowałabym, że dałam mu to, co miałam najcenniejsze;) a tak niczego nie żałuję. bolało, prawie zero przyjemności, ale z kumplem do dzisiaj utrzymuję koleżeński kontakt, czasem chodzimy na piwo, spotykamy się w większym gronie.
    • skarpetka_szara Re: mit pierwszego razu? 16.07.09, 20:18
      Wiesz... dla mlodej dziewczyny pierwsze zblizenie seksualne jest
      wielkim przezyciem. Dlatego mowi sie zeby to zrobic nie z byle
      kim, ale z osoba ktora kochamy, szanujemy, i ktora szanuje i kocha
      nas.

      jezeli dziewczyna jest bardzo gotowa na stosunek, a nie ma
      partnera, za to ma kolege ktory jest jej bardzo bliski - ryzykuje
      przyjazn. Nie wiem w sumie o co Tobie chodzi.

      • princess_yoyo Re: mit pierwszego razu? 16.07.09, 20:22
        > Wiesz... dla mlodej dziewczyny pierwsze zblizenie seksualne jest
        > wielkim przezyciem. Dlatego mowi sie zeby to zrobic nie z byle
        > kim, ale z osoba ktora kochamy, szanujemy, i ktora szanuje i kocha
        > nas.

        i to jest wlasnie to mitologizowanie:)
        • skarpetka_szara Re: mit pierwszego razu? 16.07.09, 20:31
          No tak, ja swojemu dziecku od razu powiem zeby sie duzo nie
          spodziewala po pierwszym razie
          • julyana Re: mit pierwszego razu? 16.07.09, 21:02
            Ale tu bardziej chodzi o presję i narzucanie pewnej wizji seksu, a poza tym
            chłopakom takich wizji (i pokrewnych typu "szanuj się") się nie wtłacza. Ja sie
            zgadzam, że naście lat to nie jest wiek na seks bez zobowiązań i lepiej ze
            stałym partnerem, ale w tą stronę też można przegiąć.
            • skarpetka_szara Re: mit pierwszego razu? 16.07.09, 22:28
              hmmm.... ja nie widze lepszego rozwiazania niz zeby nastoletnia
              dziewczyna zrobila to ze stalym partnerem.

              inna sprawa z 20+ bo sa to juz kobietki dojrzale fizycznie i
              psychicznie (no wiesz... bardziej). I one miejmy nadzieje i sa
              wyedukowane w tych sprawach i moga podjac dla nich sluszna
              decyzjie.

              • julyana Re: mit pierwszego razu? 17.07.09, 08:16
                > hmmm.... ja nie widze lepszego rozwiazania niz zeby nastoletnia
                > dziewczyna zrobila to ze stalym partnerem.

                Też tak sądzę, ale zauważ, że często 'przy okazji' młodym dziewczynom wtłacza
                się pewną ideologie i wyolbrzymia ten pierwszy raz, jakby reszta życia miała od
                tego zależeć. Ok, może z facetem dopiero co poznanym na imprezie to nie jest
                super pomysł, ale jeśli już tak się stanie, nie znaczy, że dziewczyna ma z głowy
                fajne życie seksualne bo początek nie jak pan Bóg przykazał, a do końca życia
                musi mieć wyrzuty sumienia i się umartwiać.
                • plastelinka.czerwona Re: mit pierwszego razu? 17.07.09, 08:52
                  Może nie chodzi o to żeby było jak pan Bóg przykazał, ale żeby uświadomić młodej
                  dziewczynie, że nie musi się godzić na bylejakość?
                  Co by nie mówić, pierwszy raz jest szczególnym, wyróżniającym się
                  doświadczeniem, dlatego fajnie jeśli można go miło wspominać. Piękna oprawa,
                  świadomość, że partner zadba o nasze potrzeby na pewno nie zaszkodzi.
                  • julyana Re: mit pierwszego razu? 17.07.09, 14:08
                    > Co by nie mówić, pierwszy raz jest szczególnym, wyróżniającym się
                    > doświadczeniem,

                    Dla Ciebie, a dla kogoś innego wcale nie musi być taki.
                    • plastelinka.czerwona Re: mit pierwszego razu? 21.07.09, 09:37
                      Znajdź człowieka, który wszystkie swoje "razy" pamięta równie dobrze jak pierwszy.
                • skarpetka_szara Re: mit pierwszego razu? 17.07.09, 15:39
                  Tzn, ja osobiscie nigdy nie mialam takiej presji. I tez nie
                  slyszalam o takiej teorji o ktorej mowisz.

                  Ale tez zauwaz ze dziewczyna ktora robi "ten pierwszy raz" z
                  przypadkowym facetem musi miec cos zepsutego z psychika. Albo jest
                  niedowartosciowana, albo nieswiadoma wlasnego ciala, itd - ale taka
                  osoba to tragedia zyciowa. Ale masz racjie w tym, ze pomylki
                  mlodosci nie musza odzwierciedlac dalszego zycia.
                  • julyana Re: mit pierwszego razu? 17.07.09, 22:02
                    > Ale tez zauwaz ze dziewczyna ktora robi "ten pierwszy raz" z
                    > przypadkowym facetem musi miec cos zepsutego z psychika. Albo jest
                    > niedowartosciowana, albo nieswiadoma wlasnego ciala, itd - ale taka
                    > osoba to tragedia zyciowa

                    Zajebistych określeń uzywasz.:/ A o facecie w analogicznej sytuacji sądzisz tak
                    samo?
        • jan_hus_na_stosie Re: mit pierwszego razu? 16.07.09, 20:35
          princess_yoyo napisała:

          > i to jest wlasnie to mitologizowanie:)

          Proponuję abyś swojej córce na 15 urodziny jako prezent od razu wręczyła paczkę
          prezerwatyw i jakiś porno-instruktażowy film aby wiedziała co i jak się robi...
          • julyana Re: mit pierwszego razu? 16.07.09, 21:00
            Tym bardziej, że porno ma tyyyle wspólnego z prawdziwym seksem, że nic tylko
            traktować je jak instruktaż.:D
            • princess_yoyo Re: mit pierwszego razu? 16.07.09, 22:22
              julyana napisała:

              > Tym bardziej, że porno ma tyyyle wspólnego z prawdziwym seksem, że
              nic tylko
              > traktować je jak instruktaż.:D

              ale to trzeba wiedziec a nie tylko teoretyzowac jak szanowny jan.
              swojej corce powiedzialabym ze najwazniejsza jest zeby sie swiadomie
              na seks zdecydowala i ze jest to jej wlasny wybor i jakikolwiek
              przymus albo presja w ktorakolwiek strone wzgledem niej jest nie do
              przyjecia. owszem, wspomnialabym ze kondom jest koniecznoscia,
              chociaz tym tu gdzie mieszkam zajmuje sie szkola:) powiedzialabym
              tez ze musi byc swiadoma swoich oczekiwan, bo te nie zawsze ida w
              parze z oczekiwaniami partnera, i to by bylo na tyle chyba...
        • erillzw Re: mit pierwszego razu? 16.07.09, 21:08
          princess_yoyo napisała:

          > > Wiesz... dla mlodej dziewczyny pierwsze zblizenie seksualne jest
          > > wielkim przezyciem. Dlatego mowi sie zeby to zrobic nie z byle
          > > kim, ale z osoba ktora kochamy, szanujemy, i ktora szanuje i
          kocha
          > > nas.
          >
          > i to jest wlasnie to mitologizowanie:)

          Sadzisz??
          Bo tak nie miałas?
          Dla mnie np,. pierwszy raz tez był duzym przezyciem. Ze
          niekoniecznie przyjemnym to juz inna bajka.. Ale jednak nie bylo to
          zjedzenie obiadu tylko dosc powazna decyzja ktroa niosla okreslone
          konksekwencje.
          Nie wylewajcie dziecka z kapiela.
      • b.montana Re: mit pierwszego razu? 16.07.09, 21:27
        skarpetka_szara napisała:

        > Wiesz... dla mlodej dziewczyny pierwsze zblizenie seksualne jest
        > wielkim przezyciem. Dlatego mowi sie zeby to zrobic nie z byle
        > kim, ale z osoba ktora kochamy, szanujemy, i ktora szanuje i kocha
        > nas.
        >
        > jezeli dziewczyna jest bardzo gotowa na stosunek, a nie ma
        > partnera, za to ma kolege ktory jest jej bardzo bliski - ryzykuje
        > przyjazn. Nie wiem w sumie o co Tobie chodzi.

        widzisz, dla mnie pierwsze zbliżenie również było wielkim przeżyciem, bo bardzo bałam się bólu. natomiast w sferze psychicznej nie uważałam tego za jakiś przełom. mam o tyle lepiej od moich koleżanek, że nie żałuję tego, że inicjację miałam z tym, a nie innym kolesiem, że nie poczekałam na innego. ponadto wiem, że nie zostałam wykorzystana- kolesie są w stanie mówić, że kochają, tylko po to żeby dziewczyna się z nimi przespała (2 moje najlepsze przyjaciółki dały się w ten sposób rozdziewiczyć, czego bardzo żałują).

        jeśli chodzi o mityczność pierwszego razu, to jak dla mnie najistotniejsza jest miła atmosfera, sympatia między partnerami i odpowiednie miejsce. pewnie, jesli porównywać pierwszy raz z miłości, która rozsypie się po paru miesiącach, oraz pierwszy raz po pijaku na imprezie, to 1. możliwość jest lepsza. ale zawsze można znaleźć rozwiązanie inne niż 1 i 2.
    • gobi05 Re: mit pierwszego razu? 16.07.09, 20:23
      > czy nie uważacie, że ludzie za bardzo mitologizują pierwsze doświadczenia
      > seksualne?

      Nie. Twoje doświadczenia mają wpływ na późniejsze życie.
      Jeśli wyjdziesz za mąż za pięciokrotnego rozwodnika,
      to będziesz miała nie tylko gromadkę dzieci, byłych żon
      i byłych teściowych swego męża, ale i całą masę jego
      poprzednich doświadczeń i nawyków. Nie tylko stary
      kawaler ma dziwne nawyki - także mężczyzna po przejściach.

      Zapytaj jakiegoś mężczyznę, czy woli za tą samą cenę
      nowy samochód, czy już dotarty? Czy lepszy jest świeży
      zapach tapicerki, czy papierosów poprzedniego właściciela?
      Lepsze są sprężyste, eleganckie fotele, czy lekko
      podniszczone, wysiedziane i wytarte? A może samochód
      po kilku właścicielach? Ten woził materiały na budowę
      i trochę nadużył amortyzatory, tamten lubił przygazować,
      ale zapominał o wymianie oleju, inny miał kilka stłuczek,
      ale to się zaszpachlowało...

      Zapytaj jakiegoś dobrego znajomego, czy chciałby
      ożenić się z kobietą po pięciu konkubinatach,
      po kilku szczęśliwych, satysfakcjonujących,
      choć - jak się okazało - nietrwałych związkach.
      A może radosną, zgodną, otwartą, chętną do eksperymntów
      i skłonną do poszukiwań dziewczyną, którą znają
      "od podszewki" wszyscy chłopcy w okolicy?

      Pierwszy raz może być bardzo udany, o ile będzie
      to w odpowiednich okolicznościach i z odpowiednią osobą.
      • sundry Re: mit pierwszego razu? 17.07.09, 09:00
        U mnie był z odpowiednią osobą i w odpowiednich
        okolicznościach,jednak udany to ostatnie co można o nim
        powiedzieć.Nie ma gotowej recepty na udany pierwszy raz,tak jak nie
        ma jej na cały dalszy seks.
      • kunegunda123 Re: mit pierwszego razu? 17.07.09, 12:57
        • kunegunda123 Re: mit pierwszego razu? 17.07.09, 13:10
          sorry, mało spałam w nocy.

          no więc do rzeczy:

          > Zapytaj jakiegoś mężczyznę, czy woli za tą samą cenę
          > nowy samochód, czy już dotarty? Czy lepszy jest świeży
          > zapach tapicerki, czy papierosów poprzedniego właściciela?
          > Lepsze są sprężyste, eleganckie fotele, czy lekko
          > podniszczone, wysiedziane i wytarte? A może samochód
          > po kilku właścicielach? Ten woził materiały na budowę
          > i trochę nadużył amortyzatory, tamten lubił przygazować,
          > ale zapominał o wymianie oleju, inny miał kilka stłuczek,
          > ale to się zaszpachlowało...

          jak ja uwielbiam te porównania kobiecego ciała do samochodu!!! no bo
          dziewczyny kochane grunt to pamiętać że nasze cztery litery to przecież RZECZ,
          PRZEDMIOT, który może się ZUŻYĆ...!!!

          "Zapytaj jakiegoś dobrego znajomego, czy chciałby
          ożenić się z kobietą po pięciu konkubinatach,
          po kilku szczęśliwych, satysfakcjonujących,
          choć - jak się okazało - nietrwałych związkach.
          A może radosną, zgodną, otwartą, chętną do eksperymntów
          i skłonną do poszukiwań dziewczyną, którą znają
          "od podszewki" wszyscy chłopcy w okolicy?"

          kiedyś, dosyć dawno temu też uważałam, że dziewczyna musi być świętą i taka
          byłam. po kilku latach przyjrzałam się tym wyżej opisanym i do tego czasu przeze
          mnie pogardzanym 'dziwkom' i zobaczyłam że ja ze swojej świętości g... miałam a
          te dziewczyny po prostu żyły i bardzo często kończyły z wcale niegłupimi
          facetami, a na te święte często zasadzały się jakieś dziwne socjopatyczne typy,
          które przez te pierwsze byłyby przegnane i obśmiane.

          gobi, niech zgadnę jesteś 30+???
          • julyana Re: mit pierwszego razu? 17.07.09, 14:25
            Eee tam, tacy też muszą być na świecie. Zakompleksieni seksiści porównujący
            kobietę do rzeczy, podobierają się z "szanującymi się" i również
            zakompleksionymi kobietami z głowami pełnymi stereotypów - będą do siebie
            pasować i żyć razem długo i nieszczęśliwie.:)
            • gobi05 Re: mit pierwszego razu? 18.07.09, 08:19
              > Zakompleksieni seksiści porównujący
              > kobietę do rzeczy...
              Jak ty mnie dobrze znasz! Jestem zakompleksiony
              bo wciąż mam tą samą żonę i dlatego pisałem
              o pięciokrotnym rozwodniku i jego eks-teściowych.
              Jestem seksistą i dlatego pisałem o kobiecie
              po pięciu konkubinatach oraz chętnej i otwartej
              dziewczynie.

              > zakompleksionymi kobietami z głowami pełnymi stereotypów - będą do siebie
              > pasować i żyć razem długo i nieszczęśliwie.:)
              Tak jest, żyję w smutku i umartwieniach, mroku
              i ciemnocie razem z żoną, dziećmi, psem, patyczakami
              i innymi stworzeniami które ponury los zsyła ku mnie.
              I one wszystkie nie zdają sobie sprawy jak strasznie
              są poszkodowane, jak ciężko je los doświadcza i jak
              wspaniale byłoby żyć na sposób nowoczesny. I niech
              tak zostanie.
          • gobi05 Re: mit pierwszego razu? 18.07.09, 08:32
            > jak ja uwielbiam te porównania kobiecego ciała do samochodu!!! no bo
            > dziewczyny kochane grunt to pamiętać że nasze cztery litery to przecież RZECZ,
            > PRZEDMIOT, który może się ZUŻYĆ...!!!

            Przyznaj się od razu, czemuś się tak zbulwersowała?
            Woziłaś te materiały na budowę, czy twój któryś
            narzeczony lubić cię przygazować? Mam nadzieję,
            że żaden nie zrobił ci stłuczki ;-) ?

            > kiedyś, dosyć dawno temu też uważałam, że dziewczyna musi być świętą i taka
            > byłam.
            Może nie tylko świętą, ale i ciućmą?
            A - jak piszesz - te dziewczyny po prostu
            żyły. Może jednak one dziwkami nie były,
            tylko tobie się tak wydawało?

            > na te święte często zasadzały się jakieś dziwne socjopatyczne typy,
            Właśnie dlatego, że interesowały ich dziewczyny ciućmowate.

            > gobi, niech zgadnę jesteś 30+???
            Zdecydowaanie.
            • kunegunda123 Re: mit pierwszego razu? 18.07.09, 10:23
              '> Przyznaj się od razu, czemuś się tak zbulwersowała?'

              przyznam się, że takie porównania mnie irytowały jeszcze za czasów mojej świętości. szczególnie jak pani katechetka na religii mówiła o 'naruszonej' dziewczynie jako o nadgryzionym jabłku którego nikt nie będzie chciał a za chwilę o przedmiotowym traktowaniu kobiecego ciała...

              > Woziłaś te materiały na budowę, czy twój któryś
              > narzeczony lubić cię przygazować? Mam nadzieję,
              > że żaden nie zrobił ci stłuczki ;-) ?

              widzisz, dla mnie seksualność człowieka jest jedną z najpiękniejszych rzeczy na świecie. wybacz, ale Twoja wypowiedź w tym momencie jest bardzo prostacka; tak jak zawsze kiedy ludzie mają ambiwalentny stosunek do seksu. i co to w ogóle znaczy ta stłuczka?

              'Może jednak one dziwkami nie były,
              > tylko tobie się tak wydawało?'

              tak wydawało mi się tak + mówiło o tym 3/4 miasta.

              '> gobi, niech zgadnę jesteś 30+???'

              no właśnie, założę się, że jesteś też praktykującym katolikiem czego ja pod żadnym pozorem nie zamierzam wyśmiewać czy deprecjonować; mało tego, konsekwencja w życiu wg wyznaczonych przez siebie zasad (oczywiście niekrzywdzących dla innych) zawsze wzbudza mój szacunek.
              problem zaczyna się wtedy kiedy próbujesz się tym wywyższać, a wg mnie nie ma za bardzo czym... fajnie, że masz szczęśliwe życie, odpowiednią partnerkę przecież o to w życiu chodzi. tylko proszę nie dorabiaj ideologii długich niczym książki do tych zasad. dla Ciebie seks pozamałżeński to po prostu grzech i ja rozumiem, że chcesz tak żyć, tylko zrozum, że to nie dla każdego jest zło.
              nie wiem czy rozmawianie z Tobą ma sens, bo jak widać wyżej już mnie wsadziłeś do szufladki kur..ka, i powiem szczerze że mi to zwisa i powiewa bo raczej nigdy 'w realu' nie wdałabym się z Tobą nawet w krótką wymianę zdań. są też inni mężczyźni dla których przeszłość seksualna partnerki ma bardzo małe znaczenie albo w ogóle, jakimś dziwnym trafem łączy się to prawie zawsze z inteligencją, wykształceniem i niewiarygodną klasą. ja miałam to szczęście lub przekleństwo że właśnie taki był moim pierwszym chłopakiem i od tej pory poprzeczka stoi niestety baaaardzo wysoko...
              • gobi05 Re: mit pierwszego razu? 18.07.09, 18:02
                > ści. szczególnie jak pani katechetka na religii mówiła o 'naruszonej' dziewczyn
                > ie jako o nadgryzionym jabłku którego nikt nie będzie chciał a za chwilę o prze
                > dmiotowym traktowaniu kobiecego ciała...
                To ja miałem szczęście, bo religii uczyli mnie
                księża i zakonnicy. Księża mieli dość męskie,
                konkretne podejście do spraw, a Kapucyni
                to w ogóle odłam Kościoła jest...
                Katechetka MOGŁA być dość ograniczoną osobą,
                nie wyobrażasz sobie jakie typy ja spotykałem
                na studiach, a i potem jako magistrów albo
                inżynierów! Mam tylko nadzieję, że pod względem
                zawodowym mieli wystarczający poziom.

                > i co to w ogóle z
                > naczy ta stłuczka?
                Nic nie znaczy, bo to nie było porównanie ciała
                do samochodu. Chciałem ci po prostu zwrócić uwagę,
                że człowiek w każdym związku zmienia się, trochę
                dostosowuje do partnera, trochę doświadcza twardego
                życia, nawet dokładniej określa światopogląd.
                Jak z kimś jesteś, to go akceptujesz lub chociaż
                bierzesz pod uwagę jego poglądy polityczne,
                gust kulinarny, ulubione pozycje seksualne itd.
                Jeśli na pytanie "Czy było ci dobrze" odpowiesz
                "Tak, wspaniale! Prawie tak, jak z Maćkiem."
                to mnie zrozumiesz.
                Mi się zdarzyło, że do dziewczyny odezwałem
                się nazywając ją imieniem mojej poprzedniej.
                Znały się i nie było co naprawiać sytuację.
                Nastrój szlag trafił!

                > 'Może jednak one dziwkami nie były,
                > > tylko tobie się tak wydawało?'
                > tak wydawało mi się tak + mówiło o tym 3/4 miasta.
                Ty porozmawiaj o dziwkach z Kapucynami, a nie
                z zawistnymi babsztylami. Chociaż, właściwie
                zakonnicy to nie twoje środowisko.

                > dla Ciebie seks pozamałżeński to po prostu grzech i ja rozum
                > iem, że chcesz tak żyć
                A grzech to nie jest gwóźdź wbijany w Przenajświętsze
                Ciało Naszego Pana Jezusa Chrystusa Który Żyje i Króluje
                Na Wieki Wieków, Amen - tylko zwyczajna niezgodność
                z instrukcją obsługi. Ale żeby stosować zasady
                z tej instrukcji trzeba je nie tylko znać,
                ale i starać się rozumieć jak one dzielą
                nasze możliwości na te dobre i te złe.
                Proszę, nie powielaj schematu, że grzech to pojęcie
                subiektywne. Śmierć jest zupełnie obiektywnym pojęciem.
                Wiem, że trudno dostrzec związek między zakochaniem
                nastolatki a wskaźnikiem aborcji (np.), ale on może
                zaistnieć.

                > są też inni mę
                > żczyźni dla których przeszłość seksualna partnerki ma bardzo małe znaczenie alb
                > o w ogóle, jakimś dziwnym trafem łączy się to prawie zawsze z inteligencją, wyk
                > ształceniem i niewiarygodną klasą.
                Wierz w to! Mocno w to wierz, bo wiara czyni cuda.
                Twój pierwszy bzyknął dziewicę, więc istotnie było mu
                wszystko jedno, czy jesteś dziewicą, czy dziewicą.

                > już mnie wsadziłeś
                > do szufladki kur..ka
                A może to ty mnie wsadziłaś do jakiejś szufladki,
                np. "bezmózgi świętoszek"?
                • kunegunda123 Re: mit pierwszego razu? 18.07.09, 22:03
                  kurna, co za elaborat, a już myślałam że na taką ladacznicę jak ja splunąć nawet
                  nie warto...

                  "> Katechetka MOGŁA być dość ograniczoną osobą,"

                  no była, była. to o katechetce to tak akurat trochę off topic.

                  "Mi się zdarzyło, że do dziewczyny odezwałem
                  się nazywając ją imieniem mojej poprzedniej.
                  Znały się i nie było co naprawiać sytuację.
                  Nastrój szlag trafił!"

                  no nie dziwię się. jak rozumiem, wg Ciebie problemem było to, że w ogóle
                  wcześniej miałeś dziewczynę a nie Twoja nieuwaga, tęsknota za byłą czy
                  niewiadomo co jeszcze.

                  "> Jeśli na pytanie "Czy było ci dobrze" odpowiesz
                  > "Tak, wspaniale! Prawie tak, jak z Maćkiem."

                  jak z kimś jestem to raczej nie porównuję tylko cieszę się obecnością tejże
                  osoby. nie potrafię sobie wyobrazić takiej sytuacji. poza tym trzeba być
                  skończonym durniem/idiotką żeby coś takiego powiedzieć.

                  "Chociaż, właściwie
                  > zakonnicy to nie twoje środowisko."

                  bingo! jestem pod wrażeniem Twojej spostrzegawczości.

                  "> Wierz w to! Mocno w to wierz, bo wiara czyni cuda."

                  nie muszę wierzyć znam takowych. fakt że cholernie ich mało, i że może takich
                  nie spotkałeś, ale mnie jeden całkowicie wystarczy i jestem gotowa czekać długo,
                  a jak się nie uda to będę sama i tyle.

                  "> A może to ty mnie wsadziłaś do jakiejś szufladki,
                  > np. "bezmózgi świętoszek"?"

                  a dlaczego bezmózgi??? po prostu Twoje posty są mocno protekcjonalne i jakoś tak
                  podszyte pogardą, czego ja z kolei nie znoszę.

                  • gobi05 o pogardzie 19.07.09, 18:45
                    > "Mi się zdarzyło, że do dziewczyny odezwałem
                    > się nazywając ją imieniem mojej poprzedniej.
                    > no nie dziwię się. jak rozumiem, wg Ciebie problemem było to, że w ogóle
                    > wcześniej miałeś dziewczynę

                    Nie, przyczyną niezręczności było to, że myślałem
                    o tej poprzedniej będąc z aktualną, w podobnych
                    okolicznościach.

                    > > > są też inni mę
                    > > > żczyźni dla których przeszłość seksualna partnerki ma bardzo małe
                    znaczenie alb
                    > > > o w ogóle, jakimś dziwnym trafem łączy się to prawie zawsze z
                    inteligencją, wyk
                    > > > ształceniem i niewiarygodną klasą.
                    > "> Wierz w to! Mocno w to wierz, bo wiara czyni cuda."
                    > nie muszę wierzyć znam takowych.

                    To musisz znać mnóstwo ludzi, jestem pod
                    wrażeniem. Wielu mężczyzn pragnie mieć
                    żonę "przyzwoitą". Mówią, że łatwo wtedy
                    zaufać.

                    > po prostu Twoje posty są mocno protekcjonalne i jakoś ta
                    > k
                    > podszyte pogardą, czego ja z kolei nie znoszę.

                    Protekcjonalne, bo lubię się wymądrzać? Staram się
                    nie wypowiadać kiedy sam mam wątpliwości. Kiedy ich
                    nie mam, to pisze z dużą pewnością siebie.

                    Co do pogardy - pewnie chodzi ci o to, co piszę
                    na temat konkubinatów? To nie jest MOJA pogarda.
                    To osobista konotacja każdego, kto czyta to słowo.
                    Ja po prostu staram się używać odpowiednie słowa
                    do sytuacji. A że komuś prawda nie odpowiada,
                    to nie moja wina.

                    Kiedy kobieta pisze "Mieszkam z moim chłopakiem/
                    narzeczonym/przyjacielem/moim facetem/itp. od kilku
                    lat" - to ja protestuję. Ona mieszka z konkubentem.
                    Z chłopakiem mogłaby spotykać się na randkach.
                    Narzeczeństwo jest wtedy, gdy ustali się termin
                    ślubu i jest to mniejsza zażyłość niż życie z kimś
                    na kocią łapę. Przyjaciel - to w ogóle jakieś
                    ogromne niedopowiedzenie. Mój facet brzmi lepiej,
                    bo podobnie jak mój mężczyzna i mój mąż ;-).
                    Nadal jest to ukrywanie kluczowej informacji:
                    pozostawania w związku pozamałżeńskim. Kto to ukrywa?
                    Kto się tego wstydzi? Kto tym pogardza? Ona.
                    • makrauchenia06 Re: o pogardzie 19.07.09, 19:31
                      gobi05 napisał:
                      Co do pogardy - pewnie chodzi ci o to, co piszę
                      > na temat konkubinatów? To nie jest MOJA pogarda.
                      > To osobista konotacja każdego, kto czyta to słowo.

                      Skąd wiesz, że każdego? Ja na przykład nie życzę sobie, żebyś wypowiadał się w
                      moim imieniu.
      • princess_yoyo Re: mit pierwszego razu? 17.07.09, 14:45
        jest to dla mnie szokujace ze kobieta moze sie sama az tak
        uprzedmiotowic. ale co kto lubi.
    • stinefraexeter Re: mit pierwszego razu? 16.07.09, 20:54
      Nie do końca zgadzam się z tym stwierdzeniem.

      Pierwszy raz jest mitologizowany, bo jest to pierwszy raz w dziedzinie życia,
      która wzbudza niezwykłe emocje i kontrowersje. To chyba oczywiste.

      Co więcej, każda dziewica wie, że najprawdopodobniej będzie się wiązał z bólem
      lub innego rodzaju dyskomfortem. To nie jest wyrwanie pierwszej ósemki pod
      znieczuleniem...

      Dodajmy do tego samą świadomość, że coś niby tak wielkiego jak penis (hehe,
      można się uśmiać) zmieści się w środku mnie samej. Może wszystkie tu obecne od
      zawsze były wyluzowane w tych kwestiach, ale mi, chociaż świadoma byłam wiedzy
      anatomicznej, wydawało się to długo niepojęte i napawało strachem.

      No i, last but not least, nie zapominajmy o konsekwencjach, jakie mogą wiązać
      się z seksem: ciąża, choroby weneryczne, wirus hiv...
      To jest jednak ważne wydarzenie w życiu kobiety i nie chciałabym przeżywać go z
      byle kim, nie chciałabym również, by moim córkom, jeśli kiedykolwiek będę je
      miała, coś takiego miało się przytrafić.
      • jan_hus_na_stosie Re: mit pierwszego razu? 16.07.09, 21:01
        stinefraexeter napisała:

        > nie chciałabym przeżywać go z
        > byle kim

        Czy spotkałaś kiedykolwiek jakąś kobietę, która przyznała otwarcie, że straciła
        dziewictwo z byle kim lub z pierwszym lepszym? Ależ skąd, zawsze każda twierdzi,
        że to nie był pierwszy lepszy, choćby strata dziewictwa miała miejsce po pijaku
        po imprezie ze starszym bratem najlepszej koleżanki...
        • julyana Re: mit pierwszego razu? 16.07.09, 21:04
          Kto to jest 'pierwszy lepszy' lub 'byle kto'? Każdy nie_stały_partner, czy tylko
          facet do seksu poznany na imprezie?
          • jan_hus_na_stosie Re: mit pierwszego razu? 16.07.09, 21:09
            julyana napisała:

            > Kto to jest 'pierwszy lepszy' lub 'byle kto'? Każdy nie_stały_partner, czy tylk
            > o
            > facet do seksu poznany na imprezie?

            Dla mnie każdy niestały partner, ale ja jestem człowiekiem starej daty więc
            dzisiejsze "trendy" pewnie są inne :)
            • julyana Re: mit pierwszego razu? 16.07.09, 21:12
              Nie tylko starej daty, ale tez rozumujesz inaczej niż np. ja. Mnie określenie
              pierwszy lepszy kojarzy się dosłownie - chce mi się bzykać, więc może być
              ktokolwiek. A byle kto to ktoś beznadziejny.
          • stinefraexeter Re: mit pierwszego razu? 16.07.09, 21:12
            Ani jedno ani drugie.

            Byle kto to koleś, który nie oferuje partnerce uczucia, szacunku, troski i
            wsparcia, i dla którego liczy się przede wszystkim kolejne nacięcie na brzegu łózka.

            Byle kim może być zatem stały partner.
            Kumpel z reguły również jest byle kim, bo jakby było inaczej, czemu nie mieliby
            ze sobą chodzić?
        • stinefraexeter Re: mit pierwszego razu? 16.07.09, 21:09
          Kiedyś wpadłam na forum na parę takich przypadków. Oczywiście w realu nikt się
          do tego nie przyzna, ale tutaj... Sam widzisz, ile snucia fantazji i
          przekonywania samej siebie, że trzeba skończyć z mitologizowaniem, ze to
          przecież nic takiego, blablabla. Jakby to było nic takiego, to cała nasza
          seksualność, a zwłaszcza seksualność kobiet, nie byłaby obwarowana tak wieloma
          tabu od zarania ludzkości.
        • erillzw Re: mit pierwszego razu? 16.07.09, 21:11
          jan_hus_na_stosie napisał:

          > stinefraexeter napisała:
          >
          > > nie chciałabym przeżywać go z
          > > byle kim
          >
          > Czy spotkałaś kiedykolwiek jakąś kobietę, która przyznała
          otwarcie, że straciła
          > dziewictwo z byle kim lub z pierwszym lepszym? Ależ skąd, zawsze
          każda twierdzi
          > ,
          > że to nie był pierwszy lepszy, choćby strata dziewictwa miała
          miejsce po pijaku
          > po imprezie ze starszym bratem najlepszej koleżanki...
          >

          A ja tak. I to ze trzy takie.
          I co?
          Juz wiesz, ze to ze Ty o czyms nie slyszalas nie znaczy ze to nie
          istnieje?
          Ludzie.. pokora jest az tak upokarzajaca?
          To, ze wy sie z nie spotkaliscie ze szczeroscia ludzi i spotykacie
          głownie tych którzy sa podatni na facylitacje społeczną nie znaczy,
          ze tylko tacy ludzie chodzą po tym swiecie i wszyscy sciemniaja..
          Polecam towarzystwo zmienic.
    • erillzw Re: mit pierwszego razu? 16.07.09, 21:04
      A ja mysle, ze w całym tym jak to ujełaś "stereotypowym gadaniu"
      chodzi o komfort psychiczny dziewczyny która to dziewictwo traci.
      Tak najzywczajniej po prostu dobrze jak dziewczyna w umówmy sie
      stresujacym momencie swojego zycia miała komforst poczuia
      bezpieczenstwa, szczęscia i spełnienia. I tego, że facet w którym
      jest bedzie miał na mysli jednak i jej dobro a nie tylko swoja
      przyjemnosc..

      Ja tez jestem za tym by przezywac swoj pierwszy raz z kims kogo sie
      kocha.
      A apropo traumy. Znam osoby po takiej traumie. To nie jest wymysl.
      Te dziewczyny długo potem unikały seksu. Kojarzył sie dla nich z
      nieprzyjemnoscia i nie miały ochoty na potórzenie...
      Potem dochodziło do sytuacji gdy taka dziewczyna spoytkala sie z
      kims innym i kilka miesiący mijało zanim dezydowała się na seks..
      Mimo chemii..
    • zloty.strzal Re: mit pierwszego razu? 16.07.09, 22:53
      Tylko się zaczęły wakacje, szkoła się skończyła, a forumowiczki od razu do seksu
      się garną! :p
    • mahadeva Re: mit pierwszego razu? 17.07.09, 00:03
      oczywiscie
    • cloclo80 Re: mit pierwszego razu? 17.07.09, 14:11
      Wszystko to dno i bez znaczenia - mitologia.
      Ale w momencie gdy facet ogląda róż na kompie dostajecie bladej szajby...
    • agattka_84 Re: mit pierwszego razu? 17.07.09, 16:08
      dzisiaj myślę, że równie dobrze mogłabym to zrobić z kimś kogo
      > lubię albo nawet słabo znam, ale czuję jakiś cień sympatii i chemię
      (nie, nie mam na myśli przespania się z jakimś napalonym kolesiem z
      dyskoteki,bo się akurat napatoczył) i byłoby dokładnie tak samo
      czyli do kitu. bo pierwszy raz zazwyczaj jest do kitu- boli, jest
      niezręcznie i średnio przyjemnie. myślę, że całe to gadanie i
      przestrzeganie, że "pierwszy raz to tylko z ukochanym" to
      > taki stereotyp, a rzeczywistość zazwyczaj wygląda tak jak
      opisałam.
      ________________

      Ja mam odmienne doświadczenia, dobrze wspominam swój pierwszy raz.

      Weź poprawkę na to, że opisałaś swoją rzeczywistość. ;)
      Wydaje mi się również, że w wątku chcesz uzyskać potwierdzenie
      swojej wizji rzeczywistości, bo nie do końca ją akceptujesz.

      Pozdrawiam.
    • monikinha Re: mit pierwszego razu? 18.07.09, 11:58
      Chyba milej jest się dograć z kimś, na kim ci zależy.
      Może następny facet Ci bardziej podpasuje w tych sprawach.
      • aurelia_aux Re: mit pierwszego razu? 19.07.09, 20:04
        Ja bardzo dobrze wspominam swój pierwszy raz, wcale nie czułam się niezręcznie,
        wcale nie bolało, większy był strach przed niż sam ból, ba, nawet powiem że było
        bardzo przyjemnie.
        Facet wcześniej wiedział, że jestem dziewicą, więc zrobił wszystko, aby było
        wspaniale:)
        Później byłam z nim jeszcze 2lata, do dzisiaj, 5miesięcy po rozstaniu jest moim
        przyjacielem, na nikim nie mogę tak polegać jak ja nim.
        o, właśnie na niego czekam, wpada na herbatkę, o, może go namówię, żeby zajrzał
        co trzeba dokupić do mojego roweru, żeby działał ;-)
        • mad-me Re: mit pierwszego razu? 20.07.09, 12:42
          Ja tez dobrze to wspominam.Za bardzo zylam wsrod mitów
          (ból,nieprzyjemnosci itp) a w praktyce ani jedno sie nie
          sprawdzilo.Bylo bezbolesnie,po pelnym smiechu popoludniu drinkowym i
          generalnie od poczatku do konca w nastroju dobrym:]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka