Dodaj do ulubionych

Dlaczego dolar dalej słabnie?

16.12.03, 23:34
Przecież złapali Husajna, a amerykańska gospodarka przyspiesza? Czy ktoś to
rozumie? Czy wysoki deficyt budżetowy i deficyt w handlu zagranicznym oraz
niskie stopy procentowe są wystarczającymi powodami?

Euro znowu rekordowo mocne do dolara
LONDYN (Reuters) - Na początku wtorkowej sesji walutowej w Europie dolar
oscylował wokół historycznego minimum do euro osiągniętego podczas notowań w
Azji. Obawy o wysokość deficytu obrotów bieżących w USA zepchnęły na dalszy
plan schwytanie przez wojska amerykańskie Saddama Husajna.





Inwestorzy czekają na dane o deficycie obrotów bieżących w trzecim kwartale,
które zostaną opublikowane o godzinie 14.30. W centrum uwagi znajdą się też
dane o listopadowej inflacji, bo to od nich w dużej mierze zależy, jak długo
stopy procentowe w USA pozostaną na rekordowo niskim poziomie.

O godzinie 8.40 euro wyceniano na 1,2335 dolara.

www.bankier.pl/wiadomosci/article.html?article_id=962823
Obserwuj wątek
    • vico1 Re: Dlaczego dolar dalej słabnie? 16.12.03, 23:57
      Pamietam, jeszcze kilka lat temu, dolar stal na tak niskim poziomie, ze
      posiadacze dolarow rozwazali wyklejanie nimi scian. Potem przyszlo euro i role
      sie na jakis czas odwrocily.
      Tani dolar, moze oplaca sie zainwestowac w dolarowe obligacje?
    • robisc Ale jaja 23.12.03, 00:22
      Jak długo UE jescze pociągnie z tak drogim euro? He, he...może niepotrzebnie
      się martwimy i JKM ma rację, ze Unia rozleci się szybciej niż myślimy?

      "UE Zwyżka kursu wspólnej waluty może zdławić poprawę koniunktury
      Euro ofiarą własnego sukcesu

      Euro bije rekordy na rynkach walutowych. Kurs wspólnej waluty osiągnął wczoraj
      niemal 1,245 USD na wieść o wzroście zagrożenia atakami terrorystycznymi w
      Stanach Zjednoczonych. To o ponad 17 procent więcej, niż na początku roku.

      Jeśli w nadchodzących 12 miesiącach tempo aprecjacji pozostanie równie duże
      jak w mijającym roku, strefa euro znów może balansować na skraju recesji -
      ostrzegają czołowe banki inwestycyjne.

      Na razie Polska nie odczuła zbyt dotkliwie skutków słabej koniunktury w
      krajach EMU. Dzięki załamaniu kursu złotego do euro, a także szybkiej
      restrukturyzacji przedsiębiorstw eksport naszego kraju do państw "15" w
      pierwszych trzech kwartałach tego roku wzrósł o 8 proc. (do 22,6 mld euro)
      wobec zwiększenia importu jedynie o 2 proc. (do 28,3 mld euro) - podał właśnie
      Eurostat. Dzięki temu deficyt w wymianie z Unią udało się we wspomnianym
      okresie ograniczyć z 6,9 do 5,7 mld euro.

      Jednak w dłuższym okresie polska gospodarka może coraz bardziej odczuwać
      problemy gospodarcze krajów UE, a szczególnie Niemiec - ostrzegają ekonomiści.
      Tymczasem, jak czytamy w opracowaniach banków inwestycyjnych Lehman Brothers i
      Merrill Lynch, do końca przyszłego roku cena euro może sięgnąć 1,35 USD. Tego
      mogą nie wytrzymać zachodnie gospodarki, szczególnie niemiecka, dla której
      eksport ma zasadnicze znaczenie.

      Euro staje się, zgodnie z dążeniami swoich twórców, drugą obok dolara walutą
      rezerwową świata. W tym roku aż 41,5 proc. wszystkich papierów wartościowych
      na świecie było emitowanych właśnie w euro wobec 42,5 proc. w dolarach. Udział
      kredytów określonych we wspólnej walucie zwiększył się w ostatnich 3 latach z
      19,6 do 24,6 proc. (w przypadku dolara wynosi wciąż 55,2 proc.).

      Wobec coraz większej niepewności co do stabilności finansów Stanów
      Zjednoczonych międzynarodowi inwestorzy w naturalny sposób przerzucają swoje
      aktywa właśnie ku euro. Priorytetem dla nich staje się obawa o zdolność do
      finansowania ogromnego deficytu rachunku bieżącego USA, zwłaszcza po
      powtarzających się sygnałach o wycofaniu z USA części inwestorów azjatyckich.

      W tej sytuacji aprecjację euro mogłaby powstrzymać albo obniżka stóp
      procentowych przez Europejski Bank Centralny (EBC), albo interwencja na rynku.
      Oba wyjścia wydają się mało prawdopodobne. Po naruszeniu przez przywódców "15"
      paktu stabilizacji i wzrostu, który miał nakładać kary na państwa o wysokim
      deficycie budżetowym, władze EBC nie chcą łamać kolejnych zasad funkcjonowania
      eurolandu. Nakazują one EBC przede wszystkim utrzymanie niskich cen, a nie
      napędzanie wzrostu gospodarczego. Inflacja w strefie euro wynosi 2,1 proc.,
      wciąż nieco powyżej założonego limitu. Szanse na sukces interwencji na rynku
      bez współdziałania z Waszyngtonem także są raczej ograniczone - twierdzą
      ekonomiści.

      Merrill Lynch ostrzega, że dalsza zwyżka kursu euro w obecnym tempie ograniczy
      w przyszłym roku tempo wzrostu unijnej gospodarki o 0,5 pkt proc. Wzrost ten i
      tak miał już wynosić (według Komisji Europejskiej) tylko 1,6 proc., prawie
      trzy razy mniej niż w Polsce.

      Jędrzej Bielecki

      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_031223/ekonomia/ekonomia_a_14.html
      • sagaris Re: WALUTY 23.12.03, 11:18
        Klasyczny cykl gospodarczy w Europie jest przesunięty do tego w USA o jakieś 2
        lata i dlatego tak to wygląda. Euro powinno umacniać się do 2006 roku i
        dopiero wtedy z nową fazą cyklu koninkturalnego dolar powinien zacząć się
        umacniać aż do 2011 roku.
        • vico1 Re: WALUTY 23.12.03, 14:06
          Na ten temat moga cos powiedziec nasi ekonomisci na tym forum smile
          Nieomocjonalnie podchodzi do tego BBC, chociaz kurs funta do dolara tez idzie w
          gore.
          Nikt sie nie martwi tym, ze euro staje sie ceniona waluta na rynku swiatowym,
          udzial euro i dolara sa juz prawie na tym samym poziomie. Problemem jest zbyt
          szybki spadek wartosci dolara, przez co firmy z trudem sie do tego
          przystosowuja.
          Eksport do strefy dolarowej staje sie drozszy, tanieje natomiast import,
          glownie chodzi o rope. Ciekawe byloby zestawic straty i korzysci.

          Ja mam wrazenie, ze laczny efekt takiej sytuacji, na panstwa strefy euro, nie
          jest az tak dramatyczny. Cierpi na tym niestety wymiana handlowa z USA, stad
          troska ekonomistow.
          Bank Unii wykazuje zimna krew, nie zamierza interweniowac (sprzedawac euro) do
          poziomu 1,35 dolara za euro.
          news.bbc.co.uk/1/hi/business/3328495.stm
          • robisc Re: WALUTY 23.12.03, 19:52
            Sagaris jest ekonomistą i to prawdopodobnie specjalizującym się w prognozach.
            Ja jestem specjalisą od zagadnień mikroekonomicznych. Oczywiście, że uczyłem
            się o cyklach koninkturalnych, ale mam wrażenie, ze pojęcie to w coraz
            bardziej zglobalizowanej gospodarce traci na znaczeniu. Jednak może to tylko i
            wrazenie, podkreślam nie jestem tu ekspertem. Jeżeli faktycznie jest tak, jak
            pisze Sagaris, że cykle koninkturalne są przesunięte, to trzeba się zapytac z
            jakiego powodu? Wydałwałoby się, że w dzisiejszych czasach w ekonomii działa
            bardziej zasada znana z fizyki - naczyń połączonych- niż klasycznych cykli
            koniunkturalnych.

            A co do EBC - 1,35 jest już blisko - prognozy mówią nawej o 1,60 i w świetle
            tak dramatycznego umocnienia się euro, EBC nie będzie mógł pozostac obojetnym.
            Raczej prędzej niż później stopy procentowe w strefie euro będą musiały spaść.
            • przycinek.usa Re: 26.12.03, 21:28
              "Jeżeli faktycznie jest tak, jak pisze Sagaris, że cykle koninkturalne są
              przesunięte, to trzeba się zapytac z jakiego powodu?"

              To proste. To zalezy od stopnia otwartosci gospodarczej panstwa (cla i koszt
              transportu) oraz opodatkowania i wielkosci PKB. Jestem pewien, ze sa jeszcze
              inne czynniki, lecz chodzi o to aby sprawy upraszczac, a nie komplikowac.

              Po prostu wyobrazmy sobie gospodarke, jako pewien bezwladny twor.
              Kazda gospodarka bedzie miala swoj wlasny "charakter". Wyznaczony tymi cechami
              co powyzej. I w kazdej z nich cykl ekonomiczny rozwoju i skurczu bedzie
              wygladal inaczej. Polska wpadla w kryzys juz dawno. Teraz wyglada na to, ze jak
              sie obudzila gospodarka na zachodzie, to jest przelozenie na gospodarke w
              Polsce. Pisza o tym gazety i wszyscy zadaja sobie pytanie, co bedzie jak sie
              eksport Polsce zmniejszy. Zmniejszylby sie zas w przypadku kryzysu w Europie.
              Ten zas zalezy glownie od kursu wymiany z USA. Widzimy wiec duzy wplyw
              wiekszych gospodarek na Polske. A nie odwrotnie.

              Pozatym trzeba sobie odpowiedziec na pytanie czym jest PKB i co oznacza jego
              zmiana. Bo wystarczy ze warunki pozwola na utrzymanie polskiego PKB w 2004 na
              tym samym poziomie co 2003 i jest kryzys.

              Jest jedna obserwacja praktyczna. W praktyce widzimy, ze jak jest kryzys jak w
              latach 30tych. To w USA jest przyjemnie, a w Europie jest MEGA-kryzys.

              Nie chce mi sie przytaczac ogolnych danych na temat bezrobocia.
              Ale polecam popatrzec na tabelke bezrobocia w latach 29-33 dla Europy i USA.
              Dobrze jest tez popatrzec sobie na inflacje. Nie jestem dobry w tlumaczeniu,
              ale staralem sie bardzo. Pozdrawiam.
              • robisc Ale skąd az 2 lata? 26.12.03, 23:27
                przycinek.usa napisał:

                > "Jeżeli faktycznie jest tak, jak pisze Sagaris, że cykle koninkturalne są
                > przesunięte, to trzeba się zapytac z jakiego powodu?"
                >
                > To proste. To zalezy od stopnia otwartosci gospodarczej panstwa (cla i koszt
                > transportu) oraz opodatkowania i wielkosci PKB. Jestem pewien, ze sa jeszcze
                > inne czynniki, lecz chodzi o to aby sprawy upraszczac, a nie komplikowac.
                >
                > Po prostu wyobrazmy sobie gospodarke, jako pewien bezwladny twor.
                > Kazda gospodarka bedzie miala swoj wlasny "charakter". Wyznaczony tymi
                cechami
                > co powyzej. I w kazdej z nich cykl ekonomiczny rozwoju i skurczu bedzie
                > wygladal inaczej.

                To brzmi rozsądnie, ale dalej nie chce mi się wierzyć w dwuletnie przesunięcie
                cyklu koniunkturalnego pomiędzy UE a USA. Śledzę na bieżąco komentarze
                analityków (nie tylko te w gazetach) i nigdzie nie spotkałem się z takim
                twierdzeniem. Stąd moja ciekawość dość oryginalną wypowiedzią Sagarisa.

                -
                • przycinek.usa Re: Ale skąd az 2 lata? 27.12.03, 21:37
                  "To brzmi rozsądnie, ale dalej nie chce mi się wierzyć w dwuletnie przesunięcie
                  cyklu koniunkturalnego pomiędzy UE a USA."

                  A skad ja mam wiedziec?
                  Ja nie obserwuje cykli zupelnie. Moze faktycznie tak jest?
                  Zrobic na komputerze pare wykresow i sie samo zobaczy.

                  Jedno jest pewne. Do przesuniecie cykli koniunkturalnych musi dochodzic.
                  Po prostu jak mala gospodarka graniczy z duza, to te cykle troche "sie
                  nakladaja". To jest wielkie uproszczenie. Nie chcialbym, aby ktos to traktowal
                  jako jakas definicje, albo co.

                  Po prostu w duzym gospodarczo panstwie ze znacznym PKB zmiany zachodza wolniej.
                  Skoro tak jest, to po prostu musi dochodzic do przesuniecia w cyklu.

                  I jak akurat trafi sie na taka sytuacje, ze male w kryzysie a duze w ekspansji
                  to ten kryzys nie jest taki dokliwy w malym panstwie.

                  Natomiast odwrotnie, jak male panstwo teoretycznie powinno miec gorke, a u
                  sasiada kryzys, to tej gorki nie bedziemy odczuwac. Polaczenie dwoch takich
                  kryzysowych cykli i mamy w Polsce katastrofe.

                  Dlatego nie sadze, aby teraz doszlo do jakis dramatycznych wydarzen, skoro
                  kryzys jeszcze sie nie zaczal, choc komentatorzy z Europy cos tam bredza o
                  jakims kryzysie. Nie wiem gdzie oni go widza, ale skoro widza, to trzeba to
                  szanowac, jak szanuje sie eksponaty w zoo.

                  Co do dolara natomiast, to ja nie wiem. Nie zamierzam na ten temat medrkowac.
                  Im tanszy dolar tym gorzej w Europie. Jasna sprawa.


        • robisc Re: WALUTY 23.12.03, 19:06
          sagaris napisał:

          > Klasyczny cykl gospodarczy w Europie jest przesunięty do tego w USA o jakieś
          2
          > lata i dlatego tak to wygląda. Euro powinno umacniać się do 2006 roku i
          > dopiero wtedy z nową fazą cyklu koninkturalnego dolar powinien zacząć się
          > umacniać aż do 2011 roku.

          To bardzo ciekawe twierdzenie. Przyznam,że nie spotkałem się jeszcze z podobną
          interpretacją. Czy mógłbyś się troche rozwinąć, albo przynajmniej podać jakieś
          źródła, gdzie można na ten temat poczytać.
          • vico1 Re: WALUTY 26.12.03, 19:01
            Coraz glosniejsze sa glosy w centralnym eurobanku, by wyemitowac papierowy
            banknot 1 euro. O nie , nie wynika to z potrzeb rynku. Bedzie to nawet wiecej
            kosztowalo, papier trzeba czesciej wymieniac.
            Chodzi o konkurencje z legendarnym banknotem 1 dolarowym.
            Zeby te ambicje nas kiedys nie wykonczyly sad
            • robisc Re: WALUTY 26.12.03, 19:07
              vico1 napisał:

              > Coraz glosniejsze sa glosy w centralnym eurobanku, by wyemitowac papierowy
              > banknot 1 euro. O nie , nie wynika to z potrzeb rynku. Bedzie to nawet
              wiecej
              > kosztowalo, papier trzeba czesciej wymieniac.
              > Chodzi o konkurencje z legendarnym banknotem 1 dolarowym.
              > Zeby te ambicje nas kiedys nie wykonczyly sad

              Ciekawe, kto miałby być odpowiednikiem Washingtona?
              • vico1 Re: WALUTY 26.12.03, 19:18
                Proponowalbym Verheugena. Z oczywistego powodu, powstalby odruch pozbycia sie
                banknotu, co przyspieszyloby rotacje pieniadza.
                • sagaris Re: WALUTY 05.01.04, 12:16
                  Witam w Nowym Roku !
                  Widzę ,że trochę namieszałem więc małe wyjaśnienie .
                  To przesunięcie cykliczne dotyczy większego cyklu gospodarczego ok 11-letniego.
                  Wynika ono z około 2-letniego opóżnienia wzrostu PKB gospodarki Niemiec w
                  stosunku do USA co ostatnio było widoczne na początku lat 90-tych .Dołek w USA
                  to lata 1990-91 a w Niemczech 1992-93.Jedną z przyczyn jest zapewne osłabianie
                  się w tym czasie wartości dolara ( spadek popytu na towary z Europy )i
                  finansowanie wzrostu w USA kosztem deficytu budżetowego ( wiekszy popyt na
                  rynku wewnętrznym ).Dlatego PKB w USA zaczyna szybciej rosnąć niż w Europie.
                  Amerykanie prowadzą bardziej ekspansywną politykę pieniężną a Europa przy tylu
                  budżetach to teraz już pewnie niczego szybko nie uzgodni.
                  • robisc Re: WALUTY 05.01.04, 19:54
                    Czyli wniosek jest taki, że to przesunięcie w czasie cyklu koniunkturalnego
                    bedzie się ciągle pogłębiało na niekorzyśc Europy. Powraca więc znowu pytanie,
                    czy warto się w takim momencie integrować z UE?
                    • franzmaurer Re: WALUTY 05.01.04, 21:28
                      robisc napisał:

                      > Czyli wniosek jest taki, że to przesunięcie w czasie cyklu koniunkturalnego
                      > bedzie się ciągle pogłębiało na niekorzyśc Europy.

                      Moim skromnym zdaniem bedzie sie tak dzialo dopóki bedzie obowiązywała WPR
                      która podwójnie wali po kieszeni - po pierwsze pieniądze z budżetu marnowane na
                      regulacje za pomocą dopłat, kwot etc; po drugie walenie po kieszeni konsumenta
                      ktory z wtornie z własnej kieszeni pokrywa skutki tych regulacji.
                      Dizisiaj przy okazji innej dyskusji wyczytałem że tona cukru na rynku
                      międzynarodowym kosztuje ok 180$ a na rynku wewnetrznym Unii blisko 700$ smile
                      Przypuszczalnie sytuacja taka potrwa jeszcze 10-15 lat.

                      > Powraca więc znowu pytanie, czy warto się w takim momencie integrować z UE?
                      No comments
                      • vico1 Dzisiaj juz 1,27 07.01.04, 00:03
                        Duze firmy europejskie, obecne w USA i tam sprzedajace swoje towary, 70-80%
                        swojego budzetu rozliczaja w dolarach, cierpienie jest przez to troche mniejsze.
                        Dyrektorzy tych firm bija jednak na alarm, wzywaja bank centralny do wiekszej
                        aktywnosci. Czy ktos chce kogos przetrzymac?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka