robisc
02.04.04, 12:23
I co teraz powie nasze lewactwo?
Słowacja Po reformie podatkowej nadwyżka w budżecie
Lepiej, niż myśleli najwięksi optymiści
Mniejsze podatki, większe wpływy - komentarz
DANUTA WALEWSKA
Wczoraj słowackie Ministerstwo Finansów poinformowało, że po raz pierwszy w
historii niepodległej Słowacji udało się osiągnąć nadwyżkę budżetową. Tak
korzystnego rozwoju sytuacji nie oczekiwali nawet najwięksi optymiści.
Statystyka finansów na Słowacji jest prowadzona zgodnie z normami Unii
Europejskiej.
Od początku tego roku Słowacja wdrożyła bardzo ambitną reformę podatkową.
Wprowadzono w tym kraju jednolitą stawkę liniową w wysokości 19 procent dla
VAT, podatków płaconych przez firmy i osoby fizyczne. System jest
przejrzysty, bo jednocześnie zlikwidowano wszystkie ulgi. Podatek VAT jest
teraz nieco wyższy niż przed reformą.
Cięciom podatkowym towarzyszyły jednocześnie poważne oszczędności w wydatkach
państwa. Znacznie ograniczono wypłaty świadczeń społecznych, a pieniądze
miały docierać do tych, którzy ich najbardziej potrzebują. Jak
powiedział "Rz" wicepremier, minister finansów Słowacji Ivan Miklosz,
wyliczono, że na tej reformie ucierpią jedynie średnio zarabiające rodziny
nieposiadające dzieci. Natomiast już zaczyna maleć w tym kraju bezrobocie.
Pierwsze sygnały
Właściwie już po styczniu tego roku wiadomo było, że wpływy budżetowe są
minimalnie większe, niż oczekiwano. Zarówno sami Słowacy, jak i ekonomiści z
Banku Światowego byli bardzo ostrożni w swym optymizmie. Mówili, że trzeba
poczekać jeszcze ze dwa miesiące i że rzadko się zdarza, aby reforma tak
szybko przyniosła efekty.
Teraz już nikt nie ma wątpliwości. Dochody budżetu słowackiego w I kwartale
wzrosły o 44,4 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym. W tym wpływy z podatków
wzrosły o 41,8 proc., głównie dzięki wyższym wpływom z VAT. A wpływy do
budżetu za I kwartał wyniosły 42 proc. prognozowanych wpływów za cały rok.
Nadwyżka budżetowa za I kwartał wyniosła 1,2 mld koron (1 euro to 30 koron).
Największym zaskoczeniem było jednak to, że wzrosły również wpływy z podatku
płaconego przez przedsiębiorstwa. Okazało się, że przy niższych stawkach
podatkowych wiele firm zdecydowało się wyjść z szarej strefy, a dodatkowo
kilkadziesiąt firm zagranicznych przeniosło swoje siedziby z Warszawy,
Budapesztu i Wiednia do Bratysławy. O nieco ponad 2 procent natomiast niższe
były wpływy z podatków osobistych. Ale takie były założenia reformy. Jej
autor Ivan Miklosz uważa, że lepiej dać ludziom więcej pieniędzy do ręki, aby
w ten sposób ożywić rynek.
Pieniądze dla inwestorów
Ekonomiści oczywiście przestrzegają przed zbytnim optymizmem, ale przyznają,
że jedyne, co złego może trafić się gospodarce w tym kraju, to zmiana rządu.
Poza tym reforma wydaje się niezagrożona. Ivan Miklosz wczoraj nie ukrywał
radości. Poinformował również, że dodatkowe pieniądze w budżecie zostaną
przeznaczone przede wszystkim na wsparcie inwestycji zagranicznych.
Przy okazji nie odmówił sobie zgryźliwego komentarza do poniedziałkowej
wypowiedzi niemieckiego kanclerza Gerharda Schr?dera, który krytykował nowe
kraje członkowskie za obniżanie podatków. Dzień później szwedzki premier
Goran Persson wskazywał, że nie może być tak, by nowicjusze unijni obniżali
podatki i w ten sposób odbierali "starej" Unii miejsca pracy. A już za
zupełnie niemoralne uznał szwedzki premier, że obecna UE dopłaca ze swoich
wysokich podatków do naszych inwestycji infrastrukturalnych, podczas gdy my
zabieramy im miejsca pracy. Sugerował również, że trzeba wyżej opodatkować
najlepiej zarabiających. - Słowacja dowiodła, że obniżenie podatków wcale nie
powoduje zmniejszenia wpływów budżetowych - mówił z dumą Miklosz.
Przy okazji nie omieszkał przypomnieć, że trudne reformy strukturalne, które
przeprowadzają nowi członkowie Unii, w wielu krajach obecnej "15" nie zostały
jeszcze rozpoczęte. "Prawdziwym powodem tej krytyki ze strony Niemiec i
innych krajów UE jest to, że nasza konkurencyjność rośnie, podczas gdy w
tamtych krajach spada" - napisał Miklosz w komentarzu redakcyjnym w
bratysławskim dzienniku "SME".
Jakby na potwierdzenie informacji o mniejszej konkurencyjności Niemiec
Heinrich von Pierer, prezes koncernu Siemens, poinformował wczoraj o
przeniesieniu 10 tysięcy miejsc pracy z Niemiec do Europy Wschodniej i Azji. -
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040402/ekonomia/ekonomia_a_21.html