kingula2812
04.08.09, 21:06
Witam wszystkich. Jakiś czas temu pisałam tutaj o tym jak mnie
wkurzał mój mąż rozliczaniem mnie z kasy. Od tygodnia zaczął nową
pracę- jeździ na tirach, co wiąże się jak wiadomo z długimi
rozstaniami. I wiecie co tydzień przed swoim wyjazdem znowu odkryłam
faceta, w którym się zakochałam. Wygarnęłam jemu ten kalkulatorek,
jego humory, opryskliwość. Do wszystkiego się przyznał. Do tego, że
ma świra na tle liczenia kasy, że od małego lubiał oszczędzac,. Do
tego, że wie, że nie fair się zachowywał wobec mnie swoją
opryskliwością. Tłumaczył to stresem związanym ze złą sytuacją
materialną. Do czego dąże? Do tego, że ta rozmowa nam dużo dała. On
powiedział, że nie zazdrości mi siedzenia w domu, że on by
zwariował, że jeżeli chcę dalej się realizowac zawodowo to on
zmobilizuje swoją matkę, żeby pomagała w pilnowaniu dziecka. I
wiecie co naprawdę najważniejsza w związku jest rozmowa. Ja tu
siedziałam klikałam zamiast pójść i jemu prosto z mostu powiedzieć
co mnie denerwuje. Mało tego po tej naszej rozmowie sex, który
zamarł w małżeństwie ożył jak szalony. jakie motto- ludzie
rozmawiajmy ze sobą. Ps tęsknię za tym swoim skąpcem