magdalenkaaa78
01.08.05, 13:35
Nadal nie wiem, co jest Kubusiowi. Przypomnę: Kuba nie mówi. Ani mama ani
baba ani daj. Coś tam mówi po swojemu. I to dość często. Nie reaguje też na
polecenia. Na wstań, chodź, siadaj, nie – reaguje. Ale na typu podaj coś,
zanieś gdzieś czy komuś już nie. Jakby tego po prostu nie rozumiał.
Myśleliśmy, że może nie słyszy, ale słyszy doskonale, był diagnozowany nawet
na neuropatię słuchową w CZD jest idealnie.
Dostaliśmy skierowanie do psychiatry i psychologa. Byliśmy w CZD w Warszawie
w Międzylesiu. I oto jak to wyglądało… Najpierw byłam u psychiatry. Młoda
jeszcze dziewczyna wypytała mnie o wszystko od przebiegu ciąży poczynając,
przez sposób żucia pokarmów i zabawy Kuby aż do stosunkow w rodzinie.
Ponieważ wcześniej myślałam, że może Kuba ma autyzm albo sensoryczne
zaburzenia mowy ( spektrum autyzmu) to trochę o tym poczytałam i jak ona
pytała, to zorientowałam się, że wypytuje mnie właśnie pod kontem tego
autyzmu. I oto wnioski pani doktor::
1. Kuba wg niej autyzmu nie ma
2. Sensoryczne zaburzenia mowy to takie bla bla bla i w zasadzie nie
wiadomo, co
3. Kuba chodzi do żłobka od prawie miesiąca – to świetnie. Tam powinien
zacząć mówić w ciągu kilku miesięcy
4. To, że Kuba nie mówi, to moja „wina”, Bo jestem zbyt z nim związana,
bo rozumiem, co mi pokazuje mimiką i gestem, wiem, co i czego chce, więc nie
czuje potrzeby mówienia, nie musi się starć.
5. Rozstanie ( żłobek) dobrze zrobi nam obojgu
6. Powinnam pójść na terapię do psychologa, bo mam zaburzone relacje z
mężem ( fakt, mam) i z mamą ( nic o tym nie wiem) okazuję Kubie tyle miłości,
bo rekompensuję mu to, czego mnie zabrakło w dzieciństwie i do czego nie chcę
się przyznać.
Potem byłam u psychologa. Patrzyła na mnie tępo jak sroka w gnat. Pobudowała
z nim wieżę. Kuba był chętny. Kazała mu powkładać kółka i trójkąty w
odpowiednie otwory ( tj., położyła to przed nim) powkładał. Pokazała mu
rysunki i prosiła, by pokazał konika. Oczywiście tego nie umiał. Po czym
stwierdziła: nie wiem, czemu taki inteligentny, mądry chłopczyk nie mówi.
Skoro sam potrafi założyć buty i w tym wieku ( dwa lata i cztery miesiące)
potrafi wejść na 3 piętro po schodach nie trzymając się poręczy… Fakt, martwi
mnie to samo, co panią i nie wiem, co mu jest. Może to autyzm, ale ona nie
pokusi się o taką diagnozę. Pytam więc , kto ma mi powiedzieć , jak nie ona.
Ona na to, ze ostatnie zdanie i tak należy do psychiatry. To ja, ze
psychiatra powiedziała, że nie ma autyzmu. Tak powiedziała? No to nie ma.
Kazała mówić do niego prostymi, krótkimi komendami. Żadna nowość. Od dawna
tak robię. Koniec.
A dodam jeszcze, że psychiatra zapisała nas za pół roku na wizytę kontrolną >
możemy na nią nie przychodzić, to tak pro forma. A ja nadal nie wiem, co mu
jest i bardzo się martwię