Przy pierwszym spojrzeniu na tę - jak sądzę, przełomową z naukowego punktu
widzenia, choć nie tylko, o czym dalej napiszę - sprawę, trudno dostrzeć
powiązanie tego odkrycia(a raczej ujawnienia pewnej wiedzy, hehe) z tematyką
PiG. Jest jednak wręcz przeciwnie.
Po pierwsze, aspekt czysto naukowy,
astronomiczn-astrofizyczno-astrogeofizyczno-astrogeologiczny(uff, niepotrzebne
skreślić). Świadomość tego znacznie ułatwia hipotetyczny "podbój" Srebrnego
Globu. Zarówno ten agencyjny, rządowy, jak i stricte komercyjny, którego w
konsekwencji możemy się spodziewać. Będzie o wiele łatwiej i ze względów
technicznych, inżynieryjnych, i ze względów ekonomicznych, czyli
spodziewanych(i planowanych) lokalizacji baz księżycowych. Po prostu, koszta
tego będą o wiele mniejsze, bo nie będzie trzeba tam taszczyć sporych ilości
wody pitnej i/lub infrastruktury jej otrzymywania na miejscu. Wystarczą lekkie
aparaty do pobierania i dalszego jej uzdatniania. Sądzę, że ta wiedza moze dać
w jakimś sensie kopa w przyszłości krajom typu Chiny, Indie, Japonia czy
Brazylia, chcącym eksplorować Księżyć. Nie wazne, czy w ramach misji
państwowych, czy komercyjnych.
Drugi aspekt natomiast to coś, co sprawia wrażenie zadziwiającej korelacji i
budzi pewnego rodzaju podejrzenia, zahaczające o teorie spiskowe dotyczące
Księżyca. Ponieważ nie mam ani czasu, ani energii na wrócenie do tej sprawy i
właściwie jej podlinkowania, to ograniczę się do podstawowych informacji,
które pamiętam i kojarzę. W przypadku zainteresowania się sprawą innymi
forumowiczami i rozwoju tego wątku, postaram się tę problematykę uzupełnić.
Otóż kilka tygodni temu doszło do pierwszej po latach misji bezzałogowej sondy
mającej na celu dokładne sfotografowanie i zeskanowanie powierzchni Księżyca.
Ważne są tu trzy aspekty. Misja jest narodowym dziełem Indii, skrajnie
niezależne od pomocy agencji kosmicznych USA i Rosji. Wydarzyła się po latach
przerwy w badaniu i eksploracji Księżyca wynikającej z upadku wyścigu zbrojeń
i tzw. Zimnej Wojny. Sonda miała wykorzystywać najnowocześniejszą aparaturę
wysokiej rozdzielczości, dokładnie opisującej powierzchnię tego ciała
niebieskiego. Wszyscy zainteresowani sprawą zatem oczekiwali publikacji
pierwszych materiałów, zwłaszcza tych zdjęc w pełnej palecie kolorystycznej i
HD. Na marginesie - w tym "spiskowcy" i "antyspiskowcy", tzn. środowiska
zainteresowane kreowanymi podejrzeniami względem Księżyca(i obaleniem tych
podejrzeń). Odliczanie trwa i... i nic, wedle Hindusów sonda "zepsuła" się i
prawdopodobnie NIE BĘDZIE ŻADNYCH ZDJĘĆ. To oczywiście wywołała kolejną falę
podejrzeń względem tego, co w rzeczywistości znajduje się na Księżycu. Hindusi
mięli to zobaczyć i spanikowani znaczeniem odkrycia(wcześniej znanemu
Amerykanom i Rosjanom) wymyśleć sobie sprawę awarii. Jednak mija kilka dni
i... kolejny zwrot akcji, niby odzyskali kontrolę nad sondą i mają jakieś
zdjęcia, które publikują. Co na to blogosfera? No tak, zajęły im kilka dni
"negocjacje" z Waszyngtonem i Moskwą, dokładne przejrzenie zdjęći ich retusz,
oraz publikacja już w formie "do przyjęcia" dla światowej opinii publicznej. I
na tym sprawa by się zakończyła... Jednak minęło następnych kilka tygodni i
nagle wielce zaskoczeni Amerykanie z NASA ogłaszają odkrycie wody na Księżycu.
Tak od niechcenia, całkiem przypadkowo akurat po indyjskiej misji...
Do tego w tle kolejny "szczegół", który również zadziwiając koreluje z
powyższym. Otóż NASA wdraża naukowy program bombardowania ładunkami
wybuchowymi(sic!) Księżyca... Wedle NASA, właśnie dzięki temu odkryto ową
wodę. Czy dowiemy się za jakiś czas, że będą/są to również małe,
taktyczno-operacyjne ładunki nuklearne?
Teraz prowokacyjnie "pójdę na całość" i o coś zapytam... Czy żebyśmy mogli
ujrzeć te starożytne artefakty i bazy ma Księżycu kosmitów w starożytności
odwiedzających Ziemię, będziemy musięli zaczekać na prywatne, komercyjne misje
fotografowania Srebrnego Globu?
Linki:
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80355,7252680,NASA__znalezlismy_wode_na_Ksiezycu.html
www.dziennik.pl/nauka/article481883/Na_Ksiezycu_jest_woda_.html