Dodaj do ulubionych

W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczysto...

IP: *.pzl-wola.com.pl 11.07.03, 13:02
Ale kto z kim i dlaczego się jedna skoro na pomniku nie ma ani
informacji że pochowani tu Polacy, ani kiedy i przez kogo
zostali zamordowani?
Obserwuj wątek
    • Gość: Kuk Re: Po co te wybaczenia? IP: 194.44.209.* 11.07.03, 13:20

      -----------------------------------------------------------------
      ---------------
      Szanowni Polacy - a po co wam wogole to wybaczenie? o co w
      zasadzie chodzi?
      i ciekawy jestem dla czego to Wy przed wszystkimi sie
      wybaczacie? przed Zydami za Jedwabne, przed Ukraincami za Wisle
      nawet przed Niemcami (!!!) nie wiadomo za co. a przed Wami
      jeszcze nikt. moze macie jakies kompleksy z tego powodu?

      • Gość: relem Re: Po co te wybaczenia? IP: *.xDSL-1mm.sentex.ca 11.07.03, 18:02
        Gość portalu: Kuk napisał(a):

        >
        > ---------------------------------------------------------------
        --
        > ---------------
        > Szanowni Polacy - a po co wam wogole to wybaczenie? o co w
        > zasadzie chodzi?
        > i ciekawy jestem dla czego to Wy przed wszystkimi sie
        > wybaczacie? przed Zydami za Jedwabne, przed Ukraincami za
        Wisle
        > nawet przed Niemcami (!!!) nie wiadomo za co. a przed Wami
        > jeszcze nikt. moze macie jakies kompleksy z tego powodu?
        > I właśnie o to chodzi. Kompleksy nie są domeną Polaków, a
        tych, którzy nimi rządzą. Dlatego nawet z ust Kwaśniewskiego nie
        padło słowo JA POLAK, tylko w imieniu Polaków przepraszam. Tak
        było w Jedwabnem itd. Gdyby Kwaśnieswki przeprosił w swoim
        imieniu to byśmy mieli adekwatne przeprosiny ze strony
        ŻYDÓW,którzy mordowali Polaków w esbowskich więzieniach. Ale
        tego nie uczynił. UKRAIŃSKI PREZYDENT, wiedział jak to uczynić.
        Poprostu nie jest "WYRYWNY". Jest po prostu UKRAIŃCEM. My takich
        POLAKÓW nie mamy. Nie możemy się poszczycić, że w Polsce rządzą
        PPOLACY.Dlatego raczej nie pytać Polaków o to PO CO ?.
        • Gość: Zbych Piękna kultura łemkowska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.03, 00:44
          Wiele lat temu, gdy jeszcze byłem studentem dosiadłem się do
          ogniska na studenckim polu namiotowym w Ustrzykach Górnych, na
          którym zebrała się młodzież łemkowska z całej Polski na swoim
          dorocznym zlocie. Przyciągnęły mnie przepiękne piesni ukraińskie
          i równie piękne paraski.
          W przerwach między kolejnymi piesniami wdałem się w raczej
          ekstensywną dyskusję z gospodarzami ogniska.
          Przypomnialem sobie nazwisko Tarasa Szewczenki, Michaiła
          Kociubinskiego i Lesii Ukrainki ( - Łesia - jak poprawił mnie
          siedzący obok Kristofor).
          - Nie czytałem ale mam w domu w oryginale i teraz, kiedy was
          poznałem, to w wolnej chwili na pewno spróbuję się zmierzyć z tą
          lekturą - powiedziałem.
          Chwilę trwała jeszcze rozmowa o wieszczach ukraińskich,
          zmieniona na dłuższy moment w bardziej żywiołową rzuconym przeze
          mnie pytaniem o UPA... Szczęsliwie po dłuższej chwili nastrój
          się ponownie wypogodził i powróciły piesni. Christofor
          przyglądał mi się spod oka, aby w przerwie rzucić mi na ucho:
          - Wiesz, ale gdybym dzis dostał taki rozkaz, to nie zawahałbym
          się ani przez chwilę, przyszedłbym z siekierą i zabił i ciebie i
          całą twoją rodzinę.
          Zmroziło mnie...
          • Gość: al Re: Piękna kultura łemkowska IP: 68.161.190.* 12.07.03, 01:01
            Gość portalu: Zbych napisał(a):

            > Wiele lat temu, gdy jeszcze byłem studentem dosiadłem się do
            > ogniska na studenckim polu namiotowym w Ustrzykach Górnych,
            na
            > którym zebrała się młodzież łemkowska z całej Polski na swoim
            > dorocznym zlocie. Przyciągnęły mnie przepiękne piesni
            ukraińskie
            > i równie piękne paraski.
            > W przerwach między kolejnymi piesniami wdałem się w raczej
            > ekstensywną dyskusję z gospodarzami ogniska.
            > Przypomnialem sobie nazwisko Tarasa Szewczenki, Michaiła
            > Kociubinskiego i Lesii Ukrainki ( - Łesia - jak poprawił mnie
            > siedzący obok Kristofor).
            > - Nie czytałem ale mam w domu w oryginale i teraz, kiedy was
            > poznałem, to w wolnej chwili na pewno spróbuję się zmierzyć z

            > lekturą - powiedziałem.
            > Chwilę trwała jeszcze rozmowa o wieszczach ukraińskich,
            > zmieniona na dłuższy moment w bardziej żywiołową rzuconym
            przeze
            > mnie pytaniem o UPA... Szczęsliwie po dłuższej chwili nastrój
            > się ponownie wypogodził i powróciły piesni. Christofor
            > przyglądał mi się spod oka, aby w przerwie rzucić mi na ucho:
            > - Wiesz, ale gdybym dzis dostał taki rozkaz, to nie
            zawahałbym
            > się ani przez chwilę, przyszedłbym z siekierą i zabił i
            ciebie i
            > całą twoją rodzinę.
            > Zmroziło mnie...
            Facet, pierdolisz, dawno temu mialem w Polsce przyjaciol
            Lemkow, jezdzilem na festiwale Lemkowskie i powiem ci jedno,
            oni maja o UPA taka sama opinie jak my, ich tez rzneli.
            Po zatym rozmowy festiwalowe przy gorzale...
            Kiedys spotkalem w Wolosatym Ukrainca, ktory tam sie urodzil
            rozmawiaismy sobie uprzejmie przez kilka flaszek, ale kiedy
            powiedzial, ze Petlura ukladal sie z bandyta Pilsudzkim, to
            chcialem skurwysyna ustrzelic, na szczescie koledzy odebrali
            spluwe. Inaczej moglby to byc poczatek nowej wojny.
            • Gość: fciino Jak rozpetalem III wojne swiatowa... IP: *.ny5030.east.verizon.net 12.07.03, 01:23
              Gość portalu: al napisał(a):

              > Gość portalu: Zbych napisał(a):
              >
              > > Wiele lat temu, gdy jeszcze byłem studentem dosiadłem się do
              > > ogniska na studenckim polu namiotowym w Ustrzykach Górnych,
              > na
              > > którym zebrała się młodzież łemkowska z całej Polski na swoim
              > > dorocznym zlocie. Przyciągnęły mnie przepiękne piesni
              > ukraińskie
              > > i równie piękne paraski.
              > > W przerwach między kolejnymi piesniami wdałem się w raczej
              > > ekstensywną dyskusję z gospodarzami ogniska.
              > > Przypomnialem sobie nazwisko Tarasa Szewczenki, Michaiła
              > > Kociubinskiego i Lesii Ukrainki ( - Łesia - jak poprawił mnie
              > > siedzący obok Kristofor).
              > > - Nie czytałem ale mam w domu w oryginale i teraz, kiedy was
              > > poznałem, to w wolnej chwili na pewno spróbuję się zmierzyć z
              > tą
              > > lekturą - powiedziałem.
              > > Chwilę trwała jeszcze rozmowa o wieszczach ukraińskich,
              > > zmieniona na dłuższy moment w bardziej żywiołową rzuconym
              > przeze
              > > mnie pytaniem o UPA... Szczęsliwie po dłuższej chwili nastrój
              > > się ponownie wypogodził i powróciły piesni. Christofor
              > > przyglądał mi się spod oka, aby w przerwie rzucić mi na ucho:
              > > - Wiesz, ale gdybym dzis dostał taki rozkaz, to nie
              > zawahałbym
              > > się ani przez chwilę, przyszedłbym z siekierą i zabił i
              > ciebie i
              > > całą twoją rodzinę.
              > > Zmroziło mnie...
              > Facet, pierdolisz, dawno temu mialem w Polsce przyjaciol
              > Lemkow, jezdzilem na festiwale Lemkowskie i powiem ci jedno,
              > oni maja o UPA taka sama opinie jak my, ich tez rzneli.
              > Po zatym rozmowy festiwalowe przy gorzale...
              > Kiedys spotkalem w Wolosatym Ukrainca, ktory tam sie urodzil
              > rozmawiaismy sobie uprzejmie przez kilka flaszek, ale kiedy
              > powiedzial, ze Petlura ukladal sie z bandyta Pilsudzkim, to
              > chcialem skurwysyna ustrzelic, na szczescie koledzy odebrali
              > spluwe. Inaczej moglby to byc poczatek nowej wojny.
                • Gość: Zbych Łemkowie nie Ukraińcy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.03, 03:16
                  Gość portalu: al napisał(a):

                  > Naszczescie nie rozpetalem, ale po kilku wodkach mozna,
                  > chcialem rylko powiedziec, ze Lemkowie i Ukraincy to nie to
                  > samo.


                  istotnie, wzmianka o Łemkach to jedynie retrospekcja...
                  w owym czasie nie miałem pojęcia, że takowi w ogóle istnieli...
                  dla mnie wtedy tam przy ognisku to byli Ukraińcy...
                  retrospekcja wzięła się stąd, że późniejszymi czasy sporo słyszałem
                  o festiwalach łemkowskich, a jakos nic o zlotach Ukraińców...



                    • Gość: rysiek TO PODOBNO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 17:06
                      gabrielacasey napisała:

                      > tychy polskich...Malorusinow.

                      Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go
                      oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na
                      Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na
                      plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym????

                      Do Czcigodnych Księży Kardynałów:
                      Ks. Józefa Kardynała Glempa
                      Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego
                      Prymasa Polski w Warszawie
                      Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego
                      Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie
                      Ks. Lubomyra Kardynała Huzara
                      Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we
                      Lwowie

                      Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski!

                      1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w
                      60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć
                      jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak
                      bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania
                      ukraińsko-polskiego.

                      W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być
                      potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła
                      zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi.
                      Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w
                      sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz
                      bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się
                      konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na
                      teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do
                      wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w
                      modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy.

                      Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby
                      Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi
                      wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej
                      perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla
                      wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania.

                      Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący
                      umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o
                      przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się
                      do budowania świata, w którym respektuje się życie,
                      sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc,
                      że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu"
                      (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby
                      obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć
                      serca na autentyczne, trwałe nawrócenie.

                      2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób
                      uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w
                      przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich
                      synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu
                      różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych
                      wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i
                      ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości.

                      Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej,
                      zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że
                      nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez
                      wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy
                      rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu
                      pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii,
                      nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy.

                      Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają
                      ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości
                      tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego
                      tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od
                      goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w
                      blasku Chrystusowej miłości.

                      3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski
                      podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do
                      zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie
                      Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania
                      współpracy i pokoju.

                      Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu,
                      Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy
                      szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich
                      pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze
                      obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w
                      budowaniu zgody i pokoju.

                      Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo
                      Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości.

                      Jan Paweł II

                      Watykan, 7 lipca 2003 r.

        • Gość: rysiek Korzenie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 00:24
          Gość portalu: relem napisał(a):

          ) Gość portalu: Kuk napisał(a):
          )
          ) )
          ) ) -------------------------------------------------------------
          --
          ) --
          ) ) ---------------
          ) ) Szanowni Polacy - a po co wam wogole to wybaczenie? o co w
          ) ) zasadzie chodzi?
          ) ) i ciekawy jestem dla czego to Wy przed wszystkimi sie
          ) ) wybaczacie? przed Zydami za Jedwabne, przed Ukraincami za
          ) Wisle
          ) ) nawet przed Niemcami (!!!) nie wiadomo za co. a przed Wami
          ) ) jeszcze nikt. moze macie jakies kompleksy z tego powodu?
          ) ) I właśnie o to chodzi. Kompleksy nie są domeną Polaków, a
          ) tych, którzy nimi rządzą. Dlatego nawet z ust Kwaśniewskiego
          nie
          ) padło słowo JA POLAK, tylko w imieniu Polaków przepraszam. Tak
          ) było w Jedwabnem itd. Gdyby Kwaśnieswki przeprosił w swoim
          ) imieniu to byśmy mieli adekwatne przeprosiny ze strony
          ) ŻYDÓW,którzy mordowali Polaków w esbowskich więzieniach. Ale
          ) tego nie uczynił. UKRAIŃSKI PREZYDENT, wiedział jak to
          uczynić.
          ) Poprostu nie jest "WYRYWNY". Jest po prostu UKRAIŃCEM. My
          takich
          ) POLAKÓW nie mamy. Nie możemy się poszczycić, że w Polsce
          rządzą
          ) PPOLACY.Dlatego raczej nie pytać Polaków o to PO CO ?.
          Korzenie tragedii wołyńskiej
          Gazeta Wyborcza 11.07.2003
          Wołyńską tragedię poprzedziły dziesiątki lat konfliktu i liczne
          błędy popełniane po obu stronach. A większa odpowiedzialność
          spoczywa zawsze na tej stronie, która sprawuje władzę - mówi
          prof. Ryszard Torzeckim w rozmowie z Izą Chruślińską

          Od redakcji

          Dla ludzi, którym leży na sercu przyjaźń ukraińsko-polska,
          rzezie wołyńskie rozpoczęte nocą 11 lipca 1943 r. są tematem
          najtrudniejszym. Wedle szacunków polskich historyków zginęło
          wówczas około 60 tys. Polaków, zaś wedle obliczeń historyków
          ukraińskich - 20 tys. Ukraińców. Prof. Ryszard Torzecki jest
          polskim przyjacielem Ukrainy. Prof. Jarosław Hrycak jest
          ukraińskim przyjacielem Polski. Obaj wielokrotnie wracali do
          tragedii wołyńskiej. Obaj byli strażnikami prawdy, pamiętając
          jednocześnie, by język opisujący mord wołyński uwzględniał
          historyczny kontekst zbrodni i nie ranił pamięci niegdysiejszych
          wrogów, a dziś przyjaciół. Wreszcie obaj dawali partnerowi w
          debacie prawo do własnego zdania, nie przekonywali na siłę, nie
          dowodzili, że w sprawie Wołynia istnieje tylko jedna racja.
          Warto zwrócić uwagę na obustronną ostrożność w interpretacjach.
          Czy był rozkaz centralnego dowództwa Ukraińskiej Powstańczej
          Armii nakazujący mordowanie polskiej ludności? Zdaniem polskiego
          historyka - raczej nie. Chyba jednak był - sądzi Ukrainiec. Obaj
          narażają się tymi słowami wielu swoim rodakom.

          Przez długie dziesięciolecia nad mordami wołyńskimi panowało
          milczenie. Polacy nie mogli o tym mówić głośno. Większość
          Ukraińców - jakkolwiek paradoksalnie by to brzmiało - nie miała
          pojęcia, że na Wołyniu zdarzyło się coś tak potwornego.

          Upadek dyktatury otworzył Polakom usta, pozwolił też Ukraińcom
          przyjrzeć się własnej historii. Na Ukrainie Wołyń stał się
          tematem najpełniejszej i najburzliwszej publicznej debaty
          ostatnich 12 lat. Polakom trudno w to uwierzyć, lecz dyskusje na
          temat Wołynia bardziej skupiały uwagę niż roztrząsanie
          największej tragedii współczesnej Ukrainy - zaplanowanego przez
          Stalina Wielkiego Głodu lat 30.

          Wołyń jest wielką sprawą dla obu narodów. Po obu stronach
          padały - i pewnie będą padać - słowa gniewu i oburzenia. Ale
          byli też ludzie wzywający do pojednania, tacy jak Ryszard
          Torzecki i Jarosław Hrycak. W tych szczególnych dniach warto
          posłuchać ich głosu.

          Paweł Smoleński

          Iza Chruślińska: Jak Pan, historyk, a więc człowiek patrzący na
          wydarzenia z pewnego dystansu, widzi kontekst konfliktu polsko-
          ukraińskiego w okresie II wojny światowej?

          Prof. Ryszard Torzecki: Uważam, że Polacy, oceniając ten
          konflikt, a zwłaszcza wydarzenia na Wołyniu, zbyt łatwo
          zapominają o jego przyczynach, o błędach, jakie popełniła strona
          polska. Mówią tylko o odpowiedzialności strony ukraińskiej, a
          dokładniej - Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i
          Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA).

          Procesy polityczne rzadko kiedy powstają deus ex machina. Nie
          sposób patrzeć na wydarzenia na Wołyniu, nie biorąc pod uwagę
          konfliktu polsko-ukraińskiego, który od końca XIX w., od momentu
          odrzucenia przez Polaków z Galicji ukraińskich postulatów ugody,
          narastał aż do punku kulminacyjnego w latach okupacji i zaraz po
          niej. Nie należy zapominać, że na początku XX w. stosunki polsko-
          ukraińskie zaostrzyły się pod wpływem wzrastających w
          społeczeństwie wpływów Narodowej Demokracji. Potem wojna polsko-
          ukraińska z lat 1918-19 skłóciła oba narody jeszcze bardziej.

          Sprawa skomplikowała się po powstaniu II RP, kiedy około 5 mln
          Ukraińców znalazło się w państwie polskim. Próby pozytywnej
          wobec nich polityki nie udały się, od samego początku po
          polskiej stronie przewagę miały opcje wyrastające z endecji. Na
          różne sposoby ograniczano wszelkie ukraińskie ruchy społeczne
          lub narodowe, wzniecając tłumione potem siłą niepokoje. Niektóre
          z tych działań można wytłumaczyć koniecznością utrzymania
          porządku w młodym, wielonarodowościowym kraju. Jednak połączenie
          parcelacji wielkiej własności ziemskiej z polską kolonizacją,
          przede wszystkim na Wołyniu, było wymierzone bezpośrednio
          przeciwko Ukraińcom. Tam przecież panował straszliwy głód ziemi.
          Antagonizm polsko-ukraiński zaostrzyły też ustawy o szkolnictwie
          i języku urzędowania z 1924 r. Doprowadziły one do
          marginalizowania szkolnictwa ukraińskiego powstałego w wyniku
          pracy u podstaw kilku pokoleń Ukraińców. Z kategoryczną odmową,
          wręcz masowymi protestami, spotykały się próby powołania we
          Lwowie uniwersytetu ukraińskiego. Było to kolejne wyzwanie
          rzucane Ukraińcom. W 1929 r. powstała Organizacja Ukraińskich
          Nacjonalistów. To była w znacznym stopniu reakcja na polską
          politykę. OUN odpowiadała na nią akcjami sabotażu i terrorem,
          zabijając polskich polityków i ukraińskich ugodowców. W odwecie
          rząd polski przeprowadzał pacyfikacje, akcje represyjne z
          wieloma ofiarami, apogeum tamtych wydarzeń stanowiło palenie
          cerkwi.

          Jednak przyczyną krańcowego nasilenia wrogości Ukraińców do
          Polaków była polityka narodowościowa polskich rządów po śmierci
          Piłsudskiego, polityka niezgodna z linią Marszałka. Główną
          odpowiedzialność za tzw. politykę wzmacniania polszczyzny na
          Wschodzie ponoszą marszałek Edward Rydz-Śmigły i gen. Tadeusz
          Kasprzycki, minister spraw wojskowych.

          Co składało się na tę politykę?

          - Popierano regionalizmy: Łemków, Bojków, Hucułów. Ze służby
          leśnej, łączności, komunikacji, poczty usuwano element niepewny,
          czyli Ukraińców. Burzono cerkwie, a nawet przy pomocy żołnierzy
          Korpusu Ochrony Pogranicza starano się siłą nawrócić część
          Ukraińców na katolicyzm.

          W warunkach narastającego zagrożenia była to polityka
          samobójcza. Ani działania z lat 20., ani polityka z lat 1935-39
          nie przyniosły oczekiwanych przez rząd rezultatów. Wręcz
          przeciwnie, przyczyniły się do konsolidacji obozu narodowego
          Ukraińców i do spotęgowania nastrojów nacjonalistycznych, które
          kryły również zapowiedź odwetu.

          Wspomniał Pan o innej wizji polityki wobec Ukraińców -
          Piłsudskiego. Co się na nią składało?

          - Piłsudski był zwolennikiem polityki asymilacji państwowej, a
          nie narodowościowej, ale zabrakło mu konsekwencji w jej
          wprowadzaniu pomimo całej sympatii do Ukraińców.

          W 1927 i w 1928 r. miały miejsce dwie nominacje, które zostały
          uznane za wyzwanie rzucone endecji. Wojewodą lwowskim został
          Piotr Dunin-Bąkowski, a Henryk Józewski wojewodą wołyńskim. Ten
          ostatni przygotował tzw. tezy wołyńskie, czyli wytyczne dla
          polskiej polityki wobec mniejszości ukraińskiej. Chodziło o to,
          aby wprowadzić inną politykę na Wołyniu niż w Galicji. Wśród
          osób zajmujących się tymi kwestiami istniała świadomość, że na
          Wołyniu nie było trudno wzniecić pożar. Dlatego Józewski
          zaproponował odtworzenie gran
      • Gość: as Re: Po co te wybaczenia? IP: *.lubin.dialog.net.pl 11.07.03, 19:13
        Gość portalu: Kuk napisał(a):

        >
        > -----------------------------------------------------------------
        > ---------------
        > Szanowni Polacy - a po co wam wogole to wybaczenie? o co w
        > zasadzie chodzi?
        > i ciekawy jestem dla czego to Wy przed wszystkimi sie
        > wybaczacie? przed Zydami za Jedwabne, przed Ukraincami za Wisle
        > nawet przed Niemcami (!!!) nie wiadomo za co. a przed Wami
        > jeszcze nikt. moze macie jakies kompleksy z tego powodu?
        >

        jebany śmirdz.acy śmieciu ukraiński obejrzyj stronę
        www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20030711&id=my11.txt
        • Gość: Rysiek KORZENIE... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 00:28
          Gość portalu: as napisał(a):

          ) Gość portalu: Kuk napisał(a):
          ) ) Szanowni Polacy

          Korzenie tragedii wołyńskiej
          Gazeta Wyborcza 11.07.2003
          Wołyńską tragedię poprzedziły dziesiątki lat konfliktu i liczne
          błędy popełniane po obu stronach. A większa odpowiedzialność
          spoczywa zawsze na tej stronie, która sprawuje władzę - mówi
          prof. Ryszard Torzeckim w rozmowie z Izą Chruślińską

          Od redakcji

          Dla ludzi, którym leży na sercu przyjaźń ukraińsko-polska,
          rzezie wołyńskie rozpoczęte nocą 11 lipca 1943 r. są tematem
          najtrudniejszym. Wedle szacunków polskich historyków zginęło
          wówczas około 60 tys. Polaków, zaś wedle obliczeń historyków
          ukraińskich - 20 tys. Ukraińców. Prof. Ryszard Torzecki jest
          polskim przyjacielem Ukrainy. Prof. Jarosław Hrycak jest
          ukraińskim przyjacielem Polski. Obaj wielokrotnie wracali do
          tragedii wołyńskiej. Obaj byli strażnikami prawdy, pamiętając
          jednocześnie, by język opisujący mord wołyński uwzględniał
          historyczny kontekst zbrodni i nie ranił pamięci niegdysiejszych
          wrogów, a dziś przyjaciół. Wreszcie obaj dawali partnerowi w
          debacie prawo do własnego zdania, nie przekonywali na siłę, nie
          dowodzili, że w sprawie Wołynia istnieje tylko jedna racja.
          Warto zwrócić uwagę na obustronną ostrożność w interpretacjach.
          Czy był rozkaz centralnego dowództwa Ukraińskiej Powstańczej
          Armii nakazujący mordowanie polskiej ludności? Zdaniem polskiego
          historyka - raczej nie. Chyba jednak był - sądzi Ukrainiec. Obaj
          narażają się tymi słowami wielu swoim rodakom.

          Przez długie dziesięciolecia nad mordami wołyńskimi panowało
          milczenie. Polacy nie mogli o tym mówić głośno. Większość
          Ukraińców - jakkolwiek paradoksalnie by to brzmiało - nie miała
          pojęcia, że na Wołyniu zdarzyło się coś tak potwornego.

          Upadek dyktatury otworzył Polakom usta, pozwolił też Ukraińcom
          przyjrzeć się własnej historii. Na Ukrainie Wołyń stał się
          tematem najpełniejszej i najburzliwszej publicznej debaty
          ostatnich 12 lat. Polakom trudno w to uwierzyć, lecz dyskusje na
          temat Wołynia bardziej skupiały uwagę niż roztrząsanie
          największej tragedii współczesnej Ukrainy - zaplanowanego przez
          Stalina Wielkiego Głodu lat 30.

          Wołyń jest wielką sprawą dla obu narodów. Po obu stronach
          padały - i pewnie będą padać - słowa gniewu i oburzenia. Ale
          byli też ludzie wzywający do pojednania, tacy jak Ryszard
          Torzecki i Jarosław Hrycak. W tych szczególnych dniach warto
          posłuchać ich głosu.

          Paweł Smoleński

          Iza Chruślińska: Jak Pan, historyk, a więc człowiek patrzący na
          wydarzenia z pewnego dystansu, widzi kontekst konfliktu polsko-
          ukraińskiego w okresie II wojny światowej?

          Prof. Ryszard Torzecki: Uważam, że Polacy, oceniając ten
          konflikt, a zwłaszcza wydarzenia na Wołyniu, zbyt łatwo
          zapominają o jego przyczynach, o błędach, jakie popełniła strona
          polska. Mówią tylko o odpowiedzialności strony ukraińskiej, a
          dokładniej - Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i
          Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA).

          Procesy polityczne rzadko kiedy powstają deus ex machina. Nie
          sposób patrzeć na wydarzenia na Wołyniu, nie biorąc pod uwagę
          konfliktu polsko-ukraińskiego, który od końca XIX w., od momentu
          odrzucenia przez Polaków z Galicji ukraińskich postulatów ugody,
          narastał aż do punku kulminacyjnego w latach okupacji i zaraz po
          niej. Nie należy zapominać, że na początku XX w. stosunki polsko-
          ukraińskie zaostrzyły się pod wpływem wzrastających w
          społeczeństwie wpływów Narodowej Demokracji. Potem wojna polsko-
          ukraińska z lat 1918-19 skłóciła oba narody jeszcze bardziej.

          Sprawa skomplikowała się po powstaniu II RP, kiedy około 5 mln
          Ukraińców znalazło się w państwie polskim. Próby pozytywnej
          wobec nich polityki nie udały się, od samego początku po
          polskiej stronie przewagę miały opcje wyrastające z endecji. Na
          różne sposoby ograniczano wszelkie ukraińskie ruchy społeczne
          lub narodowe, wzniecając tłumione potem siłą niepokoje. Niektóre
          z tych działań można wytłumaczyć koniecznością utrzymania
          porządku w młodym, wielonarodowościowym kraju. Jednak połączenie
          parcelacji wielkiej własności ziemskiej z polską kolonizacją,
          przede wszystkim na Wołyniu, było wymierzone bezpośrednio
          przeciwko Ukraińcom. Tam przecież panował straszliwy głód ziemi.
          Antagonizm polsko-ukraiński zaostrzyły też ustawy o szkolnictwie
          i języku urzędowania z 1924 r. Doprowadziły one do
          marginalizowania szkolnictwa ukraińskiego powstałego w wyniku
          pracy u podstaw kilku pokoleń Ukraińców. Z kategoryczną odmową,
          wręcz masowymi protestami, spotykały się próby powołania we
          Lwowie uniwersytetu ukraińskiego. Było to kolejne wyzwanie
          rzucane Ukraińcom. W 1929 r. powstała Organizacja Ukraińskich
          Nacjonalistów. To była w znacznym stopniu reakcja na polską
          politykę. OUN odpowiadała na nią akcjami sabotażu i terrorem,
          zabijając polskich polityków i ukraińskich ugodowców. W odwecie
          rząd polski przeprowadzał pacyfikacje, akcje represyjne z
          wieloma ofiarami, apogeum tamtych wydarzeń stanowiło palenie
          cerkwi.

          Jednak przyczyną krańcowego nasilenia wrogości Ukraińców do
          Polaków była polityka narodowościowa polskich rządów po śmierci
          Piłsudskiego, polityka niezgodna z linią Marszałka. Główną
          odpowiedzialność za tzw. politykę wzmacniania polszczyzny na
          Wschodzie ponoszą marszałek Edward Rydz-Śmigły i gen. Tadeusz
          Kasprzycki, minister spraw wojskowych.

          Co składało się na tę politykę?

          - Popierano regionalizmy: Łemków, Bojków, Hucułów. Ze służby
          leśnej, łączności, komunikacji, poczty usuwano element niepewny,
          czyli Ukraińców. Burzono cerkwie, a nawet przy pomocy żołnierzy
          Korpusu Ochrony Pogranicza starano się siłą nawrócić część
          Ukraińców na katolicyzm.

          W warunkach narastającego zagrożenia była to polityka
          samobójcza. Ani działania z lat 20., ani polityka z lat 1935-39
          nie przyniosły oczekiwanych przez rząd rezultatów. Wręcz
          przeciwnie, przyczyniły się do konsolidacji obozu narodowego
          Ukraińców i do spotęgowania nastrojów nacjonalistycznych, które
          kryły również zapowiedź odwetu.

          Wspomniał Pan o innej wizji polityki wobec Ukraińców -
          Piłsudskiego. Co się na nią składało?

          - Piłsudski był zwolennikiem polityki asymilacji państwowej, a
          nie narodowościowej, ale zabrakło mu konsekwencji w jej
          wprowadzaniu pomimo całej sympatii do Ukraińców.

          W 1927 i w 1928 r. miały miejsce dwie nominacje, które zostały
          uznane za wyzwanie rzucone endecji. Wojewodą lwowskim został
          Piotr Dunin-Bąkowski, a Henryk Józewski wojewodą wołyńskim. Ten
          ostatni przygotował tzw. tezy wołyńskie, czyli wytyczne dla
          polskiej polityki wobec mniejszości ukraińskiej. Chodziło o to,
          aby wprowadzić inną politykę na Wołyniu niż w Galicji. Wśród
          osób zajmujących się tymi kwestiami istniała świadomość, że na
          Wołyniu nie było trudno wzniecić pożar. Dlatego Józewski
          zaproponował odtworzenie granicy pomiędzy Wołyniem a Galicją
          Wschodnią, czyli tzw. kordonu Sokala, tak aby nie przenikały tam
          wpływy nacjonalistyczne z Galicji. Wychodził z założenia, że
          ludność ukraińską powinno się różnymi metodami pozyskać dla
          spraw państwa. Temu celowi miały być podporządkowane zarówno
          administracja, jak i szkolnictwo, a także polityka wobec
          spółdzielczości i organizacji społecznych. W zamian za lojalność
          państwową dopuszczano np. język ukraiński w administracji
          publicznej, propagowano potrzebę rozwoju kultury ukraińskiej.

          To była jakaś próba wyjścia naprzeciw postulatom Ukraińców, choć
          z ukraińskiego punktu widzenia bardzo kontrowersyjna. W praktyce
          polityka Józewskiego polegała przede wszystkim na zabieraniu z
          ruchu ukraińskiego najbardziej wartościowych ludzi i próbie ich
          asymilacji. Wszelkie inicjatywy podlegały kontroli
          administracyjnej, odstępstwo od założeń kończyło się zazwyczaj
          rozwiązaniem organizacji, a nawet policyjnymi represjami. To nie
          była polityka licząca się z interesami Ukraińców, nawet
          umiarkowani nie godzili się na złudne często i zal
      • Gość: BARABASZ Re: Po co te wybaczenia? IP: *.proxy.aol.com 11.07.03, 20:18
        Gość portalu: Kuk napisał(a):

        >
        > ---------------------------------------------------------------
        --
        > ---------------
        > Szanowni Polacy - a po co wam wogole to wybaczenie? o co w
        > zasadzie chodzi?
        No to chyba najbardziej zakompeksiona osoba w historii byl
        Chrystus.
        > i ciekawy jestem dla czego to Wy przed wszystkimi sie
        > wybaczacie? przed Zydami za Jedwabne, przed Ukraincami za
        Wisle
        > nawet przed Niemcami (!!!) nie wiadomo za co. a przed Wami
        > jeszcze nikt. moze macie jakies kompleksy z tego powodu?
        >
        • Gość: Kuk Re: Po co te wybaczenia? IP: 194.44.207.* 11.07.03, 23:24
          Gość portalu: BARABASZ napisał(a):

          Aha - rownacie siebie do Chrystusa, niezle, calkiem w duchu
          narodowym polskim. tylko Chrystus wybaczal wszystkim a nie
          prosil o wybaczenie. mala taka roznica

          > Gość portalu: Kuk napisał(a):
          >
          > >
          > > -------------------------------------------------------------
          --
          > --
          > > ---------------
          > > Szanowni Polacy - a po co wam wogole to wybaczenie? o co w
          > > zasadzie chodzi?
          > No to chyba najbardziej zakompeksiona osoba w historii byl
          > Chrystus.
          > > i ciekawy jestem dla czego to Wy przed wszystkimi sie
          > > wybaczacie? przed Zydami za Jedwabne, przed Ukraincami za
          > Wisle
          > > nawet przed Niemcami (!!!) nie wiadomo za co. a przed Wami
          > > jeszcze nikt. moze macie jakies kompleksy z tego powodu?
          > >
      • Gość: UKRAHINA Re: Po co te wybaczenia?- ty glupi bucu ! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 12.07.03, 11:58
        jezdzilem wiele razy na ukraine i wszedzie tam b. lubia polske i
        polakow. historycznie rzecz biorac, polacy zdradzili sprawe
        ukrainska i zachowali sie jak swinie (pilsudski). a wy juz nie
        macie innych problemow, niz sie klocic o to kto kogo bardziej
        mordowal ? to byly inne czasy, inne obyczaje. obstawanie przy
        starych wasniach dowodzi mentalnej zasciankowosci. madrzejszy i
        silniejszy wyciaga reke do zgody, bo go na to stac, a nie kloci
        sie o szczegoly, zostawmy to historykom. ale takie polityczne
        nieuki jak wy nigdy tego nie zrozumieja.
          • Gość: rysiek TO PODOBNO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 17:09
            gabrielacasey napisała:

            > TYLKO

            Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go
            oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na
            Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na
            plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym????

            Do Czcigodnych Księży Kardynałów:
            Ks. Józefa Kardynała Glempa
            Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego
            Prymasa Polski w Warszawie
            Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego
            Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie
            Ks. Lubomyra Kardynała Huzara
            Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we
            Lwowie

            Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski!

            1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w
            60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć
            jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak
            bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania
            ukraińsko-polskiego.

            W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być
            potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła
            zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi.
            Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w
            sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz
            bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się
            konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na
            teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do
            wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w
            modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy.

            Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby
            Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi
            wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej
            perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla
            wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania.

            Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący
            umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o
            przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się
            do budowania świata, w którym respektuje się życie,
            sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc,
            że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu"
            (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby
            obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć
            serca na autentyczne, trwałe nawrócenie.

            2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób
            uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w
            przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich
            synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu
            różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych
            wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i
            ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości.

            Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej,
            zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że
            nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez
            wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy
            rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu
            pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii,
            nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy.

            Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają
            ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości
            tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego
            tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od
            goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w
            blasku Chrystusowej miłości.

            3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski
            podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do
            zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie
            Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania
            współpracy i pokoju.

            Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu,
            Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy
            szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich
            pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze
            obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w
            budowaniu zgody i pokoju.

            Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo
            Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości.

            Jan Paweł II

            Watykan, 7 lipca 2003 r.
      • Gość: rysiek PAPIEŻ - POLAK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 00:36
        Gość portalu: Kuk napisał(a):

        >
        > ---------------------------------------------------------------
        --
        > ---------------
        > Szanowni Polacy - a po co wam wogole to wybaczenie?

        Do Czcigodnych Księży Kardynałów:
        Ks. Józefa Kardynała Glempa
        Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego
        Prymasa Polski w Warszawie
        Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego
        Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie
        Ks. Lubomyra Kardynała Huzara
        Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we
        Lwowie

        Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski!

        1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w
        60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć
        jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak
        bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania
        ukraińsko-polskiego.

        W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być
        potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła
        zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi.
        Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w
        sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz
        bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się
        konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na
        teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do
        wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w
        modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy.

        Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby
        Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi
        wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej
        perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla
        wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania.

        Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący
        umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o
        przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się
        do budowania świata, w którym respektuje się życie,
        sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc,
        że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu"
        (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby
        obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć
        serca na autentyczne, trwałe nawrócenie.

        2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób
        uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w
        przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich
        synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu
        różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych
        wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i
        ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości.

        Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej,
        zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że
        nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez
        wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy
        rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu
        pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii,
        nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy.

        Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają
        ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości
        tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego
        tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od
        goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w
        blasku Chrystusowej miłości.

        3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski
        podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do
        zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie
        Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania
        współpracy i pokoju.

        Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu,
        Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy
        szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich
        pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze
        obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w
        budowaniu zgody i pokoju.

        Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo
        Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości.

        Jan Paweł II

        Watykan, 7 lipca 2003 r.
      • moszek Re: Po co te wybaczenia? 14.07.03, 06:18
        Kuk,
        i o to wlasnie chodzi, w czym rzecz? Komu mam wybaczac?Ze zydzi zostali
        zagozowani w obozach? A ilu zginelo polakow? Ilu narodowosci zostalo
        pomordowanych przez niemcow?Ale najwazniesi sa zydzi-wiec niech pezepraszaja ci
        co rzadza teraz! A nasz biedny narod niech zdycha z glodu!
      • Gość: zydek parchaty Re: W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczys IP: *.perrycorp.com 11.07.03, 14:25
        Gość portalu: Syn Lwowiaka napisał(a):

        > Czy Ukraina oda nam zagrabiona nasza ziemie. Moja rodzina nie
        > tylko stracila wlasna ziemie, ale czlonkowie mojej rodziny
        > stracili zycie tylko dla tego ze byli Polakami...

        Witaj do grona!
        Dom mojego ojca w Lucku jeszcze stoi. Mieszkaja w nim cztery
        ukrainskie rodziny. Mojego dziadka i cala jego rodzine
        wymordowali w 1941 tylko dlatego ze byli Zydami.
        No tak, ale to jest normalne - nawet w Polsce haslo "bij zydow"
        kest popularne, chociaz zadnych zydow juz nie zostalo...
        • Gość: Marky Do pana "Zydka" (bez obrazy) IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 11.07.03, 23:21
          Gość portalu: zydek parchaty napisał(a):

          > Witaj do grona!
          > Dom mojego ojca w Lucku jeszcze stoi. Mieszkaja w nim cztery
          > ukrainskie rodziny. Mojego dziadka i cala jego rodzine
          > wymordowali w 1941 tylko dlatego ze byli Zydami.
          > No tak, ale to jest normalne - nawet w Polsce haslo "bij
          zydow"
          > kest popularne, chociaz zadnych zydow juz nie zostalo...

          Eh tam, przesadza pan ze dla nas niezydowskich Polakow
          jest "normalne" ze Ukraincy mordowali rowniez Zydow. My mamy
          wiecej serca niz by to wynikalo z propagandy ktora syjonisci
          piora mozgi Zydow od prawie stu lat. A rowniez przesadza pan ze
          w Polsce nie ma Zydow. Ja mysle ze my niezydowscy Polacy bysmy o
          wiele przychylniej patrzyli na Zydow gdyby Zydzi tez przeprosili
          za zbrodnie na Polakach dokonane przez Zydow, np. w czasach
          stalinowskich. Ode mnie - czesc pamieci panskiego dziadka i jego
          rodziny. Nigdy nie zapominajmy, i latwo nie wybaczmy.
        • Gość: AKA Re: W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczys IP: *.dip0.t-ipconnect.de 12.07.03, 18:34
          Gość portalu: zydek parchaty napisał(a):

          oj wy gluptaski, a pokazac wam, ilu jeszcze niemcow zyje, ktorych domy i ogrody
          stoja teraz w polsce? moze oni tez zaczna wracac ? najgorsze, ze tacy jak wy sa
          moimi rodakami


          > Gość portalu: Syn Lwowiaka napisał(a):
          >
          > > Czy Ukraina oda nam zagrabiona nasza ziemie. Moja rodzina nie
          > > tylko stracila wlasna ziemie, ale czlonkowie mojej rodziny
          > > stracili zycie tylko dla tego ze byli Polakami...
          >
          > Witaj do grona!
          > Dom mojego ojca w Lucku jeszcze stoi. Mieszkaja w nim cztery
          > ukrainskie rodziny. Mojego dziadka i cala jego rodzine
          > wymordowali w 1941 tylko dlatego ze byli Zydami.
          > No tak, ale to jest normalne - nawet w Polsce haslo "bij zydow"
          > kest popularne, chociaz zadnych zydow juz nie zostalo...
          • Gość: Rysiek KORZENIE... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 00:31
            Gość portalu: AKA napisał(a):

            ) Gość portalu: zydek parchaty napisał(a):
            )
            ) oj wy gluptaski, a pokazac wam, ilu jeszcze niemcow zyje,
            ktorych domy i ogrody

            Korzenie tragedii wołyńskiej
            Gazeta Wyborcza 11.07.2003
            Wołyńską tragedię poprzedziły dziesiątki lat konfliktu i liczne
            błędy popełniane po obu stronach. A większa odpowiedzialność
            spoczywa zawsze na tej stronie, która sprawuje władzę - mówi
            prof. Ryszard Torzeckim w rozmowie z Izą Chruślińską

            Od redakcji

            Dla ludzi, którym leży na sercu przyjaźń ukraińsko-polska,
            rzezie wołyńskie rozpoczęte nocą 11 lipca 1943 r. są tematem
            najtrudniejszym. Wedle szacunków polskich historyków zginęło
            wówczas około 60 tys. Polaków, zaś wedle obliczeń historyków
            ukraińskich - 20 tys. Ukraińców. Prof. Ryszard Torzecki jest
            polskim przyjacielem Ukrainy. Prof. Jarosław Hrycak jest
            ukraińskim przyjacielem Polski. Obaj wielokrotnie wracali do
            tragedii wołyńskiej. Obaj byli strażnikami prawdy, pamiętając
            jednocześnie, by język opisujący mord wołyński uwzględniał
            historyczny kontekst zbrodni i nie ranił pamięci niegdysiejszych
            wrogów, a dziś przyjaciół. Wreszcie obaj dawali partnerowi w
            debacie prawo do własnego zdania, nie przekonywali na siłę, nie
            dowodzili, że w sprawie Wołynia istnieje tylko jedna racja.
            Warto zwrócić uwagę na obustronną ostrożność w interpretacjach.
            Czy był rozkaz centralnego dowództwa Ukraińskiej Powstańczej
            Armii nakazujący mordowanie polskiej ludności? Zdaniem polskiego
            historyka - raczej nie. Chyba jednak był - sądzi Ukrainiec. Obaj
            narażają się tymi słowami wielu swoim rodakom.

            Przez długie dziesięciolecia nad mordami wołyńskimi panowało
            milczenie. Polacy nie mogli o tym mówić głośno. Większość
            Ukraińców - jakkolwiek paradoksalnie by to brzmiało - nie miała
            pojęcia, że na Wołyniu zdarzyło się coś tak potwornego.

            Upadek dyktatury otworzył Polakom usta, pozwolił też Ukraińcom
            przyjrzeć się własnej historii. Na Ukrainie Wołyń stał się
            tematem najpełniejszej i najburzliwszej publicznej debaty
            ostatnich 12 lat. Polakom trudno w to uwierzyć, lecz dyskusje na
            temat Wołynia bardziej skupiały uwagę niż roztrząsanie
            największej tragedii współczesnej Ukrainy - zaplanowanego przez
            Stalina Wielkiego Głodu lat 30.

            Wołyń jest wielką sprawą dla obu narodów. Po obu stronach
            padały - i pewnie będą padać - słowa gniewu i oburzenia. Ale
            byli też ludzie wzywający do pojednania, tacy jak Ryszard
            Torzecki i Jarosław Hrycak. W tych szczególnych dniach warto
            posłuchać ich głosu.

            Paweł Smoleński

            Iza Chruślińska: Jak Pan, historyk, a więc człowiek patrzący na
            wydarzenia z pewnego dystansu, widzi kontekst konfliktu polsko-
            ukraińskiego w okresie II wojny światowej?

            Prof. Ryszard Torzecki: Uważam, że Polacy, oceniając ten
            konflikt, a zwłaszcza wydarzenia na Wołyniu, zbyt łatwo
            zapominają o jego przyczynach, o błędach, jakie popełniła strona
            polska. Mówią tylko o odpowiedzialności strony ukraińskiej, a
            dokładniej - Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i
            Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA).

            Procesy polityczne rzadko kiedy powstają deus ex machina. Nie
            sposób patrzeć na wydarzenia na Wołyniu, nie biorąc pod uwagę
            konfliktu polsko-ukraińskiego, który od końca XIX w., od momentu
            odrzucenia przez Polaków z Galicji ukraińskich postulatów ugody,
            narastał aż do punku kulminacyjnego w latach okupacji i zaraz po
            niej. Nie należy zapominać, że na początku XX w. stosunki polsko-
            ukraińskie zaostrzyły się pod wpływem wzrastających w
            społeczeństwie wpływów Narodowej Demokracji. Potem wojna polsko-
            ukraińska z lat 1918-19 skłóciła oba narody jeszcze bardziej.

            Sprawa skomplikowała się po powstaniu II RP, kiedy około 5 mln
            Ukraińców znalazło się w państwie polskim. Próby pozytywnej
            wobec nich polityki nie udały się, od samego początku po
            polskiej stronie przewagę miały opcje wyrastające z endecji. Na
            różne sposoby ograniczano wszelkie ukraińskie ruchy społeczne
            lub narodowe, wzniecając tłumione potem siłą niepokoje. Niektóre
            z tych działań można wytłumaczyć koniecznością utrzymania
            porządku w młodym, wielonarodowościowym kraju. Jednak połączenie
            parcelacji wielkiej własności ziemskiej z polską kolonizacją,
            przede wszystkim na Wołyniu, było wymierzone bezpośrednio
            przeciwko Ukraińcom. Tam przecież panował straszliwy głód ziemi.
            Antagonizm polsko-ukraiński zaostrzyły też ustawy o szkolnictwie
            i języku urzędowania z 1924 r. Doprowadziły one do
            marginalizowania szkolnictwa ukraińskiego powstałego w wyniku
            pracy u podstaw kilku pokoleń Ukraińców. Z kategoryczną odmową,
            wręcz masowymi protestami, spotykały się próby powołania we
            Lwowie uniwersytetu ukraińskiego. Było to kolejne wyzwanie
            rzucane Ukraińcom. W 1929 r. powstała Organizacja Ukraińskich
            Nacjonalistów. To była w znacznym stopniu reakcja na polską
            politykę. OUN odpowiadała na nią akcjami sabotażu i terrorem,
            zabijając polskich polityków i ukraińskich ugodowców. W odwecie
            rząd polski przeprowadzał pacyfikacje, akcje represyjne z
            wieloma ofiarami, apogeum tamtych wydarzeń stanowiło palenie
            cerkwi.

            Jednak przyczyną krańcowego nasilenia wrogości Ukraińców do
            Polaków była polityka narodowościowa polskich rządów po śmierci
            Piłsudskiego, polityka niezgodna z linią Marszałka. Główną
            odpowiedzialność za tzw. politykę wzmacniania polszczyzny na
            Wschodzie ponoszą marszałek Edward Rydz-Śmigły i gen. Tadeusz
            Kasprzycki, minister spraw wojskowych.

            Co składało się na tę politykę?

            - Popierano regionalizmy: Łemków, Bojków, Hucułów. Ze służby
            leśnej, łączności, komunikacji, poczty usuwano element niepewny,
            czyli Ukraińców. Burzono cerkwie, a nawet przy pomocy żołnierzy
            Korpusu Ochrony Pogranicza starano się siłą nawrócić część
            Ukraińców na katolicyzm.

            W warunkach narastającego zagrożenia była to polityka
            samobójcza. Ani działania z lat 20., ani polityka z lat 1935-39
            nie przyniosły oczekiwanych przez rząd rezultatów. Wręcz
            przeciwnie, przyczyniły się do konsolidacji obozu narodowego
            Ukraińców i do spotęgowania nastrojów nacjonalistycznych, które
            kryły również zapowiedź odwetu.

            Wspomniał Pan o innej wizji polityki wobec Ukraińców -
            Piłsudskiego. Co się na nią składało?

            - Piłsudski był zwolennikiem polityki asymilacji państwowej, a
            nie narodowościowej, ale zabrakło mu konsekwencji w jej
            wprowadzaniu pomimo całej sympatii do Ukraińców.

            W 1927 i w 1928 r. miały miejsce dwie nominacje, które zostały
            uznane za wyzwanie rzucone endecji. Wojewodą lwowskim został
            Piotr Dunin-Bąkowski, a Henryk Józewski wojewodą wołyńskim. Ten
            ostatni przygotował tzw. tezy wołyńskie, czyli wytyczne dla
            polskiej polityki wobec mniejszości ukraińskiej. Chodziło o to,
            aby wprowadzić inną politykę na Wołyniu niż w Galicji. Wśród
            osób zajmujących się tymi kwestiami istniała świadomość, że na
            Wołyniu nie było trudno wzniecić pożar. Dlatego Józewski
            zaproponował odtworzenie granicy pomiędzy Wołyniem a Galicją
            Wschodnią, czyli tzw. kordonu Sokala, tak aby nie przenikały tam
            wpływy nacjonalistyczne z Galicji. Wychodził z założenia, że
            ludność ukraińską powinno się różnymi metodami pozyskać dla
            spraw państwa. Temu celowi miały być podporządkowane zarówno
            administracja, jak i szkolnictwo, a także polityka wobec
            spółdzielczości i organizacji społecznych. W zamian za lojalność
            państwową dopuszczano np. język ukraiński w administracji
            publicznej, propagowano potrzebę rozwoju kultury ukraińskiej.

            To była jakaś próba wyjścia naprzeciw postulatom Ukraińców, choć
            z ukraińskiego punktu widzenia bardzo kontrowersyjna. W praktyce
            polityka Józewskiego polegała przede wszystkim na zabieraniu z
            ruchu ukraińskiego najbardziej wartościowych ludzi i próbie ich
            asymilacji. Wszelkie inicjatywy podlegały kontroli
            administracyjnej, odstępstwo od założeń kończyło się zazwyczaj
            rozwiązaniem organizacji, a nawet policyjnymi represjami. To nie
            była polityka licząca się z
        • Gość: rysiek TO PODOBNO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 18:02
          Gość portalu: zydek parchaty napisał(a):

          > Gość portalu: Syn Lwowiaka napisał(a):
          >
          > > Czy Ukraina nam zagrabiła nasza ziemie. nie

          Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go
          oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na
          Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na
          plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym????

          Do Czcigodnych Księży Kardynałów:
          Ks. Józefa Kardynała Glempa
          Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego
          Prymasa Polski w Warszawie
          Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego
          Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie
          Ks. Lubomyra Kardynała Huzara
          Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we
          Lwowie

          Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski!

          1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w
          60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć
          jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak
          bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania
          ukraińsko-polskiego.

          W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być
          potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła
          zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi.
          Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w
          sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz
          bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się
          konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na
          teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do
          wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w
          modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy.

          Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby
          Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi
          wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej
          perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla
          wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania.

          Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący
          umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o
          przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się
          do budowania świata, w którym respektuje się życie,
          sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc,
          że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu"
          (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby
          obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć
          serca na autentyczne, trwałe nawrócenie.

          2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób
          uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w
          przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich
          synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu
          różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych
          wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i
          ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości.

          Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej,
          zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że
          nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez
          wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy
          rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu
          pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii,
          nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy.

          Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają
          ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości
          tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego
          tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od
          goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w
          blasku Chrystusowej miłości.

          3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski
          podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do
          zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie
          Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania
          współpracy i pokoju.

          Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu,
          Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy
          szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich
          pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze
          obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w
          budowaniu zgody i pokoju.

          Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo
          Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości.

          Jan Paweł II

          Watykan, 7 lipca 2003 r.

      • Gość: JAVIR SAMI SOBIE ZGOTOWALI TEN LOS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.03, 23:34
        Gość portalu: Maciek napisał(a):

        > Jaki jest sens tego pojednania, skoro nie wpuszczono na Ukrainę
        > autokaru z naszymi kombatantami. Kto i zkim ma się godzić ???
        > Kwaśniewski z Kuczmą ??? Znów sobie popiją i tyle.

        KOMBATANTOW NIE WPUŚCILI, BO JECHALI W MUNDURKACH (I W BERETACH), A USTALENIE
        MIĘDZY STRONAMI BYŁO TAKIE, ŻE KOMBATANCI POLSCY I UKRAIŃSCY WYSTĘPUJĄ
        JEDENASTEGO BEZ MUNDURKÓW. ZWIĄZKI KOMBATANCKIE ZOSTAŁY O TYM POWIADOMIONE
        JEDNAK W PRZECIWIEŃSTWIE DO STRONY UKRAIŃSKIEJ NIE PODPORZĄDKOWAŁY SIĘ
        USTALENIOM. WIĘC PO CO TEN CAŁY JAZGOT, GLĘDZENIE O PONIŻANIU, UPOKARZANIU ETC.
        PRÓCZ TEGO KOMBATANCI POŻYCZYLI OD WOJSKA NIEPOSPRZĄTANY AUTOBUS, KTÓRYM
        WCZEŚNIEJ PRZEWOŻONO JAKIEŚ DZIENE RZECZY... REASUMUJĄC. SAMI SOBIE ZGOTOWALI
        TEN LOS. A TĘPE POLSKIE MEDIA POWTARZAJĄ TE BZDURY ZA KOMBATANTAMI WPROWADZAJĄC
        OPINIE PUBLICZNĄ W BŁĄD I OBRAŻĄJĄC UKRAIŃCÓW!
          • Gość: rysiek TO PODOBNO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 17:10
            gabrielacasey napisała:

            > nieprawdaz?

            Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go
            oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na
            Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na
            plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym????

            Do Czcigodnych Księży Kardynałów:
            Ks. Józefa Kardynała Glempa
            Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego
            Prymasa Polski w Warszawie
            Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego
            Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie
            Ks. Lubomyra Kardynała Huzara
            Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we
            Lwowie

            Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski!

            1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w
            60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć
            jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak
            bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania
            ukraińsko-polskiego.

            W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być
            potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła
            zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi.
            Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w
            sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz
            bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się
            konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na
            teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do
            wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w
            modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy.

            Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby
            Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi
            wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej
            perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla
            wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania.

            Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący
            umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o
            przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się
            do budowania świata, w którym respektuje się życie,
            sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc,
            że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu"
            (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby
            obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć
            serca na autentyczne, trwałe nawrócenie.

            2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób
            uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w
            przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich
            synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu
            różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych
            wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i
            ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości.

            Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej,
            zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że
            nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez
            wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy
            rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu
            pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii,
            nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy.

            Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają
            ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości
            tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego
            tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od
            goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w
            blasku Chrystusowej miłości.

            3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski
            podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do
            zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie
            Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania
            współpracy i pokoju.

            Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu,
            Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy
            szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich
            pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze
            obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w
            budowaniu zgody i pokoju.

            Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo
            Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości.

            Jan Paweł II

            Watykan, 7 lipca 2003 r.

        • Gość: al Re: SAMI SOBIE ZGOTOWALI TEN LOS IP: *.ny5030.east.verizon.net 12.07.03, 01:39
          Gość portalu: JAVIR napisał(a):

          > Gość portalu: Maciek napisał(a):
          >
          > > Jaki jest sens tego pojednania, skoro nie wpuszczono na
          Ukrainę
          > > autokaru z naszymi kombatantami. Kto i zkim ma się
          godzić ???
          > > Kwaśniewski z Kuczmą ??? Znów sobie popiją i tyle.
          >
          > KOMBATANTOW NIE WPUŚCILI, BO JECHALI W MUNDURKACH (I W
          BERETACH), A USTALENIE
          > MIĘDZY STRONAMI BYŁO TAKIE, ŻE KOMBATANCI POLSCY I UKRAIŃSCY
          WYSTĘPUJĄ
          > JEDENASTEGO BEZ MUNDURKÓW. ZWIĄZKI KOMBATANCKIE ZOSTAŁY O TYM
          POWIADOMIONE
          > JEDNAK W PRZECIWIEŃSTWIE DO STRONY UKRAIŃSKIEJ NIE
          PODPORZĄDKOWAŁY SIĘ
          > USTALENIOM. WIĘC PO CO TEN CAŁY JAZGOT, GLĘDZENIE O
          PONIŻANIU, UPOKARZANIU ETC.
          >
          > PRÓCZ TEGO KOMBATANCI POŻYCZYLI OD WOJSKA NIEPOSPRZĄTANY
          AUTOBUS, KTÓRYM
          > WCZEŚNIEJ PRZEWOŻONO JAKIEŚ DZIENE RZECZY... REASUMUJĄC. SAMI
          SOBIE ZGOTOWALI
          > TEN LOS. A TĘPE POLSKIE MEDIA POWTARZAJĄ TE BZDURY ZA
          KOMBATANTAMI WPROWADZAJĄC
          >
          > OPINIE PUBLICZNĄ W BŁĄD I OBRAŻĄJĄC UKRAIŃCÓW!
          A tak ogolnie to ch... w d... p... ukraincom.
        • Gość: rysiek TO PODOBNO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 17:59
          Gość portalu: swojak napisał(a):

          > Eh, panie: rzygac sie chce od tego jebnania

          Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go
          oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na
          Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na
          plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym????

          Do Czcigodnych Księży Kardynałów:
          Ks. Józefa Kardynała Glempa
          Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego
          Prymasa Polski w Warszawie
          Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego
          Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie
          Ks. Lubomyra Kardynała Huzara
          Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we
          Lwowie

          Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski!

          1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w
          60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć
          jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak
          bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania
          ukraińsko-polskiego.

          W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być
          potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła
          zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi.
          Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w
          sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz
          bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się
          konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na
          teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do
          wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w
          modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy.

          Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby
          Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi
          wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej
          perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla
          wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania.

          Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący
          umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o
          przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się
          do budowania świata, w którym respektuje się życie,
          sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc,
          że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu"
          (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby
          obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć
          serca na autentyczne, trwałe nawrócenie.

          2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób
          uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w
          przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich
          synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu
          różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych
          wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i
          ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości.

          Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej,
          zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że
          nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez
          wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy
          rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu
          pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii,
          nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy.

          Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają
          ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości
          tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego
          tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od
          goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w
          blasku Chrystusowej miłości.

          3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski
          podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do
          zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie
          Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania
          współpracy i pokoju.

          Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu,
          Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy
          szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich
          pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze
          obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w
          budowaniu zgody i pokoju.

          Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo
          Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości.

          Jan Paweł II

          Watykan, 7 lipca 2003 r.

    • Gość: bronek Re: Ku pamieci IP: *.crowley.pl 11.07.03, 14:01
      Najkrwawsza niedziela
      w dziejach polskiego narodu

      11 lipca 1943

      Jak doniosły ostatnio media prezydent Kwaśniewski zapowiedział,
      że w dniu 10 lipca 2001,w czasie uroczystości upamiętniającej 60
      lecie mordu w Jedwabnem , przeprosi Żydów za tę zbrodnie, jak
      zwykle zresztą "w imieniu narodu polskiego". Podkreślając
      całkowitą bezzasadność takich "przeprosin" można dodatkowo
      stwierdzić, że od razu znalazły się spore środki finansowe na
      projekt i budowę nowego pomnika, przeprowadzenie licznych
      ekspertyz, nagłośnienie całej sprawy w środkach masowego
      przekazu i zorganizowanie odpowiednich urczystości. Warto
      wspomnieć, że akurat następnego dnia, bo 11 lipca, mija inna
      tragiczna rocznica, o której od wielu już lat panuje głuche
      milczenie we wszelkich oficjalnych mediach i podręcznikach.
      Rocznica ta jest związana z ludobójstwem jakiego dopuściłi się
      nacjonaliści ukraińscy z OUN-UPA na ludności polskiej. Tylko na
      Wołyniu w 1943 r. wymordowali oni ponad 60 000 osób, głównie
      dzieci , kobiet i starców. W 1944 masowe rzezie objęły następne
      województwa: tarnopolskie, stanisławowskie i lwowskie oraz
      wschodnie powiaty województw : lubelskiego i rzeszowskiego.
      Wedle szacunków całkowite straty ludności polskiej poniesione na
      Kresach Wschodnich na skutek ludobójczej działalności
      nacjonalistów ukraińskich wyniosły 500 000 osób. Apogeum tych
      zbrodni przypadło właśnie na dzień 11 lipca 1943.

      Jak pisze F.Budzisz - "w latach 1943-1944 trudno jest znaleźć
      dzień w którym by nie dokonano mordów na ludności polskiej , a
      były to dni w których zabito tysiące np. 10, 11, 12 lipca i 30
      sierpnia 1943 r. Na 11 lipca 1943 przypada apogeum zbrodni
      ludobójstwa. Była to NAJKRWAWSZA NIEDZIELA w historii polskiego
      narodu. Pod względem zasięgu terytorialnego , ilości ofiar i
      barbarzyństwa oprawców - zbrodnie dokonane w tę niedzielę
      przewyższają wszystkie inne, dokonane kiedykolwiek na ludności
      polskiej w ciągu jednego dnia. W blisko 100 miejscowościach
      Wołynia, wsiach i osadach, w tę niedzielę najbardziej
      bestialskimi metodami wymordowano ponad 10 000 osób ." W siedmiu
      wołyńskich kościołach nacjonaliści ukraińscy z OUN-UPA zabili
      ponad 1000 wiernych, nie oszczędzając dzieci przystępujących do
      Pierwszej Komunii św. ani księży. Rozległość obszaru na którym
      dokonano tych zbrodni i wybór momentu ich dokonania (niedziela)
      świadczy o tym, że była to starannie zaplanowana i
      skoodrynowana, przez kierownictwo OUN, akcja.

      A oto jedynie kilka przykładów:

      11 lipca 1943 r. W okolicach RADZIWIŁŁÓW, pow. dubieński,
      spalono kilkanaście osiedli polskich oraz wymordowano ich
      mieszkańców.

      11 lipca 1943 r. JEZIORANY SZLACHECKIE, pow. dubieński,
      nacjonaliści ukraińscy wymordowali 43 osoby narodowości
      polskiej .

      11 lipca. 1943 r. LINIÓW, wieś, gm. Świniuchy, pow. horochowski
      nacjonaliści ukraińscy wymordowali całą wieś...

      11 lipca 1943 r. KISIELIN, siedziba gminy, pow. horochowski.
      Duża liczebnie banda nacjonalistów ukraińskich otoczyła
      zgromadzoną w tamtejszym kościele ludność polską... Cześć ludzi
      wyszła z kościoła, wówczas zamordowane zostały 62 osoby.
      Pozostali — około 200 osób — przeszli na plebanię... podjęli na
      piętrze desperacką obronę... Po północy napastnicy wycofali
      się... Pomocy rannym udzielili miejscowi Ukraińcy, przeciwnicy
      UPA.

      11 lipca 1943 r. RUDNIA, wieś, gm. Kisielin, pow. horochowski,
      ludność polska napadnięta przez ukraińskich nacjonalistów...
      cała wieś została doszczętnie spalona. Zginęło około 100 osób.

      11 lipca 1943 r. ZAMLICZE, wieś, folwark, gm. Chórów, pow.
      horochowski... Ukraińcy wymordowali 118 osób narodowości
      polskiej.

      11 lipca 1943 r. GUCIN, kolonia polska, gm. Grzybowica, pow.
      włodzimierski, kilkusetosobowa grupa nacjonalistów ukraińskich
      dokonała o świcie napadu na kolonię. Wszystkich mieszkańców
      około 140 osób (35 rodzin) oprawcy spędzili do starej, nie
      używanej kuźni, którą zaryglowano, oblano obficie benzyną i
      podpalono. Pośród dantejskich scen w palącej się kuźni, kilku
      mężczyzn zdołało zrobić wyłom w ścianie i część ludzi uciekła...
      Większość jednak zginęła w płomieniach. Troje dzieci Jana
      Krzysztonia uratowała stara Ukrainka. Następnego dnia dzieci
      zostały siłą zabrane i żywcem utopione w studni...

      11 lipca 1943 r. KALUSÓW, kolonia polska, gm. Grzybowica, pow.
      włodzimierski. Grupa upowców spędziła do stodoły gospodarza
      Grabowskiego wszystkie kobiety, mężczyzn zaś do stodoły
      Urbaniaka, gdzie wszyscy zostali wymordowani. Ogółem wymordowano
      107 osób... Podczas rzezi... kilku oprawców wpadło do domu
      Józefa Fili, gdzie zamordowali jego żonę lat 23, paromiesięczne
      dziecko rozerwali za nóżki, a szczątki położyli na stole.

      11 lipca 1943 r. MIKULICZE, siedziba gminy, pow. włodzimierski,
      przyjechał tam na ponad 80 furmankach oddział UPA (około 600
      ludzi)... Kolejno mordowali ludzi w poszczególnych domach, bądź
      wyprowadzali całe rodziny do lasu i tam je zabijali. W ten
      sposób wymordowana została cała osada...

      11 lipca 1943 r. BISKUPICZE, wieś, gm. Mikulczyce, pow.
      włodzimierski, nacjonaliści ukraińscy dokonali masowego mordu
      ludności spędzonej do budynku szkolnego...

      11 lipca 1943 r. OKTAWIN, kolonia, gm. Mikulicze, pow.
      włodzimierski... grupa oprawców (UPA) dokonała mordu w
      oktawińskim kościele. Po rzezi wewnątrz kościoła podpalono go
      granatami...

      11 lipca 1943 r. DOMINOPOL, wieś, gm. Werba, pow. włodzimierski,
      upowcy wymordowali całą ludność Dominopola liczącą około 60
      rodzin (około 490 osób)... Mordowali nożami, siekierami, widłami
      itp...

      11 lipca 1943 r. TERESIN, gm. Werba, pow. włodzimierski,
      nacjonaliści ukraińscy wymordowali w kolonii Teresin 88 osób
      dorosłych i 28 dzieci narodowości polskiej, razem 116 osób...

      11 lipca 1943 r. KRYWNO, wieś, gm. Krymno, pow. kowelski,
      nacjonaliści ukraińscy wymordowali ludność polską zgromadzoną w
      kościele na niedzielnym nabożeństwie.

      11 lipca 1943 r. TURÓWKA, kolonia, gm. Korytnica, pow.
      włodzimierski, nacjonaliści ukraińscy wymordowali 49 osób
      ludności polskiej. 22 osoby wrzucono do studni.

      11 lipca 1943 r. ORZESZYN, kolonia, gm. Poryck, pow.
      włodzimierski, nacjonaliści ukraińscy wymordowali 306 osób
      narodowości polskiej...

      11 lipca 1943 r. WYDRANKA, wieś, gm. Korytnica, pow.
      włodzimierski, nacjonaliści ukraińscy wymordowali kilkadziesiąt
      osób narodowości polskiej.

      11 lipca 1943 r. ZYGMUNTÓWKA, kolonia, gm. Mikulicze, pow.
      włodzimierski, nacjonaliści ukraińscy wymordowali sto
      kilkadziesiąt osób narodowości polskiej...

      11 lipca 1943 r. WITOLDÓWKA, kolonia, gm. Poryck, pow.
      włodzimierski, nacjonaliści ukraińscy wymordowali kilkadziesiąt
      osób narodowości polskiej.

      11 lipca 1943 r. CHRYNÓW, wieś, gm. Grzybowica, pow.
      włodzimierski, nacjonaliści ukraińscy zaatakowali w czasie
      nabożeństwa rzymskokatolicki kościoł-kaplicę. Księdza Jana
      Kotwickiego zabili przy ołtarzu... W innym miejscu Chrynowa, w
      dwóch stodołach oprawcy wymordowali około 200 osób.

      11 lipca 1943 r. NOWINY, wieś, gm. Korytnica, pow.
      włodzimierski... Tego dnia (z rąk UPA) zginęło w Nowinach 66
      osób narodowości polskiej.

      11 lipca 1943 r. STĘZARZYCE, wieś, gm. Korytnica, pow.
      wtodzimierski, oddział UPA dowodzony przez „Krwawego Potapa"
      zamordował 80 Polaków.

      11 lipca 1943 r. SMOŁOWA, wieś, gm. Mikulicze, pow.
      włodzimierski, nacjonaliści ukraińscy dokonali zbiorowego mordu
      na Polakach. Pośród ofiar była rodzina Jana Wargackiego... żonie
      w ciąży rozcięto brzuch, aby „pomóc | urodzić proklatoho
      Lacha"... Ogółem wymordowano 19 osób.

      11 lipca 1943 r. PORYCK, miasteczko, siedziba gminy, pow.
      włodzimierski. Podczas nabożeństwa niedzielnego o godz. 11.30
      banderowcy napadli na ludność polską zgromadzoną w miejscowym
      kościele. Nawę kościelną obrzucili granatami, a do ludzi
      otworzyli ogień z broni ręcznej i maszynowej powodując masakrę,
      pokotem kładąc w
          • bonobo44 Re: Ku pamieci 12.07.03, 14:19
            Gość portalu: bronek napisał(a):

            > Najkrwawsza niedziela...

            Moja zona rozplakala sie, gdy zaczela czytac ten wykaz...
            (zamiesciles go niekompletny - urwal sie w polowie...
            dluzsze posty do forum GW trzeba dzielic na czesci...
            dajesz swiadectwo prawdzie - to szalenie wazne...
            ja np. nie mialem pojecia o Wolyniu 8(
            - zawsze sadzilem, ze byly to tylko kwestie
            naszego pogranicza zaraz po wojnie.)
            Zamiesc prosze reszte listy, ktora przygotowales,
            jesli to dla Ciebie nie klopot.


            bonobo44
            • Gość: bronek Re: Ku pamieci IP: 62.233.204.* 12.07.03, 21:14
              to straszne , nie pokazuj zonie , pozdrawiam
              www.naszdziennik.pl/data/20030711/photo/0bmy11.jpg
              www.naszdziennik.pl/data/20030711/photo/0bmy11.jpg

              Tzw. wianuszki z zamordowanych przez OUN-UPA polskich dzieci.
              Zdjęcie przedstawia jedno z drzew polnej alei, nad którą upowcy
              zawiesili transparent z napisem w przekładzie na język
              polski: "Droga do wolnej Ukrainy", Tarnopol, prawdopodobnie 1943
              r.
              Fot. "Ludobójstwo UPA na ludności polskiej"

              • bonobo44 Re: Ku pamieci 12.07.03, 21:51
                bronek, twoj pierwszy post urywa sie w polowie:

                "11 lipca 1943 r. PORYCK, miasteczko, siedziba gminy, pow.
                włodzimierski. Podczas nabożeństwa niedzielnego o godz. 11.30
                banderowcy napadli na ludność polską zgromadzoną w miejscowym
                kościele. Nawę kościelną obrzucili granatami, a do ludzi
                otworzyli ogień z broni ręcznej i maszynowej powodując masakrę,
                pokotem kładąc w
                "

                ???

                tu Twoj post sie urywa, bo to forum ma limitowana dlugosc postow...
                zamiesc prosze reszte, jesli to dla Ciebie nie klopot...
                lub podaj namiar sieciowy, jesli dane zaczerpnales z sieci...

                • bonobo44 Re: Ku pamieci (11 i 12 VII) 12.07.03, 22:35
                  Sladem linku bromka:

                  11VII:

                  www.naszdziennik.pl/data/20030711/bpl/zz50.txt

                  Pozostal tylko zal...
                  www.naszdziennik.pl/data/20030711/bpl/cz01.txt

                  Zycie i zaglada Wolynia
                  www.naszdziennik.pl/data/20030711/bpl/kl11.txt

                  Prawda o ludobojstwie na Wolyniu
                  www.naszdziennik.pl/data/20030711/bpl/my11.txt

                  Lipcowy pogrom
                  www.naszdziennik.pl/data/20030711/bpl/my12.txt


                  Fragmenty z ksiazki "Dzieci Kresow"
                  www.naszdziennik.pl/data/20030711/bpl/my13.txt
                  www.naszdziennik.pl/data/20030711/bpl/my15.txt


                  Kto i dlaczego mordowal ludnosc polska na Wolyniu?
                  www.naszdziennik.pl/data/20030711/bpl/my14.txt

                  Zaglosowali przeciwko prawdzie
                  www.naszdziennik.pl/data/20030711/bpl/po22.txt

                  KOMUNIKAT ZE SPOTKANIA ZESPOLOW DO SPRAW WZAJEMNYCH KONTAKTOW KOSCIOLA
                  GRECKOKATOLICKIEGO NA UKRAINIE I KONFERENCJI EPISKOPATU POLSKI
                  www.naszdziennik.pl/data/20030711/bpl/po30.txt

                  Ukrainski parlament przyjal ustawe ograniczajaca wolnosc mediow
                  www.naszdziennik.pl/data/20030711/bpl/sw64.txt

                  We wtorek
                  "Jako i my odpuszczamy naszym winowajcom"
                  Przebaczenie nie moze byc przekresleniem zaistnialych faktow, a juz, bron Boze,
                  pamieci o setkach tysiecy polskich ofiar ludobojstwa na Wschodzie. Rozmowa z
                  ojcem prof. dr. hab. Mieczyslawem Albertem Krapcem.
                  www.naszdziennik.pl/data/20030711/bpl/zz60.txt

                  12VII:

                  Wstyd przed ofiarami ludobojstwa
                  www.naszdziennik.pl/data/20030712/bpl/cz01.txt


                  Falsz pojednania
                  www.naszdziennik.pl/data/20030712/bpl/po01.txt

                  Domagaja sie prawdy
                  www.naszdziennik.pl/data/20030712/bpl/po23.txt

                  Uroczystosci upamietniajace 60. rocznice ludobojstwa dokonanego przez
                  nacjonalistow ukrainskich OUN-UPA na Polakach na Wolyniu
                  www.naszdziennik.pl/data/20030712/bpl/po60.txt


                  Inne:
                  __________________________
                  Rocznica masakry (Srebrenica)
                  www.naszdziennik.pl/data/20030712/bpl/sw68.txt

                  Totalna wojna (Izrael)
                  www.naszdziennik.pl/data/20030712/bpl/sw69.txt

                  Mroki nienawisci
                  www.naszdziennik.pl/data/20030712/bpl/wi22.txt
                  • bonobo44 Re: Ku pamieci ( 9 i 10 VII) 12.07.03, 23:09
                    Sladem linku Bronka:

                    10VII:

                    Przebaczyc nie znaczy zapomniec
                    www.naszdziennik.pl/data/20030710/bpl/po21.txt

                    Trzy ludobojstwa
                    www.naszdziennik.pl/data/20030710/bpl/zz50.txt

                    Czy Ukraina stanie sie czlonkiem NATO?
                    Amerykanie nie widza przeszkod
                    www.naszdziennik.pl/data/20030710/bpl/sw67.txt

                    9VII

                    Na Ukrainie klamstwo od lat bylo sposobem na przetrwanie
                    www.naszdziennik.pl/data/20030709/bpl/dd15.txt

                    W piatek dodatek specjalny w 60. rocznice(...)
                    Prawda o ludobojstwie na Wolyniu
                    www.naszdziennik.pl/data/20030709/bpl/zz80.txt

                    Spojrzec wzrokiem pojednania
                    www.naszdziennik.pl/data/20030709/bpl/ii11.txt



                    Inne:
                    ________________
                    Dramat w bylym Zairze
                    www.naszdziennik.pl/data/20030710/bpl/wi12.txt

                    Demokraci zadaja sledztwa w sprawie falszowania raportow o Iraku
                    www.naszdziennik.pl/data/20030710/bpl/sw61.txt

                    Znak niepamieci
                    www.naszdziennik.pl/data/20030709/bpl/dd14.txt

                    Andrzej Kolakowski - Okupacja duszi umyslow
                    www.naszdziennik.pl/data/20030709/bpl/my11.txt

                    30 tysiecy kandydatow ubiega sie o przyjecie na studia na najstarszej polskiej
                    uczelni - Uniwersytecie Jagiellonskim
                    www.naszdziennik.pl/data/20030709/bpl/po32.txt
                    • bonobo44 Re: Ku pamieci - Przed akcja Wisla był Wolyn 13.07.03, 00:36
                      Waldemar Michalski - poeta:
                      Wieś moich dziadków w majowe wieczory rozbrzmiewała śpiewem, na przemian
                      polskim i ukraińskim. Na "wieczorynkach" młodzi wiązali się w pary "na całe
                      życie" i nie stanowiła tu bariery ani odmienna religia, ani różnice językowe.
                      Także w mojej rodzinie były mieszane narodowościowo małżeństwa. Nikogo to nie
                      dziwiło, ani gorszyło.
                      free.art.pl/akcent_lublin/pliki/nr4.01/moklycia.html
                      Wolyn naszych przodkow:
                      www.kresowianie.prv.pl/
                      www.idn.org.pl/medykon/wolyn/

                      Genocide - serwis poświęcony ludobójstwu dokonanemu na ludności polskiej przez
                      nacjonalistów ukraińskich w latach 1939-45.
                      www.genocide-pl.prv.pl/

                      Wołyń - nasz wspólny ból
                      www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34475,1440694.html

                      Historia Ukrainy w skrócie
                      www.suputnyk.site.pl/strony.php?poz1=kulturahistoria&poz2=historiaskrot
                      • Gość: bronek Re: Ku pamieci - Przed akcja Wisla był Wolyn IP: 62.233.204.* 13.07.03, 11:38
                        http://www.kki.krakow.pl/piojar/polemiki/rubiez/niedziela/niedziela.html

                        POPRZEDNIA STRONA
                        Najkrwawsza niedziela
                        w dziejach polskiego narodu

                        11 lipca 1943

                        Jak doniosły ostatnio media prezydent Kwaśniewski zapowiedział, że w dniu 10
                        lipca 2001,w czasie uroczystości upamiętniającej 60 lecie mordu w Jedwabnem ,
                        przeprosi Żydów za tę zbrodnie, jak zwykle zresztą "w imieniu narodu
                        polskiego". Podkreślając całkowitą bezzasadność takich "przeprosin" można
                        dodatkowo stwierdzić, że od razu znalazły się spore środki finansowe na projekt
                        i budowę nowego pomnika, przeprowadzenie licznych ekspertyz, nagłośnienie całej
                        sprawy w środkach masowego przekazu i zorganizowanie odpowiednich urczystości.
                        Warto wspomnieć, że akurat następnego dnia, bo 11 lipca, mija inna tragiczna
                        rocznica, o której od wielu już lat panuje głuche milczenie we wszelkich
                        oficjalnych mediach i podręcznikach. Rocznica ta jest związana z ludobójstwem
                        jakiego dopuściłi się nacjonaliści ukraińscy z OUN-UPA na ludności polskiej.
                        Tylko na Wołyniu w 1943 r. wymordowali oni ponad 60 000 osób, głównie dzieci ,
                        kobiet i starców. W 1944 masowe rzezie objęły następne województwa:
                        tarnopolskie, stanisławowskie i lwowskie oraz wschodnie powiaty województw :
                        lubelskiego i rzeszowskiego. Wedle szacunków całkowite straty ludności polskiej
                        poniesione na Kresach Wschodnich na skutek ludobójczej działalności
                        nacjonalistów ukraińskich wyniosły 500 000 osób. Apogeum tych zbrodni przypadło
                        właśnie na dzień 11 lipca 1943.

                        Jak pisze F.Budzisz - "w latach 1943-1944 trudno jest znaleźć dzień w którym
                        by nie dokonano mordów na ludności polskiej , a były to dni w których zabito
                        tysiące np. 10, 11, 12 lipca i 30 sierpnia 1943 r. Na 11 lipca 1943 przypada
                        apogeum zbrodni ludobójstwa. Była to NAJKRWAWSZA NIEDZIELA w historii polskiego
                        narodu. Pod względem zasięgu terytorialnego , ilości ofiar i barbarzyństwa
                        oprawców - zbrodnie dokonane w tę niedzielę przewyższają wszystkie inne,
                        dokonane kiedykolwiek na ludności polskiej w ciągu jednego dnia. W blisko 100
                        miejscowościach Wołynia, wsiach i osadach, w tę niedzielę najbardziej
                        bestialskimi metodami wymordowano ponad 10 000 osób ." W siedmiu wołyńskich
                        kościołach nacjonaliści ukraińscy z OUN-UPA zabili ponad 1000 wiernych, nie
                        oszczędzając dzieci przystępujących do Pierwszej Komunii św. ani księży.
                        Rozległość obszaru na którym dokonano tych zbrodni i wybór momentu ich
                        dokonania (niedziela) świadczy o tym, że była to starannie zaplanowana i
                        skoodrynowana, przez kierownictwo OUN, akcja.

                        A oto jedynie kilka przykładów:

                        11 lipca 1943 r. W okolicach RADZIWIŁŁÓW, pow. dubieński, spalono kilkanaście
                        osiedli polskich oraz wymordowano ich mieszkańców.

                        11 lipca 1943 r. JEZIORANY SZLACHECKIE, pow. dubieński, nacjonaliści ukraińscy
                        wymordowali 43 osoby narodowości polskiej .

                        11 lipca. 1943 r. LINIÓW, wieś, gm. Świniuchy, pow. horochowski nacjonaliści
                        ukraińscy wymordowali całą wieś...

                        11 lipca 1943 r. KISIELIN, siedziba gminy, pow. horochowski. Duża liczebnie
                        banda nacjonalistów ukraińskich otoczyła zgromadzoną w tamtejszym kościele
                        ludność polską... Cześć ludzi wyszła z kościoła, wówczas zamordowane zostały 62
                        osoby. Pozostali — około 200 osób — przeszli na plebanię... podjęli na piętrze
                        desperacką obronę... Po północy napastnicy wycofali się... Pomocy rannym
                        udzielili miejscowi Ukraińcy, przeciwnicy UPA.

                        11 lipca 1943 r. RUDNIA, wieś, gm. Kisielin, pow. horochowski, ludność polska
                        napadnięta przez ukraińskich nacjonalistów... cała wieś została doszczętnie
                        spalona. Zginęło około 100 osób.

                        11 lipca 1943 r. ZAMLICZE, wieś, folwark, gm. Chórów, pow. horochowski...
                        Ukraińcy wymordowali 118 osób narodowości polskiej.

                        11 lipca 1943 r. GUCIN, kolonia polska, gm. Grzybowica, pow. włodzimierski,
                        kilkusetosobowa grupa nacjonalistów ukraińskich dokonała o świcie napadu na
                        kolonię. Wszystkich mieszkańców około 140 osób (35 rodzin) oprawcy spędzili do
                        starej, nie używanej kuźni, którą zaryglowano, oblano obficie benzyną i
                        podpalono. Pośród dantejskich scen w palącej się kuźni, kilku mężczyzn zdołało
                        zrobić wyłom w ścianie i część ludzi uciekła... Większość jednak zginęła w
                        płomieniach. Troje dzieci Jana Krzysztonia uratowała stara Ukrainka. Następnego
                        dnia dzieci zostały siłą zabrane i żywcem utopione w studni...

                        11 lipca 1943 r. KALUSÓW, kolonia polska, gm. Grzybowica, pow. włodzimierski.
                        Grupa upowców spędziła do stodoły gospodarza Grabowskiego wszystkie kobiety,
                        mężczyzn zaś do stodoły Urbaniaka, gdzie wszyscy zostali wymordowani. Ogółem
                        wymordowano 107 osób... Podczas rzezi... kilku oprawców wpadło do domu Józefa
                        Fili, gdzie zamordowali jego żonę lat 23, paromiesięczne dziecko rozerwali za
                        nóżki, a szczątki położyli na stole.

                        11 lipca 1943 r. MIKULICZE, siedziba gminy, pow. włodzimierski, przyjechał tam
                        na ponad 80 furmankach oddział UPA (około 600 ludzi)... Kolejno mordowali ludzi
                        w poszczególnych domach, bądź wyprowadzali całe rodziny do lasu i tam je
                        zabijali. W ten sposób wymordowana została cała osada...

                        11 lipca 1943 r. BISKUPICZE, wieś, gm. Mikulczyce, pow. włodzimierski,
                        nacjonaliści ukraińscy dokonali masowego mordu ludności spędzonej do budynku
                        szkolnego...

                        11 lipca 1943 r. OKTAWIN, kolonia, gm. Mikulicze, pow. włodzimierski... grupa
                        oprawców (UPA) dokonała mordu w oktawińskim kościele. Po rzezi wewnątrz
                        kościoła podpalono go granatami...

                        11 lipca 1943 r. DOMINOPOL, wieś, gm. Werba, pow. włodzimierski, upowcy
                        wymordowali całą ludność Dominopola liczącą około 60 rodzin (około 490 osób)...
                        Mordowali nożami, siekierami, widłami itp...

                        11 lipca 1943 r. TERESIN, gm. Werba, pow. włodzimierski, nacjonaliści ukraińscy
                        wymordowali w kolonii Teresin 88 osób dorosłych i 28 dzieci narodowości
                        polskiej, razem 116 osób...

                        11 lipca 1943 r. KRYWNO, wieś, gm. Krymno, pow. kowelski, nacjonaliści
                        ukraińscy wymordowali ludność polską zgromadzoną w kościele na niedzielnym
                        nabożeństwie.

                        11 lipca 1943 r. TURÓWKA, kolonia, gm. Korytnica, pow. włodzimierski,
                        nacjonaliści ukraińscy wymordowali 49 osób ludności polskiej. 22 osoby wrzucono
                        do studni.

                        11 lipca 1943 r. ORZESZYN, kolonia, gm. Poryck, pow. włodzimierski,
                        nacjonaliści ukraińscy wymordowali 306 osób narodowości polskiej...

                        11 lipca 1943 r. WYDRANKA, wieś, gm. Korytnica, pow. włodzimierski,
                        nacjonaliści ukraińscy wymordowali kilkadziesiąt osób narodowości polskiej.

                        11 lipca 1943 r. ZYGMUNTÓWKA, kolonia, gm. Mikulicze, pow. włodzimierski,
                        nacjonaliści ukraińscy wymordowali sto kilkadziesiąt osób narodowości
                        polskiej...

                        11 lipca 1943 r. WITOLDÓWKA, kolonia, gm. Poryck, pow. włodzimierski,
                        nacjonaliści ukraińscy wymordowali kilkadziesiąt osób narodowości polskiej.

                        11 lipca 1943 r. CHRYNÓW, wieś, gm. Grzybowica, pow. włodzimierski,
                        nacjonaliści ukraińscy zaatakowali w czasie nabożeństwa rzymskokatolicki
                        kościoł-kaplicę. Księdza Jana Kotwickiego zabili przy ołtarzu... W innym
                        miejscu Chrynowa, w dwóch stodołach oprawcy wymordowali około 200 osób.

                        11 lipca 1943 r. NOWINY, wieś, gm. Korytnica, pow. włodzimierski... Tego dnia
                        (z rąk UPA) zginęło w Nowinach 66 osób narodowości polskiej.

                        11 lipca 1943 r. STĘZARZYCE, wieś, gm. Korytnica, pow. wtodzimierski, oddział
                        UPA dowodzony przez „Krwawego Potapa" zamordował 80 Polaków.

                        11 lipca 1943 r. SMOŁOWA, wieś, gm. Mikulicze, pow. włodzimierski,
                        nacjonaliści ukraińscy dokonali zbiorowego mordu na Polakach. Pośród ofiar była
                        rodzina Jana Wargackiego... żonie w ciąży rozcięto brzuch, aby „pomóc | urodzić
                        proklatoho Lacha"... Ogółem wymordowano 19 osób.

                        11 lipca 1943 r. PORYCK, miasteczko, siedziba gminy, pow. włodzimierski.
                        Podczas nabożeństwa niedzielnego o godz. 11.30 banderowcy napadli na ludność
                        polską zgromadzoną w miejscowym kościele. Nawę kościelną obrzucili granatami, a
                        do ludzi otworzyli ogień z broni ręcznej i maszy
                      • Gość: bronek Re: Ku pamieci - Przed akcja Wisla był Wolyn IP: 62.233.204.* 13.07.03, 11:40
                        http://www.lwow.com.pl/semper/wolyn.html

                        Władysław Filar


                        Antypolskie akcje nacjonalistów ukraińskich




                        --------------------------------------------------------------------------------


                        Ukraiński nich nacjonalistyczny na Wołyniu od samego początku był wrogo
                        nastawiony do Polaków. Wynikało to m.in. z uprzedzeń nawarstwionych jeszcze w
                        okresie międzywojennym oraz ideologii przyjętej przez OUN.

                        Celem walki nacjonalistów ukraińskich było utworzenie państwa ukraińskiego
                        rządzonego przez nacjonalistów. O celu walki mówi ulotka -"wskazań
                        propagandowych" OUN-B w której zawarte są następujące słowa: "(.-.) Nie chcemy
                        pracować dla Moskwy. Żydów, Niemców i innych obcych, lecz dla nas. My utworzymy
                        samodzielne, ukraińskie państwo, albo zginiemy za nie (...)"1. Ostrze walki
                        skierowano przeciwko władzom i ludności tych państw, które zajmowały obszary
                        etnicznie ukraińskie. W związku z tym za wroga nr l uważano ZSRR, wrogiem nr 2
                        była Polska, ale dopiero na trzecim miejscu wymieniano Niemców. Z władzami
                        niemieckimi, policją i Wehrmachtem prowadzono obustronnie współpracę
                        w "koniecznych rozmiarach"2. W 1943 r. rozszalał się terror i masowe mordy
                        ludności polskiej na Wołyniu. Ale akcje antypolskie na Wołyniu i Polesiu
                        rozpoczęły się już wcześniej.

                        Trudno powiedzieć kiedy kierownictwo OUN-SD3 podjęło decyzję o przeprowadzeniu
                        eksterminacji ludności polskiej, bowiem dyrektywa w tej sprawie nie została
                        dotychczas opublikowana- ale rozwój wydarzeń wskazuje na to, iż nastąpiło to
                        pod koniec 1942 r. Do grudnia 1942r. miały miejsce mordy na pojedynczych
                        osobach i rodzinach polskich. Masowe mordy w tym okresie były jeszcze
                        rzadkością. Akcja skierowana była początkowo przeciwko Polakom zatrudnionym w
                        niemieckiej administracji rolnej i leśnej, a następnie rozszerzyła się na
                        ludność wiejską, głównie we wschodnich powiatach Wołynia.4

                        Pierwszy mord zbiorowy miał miejsce 13 listopada 1942 r. w Obórkach, pow.
                        łucki. którego ofiarą padło około 50 osób narodowości polskiej5

                        Narastanie wystąpień antypolskich nabiera na sile od stycznia 1943 W tym
                        okresie mnożą się zabójstwa poszczególnych osób i rodzin, ale coraz częściej
                        pojawiają się także mordy masowe. Krwawy mord miał miejsce 9 lutego 1943 r. w
                        polskiej kolonii Parośle (gm. Antonówka. Pow. sarneński). gdzie zamordowano 173
                        osoby.6. W dniu 23 kwietnia 1943 r., oddziały UPA dokonały jednego z
                        najbardziej krwawych mordów w tym okresie w Janowej Dolinie (gm. Bereźne, pow.
                        kostopolski). Zginęło wówczas około 600 osób. Nacjonalistów ukraińskich nie
                        powstrzymała obecność garnizonu Wehrmachtu liczącego około 1000 żołnierzy.
                        Niemcy zachowali się biernie, co może nasuwać przypuszczenie, że Ukraińcy
                        działali w porozumieniu z nimi.

                        Potwierdzeniem lego krwawego mordu w Janowej Dolinie jest zapis w litopysie UPA
                        t. 5: "(...) Przy zdobywaniu silnego polskiego gniazda- a raczej centrum
                        Polaków, Janowej Doliny w pow. kostopolskim spalono dwie trzecie zabudowań. Bój
                        trwał kilka godzin. Polacy podają liczbę swoich strat na 500 ludzi. Liczba
                        zabitych Niemców niewiadoma. Nasze straty niewielkie.7

                        Od maja 1943 r. notujemy zorganizowane masowe ataki oddziałów UPA na wsie
                        polskie i ośrodki samoobrony na terenie całego Wołynia, Oto niektóre dane
                        obrazujące eskalację antypolskich akcji: 12 maja 1943 r, w powiecie sarneńskim
                        spalono wsie: Mgły, Konstantynówkę, Osty, Ubereż; 8. 24 maja 1943 r. we wsi
                        Niemodlin (pow. kostopolski) zamordowano 170 osób; 9 w nocy z 24 na 25 maja
                        1943 r. spalono wszystkie dwory i folwarki w powiecie włodzimierskim; 10 28
                        maja 1943 r. 600 osobowy oddział UPA spalił wieś Staryki i wymordował
                        wszystkich jej mieszkańców;11 12 Eksterminacja ludności polskiej rozpoczęta w
                        powiatach sarneńskim, kostopolskim, rówieńskim i zdołbunowskim w czerwcu 1943
                        r. rozszerzyła się na powiaty dubieński i łucki, w lipcu objęła powiaty
                        horochowski, kowelski i włodzimierski, a w sierpniu także powiat lubomelski 13.

                        Liczba zamordowanych Polaków na Wołyniu do lipca 1943 r. oceniana jest na około
                        15 tysięcy osób. a łączne straty ludności polskiej obejmujące zabitych,
                        rannych, wywiezionych na roboty do Niemiec i uciekinierów wyniosła około 150
                        tysięcy osób-t4) Do lipca 1943 r. w powiecie horochowskim dokonano napadów na
                        23 wsie polskie. w powiece dubieńskim - na 15, w powiecie włodzimierskim -na
                        28. 15.

                        Szczególnie krwawy był lipiec 1943 r. Oddziały UPA wchodzące w skład Północno-
                        Zachodniego OW "Turiw" przy aktywnym wsparciu miejscowej ludności ukraińskiej
                        zorganizowanej w tzw "Samooboronne Kuszczewyje Widdiły", 11 lipca 1943 r. o
                        świcie otoczyły i zaatakowały uśpione wsie i osady polskie jednocześnie w
                        trzeci) powiatach: kowelskim, horochowskim i włodzimierskim. Doszło do
                        nieludzkich rzezi i zniszczenia.

                        Ludność polska ginęła od kul, siekier, wideł, kos, pił, noży, młotków i innych
                        narzędzi zbrodni - płonęły wsie polskie. Była to akcja dobrze przygotowana i
                        zaplanowana w najdrobniejszych szczegółach. Na przykład, akcję w pow.
                        Włodzimierskim poprzedziła koncentracja oddziałów UPA w lasach zawidowskich (na
                        zachód od Porycka). w rejonie Marysin Dolinka, Lachów oraz w rejonie Zdżary,
                        Litowież, Grzybowica. Na cztery dni przed rozpoczęciem akcji we wsiach
                        ukraińskich odbyły się spotkania, na których uświadamiano miejscową ludność o
                        konieczności wymordowania wszystkich Polaków. Posługiwano się przy tym
                        hasłem: "Wyrżnąć Lachów aż do 7. pokolenia, nie wyłączając tych. którzy nie
                        mówią już po polsku".

                        Agitatorami byli Ukraińcy pochodzący z Małopolski Wschodniej. Dla uśpienia
                        czujności ludności polskiej, na dwa dni przed napadem w polskich zagrodach
                        pojawiły się ulotki w języku polskim i ukraińskim nawołujące do zjednoczenia
                        się Polaków z Ukraińcami do walki przeciwko wspólnym wrogom, jakimi są Niemcy i
                        Moskale. W rozmowach uspokajali Polaków, aby się niczego nie obawiali, gdyż
                        nikt im nie zrobi krzywdy - opuszczenie zaś wsi świadczyć będzie o tym, że są
                        wrogiem Ukraińców: Rzeź rozpoczęła się około godz. 3 rano 11 lipca 1943 r. od
                        polskiej wsi Gurów. obejmując swoim zasięgiem: Gurów Wielki, Gurów Mały,
                        Wygrankę, Zdżary, Zabłoćce- Sądową, Nowiny, Zagaję, Poryck, Oleń, Orzeszyn,
                        Romanówkę, Lachów, Gucin i inne. O rozmiarach zbrodni dokonanych w powiecie
                        włodzimierskim świadczą następujące dane; we wsi Gurów na 480 Polaków ocalało
                        tylko 70 osób; w Porycku wymordowano prawie całą ludność polską - ponad 200
                        osób; w kolonii Orzeszyn na ogólną liczbę 340 mieszkańców zginęło 270 Polaków;
                        we wsi Sądowa spośród 600 Polaków tylko 20 udało się ujść z życiem, w kolonii
                        Zagaje na 350 Polaków uratowało się tylko kilkunastu. Zabójstwa dokonywano z
                        wielkim okrucieństwem. Wsie i osady polskie ograbiono i spalono, 16.

                        Przytoczone wyżej fragmentaryczne fakty, pochodzące tylko z jednego powiatu,
                        świadczą niezbicie o tym, że rozpoczęta 11 lipca 1943 r. akcja nie mogła być
                        akcją przypadkową, przeprowadzoną przez luźne niezorganizowane grupy. Była to
                        dobrze zaplanowana akcja wykonana na rozkaz wyższego kierownictwa OUN-UPA,
                        uzgodniona w czasie i przestrzeni. Dla Polaków mieszkających w zachodnich
                        powiatach Wołynia był to pogrom, który przyniósł ogromne straty" ludzkie i
                        materialne.

                        W okresie świąt Bożego Narodzenia 1943 r. przez tereny całego Wołynia
                        przetoczyła się nowa fala antypolskich akcji. Silne oddziały UPA. wspomagane
                        przez miejscową ludność ukraińską, uderzyły niespodziewanie na skupiska
                        ludności polskiej i bazy samoobrony w powiatach: rówieńskim, łuckim, kowelskim
                        i włodzimierskim.

                        Przeprowadzane akcje antypolskie łączono często z określonymi rocznicami. Na
                        przykład masowe mordy w nocy z 29 na 30 czerwca 1943 r. dokonano w drugą
                        rocznicę proklamowania niepodległości Ukrainy we Lwowie; masowe akcje przeciwko
                        ludności polskiej w dniu 11 lipca 1943 r. przypadały na prawosławne święto
                        Piotra i Pawła. Ta ostatnia akcja rozpoczęła się napad
                      • Gość: bronek Re: Ku pamieci - Przed akcja Wisla był Wolyn IP: 62.233.204.* 13.07.03, 11:48
                        Materiały pochodzą z książki Władysława i Ewy Siemaszków pt. "Ludobójstwo".

                        http://nowy0002.republika.pl/zarys_1943.htm

                        Zarys ogólny wydarzeń w latach 1943-1945.



                        III okres - rok 1943 - ludobójstwo na Wołyniu
                        Właściwy okres likwidacji biologicznej ludności polskiej przypada na cały 1943
                        r. W I połowie 1943 r., jeszcze intensywniej niż w 1942, odbywały się po wsiach
                        zebrania mobilizujące do walki o samostijną Ukrainę bez Lachów. Ukraińcy
                        niekiedy otwarcie powtarzali z tych zebrań głoszone tam hasła: „Ukraina dla
                        Ukraińców", „Ukraina ma być czysta jak szklanka wody" (lub jak łza). W
                        cerkwiach odprawiane były nabożeństwa, podczas których przed napadami na całe
                        polskie osiedla w danej okolicy duchowni prawosławni święcili narzędzia
                        zbrodni, a nawet wygłaszali kazania, w których wyrzynanie Polaków podbudowywane
                        było ewangelicznymi przypowieściami, jak np. o pszenicy i kąkolu, z której
                        miałoby wynikać, że Polacy są kąkolem, który trzeba oddzielić (wyrwać i spalić)
                        od pszenicy, czyli Ukraińców. Toteż zdarzało się, że Ukraińcy powoływali się
                        nawet na Biblię dla wytłumaczenia konieczności wymordowania Polaków. Po wsiach
                        krążył poświęcany w cerkwi chleb objednania (zjednoczenia), który miał
                        jednoczyć lud ukraiński do usunięcia Lachów (zob. np. w powiecie kowelskim:
                        Gończy Bród i Nowa Dąbrowa /gm. Hołoby/, Stare Koszary /gm. Stare Koszary/) 14.
                        \ie wszyscy duchowni prawosławni uczestniczyli w „uświęcaniu" ludobójstwa,
                        niektórzy czynili to pod terrorem, z obawy o własne życie, o czym świadczą
                        występujące w tej grupie ofiary śmiertelne.
                        Codziennym zjawiskiem stały się przejazdy z jednego lasu do
                        drugiego, z jednej wsi ukraińskiej do drugiej, kawalkad furmanek z uzbrojonymi
                        nacjonalistycznymi bojówkami ukraińskimi. Bojówki zatrzymywały się często w
                        osiedlach polskich i stosując terror, nieraz bijąc gospodarza lub grożąc
                        zabiciem, rabowały żywność, odzież, zwierzęta gospodarskie. Wzmogły się
                        wszelkie akty terroru, trwające cały 1943 r., z których część stanowiły
                        nieudane próby zabójstw pojedynczych osób i rodzin, niezależnie od napadów na
                        całe osiedla. Nagminnie bojówkarze ukraińscy dokonywali rewizji polskich domów
                        w poszukiwaniu broni, podczas których poniżali i bili domowników. Bojówki
                        upowskie zabierały poza tym gospodarzy na tzw podwody, z których przeważnie już
                        nie wracali.
                        Napady nacjonalistów na pojedyncze osoby i rodziny, przed napadami
                        na całe osiedla polskie, dotyczyły w 1943 r.: nauczycieli, podoficerów,
                        członków konspiracji ZWZ, pracowników leśnictwa, zarządców i buchalterów
                        majątków oraz osób, w jakiś sposób wyróżniających się w lokalnych
                        społecznościach, tj. osób, które mogły odegrać jakąś rolę w obronie.
                        Zachowania Ukraińców wobec Polaków przed wystąpieniem w określonych
                        rejonach masowych mordów były różne - od całkowitego odseparowywania się
                        Ukraińców od Polaków (które w rzeczywistości i tak istniało, bowiem Ukraińcy
                        mieli swoje wewnętrzne życie społeczne) i demonstrowania wrogości, do pozornie
                        normalnych stosunków, w których były utrzymywane nawet przyjacielskie kontakty.
                        Tak więc z jednej strony było unikanie i uchylanie się od rozmów z Polakami,
                        nie odpowiadanie na pozdrowienia, pogardliwe i groźne aluzje, agresywne
                        zachowania dzieci ukraińskich wobec polskich, słowne poniżania, a z drugiej
                        strony - świadczenie sąsiedzkich przysług, zwyczajne kontakty bez atmosfery
                        wrogości, zapewnianie o bezpieczeństwie i ochronie lub ostrzeżeniu w razie
                        potrzeby i szereg innych przyjaznych gestów, okazywanych nieraz przez
                        późniejszych morderców.

                        W przebiegu mordów na Polakach można wyróżnić trzy typy napadów
                        Pierwszy typ napadów dotyczył dużych kolonii czysto polskich lub z
                        przewagą ludności polskiej, podczas których dążono do unicestwienia w całości
                        mieszkającej w nich ludności polskiej. Ponieważ wymagało to koncentrowania
                        większych sił napastników i dobrej organizacji, w jednym czasie dokonywano tego
                        typu napadów na kilka blisko położonych kolonii, a także, niejako przy okazji,
                        starano się wymordować Polaków mieszkających jeszcze w okolicznych wsiach
                        ukraińskich i sąsiedzkich niewielkich futorach polskich. Jeżeli nie udało się
                        wymordować wszystkich mieszkańców w jednym napadzie, a mimo zagrożenia nie
                        uciekli, następował napad drugi (zob. np. wieś Złoczówka /gm. Boremel, pow.
                        Dubno/; wieś Zamlicze /gm. Chorów, pow. Horochów/; kolonie Aleksandrówka i
                        Adamówka /gm. Kupiczów, pow. Kowel/; kolonia Stanisławów /gm. Olesk, pow.
                        Włodzimierz Woł. /).
                        Napady na większe miejscowości polskie przebiegały według
                        następującego schematu. Działano z zaskoczenia i wybierano porę, gdy prawie
                        wszyscy znajdowali się na terenie swoich gospodarstw - o świcie, w nocy, a gdy
                        mieszkańcy nie nocowali w domach, to w dzień podczas prac gospodarskich. Często
                        rozpuszczano pogłoski, że do Polaków żyjących w określonej miejscowości nikt
                        nie ma zastrzeżeń i żaden napad nie grozi, a nawet grożono, że opuszczający
                        swoje siedziby i przenoszący się do miast, zostaną uznani za wrogów Ukrainy.
                        Wieś lub kolonia były otaczane kordonem striłciw UPA, tj. uzbrojonych w broń
                        palną, których zadaniem było strzelanie do uciekających. Byli oni ubrani w
                        różne mundury: policji ukraińskiej, niemieckie, przedwojenne polskie,
                        sowieckie. Pozostali napastnicy, członkowie SKW (Samoobronnyje Kuszczowy
                        Widdiiy) oraz Ukraińcy formalnie nie należący do nacjonalistycznej formacji,
                        wyposażeni w siekiery, noże, widły, kosy ustawione na sztorc, bagnety, kołki,
                        łomy i różne narzędzia gospodarskie, jak np. młotki do zabijania zwierząt
                        gospodarskich, rozchodzili się po osadzie i ludzi zastanych w domach,
                        obejściach, ogrodach mordowali, stosując okrucieństwa. Mordom towarzyszyły
                        wyzwiska. Wśród napastników Polacy rozpoznawali znanych im Ukraińców, w tym
                        nawet kobiety i wyrostków. W wielu przypadkach w celu usprawnienia mordu
                        większej liczby osób gromadzono ludzi w jednym miejscu - szkole, stodole, albo
                        korzystano z obecności ludzi w kościele, przybyłych na mszę św. (np.
                        Kisielin /gm. Kisielin, pow. Horochów/, Krymno /gm. Krymno, pow. Kowel/, w pow.
                        włodzimierskim: Chrynów i Zabłoćce /gm. Grzybowica/, Przewały /gm. Olesk/,
                        Poryck /gm. Poryck/) czy też zgromadzonych w kościele lub kaplicy w celu
                        schronienia się tam lub obrony (np. Międzyrzec /gm. Międzyrzec, pow. Równe/,
                        Włodzimierzec /gm. Włodzimierzec, pow. Sarny/). W takich okolicznościach
                        zginęli Polacy w 14 obiektach sakralnych, natomiast podczas napadów na 6
                        obiektów sakralnych wypełnionych uchodźcami obyło się bez ofiar dzięki
                        skutecznej obronie. Budynki z pomordowanymi i rannymi były podpalane.
                        Teren wsi czy kolonii był starannie przeszukiwany, a ofiary
                        wyciągane z różnych kryjówek. Na uciekinierów urządzano obławy w polach, lasach
                        i na drogach. W południowej części pow. włodzimierskiego, w celu utrudnienia
                        ucieczki, przed likwidacją polskich osiedli w dniach 11-12 lipca 1943 r.,
                        pozrywano mosty i kładki na rzekach. Tropienie niedobitków trwało wiele dni po
                        likwidacji polskich osiedli. Ludzie „cudem uratowani" w jednym miejscu, ginęli
                        nieraz w innym. Z jednej strony sposób dokonywania rzezi wskazywał na pośpiech,
                        a z drugiej strony nie żałowano czasu na pastwienie się nad ofiarami.
                        Barbarzyńskie, odrażające sposoby mordowania stosowano nawet wobec dzieci 15.
                        Wiele ofiar konało długo w straszliwych męczarniach, a ciężko okaleczeni ludzie
                        niejednokrotnie przeżyli jakby wbrew prawom biologii. Ofiarami mordów byli
                        wszyscy Polacy bez względu na wiek i płeć. Dla nacjonalistów nie miały
                        znaczenia długi wdzięczności wobec ofiar, czyjeś zasługi dla ukraińskiej
                        społeczności lokalnej, uprzednie przyjazne stosunki 16. Mordowani byli również
                        Polacy wyznania prawosławnego (na Wołyniu nieliczni) oraz osoby, które przeszły
                        z prawosławia na katolicyzrn, a więc uznane za Ukraińców-
              • Gość: Rysiek KORZENIE... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 00:30
                Gość portalu: bronek napisał(a):

                ) to straszne, pozdrawiam

                Korzenie tragedii wołyńskiej
                Gazeta Wyborcza 11.07.2003
                Wołyńską tragedię poprzedziły dziesiątki lat konfliktu i liczne
                błędy popełniane po obu stronach. A większa odpowiedzialność
                spoczywa zawsze na tej stronie, która sprawuje władzę - mówi
                prof. Ryszard Torzeckim w rozmowie z Izą Chruślińską

                Od redakcji

                Dla ludzi, którym leży na sercu przyjaźń ukraińsko-polska,
                rzezie wołyńskie rozpoczęte nocą 11 lipca 1943 r. są tematem
                najtrudniejszym. Wedle szacunków polskich historyków zginęło
                wówczas około 60 tys. Polaków, zaś wedle obliczeń historyków
                ukraińskich - 20 tys. Ukraińców. Prof. Ryszard Torzecki jest
                polskim przyjacielem Ukrainy. Prof. Jarosław Hrycak jest
                ukraińskim przyjacielem Polski. Obaj wielokrotnie wracali do
                tragedii wołyńskiej. Obaj byli strażnikami prawdy, pamiętając
                jednocześnie, by język opisujący mord wołyński uwzględniał
                historyczny kontekst zbrodni i nie ranił pamięci niegdysiejszych
                wrogów, a dziś przyjaciół. Wreszcie obaj dawali partnerowi w
                debacie prawo do własnego zdania, nie przekonywali na siłę, nie
                dowodzili, że w sprawie Wołynia istnieje tylko jedna racja.
                Warto zwrócić uwagę na obustronną ostrożność w interpretacjach.
                Czy był rozkaz centralnego dowództwa Ukraińskiej Powstańczej
                Armii nakazujący mordowanie polskiej ludności? Zdaniem polskiego
                historyka - raczej nie. Chyba jednak był - sądzi Ukrainiec. Obaj
                narażają się tymi słowami wielu swoim rodakom.

                Przez długie dziesięciolecia nad mordami wołyńskimi panowało
                milczenie. Polacy nie mogli o tym mówić głośno. Większość
                Ukraińców - jakkolwiek paradoksalnie by to brzmiało - nie miała
                pojęcia, że na Wołyniu zdarzyło się coś tak potwornego.

                Upadek dyktatury otworzył Polakom usta, pozwolił też Ukraińcom
                przyjrzeć się własnej historii. Na Ukrainie Wołyń stał się
                tematem najpełniejszej i najburzliwszej publicznej debaty
                ostatnich 12 lat. Polakom trudno w to uwierzyć, lecz dyskusje na
                temat Wołynia bardziej skupiały uwagę niż roztrząsanie
                największej tragedii współczesnej Ukrainy - zaplanowanego przez
                Stalina Wielkiego Głodu lat 30.

                Wołyń jest wielką sprawą dla obu narodów. Po obu stronach
                padały - i pewnie będą padać - słowa gniewu i oburzenia. Ale
                byli też ludzie wzywający do pojednania, tacy jak Ryszard
                Torzecki i Jarosław Hrycak. W tych szczególnych dniach warto
                posłuchać ich głosu.

                Paweł Smoleński

                Iza Chruślińska: Jak Pan, historyk, a więc człowiek patrzący na
                wydarzenia z pewnego dystansu, widzi kontekst konfliktu polsko-
                ukraińskiego w okresie II wojny światowej?

                Prof. Ryszard Torzecki: Uważam, że Polacy, oceniając ten
                konflikt, a zwłaszcza wydarzenia na Wołyniu, zbyt łatwo
                zapominają o jego przyczynach, o błędach, jakie popełniła strona
                polska. Mówią tylko o odpowiedzialności strony ukraińskiej, a
                dokładniej - Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i
                Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA).

                Procesy polityczne rzadko kiedy powstają deus ex machina. Nie
                sposób patrzeć na wydarzenia na Wołyniu, nie biorąc pod uwagę
                konfliktu polsko-ukraińskiego, który od końca XIX w., od momentu
                odrzucenia przez Polaków z Galicji ukraińskich postulatów ugody,
                narastał aż do punku kulminacyjnego w latach okupacji i zaraz po
                niej. Nie należy zapominać, że na początku XX w. stosunki polsko-
                ukraińskie zaostrzyły się pod wpływem wzrastających w
                społeczeństwie wpływów Narodowej Demokracji. Potem wojna polsko-
                ukraińska z lat 1918-19 skłóciła oba narody jeszcze bardziej.

                Sprawa skomplikowała się po powstaniu II RP, kiedy około 5 mln
                Ukraińców znalazło się w państwie polskim. Próby pozytywnej
                wobec nich polityki nie udały się, od samego początku po
                polskiej stronie przewagę miały opcje wyrastające z endecji. Na
                różne sposoby ograniczano wszelkie ukraińskie ruchy społeczne
                lub narodowe, wzniecając tłumione potem siłą niepokoje. Niektóre
                z tych działań można wytłumaczyć koniecznością utrzymania
                porządku w młodym, wielonarodowościowym kraju. Jednak połączenie
                parcelacji wielkiej własności ziemskiej z polską kolonizacją,
                przede wszystkim na Wołyniu, było wymierzone bezpośrednio
                przeciwko Ukraińcom. Tam przecież panował straszliwy głód ziemi.
                Antagonizm polsko-ukraiński zaostrzyły też ustawy o szkolnictwie
                i języku urzędowania z 1924 r. Doprowadziły one do
                marginalizowania szkolnictwa ukraińskiego powstałego w wyniku
                pracy u podstaw kilku pokoleń Ukraińców. Z kategoryczną odmową,
                wręcz masowymi protestami, spotykały się próby powołania we
                Lwowie uniwersytetu ukraińskiego. Było to kolejne wyzwanie
                rzucane Ukraińcom. W 1929 r. powstała Organizacja Ukraińskich
                Nacjonalistów. To była w znacznym stopniu reakcja na polską
                politykę. OUN odpowiadała na nią akcjami sabotażu i terrorem,
                zabijając polskich polityków i ukraińskich ugodowców. W odwecie
                rząd polski przeprowadzał pacyfikacje, akcje represyjne z
                wieloma ofiarami, apogeum tamtych wydarzeń stanowiło palenie
                cerkwi.

                Jednak przyczyną krańcowego nasilenia wrogości Ukraińców do
                Polaków była polityka narodowościowa polskich rządów po śmierci
                Piłsudskiego, polityka niezgodna z linią Marszałka. Główną
                odpowiedzialność za tzw. politykę wzmacniania polszczyzny na
                Wschodzie ponoszą marszałek Edward Rydz-Śmigły i gen. Tadeusz
                Kasprzycki, minister spraw wojskowych.

                Co składało się na tę politykę?

                - Popierano regionalizmy: Łemków, Bojków, Hucułów. Ze służby
                leśnej, łączności, komunikacji, poczty usuwano element niepewny,
                czyli Ukraińców. Burzono cerkwie, a nawet przy pomocy żołnierzy
                Korpusu Ochrony Pogranicza starano się siłą nawrócić część
                Ukraińców na katolicyzm.

                W warunkach narastającego zagrożenia była to polityka
                samobójcza. Ani działania z lat 20., ani polityka z lat 1935-39
                nie przyniosły oczekiwanych przez rząd rezultatów. Wręcz
                przeciwnie, przyczyniły się do konsolidacji obozu narodowego
                Ukraińców i do spotęgowania nastrojów nacjonalistycznych, które
                kryły również zapowiedź odwetu.

                Wspomniał Pan o innej wizji polityki wobec Ukraińców -
                Piłsudskiego. Co się na nią składało?

                - Piłsudski był zwolennikiem polityki asymilacji państwowej, a
                nie narodowościowej, ale zabrakło mu konsekwencji w jej
                wprowadzaniu pomimo całej sympatii do Ukraińców.

                W 1927 i w 1928 r. miały miejsce dwie nominacje, które zostały
                uznane za wyzwanie rzucone endecji. Wojewodą lwowskim został
                Piotr Dunin-Bąkowski, a Henryk Józewski wojewodą wołyńskim. Ten
                ostatni przygotował tzw. tezy wołyńskie, czyli wytyczne dla
                polskiej polityki wobec mniejszości ukraińskiej. Chodziło o to,
                aby wprowadzić inną politykę na Wołyniu niż w Galicji. Wśród
                osób zajmujących się tymi kwestiami istniała świadomość, że na
                Wołyniu nie było trudno wzniecić pożar. Dlatego Józewski
                zaproponował odtworzenie granicy pomiędzy Wołyniem a Galicją
                Wschodnią, czyli tzw. kordonu Sokala, tak aby nie przenikały tam
                wpływy nacjonalistyczne z Galicji. Wychodził z założenia, że
                ludność ukraińską powinno się różnymi metodami pozyskać dla
                spraw państwa. Temu celowi miały być podporządkowane zarówno
                administracja, jak i szkolnictwo, a także polityka wobec
                spółdzielczości i organizacji społecznych. W zamian za lojalność
                państwową dopuszczano np. język ukraiński w administracji
                publicznej, propagowano potrzebę rozwoju kultury ukraińskiej.

                To była jakaś próba wyjścia naprzeciw postulatom Ukraińców, choć
                z ukraińskiego punktu widzenia bardzo kontrowersyjna. W praktyce
                polityka Józewskiego polegała przede wszystkim na zabieraniu z
                ruchu ukraińskiego najbardziej wartościowych ludzi i próbie ich
                asymilacji. Wszelkie inicjatywy podlegały kontroli
                administracyjnej, odstępstwo od założeń kończyło się zazwyczaj
                rozwiązaniem organizacji, a nawet policyjnymi represjami. To nie
                była polityka licząca się z interesami Ukraińców, nawet
                umiarkowani nie godzili się na złudne często i zależne od
                kaprysu lokalne
              • bonobo44 Re: to nie jest sposob na bonobo, Gabrielo 12.07.03, 23:37
                gabrielacasey napisała:

                > naszemu tomcatowi (odsyla do publikacji nieco nizej)
                www.rzeczpospolita.pl/dodatki/specjal_030712/index.html

                za link dzieki

                > Tak tez i sobie myslalam, ze nie miales pojecia - jestes za uczciwy na glupi
                > humanizm.


                to jednak sobie wypraszam...
                moim zdaniem nie istnieje nic takiego jak glupi humanizm...
                (jesli naprawde w to wierzysz, podaj 2 przyklady)
                podtrzymuje wszystko, co powiedzialem na tym watku (no, moze wycofalbyn jedynie
                to pod adresem pewnego rycerza, bo chociaz istotnie zachowal sie - jak na
                rycerza - strange as hell, to jednak kazdemu moze sie zdarzyc mala wpadka;
                rycerz nie od razu przeciez oznacza Zawisze Czarnego)

                glupi militaryzm - i owszem...
                (2 przyklady: 1 - wojna w Iraku, 2 - brak wojny z wojna w Kongo)

                musisz zaakceptowac to, ze w tej materii mocno sie roznimy...
                uczciwie to po prostu przyznaj, ze inni (przynajmniej niektorzy 8) tez maja
                prawo do wlasnych pogladow, ich obrony i wyrazania...
                niczego tak nie znosze, jak gdy ktos paternalistycznie probuje zdyskredytowac
                moje na gruncie wlasnych (dokonujac proby projekcji/przeniesienia na mnie tych
                wlasnych, jak gdyby wiedzial lepiej ode mnie, co ja mysle)...

                ja tego w kazdym razie staram sie unikac...

                to nie jest sposob na bonobo, Gabrielo

                pozdr

                bonobo44
                • gabrielacasey Klasycznym przykladem (ba, dluga lista przykladow) 12.07.03, 23:57
                  sa przedterminowe zwolnienia z wiezien i przywieziennych szpitali
                  psychiatrycznych niebezpiecznych przestepcow. I UK tu moze posluzyc dluga lista
                  przykladow: zwolniony po paru miesiacach uwodziciel nieletnich gwalci i morduje
                  zaraz po wyjsciu 6-latke itd.itp. Inna rzecz, ze brytyjski system przegina
                  takze w druga strone: 2 matki oskarzone o zamordowanie kilkorga swych dzieci,
                  ktore zmarly w jednym przypadku (mama-prawniczka)z powodu wrodzonej wady serca,
                  w drugim (Hinduska) tez cos na tle genetycznym. Nb. ostatnie tez mozna uznac za
                  glupi humanizm, bo chodzilo o "obrone dzieci". Glupim humasnizmem jest tez
                  postawa Kwasniewskiego (jesli kogos w jego rodzaju mozna oceniac pod katem
                  uczuc ludzkich) w sprawie Wolynia.
                  • bonobo44 Re: Klasycznym przykladem ... 13.07.03, 01:23
                    gabrielacasey napisała:

                    > sa przedterminowe zwolnienia z wiezien i przywieziennych szpitali
                    > psychiatrycznych niebezpiecznych przestepcow. I UK tu moze posluzyc dluga
                    > lista przykladow: zwolniony po paru miesiacach uwodziciel nieletnich gwalci i
                    > morduje zaraz po wyjsciu 6-latke itd.itp.

                    to jest dobry przyklad glupiego zastosowania w praktyce
                    wcale nie tak glupiej zasady humanitarnej...
                    pedofile i mordercy powinni z niej byc bezwglednie wylaczeni
                    (pelna i permanentna izolacja od spoleczenstwa do konca zycia powinna byc
                    szczytem humanitaryzmu w stosunku do takich indywiduow;
                    przyznaje, ze sa pewne granice zdrowego rozsadku...
                    w tym wypadku nalezy uznac, ze zwolnienie ich od kary smierci
                    jest juz wystarczajaco humanitarne - cos wiecej po prostu jest nieludzkie w
                    stosunku do reszty spoleczenstwa...

                    twoj przyklad nie jest zatem przykladem glupiego humanitaryzmu
                    - jest przykladem glupoty rodzaju ludzkiego wynikajacej
                    z prob szukania oszczednosci na systemie penitencjarnym
                    pod plaszczykiem humanitaryzmu, a to roznica
                    ( nie mowmy o przeginaniu )

                    > Inna rzecz, ze brytyjski system przegina
                    > takze w druga strone: 2 matki oskarzone o zamordowanie kilkorga swych dzieci,
                    > ktore zmarly w jednym przypadku (mama-prawniczka)z powodu wrodzonej wady
                    > serca, w drugim (Hinduska) tez cos na tle genetycznym. Nb. ostatnie tez mozna
                    > uznac za glupi humanizm, bo chodzilo o "obrone dzieci".

                    Obrona dzieci to najglupszy do wyobrazenia z przykladow na glupi humanitaryzm...
                    potraktowanie tych kobiet samo w sobie bylo niehumanitarne
                    i niewiele mialo wspolnego z obrona dzieci...
                    w takich wypadkach karac nalezy jedynie w przypadkach udowodnionych ponad
                    wszelka watpliwosc (a nie 'dla przykladu' - gdzie ty tu widzisz m-ce na
                    humanitaryzm tych sedziow?)
                    znowu podajesz przyklad niedoskonalosci systemu, tym razem sadowniczego, ktory
                    gdyby byl humanitarny, tj. dla ludzi, to nie dopuscilby do nieslusznego
                    skazania...
                    ( znowu nie mowmy o przeginaniu )

                    > Glupim humasnizmem jest tez
                    > postawa Kwasniewskiego (jesli kogos w jego rodzaju mozna oceniac pod katem
                    > uczuc ludzkich) w sprawie Wolynia.

                    Mozna... to, ze kogos nie lubimy, nie upowaznia nas do dyskredytowania go jako
                    czlowieka... dla mnie ta jego postawa przynajmniej po czesci rehabilituje jego
                    wiele innych dyskredytujacych go jako Prezydenta poczynan...
                    Najwyrazniej inaczej niz Ty oceniam ten gest... jestem przekonany, ze historia
                    rozsadzi to na jego korzysc...
                    jesli komus wybaczasz zbrodnie najwyzsza to jest to akt w najwiekszym stopniu
                    humanitarny... stanowi on bowiem zaprzeczenie zasady oko za oko zab za zab...
                    nie kazdego na to stac... chociaz to jest najglebsza istota nauki
                    chrzescijanskiej... ponadto mozna wybaczyc i zarazem wyegzekwowac
                    sprawiedliwosc... to ostanie nawet nalezy...
                    oczywiscie Prezydentowi latwo jest wybaczyc cos w czym nie odniosl
                    bezposrednich strat...

                    podobnie mnie... ja nie jestem bowiem wcale takim najbardziej humanitarnym
                    sposrod bonobo, jak by sie moglo z tego co pisze komus wydawac...
                    nie zawahalbym sie bowiem uzyc tej ostatniej zasady, gdyby w gre wchodzili moi
                    najblizsi... w tym wzgledzie przypominam bardziej goryla lub... czlowieka

                    jednak to, co od biedy zrozumiale i do przezycia w przypadku zemsty jednego
                    czlowieka (ktory przy okazji usuwa ze spoleczenstwa zwykle scierwo), przestaje
                    byc takim w przypadku calych narodow...
                    tu ZAWSZE prowadzi to do najwiekszego zla, jakim jest kolejne ludobojstwo...
                    a gdy w gre wchodzi ludobojstwo, to oprocz scierwa gina setki i tysiace
                    niewinnych (takze dzieci)...
                    (stad nigdy nie pogodze sie z opinia, ze wojna w Iraku byla czyms dobrym lub
                    nawet mniejszym zlem - byla i jest usankcjonowanym przez sile ludobojstwem,
                    na ktore nie wyrazila zgody spolecznosc swiatowa, wlasnie dlatego, ze bylo to
                    zapowiedziane bezmyslne i bezsensowne ludobojstwo)

                    bonobo44
                    www.bonobo.org/
                  • Gość: rysiek TO PODOBNO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 17:13
                    gabrielacasey napisała:

                    > psychiatrycznych przestepcow.

                    Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go
                    oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na
                    Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na
                    plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym????

                    Do Czcigodnych Księży Kardynałów:
                    Ks. Józefa Kardynała Glempa
                    Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego
                    Prymasa Polski w Warszawie
                    Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego
                    Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie
                    Ks. Lubomyra Kardynała Huzara
                    Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we
                    Lwowie

                    Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski!

                    1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w
                    60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć
                    jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak
                    bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania
                    ukraińsko-polskiego.

                    W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być
                    potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła
                    zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi.
                    Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w
                    sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz
                    bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się
                    konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na
                    teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do
                    wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w
                    modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy.

                    Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby
                    Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi
                    wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej
                    perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla
                    wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania.

                    Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący
                    umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o
                    przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się
                    do budowania świata, w którym respektuje się życie,
                    sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc,
                    że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu"
                    (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby
                    obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć
                    serca na autentyczne, trwałe nawrócenie.

                    2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób
                    uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w
                    przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich
                    synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu
                    różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych
                    wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i
                    ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości.

                    Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej,
                    zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że
                    nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez
                    wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy
                    rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu
                    pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii,
                    nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy.

                    Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają
                    ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości
                    tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego
                    tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od
                    goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w
                    blasku Chrystusowej miłości.

                    3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski
                    podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do
                    zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie
                    Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania
                    współpracy i pokoju.

                    Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu,
                    Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy
                    szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich
                    pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze
                    obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w
                    budowaniu zgody i pokoju.

                    Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo
                    Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości.

                    Jan Paweł II

                    Watykan, 7 lipca 2003 r.
              • Gość: rysiek TO PODOBNO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 17:11
                gabrielacasey napisała:

                > naszemu

                Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go
                oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na
                Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na
                plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym????

                Do Czcigodnych Księży Kardynałów:
                Ks. Józefa Kardynała Glempa
                Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego
                Prymasa Polski w Warszawie
                Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego
                Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie
                Ks. Lubomyra Kardynała Huzara
                Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we
                Lwowie

                Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski!

                1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w
                60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć
                jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak
                bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania
                ukraińsko-polskiego.

                W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być
                potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła
                zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi.
                Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w
                sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz
                bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się
                konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na
                teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do
                wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w
                modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy.

                Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby
                Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi
                wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej
                perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla
                wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania.

                Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący
                umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o
                przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się
                do budowania świata, w którym respektuje się życie,
                sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc,
                że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu"
                (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby
                obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć
                serca na autentyczne, trwałe nawrócenie.

                2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób
                uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w
                przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich
                synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu
                różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych
                wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i
                ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości.

                Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej,
                zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że
                nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez
                wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy
                rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu
                pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii,
                nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy.

                Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają
                ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości
                tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego
                tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od
                goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w
                blasku Chrystusowej miłości.

                3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski
                podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do
                zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie
                Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania
                współpracy i pokoju.

                Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu,
                Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy
                szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich
                pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze
                obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w
                budowaniu zgody i pokoju.

                Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo
                Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości.

                Jan Paweł II

                Watykan, 7 lipca 2003 r.
        • Gość: rysiek TO PODOBNO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 17:59
          Gość portalu: 2p napisał(a):

          > to obrzydliwe

          Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go
          oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na
          Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na
          plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym????

          Do Czcigodnych Księży Kardynałów:
          Ks. Józefa Kardynała Glempa
          Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego
          Prymasa Polski w Warszawie
          Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego
          Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie
          Ks. Lubomyra Kardynała Huzara
          Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we
          Lwowie

          Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski!

          1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w
          60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć
          jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak
          bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania
          ukraińsko-polskiego.

          W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być
          potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła
          zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi.
          Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w
          sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz
          bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się
          konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na
          teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do
          wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w
          modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy.

          Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby
          Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi
          wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej
          perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla
          wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania.

          Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący
          umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o
          przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się
          do budowania świata, w którym respektuje się życie,
          sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc,
          że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu"
          (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby
          obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć
          serca na autentyczne, trwałe nawrócenie.

          2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób
          uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w
          przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich
          synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu
          różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych
          wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i
          ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości.

          Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej,
          zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że
          nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez
          wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy
          rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu
          pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii,
          nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy.

          Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają
          ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości
          tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego
          tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od
          goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w
          blasku Chrystusowej miłości.

          3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski
          podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do
          zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie
          Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania
          współpracy i pokoju.

          Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu,
          Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy
          szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich
          pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze
          obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w
          budowaniu zgody i pokoju.

          Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo
          Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości.

          Jan Paweł II

          Watykan, 7 lipca 2003 r.

      • Gość: rysiek KORZENIE... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 00:25
        Gość portalu: bronek napisał(a):

        ) Najkrwawsza niedziela
        ) w dziejach polskiego narodu
        )
        ) 11 lipca 1943
        Korzenie tragedii wołyńskiej
        Gazeta Wyborcza 11.07.2003
        Wołyńską tragedię poprzedziły dziesiątki lat konfliktu i liczne
        błędy popełniane po obu stronach. A większa odpowiedzialność
        spoczywa zawsze na tej stronie, która sprawuje władzę - mówi
        prof. Ryszard Torzeckim w rozmowie z Izą Chruślińską

        Od redakcji

        Dla ludzi, którym leży na sercu przyjaźń ukraińsko-polska,
        rzezie wołyńskie rozpoczęte nocą 11 lipca 1943 r. są tematem
        najtrudniejszym. Wedle szacunków polskich historyków zginęło
        wówczas około 60 tys. Polaków, zaś wedle obliczeń historyków
        ukraińskich - 20 tys. Ukraińców. Prof. Ryszard Torzecki jest
        polskim przyjacielem Ukrainy. Prof. Jarosław Hrycak jest
        ukraińskim przyjacielem Polski. Obaj wielokrotnie wracali do
        tragedii wołyńskiej. Obaj byli strażnikami prawdy, pamiętając
        jednocześnie, by język opisujący mord wołyński uwzględniał
        historyczny kontekst zbrodni i nie ranił pamięci niegdysiejszych
        wrogów, a dziś przyjaciół. Wreszcie obaj dawali partnerowi w
        debacie prawo do własnego zdania, nie przekonywali na siłę, nie
        dowodzili, że w sprawie Wołynia istnieje tylko jedna racja.
        Warto zwrócić uwagę na obustronną ostrożność w interpretacjach.
        Czy był rozkaz centralnego dowództwa Ukraińskiej Powstańczej
        Armii nakazujący mordowanie polskiej ludności? Zdaniem polskiego
        historyka - raczej nie. Chyba jednak był - sądzi Ukrainiec. Obaj
        narażają się tymi słowami wielu swoim rodakom.

        Przez długie dziesięciolecia nad mordami wołyńskimi panowało
        milczenie. Polacy nie mogli o tym mówić głośno. Większość
        Ukraińców - jakkolwiek paradoksalnie by to brzmiało - nie miała
        pojęcia, że na Wołyniu zdarzyło się coś tak potwornego.

        Upadek dyktatury otworzył Polakom usta, pozwolił też Ukraińcom
        przyjrzeć się własnej historii. Na Ukrainie Wołyń stał się
        tematem najpełniejszej i najburzliwszej publicznej debaty
        ostatnich 12 lat. Polakom trudno w to uwierzyć, lecz dyskusje na
        temat Wołynia bardziej skupiały uwagę niż roztrząsanie
        największej tragedii współczesnej Ukrainy - zaplanowanego przez
        Stalina Wielkiego Głodu lat 30.

        Wołyń jest wielką sprawą dla obu narodów. Po obu stronach
        padały - i pewnie będą padać - słowa gniewu i oburzenia. Ale
        byli też ludzie wzywający do pojednania, tacy jak Ryszard
        Torzecki i Jarosław Hrycak. W tych szczególnych dniach warto
        posłuchać ich głosu.

        Paweł Smoleński

        Iza Chruślińska: Jak Pan, historyk, a więc człowiek patrzący na
        wydarzenia z pewnego dystansu, widzi kontekst konfliktu polsko-
        ukraińskiego w okresie II wojny światowej?

        Prof. Ryszard Torzecki: Uważam, że Polacy, oceniając ten
        konflikt, a zwłaszcza wydarzenia na Wołyniu, zbyt łatwo
        zapominają o jego przyczynach, o błędach, jakie popełniła strona
        polska. Mówią tylko o odpowiedzialności strony ukraińskiej, a
        dokładniej - Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i
        Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA).

        Procesy polityczne rzadko kiedy powstają deus ex machina. Nie
        sposób patrzeć na wydarzenia na Wołyniu, nie biorąc pod uwagę
        konfliktu polsko-ukraińskiego, który od końca XIX w., od momentu
        odrzucenia przez Polaków z Galicji ukraińskich postulatów ugody,
        narastał aż do punku kulminacyjnego w latach okupacji i zaraz po
        niej. Nie należy zapominać, że na początku XX w. stosunki polsko-
        ukraińskie zaostrzyły się pod wpływem wzrastających w
        społeczeństwie wpływów Narodowej Demokracji. Potem wojna polsko-
        ukraińska z lat 1918-19 skłóciła oba narody jeszcze bardziej.

        Sprawa skomplikowała się po powstaniu II RP, kiedy około 5 mln
        Ukraińców znalazło się w państwie polskim. Próby pozytywnej
        wobec nich polityki nie udały się, od samego początku po
        polskiej stronie przewagę miały opcje wyrastające z endecji. Na
        różne sposoby ograniczano wszelkie ukraińskie ruchy społeczne
        lub narodowe, wzniecając tłumione potem siłą niepokoje. Niektóre
        z tych działań można wytłumaczyć koniecznością utrzymania
        porządku w młodym, wielonarodowościowym kraju. Jednak połączenie
        parcelacji wielkiej własności ziemskiej z polską kolonizacją,
        przede wszystkim na Wołyniu, było wymierzone bezpośrednio
        przeciwko Ukraińcom. Tam przecież panował straszliwy głód ziemi.
        Antagonizm polsko-ukraiński zaostrzyły też ustawy o szkolnictwie
        i języku urzędowania z 1924 r. Doprowadziły one do
        marginalizowania szkolnictwa ukraińskiego powstałego w wyniku
        pracy u podstaw kilku pokoleń Ukraińców. Z kategoryczną odmową,
        wręcz masowymi protestami, spotykały się próby powołania we
        Lwowie uniwersytetu ukraińskiego. Było to kolejne wyzwanie
        rzucane Ukraińcom. W 1929 r. powstała Organizacja Ukraińskich
        Nacjonalistów. To była w znacznym stopniu reakcja na polską
        politykę. OUN odpowiadała na nią akcjami sabotażu i terrorem,
        zabijając polskich polityków i ukraińskich ugodowców. W odwecie
        rząd polski przeprowadzał pacyfikacje, akcje represyjne z
        wieloma ofiarami, apogeum tamtych wydarzeń stanowiło palenie
        cerkwi.

        Jednak przyczyną krańcowego nasilenia wrogości Ukraińców do
        Polaków była polityka narodowościowa polskich rządów po śmierci
        Piłsudskiego, polityka niezgodna z linią Marszałka. Główną
        odpowiedzialność za tzw. politykę wzmacniania polszczyzny na
        Wschodzie ponoszą marszałek Edward Rydz-Śmigły i gen. Tadeusz
        Kasprzycki, minister spraw wojskowych.

        Co składało się na tę politykę?

        - Popierano regionalizmy: Łemków, Bojków, Hucułów. Ze służby
        leśnej, łączności, komunikacji, poczty usuwano element niepewny,
        czyli Ukraińców. Burzono cerkwie, a nawet przy pomocy żołnierzy
        Korpusu Ochrony Pogranicza starano się siłą nawrócić część
        Ukraińców na katolicyzm.

        W warunkach narastającego zagrożenia była to polityka
        samobójcza. Ani działania z lat 20., ani polityka z lat 1935-39
        nie przyniosły oczekiwanych przez rząd rezultatów. Wręcz
        przeciwnie, przyczyniły się do konsolidacji obozu narodowego
        Ukraińców i do spotęgowania nastrojów nacjonalistycznych, które
        kryły również zapowiedź odwetu.

        Wspomniał Pan o innej wizji polityki wobec Ukraińców -
        Piłsudskiego. Co się na nią składało?

        - Piłsudski był zwolennikiem polityki asymilacji państwowej, a
        nie narodowościowej, ale zabrakło mu konsekwencji w jej
        wprowadzaniu pomimo całej sympatii do Ukraińców.

        W 1927 i w 1928 r. miały miejsce dwie nominacje, które zostały
        uznane za wyzwanie rzucone endecji. Wojewodą lwowskim został
        Piotr Dunin-Bąkowski, a Henryk Józewski wojewodą wołyńskim. Ten
        ostatni przygotował tzw. tezy wołyńskie, czyli wytyczne dla
        polskiej polityki wobec mniejszości ukraińskiej. Chodziło o to,
        aby wprowadzić inną politykę na Wołyniu niż w Galicji. Wśród
        osób zajmujących się tymi kwestiami istniała świadomość, że na
        Wołyniu nie było trudno wzniecić pożar. Dlatego Józewski
        zaproponował odtworzenie granicy pomiędzy Wołyniem a Galicją
        Wschodnią, czyli tzw. kordonu Sokala, tak aby nie przenikały tam
        wpływy nacjonalistyczne z Galicji. Wychodził z założenia, że
        ludność ukraińską powinno się różnymi metodami pozyskać dla
        spraw państwa. Temu celowi miały być podporządkowane zarówno
        administracja, jak i szkolnictwo, a także polityka wobec
        spółdzielczości i organizacji społecznych. W zamian za lojalność
        państwową dopuszczano np. język ukraiński w administracji
        publicznej, propagowano potrzebę rozwoju kultury ukraińskiej.

        To była jakaś próba wyjścia naprzeciw postulatom Ukraińców, choć
        z ukraińskiego punktu widzenia bardzo kontrowersyjna. W praktyce
        polityka Józewskiego polegała przede wszystkim na zabieraniu z
        ruchu ukraińskiego najbardziej wartościowych ludzi i próbie ich
        asymilacji. Wszelkie inicjatywy podlegały kontroli
        administracyjnej, odstępstwo od założeń kończyło się zazwyczaj
        rozwiązaniem organizacji, a nawet policyjnymi represjami. To nie
        była polityka licząca się z interesami Ukraińców, nawet
        umiarkowani nie godzili
        • gabrielacasey Rysiu, powtarzasz ten tekst GW jak PACIOREK... 13.07.03, 02:41
          Takis ty "wierujaszczij"? A mowiac powaznie, to skoro GW o tym nie wspomina, to
          ja sie spytam wprost ciebie: JAKA CZESC tych 20.000 pomordowanych Ukraincow (w
          liczbe od biedy uwierze, dlaczego-dalej)stanowili MELNYKOWCY, wurzynani przez
          tych samych "chlopcow" Stepana Bandery? I CZEMU NIKT nie wspomina, ze i Oun i
          UPA nie byly jednolite (vide: melnykowcy)?
          • Gość: rysiek TO PODOBNO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 17:14
            gabrielacasey napisała:

            > Takis ty "wierujaszczij"?

            Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go
            oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na
            Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na
            plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym????

            Do Czcigodnych Księży Kardynałów:
            Ks. Józefa Kardynała Glempa
            Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego
            Prymasa Polski w Warszawie
            Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego
            Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie
            Ks. Lubomyra Kardynała Huzara
            Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we
            Lwowie

            Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski!

            1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w
            60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć
            jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak
            bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania
            ukraińsko-polskiego.

            W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być
            potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła
            zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi.
            Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w
            sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz
            bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się
            konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na
            teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do
            wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w
            modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy.

            Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby
            Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi
            wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej
            perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla
            wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania.

            Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący
            umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o
            przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się
            do budowania świata, w którym respektuje się życie,
            sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc,
            że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu"
            (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby
            obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć
            serca na autentyczne, trwałe nawrócenie.

            2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób
            uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w
            przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich
            synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu
            różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych
            wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i
            ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości.

            Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej,
            zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że
            nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez
            wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy
            rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu
            pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii,
            nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy.

            Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają
            ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości
            tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego
            tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od
            goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w
            blasku Chrystusowej miłości.

            3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski
            podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do
            zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie
            Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania
            współpracy i pokoju.

            Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu,
            Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy
            szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich
            pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze
            obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w
            budowaniu zgody i pokoju.

            Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo
            Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości.

            Jan Paweł II

            Watykan, 7 lipca 2003 r.
          • Gość: rysiek TO PODOBNO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 18:00
            Gość portalu: Syn Lwowiaka napisał(a):

            > Gość portalu: Polak napisał(a):
            >
            > > wszystkich bratnich sąsiadów i gości, że ŻYJĘ!

            Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go
            oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na
            Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na
            plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym????

            Do Czcigodnych Księży Kardynałów:
            Ks. Józefa Kardynała Glempa
            Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego
            Prymasa Polski w Warszawie
            Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego
            Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie
            Ks. Lubomyra Kardynała Huzara
            Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we
            Lwowie

            Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski!

            1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w
            60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć
            jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak
            bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania
            ukraińsko-polskiego.

            W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być
            potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła
            zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi.
            Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w
            sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz
            bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się
            konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na
            teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do
            wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w
            modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy.

            Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby
            Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi
            wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej
            perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla
            wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania.

            Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący
            umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o
            przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się
            do budowania świata, w którym respektuje się życie,
            sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc,
            że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu"
            (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby
            obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć
            serca na autentyczne, trwałe nawrócenie.

            2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób
            uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w
            przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich
            synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu
            różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych
            wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i
            ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości.

            Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej,
            zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że
            nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez
            wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy
            rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu
            pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii,
            nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy.

            Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają
            ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości
            tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego
            tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od
            goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w
            blasku Chrystusowej miłości.

            3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski
            podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do
            zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie
            Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania
            współpracy i pokoju.

            Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu,
            Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy
            szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich
            pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze
            obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w
            budowaniu zgody i pokoju.

            Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo
            Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości.

            Jan Paweł II

            Watykan, 7 lipca 2003 r.


    • Gość: falafel w jednym aucie? może popili sobie razem? IP: *.wesola.sdi.tpnet.pl 11.07.03, 14:05
      och te gesty przyjaźni, a na tablicach wciąż brak potrzebnych
      tam słów. Wywalenie gorzały z Kuczmą to napewno pojednawczy
      gest, tym bardziej że tam jest taka kultura (u nas niewiele inna
      i na dodatek lubiana przez pana prezydenta). Ale to za mało.
      Moja rodzina w 80% zginęła właśnie na Wołyniu i kurwa paru spraw
      nie daruję. należy nam się skrucha bandytów. Wszystko tam
      straciliśmy. jeżeli kwach będzie nawalony nad tymi grobami to go
      osobiście walnę w mordę przy pierwszej okazji.
      • Gość: Baruch Re: IP: *.vline.pl 11.07.03, 14:25
        Gość portalu: zydek parchaty napisał(a):

        > A o tym ze w 1941 Ukraincy wymordowali setki tysiecy zydkow
        > parchatych (w tym moja rodzine) wogole sie nie mowi.


        Sadzac po poziomie twojego wpisu,to raczej twoja rodzinka mordowala
        tych Zydow...
              • Gość: zydek parchaty Re: Nie dociera IP: *.perrycorp.com 11.07.03, 17:38
                Gość portalu: ANka napisał(a):

                > Bo nie rozumiem tego pojecia. Nie mialam stycznosci.
                > Jasne? O semityzm, antysemityzm walcz sobie Pan gdzie
                > indziej tu akurat w tym momencie nie o to chodzi..

                no tak, bo juz nikogo nie obchodzi i "nie o to chodzi"
                ze znacznie wiecej zydkow parchatych wumordowano na Ukrainie niz mosci Polakow
                :-P
                • Gość: pytek Re: Nie dociera IP: *.utc.com 11.07.03, 17:51
                  > no tak, bo juz nikogo nie obchodzi i "nie o to chodzi"
                  > ze znacznie wiecej zydkow parchatych wumordowano na Ukrainie niz mosci Polakow
                  > :-P
                  Nikt nie twierdzi,ze moglo byc inaczej,bo jakze by moglo byc.Zydzi
                  przywlaszczyli sobie cala tragedie tego okresu i ich zdaniem cierpienia innych
                  to byl margines.Jednakowoz,jezeli chodzi o polskie straty to Polacy chca to
                  miec za soba i zyc w zgodzie z Ukraincami.Bo sa to nasi sasiedzi..Podobnie jak
                  zydzi chca zyc w zgodzie z Palestynczykami.:-)))...Rozumiesz???...:-))))))
                        • Gość: rysiek TO PODOBNO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 17:16
                          Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go
                          oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na
                          Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na
                          plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym????

                          Do Czcigodnych Księży Kardynałów:
                          Ks. Józefa Kardynała Glempa
                          Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego
                          Prymasa Polski w Warszawie
                          Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego
                          Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie
                          Ks. Lubomyra Kardynała Huzara
                          Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we
                          Lwowie

                          Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski!

                          1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w
                          60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć
                          jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak
                          bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania
                          ukraińsko-polskiego.

                          W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być
                          potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła
                          zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi.
                          Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w
                          sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz
                          bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się
                          konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na
                          teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do
                          wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w
                          modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy.

                          Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby
                          Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi
                          wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej
                          perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla
                          wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania.

                          Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący
                          umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o
                          przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się
                          do budowania świata, w którym respektuje się życie,
                          sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc,
                          że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu"
                          (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby
                          obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć
                          serca na autentyczne, trwałe nawrócenie.

                          2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób
                          uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w
                          przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich
                          synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu
                          różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych
                          wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i
                          ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości.

                          Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej,
                          zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że
                          nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez
                          wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy
                          rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu
                          pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii,
                          nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy.

                          Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają
                          ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości
                          tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego
                          tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od
                          goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w
                          blasku Chrystusowej miłości.

                          3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski
                          podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do
                          zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie
                          Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania
                          współpracy i pokoju.

                          Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu,
                          Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy
                          szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich
                          pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze
                          obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w
                          budowaniu zgody i pokoju.

                          Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo
                          Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości.

                          Jan Paweł II

                          Watykan, 7 lipca 2003 r.
                    • Gość: rysiek TO PODOBNO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 17:15
                      gabrielacasey napisała:


                      > rezunow z Polska

                      Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go
                      oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na
                      Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na
                      plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym????

                      Do Czcigodnych Księży Kardynałów:
                      Ks. Józefa Kardynała Glempa
                      Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego
                      Prymasa Polski w Warszawie
                      Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego
                      Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie
                      Ks. Lubomyra Kardynała Huzara
                      Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we
                      Lwowie

                      Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski!

                      1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w
                      60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć
                      jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak
                      bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania
                      ukraińsko-polskiego.

                      W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być
                      potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła
                      zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi.
                      Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w
                      sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz
                      bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się
                      konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na
                      teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do
                      wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w
                      modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy.

                      Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby
                      Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi
                      wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej
                      perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla
                      wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania.

                      Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący
                      umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o
                      przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się
                      do budowania świata, w którym respektuje się życie,
                      sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc,
                      że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu"
                      (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby
                      obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć
                      serca na autentyczne, trwałe nawrócenie.

                      2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób
                      uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w
                      przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich
                      synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu
                      różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych
                      wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i
                      ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości.

                      Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej,
                      zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że
                      nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez
                      wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy
                      rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu
                      pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii,
                      nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy.

                      Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają
                      ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości
                      tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego
                      tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od
                      goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w
                      blasku Chrystusowej miłości.

                      3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski
                      podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do
                      zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie
                      Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania
                      współpracy i pokoju.

                      Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu,
                      Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy
                      szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich
                      pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze
                      obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w
                      budowaniu zgody i pokoju.

                      Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo
                      Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości.

                      Jan Paweł II

                      Watykan, 7 lipca 2003 r.
                  • Gość: zydek parchaty Re: Nie dociera IP: *.perrycorp.com 11.07.03, 18:22
                    Gość portalu: pytek napisał(a):

                    > > no tak, bo juz nikogo nie obchodzi i "nie o to chodzi"
                    > > ze znacznie wiecej zydkow parchatych wumordowano na Ukrainie niz mosci Pol
                    > akow
                    > > :-P
                    > Nikt nie twierdzi,ze moglo byc inaczej,bo jakze by moglo byc.Zydzi
                    > przywlaszczyli sobie cala tragedie tego okresu i ich zdaniem cierpienia
                    innych
                    > to byl margines.Jednakowoz,jezeli chodzi o polskie straty to Polacy chca to
                    > miec za soba i zyc w zgodzie z Ukraincami.Bo sa to nasi sasiedzi..Podobnie
                    jak
                    > zydzi chca zyc w zgodzie z Palestynczykami.:-)))...Rozumiesz???...:-))))))

                    Prawde mowiac, nie wiedzialem ze Ukraincy i Polacy zyja w stanie wojny, ze
                    ukraincy wysadzaja sie w warszawskich budynkach publicznych :-)
                    ale to ze oni caly czas do Polski za praca sie piora jak arabowie do Izraela -
                    to prawda...
                    • Gość: pytek Re: Nie dociera IP: *.utc.com 11.07.03, 18:29

                      >
                      > Prawde mowiac, nie wiedzialem ze Ukraincy i Polacy zyja w stanie wojny, ze
                      > ukraincy wysadzaja sie w warszawskich budynkach publicznych :-)
                      > ale to ze oni caly czas do Polski za praca sie piora jak arabowie do Izraela -

                      > to prawda...

                      Czyli sam widzisz,ze wy macie duzo wiecej do zrobienia. Nie trac czasu i bierz
                      sie do roboty.Jatrzenie i sianie nienawisci niczego nie zmieni...Bo jak stare
                      zydowskie :-) powiedzenie mowi "zgoda buduje,niezgoda rujnuje"..
                      • Gość: ANka Pytku zydek nie pojal IP: *.ifn-magdeburg.de 11.07.03, 18:35
                        Gość portalu: pytek napisał(a):

                        > Czyli sam widzisz,ze wy macie duzo wiecej do zrobienia.
                        Nie trac czasu i bierz
                        > sie do roboty.Jatrzenie i sianie nienawisci niczego nie
                        zmieni...Bo jak stare
                        > zydowskie :-) powiedzenie mowi "zgoda buduje,niezgoda
                        rujnuje"..

                        Wlasnie o czym mowie... Razi go nie to ze zapomina sie o
                        zbrodniach ale ze ludzie przyjezdzaja do pracy.. Ciekawe
                        podejscie.. A ja to wlasnie zauwazylam..
                        Masz absolutna racje..
                          • Gość: ANka Ale to wlasnie generuje nowe trupy dzieci!!! IP: *.ifn-magdeburg.de 11.07.03, 18:48
                            Gość portalu: pytek napisał(a):

                            > ..zadre ktora to pokolenie (zydka p..) ma, zabiora ze
                            soba do grobu.
                            > Oni po prostu nie umieja wybaczac.U nich nie ma
                            kompromisu..albo wszystko albo
                            > nic.Nadzieja w dzieciach,ze te beda umialy lepiej
                            zyc... :-)
                            Czy ten czlowiek jest w stanie to pojac?
                            Czy mozna pamietac bez obcinania reki za reke?
                            Ja tez jestem za napietnowaniem zbrodniarzy. Na pewno to
                            zle ze sobie spokojnie zyja. Tylko nie wiem jakie sa
                            realne mozliwosci.. Liznelam troche trzeciego swiata. Ba
                            bylismy z rodzina ofiarami ataku w Afryce. Wiec wiem
                            troche jak to jest.. Nie wiem jak na Ukrainie ale kto wie
                            czy poki co nie podobnie...
                            • Gość: ficino Re: Ale to wlasnie generuje nowe trupy dzieci!!! IP: *.ny5030.east.verizon.net 11.07.03, 20:16
                              Gość portalu: ANka napisał(a):

                              > Gość portalu: pytek napisał(a):
                              >
                              > > ..zadre ktora to pokolenie (zydka p..) ma, zabiora ze
                              > soba do grobu.
                              > > Oni po prostu nie umieja wybaczac.U nich nie ma
                              > kompromisu..albo wszystko albo
                              > > nic.Nadzieja w dzieciach,ze te beda umialy lepiej
                              > zyc... :-)
                              > Czy ten czlowiek jest w stanie to pojac?
                              > Czy mozna pamietac bez obcinania reki za reke?
                              > Ja tez jestem za napietnowaniem zbrodniarzy. Na pewno to
                              > zle ze sobie spokojnie zyja. Tylko nie wiem jakie sa
                              > realne mozliwosci.. Liznelam troche trzeciego swiata. Ba
                              > bylismy z rodzina ofiarami ataku w Afryce. Wiec wiem
                              > troche jak to jest.. Nie wiem jak na Ukrainie ale kto wie
                              > czy poki co nie podobnie...

                              Afryka w porownaniu z Ukraina to oaza pokoju i spokoju.
                                  • Gość: ANka Och jaki szybki IP: *.ifn-magdeburg.de 11.07.03, 20:23
                                    Gość portalu: ficino napisał(a):

                                    > Gość portalu: ANka napisał(a):
                                    >
                                    > > Rycerzu?!
                                    >
                                    > projects na Bronksie!

                                    To nie to samo co walki plemienne i mordowanie calych
                                    Campusow europejczykow np w takiej NIgerii, gwalcenie
                                    kobiet. A dokladnie za to samo. Masz pieniadze - nie masz
                                    - nie wazne... Bo tam zycie wartosc ma niska...
                                    • Gość: ficino Re: Och jaki szybki IP: *.ny5030.east.verizon.net 11.07.03, 20:27
                                      > To nie to samo co walki plemienne i mordowanie calych
                                      > Campusow europejczykow np w takiej NIgerii, gwalcenie
                                      > kobiet. A dokladnie za to samo. Masz pieniadze - nie masz
                                      > - nie wazne... Bo tam zycie wartosc ma niska...

                                      mylisz sie...tutaj tez trup pada gesto choc moze nie tak bardzo jak w Afryce
                                      czy na Ukrainie :)
                                      • Gość: ANka Ale nie zawsze w takich okolicznosciach IP: *.ifn-magdeburg.de 11.07.03, 20:40
                                        Gość portalu: ficino napisał(a):


                                        > mylisz sie...tutaj tez trup pada gesto choc moze nie
                                        tak bardzo jak w Afryce
                                        > czy na Ukrainie :)

                                        A bardzo przypominaly te ukrainskie nieprawdaz?
                                        NO jesli dzieci nie czytaja to moge opisac - prosze
                                        bardzo napastnicy najpierw gwalcili kobiety - mezczyzn
                                        trzymali w zamknieciu aby mogli na to patrzec, potem
                                        zabijali kobiety, na koncu mezczyzn.. Ach i jeszcze
                                        wywozili tirami caly sprzet z tych campusow.. To stare
                                        historie - ale prawdziwe..
                                        I co - sa tam jakies pomniki? Nie sadze..
                                        Nie twierdze ze to ma byc przyklad..
                                        Ale powtarzam chodzi o te CELE.
                                        Jesli celem ma byc wzajemnie okladanie sie szpicruta a
                                        potem nowa wojna to ja z tego pociagu wysiadam...
                                        • Gość: ficino Re: Ale nie zawsze w takich okolicznosciach IP: *.ny5030.east.verizon.net 11.07.03, 20:46
                                          > A bardzo przypominaly te ukrainskie nieprawdaz?
                                          > NO jesli dzieci nie czytaja to moge opisac - prosze
                                          > bardzo napastnicy najpierw gwalcili kobiety - mezczyzn
                                          > trzymali w zamknieciu aby mogli na to patrzec, potem
                                          > zabijali kobiety, na koncu mezczyzn.. Ach i jeszcze
                                          > wywozili tirami caly sprzet z tych campusow.. To stare
                                          > historie - ale prawdziwe..
                                          > I co - sa tam jakies pomniki? Nie sadze..
                                          > Nie twierdze ze to ma byc przyklad..
                                          > Ale powtarzam chodzi o te CELE.
                                          > Jesli celem ma byc wzajemnie okladanie sie szpicruta a
                                          > potem nowa wojna to ja z tego pociagu wysiadam...

                                          Rozumiem proponujesz nam model ukrainski...zaorac cmentarze, wymordowac,
                                          zniszczyc, spalic...tak aby pamiec o wszystkim co polskie zaginela...to samo
                                          robili hitlerowcy...twoje faszystowskie teorie jakos do mnie nie trafiaja :)
                                            • Gość: ficino Re: NIc nie rozumiesz grafie IP: *.ny5030.east.verizon.net 11.07.03, 20:58
                                              Gość portalu: ANka napisał(a):

                                              > Przeczytaj ostatnie zdanie.
                                              > A boli Cie bo dotknelam czulego punktu. Mam te
                                              > swiadomosc. Kobietom sie czasem zdarza...
                                              > I opowiedz wierzacemu zydkowi o tym czego oczekujesz od
                                              > Ukrainek ktore u ciebie pracuja...
                                              ty chyba nie rozumiesz co ja mowie????? Ja nie mam zamiaru okladac sie z
                                              Ukraincem szpicruta...to ukrainiec bedzie okladany a nie ja!
                                          • Gość: rysiek TO PODOBNO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 17:19
                                            Gość portalu: ficino napisał(a):

                                            > > nieprawdaz?

                                            Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go
                                            oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na
                                            Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na
                                            plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym????

                                            Do Czcigodnych Księży Kardynałów:
                                            Ks. Józefa Kardynała Glempa
                                            Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego
                                            Prymasa Polski w Warszawie
                                            Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego
                                            Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie
                                            Ks. Lubomyra Kardynała Huzara
                                            Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we
                                            Lwowie

                                            Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski!

                                            1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w
                                            60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć
                                            jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak
                                            bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania
                                            ukraińsko-polskiego.

                                            W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być
                                            potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła
                                            zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi.
                                            Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w
                                            sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz
                                            bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się
                                            konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na
                                            teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do
                                            wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w
                                            modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy.

                                            Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby
                                            Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi
                                            wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej
                                            perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla
                                            wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania.

                                            Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący
                                            umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o
                                            przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się
                                            do budowania świata, w którym respektuje się życie,
                                            sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc,
                                            że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu"
                                            (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby
                                            obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć
                                            serca na autentyczne, trwałe nawrócenie.

                                            2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób
                                            uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w
                                            przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich
                                            synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu
                                            różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych
                                            wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i
                                            ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości.

                                            Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej,
                                            zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że
                                            nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez
                                            wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy
                                            rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu
                                            pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii,
                                            nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy.

                                            Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają
                                            ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości
                                            tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego
                                            tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od
                                            goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w
                                            blasku Chrystusowej miłości.

                                            3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski
                                            podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do
                                            zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie
                                            Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania
                                            współpracy i pokoju.

                                            Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu,
                                            Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy
                                            szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich
                                            pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze
                                            obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w
                                            budowaniu zgody i pokoju.

                                            Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo
                                            Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości.

                                            Jan Paweł II

                                            Watykan, 7 lipca 2003 r.
                  • Gość: Ojejku Re: Nie dociera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.03, 22:49
                    Przywlaszczyli Pytku? Cos ci sie pomytlalo. Musze ci wiec przypomniec, ze
                    nacjonalisci ukrainscy mordowali nie tylko Polakow lecz przede wszystkim Zydow
                    i to od pierwszego dnia wejscia Niemcow na obszar Ukrainy w 1941r. Uzywajac
                    okreslenia przywlaszczyli, chcac nie chcac, zaprzeczasz temu, ergo - klamiesz.
                    Wiesz Pytku co to byl/jest Czarci Jar? Nie wiesz? To sobie poczytaj. Jesli juz
                    ktos sobie cos przywlaszcza to Polacy zydowski holokaust nieustannie wymachujac
                    liczba 6 mln zamordowanych rodakow. Skoro jestes tak niechetny Zydom to od tej
                    liczby odejmij 3 mln. To bylo Zydzi a nie etniczni Polacy.
                    I zeby nie bylo zadnych nieporozumien: mord wolynski to porazajace, zwierzece i
                    niewybaczalne ludobojstwo ktorego nic nie tlumaczy. Tak jak porazajace,
                    zwierzece i niewybaczalne byly mordy w Jedwabnem, Radzilowie, Monkach, Lapach,
                    Bielsku Podlaskim..... na Zydach.
              • gabrielacasey ANko, obudz sie. Tym razem obie nacje, Polacy i 11.07.03, 18:05
                "zydki parchate" moga sobie nawzajem posluzyc swiadectwem zbrodni ukrainskich
                na nie-ukrainskich obywatelach polskich. "Zydek parchaty" JEST ZYDEM (a co, ty
                Zyda w zyciu nie widzialas? Nie znasz ich mechanizmu obronnego ala "wuj Tom"?
                Moze i nie...), podobnie jak Fredzio z Izraela, ocalony przez - jak to sam
                napisal - "pieknego Polaka Wisnickiego" z jednego z poprzedzajacych
                banderowskie rzezie POGROMOW. Zachowujesz sie czasem, jakby typowo niemiecki
                brak poczucia jakiegokolwiek humoru (jedyny tu dopuszczalny to czarna ironia,
                jak u zydka parchatego)i tobie sie udzielil. Przykro mi, ale nie bylo cie tu
                kilka dni temu, gdy i fredzio, i zydek zabierali glos w sposob madry,
                zyczliwy, "sojuszniczy" i odpowiedzialny.
                • Gość: ficino Re: ANko, obudz sie. Tym razem obie nacje, Polacy IP: *.ny5030.east.verizon.net 11.07.03, 20:20
                  gabrielacasey napisała:

                  > "zydki parchate" moga sobie nawzajem posluzyc swiadectwem zbrodni ukrainskich
                  > na nie-ukrainskich obywatelach polskich. "Zydek parchaty" JEST ZYDEM (a co,
                  ty
                  > Zyda w zyciu nie widzialas? Nie znasz ich mechanizmu obronnego ala "wuj Tom"?
                  > Moze i nie...), podobnie jak Fredzio z Izraela, ocalony przez - jak to sam
                  > napisal - "pieknego Polaka Wisnickiego" z jednego z poprzedzajacych
                  > banderowskie rzezie POGROMOW. Zachowujesz sie czasem, jakby typowo niemiecki
                  > brak poczucia jakiegokolwiek humoru (jedyny tu dopuszczalny to czarna ironia,
                  > jak u zydka parchatego)i tobie sie udzielil. Przykro mi, ale nie bylo cie tu
                  > kilka dni temu, gdy i fredzio, i zydek zabierali glos w sposob madry,
                  > zyczliwy, "sojuszniczy" i odpowiedzialny.

                  Co mnie najbarziej razi to bezmyslne pojednanie dla samego pojednania!
                  Pojednac mozna sie z kims kto zrozumial swoje bledy i szczerze za nie
                  zaluje...licza sie czyny a nie puste deklaracje!
                  Dlaczego uczy sie w szkolach ukrainskich ze UPA byla ok i mordowanie Polakow i
                  ZYdow to cos nienagannego...oni ucza swoje dzieci nienawisci do nas a my swoje
                  milosci do nich...cos tu jest nie tak!!!!!
                  • Gość: zydek parchaty Re: ANko, obudz sie. Tym razem obie nacje, Polacy IP: *.perrycorp.com 11.07.03, 20:29
                    Gość portalu: ficino napisał(a):

                    > gabrielacasey napisała:
                    >
                    > > "zydki parchate" moga sobie nawzajem posluzyc swiadectwem zbrodni ukrainsk
                    > ich
                    > > na nie-ukrainskich obywatelach polskich. "Zydek parchaty" JEST ZYDEM (a co
                    > ,
                    > ty
                    > > Zyda w zyciu nie widzialas? Nie znasz ich mechanizmu obronnego ala "wuj To
                    > m"?
                    > > Moze i nie...), podobnie jak Fredzio z Izraela, ocalony przez - jak to sam
                    >
                    > > napisal - "pieknego Polaka Wisnickiego" z jednego z poprzedzajacych
                    > > banderowskie rzezie POGROMOW. Zachowujesz sie czasem, jakby typowo niemiec
                    > ki
                    > > brak poczucia jakiegokolwiek humoru (jedyny tu dopuszczalny to czarna iron
                    > ia,
                    > > jak u zydka parchatego)i tobie sie udzielil. Przykro mi, ale nie bylo cie
                    > tu
                    > > kilka dni temu, gdy i fredzio, i zydek zabierali glos w sposob madry,
                    > > zyczliwy, "sojuszniczy" i odpowiedzialny.
                    >
                    > Co mnie najbarziej razi to bezmyslne pojednanie dla samego pojednania!
                    > Pojednac mozna sie z kims kto zrozumial swoje bledy i szczerze za nie
                    > zaluje...licza sie czyny a nie puste deklaracje!
                    > Dlaczego uczy sie w szkolach ukrainskich ze UPA byla ok i mordowanie Polakow
                    i
                    > ZYdow to cos nienagannego...oni ucza swoje dzieci nienawisci do nas a my
                    swoje
                    > milosci do nich...cos tu jest nie tak!!!!!

                    "oni ucza swoje dzieci nienawisci do nas a my swoje
                    milosci do nich...cos tu jest nie tak!!!!!"
                    Witaj! - to zupelnie jak u nas i arabow :-)
                    u nas w podrecznikach ze my - zydki parchaty - musimy ich kochac jak braci
                    semitow, a u nich ze zydki parchate to imigranci z Polski i trzeba ich wybic
                    jak cala niemuzulmanska reszte
                    • Gość: ANka Nie prawda zydku mam nadzieje ze masz lepszy nick IP: *.ifn-magdeburg.de 11.07.03, 20:36
                      Gość portalu: zydek parchaty napisał(a):


                      > "oni ucza swoje dzieci nienawisci do nas a my swoje
                      > milosci do nich...cos tu jest nie tak!!!!!"
                      > Witaj! - to zupelnie jak u nas i arabow :-)
                      > u nas w podrecznikach ze my - zydki parchaty - musimy
                      ich kochac jak braci
                      > semitow, a u nich ze zydki parchate to imigranci z
                      Polski i trzeba ich wybic
                      > jak cala niemuzulmanska reszte

                      Ja mam inne przyklady niestety. Np strony w internecie ze
                      zdjeciami dzieciakow w sznurach granatow. Tak IZRAELSKIE
                      strony- nie mow ze nie widziales.. A to tez fakty.. NIe
                      warto ich ukrywac.. Pewno tak jest po obu stronach ale
                      bez hipokryzji prosze..
                      A Pan ficino to juz swoich dzieci raczej milosci do
                      Ukraincow nie uczy.. No po tym co pisal o osobie ktora
                      zatrudnia - raczej nie nalezy sie tego spodziewac...

                      Ja np zawsze dobrze traktowalam zatrudnionych miejscowych
                      ktorzy u nas pracowali.. MOze dlatego np atak przezylismy
                      bez problemu tylko nas okradziono - co jest rzadkoscia w
                      Afryce..
                      • Gość: ficino Re: Nie prawda zydku mam nadzieje ze masz lepszy IP: *.ny5030.east.verizon.net 11.07.03, 20:48
                        > Ja mam inne przyklady niestety. Np strony w internecie ze
                        > zdjeciami dzieciakow w sznurach granatow. Tak IZRAELSKIE
                        > strony- nie mow ze nie widziales.. A to tez fakty.. NIe
                        > warto ich ukrywac.. Pewno tak jest po obu stronach ale
                        > bez hipokryzji prosze..
                        > A Pan ficino to juz swoich dzieci raczej milosci do
                        > Ukraincow nie uczy.. No po tym co pisal o osobie ktora
                        > zatrudnia - raczej nie nalezy sie tego spodziewac...
                        >
                        > Ja np zawsze dobrze traktowalam zatrudnionych miejscowych
                        > ktorzy u nas pracowali.. MOze dlatego np atak przezylismy
                        > bez problemu tylko nas okradziono - co jest rzadkoscia w
                        > Afryce..

                        z tymi granatami trafilas w sedno sprawy...dzieci ukrainskie tez dobijaly
                        rannych :)...nigdy bym nie przypuszczal ze Ukraincy i Arabowie maja ze soba
                        tyle wspolnego :)
                        • Gość: rysiek TO PODOBNO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 17:20
                          Gość portalu: ficino napisał(a):

                          > > Ja mam inne przyklady niestety.

                          Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go
                          oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na
                          Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na
                          plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym????

                          Do Czcigodnych Księży Kardynałów:
                          Ks. Józefa Kardynała Glempa
                          Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego
                          Prymasa Polski w Warszawie
                          Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego
                          Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie
                          Ks. Lubomyra Kardynała Huzara
                          Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we
                          Lwowie

                          Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski!

                          1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w
                          60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć
                          jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak
                          bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania
                          ukraińsko-polskiego.

                          W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być
                          potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła
                          zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi.
                          Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w
                          sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz
                          bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się
                          konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na
                          teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do
                          wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w
                          modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy.

                          Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby
                          Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi
                          wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej
                          perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla
                          wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania.

                          Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący
                          umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o
                          przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się
                          do budowania świata, w którym respektuje się życie,
                          sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc,
                          że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu"
                          (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby
                          obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć
                          serca na autentyczne, trwałe nawrócenie.

                          2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób
                          uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w
                          przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich
                          synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu
                          różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych
                          wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i
                          ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości.

                          Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej,
                          zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że
                          nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez
                          wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy
                          rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu
                          pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii,
                          nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy.

                          Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają
                          ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości
                          tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego
                          tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od
                          goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w
                          blasku Chrystusowej miłości.

                          3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski
                          podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do
                          zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie
                          Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania
                          współpracy i pokoju.

                          Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu,
                          Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy
                          szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich
                          pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze
                          obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w
                          budowaniu zgody i pokoju.

                          Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo
                          Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości.

                          Jan Paweł II

                          Watykan, 7 lipca 2003 r.
                    • Gość: ficino Re: ANko, obudz sie. Tym razem obie nacje, Polacy IP: *.ny5030.east.verizon.net 11.07.03, 20:43
                      >
                      > "oni ucza swoje dzieci nienawisci do nas a my swoje
                      > milosci do nich...cos tu jest nie tak!!!!!"
                      > Witaj! - to zupelnie jak u nas i arabow :-)
                      > u nas w podrecznikach ze my - zydki parchaty - musimy ich kochac jak braci
                      > semitow, a u nich ze zydki parchate to imigranci z Polski i trzeba ich wybic
                      > jak cala niemuzulmanska reszte

                      rozumiem was i wasza polityke niestety wiekszosc ludzi nie potrafi dostzrec
                      zagrozen...moralizatorstwo typu ANka nie ma pokrycia w rzeczywistosci i osoba
                      ta zyje jakimis zludzeniami...
                      • Gość: ANka Jasne bo w stanach IP: *.ifn-magdeburg.de 11.07.03, 20:49
                        Gość portalu: ficino napisał(a):

                        >
                        > rozumiem was i wasza polityke niestety wiekszosc ludzi
                        nie potrafi dostzrec
                        > zagrozen...moralizatorstwo typu ANka nie ma pokrycia w
                        rzeczywistosci i osoba
                        > ta zyje jakimis zludzeniami...

                        Z cala pewnoscia polityka z gruntu jest narzedziem na
                        krotka mete - to juz widac po ´swietej wojnie´.
                        A ze graf taka sytuacje akceptuje? Jasne - spodziewalam
                        sie - dodam tylko ze niektorzy izraelici za obecna
                        sytuacje tzn wojne pokolen obarczaja wlasnie USa do
                        spolki z ONz tem...
                        zabawne - nieprawdaz?
                        I pomyslec ze juz chcialam sie wybrac za ocean....