ligaturka
13.08.09, 17:59
Zdarzyla mi sie ostatnio taka sytuacja - bylismy na kolacji w gosciach u
jednej pary. Bylo nas razem z gospodarzami 8 osob - 4 pary po
slubie/zareczynach. Po zwyczajowym poczatkowym bankieciku 'na nogach' przy
ktorym kazdy gadal z kazdym, nastapil czas na kolacji i zajecia miejsc przy
podloznym stole - dodam, ze nie byly one przydzielnone/okreslona, kazdy mogl
siedziec 'jak popadnie'.
Siadamy tak jak zawsze,i jak zawsze naturalnie wychodzi, partner/partnerka
kolo siebie (czyli pary razem). Juz prawie wszyscy zajeli miejsca, nagle
gopodyni zaczyna przeadzac: ty usiac tam, ty tam, ta siam, i wszyscy
skonfundowani zaczeli sie przesiadac wg zalecen. Myslalam, ze chodzilo o to,
aby okreslone pary siedzialy obok okreslonych par. Jak juz wszyscy zasiedlismy
wg wskazowek, nagle zreflektowalam: chodzilo o to aby wszyscy faceci siedzieli
na jednym koncu stolu a babki na drugim! Kazdy byl lekko zdziwiony i czul sie
nieswojo gdyz w naszym towarzystwie nie ma takiego zwyczaju, ale takze ja np.w
ciagu 30 lat zycia, NIGDY (chyba ze na slubach muzulmanskich) nie widzialam
takiego celowego dzielenia stolu (i przez to rozmow, towarzystwa), na kobiece
i meskie. Co wy na to?