Dodaj do ulubionych

Tylko się powiesić :(((

27.03.04, 10:15
Przejrzałem sobie dzisiejszą Rzepę i natrafiłem na pewien artykuł o
górnictwie pt. "Kompania Węglowa ma zysk", który to tyutuł wprawił mnie w
doby nastrój. Otóż KW po dwóch miesiącach zanotowała zysk netto w wys. 36,3
mln PLN, dzięki dobrej koniunkturze na węgiel utzrymującej się na rynkach
światowych. Dobry nastrój nie trwał jednak długo, kiedy doszedłem do
ostaniego akapitu (arykuł niedostepny on-line):

"Z nieoficjalnych informnacji wynika, że Kompania traci płynność finansową i
pilnie oczekuje kolejnej transzy dokapitalizowania przez Skarb Państwa.
Sytuację finansową znacznie pogorszyły wypłaty czternastek i nagrody
barbórkowej".

Jezu...starch pomyśleć, co będzie jak zaczną wypłacać piętnastki i
szesnastki.

Sprywatyzować ten relikt komuny, nawet za darmo, byle bym tylko nie musiał
znowu czytać takich paranoicznych komunikatów sad.
Obserwuj wątek
    • cesarok Re: Tylko się powiesić :((( 27.03.04, 17:11
      Drogi Robi. Nie bardzo rozumiem to co napisałeś, lub inaczej to co było
      napisane w tym artykule. Dla wyjaśnienia powiem tylko, że tzw. "barbórka" jest
      wypłacana do dnia 04 grudnia - dzień Św.Barbary inaczej święto górników.
      Natomiast tzw. czternastka jest wypłacana z reguły w lutym i powinna stanowić
      wypłatę z zysku za poprzedni rok. Piszę powinna bo jak pamiętam była wypłacana
      zawsze niezależnie od zysku. Obie te wypłaty stanowią miesięczną pensję.
      Dlatego nie bardzi rozumiem kiedy Kompania osiągnęła zysk - za które dwa
      miesiące? Jeśli pierwsze dwa miesiące to powinno być już dawno po tych
      dodatkowych wypłatach - inaczej powinna być wliczona. Faktem jest, że wysokość
      tych dodatkowych pensji jest w KW bardzo wysoka, wyższa niż w Jastrzębskiej
      Spółce Węglowej, która to od dawna osiąga co roku dodatni wynik finansowy.
      Dodatkowo wyjaśnię, że kiedyś była jeszcze wypłacana tzw.13, która w
      początku lat 90-tych została wliczona w pensję i się rozpłynęła.
      Pozdrawiam.
      • robisc Re: Tylko się powiesić :((( 27.03.04, 18:16
        Dzięki za wyjaśnienia - wcale nie poprawiły mi humoru, a wręcz upewniły, że w
        spółkach węglowych czas sie zatrzymał. Te 36,5 mln to zysk na pierwsze 2
        miesiące b.r. W prywatnych firmach już dawno zapomniano o trzynastakch,
        nagrodach jubnileuszowych i innych tego typu wynalazkach. Pewnie dlatego te
        firmy, jeżeli wykazują zyski, to nie tracą płynności.
        • cesarok Re: Tylko się powiesić :((( 27.03.04, 18:52
          Dzięki, ale dalej nie rozumiem - dlaczego KW traci płynność z powodu podanych
          wypłat (barbórka i 14-tka), skoro za okres kiedy były te wypłaty został
          wykazany zysk?
          Oj Robi wiem, że w prywatnych firmach zapomniano o wielu tego typu wynalazkach,
          ale również wiem, że pracuje się w tych firmach często za grosze (syn mojego
          kolegi pracując w firmie produkującej okna zarabia netto 650zł/miesiąc, dniówka
          z reguły przekracza 8 godzin dziennie).
          Wybacz Robi ale już kolejny raz stwierdzam, że Wy w Warszawie stajecie się
          enklawą, która coraz bardziej odstaje od reszty kraju.
          Resztę przesyłam e-mailem.
          • robisc Re: Tylko się powiesić :((( 27.03.04, 19:25
            cesarok napisał:

            > Dzięki, ale dalej nie rozumiem - dlaczego KW traci płynność z powodu podanych
            > wypłat (barbórka i 14-tka), skoro za okres kiedy były te wypłaty został
            > wykazany zysk?

            Bo zysk nie oznacza automatyczego posiadania płynności finansowej.
            Najwazniejszy jest cash flow. Jeżeli w danym momemcie następuje kumulacja
            płatności zobowiązań, nieważne z jakiego tytułu, a na koncie brakuje gotówki,
            to firma traci płynność, choćby nawet i wykazywała zysk. Zysk oznacza, że
            przychodzy są wyższe od kosztów, ale widiocznie ten zysk jest i tak za mały,
            aby pokryć spałatę bieżących zobowiązań. Prawdopodobnie w tym przypadku
            dodatkowe wypałaty z tytułu wynagrodzeń wyczyściły konta spółki. Coś takiego
            nie mogłoby mieć miejsca w normalnej firmie.

            > Oj Robi wiem, że w prywatnych firmach zapomniano o wielu tego typu
            wynalazkach, > ale również wiem, że pracuje się w tych firmach często za grosze
            (syn mojego kolegi pracując w firmie produkującej okna zarabia netto
            650zł/miesiąc, dniówka z reguły przekracza 8 godzin dziennie).
            > Wybacz Robi ale już kolejny raz stwierdzam, że Wy w Warszawie stajecie się
            > enklawą, która coraz bardziej odstaje od reszty kraju.

            To nie ma nic do rzeczy. Niech sobie górnicy zarabiają tyle, na ile pozwala
            kondycja finansowa ich pracodawcy i abym nie musiał dopłacać do
            ich "trzynastek" i "barbórek" z własnej kieszeni.

            > Resztę przesyłam e-mailem.
            Niewątpliwie się zapoznam.
            • franzmaurer Restrukturyzacja 29.03.04, 09:31
              Na 'zielonych' Rzepy jest dosc fajny material o tym ze te całe procesy
              restrukturyzacji to w dużej części pic na wodę crying
              www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040329/ekonomia/ekonomia_a_1.html
              Strategie papierowe, pieniądze prawdziwe
              Rządowe programy restrukturyzacji branż są zwykle mało skuteczne, a często
              bardzo kosztowne

              Rządowe plany naprawy różnych branż przemysłu są zwykle kosztowne ale mało
              efektywne. Strategie restrukturyzacyjne okazują się spisem pobożnych życzeń,
              pozostając zazwyczaj jedynie na papierze. Z powodzeniem realizowany jest jednie
              program dotyczący hutnictwa.
              Aż dziesięć sektorów polskiego przemysłu ma rządowe plany restrukturyzacji. Są
              to: górnictwo, hutnictwo, motoryzacja, chemia, elektronika, zbrojeniówka oraz
              przemysły: drzewny, stoczniowy, farmaceutyczny i lekki. Strategie obejmują
              najbliższych kilka lat, a sprowadzają się do jednego: poprawy sytuacji
              ekonomicznej.

              Intencje a rzeczywistość
              Strategia dla przemysłu lekkiego na lata 2000 - 2005 ma podnieść
              konkurencyjność polskich firm włókienniczych, odzieżowych i skórzanych oraz -
              co ważne - utrzymać poziom zatrudnienia w branży. Efekty dotychczasowej
              realizacji programu są mizerne. Po dwóch latach udało się wdrożyć 6 z 15
              zawartych w nim zadań. Ale w latach 2000 - 2002 z rynku zniknęło 13 proc.
              przedsiębiorstw przemysłu lekkiego. Zatrudnienie w tej gałęzi przemysłu
              zmniejszyło się w ciągu trzech ostatnich lat o 46 tys. osób (21 proc.).

              Podstawowym narzędziem restrukturyzacji przemysłu lekkiego miały być dopłaty do
              oprocentowania niektórych kredytów bankowych. Do 2005 r. rząd zdecydował się
              przeznaczyć na ten cel 90 mln zł. Z wsparcia tego udało się skorzystać
              nielicznym przedsiębiorstwom - z 13 mln zł na dopłaty resort gospodarki
              wykorzystał w 2002 r. tylko 100 tys. zł.

              Nieco lepiej wygląda sytuacja w zbrojeniówce, której strategię naprawy rząd
              przyjął w maju 2002 r. Z budżetu państwowego do firm sektora trafiło w 2003
              roku niemal 0,5 mld zł. Mimo to większość z 46 spółek zbrojeniowych notowało w
              ubiegłym roku stratę netto.

              Co prawda branża może liczyć na lukratywne kontrakty offsetowe, związane z
              zakupami samolotów, transporterów opancerzonych i przeciwpancernych pocisków
              kierowanych. Jednak spółki zbrojeniowe oczekują nie doraźnych zakupów, ale
              zdefiniowania, jaka część zamówień zostanie utrzymana na stabilnym poziomie, a
              czego wojsko już nie kupi. Te informacje są niezbędne, by można było inwestować
              w rozwój takiej, a nie innej produkcji.

              Problemem zbrojeniówki jest wstrzymanie prywatyzacji. - Jeśli w ciągu
              najbliższych 2 lat kilkanaście polskich firm, przede wszystkim z branży
              materiałów wybuchowych, nie znajdzie swojego miejsca w strukturach konsorcjów
              międzynarodowych, nie ma szans na przetrwanie - przewiduje Józef Nawolski,
              dyrektor Departamentu Spraw Obronnych i Ochrony Informacji Niejawnych w
              Ministerstwie Skarbu.

              Eksperci są zgodni - większość oczekiwań wywołanych strategią naprawy pozostaje
              niespełniona.

              Sztuka dla sztuki
              Nie bardzo wiadomo, kogo decydenci chcieli objąć pisząc "Strategię dla
              przemysłu elektronicznego do 2010 r." . Od kilku już lat na naszym rynku nie ma
              żadnego znaczącego polskiego producenta elektroniki. O sile branży decydują
              działające u nas największe światowe koncerny. Trudno przypuszczać, aby
              zawracały sobie głowę jakimikolwiek rządowymi planami.

              Mało konkretny jest również dokument dotyczący poprawy sytuacji w przemyśle
              drzewnym. Nie zawiera on instrumentów finansowych oraz propozycji zmian
              prawnych, które mogłyby poprawić sytuację odbiorców drewna.

              - Całkowicie pominięto problem zaopatrywania się w Lasach Państwowych, które są
              monopolistą i dyktują odbiorcom drewna warunki sprzedaży - mówi jeden z
              przedstawicieli branży. Dodaje, iż w rządowym dokumencie pominięta została
              sprawa wejścia w najbliższych latach na polski rynek dużych zagranicznych firm
              przerabiających drewno. Tymczasem już teraz krajowi odbiorcy tego surowca mają
              trudności z zakupieniem odpowiednich jego ilości. Po otwarciu naszego rynku
              problem ten jeszcze się zwiększy.

              Górnictwo w centrum uwagi
              Jest w Polsce branża, którą zajmują się wszystkie rządy. Od 1990 r. reforma
              górnictwa pochłonęła ponad 35 mld zł, a wydobycie wciąż jest nieopłacalne. Za
              dużo jest kopalni i pracujących w nich górników. Aby się z tym uporać, tuż
              przed końcem 2003 r. Sejm uchwalił ustawę o kolejnej reformie górnictwa. Tym
              razem na lata 2003 - 2006.

              Z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, iż efekty owej reformy będą
              znikome. Pod naciskiem lobby górniczego parlament przyjął dokument, który nie
              narusza interesów kopalń i ich pracowników. Reforma pochłonie w ciągu trzech
              lat ponad 6 mld zł, do czego trzeba doliczyć 18 mld zł długów, jakie zostaną
              darowane spółkom węglowym. Radykalne rozwiązania, jak zamknięcie części kopalń
              oraz ograniczenie wydobycia, zniknęły ze strategii naprawy. Największy w tym
              udział mieli parlamentarzyści, którzy prześcigali się w realizacji
              populistycznych postulatów głoszonych przez "obrońców polskiego górnictwa".

              Konsolidacja stoczni
              W połowie 2002 r. rząd przyjął program pomocy dla sektora stoczniowego, w
              głównej mierze polegający na konsolidacji sektora. W marcu 2003 r. okazało się,
              że centrum konsolidacji znajdzie się w Warszawie w Agencji Rozwoju Przemysłu
              (ARP). Zgodziła się ona utrzymać płynność chwiejącej się stoczni w Gdyni, ale w
              zamian zażądała przejęcia kontroli nad spółką. Początkowo ARP planowała, iż do
              grupy stoczniowej włączy Zakłady Cegielskiego w Poznaniu, ale pomysł upadł.
              Cegielski nie zostanie włączony do mającego powstać tworu pod nazwą Polskie
              Stocznie SA.

              Rząd nie szczędzi pieniędzy na wspieranie przemysłu stoczniowego. Gdyńska
              spółka tylko w 2003 roku otrzymała 60 mln zł pożyczki, a gwarancje skarbu
              państwa na zaciągane przez stocznię kredyty wyniosły 700 mln zł.

              Sukcesy z przeszkodami
              Nie zawsze rządowe strategie są z góry skazane na niepowodzenie. Obecny rząd
              najprawdopodobniej jeszcze długo będzie się chwalił rozpoczęciem
              restrukturyzacji hutnictwa. Najważniejszym jej elementem była prywatyzacja
              powstałych na początku 2003 r. Polskich Hut Stali (PHS), w których skład weszły
              4 huty: Sendzimira, Katowice, Cedler i Florian. W październiku tego roku kupiła
              je Grupa LNM. Do transakcji doszło po trwającej wiele miesięcy procedurze
              wyłaniania inwestora. Przyznać trzeba, iż przedstawiciele skarbu państwa nie
              mieli wyjścia. Gdyby nie udało im się do końca ubiegłego roku sprywatyzować
              największego w kraju koncernu w branży (PHS ma ok. 70 proc. rynku), nasze
              hutnictwo czekałaby katastrofa.

              Scenariusz taki wciąż jest realny w przypadku branży chemicznej. Mimo
              kilkunastomiesięcznych przygotowań i konsultacji, do tej pory nie wiadomo, jak
              dokładnie przemysł ten ma być restrukturyzowany. Wiele wskazuje na to, iż na
              bazie 6 firm Wielkiej Syntezy Chemicznej (WSCH) powstaną dwa duże koncerny.
              Jeden skupiony wokół Zakładów Azotowych Puławy, a drugi wokół Zakładów
              Chemicznych Police. Restrukturyzacja branży ma pozwolić jej konkurować na rynku
              UE. W ubiegłym roku przedstawiciele skarbu państwa zarzekali się, iż
              konsolidacja chemii ruszy jeszcze przed 1 maja 2004 r. Dziś wiadomo, że tak się
              nie stanie. Opóźnienie to może dla części zakładów zakończyć się upadłością.
              Póki co korzystają one z dobrej koniunktury na rynku. Gdy ona minie, słabe
              zakłady znikną z rynku.
          • robisc Cesarok możesz spać spokojnie 29.03.04, 23:07
            "Nadal 60 proc. kosztów w górnictwie to wynagrodzenia. Po wejściu do UE,
            podobnie jak w innych krajach, wynagrodzenia będą stopniowo rosnąć. Przy
            obecnej strukturze kosztów branża nie wytrzyma tego, niezależnie od koniunktury
            na węgiel. Dlatego potrzebna jest głęboka modernizacja technologiczna kopalń i
            redukcja zatrudnienia" - powiedział prof. Macieja.

            Rzecznik Kompanii Węglowej Zbigniew Madej zapewnił, że spółka doskonale zdaje
            sobie sprawę z tego, że koniunktura - łagodząca tempo restrukturyzacji - nie
            będzie trwać wiecznie. Dlatego firma nie zamierza rezygnować z redukcji
            zdolności produkcyjnych, choć zamierza robić to nieco wolniej.

            Stabilną perspektywę ma natomiast wytwarzająca węgiel koksujący Jastrzębska
            Spółka Węglowa, która w ubiegłym roku - po kilku latach restrukturyzacji -
            osiągnęła rentowność, a na 2004 rok zakłada wielomilionowy zysk. Zgodnie z
            wcześniejszymi zapowiedziami przedstawicieli rządu, być może trzeba będzie
            rozważyć nawet budowę nowej kopalni węgla koksującego.

            biznes.interia.pl/news?inf=486553

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka