Dodaj do ulubionych

Ozieblosc?

IP: *.org 27.07.01, 23:04
Pani psycholog,
Jestem zonaty od 3 lat, z zona znamy sie od "dziecka", mamy wspaniala coreczke.
Moim problemem jest to ze moja zona unika wspolzycia. Dla mnie jest oczywista
rzecza ze jesli kogos sie kocha, to pragnie sie jego bliskosci.
Dla mojej zony "te" tematy to tabu, wiec o szczerej rozmowie nie ma co myslec.
Co moze bys tego przyczyna i czy to jest ozieblosc? Co z tym robic?
Przyzna pani ze w wieku 25 lat, sex raz na 2 miesiace to chyba cos nie tak
Obserwuj wątek
    • joanna.markiewicz Re: Ozieblosc? 31.08.01, 15:14
      Proszę wybaczyć, że tak długo nie odpowiadałam.
      To o czym Pan pisze może być wynikiem braku lub utraty potrzeb seksualnych,
      czyli oziębłości lub awersji seksualnej i braku przyjemności seksualnej,
      będącej wynikiem
      silnego lęku przed kontaktem seksualnym. Poczucie niechęci lub obrzydzenia
      związane z seksem jest najczęściej efektem oddziaływań wychowawczych.
      Nie jestem jednak specjalistą w tej dziedzinie i z pewnością lepiej Państwa
      sytuacje rozpozna psychoterapeuta - seksuolog. Proszę spróbować zachęcić żonę
      do kontaktu ze specjalistą. Pomocny może być sposób w jaki będzie Pan z nią
      rozmawiał. Może
      spróbuje Pan powiedzieć jej o sobie w związku z tą sytuacją, nie oceniając jej
      zachowań, nie oburzając się na nie, a mówiąc wyłącznie o tym jak Pan się czuje
      w związku z brakiem kontaktów seksualnych, jakie to dla Pana ma znaczenie i co
      może wynikać w przyszłości z braku rozwiązania tej sprawy. Gdyby dodał Pan do
      tego uzasadnienie dlaczego chce Pan tę sytuację zmienić, dlaczego ważne jest
      dla Pana być w bliskiej relacji z żoną i tworzyć udany związku, w którym seks
      jest jednym z elementów, może udało by się coś zmienić. Jeśli to się nie
      powiedzie, może sam Pan by się skontaktował ze specjalistą. Życzę powodzenia.
    • Gość: Oziębla Re: Ozieblosc? IP: *.pde.philips.com 04.10.01, 15:50
      Nie wiem czy jeszcze to przeczytasz- od twojego listu uplynelo sporo czasu, ale
      chcialabym podzielic sie z toba swoimi doswiadczeniami. Podobny problem ma ze
      nmna mój maz tyle ze my raczej o tym rozmawiamy. Sama nie wiem jak z tego wyjsc
      i skad to sie wzielo, ale na pewno nie mozesz nigdy myslec ze twoja zona nie
      kocha cie tak mocno jak ty ja, bo nie wykazuje potrzeby zblizen z toba. Trzeba
      po prostu stwarzac jakies ciekawe momenty i chwile, ktore pomo0ga zapomniec o
      ozieblosci a pod wplywem impulsu ozywia na pewno istniejace uczucie i zacheca
      do stosunku. Czesto wrogiem tego jest zmeczenie, brak czasu na wszystko co
      konieczne, szczegolnie przy dziecku.....
      Sprobuj nie dawac po sobie poznac ze cie to boli...- przynajmniej przez jakis
      czas- swiadomosc ze nalezaloby sie z mezem kochac bo on tego potrzebuje stwarza
      poczucie spelniania obowiazku a nie prawdziwej checi do stosunku...
      Czase4m wdziecznosc za uwolnienie od tego poczucia moze w twojej zonie obudzic
      chec wspolzycia bez inicjatywy z twojej strony
      jesli chcesz jeszce o tym porozmawiac napisz
      oziebla z optymizmem i miloscia w sercu
    • Gość: żabka Re: Ozieblosc? IP: 192.168.2.* / *.rem.pl 10.10.01, 15:46
      To niestety tak jakbym czytała o sobie. Też jestem oziębła i stanowi to duży
      problem nie tylko dla mojego męża, ale i dla mnie. Jesteśmy zaledwie 4 lata po
      ślubie, kocham i jestem kochana, ale nie odczuwam potrzeby zbliżeń fizycznych.
      Tzn. uwielbiam się do niego przytulać, całować, ale najchętniej na tym bym
      poprzestała. W moim przypadku jest to najprawdopodobniej "efekt oddziaływań
      wychowawczych". Obawiam się tylko, że jeśli nic się nie zmieni, to mój mąż
      będzie miał w końcu dość takiej sytuacji i po prostu ode mnie odejdzie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka