exerik
10.08.05, 12:19
...u mnie za oknem właśnie się przejaśniło, i pomyślałem sobie, że szklanka
jest jednak do połowy pełna...
Oto czego się w Polsce uczy studentów prawa:
"Pierwszeństwo [prawa UE] wobec ustaw (...) nie oznacza pierwszeństwa wobec
konstytucji i w tym zakresie pojawia się rozbieżność między prawem UE a
rozwiązaniami polskimi. W orzecznictwie ETS przyjmuje się bowiem, że
pierwszeństwo prawa UE ma charakter zupełny, więc znajduje zastosowanie także
w razie kolizji między (jakąkolwiek) normą prawa UE a przepisami narodowej
konstytucji (...). Art. 91 Konstytucji RP mówi natomiast tylko o
pierwszeństwie wobec "ustaw" i nie można tego sformułowania odnosić także do
konstytucji. (...)
Ewentualne orzeczenie [polskiego Trybunału Konstytucyjnego] o
niekonstytucyjności przepisu prawa UE (...) nie pozbawiałoby tego przepisu
mocy obowiązującej (bo tego nie może zrobić poszczególne państwo
członkowskie), a tylko wykłuczałoby stosowalność tego przepisu przed organami
krajowymi."
(Leszek Garlicki, Polskie prawo konstytucyjne)
***
Co oznacza, że polska doktryna konstytucyjna przynajmniej do momentu ukazania
się nowego wydania podręcznika ciągle jeszcze stoi na gruncie suwerenności
państwowej RP.