thor-sten
22.07.13, 16:29
Wszędzie sobie czytam jak to źle jest przez ten socjalizm, że wszystko przejedzone, że socjał za wysoki, że emerytury nas przygniatają.
Powstaje pytanie jakim cudem tak się dzieje skoro wydajność pracy gwałtownie rośnie, technologia się rozwija, a rynek pełen chętnych do pracy?
Tajemnica tkwi w tym że w rzeczywistości dystrybucja dóbr nie idzie od bogatych do biednych tylko od biednych do bogatych. To że się mówi o zasiłkach, rentach i innych takich świadczeniach to dobre, ale dlaczego nie mówi się o odsetkach od obligacji?
Są one ogromną częścią wydatków każdego prawie państwa i jest to transfer od biednych którzy płacą podatki (bogaci często potrafią ich unikać) i żyją z dnia na dzień do bogatych którzy posiadają aktywa w postaci obligacji i do nich te odsetki trafiają. Są to sumy o wiele większe niż zasiłki. To jest kilka procent PKB co roku odbierane biednym i przekazywane bogatym. To właśnie ta niepozorna kwestia oprocentowania obligacji które trzeba opłacić z podatków zupełnie wywraca świat do góry nogami.
Jeśli do tego doliczymy inwestycje infrastrukturalne które również przede wszystkim służą bogatym (bo właściciel firmy transportowej korzysta z dróg wybudowanych za budżetowe pieniadze wiele bardziej niż ktoś kto porusza się autobusem MPK), jeśli do tego doliczymy dotacje dla koncernów w często absurdalnej wysokości za tworzenie słabo płatnych miejsc pracy to staje sie oczywiste że funkcjonujemy w systemie który z socjalizmem nie ma nic wspólnego.
I fakty świadczą o tym że transfer nie zachodzi od biednych do bogatych lecz odwrotnie. Biedni ubożeją, fortuny bogatych rosną.
Nie wiem jak nazwać ten system który tak skutecznie i niezauważalnie dla wiekszości wysysa z biednych ich pracę wmawiając im że mają teraz za dobrze bo socjał taki wysoki.