Źródło słabości złotówki czyli czego nie powiedzą Ci polscy analitycy
Zadziwia mnie z jaką łatwością popularni analitycy znajdują spekulantów jako winnych ostatniego osłabienia złotówki. Popularne są sformułowania o wrednych i parszywych spekulantach, o ostrzeniu sobie zębów na osłabienie złotówki itp.
Nie dalej jak dzisiaj pojawił się art w bankier.pl:Atak spekulacyjny na złotego czy np. wcześniej wiosną Paskudny komunikat Nomury to gra na spadki - To wyjątkowo parszywy i paskudny komunikat, który służy grze na osłabienie złotego.
Niektórzy analitycy uważają, że to wina spekulantów a wredne banki inwestycyjne jak Nomura czy BarCap nawołują do ataku na złotówkę.
Dla mnie znamienne już jest słownictwo - "Ci wredni spekulanci". Dlaczego spekulant jest "wredny"? Czy to jego wina, że fundamenty bądź inne uwarunkowania sprzyjają spekulacji na danym instrumencie finansowym w wybranym przez niego kierunku w danym momencie? Sama przecież spekulacja oznacza inwestowanie, jedynie w krótkoterminowym okresie. Obawiam się że wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że bez spekulacji nie ma często tzw płynności na rynkach finansowych. Dobrym przykładem jest wprowadzony 8 sierpnia i następnie przedłużony do listopada 2011 zakaz krótkiej sprzedaży w wybranych państwach europy (klik). Czy ograniczenie krótkiej sprzedaży tj gry na spadki coś dało? Nie, gdyż notowania banków czy indeks francuskiego CAC40 jest coraz niżej. Co więcej, w wyniku braku płynności na rynku zapanowały jeszcze bardziej nerwowe ruchy a rynek jak spadał tak dalej spada. Podobnie było w US w czasie paniki 2008-2009.
Powróćmy jednak do naszych baranów.
Na tapetę wezmę poniższy cytat z 6 września (klik) "nadwornego tropiciela spekulantów III RP"©
"[...] te doniesienia mogą też świadczyć o czym innym - spekulanci szykują się do ataku na Polskę. - We wtorek agencja Bloomberg przytoczyła rozmowę z wiceministrem finansów Dominikiem Radziwiłłem, który wypowiada się na temat wyceny CDS, czyli instrumentów, dzięki którym ubezpiecza się dług. Według wiceministra wycena polskich CDS sięgnęła absurdalnych poziomów. Podczas ostatnich 20 miesięcy CDS- na polski dług zdrożały najmocniej wśród 20 krajów rozwijających się, które monitoruje Bloomberg. Ja też uważam, że to jest bardzo dziwne zachowanie, ale sygnalizuje jedno: ktoś gra przeciwko złotemu. Przypominam, że w lutym Barclays, a w kwietniu Nomura zalecały kupno CDS. Jeśli pisze o tym Bloomberg, to zwróci uwagę rekinów, co możemy zobaczyć wkrótce na rynku walutowym i na akcjach - pisze w porannym komentarzu analityk.[..]
Od kiedy to należy słuchać rządzących? Czy ktoś słyszał aby np nasz Kucharz Roku mówił prawdę? Zupełnie przy okazji - ostatnio rozbawiła mnie wymiana zdań na temat interwencji walutowych. Otóż Marek Belka z NBP twierdzi, że nie ma obecnie potrzeby interwencji (Belka Sees No Need for Polish Central Bank Intervention to Support Zloty - klik), a w tym samym czasie BGK sprzedaje waluty na rynku krajowym (Polski bank interweniuje na rynku - broni kursu złotego - klik). Pewnie znowu zostanie wydany komunikat, że to nie interwencje ani obrona kursu a korzystna wymiana dewiz (patrz - Narodowy Bank Polski w godzinach południowych dokonał zakupu pewnej ilości walut obcych po korzystnym kursie).
No i oczywiście w opisywanym fragmencie nie obyło się bez tych potwornych spekulantów i grze przeciwko złotemu. Przyznam szczerze, że takie rozumowanie kojarzy mi się z okresem PRL (ach Ci wredni spekulanci, to wszystko ich wina!). Takie rozumowanie i wnioskowanie może być również znamienne przy braku chęci bądź rzetelnej wiedzy na temat faktów. Zostawię jednak moje wrażenia i słownictwo, a skupię się na faktach.
Zatem jakie są fakty?
Pisałem już wielokrotnie o słabych ekonomicznych stronach naszego kraju (m.in. uzależnienie od finansowania z zagranicy, wysoki deficyt, również na rachunku bieżącym, przewaga importu, spadek bezpośrednich zagranicznych zagranicznych (FDI)). Opisywałem przy tym chociażby raport Nomury czy innych banków inwestycyjnych, które zalecały kupno ubezpieczenia od bankructwa Polski (CDS), bądź wskazywały na ograniczony potencjał siły PLN (HSBC) czy wręcz jego słabość (BofA ML). Nie chciałbym się powtarzać (bo szkoda czasu). Zatem dla przypomnienia mały zestaw linków z bloga, który wiele powinien wyjaśnić. Wpisy z gwiazdką są obowiązkowe.
Wykres dnia - pozycjonowanie oraz atrakcyjność akcji, obligacji, "zabawy" w SEC
* Kucharz Roku czuje pismo nosem czyli o spodziewanych kłopotach na polskim rynku długu
Plany Ministerstwa Finansów szkodzą wiarygodności Polski
* HSBC o złotym: ograniczony potencjał do umocnienia
Na początku Min. Finansów, a obecnie RPP traci wiarygodność
Wykres dnia - Polska nie lepsza od Węgier
W ostatnim czasie pojawiły się dwa nowe krótkie raporty HSBC w sprawie walut z regionu EMEA (w tym Polski), które świetnie ukazują źródło problemu.
Analitycy z HSBC wskazują, że kursy walut z regionu EMEA są nadal silnie uzależnione od płynności na rynkach finansowych. W skrócie: jeśli na rynku panuje strach oraz dochodzi wyprzedaży aktywów jak obecnie, a płynność z rynku znika to waluty tracą na wartości, a jeśli płynność przyrasta na rynku i panuje klimat sprzyjający zakupom ryzykownych aktywów (tzw risk-on) to waluty EMEA zyskują na wartości.
Bank wskazuje na dwa źródła, które mogą sfinansować deficyt na rachunku obrotów bieżących (CA) i przyczynić się do umocnienia lokalnych walut:
wzmożone bezpośrednie inwestycje zagraniczne (FDI od Foreign Direct Investment)
przepływy czysto inwestycyjne (tzw portfelowe w postaci np inwestycji w akcje czy obligacje w danym kraju)
Analitycy wskazują na praktyczny zanik bezpośrednich inwestycji zagranicznych w regionie EMEA w ostatnim czasie. W stosunku do lat poprzednich stosunek FDI/CA jest na rekordowo niskim poziomie:
więcej na:
stojeipatrze.blogspot.com/2011/09/zrodo-sabosci-zotowki-czyli-czego-nie.html