Dodaj do ulubionych

Ja odejsc nie raniąc...

21.07.09, 21:53
Tchnął mnie do napisania takiego wątku bliźniaczy temat z działu "Mężczyzna".
Jednak ja chciałbym zapytać kobiet, specjalistek od kobiecych uczuć i emocji.

Jesteśmy razem trzy lata. Strasznie Ją kocham, i chce dla niej jak najlepiej.
Mógłbym za Nią rzucić się w ogień. Jednak jest problem. Od zawsze miałem
problemy z orientacja seksualną. Myślałem ze to chwilowe wahnięcie hormonalne
i z czasem minie. Tak się nie dzieje. Nie jestem jakimś różowym malującym się
gościem. Raczej sprawiam wrażenie przeciętnego heteryka, z masą kumpli i
typowymi męskimi przypadłościami/zachowaniami. Tylko i aż to że bardziej
podniecam się na widok męskiego niz kobiecego ciała stoi na przeszkodzie.
Dlatego chce odejść od Kobiety, którą kocham. Chce odejść bo wiem, że prędzej
czy później będzie ze mną nieszczęśliwa. Nigdy nie dam jej tak namiętnego
seksu jakby mógł dać jej inny. Nie chce by kiedyś cierpiała gdy dowie się jaki
posiadam feler. Tak cholernie mi zależy żeby była szczęśliwa, niekoniecznie ze
mną, bo Ona na to zasługuje. Jak nikt inny.

Dlatego proszę Was, Kobiety o rade. Jak to zrobić żeby szybko się pozbierała i
zapomniała... Może mnie znienawidzić - nieważne...
Każda odpowiedź będzie pomocna.
Obserwuj wątek
    • ehlanna Re: Ja odejsc nie raniąc... 21.07.09, 21:57
      Powiedz jej prawdę. Właśnie tak. Pozbiera się. Ale zrozumienie jest pierwszym
      czynnikiem warunkującym akceptację stanu rzeczy. Jeśli będzie znała odpowiedź na
      pytanie: "dlaczego?" ułoży sobie to wszystko w głowie i... pogodzi się z tym.
    • bakejfii Re: Ja odejsc nie raniąc... 22.07.09, 00:30
      EUREKA.
    • jan_hus_na_stosie Re: Ja odejsc nie raniąc... 22.07.09, 00:34
      ciekawe co je powiesz, że wolisz Franka niż ją? LOL
    • troll-ejbus Re: Ja odejsc nie raniąc... 22.07.09, 08:45
      powiedz prawde! przynajmniej nie bedzie tego brala do siebie i
      zastanawiala sie co rozbila zle itd.
      ale na wszelki wypadek zostaw jej namiary na niezlego terapeute. bo
      takie wyznanie moze byc traumatyzujace :(
    • rencontrer Re: Ja odejsc nie raniąc... 22.07.09, 10:15
      Może dobrze by było zasięgnąć rady psychologa. Gdybyście poszli razem obydwoje bylibyście w stanie spokojnie i szanując siebie nawzajem rozstać się lub próbować tworzyć związek z pełną świadomością zagrożeń.
      Tak czy inaczej dobrze, że już teraz to wiesz a nie np. po 30 latach wspólnego życia, bo i tak się zdarza.
      Powodzenia!
    • murzynier Re: Ja odejsc nie raniąc... 22.07.09, 10:16
      voralberg napisał:

      > Tak cholernie mi zależy żeby była szczęśliwa, niekoniecznie ze
      > mną, bo Ona na to zasługuje. Jak nikt inny.

      natychmiast jej powiedz, szkoda jej cennego czasu dla ciebie
    • ultraviolet6 Re: Ja odejsc nie raniąc... 22.07.09, 10:17
      Nie da się, jak na mój gust. Tak czy siak ją zranisz. Więc najlepiej
      chyba powiedzieć wprost o swoim "problemie". Tak jak to tutaj
      opisałeś.
    • alpepe Re: Ja odejsc nie raniąc... 22.07.09, 10:21
      ale po co?
      Może jej to furda, że jesteś bi, tak długo, jak jej nie zdradzisz?
    • yannika Re: Ja odejsc nie raniąc... 22.07.09, 10:26
      Skoro jesteś z kobietą to zakładam, że jesteś biseksualny. Jak na mój gust, to
      nie jest powód do rozstania, chyba że na horyzoncie już jest ktoś inny. Ale
      skoro piszesz, że ją kochasz, to chyba nie ma.

      Po prostu z nią porozmawiaj, nie wydaje mi się, żeby był to jakiś straszny problem.
      • ultraviolet6 Re: Ja odejsc nie raniąc... 22.07.09, 10:29
        Nie przeszkadzałoby Ci jakby Twój facet podniecał się na widok
        męskiego ciała ???
        Ja sobie tego nie wyobrażam ..
        • yannika Re: Ja odejsc nie raniąc... 22.07.09, 10:35
          > Nie przeszkadzałoby Ci jakby Twój facet podniecał się na widok
          > męskiego ciała ???
          > Ja sobie tego nie wyobrażam ..

          Według współczesnej wiedzy o seksualności człowieka praktycznie nie ma (znikomy
          procent) ludzi o sztywnej "skrajnej" orientacji seksualnej.
          Polecam: pl.wikipedia.org/wiki/Skala_Kinseya
          Więc o ile nie kończyłoby się to zdradą, to dlaczego mam się martwić? Co za
          różnica czy spodoba mu się Angelina czy Brad?
          • ultraviolet6 Re: Ja odejsc nie raniąc... 22.07.09, 10:40
            Co za
            > różnica czy spodoba mu się Angelina czy Brad?
            >
            Hmm....no dla mnie zasadnicza.
            • yannika Re: Ja odejsc nie raniąc... 22.07.09, 10:48
              > Hmm....no dla mnie zasadnicza.

              A dlaczego? I czy w wypadku biseksualnej kobiety też stosowałabyś takie ostre
              kryteria?
              • ultraviolet6 Re: Ja odejsc nie raniąc... 22.07.09, 10:51
                Tu nie chodzi o kryteria, nie potrzebuję ich stosować wobec żadnych
                kobiet, nie interesuje mnie jaką mają orientację inne kobiety.
                Natomiast jeśli mój facet byłby w jakimkolwiek procencie gejem -
                byłby to dla mnie problem...i to bardzo duży.
              • jack20 Re: Ja odejsc nie raniąc... 22.07.09, 10:52
                Jesli jestes bi to bzykaj sie z bi i zostaw hetero w spokoju.
                Á psychiki hetero nie zrozumiesz, tak jak hetero nie zrozumie twojej
                psychiki.
                • yannika Re: Ja odejsc nie raniąc... 22.07.09, 10:56
                  A czym się różni seks bi-kobiety z bi-mężczyzną od seksu hetero-kobiety z
                  hetero-mężyczyzną jeśli tak strasznie wnikasz?

                  Poza tym - wejdź sobie na link podany przeze mnie, jak chcesz tylko i wyłącznie
                  "czyste" hetero to się możesz naprawdę ciężko przejechać.

                  PS: ni choroby nie rozumiem dlaczego niby bi mieliby mieć inną psychikę... masz
                  na ten temat jakieś opracowania, wyniki badań czy coś takiego? Proszę o linki.
                  • jack20 Re: Ja odejsc nie raniąc... 22.07.09, 11:05
                    Kwestia swiadomosci. Tylko ty nie chcesz tego przyjac do wiadomosci.
                    Trudno normalnemu statystycznemu hetero przejsc do porzadku
                    dziennego, ze partnerowi jest "wsio egal" z kim sie bzyka czy z
                    kobieta czy mezczyzna. Prawde mowiac budzi to raczej wstret a i
                    zarazenie sie aids od takiego "partnera" jest duze
                    • yannika Re: Ja odejsc nie raniąc... 22.07.09, 11:07
                      A z jakiej racji zakładasz, że za biseksualnością idzie rozwiązłość? Ktoś
                      prowadził jakieś badania w tej kwestii? Czy po prostu uprzedzenia przemawiają?
                      Btw: powtarzam że w świetle aktualnej wiedzy seksuologicznej NIE MA czegoś
                      takiego jak "statystyczny hetero", statystycznie większość jest bi a skrajni
                      hetero to zdecydowana mniejszość.
                      • jack20 Re: Ja odejsc nie raniąc... 22.07.09, 11:17
                        Wg aktualne wiedzy seksuologicznej wiadomo jest, ze istnieja hetero,
                        homo, bi i aseksualni.
                        Nieprawda jest natomiast, ze wiekszosc ludzi to bi.
                        Dzieki Bogu hetero stanowia zdecydowana wiekszosc, stad hetero maja
                        wiekszy wybor. Zazdroscisz im tego?
                        Normalnemu "statystycznemu" hetero jest OBOJETNE z kim bzyka sie
                        jego sasiad: z koza, kura czy tej samej plci osobnikiem, byle taki
                        zostawil go w spokoju.
                        To homo i bi maja czy wyrazaja zyczenie, zeby hetero zmienili swoje
                        hetero na homo czy bi.
                        Tylko homo i bi domagaja sie
                        • yannika Re: Ja odejsc nie raniąc... 22.07.09, 11:24
                          > Dzieki Bogu hetero stanowia zdecydowana wiekszosc, stad hetero maja
                          > wiekszy wybor. Zazdroscisz im tego?

                          1) Niby czego mam zazdrościć.

                          2) Ponownie proszę o link do informacji, bo to brzmi jak dogłębna analiza na
                          podstawie potrzeb własnych, deklaracji szwagra i obserwacji gołębia za oknem.
                          Jakieś porządne, wiarygodne opracowanie? Z nazwiskami badaczy, którzy to
                          stwierdzili?

                          3) Nie odpowiedziałeś mi, skąd założenie, że biseksualizm jest równoznaczny z
                          rozwiązłością płciową. Jakieś badania na ten temat? Po raz kolejny proszę i
                          zamiast linków do rzetelnych badań dostaję posty o coraz większym poziomie
                          agresji...

                          4) Tak na logikę, to największy wybór akurat mają nie hetero a właśnie
                          biseksualni, ale wiem, matematykę w szkole to się przesypiało i kwestia
                          porównywania zbiorów umknęła.
                          • bakejfii Re: Ja odejsc nie raniąc... 22.07.09, 13:14
                            EUREKA.
    • butterflymk szkoda 22.07.09, 10:31
      no straszna szkoda że przechodzisz na "naszą stronę" w sumie ... :)
      napewno fajny z Ciebie facet...
      może twoja dziewczyna Cie zrozumie i jej reakcja po tym jak to
      przemysli i przeboleje stratę będzie w stanie zaprzyjaźnić się z
      Tobą...
    • jack20 Re: Ja odejsc nie raniąc... 22.07.09, 10:33
      Nie raniac kogo? Siebie czy ja?
      nad tym zranieniem nalezalo sie wczesniej zastanowic zaczynalac
      zwiazek. A teraz?
      Powiedz normalnie, ze jestes pedal i musisz zwiazek rozwiazac.
      Zrozumie.
      • yannika Re: Ja odejsc nie raniąc... 22.07.09, 10:37
        Jest różnica między biseksualistą a homoseksualistą.

        Pedały to masz w rowerze...
        • jack20 Re: Ja odejsc nie raniąc... 22.07.09, 10:42
          Sadze, ze dla partnera w zwiazku swiadomosc, ze partner jest pedalem
          czy bi jest takim samym ciosem. Chyba, ze jest tez bi.
        • stinefraexeter Re: Ja odejsc nie raniąc... 22.07.09, 10:45
          Różnica jest, tylko pan wyraźnie stwierdził, ze bardziej kręcą go faceci. Jeśli
          jest bi to i tak bliżej mu do bieguna "homo".

          Zresztą jakie to ma znaczenie? Partnerka ma prawo wiedzieć, jak się sprawy mają
          z orientacją własnego faceta. To chyba oczywiste.
    • malwan Re: Ja odejsc nie raniąc... 22.07.09, 13:13
      Jestem pod wrażeniem tego co i w jaki sposób napisałeś.

      Bardzo ją szanujesz i kochasz. Powiedz jej prawdę. Pewnie w emocjach będą dziać
      się rzeczy niemiłe, ale z czasem poukłada sobie to wszystko i na pewno zrozumie.
      Wiem z doświadczenia, że z upływem czasu wzrasta albo wraca szacunek dla tych,
      którzy zachowali się wobec nas uczciwie i z klasą, bez względu na początkowe
      reakcje i słowa.



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka