Dodaj do ulubionych

Wegetarianin od małego

14.12.06, 16:28
co za ignorant z tego lekarza! na niczym sie nie zna! przeciez dieta
makrobiotyczna to wcale nie skrajna wersja weganizmu, tylko sposob na
zachowywanie rownowagi miedzy roznymi rodzajami jedzenia; stosujacy te diete
jedza i ryby, i inne rodzaje miesa! i co za zalosny sposob demonizowania
wegetarianizmu przez podawanie danych dotyczacych wegan! jest mnostwo
wegetarianskich dzieci, takze w Polsce, ktore sa zdrowe i nie maja zadnych
problemow, moze za wyjatkiem tych zwiazanych z glupimi lekarzami! niech sie
pan docent lepiej zajmie tymi, ktorzy swoja diete opieraja wylacznie na
schabowym z ziemniakami!
Obserwuj wątek
    • turzyca Re: Wegetarianin od małego 15.12.06, 02:15
      Ciekawe, jak roznie dwie osoby moga odebrac ten sam tekst. Dla mnie wazne bylo
      wielokrotne podkreslenie, ze dieta lakto-ovo-wegetarianska, jesli stosowana
      madrze, jest dla dziecka dobra (!). I to dla mnie jest podstawowym haslem tego
      artykulu: dziecko moze byc wegetarianinem, ale nie w skrajnej wersji
      wegetarianizmu.
      Dla mnie oznacza to tez, ze moj pomysl wybrania sie do specjalisty i poproszenia
      go o pomoc w ulozeniu jadlospisow uwzgledniajacych moje ciazowe i dzieciowe
      plany jest bardzo sensowny.


      PS nie jestem zainteresowana ideologia, po prostu nie lubie miesa, wiec
      pomijajac fakty podstawowe, nie wiem, jak ktora dieta sie nazywa. Pod wplywem
      Twojego postu wrzucilam haslo dieta makrobiotyczna do google'a i wszystkie
      odpowiedzi z pierwszej strony podaja informacje ze jest to dieta pozbawiona
      miesa oparta glownie na ziarnach zboz. Chyba ten lekarz nie taki niedouczony,
      skoro stosuje slowa w najpopularniejszym ich znaczeniu, laicy-pacjenci maja go
      dobrze zrozumiec...
      • mami7 Re: Wegetarianin od małego 15.12.06, 13:25
        Dieta makrobiotyczna nie odrzuca mięsa całkowicie. Oparta jest głównie na pełnych ziarnach, ale jeśli ktoś potrzebuje mięsa, można jeśc od czasu do czasu, podobnie ryby i jajka.
        Nie ma tam ideologii.
        • kliczorek Re: Wegetarianin od małego 16.12.06, 11:19
          dieta wegetariańska od niemowlęcia to jeden problem. nieszczęcie się zaczyna,
          gdy dziecko nie chce jeść mięsa, a zapobiegliwi rodzice wciskają na siłę
          schabowego. apeluję, nie czyńcie traumy swoim dzieciom - mnie do dziś śnią się
          koszmarne chrząstki i grudki zwierzęcego tłuszczu, do których zmuszano mnie w
          dzieciństwie. albo wyrzuty sumienia, że się okłamało mamę i podrzuciło kotleta
          psu. na szczęście skapitulowali w końcu. nigdy nie miałam złych wyników krwi, za
          to reszta rodziny ma nadwagę albo podwyższony cholesterol.
      • megasceptyk Re: Wegetarianin od małego 27.12.06, 11:35
        > Ciekawe, jak roznie dwie osoby moga odebrac ten sam tekst.

        I mnie to nie uszło uwadze. Nasza joanna.plater przefiltrowała artykuł przez jakiś demoniczny, deformujący świat, filtr. Dla mnie jej słowa są absurdalne a krytyka zupełnie nietrafiona i logicznie bezzasadna. Powiedziałbym, że osoba ta kompletnie nie zrozumiała artykułu a dodatkowo dopowiada rzeczy nie opisane w artykule i używa swoich fantazji jako argumentów.
        • overeq Re: Wegetarianin od małego 27.12.06, 22:27
          smutne ze serwis gazeta.pl pozwolil sobie na opublikowanie czegos az tak
          kiepskiego, jesli lekaz poleca dziecku jedzienie codzinnie ryby powinien zostac
          pozbawiony mozliwosci wykonywania zawodu, powinien chodz troche sie doedukowac,
          bo zeby wiedziec ze taka tania propaganda anty wegetarianska/weganska naprawde
          jest niewarta komentarza. Oczywiscie ze zle dobrana dieta wegetariansta nie
          wyjcdzie na nic dobrego, ale co to ma do rzeczy, wlasnie o to chodzi w byciu veg
          zeby myslec o tym co sie robi, nie jesc byle czego myslec o zdrowu i o
          witaminach. Smieszy mnie argument witaminy B12 ktora wedlog piszacego ten
          bezsensowny wywod doktora ktorej ponoc tak strasznie braknie. Witamine b12 mozna
          kupic w sklepie za 5zl 100 tabletek, wegetarianie uzywaja glowy, i o to w tym
          chodzi, nie sa nastawieniu na slepe konsumowanie ale na logiczne myslenie.
          • m.rycho Re: Wegetarianin od małego 27.12.06, 23:14
            overeq napisał:
            >Witamine b12 mozna kupic w sklepie za 5zl 100 tabletek, wegetarianie uzywaja
            glowy, i o to w tym
            > chodzi, nie sa nastawieniu na slepe konsumowanie ale na logiczne myslenie.<
            Co to za dieta ,że trzeba wspomagać się syntetykami, ja osobiście wolę mięso
            niż chemię.
            • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 28.12.06, 00:42
              tylko pamiętaj że pochłaniasz jej (tej chemii) w mięsku wink

              zwierze żeby szybko urosło dostaje potężne dawki wszelakich świńst
              • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 28.12.06, 01:02
                rd1993 napisała:

                > tylko pamiętaj że pochłaniasz jej (tej chemii) w mięsku wink
                > zwierze żeby szybko urosło dostaje potężne dawki wszelakich świńst

                Tak. Tych samych świństw, które jadają wegusie - proteiny sojowej. smile
                • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 28.12.06, 01:11
                  napewno tych samych ?
                  ty mówisz o walorach smakowych - ja o sterydach na szybki porost masy którym
                  szpikuje sie mięso

                  rozumiem że cała Twoja wiedza na temat diety wegetariańskiej zamyka sie na
                  wyobrażeniu że wegetarianie jedzą tylko proteine ?


                  • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 28.12.06, 01:19
                    rd1993 napisała:

                    > napewno tych samych ?
                    > ty mówisz o walorach smakowych - ja o sterydach na szybki porost masy którym
                    > szpikuje sie mięso

                    Przedawkowałaś wegetariańską propagandę. Sterydów nie stosuje się w hodowli
                    zwierząt. To zakazane. Jeśli masz konkretne informacje, że ktoś łamie ten
                    zakaz - podaj je tutaj, a ja zawiadomię prokuraturę.

                    > rozumiem że cała Twoja wiedza na temat diety wegetariańskiej zamyka sie na
                    > wyobrażeniu że wegetarianie jedzą tylko proteine ?

                    Czy ja gdzieś napisałem, że TYLKO proteinę? Świnie też nie tylko proteinę jedzą.
                    • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 28.12.06, 01:49
                      rozumiem że masz pełne zaufanie do hodowców i handlarzy Twojego kotleta
                      smacznego więc smile
                      • ggigus no wlasnie, misiu1 chce powiadamiac prokurature 28.12.06, 01:53
                        a w Niemczech siec skandali zwiazanych z miesem wstrzasala tym milym krajem
                        dostawcy oferowali takze b. drogim restauracjom mieso nie nadajace sie do
                        spozycia, ale przyprawy, smazenie zrobily swoje
                        smacznego
                      • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 28.12.06, 02:15
                        A Ty masz zaufanie do producentów tego, co sama jadasz? Na pewno nie warto mieć
                        zaufania do kogoś, kto wciska ideologiczną propagandę, bo w niej nie chodzi o
                        przekazanie informacji, tylko o manipulację.
                        • ggigus w EU misiu1 sa naklejki, np. sa standardy 28.12.06, 02:17
                          zywnosci bio i wtedy wszystko jest jasne
                          a ponadto im mniej sie gotowych produktow kupuje, tym wieksza pewnosc
                        • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 28.12.06, 02:27
                          a to ciekawe że MANIPULACJI dostrzegasz w zachęcaniu do niezabijania
                          i jeszcze nazywasz to PROPAGANDĄ

                          kto ma interes w takich manipulacjach: wegetarianie czy bardzo potężny przemysł
                          mięsny i farmakologiczny ???

                          a jeśli chodzi o zaufanie - owszem - nawet mam - przyznam że nie słyszałam nigdy
                          o chorobie wściekłych marchewek lub marchewkowej grypie wink
                          • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 28.12.06, 07:41
                            rd1993 napisała:

                            > a to ciekawe że MANIPULACJI dostrzegasz w zachęcaniu do niezabijania
                            > i jeszcze nazywasz to PROPAGANDĄ

                            LOL. Sama się demaskujesz i jeszcze wyrażasz zdziwienie? O czym my tu
                            rozmawiamy? Przecież nie przekonujesz nikogo, że to nieładnie zabijać. Uważasz
                            zabijanie za nieetyczne, ale wiedząc, że niewielu czytelników podzieli ów
                            poglad, usiłujesz skłonić ich do zrobienia tego, co chcesz, żeby robili, w inny
                            sposób - wciskając im, jakoby jedzenie mięsa było niezdrowe. To jest własnie
                            modelowy przykład manipulacji. A nazywam to propagandą, bo to jest propaganda.
                            Tak samo, jak Ty postępuje wielu wegetarian.

                            > kto ma interes w takich manipulacjach: wegetarianie czy bardzo potężny
                            > przemysł mięsny i farmakologiczny ???

                            Ty masz w tym interes i to jest poza dyskusją. Przemysł mięsny ani
                            farmakologiczny (ten akurat mógłby jest zainteresowany tym samym, co Ty), w
                            naszej dyskusji nie uczestniczy.

                            > a jeśli chodzi o zaufanie - owszem - nawet mam - przyznam że nie słyszałam
                            > nigdy o chorobie wściekłych marchewek lub marchewkowej grypie wink

                            No co z tego, że nie słyszałaś? Choroba wściekłych krów czy ptasia grypa to
                            sztucznie i ponad miarę rozdmuchane problemy. Zagrożenie człowieka tymi
                            chorobami jest minimalne. Nieporównywalnie więcej ludzi zabija zwyczajna grypa,
                            a jednak zieloni propagują transport zbiorowy, który sprzyja jej
                            rozprzestrzenianiu.
                            • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 28.12.06, 14:28
                              misiek w swoim zacietrzewieniu galadasz kompletne bzdury
                              trudno cokolwiek Tobie argumentować skoro przekształcasz i interpretujesz cudze
                              argumenty
                              nie wiem np. gdzie dopatrzyłeś sie że chipsy itp nazywam wartościowym jedzeniem
                              widze że prostać postać ziemniaka myli Ci sie z tym przetworzonym (np. chipsem...)

                              a jeśli nie widzisz związku między sumieniem a jedzeniem mięsa to sorry...

                              kolego mniej ego i klapek na oczach - wiecej zwykłego ludzkiego serca
                              • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 28.12.06, 14:51
                                rd1993 napisała:

                                > misiek w swoim zacietrzewieniu galadasz kompletne bzdury
                                > trudno cokolwiek Tobie argumentować skoro przekształcasz i interpretujesz
                                > cudze argumenty nie wiem np. gdzie dopatrzyłeś sie że chipsy itp nazywam
                                > wartościowym jedzeniem

                                Zaraz pokażę Ci, kto tu gada bzdury. Standardowo dla wegusiów, zwaliłaś winę za
                                otyłość na mięso. Napisałem więc, że winę za otyłość ponosi jedzenie tzw.
                                śmieciowej żywności, głównie pochodzenia roślinnego. Na to ty o tym, że z tym
                                śmieciowym roślinnym jedzeniem to przesadziłem, bo rośliny to takie wartościowe
                                i odżywcze. No to podałem Ci parę przykładów tej "zdrowej i odżywczej" żywności
                                roślinnej. Czipsy są bez żadnej wątpliwości produktem roślinnym i to ty, a nie
                                ja, twierdzisz, że są takie wartościowe i odżywcze.
                                Po pierwsze - wysypiaj sie lepiej. Po drugie - czytaj uważniej. Po trzecie -
                                myśl chociaż trochę.

                                > widze że prostać postać ziemniaka myli Ci sie z tym przetworzonym (np.
                                > chipsem.

                                Nic mi się nie myli. Przetworzony, czy nieprzetworzony, pozostaje roślinny.
                                Wegetariański znaczy.

                                > a jeśli nie widzisz związku między sumieniem a jedzeniem mięsa to sorry...

                                Nie widzę związku przede wszystkim między sumieniem, a tematem dyskusji. O
                                sumieniu możemy podyskutować, jak otworzysz wątek jemu poświęcony. Jeśli chodzi
                                ci o sumienie, to nie mydl oczu zdrowiem, bo to żałosna manipulacja.

                                > kolego mniej ego i klapek na oczach - wiecej zwykłego ludzkiego serca

                                Bla, bla, bla. Nie jedz roślinek, bo one też chcą żyć - zrzuć klapki z oczu i
                                okaż im więcej serca.
                                • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 28.12.06, 15:29
                                  pokaż mi prosze GDZIE napisałam że to właśneie chipsy należą do wartościowego
                                  roślinnego pożywienia hę???

                                  widze też że nie widzisz różnicy między przetworzonym roślinnym jedzeniem a tym
                                  świeżym - a z taką ignorancją to wybacz - ale nie jestem w stanie juz gadać

                                  każdą żywnośc można popsuć chemią - roslinną też
                                  wegetarianin zazwyczaj jest świadom tej różnicy


                                  a co do reszty...
                                  cisnienie Ci sie podniosło ;->
                                  • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 28.12.06, 15:55
                                    rd1993 napisała:

                                    > pokaż mi prosze GDZIE napisałam że to właśneie chipsy należą do wartościowego
                                    > roślinnego pożywienia hę???

                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=53951993&a=54536860
                                    > widze też że nie widzisz różnicy między przetworzonym roślinnym jedzeniem a
                                    > tym świeżym - a z taką ignorancją to wybacz - ale nie jestem w stanie juz
                                    > gadać każdą żywnośc można popsuć chemią - roslinną też

                                    Napisałem ci już - czytaj uważnie i staraj się zrozumieć intencje autora, a nie
                                    podkładasz pod to jakieś swoje fobie. Powtarzam - epidemia otyłości wynika z
                                    jedzenia śmieciowego jedzenia - przeważnie roślinnego. Pojmujesz? Zatem nie
                                    mięso jest za to odpowiedzialne, jak byś chciała.

                                    > wegetarianin zazwyczaj jest świadom tej różnicy

                                    Ale ta świadomość nie przekłada się na wstrzemięźliwość w oskarżeniach pod
                                    adresem mięsa.

                                    > a co do reszty...
                                    > cisnienie Ci sie podniosło ;->

                                    To interesujące. Masz jakiś przyrząd do pomiaru ciśnienia na odległość? Radzę
                                    opatentować. Może nawet Nobla ci dadzą.
                                    • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 28.12.06, 16:14
                                      dobra...
                                      w tym drzewku już Panu dzękujemy
                                      widze że złosliwość, zacietrzewienie i uparte WMAWIANIE rozmówcy że powiedził
                                      coś czego NIE POWIEDZIAŁ jest dla Ciebie normalnym sposobem rozmowy

                                      po co cytujesz i linkujesz moją wypowiedz w której NIE MA NIC o tym że nazywam
                                      śmieciowe jedzenie wrtościowym

                                      wyzywasz wegetarian od fanatyków a sam zachowujesz sie jak fanatyczny padlinojad
                                      broń sobie dalej swojej mięsnej ideologi, podpieraj googlowymi argumentami

                                      szkoda mi czasu tam gdzie nie chodzi o PRAWDE ale własną RACJE

                                      byewink

                                      • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 28.12.06, 17:01
                                        rd1993 napisała:

                                        > w tym drzewku już Panu dzękujemy

                                        Nie ma za co. smile

                                        > widze że złosliwość, zacietrzewienie i uparte WMAWIANIE rozmówcy że powiedził
                                        > coś czego NIE POWIEDZIAŁ jest dla Ciebie normalnym sposobem rozmowy

                                        Nie muszę niczego wmawiać. Wszystko jest w zasiegu ręki i kazdy widzi, co kto
                                        napisał.

                                        > po co cytujesz i linkujesz moją wypowiedz w której NIE MA NIC o tym że nazywam
                                        > śmieciowe jedzenie wrtościowym

                                        Owszem, jest.

                                        > wyzywasz wegetarian od fanatyków a sam zachowujesz sie jak fanatyczny
                                        > padlinojad

                                        Nie wyzywam, tylko stwierdzam, że wśród wegetarian znajdują się fanatycy.
                                        Zaprzeczysz? Za padlinojada serdecznie dziękuję i proszę o jeszcze. Sprawdź
                                        ciśnienie, po pewnie to Tobie się podniosło. smile))

                                        > broń sobie dalej swojej mięsnej ideologi

                                        Jeśli "mięsną ideologią" nazywasz demaskowanie wegetariańskiej propagandy, to
                                        owszem - dalej będę jej bronił.

                                        > podpieraj googlowymi argumentami

                                        ...i będę podpierał argumentami. Także googlowymi.

                                        > szkoda mi czasu tam gdzie nie chodzi o PRAWDE ale własną RACJE

                                        Gdyby chodziło Ci o prawdę, a nie rację, to byś nie próbowała manipulacji.
                                    • hazel11 Re: Wegetarianin od małego 04.01.07, 00:46
                                      na co wasze swary glupie wszak i tak zginiemy w..... zupie...
                                      nie meczcie ludzie waszego potomstwa glupimi wymyslami. Czlowiek ,tymbardziej
                                      malenki, powinien jesc mięso. Potem sam zdecyduje. W 99 procentach wy jedliscie
                                      i zyjecie, a teraz glupie trendy i tyle...
                                      • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 04.01.07, 00:58
                                        bardzo rozgarnięta wypowiedz...
                                        i do odpowiedniej osoby przypięta wink
        • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 28.12.06, 00:37
          w takim razie wiecej osób miało "fantazje"
          wystarczy być TROCHE w temacie
          TROCHE praktykiem żeby zauważyć że lekarz laik aż wstyd!
      • ferrment Re: Wegetarianin od małego 27.12.06, 16:00
        W Internecie każdy moze napisać co chce bez żadnego recenzenta. Ilość powtórzeń
        jakiejś treści na stronach świadczy raczej o powszechności jakiegoś poglądu, a
        nie jego poprawności.
    • komentator_z_bliska Wegetarianin od małego 16.12.06, 11:28
      Moje dwie kolezanki, ktore nie jadaja miesa (nie wiem od jak dawna), w wieku
      studenckim cierpialy na anemie, czeste i obfite krwawienia z narzadow rodnych.
      Jestem mezczyzna, takze stopniowo - w ciagu co najmniej roku - przestalem jesc
      mieso. Skutek: zaczalem miec liczne urazy i mikrourazy stawow (naderwania
      sciegien i wiezadel) od nawet drobnych obciazen. Wciaz powstawaly nowe, rok
      bylem niepelnosprawny, rozni ortopedzi lamali nad tym glowy. Uratowalem sie
      pijac co dzien lyzeczke rozpuszczonej zelatyny i powracajac do jedzenia miesa.
      (Zawiera budulec tkanki lacznej, ktorego nie ma w soi, jajkach itp.) Moje stawy
      z powrotem sie wzmocnily. Wniosek: nawet dla doroslego niejedzenie miesa moze
      byc niebezpieczne. Nigdy nie podjalbym ryzyka zabawy zdrowiem wlasnego dziecka,
      nie podajac mu miesa. Jesli w doroslym wieku postanowi zaryzykowac
      wegetarianizm, jego prawo. Ja sprobowalem i mimo ze jadlem mnostwo warzyw, soi,
      owocow, ryb, jajek, wyszedlem na tym fatalnie.
      • juta_w Re: Wegetarianin od małego 16.12.06, 12:56
        nie jem mięsa i ryb od 6 lat(mam 21), jajek od 3 lat. wyniki mam jak mlody bogsmile
        nigdy nie mialam anemi, ani jakis powazniejszych problemow zdrowotnych. znam
        wiele osob, ktore jedza mieso i choruja na anemie i niedokrwistosc, wiec nie
        lubie kiedy takie choroby przypisuje sie wegetearianom.
      • iluminacja256 Re: Wegetarianin od małego 16.12.06, 14:39
        Wniosek: nawet dla doroslego niejedzenie miesa moze
        > byc niebezpieczne.

        Wniosaek - nawet dla doroslego męzczyzny, który nei ma pojęcia o diecie, którą
        chce stosować wszystko moze być niebezpieczne.

        Wystarczyło , zebyś chwile pomyslał - chwilę !!! i kupił sobie jakąś porządną
        ksiązkę o wegetarinizmie. I zamiast wchrzaniac sztucznei przetwarzaną
        zelatynę - jadłbyś sobie np. makaron z agar/agar - danei japońskie łososia
        wraz ze skórą , tłuste ryby, orzechy i siemię - i wtedy po roku byś nei umarłtongue_out

        Kobieta, która nei ej miesa 12 lat i nigdy nie miała neipojetych krwawień
        częstych i obfitych oraz galopującej anemii.

        Jak sie przechodzi na jakąś diete trzeba mieć o neij jakeikolwiek pojęcia - ty
        go nei mialeś nawet w podstawiach...
        • dopisaniapostow Re: Wegetarianin od małego 27.12.06, 18:55
          o-dzieki.mialam mu wlasnie cos podobnego napisac.z podpisem: kobieta,ktora nie
          je miesa od ponad dwudziestu lat-calkowicie zdrowa itd....pozdrawiam.
          • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 28.12.06, 00:52
            i mi wyjęłyście to z ust wink
            z dopiskiem:
            że od 14 wegetarianka
            i jak młoda byłam to też głupio na coli, chipsach, zupkach z torebek itp. to
            nikt by sie fajnie nie czuł - mięsożerca też
            z czasem jednak poznałam co to makrobiotyka, co to rozmaitość jedzenia jakiego
            nigdy wczesniej nie znałam
            znajomi też wieloletni wegetarianie, dzieci bezmięsne od początku i wszystko
            pięknie- nic tylko POLECAĆ smile
      • overeq Re: Wegetarianin od małego 27.12.06, 22:33
        obstawiam ze w zyciu tez ci idzie fatalnie
    • jah.rastafari.jest.mym.panem Wegetarianin od małego 16.12.06, 13:04
      koleś jest ściemniaczem. Przecież on wegetarianom poleca jedzenie mięsa ryb. A
      to już nie wegetarianizm. Czemu od razu nie mówi żeby wegetarianie jedliu
      mięso, tylko to tak zawija w papierki ładnych terminów?
      Jestem weganinem, i jakoś przestałem chorować.
      • juta_w Re: Wegetarianin od małego 16.12.06, 14:36
        jarosze jedzą ryby, zaś bycie ,,wege-"wyklucza jedzenie ryb.
        • iluminacja256 Re: Wegetarianin od małego 16.12.06, 14:42
          Boze , przecież to kwestia nazwy i nic więcej ...Bycie wege musiałoby od razu
          wykluczać np. jazdę samochodem i autobusem , ze względu na zatrucie srodowiska.
          Powiedzcie mi - kto z was to robi? Tak wam zalezy na nazwie? Dla mnei to
          smieszne, moze dlatego, ze skończyłam już dawno 18 lat i wegetarianizm nei
          neisie dla mnei zadnej ideologii - gdyby tak było zastepczo na Japończyków
          mogłabym mówić - jarosze...
    • aeromonas Re: Wegetarianin od małego 16.12.06, 21:35
      Jestem wege od >20 lat. Nie mam żadnych problemów ze zdrowiem, nigdy nie miałam
      anemii, jestem bardzo silna, szczupła, mam niskie ciśnienie i niski poziom
      cholesterolu (+ dobre proporcje HDL do LDL), zdrowe bujne włosy. Uprawiam
      sporty wytrzymałościowe (pływanie, biegi), chodzę po górach. W dzieciństwie nie
      cierpiałam mięsa i pozbywałam się go z talerza na różne sposoby smile W końcu
      przestałam je jeść i tyle - bez żadnych podtekstów ideologicznych (choć brzydzę
      się zabijaniem zwierząt, ale to chyba wszyscy). Mam taką teoryjkę, że każdy nie
      do końca jeszcze zatruty i ogłupiony śmieciowym jedzeniem organizm wie, co mu
      jest potrzebne.
      • emeryt21 Re: Wegetarianin od małego 17.12.06, 09:04
        Robienie z wlasnego dziecka "wegetarianina" to glupota wyzszego
        rzedu.Czlowiek,szczegolnie w okresie rozwoju,musi miec wszystkie skladniki
        pozywienia.Zadne zastepcze "mikroelementy" nie zastapia prawdziwego
        miesa.Czlowiek jest stworzeniem wszystkozernym i tak wlasnie nalezy go
        zywic.Skad biora sie anemie itp szkorbuty,rodzice pomyslcie zanim zachoruje
        wasze dziecko i stanie sie chuderlakiem.
        • marakuja1 Re: Wegetarianin od małego 21.12.06, 13:00
          Wyobraź sobie, że szkorbut jest chorobą biedy, a nie braku mięsa! Moja 3-letnia
          córa na diecie wegetariańskiej bardzo ładnie się rozwija.

          Oczywiście nie mówię lekarzowi, że dziecko jest wege, aby nie miało od razu
          podejścia jak ty! Za to ostanio komentowane wyniki krwi mojej córki były na
          5+ smile
        • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 28.12.06, 01:03
          bo to jest tak:
          jak zachoruje wegetarianin - znaczy że od braku mięsa
          jak zachoruje wszystkożerny - znaczy że od ... (i tu cała lista przyczyn oprócz
          wszystkożernej diety...)

    • takajaka Re: Wegetarianin od małego 17.12.06, 14:09
      To straszne. Eliminowanie z diety dziecka mięsa, nabiału i (a może zwłaszcza)
      słodyczy jest ograniczaniem prawa wyboru i pozbawianiem radości w życiu.
      Wegetarianizm (zwłaszcza skrajne jego odmiany) bardzo uszczupla jadłospis
      malucha. Pozbawia podstawowych wartości odżywczych. Kiedy kobieta jest w ciąży
      i nie jada mięsa - jej organizm może wchłonąć płód z braku białka zwierzęcego
      (to słowa lekarza - ordynatora jednego z warszawskich oddziałów położniczych w
      Warszawie - wypowiedziane naście lat temu do pacjentki, która przyznała się do
      wegetarianizmu). Dzieci wegetariańskie przeważnie są niewyrośnięte i
      wychudzone.
      Oj nasłuchałam się ja tego w swoim życiu ... Moja córka ma 12 lat, jest weganką
      właściwie od poczęcia, ma 158 cm wzrostu, waży 42 kg, nie ma ubytków w zębach.
      W ogóle nie choruje. Zapewniam wszystkich, że nie jest wyjątkiem ponieważ w
      szkole, a wcześniej w przedszkolu były dzieci podobnie żywione. W wieku
      przedszkolnym takie dzieci faktycznie mogą być mniejsze od równieśników, ale
      już w okresie dojrzewania ich wzrost i waga nie różni się od dzieci jadających
      wszystko.
      komentator_z_bliska - jeśli nie jadasz produktów pochodzenia zwierzęcego
      (również nabiału) i zauważasz łamliwość kości i ubytki w uzębieniu - zrezygnuj
      z cukru i kawy. Już po kilku tygodniach nastąpi poprawa.
      Myślę, że w weganiźmie mogą występować niedobory jeśli dieda oparta jest na
      produktach rafinowanych i wysokoprzetworzonych.
      • bozenka12 Re: Wegetarianin od małego 18.12.06, 16:14
        Jestem wege, mam dzieci wege. Nie chorujemy, dzieci nie sa mniejsze od
        rowiesnikow. Fakt, ze ja mam bzika na punkcie zdrowego jedzenia. Bardzo
        przykladam wage do tego co jemy. Obliczam proteiny, witaminy itp. Jemy tylko
        organiczne rzeczy. Jezeli wegetarianin wie co robi i co jesc, nie zyje tylko na
        frytkach to jest to zdrowa dieta, Znam duzo miesozercow, ktorzy jadaja w mc
        donaldzie, albo kupuja jakies mrozone, gotowe potrawy napakowane chemia. Czy to
        jest lepsze od mojej diety, bo zawiera mieso???
        • igor Re: Wegetarianin od małego 18.12.06, 23:12
          ja rowniez - wraz z moimi dwoma dziewczynami, zona i corka - podwazam mit
          zagrozenia, jakie niesie dla naszego zdrowia dieta weganska. nie mamy problemow
          zdrowotnych, cora rosnie zdrowa i madra. czego nie mozna powiedziec o wielu
          dzieciach naszych "wszystkozernych" znajomych. Dlaczego Pan Docent sugeruje
          odpowiedzialnosc karna, jaka spoczywa na mnie ze wzgledu na trzymanie sie
          weganskiej diety? Dlaczego o tej odpowiedzialnosci nie wspomina w kontekscie
          diety bogatej w cholesterol, cukier, anaboliki, antybiotyki i inne "dobra"
          ktorymi sa faszerowane zwierzeta chodowlane?

          Wszystko, co w diecie weganskiej wymaga suplementacji, to wit. B12, cala reszta
          skladnikow odzywczych wystepuje naturalnie w pozywieniu roslinnym. Jesli madrze
          podchodzimy do kwestii diety, nie niesiemy zadnego zagrozenia dla zdrowia
          naszego czy naszych dzieci. A dietetycy i inni fachowcy powinni bezstronnie
          przekazywac fakty na ten temat, a nie straszyc. Taka rada na przyszlosc dla
          autora tekstu.
          • bozenka12 Re: Wegetarianin od małego 18.12.06, 23:34
            Wiecie co mnie jeszcze smieszy. jest tle maluchow ktore jedza mieso i choruja,
            badz sa drobnej budow. Nikt nigd nie obwinia o to jedzenia miesa. Ale niech
            tylko jakies wegetarianskie dziecko zachoruje to od razu jest :no tak wiadomo,
            ta wege dieta to jest do niczego! Bzdura totalna. Ja np zawsze jako dzieciak
            mialam duza niedowage, a jadlam duzo miesa. Taka juz byla moja uroda. Moje
            dzieci sa w normie, ale fakt, ze mlodszy jest raczej szczuply. I co slyszalam
            ostatnio od mojej mamy...ze to dlatego ze mu miesa nie daje. A przeciez ona
            powinna wiedziec lepiej. Karmila mnie miesem i ja byla duzo chudsza niz moj syn
            jest. Takie sa te zabobony miesozercow.
            • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 28.12.06, 01:13
              otóż to
          • mami7 Re: Wegetarianin od małego 18.12.06, 23:41
            W sumie skrajna postać diety makrobiotycznej, ale wtedy to juz jest chyba jej lecznicza wersja, to faktycznie tylko jakies zboża, z maksymalnym ograniczeniem płynów. Moze takie cos doc. miał na myśli?
            Generalnie, ja nie odebrałam artykułu jako stronniczego, pomijając odniesienia do skrajnych postaci wink
    • sancovic Wegetarianin od małego 19.12.06, 16:10
      Dobrze, że doktor nie przekonuje na siłę, że dzieci muszą jeść mięso.
      Ale szkoda, że redakcji nie udało się znaleźć lekarza który na codzień zajmuje
      się dziećmi wegetariańskimi i ma więcej doświadczenia. Np. doktora Witolda
      Klemarczyka z Instytutu Matki i Dziecka...
    • kazamuko1 Wegetarianin od małego 25.12.06, 02:20
      Jadłam całe prawie życie mięso ale moja córka go nie chciała. nie zmuszałam ją.
      Pojechałam do znajomych wege, którzy odchowali bez mięsa swoje dzieci, kupiłam
      książki, poinfomowalam prowadząca pediatrę, nawet się nie zdziwiła. byłam pewna
      niepokju, ale z czasem widząc jak się rozwija, zdrowo trzyma nabralam pewności.
      Po roku sama przeszłam na wegetarianizm, potem semi bo zaczełam jeść ryby.
      Potem przeszli moi rodzice. Od marca rodzina ostatecznie już wege. Jesteśmy
      zdrowi, córka ma rewelacyjne wyniki krwi, ja do niedawna byłam nawet
      krwiodawcą. Córka nie chorowała nawet uczęszczając 14 m-cy do przedszkola,
      niestety z powodu szykan pani dyrektor i przedszkolanek musiałam ja zabrać.
      Miałam też sprawę w sądzie o rzekome głodzenie dziecka. Wygrałam bez adwokata,
      wyniki badań lekarskich łącznie z krwią, opinie sądowych psychologów, pedagoga,
      dwóch kuratorek i pare innych przekonały sąd, że dziecko jest zdrowe i radosne
      i by najmniej nie sterroryzowane. Córcia nie je mięsa bo ma nie złamaną bariere
      ochronną, raz przypadkiem zjadła zupę na kościach u znajomej, sama sie pilnuje
      bo nie chce się źle czuć, a dzięki niej przeszła mama, dziadkowie, moi znajomi,
      ostatnio koleżanka.pozdrawiam cieplutko
      • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 28.12.06, 01:19
        super przykład
        gratuluję
        córa nawróciła rodzinke smile

        a te szykany - bo oficjalnie przyznawałaś sie do niemięsności ?
        żeby nie mieć takich problemów polecam oficjalnie podawać wersje o uczuleniach itp.
        pełno tego teraz więc nikt sie nie dziwi - a dziecku dają spokój i nie zmuszają
        do zbiorowego stołowania sie
    • domek2004 Re: Wegetarianin od małego 27.12.06, 01:09
      a ja slyszalam teorie, ze wegetarianizm nie w tym, ale dopiero w nastepnych
      pokoleniach moze sie odbic skutkami negatywnymi, ale nie testowalam na wlasnej
      skorze, wiec sie nie wypowiadam
      sama nie jem czesto miesa, i nigdy za nim nie przepadalam, a juz szczegolnie za
      tlustym typu golonka, na szczescie nikt mnie nigdy nie zmuszal, i teraz
      najbardziej mi smakuje wtedy, kiedy jem, bo organizm sam sie o nie upomina, tak
      samo jest z mlekiem, jogurtami (ogolnie nabialem) - pije mleko, kiedy mam na
      nie ochote, bo dla mnie tzn., ze organizm potrzebuje wapnia, menu mam nie jakos
      super urozmaicone, bo nigdy gotowaniem sie nie pasjonowalam,
      po prostu nie kazdemu sluzy mieso, i nie powinien sie zmuszac
      organizm sam wie najlepiej, czego najbardziej potrzebuje i co mu sluzy,
      a zlota zasada w moim mniemaniu to UMIAR - WE WSZYSTKIM
      • tea-sci Re: Wegetarianin od małego 27.12.06, 12:35
        a ja slyszalem ze po 456 latach jurek zmienia sie w kaczynksiego..myslisz ze to mozliwe? nic mnie nie wkurza bardziej jak debilizm "myslacych". A kto to niby wie?ktos od kilku pokolen prowadzi stale badania nad vege czy jak?
      • 1410_tenrok to nie teoria 27.12.06, 23:45
        okołu 15 lat temu rodzicom, zaprzysiegłym wegetarianom, zmarło dziecko w wieku
        15 lat. Badania patologiczne wykazały, że przyczyną był wegetarianizm. Sąd
        skazał oboje rodziców na kare wiezienia za doprowadznie dziecka do smierci.
        Rzecz miała miejsce w Szwajcarii i na pewno mozna informacje o tym znalezc w
        necie.
        • misiu-1 Re: to nie teoria 28.12.06, 01:04
          Daleko szukać nie trzeba:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=27234730&a=28172542
          • drzejms-buond Re: to nie teoria 28.12.06, 10:45
            misiu-1 napisał:

            > Daleko szukać nie trzeba:
            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=27234730&a=28172542


            Misiek, jak widzę nie daje za wygraną?
            tyle lat w służbie przemysłu mięsnego...no,no...
            ale czego te twoje linki dowodzą?
            ze wegetarianizm jest ZŁY czy tego,
            ze wyżej wymienieni byli po prostu GŁUPI?

            ej, misiek,misiek...
            jesteś dla mnie wzorem niedoscigłym,
            giertychem wegetarianizmu polskiego
            fenomenem gazetowego forum
            - gdziekolwiek sie pojawisz, juz po dwóch twoich wpisach
            ludzie maja cie dosyć!
            długo się zastanawiałem skad sie to bierze?
            ty nie wygłaszasz swoich opinii ,
            ty cały czas próbujesz, nawet nie przekonać ,
            ale zmuszać innych do tego by myśleli tak jak ty...
            lubisz to, nie?
            dzięki swojej kontrowersyjności mozesz zwrócić na siebie uwagę(?)
            oto ja światły pośród głupiego narodu!
            tylko...
            po co?
            aż tak bardzo czujesz się samotny?
            bidulko ty nasza mięsożerna...

            >>>żryj i daj żreć innym!<<<
            • misiu-1 Re: to nie teoria 28.12.06, 14:32
              drzejms-buond napisał:

              > Misiek, jak widzę nie daje za wygraną?
              > tyle lat w służbie przemysłu mięsnego...no,no...

              Argumentacja, że tylko siąść i płakać. Każdy, kto się sprzeciwi wegetarianom
              ten w służbie przemysłu mięsnego? A komu się nie podobają ograniczenia ruchu
              samochodów osobowych w mieście - ten w służbie przemysłu motoryzacyjnego, kto
              protestuje przeciwko irańskiemu progamowi jądrowemu - ten na żołdzie Izraela
              itd. A Ty w czyjej służbie jesteś? KGB, czy przemysłu sojowego?

              > ale czego te twoje linki dowodzą?
              > ze wegetarianizm jest ZŁY czy tego,
              > ze wyżej wymienieni byli po prostu GŁUPI?

              Te linki dowodzą, że takich przypadków, jak wspomniany wcześniej, było więcej.
              Dowodzą, że weganizm jest ryzykowny dla zdrowia, a traktowany fanatycznie
              zagraża bezpośrednio życiu.

              > ej, misiek,misiek...
              > jesteś dla mnie wzorem niedoscigłym,
              > giertychem wegetarianizmu polskiego
              > fenomenem gazetowego forum
              > - gdziekolwiek sie pojawisz, juz po dwóch twoich wpisach
              > ludzie maja cie dosyć!

              To nie twoja sprawa. Ja takich, jak ty, mam dosyć już po pierwszym wpisie. Co z
              tego?

              > długo się zastanawiałem skad sie to bierze?
              > ty nie wygłaszasz swoich opinii ,
              > ty cały czas próbujesz, nawet nie przekonać ,
              > ale zmuszać innych do tego by myśleli tak jak ty...
              > lubisz to, nie?

              Ot i trafiłeś w dziesiątkę. Przez cały czas próbuję zmuszać innych do myślenia.
              Niektórzy bardzo tego nie lubią. Pewnie to dla nich bolesne.

              > dzięki swojej kontrowersyjności mozesz zwrócić na siebie uwagę(?)
              > oto ja światły pośród głupiego narodu!
              > tylko...
              > po co?
              > aż tak bardzo czujesz się samotny?
              > bidulko ty nasza mięsożerna...

              Masz coś do powiedzenia na temat wegetarianizmu? Jak masz, to pisz, a jak nie,
              to oszczędź innym swojego jałowego towarzystwa.

              > >>>żryj i daj żreć innym!<<<

              Właśnie o to się upominam. Żeby wegusie żarli sobie swoją trawę i dali
              spokojnie jeść innym to, co tamci chcą.
              • rd1993 Re: to nie teoria 28.12.06, 15:52
                może mądrzej byłoby gdybyś nie ZMUSZAŁ a raczej zachęcał do myślenia
                Twój sposób prowadzenia rozmowy jest bardzo agresyny misiek
                i zdradza zes zakompleksiony na maxa
                a niezgoda z Twoją argumentacją to propaganda i manipulacja

                • misiu-1 Re: to nie teoria 28.12.06, 15:59
                  rd1993 napisała:

                  > może mądrzej byłoby gdybyś nie ZMUSZAŁ a raczej zachęcał do myślenia

                  To przecież typowa hiperbola. Nie stoję nad tobą z pistoletem, ani żadnej innej
                  przemocy nie używam. "Zmuszać do myślenia" to typowy, potoczny związek
                  frazeologiczny, nie mający jednakowoż nic wspólnego z literalnym zmuszaniem.

                  > Twój sposób prowadzenia rozmowy jest bardzo agresyny misiek
                  > i zdradza zes zakompleksiony na maxa
                  > a niezgoda z Twoją argumentacją to propaganda i manipulacja

                  Wytłumaczyłem, co nazywam manipulacją i dlaczego. Szkoda, że nadal nie
                  rozumiesz. Najwyraźniej ciebie nie udało się zmusić.
                  • rd1993 Re: to nie teoria 28.12.06, 16:57
                    zmuszanie jest właśnie przemocą
                    ale po pewnym poznaniu Twojej osoby - nie dziwi że Cie to nie razi
                    • misiu-1 Re: to nie teoria 28.12.06, 17:04
                      rd1993 napisała:

                      > zmuszanie jest właśnie przemocą

                      "Zmuszanie do myślenia" nie jest przemocą, choć osobom, które myślenie boli,
                      może się tak wydawać.

                      > ale po pewnym poznaniu Twojej osoby - nie dziwi że Cie to nie razi

                      Nie razi mnie to, ponieważ uważam, że myślenie jest obowiązkiem, nomen-omen,
                      Homo Sapiens.
        • rd1993 Re: to nie teoria 28.12.06, 01:59
          ale też przykład...
          JEDEN i to 15 LAT TEMU...
          a ile TERAZ otyłych dzieci ?
          które na bank przedwcześnie będą cierpieć na całe listy chorób???
          a otyłość to tylko maleńki przykład niezliczonych chorób u dzieci z powodu
          zaniedbań również żywieniowych
          ale rozumiem że to wina wegetarianizmu!
          • misiu-1 Re: to nie teoria 28.12.06, 02:18
            A te kilka przykładów, które podałem? Wszystkie i tak nie trafiają do prasy.
            Otyłość wśród dzieci nie jest spowodowana jedzeniem mięsa, ponieważ mięso nie
            należy do produktów tuczących. Otyłość jest wywołana spożywaniem "śmieciowego
            jedzenia", pochodzenia głównie roślinnego. Tam są kalorie.
            • ggigus tak, smieciowy hamburger jest w 100% roslinny 28.12.06, 02:20

              • misiu-1 Re: tak, smieciowy hamburger jest w 100% roslinny 28.12.06, 18:27
                Śmieciowy hamburger jest, biorąc pod uwagę liczbę kalorii, w jakichś 75%
                roślinny.
                • ggigus nie rozumiem, co maja kalorie do skaldu h. 29.12.06, 16:29

                  • misiu-1 Re: nie rozumiem, co maja kalorie do skaldu h. 29.12.06, 16:59
                    Może wylicz na paluszkach wszystkie te rzeczy, które rozumiesz, żeby było
                    wiadomo, kiedy nie trzeba Ci tłumaczyć. smile
                    • ggigus po prostu wytlumacz, co masz na mysli, to prostsze 29.12.06, 17:26

                      • misiu-1 Re: po prostu wytlumacz, co masz na mysli, to pro 29.12.06, 18:27
                        Tłumaczę: napisałaś z sarkazmem o 100% roślinnym hamburgerze. Hamburger nie
                        jest ani w 100% roślinny, ani w 100% zwierzęcy. Żeby określić, w jakiej części
                        produkt jest zwierzęcy, a w jakiej roślinny trzeba przyjąć jakieś kryterium.
                        Najsensowniejszym z punktu widzenia podstawowych potrzeb ludzkiego organizmu
                        jest kryterium kaloryczne, tzn. okreslenie, jaka część wartości energetycznej
                        pozywienia pochodzi ze źródeł zwierzęcych, a jaka ze źródeł roślinnych. W
                        typowym McDonalds-owym hamburgerze część roślinna to ok. 75% kalorii.
                        Wszystko jasne, czy coś jeszcze wytłumaczyć? Na przykład co to jest kaloria?
                        • ggigus aha, juz rozumiem 29.12.06, 23:29
                          ale kalorycznie patrzac, w hamburgerze z salata, dominuje hambuger, nieprawdaz?
                          no chyba ze listek salaty i pomidorka kawalek

                          a skad wiesz, co jedza dzieci cierpiace na otylosc, ze z taka pasja piszesz o
                          prod. roslinnych, prowadzacych do otylosci?
                          • misiu-1 Re: aha, juz rozumiem 30.12.06, 00:31
                            ggigus napisała:

                            > ale kalorycznie patrzac, w hamburgerze z salata, dominuje hambuger,
                            > nieprawdaz? no chyba ze listek salaty i pomidorka kawalek

                            Nieprawdaż. Wyraźnie chyba napisałem o 75% ze źródeł roślinnych, więc jak 25%
                            ma dominować nad 75%? W hamburgerze kalorycznie dominuje buła z majonezem.

                            > a skad wiesz, co jedza dzieci cierpiace na otylosc, ze z taka pasja piszesz o
                            > prod. roslinnych, prowadzacych do otylosci?

                            Pisałem o tym już wielokrotnie. W ciągu ostatnich dziesięcioleci, kiedy
                            rozpoczęła sie epidemia otyłości w Stanach, spożycie produktów zwierzęcych
                            zmieniło się w pomijanie małym stopniu. Wzrosło za to poważnie spożycie
                            żywności roślinnej - o ok. 900kcal dziennie na głowę.
                            Że dzieciaki obżerają się czipsami, słodyczami czy wspomnianymi wyżej
                            hamburgerami i popijają to Coca-Colą albo Pepsi to akurat nie żadna tajemnica.
                            • rd1993 Re: aha, juz rozumiem 30.12.06, 01:29
                              i do tych fast foodowców należą według Ciebie właśnie wegetarianie ?
                              • misiu-1 Re: aha, juz rozumiem 30.12.06, 01:43
                                Nie rozumiesz tego, co czytasz? Rozmiawiamy o przyczynach epidemii otyłości w
                                odniesieniu do pochodzenia produktów żywnościowych. Kto nalezy do konsumentów
                                fast-foodów jest tu bez znaczenia.
                                • ggigus misiu1, twoj ton jest fatalny, wiem, o czym tak 31.12.06, 14:02
                                  chetnie piszesz
                                  ale skad wiesz, ze dzieci cierpia na otylosc glownie od produktow roslinnych, no
                                  skad,?
                                  • misiu-1 Re: misiu1, twoj ton jest fatalny, wiem, o czym t 31.12.06, 14:29
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=51944805&a=52051938
                                    • ggigus brak ci argumentow? skad wiesz, co jedza otyle 31.12.06, 20:55
                                      dzieci, ze piszesz o prod. roslinnych, skarbie?
                        • rd1993 Re: po prostu wytlumacz, co masz na mysli, to pro 30.12.06, 00:25
                          ojojoj
                          >>Najsensowniejszym z punktu widzenia podstawowych potrzeb ludzkiego organizmu
                          jest kryterium kaloryczne

                          jesteś pewny że najsensowniejszą potrzebą ludzkiego organizmu jest właśnie
                          KALORIA ???
                          nono... jestem pod wrażeniem
                          najtrudniej dyskutuje sie z osobami które bezczelnie wypowiadają sie na tematy o
                          których nie mają pojęcia....
                          • misiu-1 Re: po prostu wytlumacz, co masz na mysli, to pro 30.12.06, 00:40
                            rd1993 napisała:

                            > jesteś pewny że najsensowniejszą potrzebą ludzkiego organizmu jest właśnie
                            > KALORIA ???

                            Nie umiesz czytać. Napisałem, że sposób podziału jest
                            najsensowniejszy. "Kaloria" czyli wartość energetyczna pożywienia, jest za to
                            podstawową potrzebą ludzkiego organizmu, w kontekście otyłości szczególnie
                            istotną. Masz inne zdanie na ten temat? To czekamy na rozwinięcie tematu i
                            wyjaśnienie, gdzie w tym rozumowaniu tkwi błąd.

                            > nono... jestem pod wrażeniem
                            > najtrudniej dyskutuje sie z osobami które bezczelnie wypowiadają sie na
                            > tematy o których nie mają pojęcia....

                            Masz racje, dlatego rozmowa z Tobą do łatwych nie należy. Popisujesz się swoją
                            ignorancją, zamiast rzeczowej argumentacji wolisz wycieczki osobiste, a kiedy
                            Cię przycisnąć jakimś konkretnym pytaniem, wtedy dziwnym trafem nagle
                            przechodzi ci ochota na rozmowę. Nie odbiegasz poziomem od innych wegusiów,
                            których przewinęło się już przez to forum wielu.
                            • rd1993 Re: po prostu wytlumacz, co masz na mysli, to pro 30.12.06, 01:26
                              po pierwsze - ARGUMENTY do Ciebie nie trafiają
                              i to nawet nie kwestia że Cie nie przekonują
                              ale NIE CHCESZ ich przyjąć - przekształcasz , przeinaczasz
                              wmawiasz że sie powiedziało coś czego sie NIE POWIEDZIAŁO
                              po drugie - zwykle Twoje argumenty są tak głupie że nawet trudno z nimi polemizować
                              bo są jakbyś sie urwał z choinki,
                              ciągle przytaczasz skrajne przykłady które z wegetarianami nie mają wiele wspólnego
                              całokształt Twojej fanatycznej krucjaty przeciwko wege dyskfalifikuje Cie jako
                              poważnego rozmówce

                              ot co
                              • misiu-1 Re: po prostu wytlumacz, co masz na mysli, to pro 30.12.06, 01:40
                                rd1993 napisała:

                                > po pierwsze - ARGUMENTY do Ciebie nie trafiają
                                > i to nawet nie kwestia że Cie nie przekonują
                                > ale NIE CHCESZ ich przyjąć - przekształcasz , przeinaczasz
                                > wmawiasz że sie powiedziało coś czego sie NIE POWIEDZIAŁO
                                > po drugie - zwykle Twoje argumenty są tak głupie że nawet trudno z nimi polemi
                                > zować bo są jakbyś sie urwał z choinki,
                                > ciągle przytaczasz skrajne przykłady które z wegetarianami nie mają wiele
                                > wspólnego całokształt Twojej fanatycznej krucjaty przeciwko wege
                                > dyskfalifikuje Cie jako poważnego rozmówce
                                > ot co

                                Co to za bełkot? Usiłowanie wykręcenia się od odpowiedzi przez zalanie potokiem
                                pustosłowia i absurdalnych zarzutów?
                                Masz jakieś kometarze na temat uznania kalorii za najistotniejszy czynnik
                                podziału na żrodła pochodzenia produktu spożywczego w kontekście otyłości, czy
                                nie masz?
                                • rd1993 Re: po prostu wytlumacz, co masz na mysli, to pro 30.12.06, 02:25
                                  właśnie o tym mówiłam juz kilka razy...

                                  każdy niewygodny ARGUMENT bedzie dla Ciebie tylko bełkotem, pustosłowiem i
                                  absurdalnym zarzutem

                                  jakbyś chciał wyjść ze swojego OGRANICZENIA - spojżałbyś na problem szerzej
                                  • misiu-1 Re: po prostu wytlumacz, co masz na mysli, to pro 30.12.06, 08:20
                                    rd1993 napisała:

                                    > właśnie o tym mówiłam juz kilka razy...
                                    > każdy niewygodny ARGUMENT bedzie dla Ciebie tylko bełkotem, pustosłowiem i
                                    > absurdalnym zarzutem
                                    > jakbyś chciał wyjść ze swojego OGRANICZENIA - spojżałbyś na problem szerzej

                                    Bo na razie każdy twój zarzut jest pustym jak wydmuszka bełkotem. Ot na
                                    przykład teraz nie mogę się doczekać na rozwinięcie myśli wyrażonej parę postów
                                    wyżej, gdzie tak "trudno ci sie dyskutowało z osobami, które bezczelnie
                                    wypowiadają sie na tematy o których nie mają pojęcia...."
                                    No to czekam, kiedy mi wykażesz, że nie mam pojęcia o temacie, na który się
                                    wypowiadam. Czekam na twoje wyjaśnienia, o czym to nie mam pojęcia, bezczelnie
                                    uznając kalorie za najistotniejszy czynnik podziału na żrodła pochodzenia
                                    produktu spożywczego w kontekście otyłości. Doczekam się wreszcie, czy też
                                    odpowiedzią będzie kolejne pustosłowie?
                                    • rd1993 Re: po prostu wytlumacz, co masz na mysli, to pro 30.12.06, 13:40
                                      żeby mieć POJĘCIE o czym mówisz musiałbyś troche (przynajmniej)
                                      popraktykować
                                      bazujesz na googlowej teorii i poradnikach dla nastolatek z lat 80 - to za mało
                                      żeby dyskutować o wegetarianiźmie
                                      całokształ Twoich wypowiedzi demskuje Twoje całkowicie blade pojęcie nie tylko o
                                      wege ale i zdrowiu jako takim
                                      • misiu-1 Re: po prostu wytlumacz, co masz na mysli, to pro 30.12.06, 14:29
                                        rd1993 napisała:

                                        > żeby mieć POJĘCIE o czym mówisz musiałbyś troche (przynajmniej)
                                        > popraktykować
                                        > bazujesz na googlowej teorii i poradnikach dla nastolatek z lat 80 - to za
                                        > mało żeby dyskutować o wegetarianiźmie
                                        > całokształ Twoich wypowiedzi demskuje Twoje całkowicie blade pojęcie nie
                                        > tylko o wege ale i zdrowiu jako takim

                                        Bla, bla, bla. Tak właśnie mnyślałem, że odpowiedzią będzie kolejny bełkot i
                                        żadnych konkretów. Żałosne. Nie potrafisz nic poza powtarzaniem jak katarynka,
                                        że nie mam o niczym pojęcia, choć nie potrafisz wskazać o co właściwie chodzi.
                                        Powtarzam pytanie: o czym to nie mam pojęcia, bezczelnie uznając kalorie za
                                        najistotniejszy czynnik podziału na żrodła pochodzenia produktu spożywczego w
                                        kontekście otyłości?
                    • rd1993 Re: nie rozumiem, co maja kalorie do skaldu h. 30.12.06, 00:19
                      michu jak zwykle dał popis swej zawiłej logiki
                      • misiu-1 Re: nie rozumiem, co maja kalorie do skaldu h. 30.12.06, 00:42
                        Zapewniam Cię, że zawiła jest ona tylko dla przeciętnego, forumowego
                        wegetarianina, nie mającego nadmiaru inteligencji na sprzedaż.
                        • rd1993 Re: nie rozumiem, co maja kalorie do skaldu h. 30.12.06, 01:19
                          wiem-widzie że jesteś wyznawcą INTELIGENCJI
                          ale ona mój drogi zaprowadziła Cie w kozi róg
                          bo nie używasz już niczego innego co powinno iść w parze z inteligencją
                          • misiu-1 Re: nie rozumiem, co maja kalorie do skaldu h. 30.12.06, 01:48
                            rd1993 napisała:

                            > wiem-widzie że jesteś wyznawcą INTELIGENCJI

                            Co to znaczy "wyznawcą inteligencji"? Jestem wyznawcą POGLĄDU, że w dyskusji
                            inteligencja bardzo się przydaje.

                            > ale ona mój drogi zaprowadziła Cie w kozi róg
                            > bo nie używasz już niczego innego co powinno iść w parze z inteligencją

                            W takim razie oboje mamy coś nie do pary.
            • rd1993 Re: to nie teoria 28.12.06, 02:33
              Otyłość jest wywołana spożywaniem "śmieciowego
              > jedzenia", pochodzenia głównie roślinnego. Tam są kalorie.
              >
              rozumiem że koniecznie chcesz uspokoić sumienie że zabijasz
              ale
              no wiesz z tym śmieciowym że niby rośliny to ... przesadziłeś...
              a że kaloryczne - tak - pewnie - ale i wartościowe, odżywcze
              dlatego małe ilości wystarczają

              • misiu-1 Re: to nie teoria 28.12.06, 07:46
                rd1993 napisała:

                > rozumiem że koniecznie chcesz uspokoić sumienie że zabijasz
                > ale

                Nie potrzebuję niczego uspokajać. Co najwyżej tych, w których Twoja manipulacja
                mogła wywołać zaniepokojenie. A tak w ogóle, to co ma do tego sumienie?
                Rozmawiamy o otyłości, a nie o sumieniu.

                > no wiesz z tym śmieciowym że niby rośliny to ... przesadziłeś...
                > a że kaloryczne - tak - pewnie - ale i wartościowe, odżywcze
                > dlatego małe ilości wystarczają

                Czipsy, słodycze, coca-cola, buły z białej mąki - jakież to wszystko odżywcze i
                pełnowartościowe.
                • rd1993 Re: to nie teoria 28.12.06, 14:33
                  rozumiem że mądre argumenty dla Ciebie misiek będą tylko manipulacją i propagandą
                  nie masz czasem manii prześladowczej ?
                  śnią Ci sie już po nocach wegetarianie - atakujący z marchewką w ręku ?

                  życze więcej ludzkiego serca od rozumu smile
                  • misiu-1 Re: to nie teoria 28.12.06, 14:56
                    rd1993 napisała:

                    > rozumiem że mądre argumenty dla Ciebie misiek będą tylko manipulacją i
                    > propagandą

                    Wytłumaczyłem, na czym polega twoja nieudolna manipulacja. Jeśli tego nie
                    pojmujesz, to widać masz niedobory DHA. W rozmowie na temat zdrowia argumenty
                    traktujące o sumieniu nie są mądre, bo nie dotyczą tematu.

                    > nie masz czasem manii prześladowczej?
                    > śnią Ci sie już po nocach wegetarianie - atakujący z marchewką w ręku ?

                    To ma być kolejny przykład tej twojej "mądrej" argumentacji? A może tobie śnią
                    się po nocach żądni krwi mięsożercy z nożem w zębach?

                    > życze więcej ludzkiego serca od rozumu smile

                    A ja przeciwnie - życzę ci więcej rozumu.
                    • rd1993 Re: to nie teoria 28.12.06, 15:46
                      no tak - typowe dla frustrata

                      zignorować co niewygodne, przekształcić cudzą myśl, a na koniec
                      najlepiej zrobić z rozmówcy bezmózga


                      • misiu-1 Re: to nie teoria 28.12.06, 16:20
                        rd1993 napisała:

                        > no tak - typowe dla frustrata
                        > zignorować co niewygodne, przekształcić cudzą myśl

                        Skoro sama postawiłaś sobie diagnozę, to pewnie i lekarstwo też sobie jakieś
                        przepiszesz?
                        • rd1993 Re: to nie teoria 28.12.06, 16:59
                          odbijanie piłeczki - tylko tak potrafisz ?
                          • misiu-1 Re: to nie teoria 28.12.06, 17:07
                            Potrafię znacznie więcej, ale czym mam odpowiadać na argumenty ad personam?
                            Używaj rzeczowej argumentacji, odnoszącej się do tematu, a piłeczka nie wpadnie
                            Ci w oko.
                            • rd1993 Re: to nie teoria 28.12.06, 17:28
                              misiek nie ma sensu z Tobą gadać
                              boś Ty zacietrzewiony na maxa i NIE CHCESZ słuchac argumentów
                              a jak niewygodne to je przekształcasz i sie bezsensu upierasz
                              co bardzo zdradza Twój toporny tok myślenia
                              • misiu-1 Re: to nie teoria 28.12.06, 17:54
                                Ja chciałbym czytać tylko argumenty. Niestety, uparłaś się żadnego nie użyć i
                                od jakiegos czasu udaje Ci się to koncertowo.
                                Masz coś do powiedzenia na temat, czy nie masz?
    • middoo Moje zycie bez kotleta byloby smutne... 27.12.06, 10:34
      ... nie wyobrazam sobie bez niego zycia. Do tego poledwiczki. Kroisz w
      plasterki, obtaczasz w mace i na patelnie wszystko trwa 10 min...

      PS. Ostatnio bylem w restauracji wegetarianskiej... ble... czulem sie zapchany,
      a nie najedzony.
      • rd1993 Re: Moje zycie bez kotleta byloby smutne... 28.12.06, 02:02
        no faktycznie argument ZA mięsnym żywieniem dzieci....
    • util Lekarz miesza - co za ignorant!!! 27.12.06, 11:58
      Co to za brednie o semiwegetarianach, którzy spożywają tłuszcze zwierzece albo
      wege, którzy jedzą ryby!? Czy on ma choć blade pojęcie co oznacza
      wegetarianizm?! Nie można być wege i wpieprzać ryby! Tyle to laik może
      wiedzieć, a nie lekarz! Co za porażka...
      • bieta1 Re: Lekarz miesza - co za ignorant!!! 27.12.06, 16:17
        Może Wikipedia nie jest dla niektórych autorytatywna, ale warto poczytać, co
        tam napisane na temat wegetarianizmu.
        Uważam, że jest to w 100% słuszne.

        pl.wikipedia.org/wiki/Wegetarianizm
        I konkretnie na temat semiwegetarianizmu:
        pl.wikipedia.org/wiki/Semiwegetarianizm
        • wegelandia Re: Lekarz miesza - co za ignorant!!! 31.12.06, 18:03
          bieta1 napisała:

          > Może Wikipedia nie jest dla niektórych autorytatywna, ale warto poczytać, co
          > tam napisane na temat wegetarianizmu.
          > Uważam, że jest to w 100% słuszne.


          Ja tez tak uwazam. Kliknalem oba adresy i znalazlem tam to, o czym tutaj od
          dluzszego czasu pisze i pisze, czyli: "Semiwegetarianizm (semi - łac. pół) -
          dieta niesłusznie uznawana za odmianę wegetarianizmu...". I jakby grochem o
          sciane!
          W tym wypadku polecam Wikipedie! Sa tam rowniez odnosniki do stron... uwazanych
          za wegetarianskie.
      • rd1993 Re: Lekarz miesza - co za ignorant!!! 28.12.06, 02:05
        no właśnie, skoro nawet lekarz wygłasza takie bzdury to nie dziwić sie potem w
        restauracjach że na prośbe o polecenie czegoś wegetariańskiego dostaje spis
        rybnych potraw (fuj)
        • listekklonu Re: Lekarz miesza - co za ignorant!!! 28.12.06, 07:56
          Mnie kiedyś w restauracji w Zakopanem próbowano przekonać, że sałatka z szynką
          jest wegetariańska, bo szynka to nie mięso...
          • wegelandia Re: Lekarz miesza - co za ignorant!!! 31.12.06, 18:07
            listekklonu napisała:

            > Mnie kiedyś w restauracji w Zakopanem próbowano przekonać, że sałatka z szynką
            > jest wegetariańska, bo szynka to nie mięso...

            Tak, taki jest poziom wiedzy! Omijac takie miejsca! Kupic cos prostego w
            sklepie i zjesc w parku na lawce - duzo lepiej! A jesli jestes weganinem, to
            uwazaj nawet w "Green Way" - im tez nie mozna ufac. Trzeba pytac po kilka razy
            (choc oczywiscie lepiej tam, niz gdzie indziej!).
            • rd1993 Re: Lekarz miesza - co za ignorant!!! 04.01.07, 01:02
              wegelandio
              czy możesz wysłać mi na poczte jakiegoś swojego NIEgazetowego maila ?
              wysłane maile do Ciebie na wegelandia@gazeta.pl wracają sie

              pozdrawiam wink
    • camel_3d a co z gorylami?? 27.12.06, 12:30
      goryle tez nie jedza miesa.odzywiaja sie glwonie roslinami i woda...
      a jednak sa wielkie i umiesnione...
      hmm..wiec czemz dzieci i ludzie nie jedzacy miasa lub weganie nie moga byc
      zdrowi?
      • wegelandia Re: a co z gorylami?? 01.01.07, 20:13
        camel_3d napisał:

        > goryle tez nie jedza miesa.odzywiaja sie glwonie roslinami i woda...
        > a jednak sa wielkie i umiesnione...
        > hmm..wiec czemz dzieci i ludzie nie jedzacy miasa lub weganie nie moga byc
        > zdrowi?

        Twoja wypowiedz jest i prosta i dobitna - poparta konkretnym przykladem, jakze
        trafnym. Nie tylko, ze goryle sa weganami ale jeszcze frutarianami i oczywiscie
        witarianami, jak wszystkie inne zwierzeta w naturze!
        To dopiero jest argument, nieprawdaz?
        A konie, slonie i inne zwierzeta - to przyklady mocy i wytrzymalosci znane juz
        przez przedszkolakow. Zauwaz, ze tylko zwierzeta wegetarianskie pracuja
        fizycznie dla czlowieka (no, procz psich zaprzegow, ale i psy maja sie znacznie
        lepiej gdy sa na diecie wegetarianskiej, podobnie i inne zwierzeta ogolnie
        uznane za drapiezne!). To kolejny argument za weganizmem.
        • misiu-1 Re: a co z gorylami?? 02.01.07, 18:54
          wegelandia napisał:

          > Twoja wypowiedz jest i prosta i dobitna - poparta konkretnym przykladem,
          > jakze trafnym. Nie tylko, ze goryle sa weganami ale jeszcze frutarianami i
          > oczywiscie witarianami

          Część tak, ale bynajmniej nie wszystkie:
          www.buschgardens.org/animal-info/info-books/gorilla/diet.htm
          > jak wszystkie inne zwierzeta w naturze!

          Na przykład sęp. Witarianin co sie zowie.

          > A konie, slonie i inne zwierzeta - to przyklady mocy i wytrzymalosci znane
          > juz przez przedszkolakow. Zauwaz, ze tylko zwierzeta wegetarianskie pracuja
          > fizycznie dla czlowieka

          Za to u zwierząt drapieżnych możemy wykorzystywać ich inteligencję. Przykładem
          jest delfin.

          > (no, procz psich zaprzegow, ale i psy maja sie znacznie lepiej gdy sa na
          > diecie wegetarianskiej

          Same psy mają na ten temat inne zdanie. Zawsze, mając wybór, wybiorą mięso a
          nie sałatę. Dopiero jak się je oszuka, przygotowując roślinną, sztucznie
          aromatyzowaną paszę, będą ją jadły.

          > podobnie i inne zwierzeta ogolnie uznane za drapiezne!). To kolejny argument
          > za weganizmem.

          Na bezrybiu i rak ryba.
          • rd1993 Re: a co z gorylami?? 03.01.07, 19:19
            kolejny przykład jak BEZSENSU odpierać niewygodne
            rzeczowe i konkretne argumenty

            misiu-1 dostarcza nam tego coraz więcej...
            ale to ma swoje plusy!

            jest coraz poważniejszym DOWODEM szkodliwości mięsnej diety
            zniszczenia są TUTAJ zbyt poważne żeby mieć nadzieje na uleczenie...
            jednak z każdą kolejną wypowiedzią
            jako poważny dowód szkodliwości spożywania mięsa
            zachęca ludzi do wegetarianizmu wink


            • misiu-1 Re: a co z gorylami?? 03.01.07, 19:59
              rd1993 napisała:

              > kolejny przykład jak BEZSENSU odpierać niewygodne
              > rzeczowe i konkretne argumenty

              LOL
              I to goryl ma być tym "niewygodnym, rzeczowym i konkretnym argumentem" za
              wegetarianizmem? Jak się nie ma niczego lepszego, nada się i goryl. Zaczynam
              się domyślać, do kogo adresowane były reklamy z małpami w roli głównej, pod
              hasłem - "Bądź sobą, wybierz Pepsi". smile)))
              • ollaboga77 Re: a co z gorylami?? 03.01.07, 20:14
                Misiu nr 1 zastanawiam sie kiedy TY poświęcasz czas dzieciom i zadowalasz
                żonę? NIe ma Ci Ona za złe, że bardziej zabawiasz vegowiczów niż ją samą?

                Biedaczka, bo znalazła sobie Misia któremu jeśli się przeszkodzi to nie ma się
                wtedy życia ( vege muszą uważać by Misiu się nie wku..ł). Bo jakby się krurwił
                to niestety będzie rzeź niewiniątek wink
    • joanna997 Re: Wegetarianin od małego 27.12.06, 13:56
      Jedzenie lub niejedzenie mięsa nie ma znaczenia. Sam jestem od kilku lat
      jaroszem (jem ryby, nie jem mięsa) i nie widzę u siebie większych różnic między
      tymi okresami. No, może jestem teraz szczuplejszy. Mięso mi nigdy nie
      szkodziło, natomiast szkodzi mi kawa, słodycze i alkohol (a czasem lubię te
      używki w nadmiarze...). Dlaczego jestem jaroszem? Może to zabawne, ale kiedyś
      tak uwielbiałem steki, węgierskie tłuste kiełbaski, bockwursty, szyneczkę
      cygańską, że brakowało mi miejsca na zieleninę i owoce. Nie mogąc odnaleźć
      równowagi, postanowiłem zradykalizować zasady żywieniowe i nie jem mięsa w
      ogóle. Spoko. Gorzej było z zaprzestaniem picia kawy (po której miałem realne
      wysokie ciśnienie...).

      Jedzcie ludzie małe porcje, chudo, mało cukru, jak nie lubicie mięsa, to bez
      mięsa i do tego się ruszajcie.

      Ja chodzię na siłownię 3x w tygodniu i sądzę, że to nie wegetarianizm, ale
      połączenie diety z innymi czynnikami jest miarą zdrowego stylu życia.

      Na koniec ciekawa obserwacja. Już będąc jaroszem zobserwowałem u siebie większą
      empatię w stosunku do uboju zwierząt. Natomiast nie mogę przekonać jeszcze żony
      i dzieci - może kiedyś.. smile
      • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 28.12.06, 02:09
        w zasadzie sie zgadzam i popieram
        ale widzisz ta empatia o której mówisz że z czasem przychodzi dopiero,
        u niektórych (np. ja smile ) od niej właśnie sie zaczęło
        • wegelandia Re: Wegetarianin od małego 31.12.06, 17:32
          rd1993 napisała:

          > w zasadzie sie zgadzam i popieram
          > ale widzisz ta empatia o której mówisz że z czasem przychodzi dopiero,
          > u niektórych (np. ja smile ) od niej właśnie sie zaczęło

          To tak jak u mnie. I to jest najwlasciwsza motywacja (nie umniejszajac
          pozostalym! Pozostale to niejako premia, dodatek). Pozniej dopiero doszla
          swiadomosc korzysci zdrowotnych wlasnie. Jeszcze pozniej wplyw mojej wege-diety
          na stan swiata - zapobieganie glodowi, aspekt ekologiczny, uswiadomienie sobie
          faktu, iz globalne ocieplenie czy katastrofy naturalne (moze z wyjatkiem
          trzesien ziemi) jest skutkiem rowniez naszych nawykow zywieniowych.
          • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 31.12.06, 17:45
            wegelandia napisał:

            > Jeszcze pozniej wplyw mojej wege-diety na stan swiata - zapobieganie glodowi

            Jak widać, łgarstwa wege-propagandy są jak ich protoplasta Lenin - wiecznie
            żywe. smile))
            Wegetarianizm nie zapobiega głodowi na świecie. Wręcz przeciwnie - może ten
            głód jeszcze potęgować.
            • wegelandia Re: Wegetarianin od małego 31.12.06, 18:20

              Jeszcze pozniej wplyw mojej wege-diety na stan swiata - zapobieganie glod
              > owi
              >
              > Jak widać, łgarstwa wege-propagandy są jak ich protoplasta Lenin - wiecznie
              > żywe. smile))

              Nie. Wasze - owszem. A jak czegos nie wiesz, to nie nazywaj tego klamstwem, a
              raczej spytaj to moze sie czegos jeszcze dowiesz. A tak, to zamykasz sobie
              furtke na samym poczatku. Takie podejscie do informacji swiadczy o tym, ze nie
              ma co z toba rozprawiac, bo i tak tego nie zrozumiesz. Lepiej idz na jakas
              sztubacka imprezke i sie zalej do nieprzytomnego, bo to wyjdzie ci znacznie
              lepiej, niz zabieranie glosu na forum.

              > Wegetarianizm nie zapobiega głodowi na świecie. Wręcz przeciwnie - może ten
              > głód jeszcze potęgować.

              Ty mi uzasadnij swoje, a ja tobie moje, OK?
              Na brak wiedzy mozna reagowac podaniem wiedzy, ale jak reagowac na oczywista
              glupote i ignorancje? Szkoda czasu! nie przeszkadzaj ludziom!
              • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 31.12.06, 18:39
                wegelandia napisał:

                > Nie. Wasze - owszem. A jak czegos nie wiesz, to nie nazywaj tego klamstwem, a
                > raczej spytaj to moze sie czegos jeszcze dowiesz.

                Źle trafiłeś. Wyjątkowo źle. Właśnie dlatego, że wiem, podtrzymuję, co
                napisałem - teza o zapobieganiu głodowi na świecie przez wegetarianizm jest
                kłamstwem. Jeśli twierdzisz inaczej - uzasadnij, w jaki sposób zapobiega.

                > A tak, to zamykasz sobie furtke na samym poczatku. Takie podejscie do
                > informacji swiadczy o tym, ze nie ma co z toba rozprawiac, bo i tak tego nie
                > zrozumiesz. Lepiej idz na jakas sztubacka imprezke i sie zalej do
                > nieprzytomnego, bo to wyjdzie ci znacznie lepiej, niz zabieranie glosu na
                > forum.

                Pudło. Nie zalewam się nigdy. Czekam na uzasadnienie twojej tezy.

                > Ty mi uzasadnij swoje, a ja tobie moje, OK?

                OK, wszystko dokumentnie uzasadnię. Napisz tylko, jaki jest wpływ
                wegetarianizmu na zmniejszanie głodu na świecie. Żebym miał sie do czego
                odnieść.

                > Na brak wiedzy mozna reagowac podaniem wiedzy, ale jak reagowac na oczywista
                > glupote i ignorancje? Szkoda czasu! nie przeszkadzaj ludziom!

                Właśnie dlatego zareagowałem tak, jak zareagowałem.
                • wegelandia Re: Wegetarianin od małego 01.01.07, 21:47
                  misiu-1 napisał:

                  > Źle trafiłeś. Wyjątkowo źle. Właśnie dlatego, że wiem, podtrzymuję, co
                  > napisałem - teza o zapobieganiu głodowi na świecie przez wegetarianizm jest
                  > kłamstwem. Jeśli twierdzisz inaczej - uzasadnij, w jaki sposób zapobiega.

                  Zle to ty trafiles. Wyjatkowo! Gdybys mial mozg, to chyba bez dluzszych
                  przemyslen i badan naukowych wiedzialbys skad bierze sie jedzenie. Jest to
                  material szkoly podst. i szlag mnie trafia, gdy tak oczywiste rzeczy (lancuch
                  pokarmowy) mam wyjasniac bandzie ignorantow! Wiec przepisz sobie to i powies
                  nad lozeczkiem, bys zapamietal. A teraz pelna UWAGA:
                  1. Najpierw slonko swieci na roslinki, ktore rosna i przyswajaja te energie
                  oraz skladniki zywnosciowe czerpane z podloza.(czy jak dotad wyrazam sie
                  zrozumiale?)
                  2. Roslinki sa konsumowane przez zwierzatka (przynajmniej w naturze, bo w
                  hodowlach przemyslowych jeszcze dodaja im do tego przemielone inne zwierzeta,
                  ktore padly, odchody, smieci itp. wraz z antybiotykami, pestycydami i cala
                  lista innych "swinstw"), ktore dzieki temu rosna. Na zaledwie 1 kg przyrostu
                  masy ciala zuzywa sie (nie pamietam dokladnych liczb, jakkolwiek)
                  nieporownywalnie, chyba z kilkanascie razy, wiecej materialu roslinnego, wody,
                  energii, pracy ludzkiej, transportu itd.(jesli nie nadazasz, to powiedz, bede
                  pisal wolniej, dobrze?)
                  3. Potem kryminalisci, np. mordercy wypuszczeni z zakladow karnych, ktorzy nie
                  moga znalezc sobie pracy gdzie indziej, typu rzeznicy, czy mysliwi okrutnie je
                  morduja, przedtem jeszcze bawiac sie nimi okrutnie, straszac je, wywolujac u
                  nich nadmierne wytwarzanie adrenaliny, ktora potem zatruwa mieso (jeszcze
                  jak!). (Oczywiscie nie znaczy to, ze kazdy rzeznik jest bylym morderca w
                  ogolnym rozumieniu i te rzeczy czyni - tego nie twierdze!)
                  4. Potem cala machina przetworstwa i handlu doprowadza, nasaczone azotynem
                  sodowym dla atrakcyjnego koloru, przemielone, pokrojone w plasterki i jak tam
                  jeszcze "wyroby gotowe", ktore laduja na twoim talerzu. A tobie nawet mysl
                  najniklejsza nie zaswita o tym, skad sie to wzielo, jakim kosztem owych
                  zwierzat, czy szkodami w srodowisku naturalnym.

                  Wlasnie dla twojego plasterka szynki czy jakiejkolwiek postaci zwlok na twoim
                  talerzu wyrabuje sie i wypala lasy rownikowe, eroduje i wyjalawia glebe, ktora
                  nasacza sie srodkami hodowli roslin, ktore odkladaja sie w twoim cielsku, a
                  reszta splywa do rzek i dalej, powodujac zaburzenia ekosystemu. O ile dzialo
                  sie to na mala skale kiedys, tak dzis przyrost jest zatrwazajacy, bo i ludzi
                  przybywa (kilkakrotnie w ciagu zaledwie 2 pokolen!!), i przecietne spozycie
                  miesa i innych produktow zwierzecych na osobe sie zwieksza, zatem jest to
                  rachunek nie tyle mnozenia, co wrecz potegowania! Chwala zatem Bogu na
                  niebiesiech, ze 80 % ludzkosci jest na diecie niemal wegetarianskiej, bo gdyby
                  same tylko Indie i Chiny mialy taki standard zycia jak ci tlusci, leniwi i tepi
                  amerykanie, zracy zwloki do kazdego posilku i nie umiejacy sie poruszac inaczej
                  jak tylko samochodem (tu tez nie twierdze ze wszyscy, bo oczywiscie nie), to na
                  same zasoby naturalne dla tak wysokich wymagan potrzebna bylaby co najmniej
                  jeszcze jedna planeta Ziemia (tego tez ci w szkole nikt nie powiedzial, co nie?)

                  Co bylo do wykazania (w skrocie, wiec ewent. moge rozszerzyc jesli spytasz).
                  No, a teraz twoje...hm..."d-o-w-o-d-y" (sic!), slucham!


                  > Pudło. Nie zalewam się nigdy. Czekam na uzasadnienie twojej tezy.

                  Jesli masz slownik (chyba nie) to sprawdz znaczenie slowa teza. Potem daj mi
                  znac. A to, ze sie nie zalewasz to chwalebne i tak trzymaj. Ale glupot nie
                  pisz, dobra?! Jak dotad niemal w kazdej wypowiedzi (i nie jest to jedynie moje
                  spostrzezenie) sprawiasz wrazenie, ze tylko chcesz zamieszac. Fora tego typu
                  znane sa z obecnosci takich elementow jak ty, ktorzy postawili sobie za cel
                  tylko jatrzyc, a my siedzimy, przekonujemy, kontrargumentujemy i do niczego to
                  nie prowadzi. To jest pasozytnictwo, wiesz?


                  > > Ty mi uzasadnij swoje, a ja tobie moje, OK?

                  Czekam z niecierpliwoscia na twoje uzasdnienie (j.w.).



                  > OK, wszystko dokumentnie uzasadnię. Napisz tylko, jaki jest wpływ
                  > wegetarianizmu na zmniejszanie głodu na świecie. Żebym miał sie do czego
                  > odnieść.

                  Wykazalem powyzej jak wy przyczyniacie sie do wyrywania zasobow nat. dla
                  waszych zwierzat hodowlanych, przez co brak jest zywnosci dla ludzi (glodowanie
                  zwierzat oczywiscie cie nie interesuje, wiec nawet tego nie poruszam). My, jako
                  ze do tego sie nie przyczyniamy, zmniejszamy popyt na wiele zwierzat w ciagu
                  miesiaca. Przez co nie niszczymy Ziemi w tak wielkim stopniu jak wy.

                  Wystarczyloby, gdybys oderwal nos od kompa i zajal sie jakims kawalkiem ziemi i
                  probowal z nej przezyc. Szybko pojalbys (hm...?), ze padlbys z glodu chcac
                  wpierw z tego malutkiego kawalka ziemi utrzymac kilka(nascie, -dziesiat)
                  zwierzat, by je potem pozrec. Natomiast jadajac wylacznie rosliny zylbys w
                  obfitosci (i zdrowiu!). Nie gadka ale empiryczne poznanie, np. doswiadczenie,
                  wykazuje slusznosc teorii, wbrew temu, co niedouczeni doc.dorki twierdza!


                  "Szkoda czasu! nie przeszkadzaj ludziom!"
                  >
                  > Właśnie dlatego zareagowałem tak, jak zareagowałem.

                  Nie dlatego, misiu-1, ale dlatego ze masz nature "wsadzania szpili" - ot tak,
                  dla zabawy. Ponawiam zatem moj apel bys sie wycofal i nie przeszkadzal
                  powazniejszym dyskutantom i czekam tylko na twoj ..."dowod". Potem nie
                  zamierzam juz marnowac czasu na bezowocne spieranie sie z toba, bo mam jeszcze
                  inne sprawy w tym zyciu, niz tylko tracenie przez ciebie wzroku. Pa!
                  • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 02.01.07, 00:29
                    wegelandia napisał:

                    > Zle to ty trafiles. Wyjatkowo! Gdybys mial mozg, to chyba bez dluzszych
                    > przemyslen i badan naukowych wiedzialbys skad bierze sie jedzenie. Jest to
                    > material szkoly podst. i szlag mnie trafia, gdy tak oczywiste rzeczy (lancuch
                    > pokarmowy) mam wyjasniac bandzie ignorantow!

                    Który to już z kolei przykład twojej wege-"etyki"? Myślisz, że ten agresywny
                    ton zastąpi w czymś argumenty? Co to ma do kwestii głodu?

                    > 2. Roslinki sa konsumowane przez zwierzatka (przynajmniej w naturze, bo w
                    > hodowlach przemyslowych jeszcze dodaja im do tego przemielone inne zwierzeta,
                    > ktore padly, odchody, smieci itp. wraz z antybiotykami, pestycydami i cala
                    > lista innych "swinstw"), ktore dzieki temu rosna.

                    Nieprawda. Padnięte zwierzęta są utylizowane i wykorzystywane jako nawóz.
                    Antybiotyki podaje się zwierzętom z tych samych powodów, co ludziom, a i
                    pestycydy
                    zwierzęta zjadają w nie większej ilości, co ty na swoich warzywach.
                    Co to ma do kwestii głodu?

                    > Na zaledwie 1 kg przyrostu
                    > masy ciala zuzywa sie (nie pamietam dokladnych liczb, jakkolwiek)
                    > nieporownywalnie, chyba z kilkanascie razy, wiecej materialu roslinnego

                    Na kilogram przyrostu masy ciała zużywa się jakieś 2,5-3kg paszy w przypadku
                    trzody chlewnej, a ok.1,5kg w przypadku drobiu. Nie tak wiele, jak by Ci się
                    zdawało.
                    Jak to się ma do kwestii głodu?

                    > wody, energii, pracy ludzkiej, transportu itd.(jesli nie nadazasz, to
                    powiedz, bede
                    > pisal wolniej, dobrze?)

                    Każda produkcja wymaga wody, energii, pracy ludzkiej, transportu. Za to
                    wszystko płacą nabywcy wyprodukowanego towaru i dzięki temu gospodarka się
                    kręci, ludzie mają pracę, a państwo podatki. Co to ma wspólnego z głodem?

                    > 3. Potem kryminalisci, np. mordercy wypuszczeni z zakladow karnych, ktorzy
                    nie
                    > moga znalezc sobie pracy gdzie indziej, typu rzeznicy, czy mysliwi okrutnie
                    je
                    > mordują przedtem jeszcze bawiac sie nimi okrutnie

                    Ubliżasz ludziom, ale to, jak widać, cecha charakterystyczna Twojej wege-
                    "etyki". To także, jak myślę, będzie wzięte pod uwage przez czytelników,
                    chcących wyrobić sobie jakieś zdanie o wegetarianach. W dalszym ciągu nie ma
                    nic na temat głodu.

                    > straszac je, wywolujac u nich nadmierne wytwarzanie adrenaliny, ktora potem
                    zatruwa
                    > mieso (jeszcze jak!).

                    Mylisz się. Adrenalina zatruwa tylko Ciebie, co widać po Twoich emocjach
                    tryskających z każdego akapitu. Hormon ten jest po pierwsze - wydzielany do
                    krwi, która podczas uboju jest usuwana. Po drugie - jest nietrwały i rozkłada
                    się tak pod wpływem tlenu, światła, jak i temperatury podczas obróbki
                    termicznej mięsa. Po trzecie - zjadamy na raz zaledwie jakąś
                    1/1000 wagi takiego, dajmy na to, tucznika. Pamiętać przy tym trzeba, że
                    adrenalina jest hormonem towarzyszącym człowiekowi przez całe życie, dlatego
                    ten ślad, jaki ewentualnie mógł pozostać w kotlecie, jest zupełnie bez
                    znaczenia.
                    Nadal ani słowa o głodzie.

                    > (Oczywiscie nie znaczy to, ze kazdy rzeznik jest bylym morderca w
                    > ogolnym rozumieniu i te rzeczy czyni - tego nie twierdze!)

                    Ale sugerujesz, że jest ich tam znacząca liczba, chociaż nie potrafisz, jak
                    sądzę, podać żadnych konkretnych danych na ten temat. Ciekawe, co byś sam
                    powiedział na "argumentację" wskazującą na uprawę zbóż i warzyw przez byłych
                    kryminalistów (wykluczyć tego nie można tak samo, jak w przypadku rzeźni)
                    i "okrutne mordowanie" przez nich myszy, nornic, szczurów i owadów przy użyciu
                    środków trujących.

                    > 4. Potem cala machina przetworstwa i handlu doprowadza, nasaczone azotynem
                    > sodowym dla atrakcyjnego koloru, przemielone, pokrojone w plasterki i jak tam
                    > jeszcze "wyroby gotowe", ktore laduja na twoim talerzu. A tobie nawet mysl
                    > najniklejsza nie zaswita o tym, skad sie to wzielo, jakim kosztem owych
                    > zwierzat, czy szkodami w srodowisku naturalnym.

                    Jesteś w błędzie. Doskonale orientuję się w pochodzeniu swojej żywności.
                    Wędlin "nasączonych azotynem sodu" unikam, a niewielkie i dające się eliminować
                    szkody w środowisku naturalnym nie są powodem do rezygnacji z jedzenia mięsa.
                    Prędzej już wskazywałyby na potrzebę rezygnacji z komputerów czy telewizji.
                    Zamierzasz z nich zrezygnować?
                    Znów nie ma śladu związku z głodem.

                    > Wlasnie dla twojego plasterka szynki czy jakiejkolwiek postaci zwlok na twoim
                    > talerzu wyrabuje sie i wypala lasy rownikowe, eroduje i wyjalawia glebe,
                    ktora
                    > nasacza sie srodkami hodowli roslin, ktore odkladaja sie w twoim cielsku, a
                    > reszta splywa do rzek i dalej, powodujac zaburzenia ekosystemu.

                    Nieprawda. Nie dla mojego plasterka szynki, tylko dla zarobku tamtejszego
                    rolnika. On będzie uprawiał ziemię tak, czy owak. Jeśli nie na paszę dla
                    zwierząt, to na tzw. biopaliwa.
                    Powtórzę pytanie - co to ma wspólnego z głodem?

                    > O ile dzialo sie to na mala skale kiedys, tak dzis przyrost jest
                    zatrwazajacy, bo i ludzi
                    > przybywa (kilkakrotnie w ciagu zaledwie 2 pokolen!!), i przecietne spozycie
                    > miesa i innych produktow zwierzecych na osobe sie zwieksza, zatem jest to
                    > rachunek nie tyle mnozenia, co wrecz potegowania!

                    Skoro ludzi przybywa, a spożycie na głowę rośnie, to jest to rachunek mnożenia,
                    a nie potęgowania. Przybywanie ludzi na Ziemi ma, i owszem, spory związek
                    zarówno z głodem,
                    jak i zwiększającą się produkcją mięsa. Jednak między tymi dwoma dwoma
                    równolegle występującymi skutkami zwiększającej się populacji, związek jest
                    dość luźny.

                    > Chwala zatem Bogu na
                    > niebiesiech, ze 80 % ludzkosci jest na diecie niemal wegetarianskiej, bo
                    gdyby
                    > same tylko Indie i Chiny mialy taki standard zycia jak ci tlusci, leniwi i
                    tepi
                    > amerykanie, zracy zwloki do kazdego posilku i nie umiejacy sie poruszac
                    inaczej
                    > jak tylko samochodem (tu tez nie twierdze ze wszyscy, bo oczywiscie nie), to
                    na
                    > same zasoby naturalne dla tak wysokich wymagan potrzebna bylaby co najmniej
                    > jeszcze jedna planeta Ziemia (tego tez ci w szkole nikt nie powiedzial, co
                    nie?

                    Nieprawda. Po pierwsze - o diecie "niemal wegetariańskiej" można mówić w
                    odniesieniu może do 20%, a nie 80% ludzkości. Po drugie - globalne spożycie
                    mięsa na głowę wynosi już 40kg rocznie, a w samych Chinach - 54kg, czyli ponad
                    3/4 tego, co w Polsce. Jednocześnie
                    istnieją wciąż duże rezerwy produkcyjne, a i postęp w rolnictwie. 40 lat temu
                    średnie plony pszenicy wynosiły 10q/ha, podczas gdy obecnie - 28q/ha.
                    Jednocześnie najlepsze pod tym względem kraje osiągają nawet 88q/ha. Nie ma
                    więc mowy o "jeszcze jednej planecie Ziemi".
                    Kolejny już raz nie ma żadnego odniesienia do głodu. "Gdyby Indie i Chiny" nie
                    jest nawet śladem argumentu. Gdyby wszyscy Hindusi i Chińczycy chcieli sobie
                    kupić samochody, to pewnie ceny samochodów by wzrosły, ale to nie jest żadną
                    przyczyną, dla której mielibyśmy dziś, czy kiedykolwiek potem, ze swoich
                    zrezygnować. Ten, kogo będzie na nie stać, będzie nimi jeździł. Wolny rynek ma
                    spore zdolności osiągania równowagi. Byle mu socjaliści nie za bardzo
                    przeszkadzali.

                  • misiu-1 Re: cd. 02.01.07, 00:31
                    > Co bylo do wykazania (w skrocie, wiec ewent. moge rozszerzyc jesli spytasz).
                    > No, a teraz twoje...hm..."d-o-w-o-d-y" (sic!), slucham!

                    Nic na razie nie wykazałeś. Nawet słóweczkiem nie zająknąłeś się o przyczynach
                    głodu. To, że słoneczko świeci na roślinki, że gdzieś jakieś zwierzęta je potem
                    zjadają (przypominam, że zwierzeta hodowlane stanowią mały ułamek masy
                    wszystkich zwierząt na świecie, zatem i zjadają drobny ułamek roślin), że
                    produkcja wymaga pracy i energii, że gdzieś tam jakiś kryminalista, zamiast
                    popełniać przestępstwa w warunkach recydywy, zajmuje się pracą pożyteczną dla
                    społeczeństwa, że do wędlin dodaje się konserwantów, że gdzieś wyrębuje się
                    lasy, że produkcja i konsumpcja mięsa rośnie - to wszystko nie ma żadnego
                    przełożenia na głód. Zacznij może od samego początku - weź sobie pojedynczego
                    przedstawiciela głodującego kraju, np. Etiopczyka i odpowiedz na pytanie - jaka
                    jest bezpośrednia przyczyna jego głodowania. Potem podaj przyczynę o jeden
                    stopień wyższą itd. Na przykład - 1. Dlaczego jest głodny? - Ponieważ nie mógł
                    sobie kupić żywności.. 2. Dlaczego nie mógł sobie kupić żywności? - Bo jej nie
                    było w sklepie/miał za daleko do sklepu/nie miał pieniędzy/ktoś mu nie pozwolił
                    kupić itd... Kolejno, konkretnie i bez skrótów myślowych wynikających z
                    nieuzasadnionych założeń.

                    > Jesli masz slownik (chyba nie) to sprawdz znaczenie slowa teza. Potem daj mi
                    > znac

                    Nie potrzebuję sprawdzać, bo znam znaczenie tego słowa. Postawiłeś tezę, czyli
                    wymagające dowodu twierdzenie, że wegetarianizm zapobiega głodowi na świecie.
                    To na razie pozostaje bez zmian.

                    > A to, ze sie nie zalewasz to chwalebne i tak trzymaj. Ale glupot nie
                    > pisz, dobra?! Jak dotad niemal w kazdej wypowiedzi (i nie jest to jedynie
                    > moje spostrzezenie) sprawiasz wrazenie, ze tylko chcesz zamieszac.

                    Jak na razie wszystkie swoje twierdzenia wyjaśniam, uzasadniam i najpóźniej na
                    żądanie przedstawiam konkretne dowody. Nie liczę przy tym na zrozumienie u
                    osób, które z racji silnego zaangażowania ideologicznego, oceniają sprawę
                    skrajnie subiektywnie.

                    > Fora tego typu znane sa z obecnosci takich elementow jak ty, ktorzy
                    > postawili sobie za cel tylko jatrzyc, a my siedzimy, przekonujemy,
                    > kontrargumentujemy i do niczego to nie prowadzi. To jest pasozytnictwo, wiesz?

                    Rzucanie na innych nieuzasadnionych oszczerstw, chamskie wycieczki osobiste i
                    złośliwości, nazywasz przekonywaniem i kontrargumentowaniem? Nikogo do niczego
                    w ten sposób nie przekonasz. No, może do czegoś wręcz przeciwnego, niż
                    zamierzasz.

                    > Wykazalem powyzej jak wy przyczyniacie sie do wyrywania zasobow nat. dla
                    > waszych zwierzat hodowlanych, przez co brak jest zywnosci dla ludzi

                    Nieprawda, niczego nie wykazałeś. W szczególności nie wykazałeś wyrywania
                    zasobów ludzim głodującym. To, że Kowalski sieje zboże, sprzedaje je
                    Wiśniewskiemu, który hoduje świnie, robi wędliny i zbywa je Nowakowi, jedzącemu
                    je potem z rodziną na śniadanie, nie ma nic wspólnego z tym, że Makumba
                    głoduje. Jemu nikt zboża nie zabiera. Makumba nie ma też komputera. Czy to
                    dlatego, że któryś z nas mu go zabrał?

                    > (glodowanie zwierzat oczywiscie cie nie interesuje, wiec nawet tego nie
                    > poruszam). My, jako ze do tego sie nie przyczyniamy, zmniejszamy popyt na
                    > wiele zwierzat w ciagu miesiaca. Przez co nie niszczymy Ziemi w tak wielkim
                    > stopniu jak wy.

                    Jak już posuniemy się odrobinę w wyjaśnianiu przyczyn głodu, wówczas spróbuję
                    wykazać, w jaki sposób Wy możecie się do tego przyczyniać. Ale to na deser.

                    > Wystarczyloby, gdybys oderwal nos od kompa i zajal sie jakims kawalkiem ziemi
                    > i probowal z nej przezyc. Szybko pojalbys (hm...?), ze padlbys z glodu chcac
                    > wpierw z tego malutkiego kawalka ziemi utrzymac kilka(nascie, -dziesiat)
                    > zwierzat, by je potem pozrec. Natomiast jadajac wylacznie rosliny zylbys w
                    > obfitosci (i zdrowiu!). Nie gadka ale empiryczne poznanie, np. doswiadczenie,
                    > wykazuje slusznosc teorii, wbrew temu, co niedouczeni doc.dorki twierdza!

                    W Polsce żyją miliony rolników, utrzymujący z niewielkich gospodarstw rolnych
                    rodzinę i choć może nie żyją w wielkich luksusach, to nie padają z głodu. Gdyby
                    jednak zostali zmuszeni do zaprzestania produkcji zwierzęcej - na przykład z
                    powodu masowego wegetarianizmu konsumentów - na pewno by im się nie polepszyło.

                    > Nie dlatego, misiu-1, ale dlatego ze masz nature "wsadzania szpili" - ot tak,
                    > dla zabawy.

                    "Wsadzanie szpili" to uwagi w stylu: "gdybyś miał mózg", "banda
                    ignorantów", "jeśli nie nadążasz, bedę pisał wolniej", "a tobie nawet myśl
                    najniklejsza nie zaświta", "odkładają się w twoim cielsku", "takich elementow
                    jak ty" itp. Możesz wszystkim nam przypomnieć, kto użył tych zwrotów?

                    > Ponawiam zatem moj apel bys sie wycofal i nie przeszkadzal
                    > powazniejszym dyskutantom i czekam tylko na twoj ..."dowod". Potem nie
                    > zamierzam juz marnowac czasu na bezowocne spieranie sie z toba, bo mam
                    > jeszcze inne sprawy w tym zyciu, niz tylko tracenie przez ciebie wzroku. Pa!

                    Jeśli jacyś poważniejsi dyskutanci się pojawią, wtedy nareszcie będzie z kim
                    pogadać. Na razie jeszcze długa droga przed Tobą, zanim cokolwiek udowodnisz, a
                    apele o wycofanie lekce sobie ważę, bo nie przeszkadzam rozsądnym ludziom w
                    rzeczowych dyskusjach, a przeszkadzanie w szerzeniu fałszywej propagandy i
                    manipulacji uznaję za działanie pozytywne, w niczym nie naruszające ani prawa,
                    ani obyczajów, ani regulaminu forum.
              • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 31.12.06, 21:13
                Doczekam się na wyjaśnienia dot. związku wegetarianizmu ze światowym głodem,
                czy może sam poszedłeś już za własną radą na imprezę i tak dalej?
              • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 01.01.07, 19:36
                I co, wegelandia zapakowała dudy w miech i zalogowała się pod innym
                pseudonimem, żeby samą siebie sławić?
                • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 01.01.07, 22:40
                  kolejny przejaw paranoji ?
                  • camparis Re: Wegetarianin od małego 17.05.07, 13:14
                    po co wy mu w ogóle odpowiadacie?
                    przecież dla niego to jak miód na serce - w końcu ktoś się nim i jego
                    wypocinami interesuje smile
      • wegelandia Re: Wegetarianin od małego 31.12.06, 17:27
        joanna997 napisała:

        > Jedzenie lub niejedzenie mięsa nie ma znaczenia.

        Ma znaczenie! sam przyznajesz, ze odczuwasz empatie wieksza niz kiedys. Sa
        jeszcze inne czynniki, ktorych jak dotad nie dostrzegles. Trudno, ryby jadasz
        nadal - pomysl o empatii i tutaj! Na drzewach nie rona, zatem wegusiem jeszcze
        nie jestes. Zachecam cie wiec do uczynienia tego kolejnmego kroku naprzod!



        > tymi okresami. No, może jestem teraz szczuplejszy.

        A widzisz!

        Mięso mi nigdy nie
        > szkodziło, natomiast szkodzi mi kawa, słodycze i alkohol (a czasem lubię te
        > używki w nadmiarze...).

        Alez wszystko co wymieniles szkodzi! Zwlaszcza to pierwsze! to, ze nie
        dostrzegasz skutkow od razu to jeszcze nie wszystko. Mam du dlugoletnie
        doswiadczenie, wiec wierz mi chlopie (hm... joanno!) na slowo!


        Dlaczego jestem jaroszem? Może to zabawne, ale kiedyś
        > tak uwielbiałem steki, węgierskie tłuste kiełbaski, bockwursty, szyneczkę
        > cygańską, że brakowało mi miejsca na zieleninę i owoce.

        Wielu z nas, wegusiow kiedys takimi bylo... Az pewnego pieknego dnia...


        sądzę, że to nie wegetarianizm, ale
        > połączenie diety z innymi czynnikami jest miarą zdrowego stylu życia.

        Racja! Sam wegetarianizm jest jednym z wielu czynnikow wplywajacych na nasze
        zdrowie, ale b.istotnym. Ma on jeszcze wiele innych aspektow, o ktorych moze
        jeszcze nie wiesz. Zapewniam cie, moznaby dlugo o tym gadac!




        > Na koniec ciekawa obserwacja. Już będąc jaroszem zobserwowałem u siebie
        większą
        >
        > empatię w stosunku do uboju zwierząt.

        No, sam widzisz!


        Natomiast nie mogę przekonać jeszcze żony
        > i dzieci - może kiedyś.. smile

        To pracuj nad nimi! I nie zrazaj sie niepowodzeniami! Niech zobacza u ciebie
        pozytywna przemiane. Trzymaj sie!
    • seth.destructor Wegetarianin od małego - ostroznie 27.12.06, 14:03
      Moi znajomi sa weganami, nie jedza zadnych produktow pochodzenia zwierzecego,
      nawet ciastek, jesli zawieraja jajka. Maja dziecko, ktore tez karmia warzywkami
      i makaronem. Nie wiem, czy to jest akurat przyczyna, ale to dziecko notorycznie
      cierpi na rozne wysypki i inne choroby, ma tez objawy awitaminozy B. Nie chodza
      z nim do lekarza, bo nie uznaja zadnych chemicznych lekow. Rozmawialem z nimi i
      oni mowia, ze "to przejdzie".
      • brumbak Re: Wegetarianin od małego - 30.12.06, 18:18
        seth.destructor napisał:

        > Moi znajomi sa weganami, nie jedza zadnych produktow pochodzenia zwierzecego,
        > nawet ciastek, jesli zawieraja jajka. Nie wiem, czy to jest akurat
        przyczyna, ale to dziecko notorycznie
        >
        > cierpi na rozne wysypki i inne choroby, ma tez objawy awitaminozy B. Nie
        chodza
        >
        > z nim do lekarza, bo nie uznaja zadnych chemicznych lekow.

        Rozmawialem z nimi i...
        ........
        takie tam opowiewsci dziwnej tresci,

        dieta veganska o czym też..niżej jest odpowiednia dla dzieci

        wiele osób wybiera taką dietę dla siebie i swych dzieci oczywiscie z dobrym
        skutkiem dla zdrowia

        było wielokrotnie na forum - także linki z osobistymi relacjami, pzepisami ,
        odnosnikami do literatury fachowej etc

        >
    • domek2004 Re: Pytanie do tea-sci 27.12.06, 14:38
      hej, Ty mądraliński tea-sci !!!
      skoro jestes taki inteligent a innych masz za debili,
      to odpowiedz mi na pytanie, skad dzis sie bierze tyle alergii wsrod malych
      dzieci i wszystkich innych chorob cywilizacyjnych takze wsrod doroslych, nie
      wspomne o nowotworach, moze od kosmitow, bo chca wytepic ludzka cywilizacje i
      przejac kontrole nad ziemia ?
      myslisz, ze juz dzis nie pracujesz na to, w jakich warunkach beda zyc za
      kilkanascie lat twoi potomkowie, smiem twierdzic, ze masz w tym swoj udzial,
      tylko przykro mi to napisac, jestes tak ograniczony, ze tego niestety nie
      dostrzegasz, bo latwiej kogos nazwac debilem, niz przyznac sie do swojej tępoty
      • figo66 Re: 27.12.06, 15:03
        Tyle negatywnej energii w tym forum.Może lepiej z umiarem?Ale, jak komuś to
        pomoże w rozładowaniu emocji to rozumiem.Mięcho czy nie mięcho..o to jest
        pytanie!Ale czym go ewentualnie zastąpić jest bardzo istotne.I to jest też
        pytanie.Radzę poszukiwać odpowiedzi i uciszać swoje rozszalone ego.
      • tea-sci Re: Pytanie do tea-sci 27.12.06, 15:32
        ile ty masz lat? rozmawiamy o alergiach czy o dziecku na diecie vege? moj post byl skierowany do twego sposobu "myslenia", przeczytaj jeszcze raz uwaznie oc napisalas i jaka wiadomosc dostalas w odpowiedzi. Nastepnie komentuj. Co do przyszlosci, mysle ze wiecej sposrod osob vege ma wplyw pozystywny na przyszlosc w jakiej beda zyc nasze dzieci. Dlaczego? Jesli taka jestes inteligentna daj nam na forum popis swej wyobrazni podpartej prawdziwie satysfakcjonujacym mysleniem...wink
    • ferrment Wegetarianin od małego 27.12.06, 16:17
      Rybie mięso to nie mięso? Ten lekarz to miał w szkole biologię?
    • domek2004 Re: Wegetarianin od małego 27.12.06, 16:51
      jak juz wczesniej napisalam w watku powyzej (przeczytaj jeszcze raz uwaznie
      tea-sci, bo chyba to Ty czegos nie doczytales):
      "nie testowalam na wlasnej skorze, wiec sie nie wypowiadam"
    • mebcia Ryby 27.12.06, 19:39
      Interesujace, ze autor artykulu nakazuje dzieicom jedzenie ryb 3x w tygodniu,
      podczs gdy na Zachodzie wszedzie odradza sie spozywanie ryb dzieciom i kobietom
      w ciazy z powodu ich skazenia chemikaliami znajdujacymi sie w morzach i
      oceanach... ech, Polska, jak zawsze 150 lat do tylu.
      • wegelandia Re: Ryby 02.01.07, 01:12
        mebcia napisała:

        > Interesujace, ze autor artykulu nakazuje dzieicom jedzenie ryb 3x w tygodniu,
        > podczs gdy na Zachodzie wszedzie odradza sie spozywanie ryb dzieciom i
        kobietom
        > w ciazy z powodu ich skazenia chemikaliami znajdujacymi sie w morzach i
        > oceanach... ech, Polska, jak zawsze 150 lat do tylu.


        Dzieki takim pseudonaukowcom wlasnie! Toz o tym tu caly czas pisze i tlumacze
        tym (...!), zwlaszcza temu pasozytowi "misiowi1", ktorzy patrza w docencine
        niczym dewotka w "sw.obrazek". Facet ma wyrazne braki w wyksztalceniu a jego
        pozycja potwierdza mafijny charakter calego tego systemu. Ale te (...!) nie
        pojmuja tego! nic dziwnego, skoro cholesterol pozatykal im naczynia krwionosne
        w mozgach, przez co nie sa w stanie dostrzec czegos tak oczywistego!
        Pozdrawiam i zycze tobie i innym wegusiom "szczesliwego, weganowego roku"!
        • misiu-1 Re: Ryby 02.01.07, 22:36
          wegelandia napisał:

          > mebcia napisała:
          > > Interesujace, ze autor artykulu nakazuje dzieicom jedzenie ryb 3x w tygod
          > > niu, podczs gdy na Zachodzie wszedzie odradza sie spozywanie ryb dzieciom i
          > > kobietom w ciazy z powodu ich skazenia chemikaliami znajdujacymi sie w
          > > morzach i oceanach... ech, Polska, jak zawsze 150 lat do tylu.
          >
          > Dzieki takim pseudonaukowcom wlasnie! Toz o tym tu caly czas pisze i tlumacze
          > tym (...!), zwlaszcza temu pasozytowi "misiowi1", ktorzy patrza w docencine
          > niczym dewotka w "sw.obrazek". Facet ma wyrazne braki w wyksztalceniu a jego
          > pozycja potwierdza mafijny charakter calego tego systemu. Ale te (...!) nie
          > pojmuja tego! nic dziwnego, skoro cholesterol pozatykal im naczynia
          > krwionosne w mozgach, przez co nie sa w stanie dostrzec czegos tak
          > oczywistego!

          Szkoda, że to, co piszecie, jest tylko kupą ideologicznej propagandy (z
          przewagą kupy), zamierzającej przez stymulowanie strachu o zdrowie naciąganymi,
          wyolbrzymionymi lub zgoła zmyślonymi zagrożeniami, uzyskać to, czego nie udaje
          się osiągnąć propagowaniem wydumanej i wyalienowanej etyki.
          Tak samo jest w przypadku ryb, które są zgodnie uznawane za jedne z
          najzdrowszych pokarmów. Tak ze względu na wysokowartościowe białko, jak i
          bogactwo trudno dostępnych kwasów omega-3 typu EPA i DHA, których obecność w
          diecie jest ważna szczególnie dla szybko rozwijającego się układu nerwowego
          dzieci. Z tego powodu zaleca się regularne spożywanie ryb, w szczególności
          kobietom i małym dzieciom. Tu, żeby uprzedzić tromtadrackie oskarżenia o braki
          w wykształceniu, odpowiedni cytat ze strony US Environmental Protection Agency:

          "Fish and shellfish are an important part of a healthy diet. Fish and shellfish
          contain high-quality protein and other essential nutrients, are low in
          saturated fat, and contain omega-3 fatty acids. A well-balanced diet that
          includes a variety of fish and shellfish can contribute to heart health and
          children's proper growth and development. So, women and young children in
          particular should include fish or shellfish in their diets due to the many
          nutritional benefits."

          Jednocześnie należy mieć świadomość, że w NIEKTÓRYCH gatunkach ryb mogą
          znajdować się nieco większe stężenia związków rtęci, które, choć przy normalnym
          spożyciu nie niosą ryzyka dla organizmu człowieka, to jednak nie są zalecane
          dla dzieci i kobiet ciężarnych. Dotyczy to przede wszystkim wielkich, długo
          żyjących ryb drapieżnych, jak np. rekin czy miecznik.
          Nie jest więc tak, że kobiety i dzieci nie powinny jeść ryb. Powinny jeść,
          ponieważ korzyści zdrowotne z tym związane są bardzo istotne, a ryzyko, przy
          zachowaniu zalecanych zasad, pomijalne.
          Warto też wspomnieć, że kraje o tradycyjnie dużym spożyciu ryb (np. Japonia,
          Islandia) znajdują się równocześnie w światowej czołóce pod względem
          przeciętnej długości życia.

          "By following these 3 recommendations for selecting and eating fish or
          shellfish, women and young children will receive the benefits of eating fish
          and shellfish and be confident that they have reduced their exposure to the
          harmful effects of mercury.

          Do not eat Shark, Swordfish, King Mackerel, or Tilefish because they contain
          high levels of mercury.
          Eat up to 12 ounces (2 average meals) a week of a variety of fish and shellfish
          that are lower in mercury.
          Five of the most commonly eaten fish that are low in mercury are shrimp, canned
          light tuna, salmon, pollock, and catfish.
          Another commonly eaten fish, albacore ("white") tuna has more mercury than
          canned light tuna. So, when choosing your two meals of fish and shellfish, you
          may eat up to 6 ounces (one average meal) of albacore tuna per week.
          Check local advisories about the safety of fish caught by family and friends in
          your local lakes, rivers, and coastal areas. If no advice is available, eat up
          to 6 ounces (one average meal) per week of fish you catch from local waters,
          but don't consume any other fish during that week."
          www.epa.gov/waterscience/fishadvice/advice.html
          Krótko rzecz biorąc - dla kobiet i małych dzieci zalecana ilość ryb w diecie
          wynosi do 18kg rocznie. W Polsce przeciętnie spożywa się 13kg ryb rocznie.
          • rd1993 Re: Ryby 03.01.07, 21:15
            taaaa "a świstak siedział i zawijał je w te swoje sreberka"........
    • wdeszczurosne Re: Wegetarianin od małego 27.12.06, 19:43
      Ten artykul ma chyba na celu sianie postrachu przed wegetarianizmem? A moze
      jest sponsorowany przez lobby miesne?
      Wegetariansko pozdrawiam wink
      • corman Wegańskie Dziecko 27.12.06, 20:40
        Jest pewien postęp! Jeszcze jakiś czas temu lekarze zapierali się, że odmawianie
        czerwonego mięsa dziecku to zbrodnia. Teraz za zbrodnie uważają jedynie
        weganizm. Cóż, dobre i to. Oby tak dalej. Małymi kroczkami. Człowiekowi trudno
        jest raczej zmieniać poglądy radykalnie. 5% na jeden raz to już dużo. Cierpliwości!

        pozdrawiam

        Wegańskie Dziecko
        • rd1993 Re: Wegańskie Dziecko 28.12.06, 02:20
          ja też jestem optymistką smile
          zalew wszelkiego rodzaju choróbsk wymusi w końcu refleksje
          • misiu-1 Re: Wegańskie Dziecko 28.12.06, 02:26
            Jakich choróbsk, serdeńko? Takich, jakich mają epidemię w Stanach
            Zjednoczonych? Wywołaną znacznym zwiększeniem spożycia żywności roślinnej, przy
            niezmienionym poziomie spożycia produktów zwierzęcych?
            • rd1993 Re: Wegańskie Dziecko 28.12.06, 02:36
              "serdeńko" - już wyżej to powiedziałam...
              ale powtórze:
              rozumiem że chcesz uspokoić sumienie że ZABIJASZ............
              ale bez TAAAKICH argumentów na siłe
              OKAY ?
              • misiu-1 Re: Wegańskie Dziecko 28.12.06, 08:01
                Ja też powtórzę - nie rozmiawiamy o żadnym sumieniu, tylko o zdrowiu. Czy
                sumienie pozwala Ci na manipulację przy pomocy, jak to nazwałaś, "argumentów na
                siłę"?
                • rd1993 Re: Wegańskie Dziecko 28.12.06, 14:44
                  nie - sumienie nie pozwala mi na argumenty na siłe
                  to też takich nie używam
                  nie bazuje na jakiś głupich statystykach - które są przeprowadzane na potrzeby
                  runku i do tych potrzeb dostosowywane
                  a życie wokół nas pokazuje swoje - i trzeba nie chcieć widzieć żeby tego nie
                  widzieć!
                  nikt Cie do niczego nie zmusza misiek - nawet jak tak sie czujesz
                  to Twój wybór - Twój zysk lub strata
                  • misiu-1 Re: Wegańskie Dziecko 28.12.06, 15:04
                    rd1993 napisała:

                    > nie - sumienie nie pozwala mi na argumenty na siłe
                    > to też takich nie używam

                    Ależ używasz. Myślisz o sumieniu, a szklisz o zdrowiu. To jest właśnie argument
                    na siłę.

                    > nie bazuje na jakiś głupich statystykach - które są przeprowadzane na potrzeby
                    > runku i do tych potrzeb dostosowywane

                    Widać przecież, że bazujesz nie na żadnych głupich statystykach, tylko na wege-
                    propagandzie, stworzonej na potrzeby ideologii pro-zwierzęcej.

                    > a życie wokół nas pokazuje swoje - i trzeba nie chcieć widzieć żeby tego nie
                    > widzieć!

                    Kiedyś może i Ty przejrzysz na oczy. Kto to wie.

                    > nikt Cie do niczego nie zmusza misiek - nawet jak tak sie czujesz
                    > to Twój wybór - Twój zysk lub strata

                    Czy ja się skarżyłem, że ktoś mnie do czegoś zmusza? Ty prezentujesz swoje
                    poglądy, a ja swoje. Widzisz w tym jakiś problem?
                    • rd1993 Re: Wegańskie Dziecko 28.12.06, 15:57
                      słuchaj no MISIEK...
                      ja tu nikogo nie szkole , nie zmuszam, nie manipuluję
                      jak byś chciał sie otworzyć na rozmówce - dostrzegł byś to

                      jestem wegetarianką przez pół swojego życia - tj. 14 lat
                      a wiec mam nie tylko prawo ale i obowiązek wręcz TRĄBIĆ że w naszej cywilizacji
                      można żyć bez mięsa - i nie musi to być niebezpieczne
                      jestem na to żywym i zdrowym przykładem!

                      • m.rycho Re: Wegańskie Dziecko 28.12.06, 16:13
                        rd1993 napisała: > jestem wegetarianką przez pół swojego życia - tj. 14 lat
                        > a wiec mam nie tylko prawo ale i obowiązek wręcz TRĄBIĆ że w naszej
                        cywilizacji
                        > można żyć bez mięsa - i nie musi to być niebezpieczne
                        > jestem na to żywym i zdrowym przykładem!<
                        Dziecko drogie,żeby w wieku 28 lat nie być zdrowym to trzeba się wyjątkowo źle
                        prowadzić.Poczekaj następne 28 lat i wtedy to będzie się czym chwalić.

                        "Ludzie mają niezwykłą potrzebę szukania diabła u innych,żeby nie musieć
                        dostrzegać go w sobie samych."
                        Javier Cercas
                        • rd1993 Re: Wegańskie Dziecko 28.12.06, 16:47
                          "dziecko drogie" nie cytuj mi tu cudzych "mądrości" NIE NA TEMAT

                          a co do zdrowia - najwyraźniej mało masz styczności z realnym światem
                          gdzie dzieci a co dopiero 28 latki mają juz całą mase wszelakich schorzeń
                          ale w obecnych realiach naturalne sygnały organizmu BÓL są zwalczane super
                          nowoczesnymi tabletkami

                          dziwie sie że zachęte do niezabijania traktujesz jak zwykłe przechwałki...





                          • m.rycho Re: Wegańskie Dziecko 28.12.06, 20:57
                            rd1993 napisała:
                            >a co do zdrowia - najwyraźniej mało masz styczności z realnym światem<
                            To myślisz , że ja jestem nie z tego świata?
                            >gdzie dzieci a co dopiero 28 latki mają juz całą mase wszelakich schorzeń<
                            Ja w wieku 28 lat nie narzekałem na nic a są tacy co w tym wieku umierają .
                            Ja miałem na myśli większość ludzi a nie wyjątki.
                            >ale w obecnych realiach naturalne sygnały organizmu BÓL są zwalczane super
                            > nowoczesnymi tabletkami <
                            Kto chce to zwalcza kto nie chce to nie zwalcza.
                            >dziwie sie że zachęte do niezabijania traktujesz jak zwykłe przechwałki...<
                            Jesteś młoda to się dziwisz,trochę pożyjesz w realnym świecie to mniej będzie
                            Cię dziwiło a więcej będziesz rozumiała.To jest normalny proces dojrzewania
                            człowieka, widocznie Ty jeszcze musisz trochę przeżyć by do tego doszło.
                            • rd1993 Re: Wegańskie Dziecko 28.12.06, 21:11
                              haha
                              miło mi że tak podkreślasz moją młodość smile

                              cała reszta skostniałej wypowiedzi pokazuje że podeszły wiek nie jest
                              jednoznaczny z mądrością...
                              • m.rycho Re: Wegańskie Dziecko 28.12.06, 21:19
                                rd1993 napisała:

                                > haha
                                > miło mi że tak podkreślasz moją młodość smile
                                >
                                > cała reszta skostniałej wypowiedzi pokazuje że podeszły wiek nie jest
                                > jednoznaczny z mądrością...<
                                Gratuluję pewności siebie i wysokiej samooceny.Widzę,że nie jestem godzien
                                dyskutować z Tobą.
                                • rd1993 Re: Wegańskie Dziecko 28.12.06, 23:05
                                  czy oprócz wytknięcia mi MŁODEGO... wieku masz coś jeszcze do powiedzenia ?

                                  • m.rycho Re: Wegańskie Dziecko 28.12.06, 23:14
                                    Nie wytykałem Ci młodego wieku.Chciałem tylko powiedzieć,że wraz z upływem lat
                                    czowiek nabiera dystansu do wszystkiego z czym się styka i nie osądza ludzi na
                                    podstawie powierzchownej dyskusji na forum internetowym tak jak Ty byłaś
                                    uprzejma określić mnie jako człowieka w podeszłym wieku o skostniałych
                                    poglądach.
                                    Po takim Twoim stwierdzeniu nie chce mi się z Tobą gadać, to wszystko.
                                    "Ludzie mają niezwykłą potrzebę szukania diabła u innych,żeby nie musieć
                                    dostrzegać go w sobie samych."
                                    Javier Cercas
                                    • rd1993 Re: Wegańskie Dziecko 28.12.06, 23:26
                                      a no widzisz - już inaczej gadasz
                                      przepraszam jeśli uraziłam tym skostnieniem smile
                                      ja też nie lubie osądzania
                                      ale przeczytaj swoją pierwszą wypowiedz do mnie
                                      i zdystansuj sie do niej - może zrozumiesz mój punkt widzenia
                                      mówisz jak belfer do uczniaka
                                      to chyba niezbyt konstruktywny ton rozmowy ?
                                      • m.rycho Re: Wegańskie Dziecko 29.12.06, 00:00
                                        Dziecko drogie,żeby w wieku 28 lat nie być zdrowym to trzeba się wyjątkowo źle
                                        prowadzić.Poczekaj następne 28 lat i wtedy to będzie się czym chwalić.
                                        Czytam to co sam napisałem i nie widzę w tym nic co by mogło Cię urazić.
                                        Zwrot "dziecko drogie" chyba nie jest czymś co może powodować jakąś urazę, a
                                        reszta wypowiedzi jest całkowicie pozbawiona jakichkolwiek
                                        elementów "belfrowskich".
                                        • rd1993 Re: Wegańskie Dziecko 29.12.06, 00:08
                                          no skoro chcesz wierzyć że jast jak mówisz - nie ma sensu kontynuować....
                                          • m.rycho Re: Wegańskie Dziecko 29.12.06, 09:33
                                            To nie kwestia wiary, to rzeczywistość, a że wygląda ona inaczej z perspektywy
                                            28 lat a inaczej z np. 60 to dopiero zrozumiesz jak to przeżyjesz sama bo
                                            teraz opowieści o tym będziesz odbierała jako skostniałe poglądy lub "
                                            belfrowskie opowieści".
                                            • rd1993 Re: Wegańskie Dziecko 29.12.06, 13:14
                                              nie wiem tylko co do mojego pierwotnego wątku - do którego sie podpiąłeś i
                                              zacząłeś z tym wiekiem - ma problem dojżałości w sęsie wieku...
                                              sugerujesz że 60 mięsożerca który nigdy nie był wegetarianinem (lub
                                              eksperymentowł z tym rok lub trzy ) wie więcej jak to jest nie jeść mięsa - niż
                                              28 latek co od 14 lat jest konsekwentnym wegetarianinem ?

                                              Twój argument jest bezsensu o tyle że mierząc takimi kategoriami 80 latek jest
                                              mądrzejszy od 60 latka...
                                              nie zauważyłam żeby wiek był jedynym wyznacznikiem mądrości a nawet doświadczenia
                                              znam wiele przypadku zupełnie odwrotnych
                                              nie jednen młody rozumie życie znacznie lepiej niż stary
                                              ale zauważyłam już że Ty możesz tego nie zrozumieć...
                                              i w dyskusji z młodszymi Twój starszy wiek jest jedynym argumentem
                                              • m.rycho Re: Wegańskie Dziecko 29.12.06, 16:14
                                                Wnioski Twoje z moich wypowidzi są tak pokrętne,że spróbuję trochę poprostować.
                                                >sugerujesz że 60 mięsożerca który nigdy nie był wegetarianinem (lub
                                                > eksperymentowł z tym rok lub trzy ) wie więcej jak to jest nie jeść mięsa -
                                                niż
                                                > 28 latek co od 14 lat jest konsekwentnym wegetarianinem ?<
                                                Nie wiem na jakiej podstawie przypisujesz mi takie stonowisko?
                                                > Twój argument jest bezsensu o tyle że mierząc takimi kategoriami 80 latek jest
                                                > mądrzejszy od 60 latka...
                                                > nie zauważyłam żeby wiek był jedynym wyznacznikiem mądrości a nawet doświadcze
                                                > nia<
                                                To nie tak .Ja mam na myśli,że Ty mając 60 lat będziesz miała większe
                                                doświadczenie niż teraz.
                                                >znam wiele przypadku zupełnie odwrotnych
                                                > nie jednen młody rozumie życie znacznie lepiej niż stary
                                                > ale zauważyłam już że Ty możesz tego nie zrozumieć...
                                                > i w dyskusji z młodszymi Twój starszy wiek jest jedynym argumentem<
                                                I co mam Ci dalej tłumaczyć jak bez sensu piszesz?
                                                Ja mam na myśli konkretnego człowieka w różnych okresach życia a nie różnice
                                                między ludźmi.


                                                "Ludzie mają niezwykłą potrzebę szukania diabła u innych,żeby nie musieć
                                                dostrzegać go w sobie samych."
                                                Javier Cercas
                                                • rd1993 Re: Wegańskie Dziecko 30.12.06, 00:46
                                                  jeśli to właśnie ja BEZ SENSU pisze to oświeć prosze
                                                  jaki sens miał Twój wywód
                                                  (tu: patrz pierwszy post podpięty do mnie)
                                                  i po co mi mówisz że ja mając 60 lat będe miała większe doświadczenie niż teraz ???
                                                  to raczej oczywiste
                                                  mało odkrywcze
                                                  z każdym kolejnym rokiem doświdczeń przybywa...

                                                  chciałeś powiedzieć że w swej 14 letniej praktyce wege nie mam co zabierać głosu ?


                                                  > Ja mam na myśli konkretnego człowieka w różnych okresach życia a nie różnice
                                                  > między ludźm

                                                  chłopie gubisz sie w swych myślach
                                                  sam już nie wiesz o co Ci właściwie chodziło w swojej czepialskiej tylko wypowiedzi
                                                  bo teraz mówisz że chodziło Ci o KONKRETNEGO człowieka
                                                  a wczesniej mówiłeś

                                                  >Ja miałem na myśli większość ludzi a nie wyjątki.

                                                  ..............

                                                  i gdzie tu logika ???

                                                  tym samym ogłaszam koniec dysputy z TOBĄ
                                                  • m.rycho Re: Wegańskie Dziecko 30.12.06, 15:03
                                                    rd1993 napisała:
                                                    >tym samym ogłaszam koniec dysputy z TOBĄ<
                                                    Też doszedłem do wniosku,że dyskusja z Tobą nie ma sensu z tego prostego
                                                    powodu,że masz w zwyczaju przypisywać drugiej osobie poglądy których nie głosi,
                                                    a następnie wykazywać jakie są głupie i nielogiczne.
                      • misiu-1 Re: Wegańskie Dziecko 28.12.06, 16:48
                        rd1993 napisała:

                        > słuchaj no MISIEK...
                        > ja tu nikogo nie szkole , nie zmuszam, nie manipuluję

                        Owszem, usiłujesz manipulować. Wyjaśniłem, dlaczego tak twierdzę. Czy
                        faktycznie udaje Ci się to robić - nie wiem. Nie jestem w stanie sprawdzić, czy
                        ktoś dał Ci się na to nabrać.

                        > jak byś chciał sie otworzyć na rozmówce - dostrzegł byś to
                        > jestem wegetarianką przez pół swojego życia - tj. 14 lat

                        Dostrzegłbym? A w jaki sposób, skoro sądząc po postach te 14 lat nie wyglądają
                        na pół życia, ale całe? Zwłaszcza, że pseudonim dziwnie zbieżny.

                        > a wiec mam nie tylko prawo ale i obowiązek wręcz TRĄBIĆ że w naszej
                        > cywilizacji można żyć bez mięsa - i nie musi to być niebezpieczne
                        > jestem na to żywym i zdrowym przykładem!

                        Gdybyś się do tego ograniczyła, pewnie nie byłoby całej rozmowy. Ty jednak ten
                        swój "obowiązek" rozumiesz jako dotyczący opluskwiania mięsa i to przy użyciu
                        bzdurnej, naciąganej argumentacji. A ponieważ Twoja rzeczywista motywacja jest
                        natury etycznej, co w końcu wyszło, jak szydło z worka, dlatego traktuję to
                        jako usiłowanie manipulacji. I uważam, że też mam prawo, a nawet obowiązek o
                        tym trąbić. Coś jeszcze?
                        • rd1993 Re: Wegańskie Dziecko 28.12.06, 16:55
                          wiesz co misiek - Twoje hamstwo jest wielkie - respekt wink

                          ograniczenie umysłu (w który tak wierzysz...) również

                          zauważyłam już że masz mało wyobraźni
                          i nie wpadłbyś że mój login jest związany z datą przejścia na wege

                          jakbyś sie troche przekonał do roślinek - może ustąpiłaby troche ociężałość
                          umysłu wink
                          • misiu-1 Re: Wegańskie Dziecko 28.12.06, 17:14
                            rd1993 napisała:

                            > wiesz co misiek - Twoje hamstwo jest wielkie - respekt wink

                            Bo nie daję sobie wejść na głowę?

                            > ograniczenie umysłu (w który tak wierzysz...) również

                            LOL. Nie jesteś w stanie tego ocenić, niestety.

                            > zauważyłam już że masz mało wyobraźni
                            > i nie wpadłbyś że mój login jest związany z datą przejścia na wege

                            Jak się czyta Twoje posty, to interpretacja pseudonimu jako roku urodzenia sama
                            się narzuca. Przykro mi.

                            > jakbyś sie troche przekonał do roślinek - może ustąpiłaby troche ociężałość
                            > umysłu wink

                            Też cię lubię. smile
                            • rd1993 Re: Wegańskie Dziecko 28.12.06, 17:24
                              > Bo nie daję sobie wejść na głowę?

                              biedy jest jesteś z tą swoją manią prześladowczą
                              widze że myślenie kategoriami walki i rywalizacji to jedyny tok myślenia na
                              który Cie stać
                              a jak już poczucie urojonego osaczenia przerasta najprościej wmawiać rozmówcy że
                              jest małolat....
                              • misiu-1 Re: Wegańskie Dziecko 28.12.06, 17:59
                                Osaczenia? Przez Ciebie? ROTFL^2
                                Sprawdź mnie - zacznij wreszcie używać argumentów.
                                Dopóki jedyny sposobem prowadzenia przez Ciebie dyskusji jest operowanie (dość
                                tępą poniekąd - zachodzę w głowę, dlaczego?) szpileczką, dopóty będziesz
                                otrzymywała odpowiednie do tego odpowiedzi.
                          • wegelandia Re: Wegańskie Dziecko 02.01.07, 01:22
                            rd1993 napisała:

                            > wiesz co misiek - Twoje hamstwo jest wielkie - respekt wink
                            >
                            > ograniczenie umysłu (w który tak wierzysz...) również
                            >
                            > zauważyłam już że masz mało wyobraźni
                            > i nie wpadłbyś że mój login jest związany z datą przejścia na wege
                            >
                            > jakbyś sie troche przekonał do roślinek - może ustąpiłaby troche ociężałość
                            > umysłu wink

                            A, serdecznie witam w klubie alergikow na tego calego "misia"! Coraz wiecej
                            osob ma o nim podobne zdanie. Powinnismy go raczej chyba ignorowac, niz silic
                            sie na argumentacje temu osobnikowi. Pragne wyrazic moj szczery podziw gdy tak
                            widze jak aktywnie sie z nim zmagasz. Ja juz nie mam sily, ani cierpliwosci do
                            niego, wiec stane sobie z boczku, bo szkoda na niego czasu i nerwow. Ciagle
                            tylko pisze i wyjasniam mu rzeczy tak oczywiste, ze wstyd. Zycze ci wytrwalosci
                            i cierpliwosci w tych jakze trudnych zmaganiach.

                            Z wyrazami szacunku i podziwu oraz zyczeniami "szczesliwego weganowego roku"
                            pozostaje,
                            Ambasador Wegelandii
                            • rd1993 Re: Wegańskie Dziecko 03.01.07, 11:44
                              od momentu poparcia postu ggigus`a
                              (apel o ignorancje typów typu michu,
                              w tajemniczych okolicznościach zaginął...)
                              już sie nie sile - szkoda cennego vege-czasu


                              a wyrazy szacunku przede wszystkim dla Ciebie wegelandia
                              WIELKA wege-postawa !
                              słonecznego wege-roku wink
                              pozdrawiam serdecznie
                              Renata


            • igor Re: Wegańskie Dziecko 28.12.06, 05:30
              misiu, kotleciku, ale z Ciebie wirazka, hoho! uwazaj zeby ktos Ci do baraniego
              udzca czy innego smalcu marchewy nie podrzucil, bo umrzesz na raka zdrowego
              rozsadku! wink Takiego ancymona pierwszy raz me oczeta widza, co w warzywach
              widzi zabojce ludzkosci. Wypusc sie kiedys do przychodni na dzielni, pewnie
              maja tam tablice z piramida pokarmowa, dobrze ja sobie obejrzyj. Tylko mi potem
              nie pisz, ze to swiatowy spisek wegetarianski i inna masoneria tumani
              krwiozerczy personel do ich upubliczniania wink

              z wege pozdrowieniem!
              • misiu-1 Re: Wegańskie Dziecko 28.12.06, 08:08
                igor napisał:

                > misiu, kotleciku, ale z Ciebie wirazka, hoho! uwazaj zeby ktos Ci do
                > baraniego udzca czy innego smalcu marchewy nie podrzucil, bo umrzesz na raka
                > zdrowego rozsadku! wink Takiego ancymona pierwszy raz me oczeta widza, co w
                > warzywach widzi zabojce ludzkosci.

                To ma być argumentacja? Co mnie własciwie obchodzi, co Ty pierwszy raz widzisz
                na oczy?

                > Wypusc sie kiedys do przychodni na
                > dzielni, pewnie maja tam tablice z piramida pokarmowa, dobrze ja sobie
                > obejrzyj.

                Oglądałem ją wiele razy i nie mam wątpliwości, że właśnie ona może być
                przyczyną otyłości. Na samym dole znajdują się najgorsze pod tym względem
                produkty - zbożowo-mączne, często z adnotacją - "jedz bez ograniczeń". No to
                jedzą bez ograniczeń i tyją bez ograniczeń.

                > Tylko mi potem nie pisz, ze to swiatowy spisek wegetarianski i inna
                > masoneria tumani krwiozerczy personel do ich upubliczniania wink

                To miał być następny argument? Kiepski jakiś.
    • wdeszczurosne ciekawostka o rybach 27.12.06, 20:06
      "Ocean styka się z lądem nie tylko na wybrzeżu, ale również na pośrednictwem
      sięgających daleko w głąb lądu rzek. Zanieczyszczenia, głównie produkty
      przemysłu petrochemicznego, nawozy sztuczne (fosforany i azotany), ?środki
      owadobójcze i chwastobójcze - wszystkie te związki chemiczne nie ulegają
      biodegradacji. Wody morskie stają się więc wielkim zbiorkiem różnorodnych
      nawozów i trucizn.

      W ostatnich latach zmniejszyła się ilość metali ciężkich, DDT i PCB (dwufenylu
      polichlorowanego). Jednocześnie znacznie zwiększyło się zużycie arsenu. DDT,
      silnie trujący środek chwastobójczy należący do grupy węglowodorów
      chlorowanych, wciąż jeszcze używany w Afryce, mimo że w wielu krajach
      europejskich jego używanie zostało zabronione jeszcze w latach 80.

      Metale ciężkie, takie jak kadm, nikiel, arsen, miedź, ołów, cynk i chrom,
      pochodzące głównie z przemysłu i transportu drogowego, stanowią wielkie
      zagrożenie dla równowagi naturalnej w świecie zwierząt, co oczywiście odbija
      się na całym środowisku naturalnym. Szacuje się, że samo tylko Morze Północne
      przyjmuje około 50 tysięcy ton metali ciężkich rocznie. Jeszcze groźniejsze są
      pestycydy - aldryna, dieldryna i endryna, które odkładają się w tkankach
      zwierząt. Tak naprawdę jednak nie w pełni zdajemy sobie sprawę, jaki może mieć
      wpływ długotrwałe odkładanie się różnych substancji w organizmach roślin i
      zwierząt, w tym również, rzecz jasna, samych ludzi.

      Inną niezwykle groźną dla morskich organizmów substancją jest TBT, czyli
      tytanian czterobutylu, używany powszechnie do produkcji farb
      przeciwporostowych, którymi maluje się kadłuby i stępki statków i łodzi. W
      związku z potencjalnym zagrożeniem w Wielkiej Brytanii zabroniono na przykład
      malowania takimi farbami kadłubów małych motorówek i jachtów służących do celów
      rekreacyjnych. Wciąż jednak maluje się nimi statki floty handlowej i marynarki
      wojennej. Naukowcy udowodnili, że TBT doprowadza do zaniku męskich cech
      płciowych u niektórych gatunków skorupiaków. Po pewnym czasie całą populację
      tworzą osobniki żeńskie, niezdolne do rozrodu bez osobników męskich.
      Wyjściem z sytuacji jest stosowanie produktów alternatywnych, nieszkodliwych
      dla środowiska naturalnego. W przypadku TBT może to być oparta na miedzi farba,
      około 1000 razy mniej szkodliwa dla środowiska niż tradycyjna farba.

      Skażeniem dotknięte są wszystkie oceany i morza świata, najbardziej cierpią
      jednak wody przybrzeżne. Tu znajduje się najwięcej źródeł zanieczyszczeń od
      nadmorskiego przemysłu przez wyloty kolektorów ściekowych, aż po zwiększony
      ruch jednostek morskich. Wody przybrzeżne Europy i wschodniego wybrzeża Stanów
      Zjednoczonych są szczególnie zagrożone. To tutaj zakłada się farmy ostryg,
      małży i ryb. Hodowane w nich zwierzęta są bardzo podatne na szkodliwy wpływ
      toksycznych bakterii, glonów i substancji chemicznych. Wody szelfowe są również
      miejscem eksploatacji podmorskich złóż ropy naftowej, w związku z czym w
      większym stopniu są one narażone na wszelkie wycieki i katastrofy ekologiczne.

      Morze śródziemne, jak sama nazwa wskazuje, jest wewnętrznym akwenem morskim
      połączonym z Oceanem Atlantyckim Cieśniną Gibraltarską. Całkowita wymiana wody
      trwa tam 70 lat. 90% ścieków komunalnych ze 120 przybrzeżnych miast jest
      wpuszczanych wprost do morza, a trzeba pamiętać, że w otaczających morze 18
      krajach żyje (wliczając w to turystów) 360 milionów ludzi. Morze śródziemne
      stało się jednym z najbardziej zanieczyszczonych akwenów w świecie. Przyjmuje
      ono rocznie około 460 miliardów ton ścieków. Największym zagrożeniem dla
      środowiska są tłumnie odwiedzane przez turystów a jednocześnie uprzemysłowione
      wybrzeża Hiszpanii, Francji i Włoch.

      W związku z rozwojem przemysłu turystycznego najbardziej zagrożonym
      ssakiem tego regionu jest wydra śródziemnomorska. Odległe od miast zaciszne
      zatoki, w których niegdyś znajdowała schronienie stały się obecnie uczęszczane,
      dzięki szybkim łodziom motorowym i rozpowszechnienie sprzętu do nurkowania.
      Wiele wydr ginie też zaplątanych w sieci rybackie.

      Według naukowców skażenie wód Morza Północnego spowodowało spadek odporności
      morskich ssaków na nosówkę, której epidemia w latach 1987-88 pochłonęła co
      najmniej 11 tysięcy fok. Skażenie metalami ciężkimi spowodowało również
      obniżenie odporności na infekcje u wielu gatunków ryb. Na przykład około 20%
      flądr w Morzu Północnym ma skórę pokrytą wrzodami i powiększone wątroby."

      Caly artykul o zanieczyszczeniu oceanow:
      ekoportal.fm.interia.pl/zanieczyszczeniaoceanow.htm
    • ewunciak Re: Wegetarianin od małego 27.12.06, 21:56

      jestem makro i właśnie jem gołąbki z brązowego ryży kaszy gryczanej
      i...cielęcinki, a przed chwilą bigos z jagnięcinką z bieszczad'ów. jem co chcę
      ale mądrze i staram się dobierac jak najlepszej jakości skałdniki- jak rzeczone
      mięso koniecznie organiczne- bez antybiotyków i hormonów.
      dzięki makrobiotyce wiem czego NAPRAWDę trzeba unikac w odżywianiu (się) czyli
      przede wszystkim cukru i nabiału - choć nie wyobrazam sobe życia bez masełka.
      jestem w 5 m-cu ciaży i juz wiem że będę musiała stoczyć walke z całymi
      zastępami ciotek które będą mojemu dziecku wciskac słodycze i jogurciki...
      a co do tekstu to ciekawi mnie dlaczego nie napisano, czy te dzieci z holandii
      objęte badaniami nie były przypadkiem zdrowsze od ich przerośniętych rówieśników.
      nie zgadzam sie żeby wzrost i waga były jednymi wyznacznikami zdrowia.
      w koncu japończycy dopóki byli narodem drobnych i -w istocie- makrobiotycznych
      stworzen- byli najzdrowszym narodem świata...
    • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 28.12.06, 00:33
      najlepsze jest to:
      "Diety: wegańska i makrobiotyczna mogą prowadzić do ciężkich zaburzeń stanu
      odżywienia. Dlatego, zdaniem wielu lekarzy, taki sposób żywienia dziecka
      powinien być karany jako przestępstwo przeciwko zdrowiu i życiu. Rodzicom,
      którzy dietę wegańską czy makrobiotyczną chcą stosować u dzieci, trzeba
      uświadomić skalę zagrożenia i odpowiedzialności za skutki takiego postępowania."

      Ha!
      ten "lekarz"....nie ma pojęcia o czym mówi!
      makrobiotyka to przebogata odżywczo dieta !
      a dzieciaczki chowają sie na niej cudnie
      (choć OFICJALNA wesja u lekarza jest że dziecko mięsożerne wink )

      karalne powinno być wypowiadanie takich bredni przez "specjalistów"
      boże uchowaj od takich znawców!
      • drzejms-buond Re: Wegetarianin od małego 28.12.06, 10:21
        co to za banialuki ten pan wypisuje?
        juz wiem czemu tak rzadko spotyka sie z dziećmi vege...
        omijają go wszyscy wielkim łukiem!

        karać za veganizm? połowa Azji pójdzie siedzieć!

        to prawda, że dzieci vegańskie rozwijają się inaczej niż mięsożerne
        to prawda ze są drobniejsze, na początku
        to prawda ze są spokojniejsze
        ale opóźnione?
        to juz lekka przesada!

        myślę,ze tajemnicę tego "artykułu" rozwiążemy patrząc na tło strony www.
        gerrrrrrrrrber!- i wszystko jasne.
        nazywa sie to artykułem sponsorowanym.
        szkoda gadać.
        • drzejms-buond vege linki 28.12.06, 16:17
          www.keepkidshealthy.com/WELCOME/treatmentguides/veganchildren.html
          www.kidbean.com/
          veganunlimited.stores.yahoo.net/books-health---nutrition.html
          www.vegsoc.org/info/infant.html
          www.vege.pl/str.php?dz=47
          wystarczy?
          • rd1993 wystarczy ;-) 28.12.06, 16:49
            .
    • l2m Przepraszam, będzie długie. 29.12.06, 15:39
      Bardzo rozsądny artykuł, moim zdaniem: obiektywny i bez szczególnych wypaczeń w
      którąkolwiek stronę; oraz zgodny z istniejącymi danymi naukowymi na ten temat.
      Brawa dla dziennikarki i dr. Książyka.

      Szczerze mówiąc, nie rozumiem oburzenia niektórych uczęstników dyskusji.

      Primo. Nikt rozsądny się nie sprzecza (i, sądzę, że dr. Książyk również), że
      zarównie tradycyjna, jako też makrobiotyczna i/lub wegańska dieta może być
      urozmaicona, pełnowartościowa i zdrowa. Inna rzecz, że, niestety, nie każdy
      człowiek posiada potrzebną wiedzę, wprawę lub wyczucie, ażeby właściwie sobie
      tę dietę skomponować. Dlatego każda z nich ma swoje wady i swoje
      przewagi. "Wszystkożercy", na przykład, częściej cierpią na podwyższony pozióm
      cholesterolu, nadciśnienie, otyłość - a "roślinożercy" na niedobory (głównie
      B12), anemię i choroby neurologiczne.
      Ale jednak odżywiający się tradycyjnie mają swego rodzaju "ulgi": brak
      ograniczeń poszerza krąg nadających się do stosowania produktów spożywszych; co
      daje większe "pole do manweru"; no i - ponieważ tradycyjnie odżywiających się
      ludzi jest jednak większość - to i wiedza o prawidłowym skomponowaniu takiej
      diety jest większa, szerzej rozpowszechniona i dostępniejsza.
      Stosujący zaś egzotyczne diety mogą polegać jedynie na tym, co przeczytają w
      materiałach, fachowość i rzetelność których najczęściej nie potrafią
      zweryfikować; i, w najlepszym przypadku, jeszcze na doświadczeniu osobistym
      nielicznych znajomych, skutecznie stosujących tę samą dietę.
      Na domiar złego, poleganie na cudzym pozytywnym doświadczeniu z daną dietą może
      oddać człowiekowi kiepską przysługę. Tak już się składa, że mający pozytywne
      doświadczenie z dowolnymi praktykami są bardziej skłonni do "kampanii
      informacyjnych", niż ci, którzy mieli doświadczenia negatywne. Dlatego - bez
      uciekania się do wyników obiektywnych i prawidłowo przeprowadzanych badań
      statystycznych - o wiele łatwiej jest o poznanie zalet konkretnej "egzotycznej"
      diety, niżli o poznanie jej wad. Co gorsza, nawet korzystanie z tych danych
      statystycznych wymaga pewnej specjalnej kwalifikacji, której większość ludzi
      nie posiada.
      W ten sposób, upadają argumenty w rodzaju: "sam(a) stosuję dietę N, i znam
      jeszcze 10 ludzi, którzy ją stosują; wszyscy mamy się doskonale - dlatego nasza
      dieta jest najlepsza pod słońcem".

      Secundo. Nigdzie tam nie jest napisane, że _każdy_ problem zdrowotny
      wegetariańskiego dziecka jest spowodowany brakiem mięsa w diecie. Ale jednak
      dzieci wegańskie są narażone na niektóre _specyficzne_ braki żywieniowe,
      spowodowane niczym innym, jak tylko brakiem pożywienia pochodzenia zwierzęcego.
      Najbardziej znany specyficzny problem wielu (podkreślam - wielu, a nie
      wszystkich jak leci) dzieci wegańskich - to niedobór B12. To jest poza
      dyskusją - niezależnie, czy to się komuś podoba, czy nie.
      Rozsądny rodzic-wegetarianin o tym wie; i stosuje odpowiednie środki
      zapobiegawcze - dlatego jego dziecko będzie zdrowe. Problemy zazwyczaj miewają
      dzieci tych wegan, którzy nie chcą przyjmować do wiadomości, iż dieta wegańska
      nie jest naturalna dla człowieka; i dlatego żywienie dziecka, chowanego na
      takiej diecie, potrzebuje większej uwagi i większych starań.
      Proszę specjalnie zwrócić uwagę, że dr. Książyk mówi, iż większość rodziców-
      wegetarian jednak należy do tej pierwszej kategorii - czyli rozsądnych.

      Tertio. Co się tyczy ryby. Oczywiście, że niektóre ryby z długożyjących -
      głównie drapieżnych - gatunków, zamieszkujące szczególnie zanieczyszczone wody,
      mogą nagromadzać nieobojętne dla ludzkiego organizmu dawki pewnych związków
      chemicznych. Ale. Nie znaczy to wcale, że każda ryba jest groźna dla zdrowia -
      nawet - dziecka. A już szczególnie nie znaczy to, że, wykluczając z jadłospisu
      rybę, ubezpieczymy siebie i swe dzieci od spożycia nadmiernej ilości tychże
      ciężkich metaki: albowiem wiele roślin potrafi nagromadzać je jeszcze
      skuteczniej, niż owa ryba. No i detoksykacja - czyli, unieszkodliwienie i
      wydalanie z organizmu niebezpiecznych substancji - u zwierząt jest
      skuteczniejsza, niżli u roślin.
      Z innej strony, spożycie ryb dziś jest szeroko zalecane przez wielu lekarzy, o
      kompetencji których nie da się wątpić; albowiem jedzenie gotowanych lub
      pieczonych (ale nie smażonych) ryb jest skutecznym środkiem profilaktycznym
      przeciwko chorobom układu krążenia, chorobom neurologicznym, osteoporozie, a
      nawet wygląda na to, że przeciwko nowotworom złościwym.
      Dlatego takie "ocenianie" wiedzy i kompetencji dr. Książyka, jakie ma miejsce
      tutaj - moim zdaniem, nie jest szczególnie udanym pomysłem.

      Quarto. Teorie "spisku producentów mięsa", rzekomo płacących za fałszowanie
      wyników badań, mają dokładnie taką samą wagę, jak i hipotetyczne teorie "spisku
      producentów żywności wegetariańskiej" - czyli zerową. Grunt to dowody.

      Dziękuję za uwagę.
    • ktokolwiek14 Wegetarianin od małego 29.12.06, 22:12
      Widac pan docencik niedouczony jest! Nic dziwnego skoro niewiele ucza w tych
      szkolkach medycznych. A efekty widac w samym "lecznictwie" gdzie zamiast szukac
      przyczyny choroby i po prostu zmienic styl zycia, "leczy" sie tylko objawy na
      dodatek tabletkami czyniacymi tylko sputoszenie w organizmie. Nie od dzis
      medycyna lamie przysiege Hipokratesa tj. zamiast leczyc skodzi!
      Ciekawe, ze Amerykanskie i Kanadyjskie Stowarzyszenie Dietetyczne zgodnie
      orzeklo, ze dieta wegetarianska i weganska jet wlasciwa czlowiekowi w kazdym
      okresie jego zycia. Natomiast wieloletnie badania Komitetu Lekarzy Medycyny
      Odpowiedzialnej dowiodly, ze weganizm jest nie tylko najrozsadniejszy, ale
      leczy ludzi starszych z wielu chorob! Jak sie to ma do tzw. badan
      przedstawionych przez "docencika" i przeprowadzonych w Holandii? Ciekawe kto je
      przeprowadal, nie rzeznicy czasem?
      Tymczasem znam wiele dzieci i doroslych miesozernych cierpiacych na
      niedozywienie, a nawet anemie, nie mowiac juz o rozwoju i poziomie
      intelektualnym, bo ten naprawde pozostawia wiele do zyczenia w dzisiejszym
      spoleczenstwie, ktore jak wszyscy wiemy jest w wiekszosci wszystkozerne.
      Czas najwyzszy doktorku podszkolic sie w dziedzinie anatomii i fizjologii
      czlowieka, bo az wstyd z taka niewiedza pchac sie do medycyny i do mediow!!
      • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 29.12.06, 23:22
        ktokolwiek14 napisała:

        > Ciekawe, ze Amerykanskie i Kanadyjskie Stowarzyszenie Dietetyczne zgodnie
        > orzeklo, ze dieta wegetarianska i weganska jet wlasciwa czlowiekowi w kazdym
        > okresie jego zycia.

        Pod wpływem terroru organizacji pro-zwierzęcych, towarzystwa przyznały, że
        PRAWIDŁOWO ZBILANSOWANA dieta wegetariańska i wegańska jest odpowiednia dla
        człowieka. Polityczna poprawność w Ameryce nakazuje dopieszczać wszystkie
        mniejszości, dlatego znaleziono formułę, która była do przyjęcia dla obu stron.

        > Natomiast wieloletnie badania Komitetu Lekarzy Medycyny
        > Odpowiedzialnej dowiodly, ze weganizm jest nie tylko najrozsadniejszy, ale
        > leczy ludzi starszych z wielu chorob!

        Ten "Komitet" to ekstremistyczna organizacja pro-zwierzęca, finansowana m.in.
        przez PETA, potępiana wielokrotnie przez American Medical Association za
        stosowanie nieetycznej taktyki, kampanię dezinformacji i zainteresowanie
        wypaczaniem nauki medycznej. Ich celem jest dobro zwierząt, dla którego nie
        wahają się poświęcić dobra ludzi, dlatego wszelkie ich "badania" są całkowicie
        niewiarygodne.

        > Jak sie to ma do tzw. badan przedstawionych przez "docencika" i
        > przeprowadzonych w Holandii? Ciekawe kto je przeprowadal, nie rzeznicy czasem?

        Docencik ma na względzie dobro ludzi, a nie zwierząt. Nic dziwnego, że wyniki
        wychodzą mu inne niż "lekarzom" z PCRM. Jemu akurat można dać wiarę.

        > Tymczasem znam wiele dzieci i doroslych miesozernych cierpiacych na
        > niedozywienie, a nawet anemie, nie mowiac juz o rozwoju i poziomie
        > intelektualnym

        Przegląd wegetarian, którzy przewinęli się przez to forum, wskazuje na to, że
        przyzwoity poziom intelektualny zdarza się wśród nich raczej na zasadzie
        wyjątku.

        > Czas najwyzszy doktorku podszkolic sie w dziedzinie anatomii i fizjologii
        > czlowieka, bo az wstyd z taka niewiedza pchac sie do medycyny i do mediow!!

        Podejrzewam, że doktorek szybko wysłałby Cię na korepetycje z anatomii i
        fizjologii człowieka.
        • rd1993 hahahahaha michu zaczynam uwielbiać Twoje posty 30.12.06, 00:58
          twoja mania mixowania wegetarian z proterrorystami jest n i e s a m o w i t a !
          nawet oryginalna
          rozumiem że za Hitlera obwiniasz też wegetarian
          wkońcu był wege ! wink

          • misiu-1 Re: hahahahaha michu zaczynam uwielbiać Twoje pos 30.12.06, 01:07
            Masz jakiś konkretny zarzut do mojego postu?
        • rasowa_veganka Re: Wegetarianin od małego 31.12.06, 14:00

          Powiem tak: to co inne od wieków budziło sprzeciw ze strony społeczeństwa, było
          deptane, poniżane, nierozumiane, a przedewszystkim nie chciane. Teraz pytam:
          dlaczego nie pisze sie o dzieciach rodzin mięsożerców które nagminnie ostatnimi
          czasy choruja na raka krwii?! Ba! Mało tego! Pojawiaja sie przypadki miażdżycy
          u dzieci w wieku szkolnym, a do tej pory choroba polegająca na zwężeniu naczyń
          krwionosnych kojarzyła sie z osobami wieku starszego. Czy jest to spowodowane
          spożywaniem coraz wiekszej ilości miesa przez matki w których rozwija sie płód
          czy też z powodu spożywania przez ich dzieci coraz większej ilości padliny.

          Ciągłe oczernianie Wegan powoduje dalsze NIE! na Nasz sposób życia i pojmowanie
          otaczającego świata. W świadomości człowieka dominuje stereotyp z lat 20tych
          XXwieku. Co ciekawsze za DOBRE odżywianie uchodzą takie produkty jak: wędliny,
          mięso, słodycze, fast foody... w rezultacie za DOBRE jedzenie uchodzi wszystko
          co ludziom najbardziej szkodzi. Skoro tak bardzo boimy sie o zdrowie naszych
          dzieci, dlaczego państwa (które powinny w terorii dbać o dobro jednostek) nie
          zamkną każdej restauracji serwującej fast foody które już teraz są plagom w
          USA? A teraz pozwole sobie zacytować Artykuł dr Marii Grodeckiej, polskiej
          prekursorki wegetarianizmu, autorki książek o tej tematyce:

          `Tradycyjna dietetyka wywodziła się z dwóch, uznanych już obecnie za nietrafne,
          założeń: ludzki organizm potrzebuje dużych ilości białka zwierzęcego, oraz
          białko zwierzęce ma wyższą wartość odżywczą niż białko roślinne. Opinię tę
          sformułował w początkach XX w m.in. angielski uczony Thomas, po przeprowadzeniu
          serii doświadczeń na szczurach. Podawał im pokarm za zwiększoną ilością białka
          zwierzęcego, czym powodował przyspieszenie wzrostu i dojrzewania. Odtąd opinia
          o "wyższej wartości" białka zwierzęcego utrwaliła się i ugruntowała jako
          niepowtarzalny dogmat naukowy. Na tym dogmacie w ostatnich dziesięcioleciach
          opierały się dynamiczne poczynania zmierzające do zbudowania gigantycznej
          struktury produkcji rolnej - pasze ("hodowla na mięso"), oraz przetwórczej
          (konserwy). Na tej bazie ukształtowały się potrzeby i gusta konsumentów, ich
          oczekiwania i nawyki kulinarne - kształtujące obecną strukturę popytu.

          Mało kto wie jednak, że już kilkadziesiąt lat później znakomici uczeni (m.in.
          Carrison i Mc Cay) dowiedli, że w ogólnym bilansie życia takie stymulowanie
          białkiem dojrzewania i wzrostu jest jak najbardziej niekorzystne - osłabia
          ogólną kondycję i skraca życie. Najwyższy poziom zdrowia, sprawności i
          długowieczności wykazywały te zwierzęta doświadczalne, które otrzymywały
          niskobiałkową karmę warzywno-zbożową.

          W 1969 roku, renomowane pismo medyczne "The Lanset" (43, 285) zamieściło w
          artykule redakcyjnym następujące oświadczenie: "Dawniej białko pochodzenia
          roślinnego... traktowane było jako mniej wartościowe niż białko pochodzenia
          zwierzęcego. Obecnie jednak rozróżnienie to zostało powszechnie zarzucone".

          W kwietniu 1991 roku lekarze reprezentujący Stowarzyszenie Medycyny
          Odpowiedzialnej (Physician Comitee for Responsible Medicine) opublikowali
          kilkudziesięcio-stronnicowy tekst, w którym problem szkodliwości mięsa w
          ludzkiej diecie został przedstawiony wyczerpująco i jednoznacznie. Jako wniosek
          sformułowano dietetyczne zalecenie, w którym wymienia się 4 nowe grupy
          pokarmowe (zamiast tradycyjnych 5). Są to zboża, warzywa, owoce i nasiona
          strączkowe. Lansowane jeszcze do niedawna, jako niezbędne dla zdrowia - mięso i
          nabiał, zostały uznane za główne źródło chorobotwórczego cholesterolu i
          tłuszczów nasyconych i osądzone jako największy winowajca m.in. w chorobie
          nadciśnieniowej. "Pokarmy te (mięso, białko) nie są po prostu potrzebne w
          ludzkiej diecie" - stwierdzają lekarze, wśród których są nazwiska takich
          luminarzy współczesnej medycyny jak Denis Burkitt, Neal D. Bernard, Colin
          Campbell oraz Oliver Alabaster - dyrektor Instytutu Zapobiegania Chorobom
          (Institute of Desease Prevention).

          Na skutek błędnej opinii Thomasa, potwierdzanej później przez innych np.
          Osborna i Mendla, dietetyka i medycyna ostatnich kilkudziesięciu lat popadła w
          rodzaj białkowej obsesji. Ten niepokój o ewentualne niedobory białkowe u swoich
          chorych przejęli lekarze, a za nimi ich pacjenci oraz wszyscy zdrowi, którzy
          pragnęli swój stan zachować i uniknąć chorób związanych z nietrafną dietą.
          Teraz jednak okazało się, że wbrew obiegowym uprzedzeniom i obawom, to właśnie
          białko jest jednym z najłatwiejszych do uzyskania składników pokarmowych. Każdy
          pokarm roślinny jest substancją organiczną i zawiera pewną ilość białka. Jeżeli
          więc jada się do syta urozmaicony pokarm roślinny, zawierający wszystkie
          elementy z wymienionych 4 grup pokarmowych, to i białka w tym jedzeniu jest
          dość. Zresztą uległy również rewizji dotychczasowe opinie o ilościowych
          potrzebach białkowych ludzkiego organizmu. Jeszcze 20 - 30 lat temu oficjalnie
          zalecano jadanie od 150 do 250 g białka dziennie. Ale już w 1980 roku National
          Research Council, zalecał od 3 do 5 razy mniej. Odpowiednio, dla mężczyzny
          ważącego 80 kg wystarcza zaledwie 80 g białka na dzień, dla kobiety ważącej 58
          kg tylko 44 g. Obecnie ta norma wykazuje tendencję do obniżania się.

          Badania porównawcze składu mleka samic różnych gatunków wykazały, że pośród
          innych ssaków, mleko kobiece zawiera najmniejszy procent białka w składzie, bo
          tylko 1,6 %. Mleko krowie ma 3,5 %,a mleko świni ponad 14%. Ale to właśnie te
          1,6 % białka w mleku matki jest dla rozwoju dziecka ilością optymalną. Ten fakt
          wyraźnie wskazuje na niski poziom zapotrzebowania na białko, również u
          dorosłego człowieka i tłumaczy to, że ludzie przekarmieni białkiem chorują i
          źle go tolerują.

          Realny problem wiąże się więc nie z brakiem czy niedoborem, lecz z nadmiarem
          białka w standardowej diecie. Zostało dowiedzione, że właśnie przejadanie się
          białkiem oraz brak wystarczających ilości błonnika, witamin i soli mineralnych
          jest główną przyczyną większości chorób zwyrodnieniowych i cywilizacyjnych,
          które stały się prawdziwą plagą naszego wieku. Do niedawna mniemano, że
          podstawowym powodem miażdżycy i innych pochodnych od niej chorób jest nadmiar
          tłuszczu w diecie. Obecnie coraz więcej jest dowodów na to, że istotną
          przyczyną miażdżycy jest obok nadmiaru tłuszczu, nadmiar białka (np. badania w
          klinice dr. Bircher-Beemera). Stwierdza się coraz liczniejsze przypadki
          miażdżycy u dzieci, co przeczy opinii, że jest to tylko choroba wieku
          podeszłego.

          Inny argument na rzecz nie jedzenia mięsa przynosi ekonomia:
          Aby nakarmić mięsem lawinowo rosnącą populację, trzeba stale zwiększać zasięg
          areałów upraw pastewnych, na co w skali globalnej nas nie stać. Na roczne
          wyżywienie jednej osoby odżywiającej się w sposób tradycyjny (z mięsem) musi
          być przeznaczone przynajmniej 0,5 ha ziemi uprawnej oraz 1,5 ha pastwisk, kiedy
          żeby wyżywić wegetarianina wystarczy 4 razy mniej ziemi - bo tylko 0,5 ha. W
          zachodniej strefie świata, masowe spożycie mięsa stało się współcześnie
          powszechnym nałogiem, który w odróżnieniu od innych form uzależnienia jest
          całkowicie aprobowany i legalny. Efekt ekscytujący jaki daje spożywanie mięsa,
          będący główną przyczyną jego łaknienia pochodzi stąd, że znajdują się w nim
          substancje wyciągowe. Są to m.in. kwas mlekowy i puryny z których w procesie
          trawienia powstaje kwas moczowy - substancja posiadająca strukturę chemiczną
          podobną do kofeiny. Być może stąd się bierze uczucie przejściowego osłabienia i
          nerwowe rozdrażnienie, które pojawia się początkowo po usunięciu mięsa z diety.

          Mięso jest ciągle traktowane jako pokarm prestiżowy, świadczący o zamożności.
          F.M Lappe nazwała to powszechne adorowanie mięsa w swoim kraju - "amerykańską
          religią Wielkiego Befsztyka". We wstępie do wydanej w 1982 roku książki
          pt. "Dieta dla małej planety" pisała tak: "Ogromne problemy społeczne, a
          szczególnie p
          • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 31.12.06, 16:12
            Znowu ktoś "odkrył" dyrdymały Grodeckiej. smile))

            Wystarczy przeczytać jeden przykład "rozumowania" pani filozof:

            > Badania porównawcze składu mleka samic różnych gatunków wykazały, że pośród
            > innych ssaków, mleko kobiece zawiera najmniejszy procent białka w składzie,
            > bo tylko 1,6 %. Mleko krowie ma 3,5 %,a mleko świni ponad 14%. Ale to właśnie
            > te 1,6 % białka w mleku matki jest dla rozwoju dziecka ilością optymalną. Ten
            > fakt wyraźnie wskazuje na niski poziom zapotrzebowania na białko, również u
            > dorosłego człowieka

            ..żeby wyrobić sobie pogląd na kompetencje autorki w tej dziedzinie. Gdyby
            zawartość białka w pokarmie przeznaczonym dla osesków miała coś mówić o
            zapotrzebowaniu dorosłego organizmu na białko, to krowa powinna jeść fasolę, a
            człowiek trawę, a nie odwrotnie.
          • wegelandia Re: Wegetarianin od małego 31.12.06, 18:28
            Droga rasowa veganko!

            Masz racje, tylko obawiam sie, iz nasi o tym juz wiedza, zas ci niedouczeni
            ignoranci tego albo nie przeczytaja, albo nie zrozumieja (albo oba!). Oni czuja
            to przez skore, ze cos z nimi jest nie tak, tylko usiluja rozpaczliwie to
            zagluszyc opierajac swe "racje" na tym, ze wiekszosc tak robi, czy
            ze "medycyna" to popiera.
            Niestety, beton nie podlega obrobce plastycznej!
            • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 31.12.06, 18:44
              Ignorancję prezentuje właśnie Grodecka. Nie ma bladego pojęcia o anatomii i
              fizjologii. Przykład jej "rozumowania" podałem wyżej.
        • wegelandia Re: Wegetarianin od małego 31.12.06, 14:03
          misiu-1 napisał:
          > Pod wpływem terroru organizacji pro-zwierzęcych, towarzystwa przyznały, że
          > PRAWIDŁOWO ZBILANSOWANA dieta wegetariańska i wegańska jest odpowiednia dla
          > człowieka. Polityczna poprawność w Ameryce nakazuje dopieszczać wszystkie
          > mniejszości, dlatego znaleziono formułę, która była do przyjęcia dla obu
          stron.

          Co za duren! Terror? Chlopie, zastanow sie co ty mowisz! nie uzywaj slow,
          ktorych nie rozumiesz! Terror to wlasnie to, co przekupny system panstwowy w
          polaczeniu z "medycyna" i lobby przemyslu zwierzecego robi. To wlasnie jest
          TERROR, wiesz?!


          > Ten "Komitet" to ekstremistyczna organizacja pro-zwierzęca, finansowana m.in.
          > przez PETA, potępiana wielokrotnie przez American Medical Association za
          > stosowanie nieetycznej taktyki, kampanię dezinformacji i zainteresowanie
          > wypaczaniem nauki medycznej. Ich celem jest dobro zwierząt, dla którego nie
          > wahają się poświęcić dobra ludzi, dlatego wszelkie ich "badania" są
          całkowicie
          > niewiarygodne.

          Co, ze PETA sie na nich powoluje, to ma by dowod, ze ich sponsoruje?? A nawet
          jezeli, to co?! Mamy moze licytowac sie kto ma dluzsza liste sponsorow
          ideologicznych? Niewatpliwie "wasi"! Najlepiej zatem "poznac drzewo po
          owocach", a sa one takie, ze ci, ktorzy sa na diecie opartej o spozywanie zwlok
          wywlekaja coraz to nowe schorzenia, sa otyli i krocej zyja, zas ci na "trawie i
          korzonkach", jak to pogardliwie nazywacie (nieslusznie zreszta!) sa w
          porownaniu z tamtymi, okazami zdrowia do tego stopnia, ze WY przyczepiacie sie
          do kazdego, najdrobniejszego detaliku, problemu pojawiajacego sie wsrod nas,
          natomiast na wasze, wielgachne katastrofy chorobowe przymykacie oczy i
          nazywacie je "chorobami cywilizacyjnymi". Mowicie, ze "tak to juz po prostu
          jest". Cos tu chyba nie gra, co..?
          To zas, ze sa nielubiani wynika ze starej jak swiat zasady "prawda w oczy
          kole". Najwidoczniej to "wasze" towarzystwo jest elementem owego oszukanczego
          sysytemu polityczno-ideologicznego, sponsorowanego przez lobby przemyslu
          miesnego. Apeluje zatem o trzezwosc umyslu i uczciwosc oceny!


          > Przegląd wegetarian, którzy przewinęli się przez to forum, wskazuje na to, że
          > przyzwoity poziom intelektualny zdarza się wśród nich raczej na zasadzie
          > wyjątku.

          A kim TY jestes, by to oceniac?! Zeby sie wypowiadac, nalezy samemu wpierw miec
          przynajmniej ze dwie szare komorki, a na podstawie dotychcasowych twych
          wypowiedzi osmielam sie to poddac w watpliwosc. Argumentacja i logicznosc
          wypowiedzi wymaga bowiem istotnych poprawek tu i owdzie! Dlatego tylko, ze
          glosza odmienne poglady od twoich musisz czynic takie zlosliwe uwagi? Ja
          spokojnie moge to powiedziec o tobie i to bez zlosliwosci, a zaledwie na podst.
          tego co TY SAM tutaj piszesz. Istotna roznica, co nie?


          > Podejrzewam, że doktorek szybko wysłałby Cię na korepetycje z anatomii i
          > fizjologii człowieka.

          Czyzbys znal poziom znajomosci anatomii i fizjologii owego uczestnika
          (uczestniczki?) forum? Co mozesz wiedziec? Twoja zlosliwa wypowiedz to kolejny
          dowod twojego niskiego poziomu, popierajacy teze o nizszym poziomie
          intelektualnym zwlokozerow. To po pierwsze. Po drugie: anatomia i fizjologia
          czlowieka jest kolejnym dowodem, ze jestesmy z natury swojej wegetarianami!
          Tak! Oczywiscie zaraz uczepisz sie tego ze nasze zeby ("czworki" chyba?) sa
          nieco dluzsze od pozostalych... Wiec nie bede czekal na te wypowiedz, bo wiem,
          ze jest to ta, ktora jako pierwsza zaraz pojawia sie w takich dyskusjach,
          dlatego pisze od razu: Smieszne! A widziales uzebienie innych, typowo
          roslinozernych istot? Zapewne nie, bo zeby misia koala, jadajacego wylacznie
          bambus (to taka roslinka, wiesz?) sa jeszcze dluzsze i wygladaja na bardziej
          ostre od naszych! Pokaz mi w ludzkiej konstrukcji cos, co "dowodzi" ze jestesmy
          miesozerni. Ja bowiem mam dosc dluga liste elementow naszej budowy swiadczacych
          o naszej wegetarianskiej naturze. Chcesz?
          A ten docent czy jak mu tam, to zapewne niedouczyl sie tego wlasnie, wiec nic
          dziwnego, ze takie herezje glosi!
          Oj, przydalyby sie JEMU korepetycje...!

          Tyle na teraz. Zycze owocnych i uczciwych(!) przemyslen.
          • ggigus towarzystwa wege terroryzuja? kogo? 31.12.06, 14:04
            takie posty ujawniaja jedno - misiowe obesje
            • wegelandia Re: towarzystwa wege terroryzuja? kogo? 31.12.06, 14:10
              ggigus napisała:

              > takie posty ujawniaja jedno - misiowe obesje


              Racja! ten "misiu" to jedyny misiu, ktorego zaczynam przestawac lubic...
              Tak trzymaj, ggigus! Ja mu odpowiadam na jego zlosliwe zarzuty, a ten ciagle
              swoje...!
            • wegelandia Re: towarzystwa wege terroryzuja? kogo? 31.12.06, 14:12
              ggigus napisała:

              > takie posty ujawniaja jedno - misiowe obesje


              Racja! ten "misiu" to jedyny misiu, ktorego zaczynam przestawac lubic...
              Tak trzymaj, ggigus! Ja mu odpowiadam na jego zlosliwe zarzuty, a ten ciagle
              swoje...! Przyklad dobitny tego, co jadanie trupow robi z (niegdys) czlowieka!
              I on wypowiada sie o poziomie intel.wegetarian. O ironio!!
              • ggigus misiowi nie oplaca sie odpowiadac, w watku 31.12.06, 14:16
                o tym, ze jedzenie soi grozi demencja, misiu1 jawnie manipuluje danymi (jego
                stary numer), przeczytaj komentarz do misia1 od kasinj - przedostatnia wypowiedz

                pozdrawiam i Wegenowego Roku!
          • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 31.12.06, 16:49
            wegelandia napisał:

            > Co za duren! Terror? Chlopie, zastanow sie co ty mowisz! nie uzywaj slow,
            > ktorych nie rozumiesz! Terror to wlasnie to, co przekupny system panstwowy w
            > polaczeniu z "medycyna" i lobby przemyslu zwierzecego robi. To wlasnie jest
            > TERROR, wiesz?!

            Daruj sobie chamskie uwagi. Lobby pro-zwierzęce samo chwali sie tym, że to ich
            naciski na amerykańskie stowarzyszenia dietetyczne doprowadziły do
            sformułowania takiego stanowiska. W odróżnieniu od tego ty nie masz ani jednego
            dowodu na spisek "medycyny" z "lobby przemysłu zwierzęcego" i "przekupnym
            systemem państwowym".

            > Co, ze PETA sie na nich powoluje, to ma by dowod, ze ich sponsoruje??

            Nie, dowodem sponsoringu są dokumenty finansowe, które o tym mówią. Współpraca
            między tymi skrajnymi organizacjami jest na tyle ścisła, że tworzą wspólną
            Fundację PETA, której prezesem jest prezes PCRM - Neal Barnard, a dyrektorem -
            założycielka PETA - Ingrid Newkirk.

            > A nawet jezeli, to co?! Mamy moze licytowac sie kto ma dluzsza liste
            > sponsorow ideologicznych?

            To, że PCRM jest organizacją pro-zwierzęcą i reprezentuje interesy zwierząt,
            a głosy potępienia ze strony organizacji lekarskich w USA nie biorą się z
            powietrza.

            > Niewatpliwie "wasi"! Najlepiej zatem "poznac drzewo
            > po owocach", a sa one takie, ze ci, ktorzy sa na diecie opartej o spozywanie
            > zwlok wywlekaja coraz to nowe schorzenia, sa otyli i krocej zyja,

            Nieprawda, kłamiesz. Dieta wegetariańska nie daje ani odrobinę dłuższego życia.
            Dłuższe życie daje wyższy status ekonomiczno-społeczny, wyższa dbałość o
            zdrowie, brak nałogów itp. Nie ma to nic wspólnego z mięsem:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=19446725&a=19446725

            > zas ci na "trawie i korzonkach", jak to pogardliwie nazywacie (nieslusznie
            > zreszta!) sa w porownaniu z tamtymi, okazami zdrowia do tego stopnia, ze WY
            > przyczepiacie sie do kazdego, najdrobniejszego detaliku, problemu
            > pojawiajacego sie wsrod nas,
            > natomiast na wasze, wielgachne katastrofy chorobowe przymykacie oczy i
            > nazywacie je "chorobami cywilizacyjnymi". Mowicie, ze "tak to juz po prostu
            > jest". Cos tu chyba nie gra, co..?

            Wielgachne katastrofy chorobowe to np. 1,5 miliona zgonów rocznie z powodu
            choroby wieńcowej serca w wegetariańskich Indiach.

            > To zas, ze sa nielubiani wynika ze starej jak swiat zasady "prawda w oczy
            > kole". Najwidoczniej to "wasze" towarzystwo jest elementem owego oszukanczego
            > sysytemu polityczno-ideologicznego, sponsorowanego przez lobby przemyslu
            > miesnego. Apeluje zatem o trzezwosc umyslu i uczciwosc oceny!

            Bla, bla, bla.

            > A kim TY jestes, by to oceniac?! Zeby sie wypowiadac, nalezy samemu wpierw
            > miec przynajmniej ze dwie szare komorki, a na podstawie dotychcasowych twych
            > wypowiedzi osmielam sie to poddac w watpliwosc.

            Dziękuję za komplement. Z twojej strony tylko pochwała mogłaby mnie zmartwić.

            > Argumentacja i logicznosc wypowiedzi wymaga bowiem istotnych poprawek tu i
            > owdzie!

            Gdzie konkretnie?

            > Dlatego tylko, ze glosza odmienne poglady od twoich musisz czynic takie
            > zlosliwe uwagi?

            Gdyby chodziło o poglądy, napisałbym, że przyzwoity poziom umysłowy nie zdarza
            się w ogóle. Wspominałeś wyżej coś tam o logice, zdaje się?

            > Ja spokojnie moge to powiedziec o tobie i to bez zlosliwosci, a zaledwie na
            > podst. tego co TY SAM tutaj piszesz. Istotna roznica, co nie?

            Napisałem już - serdecznie dziękuję.

            > Czyzbys znal poziom znajomosci anatomii i fizjologii owego uczestnika
            > (uczestniczki?) forum? Co mozesz wiedziec? Twoja zlosliwa wypowiedz to
            > kolejny dowod twojego niskiego poziomu, popierajacy teze o nizszym poziomie
            > intelektualnym zwlokozerow.

            Dowodem niskiego poziomu, tak intelektualnego, jak i etycznego, jest forma
            twoich wypowiedzi, pełna oszczerstw i głupich, chamskich neologizmów (jak
            np. "zwłokożercy")

            > To po pierwsze. Po drugie: anatomia i fizjologia
            > czlowieka jest kolejnym dowodem, ze jestesmy z natury swojej wegetarianami!

            Otóż właśnie dostarczyłeś dowodu swojej ignorancji w dziedzinie anatomii i
            fizjologii.
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=21743744&a=21746005
            > A ten docent czy jak mu tam, to zapewne niedouczyl sie tego wlasnie, wiec nic
            > dziwnego, ze takie herezje glosi!
            > Oj, przydalyby sie JEMU korepetycje...!
            > Tyle na teraz. Zycze owocnych i uczciwych(!) przemyslen.

            A ja z życzeniami przemyśleń dla ciebie się wstrzymam, bo równie dobrze mógłbym
            życzyć ci prezydentury USA.
      • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 30.12.06, 01:02
        bardzo dobrze że ktoś wreszcie zwrócił uwage na problem
        EFEKTYWNOŚCI lecznictwa szanowanej medycyny na której autorytet tak zawzięcie
        powołują sie anty-wege
    • wegelandia Wegetarianin od małego 30.12.06, 00:13
      "Ignorant" to malo powiedziane! Facet jest po prostu glupi (delikatnie
      mowiac!). Gdyby cokolwiek wiecej wiedzial, nie gadalby takich bzdur o sprawach,
      na ktorych sie nie zna. Cholera mnie bierze, gdy widze, ze na kazdym kroku,
      gdzie mowi sie o wegetarianach, to od razu pytaja lekarzy! A co to my jacys
      chorzy jestesmy? Dlaczego nie pytaja, kur zapial, mechanikow samochodowych,
      albo smieciarzy, co?! Po pierwsze, to ci "lekarze" - skad moga cokolwiek
      wiedziec nt. wegetarianizmu, skoro na studiach w ogole nie uczy sie ich
      dietetyki?! Poziom ich wypowiedzi dobitnie swiadczy o jawnej niewiedzy, czy
      wrecz lgarstwie. Dlatego wolalbym przeprowadzic wywiad nt. wegetarianizmu z
      murarzem, ktory ma choc blade pojecie na ten temat, anizeli z jakims glupim i
      zarozumialym docencina (pozal sie Boze!) co to wymysla jakies kretynskie
      pojecia jak "semiwegetarianizm" - szczyt bezczelnosci i przemarsz glupoty! Nie
      ma czegos takiego, durniu! Albo sie jest wegusiem, albo nie! Moze zatem ukujemy
      pojecie "semikanibal", ktoreby znaczylo np. jadanie ludzi, ale tylko rasy
      czarnej, badz zoltej. I to nie wszystkich, a zaledwie w pewnym przedziale
      wiekowym, co? Glupie, nie...?! Oczywiscie, bo takie wlasnie jest pojecie
      owego "semiwegetarianizmu".
      Ciekawe, ze gdy jakis wegetarianin zachoruje, to od razu pisza o tym w gazetach
      itp. Dlaczego? Ano dlatego, ze jest to tak barzdzo rzadkie zjawisko! Gdyby
      musieli pisac w gazetach o kazdym padlinozercy chorujacym na skutek swych
      bledow zywieniowych (trudno by bylo inaczej skoro sie jada trupy!), to nie
      starczyloby lasow na papier dla tych gazet! Czyzby pacjentami owego (tfu!)
      docenciny sa sami wegetarianie? NIE! Wlasnie padlinozercy, prosze Panstwa! Bo
      to oni nie maja zielonego pojecia nt. zywienia. A kazdy przecietny wegus ma
      nieporownywalnmie wyzszy poziom wiedzy w tym zakresie, anizeli kazdy przecietny
      trupojad. To jest fakt. Ubolewac zas nalezy nad smutnym faktem, iz ta
      beznadziejna gazecina, gdzie trzeba zakladac konto, tylko po to, by sie
      wypowiedziec na niniejszym forum(!)publikuje tak kretynskie i pozalowania
      godne, obrazajace wegetarian i wegetarianizm, artykuliki oparte na
      wypowiedziach jakiegos sprzedawczyka, ktory sponsorowany jest przez firmy
      pchajace miesne wyroby na rynek! Juz samo to, ze wchodzac na te strone wita nas
      reklama plugawej firmy "gerber" (czy jak jej tam) swiadczy o komercyjnym
      charakterze wtlaczanych spoleczenstwu "wiadomosci" tejze gazetki.

      Powolywanie sie zas na wyniki "badan" przeprowadzanych na zlecenie firm, czy
      calych korporacji majacych na celu oklamywanie spoleczenstwa aby oszukani
      obywatele kupowali ich produkty - to zwykla prostytucja naukowa. Czeste
      zjawisko w obecnym zdemoralizowanym i zaprzedanym polswiatku "nauki". Zatem nie
      sa to dane, na ktorych mozna polegac! Ci, ktorzy na ten temat moga sie
      kompetentnie wypowiadac to, w rzeczy samej, my, wegusie. Dlatego wzywam usilnie
      wszystkich, by wreszcie wyszli z ukrycia i przeciwstawili sie ciaglemu
      traktowaniu nas jako dziwne zjawisko przyrodnicze, czy zwierzeta w cyrku. Mowmy
      o tym, piszmy (chocby i cegla po scianach!), dzwonmy, zawracajmy im glowy az do
      znudzenia. Nie dajmy sie terroryzowac tym, ze beda nam zabierac dzieci za kare,
      ze osmielamy sie je wychowywac zgodnie z naszymi zasadami (bo oni takowych
      oczywiscie nie maja!). Ciekawe, czy odbieraja dzieci padlinozercom za to, ze
      doprowadzaja do otylosci i calej masy innych chorob "cywilizacyjnych"
      spowodowanych jadaniem trupow. Nie slyszalem jeszcze o takim przypadku.
      Zacznijmy wreszcie upominac sie o NASZE prawa! Nie dajmy sie zepchnac do rowu!
      Sam jestem wegetarianinem od polowy lat osiemdziesiatych i ojcem trojki
      wegetarianskich dzieci (jedno stricte weganskie) i zawsze to ja musialem sie
      wszystkim tlumaczyc co i dlaczego ja nie... Zamiat kazac im sie tlumaczyc co
      pcha ich do takiego upadku by wkladac zwloki do swych ust i jeszcze swoim
      dzieciom! A nikt mi tego jeszcze do tej pory nie wyjasnil...

      Z wyrazami glebokiej pogardy tak do "gazety", jak i niedouczonego docenciny
      pozozstaje,

      Ambasador Wegelandii w Rzeczypospolitej Polskiej
      (Wegelandia@gazeta.pl)
      • rd1993 amen! 30.12.06, 01:13
      • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 30.12.06, 01:26
        Ta kolekcja wyzwisk, gołosłownych oskarżeń i emocjonalnych wykrzykników ma być
        zapewne polemiką z udzielającym wywiadu?
        • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 30.12.06, 01:35
          misiulku kochany Ty nasz - nie bierz tak wszystkiego do siebie wink

          • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 30.12.06, 01:50
            Niby co, Twoim zdaniem, wziąłem do siebie i które sformułowanie tego dowodzi?
            • jar_w Re: Wegetarianin od małego 30.12.06, 08:46
              Chciałbym dołożyć swoje "3 grosze" do tej dyskusji i wyrazić pogląd, iż nawet
              pominąwszy wszelakie statystyki, opinie lekarzy i naukowców, nam wegetarianom
              jak się odżywiać podpowiada serce, głos sumienia czy też wrażliwość na
              dokonywany codziennie, swego rodzaju holokaust, odbywający się za przyzwoleniem
              ponoć najinteligentniejszych istot na tej planecie. Ignoranci, zatwardzialcy i
              tak tej tragedii nie poczują, bo w swoim zaślepieniu stracili, jak prawie cała
              ludzka cywilizacja, naturalny instynkt rozróżniania dobra i zła.
              Ludzie, nikt jeszcze w tej dyskusji nie powiedział że zwierzęta są istotami,
              które potrfią się bać, odczuwają ból w nie mniejszym stopniu niż my, lubią
              również się cieszyć... chocby z tego względu należy im się z nszej strony nie
              tylko podły los istot z góry skazanych na nędzne życie z okrutnym końcem w
              rzeźni, ale szacunek i opieka, a nade wszystko WSPółCZUCIE. Jeśli go mieć w
              sobie nie będziemy, próżna nasza dyskusja...
              Nie zwierzaków i nas wegetarian wina że mięsożercy sztucznie rozmnażają pogłowia
              wielu jadalnych gatunków. Nie zgadzam się z twierdzeniem, iż produkcja i
              spożycie mięsa w ostatnich kiludziesięciu latach nie wzrosła, jest wprost
              przeciwnie. W USA żyje o wiele więcej ludzi niż 100 lat temu, a wtedy właśnie
              rozpoczęto ubój na masową skalę, wykorzystując najnowsze zdobycze techniki,
              odtąd odbywa się to taśmowo.
              Można przyjąć twierdzenie że człowiek to istota wszystkożerna, ale ten bardzo
              podkreślany przez naszych adwesarzy sposób odżywiania jest ceną jaką zań płacimy
              w postci chorób, zatrucia środowiska, degenercji moralnej, itp.
              Na koniec prośba do wege braci: nie nazywajcie osób jedzących zwierzęta
              padlinożercami, ani zabitych zwierząt padliną, bo to moim zdaniem uwłacza tym
              biednym istotom, oddającym codziennie życie w imię "naszej"(właściwie powinno
              być - ICH) przyjemności. Niech to będą po prostu trupy.
              • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 30.12.06, 10:02
                jar_w napisał:

                > Chciałbym dołożyć swoje "3 grosze" do tej dyskusji i wyrazić pogląd, iż nawet
                > pominąwszy wszelakie statystyki, opinie lekarzy i naukowców, nam wegetarianom
                > jak się odżywiać podpowiada serce, głos sumienia czy też wrażliwość na
                > dokonywany codziennie, swego rodzaju holokaust, odbywający się za
                > przyzwoleniem ponoć najinteligentniejszych istot na tej planecie.

                Skoro tak, to przestańcie powoływać się na statystyki i opinie lekarzy i
                naukowców.

                > Ignoranci, zatwardzialcy i tak tej tragedii nie poczują, bo w swoim
                > zaślepieniu stracili, jak prawie cała
                > ludzka cywilizacja, naturalny instynkt rozróżniania dobra i zła.
                > Ludzie, nikt jeszcze w tej dyskusji nie powiedział że zwierzęta są istotami,

                Nie powiedział, bo ta dyskusja jest o czymś zgoła innym - o statystykach i
                opiniach lekarzy i naukowców. Pisanie o dobru i złu, instynktach i istotach
                byłoby nie na temat.

                > które potrfią się bać, odczuwają ból w nie mniejszym stopniu niż my, lubią
                > również się cieszyć... chocby z tego względu należy im się z nszej strony nie
                > tylko podły los istot z góry skazanych na nędzne życie z okrutnym końcem w
                > rzeźni, ale szacunek i opieka, a nade wszystko WSPółCZUCIE.

                Gdybyśmy ich nie zabijali, w ogóle nie potrzebowałyby naszego współczucia. A
                tak możemy im je wspaniałomyślnie okazać. Przez zabijanie w sposób, jak Wy to
                mówicie, "ograniczający cierpienie".

                > Jeśli go mieć w sobie nie będziemy, próżna nasza dyskusja...

                Dyskusja będzie próżna wtedy, kiedy obie strony będą mówić o czym innym. Na
                razie prezentujecie, rzekłbym, kobiecy sposób prowadzenia sporów. Dlaczego
                kobiecy? Bo to one, kiedy mają pretensje o odmowę kupienia nowego fatałaszka,
                robią awantury o nienaprawiony kran w łazience.

                > Nie zwierzaków i nas wegetarian wina że mięsożercy sztucznie rozmnażają
                > pogłowia wielu jadalnych gatunków.

                Bo też nikt Wam za to winy nie przypisuje. Skąd taki pomysł?

                > Nie zgadzam się z twierdzeniem, iż produkcja i spożycie mięsa w ostatnich
                > kiludziesięciu latach nie wzrosła, jest wprost przeciwnie. W USA żyje o wiele
                > więcej ludzi niż 100 lat temu, a wtedy właśnie rozpoczęto ubój na masową
                > skalę, wykorzystując najnowsze zdobycze techniki odtąd odbywa się to taśmowo.

                Nie zgadzasz się, ponieważ nie rozumiesz, o czym jest mowa. Ja nie pisałem, że
                produkcja mięsa nie wzrosła. Wzrosła, a jakże i dalej będzie wzrastać. Pisałem
                natomiast, że nie wzrosło SPOŻYCIE produktów pochodzenia zwierzęcego (nie tylko
                samego mięsa), liczone, jak to spożycie, na głowę. Rozmawialiśmy przecież o
                otyłości, a otyłość ma to do siebie, że zalezy od indywidualnego spożycia, a
                nie globalnej produkcji.

                > Można przyjąć twierdzenie że człowiek to istota wszystkożerna, ale ten bardzo
                > podkreślany przez naszych adwesarzy sposób odżywiania jest ceną jaką zań
                > płacimy w postci chorób, zatrucia środowiska, degenercji moralnej, itp.

                Otóż nieprawda i to właśnie jest przedmiotem dyskusji. Mieso nie jest przyczyną
                chorób, zatrucia środowiska i degeneracji moralnej. Dowodzę na przykład, że
                winę za otyłość (i jej dalsze konsekwencje) ponosi żywność pochodzenia
                roślinnego, a nie zwierzęcego i fakt, że wzrosło spożycie jej pierwszej, a
                drugiej nie, świadczy o tym bezposrednio.
                Zatrucie środowiska jest wynikiem produkcji przemysłowej, a nie jedzenia mięsa.
                Tak samo zarzut degeneracji moralnej nie trzyma się kupy. Przez całe
                tysiąclecia człowiek jadł mięso i nie zdegenerował się moralnie. Niektórzy
                nawet twierdzą, że przez ten czas dokonał się istotny postęp w tej mierze.

                > Na koniec prośba do wege braci: nie nazywajcie osób jedzących zwierzęta
                > padlinożercami, ani zabitych zwierząt padliną, bo to moim zdaniem uwłacza tym
                > biednym istotom, oddającym codziennie życie w imię "naszej"(właściwie powinno
                > być - ICH) przyjemności. Niech to będą po prostu trupy.

                Nie stawiaj w pół drogi tamy swojemu szacunkowi dla zwierząt. Niech to bedą po
                prostu nieboszczyki. smile
                • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 30.12.06, 14:02
                  nie będe za Twoim przykładem rozkładać na czynniki pierwsze całej tej wypowiedzi
                  WYJĄTKOWO BEZ ŁADNEJ I SKŁADNEJ żeby nie powiedzieć G.....J...
                  posumuje tylko że:
                  właśnie zaprzeczyłeś czemuś co fanatycznie wcześniej wciskałeś - o wzroście
                  spożycia mięsa ... normalnie ŻENADA do kwadratu...

                  Twoja wypowiedz o kobietach jest też bardzo wymowna i DOBRZE o Tobie
                  świadczy..........

                  no i argument o tym że TRUP nie ma tu nic do rzeczy bo niby nie o tym mowa
                  ciągle to powtarzasz bla bla bla
                  otóż - o wegetarianiźmie nie da sie rozmawiać w kontekście samej tylko diety

                  Twoja niezdolność do obejmowania CAŁOŚCI problemu pozwala mi na śmiały
                  przyznam wniosek że zbyt rozgarnięty to Ty michu nie jesteś

                  uwzględnij Ty wreszcie w swej diecie mniej mięsa a wiecej znienawidzonych
                  roślinek (ale tych nieprzetworzonych wink) - może ustąpi ciężkość myślenia i
                  postrzegania rzeczywistości
                  • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 30.12.06, 14:56
                    rd1993 napisała:

                    > nie będe za Twoim przykładem rozkładać na czynniki pierwsze całej tej
                    > wypowiedzi WYJĄTKOWO BEZ ŁADNEJ I SKŁADNEJ żeby nie powiedzieć G.....J...

                    Wystarczyło napisać, że TY jej nie rozumiesz. Wszyscy bez trudu zrozumieją,
                    dlaczego.

                    > posumuje tylko że:
                    > właśnie zaprzeczyłeś czemuś co fanatycznie wcześniej wciskałeś - o wzroście
                    > spożycia mięsa ... normalnie ŻENADA do kwadratu...

                    Żenadą do kwadratu jest to, że nie rozumiesz, co się do ciebie pisze i że
                    mieszasz ze sobą wszystko, bez rozróżniania przedmiotu i kontekstu dyskusji.
                    Powtarzam jeszcze raz - w USA w ciągu kilkudziesięciu ostatnich lat spożycie na
                    głowę produktów pochodzenia zwierzęcego zmieniło się w pomijalnie małym
                    stopniu. Tak, jak i 40 lat temu, ze źródeł tych pochodzi ok. 1000kcal dziennie.
                    Nie przeczy to w żadnym stopniu stwierdzeniu, że całkowita produkcja mięsa w
                    USA wzrasta, ani że wzrasta spożycie mięsa na świecie.

                    > Twoja wypowiedz o kobietach jest też bardzo wymowna i DOBRZE o Tobie
                    > świadczy..........

                    Skoro tak twierdzisz...

                    > no i argument o tym że TRUP nie ma tu nic do rzeczy bo niby nie o tym mowa
                    > ciągle to powtarzasz bla bla bla

                    Coś ci się pomyliło. W wypowiedzi, którą komentujesz, nie wspomniałem nic
                    o "trupie nie mającym nic do rzeczy". Mogłabyś trzymać się kontekstu?

                    > otóż - o wegetarianiźmie nie da sie rozmawiać w kontekście samej tylko diety

                    W tym wątku rozmawiamy o wegetarianizmie w kontekście diety. O innych aspektach
                    wegetarianizmu możesz sobie otworzyć inny wątek. Forum jest wystarczająco
                    pojemne. Jeden temat nie musi obejmować wszystkiego.

                    > Twoja niezdolność do obejmowania CAŁOŚCI problemu pozwala mi na śmiały
                    > przyznam wniosek że zbyt rozgarnięty to Ty michu nie jesteś

                    Wydaje Ci się, że twoja ocena coś zmienia, albo ustala w tej kwestii? To akurat
                    zweryfikują sami czytelnicy, na podstawie materiału, jaki im dostarczamy. W
                    wielkim skrócie, żebyś lepiej zrozumiała, o co chodzi: od napisu na murze "miśó
                    jezd gópi" misiu nie będzie ani trochę głupszy.

                    > uwzględnij Ty wreszcie w swej diecie mniej mięsa a wiecej znienawidzonych
                    > roślinek (ale tych nieprzetworzonych wink) - może ustąpi ciężkość myślenia i
                    > postrzegania rzeczywistości

                    Uwzględniam w swojej diecie wszystko, czego mi potrzeba i Tobie też to radzę.
                    • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 30.12.06, 16:24

                      >W tym wątku rozmawiamy o wegetarianizmie w kontekście diety. O innych aspektach
                      >wegetarianizmu możesz sobie otworzyć inny wątek. Forum jest wystarczająco
                      >pojemne. Jeden temat nie musi obejmować wszystkiego.

                      rozmawiamy o artykule pt.: "Wegetarianin od małego"
                      szeroki temat - nie tylko kontekst DIETY jest tu istotny
                      ale Ty w swoim ograniczeniu tego itak nie pojmiesz panie "pseudo-konkret" wink

                      • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 30.12.06, 16:39
                        rd1993 napisała:

                        > rozmawiamy o artykule pt.: "Wegetarianin od małego"
                        > szeroki temat - nie tylko kontekst DIETY jest tu istotny

                        Artykuł, o którym mowa, nie ma żadnego "szerokiego tematu". Jest wywiadem z
                        lekarzem i dotyczy wegetarianizmu w kontekście diety. Nie ma w nim mowy o
                        kwestiach etycznych, religijnych, ani żadnych innych.

                        > ale Ty w swoim ograniczeniu tego itak nie pojmiesz panie "pseudo-konkret" wink

                        Wydaje ci się, biedaczyno, że hucpą nadrobisz swoje merytoryczne braki?
                • wege3 Re: Wegetarianin od małego 01.01.07, 17:23
                  > jar_w napisał:
                  > > Ludzie, nikt jeszcze w tej dyskusji nie powiedział że zwierzęta są istota
                  > mi,

                  misiu-1 napisał:
                  > Nie powiedział, bo ta dyskusja jest o czymś zgoła innym - o statystykach i
                  > opiniach lekarzy i naukowców. Pisanie o dobru i złu, instynktach i istotach
                  > byłoby nie na temat.

                  ***Jestes jednym z wielu dowodow na to, ze dieta miesozerna przycmiewa umysl i
                  racjonalnosc myslenia. Wegetarianizm to nie tylko roslinny pokarm na talerzu to
                  cala etyka, ktora kwalifikuje istote ludzka albo do "ludzi" - tepych nic nie
                  rozumiejacych szkodnikow, albo do ludzi, ktorzy cos pozywtywnego z tym swiatem
                  probuja zrobic. No ale przeciez Ty nie rozumiesz co to znaczy "etyka"...

                  misiu-1 napisał:
                  Dyskusja będzie próżna wtedy, kiedy obie strony będą mówić o czym innym. Na
                  > razie prezentujecie, rzekłbym, kobiecy sposób prowadzenia sporów. Dlaczego
                  > kobiecy? Bo to one, kiedy mają pretensje o odmowę kupienia nowego fatałaszka,
                  > robią awantury o nienaprawiony kran w łazience.

                  ***Widac jak niski poziom prezentujesz, majac do czynienia z takimi "kobietami".
                  I nie myl tego z KOBIECOSCIA, bo tylko panoszysz sie ze swoja glupota i
                  niewiedza i robisz z siebie posmiewisko.


                  misiu-1 napisał:
                  > Otóż nieprawda i to właśnie jest przedmiotem dyskusji. Mieso nie jest
                  przyczyną
                  >
                  > chorób, zatrucia środowiska i degeneracji moralnej. Dowodzę na przykład, że
                  > winę za otyłość (i jej dalsze konsekwencje) ponosi żywność pochodzenia
                  > roślinnego, a nie zwierzęcego i fakt, że wzrosło spożycie jej pierwszej, a
                  > drugiej nie, świadczy o tym bezposrednio.
                  > Zatrucie środowiska jest wynikiem produkcji przemysłowej, a nie jedzenia
                  mięsa.
                  >
                  > Tak samo zarzut degeneracji moralnej nie trzyma się kupy. Przez całe
                  > tysiąclecia człowiek jadł mięso i nie zdegenerował się moralnie. Niektórzy
                  > nawet twierdzą, że przez ten czas dokonał się istotny postęp w tej mierze.

                  ***Zywnosc roslinna wynikiem otylosci?! Upadles na glowe chyba! Ciekawe w jak
                  durny sposob "dowiedziesz" jeszcze swoich kretynskich wypowiedzi! Zatrucie
                  srodowiska jet rowniez wynikiem produkcji przemyslowej, ale w ogromnym stopniu
                  przemyslu miesnego! Corocznie zarzyna sie na swiecie prawie 10 miliardow
                  zwierzat, czyli milion zwierzat na godzine (liczba ta nie dotyczy zwierzat
                  wodnych). Spojrz jak ogromne musza byc hodowle! Aby nakarmić ogromne stada tych
                  zwierząt hodowlanych, współczesne rolnictwo stosuje intensywne metody uprawy
                  ziemi bazujące na dużych dawkach chemii rolnej oraz faszeruje dodatkowo chemia
                  zwierzeta. Pestycydy, skazone odchody zwierzat i nawozy sztuczne
                  zanieczyszczają glebę, wodę, kumulują się w środowisku, zatruwając je i
                  niszcząc życie biologiczne naszej planety. Giną gatunki flory i fauny wypierane
                  przez wielkie pastwiska, niszczone przez różne zanieczyszczenia, na przykład
                  kwaśne deszcze. Kurczy się warstwa ozonowa, coraz mniej jest wód pierwszej
                  klasy czystości, grozi nam globalne ocieplenie i efekt szklarniowy. Umierają
                  oceany, gleba. Przyczyna tych zanieczyszczen jest rowniez uboczny efekt
                  zabijania - przemysl skorzany. Tymczasem w Wielkiej Brytanii naukowcy
                  oszacowali, że gdyby wszyscy obywatele tego kraju przestali jadać mięso,
                  wówczas można byłoby odrzucić stosowanie chemii rolnej i wszyscy by się
                  wyżywili. Wystarczyło by wykorzystać pod uprawy 1/3 ziem uprawnych, resztę ziem
                  pozostawić Naturze do samooczyszczania. Skutki byłyby zaskakujące. W ciągu
                  kilkunastu lat, upadł by przemysł chemiczny i farmaceutyczny, biznes medyczny i
                  inne, ale za to przeciętny obywatel mógłby pracować 1/3 dotychczasowego wymiaru
                  czasu i wzrósłby znacznie dobrobyt obywateli.
                  Co do degneracji moralnej, trzeba byc slepcem zeby nie widziec jak daleko
                  zaszla ta degenaracja. Wystarczy wlaczyc telewizje i radio zeby ulyszec do
                  jakich patologii i wynaturzen posuwaja sie zwyczajni ludzie, nie wspominajac
                  juz o calych narodach. A nieuchronnie zblizajaca sie globalna katastrofa
                  ekologiczna ( kazdego dnia dajaca o sobie znac)? Znieczulica spoleczna i
                  postepujacy hiperkonsumpcjonizm polaczony z cynizmem? Niby czego to jest
                  dowodem? Moze wzrostu moralnosci?! Wszystko komentujesz na opak!
                  Jesli nadal nic nie rozumiesz, to jestes beznadziejny chlopie i szkoda czasu na
                  komentowanie twoich przycmionych toksynami wypocin.
                  • ollaboga77 Re: Wegetarianin od małego 01.01.07, 18:47
                    Drogi MIsiu nr 1 poznałam włąśnie człowieka który jest technikiem i zajmuję się
                    ratowaniem ludzi od śmierci w chwili zawału. Specjalną aparaturą urażnia
                    naczynia. Zgadnij jak on sam sie odżywia?
                    Większośc tych zawałowców ma duża nadwagę lub raczej otyłość.
                    MIęso to też nałóg. Bardzo szkodliwy nałóg. Gdyby Ci ludzie zawałowcy wiedzieli
                    jedna tylko informację, że w 80% składajs sie z wody. Nie doszłoby do takich
                    tragedii. A tak zwykle jeden zawał to mało. Zwykle maja ich po kilka a potem
                    zgon.

                    Może zapytam wprost. W którym mięsnym sprzedajesz? albo jakie lobby promujesz
                    hm?

                    Na szczęscie przypadki, że vege przechodzi na meat jest rzadkością. Kiedy juz
                    raz poskakujesz kuchni vege nie bedziesz chciał sobie niszczyć zmysłów na
                    śmierdzące, tłuste mięcho.

                    Gdyż życie to doznanie dla każdego człowieka. Jeśli zrozumiesz tę prawdę
                    będziemy w domu.
                    Ale coś czuje, że nie chcesz tego za chiny ludowe zrozumiec!
                    • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 01.01.07, 19:19
                      ollaboga77 napisała:

                      > Drogi MIsiu nr 1 poznałam włąśnie człowieka który jest technikiem i zajmuję
                      > się ratowaniem ludzi od śmierci w chwili zawału. Specjalną aparaturą urażnia
                      > naczynia. Zgadnij jak on sam sie odżywia?

                      A jakie to ma znaczenie?

                      > Większośc tych zawałowców ma duża nadwagę lub raczej otyłość.

                      Nic dziwnego.

                      > MIęso to też nałóg. Bardzo szkodliwy nałóg.

                      Nieprawda. Ani nałóg, ani szkodliwy.

                      > Gdyby Ci ludzie zawałowcy wiedzieli jedna tylko informację, że w 80% składajs
                      > sie z wody. Nie doszłoby do takich tragedii. A tak zwykle jeden zawał to
                      > mało. Zwykle maja ich po kilka a potem zgon.

                      A co ma do rzeczy informacja, że składamy się w większej częsci z wody (zresztą
                      nie w 80% - tyle mają tylko niemowlęta - a 60-70%)?

                      > Może zapytam wprost. W którym mięsnym sprzedajesz? albo jakie lobby promujesz
                      > hm?

                      Znów to samo. A jakie lobby ty promujesz?

                      > Na szczęscie przypadki, że vege przechodzi na meat jest rzadkością. Kiedy juz
                      > raz poskakujesz kuchni vege nie bedziesz chciał sobie niszczyć zmysłów na
                      > śmierdzące, tłuste mięcho.

                      Tak się pocieszaj, choć sama statystyka, wsparta zdrowym rozsądkiem, świadczy o
                      czymś wręcz przeciwnym. Ludzie dorastają, zaczynają patrzeć na świat dojrzalej,
                      mniej emocjonalnie i porzucają młodzieńcze mrzonki. To zjawisko znane od wieków.

                      > Gdyż życie to doznanie dla każdego człowieka. Jeśli zrozumiesz tę prawdę
                      > będziemy w domu.

                      Przez wypowiadanie truizmów nie zbliżymy się ani na krok do tego "domu".

                      > Ale coś czuje, że nie chcesz tego za chiny ludowe zrozumiec!

                      Jak tylko Ty zechcesz więcej rozumieć, może będzie można zostawić Chińczyków w
                      spokoju.
                      • ollaboga77 Wegetarianin od małego 01.01.07, 19:48
                        misiu-1 napisał:

                        > ollaboga77 napisała:
                        >
                        > > Drogi MIsiu nr 1 poznałam włąśnie człowieka który jest technikiem i zajmu
                        > ję
                        > > się ratowaniem ludzi od śmierci w chwili zawału. Specjalną aparaturą uraż
                        > nia
                        > > naczynia. Zgadnij jak on sam sie odżywia?
                        >
                        > A jakie to ma znaczenie?
                        >


                        MISIU TO IGNORANT^99 ... CIĄGLE PISZE SIĘ TU O ŻYWIENIU... a TY mnie pytasz
                        jakie to ma znaczenie? jak ten człowiek się odżywia? Widzi i mysli logicznie,
                        że jak będzie jadł jak większosc tych zawałowców to on sam bedzie leżał pod ta
                        aparaturą która obsługuje.

                        A on sam jest vegetarianimem i bardzo sobie to chwali. Choć pielegniarki z
                        którymi pracuje są mięsożerne i większość przypomina baryłki!
                        • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 01.01.07, 20:41
                          ollaboga77 napisała:

                          > MISIU TO IGNORANT^99

                          Szkoda w takim razie, że w starciu na argumenty okazujesz się gorsza nawet od
                          ignoranta^99.

                          > a TY mnie pytasz jakie to ma znaczenie? jak ten człowiek się odżywia? Widzi i
                          > mysli logicznie, że jak będzie jadł jak większosc tych zawałowców to on sam
                          > bedzie leżał pod ta aparaturą która obsługuje.

                          Nie ma takiego prostego przełożenia, ponieważ po pierwsze - ten technik ma
                          raczej niewielki wgląd w sposób odżywiania się obsługiwanych pacjentów, bazuje
                          raczej na swoich przekonaniach. Po drugie - nawet rzeczywista wiedza nie daje
                          takich wyników, jakbys chciała. Prostym tego dowodem jest przykład najbardziej
                          znanego polskiego kardiologa - Z. Religi, który mimo wiedzy znacznie
                          przewyższającej Twojego technika, pali papierosy.

                          > A on sam jest vegetarianimem i bardzo sobie to chwali. Choć pielegniarki z
                          > którymi pracuje są mięsożerne i większość przypomina baryłki!

                          Kojarzenia spożycia mięsa z otyłością, a wegetarianizmu ze zdrowiem i szczupłą
                          sylwetką wynika ze stereotypów. W rzeczywistości chodzi o coś zupełnie innego -
                          o ilość uwagi poświęcaną odżywianiu się. Statystyczna osoba jedząca mięso jada
                          także duże ilości pożywienia roślinnego. Mięso to zaledwie 10% polskiej diety.
                          Przeciętny Polak jada więcej cukru niż mięsa.
                          • ggigus uwaga poswiecona odzywianiu sie - co to jest????? 01.01.07, 20:56

                  • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 01.01.07, 19:05
                    wege3 napisał:

                    > ***Jestes jednym z wielu dowodow na to, ze dieta miesozerna przycmiewa umysl
                    > i racjonalnosc myslenia. Wegetarianizm to nie tylko roslinny pokarm na
                    > talerzu to cala etyka, ktora kwalifikuje istote ludzka albo do "ludzi" -
                    > tepych nic nie rozumiejacych szkodnikow, albo do ludzi, ktorzy cos
                    > pozywtywnego z tym swiatem probuja zrobic.

                    Niezależnie od tego, czym jest dla Ciebie wegetarianizm, dyskusja toczy się o
                    jej odniesieniach dietetycznych, a nie etycznych czy religijnych. Nie ma
                    przeszkód w zakładaniu wątków poświęconych etyce.

                    > No ale przeciez Ty nie rozumiesz co to znaczy "etyka"...

                    A ty rozumiesz? Ta Twoja etyka wyraża się w nazywaniu kilku miliardów
                    ludzi "tępymi szkodnikami"?

                    > I nie myl tego z KOBIECOSCIA, bo tylko panoszysz sie ze swoja glupota i
                    > niewiedza i robisz z siebie posmiewisko.

                    Kolejny przykład "etyki" - chamstwo i gołosłowne oskarżenia. Jakiś dziwny
                    ostatnio urodzaj na nowych, bliźniaczo podobnych stylem wegusiów.

                    > ***Zywnosc roslinna wynikiem otylosci?! Upadles na glowe chyba! Ciekawe w jak
                    > durny sposob "dowiedziesz" jeszcze swoich kretynskich wypowiedzi!

                    Chamskiej wege-"etyki" ciąg dalszy. Już tłumaczyłem - w 1961r, kiedy problem
                    otyłości w USA nie istniał, dzienne spożycie produktów zwierzęcych wynosiło
                    1010kcal, a roślinnych - 1870kcal. 40 lat później, w 2001r, kiedy otyłość
                    osiągnęła rozmiary epidemii, spożycie produktów zwierzęcych tkwiło wciąż na tym
                    samym poziomie (1030kcal), podczas gdy ze źródeł roślinnych pochodziło już
                    2750kcal - niemal o 900kcal dziennie więcej. I wszystko jasne.
                    Źrodło - faostat.fao.org/

                    > Zatrucie srodowiska jet rowniez wynikiem produkcji przemyslowej, ale w
                    > ogromnym stopniu przemyslu miesnego! Corocznie zarzyna sie na swiecie prawie
                    > 10 miliardow zwierzat, czyli milion zwierzat na godzine (liczba ta nie
                    > dotyczy zwierzat wodnych). Spojrz jak ogromne musza byc hodowle!

                    Biomasa zwierząt hodowlanych jest małym ułamkiem biomasy całego świata
                    zwierzęcego na Ziemi. W skali planetarnej hodowle są więc małe, a nie ogromne.

                    > Aby nakarmić ogromne stada tych zwierząt hodowlanych, współczesne rolnictwo
                    > stosuje intensywne metody uprawy ziemi bazujące na dużych dawkach chemii
                    > rolnej oraz faszeruje dodatkowo chemia zwierzeta.

                    Zwierząt nie "faszeruje się chemią", a stosowanie intensywnych metod uprawy
                    ziemi jest niezależne od produkcji zwierzęcej. Gdyby nie zwierzęta hodowlane i
                    ich odchody, stanowiące dokonały nawóz naturalny, "chemii rolnej" musiałoby być
                    jeszcze więcej.

                    > Pestycydy, skazone odchody zwierzat i nawozy sztuczne zanieczyszczają
                    > glebę, wodę, kumulują się w środowisku, zatruwając je i niszcząc życie
                    > biologiczne naszej planety.

                    Odchody zwierząt nie kumulują się w środowisku, ponieważ, tak jak odchody
                    wielokrotnie bardziej licznych zwierząt dzikich, są rozkładane przez bakterie i
                    wykorzystywane przez rośliny. Obieg zamknięty, przyjacielu. Nawozy sztuczne,
                    jeśli prawidłowo stosowane, także nie stanowią zagrożenia dla środowiska. Są
                    przyswajane przez rośliny. Pestycydy zaś, stosowane w celu likwidacji
                    szkodników, są konieczne, aby w ogóle można było myśleć o sensownych plonach.

                    > Giną gatunki flory i fauny wypierane przez wielkie pastwiska, niszczone przez
                    > różne zanieczyszczenia, na przykład kwaśne deszcze.

                    Cała historia Ziemi to historia ginięcia wielu gatunków flory i fauny. W tym
                    tzw. "wielkie wymierania" - całkowicie bez udziału produkcji zwierzęcej.
                    Pastwiska są siedliskiem wielu gatunków flory i fauny.

                    > Kurczy się warstwa ozonowa

                    Kurczenie się warstwy ozonowej to wynik produkcji freonów, od dłuższego czasu
                    stopniowo eliminowanej, a nie mięsa.

                    > coraz mniej jest wód pierwszej klasy czystości,

                    Skoro każdy chce wysiadywć przy co raz to nowszym i szybszym komputerze, przy
                    coraz to większym ekranie plazmowym, wymieniać co parę lat samochód i kąpać
                    się, i przebierać dwa razy dziennie, a budowa filtrów i oczyszczalni ścieków za
                    tym nie nadąża - czystej wody jest coraz mniej. Trzeba budować więcej
                    oczyszczalni - ot i wszystko.

                    > grozi nam globalne ocieplenie i efekt szklarniowy.

                    Na to nie mamy wpływu. To normalne procesy zachodzące na Ziemi. Na przemian -
                    ocieplanie i oziębianie klimatu.

                    > Umierają oceany, gleba. Przyczyna tych zanieczyszczen jest rowniez uboczny
                    > efekt zabijania - przemysl skorzany. Tymczasem w Wielkiej Brytanii naukowcy
                    > oszacowali, że gdyby wszyscy obywatele tego kraju przestali jadać mięso,
                    > wówczas można byłoby odrzucić stosowanie chemii rolnej i wszyscy by się
                    > wyżywili.

                    Którzy naukowcy to oszacowali? Gdzie są te opracowania?

                    > Wystarczyło by wykorzystać pod uprawy 1/3 ziem uprawnych, resztę ziem
                    > pozostawić Naturze do samooczyszczania. Skutki byłyby zaskakujące.

                    W to wierzę. Skutki zaskoczyłyby w pierwszej kolejności autorów tych szacunków.
                    Tak, jak wyniki praktycznego zastosowania komunistycznych pomysłów społecznych,
                    odbiegałyby mocno od założonych na początku.

                    > W ciągu kilkunastu lat, upadł by przemysł chemiczny i farmaceutyczny, biznes
                    > medyczny i inne, ale za to przeciętny obywatel mógłby pracować 1/3
                    > dotychczasowego wymiaru czasu i wzrósłby znacznie dobrobyt obywateli.

                    ROTFL
                    Tak właśnie wyglądają przewidywania opierające się na uproszczonych i
                    niekompletnych przesłankach. Wkrótce ujawniają się zależności
                    zaniedbane, "efekt motyla" obecny w układach nieliniowych o dużej złożoności i
                    wszystkie te szacunki można sobie o kant gołego tyłka potłuc.

                    > Co do degneracji moralnej, trzeba byc slepcem zeby nie widziec jak daleko
                    > zaszla ta degenaracja. Wystarczy wlaczyc telewizje i radio zeby ulyszec do
                    > jakich patologii i wynaturzen posuwaja sie zwyczajni ludzie, nie wspominajac
                    > juz o calych narodach.

                    Przez całe wieki zwyczajni ludzi dopuszczali się wielu patologii. Tyle, że nie
                    było mediów, które te patologie upubliczniają, a także sprzyjają im przez
                    propagowanie kultury przemocy - nawet w filmach dla dzieci. Przejawem patologii
                    jest też swoista schizofrenia moralna - uznawanie za dopuszczalne prezentowania
                    przemocy między ludźmi przy jednoczesnym idealizowaniu świata zwierzęcego.
                    Prowadzi to w prostej linii do wychowywania ludzi o skrzywionej etyce -
                    postrzegających ludzkość jako zagrożenie i "rak na zdrowym ciele natury", zaś
                    zwierzęta za jedynie godne życia istoty na Ziemi.

                    > A nieuchronnie zblizajaca sie globalna katastrofa ekologiczna (kazdego dnia
                    > dajaca o sobie znac)?

                    Takie doniesienia należy traktować z dużą rezerwa. Podobnie, jak doniesienia o
                    rychłym końcu świata, upowszechniane przez różne sekty, tym tylko różniące się
                    od "zielonych", że mają gorszą prasę.

                    > Znieczulica spoleczna i postepujacy hiperkonsumpcjonizm
                    > polaczony z cynizmem? Niby czego to jest dowodem? Moze wzrostu moralnosci?!

                    Nie palimy za to na stosach innowierców ani czarownic, pożegnaliśmy się z
                    wojnami religijnymi (mowa o tzw. zachodniej cywilizacji - Wschód ciągle jeszcze
                    niestety w tym tkwi) - w jednym jest lepiej, w innym gorzej.

                    > Wszystko komentujesz na opak!

                    Zależy, czy patrzeć na to z Twojej, czy z mojej strony.

                    > Jesli nadal nic nie rozumiesz, to jestes beznadziejny chlopie i szkoda czasu
                    > na komentowanie twoich przycmionych toksynami wypocin.

                    Wege-"etyka" znów dała znać o sobie. Nic to. Karawana idzie dalej.
              • l2m Re: Wegetarianin od małego 31.12.06, 00:01
                Jaki, za przeproszeniem, "naturalny instynkt rozróżniania dobra i zła"? W
                naturze akurat nic takiego jako żywo nie ma. Jedni jedzą drugich i nie mają z
                tego powodu żadnych wyrzutów sumienia.
                • 1_prawda Re: Wegetarianin od małego 01.01.07, 17:09
                  l2m napisała:

                  > Jaki, za przeproszeniem, "naturalny instynkt rozróżniania dobra i zła"? W
                  > naturze akurat nic takiego jako żywo nie ma. Jedni jedzą drugich i nie mają z
                  > tego powodu żadnych wyrzutów sumienia.


                  Czlowiek ma ten instynkt! Slepy jestes? Jesli uwazasz, ze jest inaczej to czemu
                  nie idziesz do dzungli czy lasu, goly jak cie Bog stworzyl i czemu nie polujesz
                  golymi rekami po czym nie spozywasz surowego miesa, he? A co z wykorzytywaniem
                  seksualnym dzieci, napadami, kradzieza, zabijaniem ludzi etc.? Tu pewnie
                  powiesz: "nooo niee, to co innego". Otoz nic bardziej blednego! Trzeba byc
                  konsekwentnym. To, ze zdrowy psychicznie czlowiek jest przeciwny tym podlym
                  rzeczom to jest dowodem wlasnie, ze czlowiek ma wrodzona zdolnosc ( i odgorny
                  nakaz!) rozrozniania dobra i zla! Kazde dziecko rozumie tak oczywiste rzeczy!
                  • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 01.01.07, 17:37
                    1_prawda napisał:

                    > Czlowiek ma ten instynkt!

                    Zwierzęta nie mają, a człowiek ma. Tylko skąd mu się wziął?

                    > Slepy jestes? Jesli uwazasz, ze jest inaczej to czemu nie idziesz do dzungli
                    > czy lasu, goly jak cie Bog stworzyl i czemu nie polujesz golymi rekami po
                    > czym nie spozywasz surowego miesa, he?

                    Bo żyjemy w XXI wieku. Przed opanowaniem ognia człowiek szedł do dżungli,
                    polował i spożywał surowe mięso, co dowodzi, że ów mityczny instynkt, jeśliby
                    nawet istniał, to nie kwalifikował spożywania zwierząt jako zło.

                    > A co z wykorzytywaniem seksualnym dzieci, napadami, kradzieza, zabijaniem
                    > ludzi etc.? Tu pewnie powiesz: "nooo niee, to co innego". Otoz nic bardziej
                    > blednego! Trzeba byc konsekwentnym. To, ze zdrowy psychicznie czlowiek jest
                    > przeciwny tym podlym rzeczom to jest dowodem wlasnie, ze czlowiek ma wrodzona
                    > zdolnosc ( i odgorny nakaz!) rozrozniania dobra i zla! Kazde dziecko rozumie
                    > tak oczywiste rzeczy!

                    Gdyby niezgoda na te czyny wynikała z instynktu, to im bardziej prymitywny
                    człowiek, tym rzadziej by się ich dopuszczał, bo w tym wiekszym stopniu jego
                    postępowanie byłoby zdeterminowane instynktami.
                  • l2m Re: Wegetarianin od małego 02.01.07, 13:19
                    1_prawda napisał:

                    > Czlowiek ma ten instynkt! Slepy jestes? Jesli uwazasz, ze jest inaczej to
                    > czemu
                    > nie idziesz do dzungli czy lasu, goly jak cie Bog stworzyl i czemu nie
                    > polujesz
                    > golymi rekami po czym nie spozywasz surowego miesa, he?
                    Primo, mylisz instynkty - wrodzone "programy" behawiorystyczne - a kulturowo
                    uwarunkowane, ale w żadnym przypadku nie wrodzone cechy, charakterystyczne dla
                    kultury europejskiej.
                    Secundo, co tu w ogóle ma do rzeczy zamieszkanie w lesie i polowanie gołymi
                    rękami? Czy się lata nago po lesie i łapie się myszy na obiad - czy też pracuje
                    się w jakichś zakładach przemysłowych lub innym podobnym miejscu, a obiad
                    kupuje się za pieniądze, otrzymywane w kasie tytułem pensji - to jest kwestia
                    rozwoju technologii, nic więcej.

                    > To, ze zdrowy psychicznie czlowiek jest przeciwny tym podlym
                    > rzeczom to jest dowodem wlasnie, ze czlowiek ma wrodzona zdolnosc ( i odgorny
                    > nakaz!) rozrozniania dobra i zla! Kazde dziecko rozumie tak oczywiste rzeczy!
                    A jak się mają odgórne nakazy do instynktów? Gdyby człowiek posiadał instynkt
                    rozróżniania dobra i zła - nie potrzebowałby żadnych nakazów odgórnych.
                    Następnie. Mylisz pojęcia "zdolność" a "instynkt". Instynkty - to są wrodzone
                    programy behawiorystyczne, czyli stereotypowe nieuświadomione zachowanie się;
                    zdolność zaś - to jest potencjalna możliwość wykonywania tych lub innych
                    czynności.

                    A propos, co się tyczy pojęć dobra i zła jako takich. Widzisz, poszczegolni
                    ludzie postrzegają je w różny sposób - czasami w krańcowo różny; i to również
                    jest argumentem za brakiem instynktu rozróżniania dobra i zła: albowiem
                    instynkty są jednakowe u wszystkich przedstawicieli gatunku. Nawet jeśli
                    ograniczymy się do Twoich przykładów niemoralnego postępowania - zobaczymy, że
                    w różnych kulturach stosunek do tych rzeczy różni się nieco; a nawet w ramach
                    jednej kultury podlega on ewolucji. Na przykład, w naszej kulturze uważane za
                    niecne współżycie seksualne z trzynastoletnią dziewczynką - w innych tradycjach
                    jest całkiem normalne. W Indiach istniały kasty złodziei i prostytutek. Napady
                    do pewnego stopnia były legalne zaledwie paręset lat temu (przypomnij sobie
                    chociażby o kaperstwie). Etc, etc.
                    Dlatego to mówić o absolutnych pojęciach dobra i zła możemy tylko w ramach
                    światopoglądu religijnego lub quasi-religijnego. Czyli, jeśli to dobro i zło
                    jest zdefiniowane i określone odgórnie. Ale jeśli chce się poruszać się w
                    granicach takiego światopoglądu - primo, musi się dysponować jakimiś
                    świadectwami, iż to odgórne określenie jest właśnie takie, a nie inne; secundo -
                    musi się przekonać ogół w słuszności własnej wizji Istoty najwyższej.

                    No i na sam koniec, jako dobra rada. Nim zacznie się zarzucać komuś zatracenie
                    zdolności (nie instynktu, bo takiego instynktu po prostu nie ma) rozróżniania
                    dobra i zła - dobrze jest się upewnić, że nie kieruje się przy tym własnymi
                    subiektywnymi kryteriami dobra i zła, nie podzielanymi przez większą część
                    populacji, i nie mającymi uzasadnienia poza własnym widzimisię. Inaczej łatwo
                    jest o zdobycie reputacji sekciarza. A nie sądze, byś życzył sobie, by
                    wegetarian postrzegali jako sektę.
        • wegelandia Re: Wegetarianin od małego 31.12.06, 13:05
          misiu-1 napisał:

          >Ta kolekcja wyzwisk, gołosłownych oskarżeń i emocjonalnych wykrzykników ma
          >być zapewne polemiką z udzielającym wywiadu?

          A coz tam jest goloslownego? Oczywiscie, to polemika (po polsku "wojna").
          Oskarzam niekompetentnego czlowieka, element zdeprawowanego systemu, ktory
          publicznie wypowiada sie opierajac sie na falszu. Nic dziwnego zatem, ze emocje
          tez sie tu pojawiaja, bo i ty bylbys oburzony, gdybys przez wiele lat byl
          szykanowany i obrazany publicznie za to, ze osmielasz sie byc innym od
          wiekszosci. Taka wlasnie postawa jest zaczatkim przesladowan, holokaustu itp.
          Dlatego nalezy na takie glosy natychmiast reagowac i stanowczo sie z nimi
          rozprawiac.
          Tyle tytulem wyjasnienia/odpowiedzi na cytowane powyzej pytanie.
          Jakies inne jeszcze pytania?
          • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 31.12.06, 13:30
            wegelandia napisał:

            > A coz tam jest goloslownego?

            Wszystko. Tak, jak wcześniej napisała L2m, są to puste zarzuty, nie
            potwierdzone żadnymi dowodami. Innymi słowy - oszczerstwa.

            > Oczywiscie, to polemika (po polsku "wojna").

            Wegusie wciąż powtarzają, jacy to oni łagodni i nieagresywni, a tu masz - wojna!

            > Oskarzam niekompetentnego czlowieka, element zdeprawowanego systemu, ktory
            > publicznie wypowiada sie opierajac sie na falszu.

            Oskarżasz naukowca, którego kompetencje są zweryfikowane przez instytucje
            nieskończenie bardziej wiarygodne niż ty. Oskarżasz bez śladu dowodów.

            > Nic dziwnego zatem, ze emocje tez sie tu pojawiaja, bo i ty bylbys oburzony,
            > gdybys przez wiele lat byl szykanowany i obrazany publicznie za to, ze
            > osmielasz sie byc innym od wiekszosci.

            Dr. Książek cię obraził? Czym konkretnie, bo ja nic obraźliwego nie widzę? A
            jeśli nie on, to dlaczego masz pretensje właśnie do niego?

            > Taka wlasnie postawa jest zaczatkim przesladowan, holokaustu itp.

            ...wojen gwiezdnych i jądrowej apokalipsy. Znamy, znamy.

            > Dlatego nalezy na takie glosy natychmiast reagowac i stanowczo sie z nimi
            > rozprawiac.

            W ten sposób z niczym się nie rozprawisz. Co najwyżej ze swoją reputacją.
            Zarzuty, żeby były poważne, muszą być oparte na konkretach, a nie rzucane ot,
            tak, na podstawie własnego, choćby i najgłębszego, przekonania.

            > Tyle tytulem wyjasnienia/odpowiedzi na cytowane powyzej pytanie.
            > Jakies inne jeszcze pytania?

            A o co tu pytać, skoro wszystko jasne?
            • wegelandia Re: Wegetarianin od małego 31.12.06, 14:39
              misiu-1 napisał:

              > wegelandia napisał:
              >
              > > A coz tam jest goloslownego?
              >
              > Wszystko. Tak, jak wcześniej napisała L2m, są to puste zarzuty, nie
              > potwierdzone żadnymi dowodami. Innymi słowy - oszczerstwa.

              Pudlo! nie mam czasu na oszczerstwa, wiec skoro cos mowie, to znaczy, ze mam
              jakies uzasadnienie tego. Oszczerstwem byloby gdybym powiedzial, ze jestes
              blondynka. Tego nie wiem, wiec nie mowie. Natomiast to co tam napisalem to
              fakty i twoje nazywanie tego oszczerstwami nie zmieni tu nic. Fakt jest faktem,
              misiu!


              > Wegusie wciąż powtarzają, jacy to oni łagodni i nieagresywni, a tu masz -
              wojna!

              (chyba jednak jestes blondynka...!) Widac skleroza cie juz trapi, skoro
              zapominasz tak szybko, ze to ty, nie ja, uzyles/-las tego slowa. Ja zas je
              zacytowalem po tobie! (pora chyba wreszcie zmniejszyc ilosc cholesterolu w
              diecie. Goraco polecam diete weganska!)



              > Oskarżasz naukowca, którego kompetencje są zweryfikowane przez instytucje
              > nieskończenie bardziej wiarygodne niż ty. Oskarżasz bez śladu dowodów.

              Nie. Oskarzam wlasnie na podstawie dowodow, ktorymi sa jego bledne wypowiedzi
              dykwalifikujace jego kompetencje jako "lekarza". Taki naukowiec, to zaden
              naukowiec. Naukowiec bowiem kojarzy sie ze slowem "nauka", czyli cos, co
              potwierdzaja badania, obserwacje, pomiary i obliczenia. Tu zas mamy do
              czynienia z dogmatykiem uprawiajacym balwochwalczy kult blednych tradycji i
              upodoban zywieniowo-etycznych. Fakty, czyli nauka, potwierdza wlasnie tezy
              wegetarianskie, szanowny adwersarzu. Natomiast "nieskonczenie bardziej
              wiarygodne instytucje" - to ta sama mafia, ktora popiera owego docencine, a
              ktorą w zamian on popiera - czyli wg. zasad dzialania mafii. Jej "wiarygodnosc"
              latwo jest podwazyc. Wystarczy otworzyc oczy i rozejrzec sie wokol, by
              dostrzec, jakie spustoszenie w stanie zdrowie naszego spoleczenstwa wywoluje.
              Niestety, proces ten postepuje. Ja natomiast opieram sie na czyms, czego nie
              musze ani ukrywac, ani wspierac klamstwami. Zatem to ja jestem bardziej
              wiarygodny.
              (Podpowiadam ci ten wniosek, gdyz sam(a) prawdopodobnie go nie wyciagniesz.)


              > Dr. Książek cię obraził? Czym konkretnie, bo ja nic obraźliwego nie widzę? A
              > jeśli nie on, to dlaczego masz pretensje właśnie do niego?

              Owszem. Tym, wlasnie, iz ukazuje wegetarian (zwlaszcza wegan) jako dziwakow. A
              czyni to nie tylko on lecz rowniez cala chmara innych "dzieci systemu". Skoro
              jestesmy zrownanym spoleczenstwem, to nie powinnmo sie ukazywac nikogo jako
              dziwaka, czy sugerowac, ze my nieodpowiedzialnie wychowujemy nasze dzieci.
              Gdybyn ja cos takiego powiedzial publicznie o miesozercach (a mialbym przeciez
              slusznic!), zaraz zostalbym zasypany protestami, czyz nie?!
              To zas, iz nie dostrzegasz tu obrazy jest mi zrozumiale, albowiem nie ty jestes
              obrazany/a lecz my. Tak samo obrazanie mniejszosci narodowych, kulturowych i
              religijnych nie wydaje sie obrazliwe nikomu, kogo one nie dotykaja. Tego tez
              nie wiesz, prawda?


              > ...wojen gwiezdnych i jądrowej apokalipsy. Znamy, znamy.
              Wystarczy odwiedzic muzeum "Auschwitz", by zauwazyc malutka czastke tego, do
              czego doprowadzilo myslenie "przeciez to tylko Zydzi, Cyganie, homoseksualisci,
              czy tzw. innowiercy...". Skoro tego nie zauwazasz, to bardzo, ale to bardzo zle!




              > W ten sposób z niczym się nie rozprawisz. Co najwyżej ze swoją reputacją.

              Ojej! A coz to takiego sie stalo..?!

              > Zarzuty, żeby były poważne, muszą być oparte na konkretach, a nie rzucane ot,
              > tak, na podstawie własnego, choćby i najgłębszego, przekonania.

              Swieta prawda! Dlatego wlasnie protestuje przeciwko bezpodstawnym atakom na
              wegetarian w wykonaniu niedouczonego "doktorka". jego niedouczonosc juz chyba w
              kilku miejscach wskazalem, czyz nie?


              > A o co tu pytać, skoro wszystko jasne?

              Dla mnie tak. Mialem wrazenie, ze TY nazbyt wielu rzeczy nie pojmujesz, przeto
              wyjasniam (no, przynajmniej usiluje...).
              • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 31.12.06, 17:14
                wegelandia napisał:

                > Pudlo! nie mam czasu na oszczerstwa, wiec skoro cos mowie, to znaczy, ze mam
                > jakies uzasadnienie tego.

                Niestety, na oszczerstwa masz czas. To na uzasadnienia ci go brakuje.

                > Oszczerstwem byloby gdybym powiedzial, ze jestes blondynka.

                To by nie było oszczerstwem, tylko zwykłą, chamską wycieczką osobistą.
                Osczerstwem jest przypisywanie lekarzowi sprzedajności i działania na szkodę
                pacjentów. Ponieważ czynisz to bez żadnych dowodów, popełniasz pospolite
                przestępstwo z Art.212 §2 KK.

                > Tego nie wiem, wiec nie mowie. Natomiast to co tam napisalem to
                > fakty i twoje nazywanie tego oszczerstwami nie zmieni tu nic. Fakt jest
                > faktem, misiu!

                Możesz sobie i sto razy napisać, że to fakty, a skoro nie przedstawiasz na to
                dowodów, popełniasz oszczerstwo i tyle.

                > (chyba jednak jestes blondynka...!) Widac skleroza cie juz trapi, skoro
                > zapominasz tak szybko, ze to ty, nie ja, uzyles/-las tego slowa.

                Ja użyłem słowa "wojna"? A gdzież to, serdeńko? Ja mam dowód, a ty?
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=53951993&a=54702711
                > Ja zas je zacytowalem po tobie! (pora chyba wreszcie zmniejszyc ilosc
                > cholesterolu w diecie.

                Zarzut jak zwykle - gołosłowny.

                > Goraco polecam diete weganska!)

                Wiem, że mi źle życzysz, ale nic z tego nie będzie.

                > Nie. Oskarzam wlasnie na podstawie dowodow, ktorymi sa jego bledne wypowiedzi
                > dykwalifikujace jego kompetencje jako "lekarza".

                Jego wypowiedzi nie mogą być dla ciebie żadnymi dowodami. Dowodami byłyby
                dopiero materiały naukowe przeczące temu, co on napisał. Nie przedstawiłeś
                żadnych.

                > Taki naukowiec, to zaden naukowiec. Naukowiec bowiem kojarzy sie ze
                > slowem "nauka", czyli cos, co
                > potwierdzaja badania, obserwacje, pomiary i obliczenia. Tu zas mamy do
                > czynienia z dogmatykiem uprawiajacym balwochwalczy kult blednych tradycji i
                > upodoban zywieniowo-etycznych. Fakty, czyli nauka, potwierdza wlasnie tezy
                > wegetarianskie, szanowny adwersarzu. Natomiast "nieskonczenie bardziej
                > wiarygodne instytucje" - to ta sama mafia, ktora popiera owego docencine, a
                > ktorą w zamian on popiera - czyli wg. zasad dzialania mafii.
                > Jej "wiarygodnosc" latwo jest podwazyc. Wystarczy otworzyc oczy i rozejrzec
                > sie wokol, by dostrzec, jakie spustoszenie w stanie zdrowie naszego
                > spoleczenstwa wywoluje.
                > Niestety, proces ten postepuje. Ja natomiast opieram sie na czyms, czego nie
                > musze ani ukrywac, ani wspierac klamstwami. Zatem to ja jestem bardziej
                > wiarygodny.
                > (Podpowiadam ci ten wniosek, gdyz sam(a) prawdopodobnie go nie wyciagniesz.)

                Kolejna porcja pustosłowia. Nie prosiłem o przedstawienie twoich poglądów, bo
                te dałeś już poznać. Prosiłem o dowody.

                > Owszem. Tym, wlasnie, iz ukazuje wegetarian (zwlaszcza wegan) jako dziwakow.

                Nieprawda, kłamiesz.

                > czyni to nie tylko on lecz rowniez cala chmara innych "dzieci systemu". Skoro
                > jestesmy zrownanym spoleczenstwem, to nie powinnmo sie ukazywac nikogo jako
                > dziwaka, czy sugerowac, ze my nieodpowiedzialnie wychowujemy nasze dzieci.
                > Gdybyn ja cos takiego powiedzial publicznie o miesozercach (a mialbym
                > przeciez slusznic!), zaraz zostalbym zasypany protestami, czyz nie?!
                > To zas, iz nie dostrzegasz tu obrazy jest mi zrozumiale, albowiem nie ty
                > jestes obrazany/a lecz my. Tak samo obrazanie mniejszosci narodowych,
                > kulturowych i religijnych nie wydaje sie obrazliwe nikomu, kogo one nie
                > dotykaja. Tego tez nie wiesz, prawda?

                Dr. Księżyk nie wyraził żadnej myśli mogącej być obraźliwą dla kogokolwiek o
                normalnych reakcjach psychicznych.

                > Wystarczy odwiedzic muzeum "Auschwitz", by zauwazyc malutka czastke tego, do
                > czego doprowadzilo myslenie "przeciez to tylko Zydzi, Cyganie,
                > homoseksualisci, czy tzw. innowiercy...". Skoro tego nie zauwazasz, to
                > bardzo, ale to bardzo zle

                Owszem, wystarczy odwiedzić to muzeum, żeby wiedzieć, do czego doprowadza
                zrównanie człowieka ze zwierzęciem.

                > Swieta prawda! Dlatego wlasnie protestuje przeciwko bezpodstawnym atakom na
                > wegetarian w wykonaniu niedouczonego "doktorka". jego niedouczonosc juz chyba
                > w kilku miejscach wskazalem, czyz nie?

                Nie. Pokazałeś tylko swoją bezczelność i ignorancję.
                • wegelandia Re: Wegetarianin od małego 02.01.07, 00:47
                  misiu-1 napisał:


                  > Niestety, na oszczerstwa masz czas. To na uzasadnienia ci go brakuje.

                  Teraz to juz typowe odbijanie pileczki, ja ci tak, a ty mi tak. Ty mi zarzucasz
                  goloslownosc, a sam jestes jej przykladem. Az sie dziwie, ze znowu ci odpisuje!
                  To TY ciagle mowisz ze ja tylko klamie. Podczas gdy moje dlugie uzasdnienia ty
                  kwitujesz jednym "klamstwo, goloslownosc" itp. Widac nauczyles sie kilku slowek
                  i zonglujesz nimi. Przeczytaj wszystko co dotad napisalem (i ty tez) ale
                  bezstronnie i sam ocen. Oczywiscie tego tez potrafisz, wiec na to nie li9cze.
                  mozna cie zasypac argumentali a ty jednym kopniakiem je odrzucisz. taka postawa
                  nie zacheca mnie do szukania dowodow, przytaczania argumentow, gdyz odnosze
                  wrazenie, iz wniwecz to wszystko, do zlewu! Dlatego nie chce mi sie przepisywac
                  dluzej tego samego. Poczytaj odpowiednie ksiazki, pogadaj z odpowiednimi
                  ludzmi, wysluchaj masy wykladow na ten temat, a nie bedziesz musial mnie
                  angazowac w to, co ja juz kiedys robilem Zrob to sam. A najlepiej wyprobuj te
                  diete na sobie, a sam zauwazysz zmiany! Nie od razu oczywiscie. Okres
                  poczatkowy bedzie (pardon, bylby!) trudny, wymagajacy hartu ducha, silnej woli
                  i innych nie znanych tobie cech, jak mniemam. Nie moge spedzic swego zycia na
                  wkladaniu lopata do glowy kazdemu ignorantowi takich wiedomosci, ktore latwo
                  znalezc gdzie indziej, wystarczy zechciec. Mam jeszcze inne zajecia.



                  > > Oszczerstwem byloby gdybym powiedzial, ze jestes blondynka.
                  >
                  > To by nie było oszczerstwem, tylko zwykłą, chamską wycieczką osobistą.

                  "Wycieczka osobista"? nie znam tego sformulowania. (z jakiego rejonu kraju
                  pochodzisz?)
                  O gdybaniu lepiej nie gadac. Podalem jedynie ow przyklad po to, by ci
                  zilustrowac roznice pomiedzy faktycznym falszywym oskarzeniem czy
                  owszczerstwem, a tym co TY okreslasz ww. nazwami. KPW? Wiec nie koncentruj sie
                  az tak bardzo na cytowanej "blondynce". (widac, ubodlem cie przypadkiem w
                  jakies czule miejsce - ale to juz twoj problem, nie moj!)


                  > Osczerstwem jest przypisywanie lekarzowi sprzedajności i działania na szkodę
                  > pacjentów. Ponieważ czynisz to bez żadnych dowodów, popełniasz pospolite
                  > przestępstwo z Art.212 §2 KK.

                  Paragrafami to mi tu nie wymachuj, bo kazde dziecko wie, ze na kazdego mozna
                  znalezc jakis paragraf, np. na doc'a hab'a, ktory falszywymi informacjami
                  przekazywanymi spoleczenstwu prowadzi je do blednego przekonania o koniecznosci
                  jadania produktow zwierzecych (bo tym wlasnie jest krytykowanie weganskiej
                  diety) i oskarza o niekompetencje ludzi, ktorzy nie na podstawie ksiazek i
                  innych obcych zrodel, ale wlasnym zyciem udowadniaja slusznosc diety
                  weganskiej. Takie jego (itp.) postepowanie jest czynem nieporownywalnie
                  bardziej szkodliwe dla ogolu. Zatem podlegajacym karze z paragrafu (znajdz
                  sobie sam ktorego) o rozpowszechnianiu falszywych informacji o szkodliwym
                  spolecznie skutku. Gdybym ja, na przyklad poinformowal straz pozarna, ze pali
                  sie pod innym adresem, niz rzeczywiscie, podlegalbym karze. Jesli natomiast
                  mafia swiata medycznego twierdzi, iz nie ma nic zlego w jadaniu produktow
                  zwierzecych (wystrczy zajrzec w wyniki badan!), choc szkody z tego wyplywajace
                  widoczne sa golym okiem, to oni sa szanowani i powazani. Temu wlasnie
                  przeciwdzialac nalezy! I tak wyglada ta wasza sprawiedliwosc.



                  > Ja użyłem słowa "wojna"? A gdzież to, serdeńko? Ja mam dowód, a ty?
                  > <a href="<a href="forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=53951993&a=54702711"" target="_blank">forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=53951993&a=54702711"</a>

                  O, wlasnie tam, serdenko! kliknij na to jeszcze raz a zobaczysz, ze to co
                  pisalem bylo odpowiedzia na twoja wczesniejsza wypowiedz (sprawdz ja sam!).
                  Usamej gory napisane jest:
                  misiu-1 napisał: (czyli TY, a nie JA!)

                  >Ta kolekcja wyzwisk, gołosłownych oskarżeń i emocjonalnych wykrzykników ma
                  >być zapewne polemiką z udzielającym wywiadu?

                  A coz tam jest goloslownego? Oczywiscie, to polemika (po polsku "wojna").

                  (to zdanie jest moje, jako odpowiedz na TWOJE!) pisze ci to, bo najwidoczniej
                  masz klopoty ze wzrokiem. Swoja droga nie uzywaj slow (zwlaszcza obcych)
                  ktorych sam nie rozumiesz, a unikniesz osmieszania sie na forum, co wlasnie
                  czynisz.
                  (Znajac ciebie juz moge przewidziec twoja odpowiedz: " Nie, to ty...!" -
                  zjawisko "argumentacji jednomisiowej")

                  target="_blank">forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=53951993&a=54702711</a>
                  > > Ja zas je zacytowalem po tobie! (pora chyba wreszcie zmniejszyc ilosc
                  > > cholesterolu w diecie.
                  >
                  > Zarzut jak zwykle - gołosłowny.


                  O, nawet mnie zacytowales i zaraz ponizej uzyles typowego sobie "argumentu
                  jednomisiowego". Widzisz, jak latwo przewidziec twoje odpowiedzi? udalo mi sie
                  to pare linijek powyzej. Zarzut bowiem nie jest goloslowny, lecz uzasadniony
                  powyzej. Powtorzyc ci jeszcze raz...??



                  > > Goraco polecam diete weganska!)
                  >
                  > Wiem, że mi źle życzysz, ale nic z tego nie będzie.

                  Gdybys byl mniej zaczepny, a bardziej madry (nie bede ci tego slowa teraz
                  objasnial), pojalbys, ze chce twego dobra. A tak, twoja odpowiedz to kolejny
                  oblany test na inteligencje. ("A nie, bo twoj!" - zgadlem..?
                  O, jaki ty nieskomplikowany, jednomisiu...!)


                  > Jego wypowiedzi nie mogą być dla ciebie żadnymi dowodami. Dowodami byłyby
                  > dopiero materiały naukowe przeczące temu, co on napisał. Nie przedstawiłeś
                  > żadnych.

                  Jest ich dosc duzo chocby w internecie. Nie wiem ile na stronkach polskich, ale
                  anglojezycznych nie brak. Mam ci tego teraz szukac? Rusz sie i sam poszukaj.
                  Wiele rzeczy wysluchalem na wykladach, z wieloma zetknalem sie i doswiadczylem
                  osobiscie w zyciu. Jak jestes (szczerze! - ??) zainteresowany takimi
                  materialami to moge erwentualnie pogrzebac i poszukac. Tak przynajmniej staram
                  sie robic w stos. do osob rozmawiajacych uczciwie. W twoim przypadku jednak nie
                  widze takiego nastawienia, a raczej zaledwie chec zamieszania, przeto nie
                  wysilam sie by szukac, udowadniac, dokumentowac rzeczy, ktore dla wegetarian sa
                  czyms tak oczywistym ze nie ucza sie ich na pamiec!


                  > Kolejna porcja pustosłowia. Nie prosiłem o przedstawienie twoich poglądów, bo
                  > te dałeś już poznać. Prosiłem o dowody.

                  Luuudzie! Slepy jestes? nie widzisz jak to wszystko dziala, jak sie wzajemnie
                  wspieraja, a spoleczenstwo na tym cierpi?! Zainteresuj sie choc troche i
                  poszukaj sam. Nie zadaj bym ja tobie podal wszystko gotowe na tacy. Mnie to tez
                  kosztowalo nieco czasu i energii. Rusz sie zamiast marnowac czas na szukanie
                  dziury w calym! Nie dostrzegasz, ze coraz wiecej konsumuje sie prod.
                  zwierzecych i coraz chorsze jest spoleczenstwo?! A kto wspiera taki styl zycia,
                  jesli nie pseudonaukowcy promujacy interesy pewnych grup gospodarczych? otworz
                  oczy, chlopie!


                  > Dr. Księżyk nie wyraził żadnej myśli mogącej być obraźliwą dla kogokolwiek o
                  > normalnych reakcjach psychicznych.

                  To, ze ty nie dostrzegasz oczywistosci nie jest juz dla mnie nowoscia.
                  Podziwiam samego siebie, ze nadal spedzam czas na pisaniu do ciebie, skoro nie
                  jestes w stanie zauwazyc chocby tego:

                  "Diety: wegańska i makrobiotyczna mogą prowadzić do ciężkich zaburzeń stanu
                  odżywienia. Dlatego, zdaniem wielu lekarzy, taki sposób żywienia dziecka
                  powinien być karany jako przestępstwo przeciwko zdrowiu i życiu. Rodzicom,
                  którzy dietę wegańską czy makrobiotyczną chcą stosować u dzieci, trzeba
                  uświadomić skalę zagrożenia i odpowiedzialności za skutki takiego postępowania."

                  Co ten jegomosc tu sugeruje?! Kazda dieta moze prowadzic do zaburzen, a juz na
                  pewno czyni to dieta zalecajaca jadanie martwych cial (trupow). Natomiast nie
                  sama dieta weganska, czy makrobiotyczna (ktora niekon
                  • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 02.01.07, 18:14
                    wegelandia napisał:

                    > Teraz to juz typowe odbijanie pileczki, ja ci tak, a ty mi tak. Ty mi
                    > zarzucasz goloslownosc, a sam jestes jej przykladem. Az sie dziwie, ze znowu
                    > ci odpisuje!

                    Zarzucam Ci gołosłowność, ponieważ swoich zarzutów nie uzasadniasz niczym poza
                    własnym stanowiskiem.

                    > To TY ciagle mowisz ze ja tylko klamie. Podczas gdy moje dlugie uzasdnienia ty
                    > kwitujesz jednym "klamstwo, goloslownosc" itp. Widac nauczyles sie kilku
                    > slowek i zonglujesz nimi.

                    Jeśli wyrażasz pogląd nie mający potwierdzenia w rzeczywistości, kwituję to
                    słowem "kłamstwo". Jednakowoż staram się od razu w miarę czytelnie wyjaśnić,
                    dlaczego tak twierdzę.

                    > Przeczytaj wszystko co dotad napisalem (i ty tez) ale
                    > bezstronnie i sam ocen. Oczywiscie tego tez potrafisz, wiec na to nie li9cze.
                    > mozna cie zasypac argumentali a ty jednym kopniakiem je odrzucisz. taka
                    > postawa nie zacheca mnie do szukania dowodow, przytaczania argumentow, gdyz
                    > odnosze wrazenie, iz wniwecz to wszystko, do zlewu! Dlatego nie chce mi sie
                    > przepisywac dluzej tego samego.

                    Przeczytałem wszystko i znajduję u Ciebie tylko pewien zespół poglądów, dość
                    charakterystyczny dla osób o wegetariańskim światopoglądzie, których zdążyłem
                    poznać już wiele przez lata interesowania się tym tematem. Poglądy zaś nie są
                    argumentami. Ktoś, kto powie: "ja uważam, że jest tak, a tak, a Ty jesteś
                    głupi" - nie użył żadnego argumentu, tylko przedstawił swoje, niczym nie
                    poparte stanowisko.

                    > Poczytaj odpowiednie ksiazki, pogadaj z odpowiednimi
                    > ludzmi, wysluchaj masy wykladow na ten temat, a nie bedziesz musial mnie
                    > angazowac w to, co ja juz kiedys robilem Zrob to sam.

                    Przeczytałem na ten temat wiele i rozmawiałem z wieloma ludźmi, a Ciebie do
                    niczego nie angażuję. Nie jestes mi wcale potrzebny.

                    > A najlepiej wyprobuj te diete na sobie, a sam zauwazysz zmiany! Nie od razu
                    > oczywiscie. Okres poczatkowy bedzie (pardon, bylby!) trudny, wymagajacy
                    > hartu ducha, silnej woli i innych nie znanych tobie cech, jak mniemam.

                    Dziękuję, nie skorzystam. Nie ma takiej potrzeby. Reszty litościwie nie
                    skomentuję.

                    > Nie moge spedzic swego zycia na wkladaniu lopata do glowy kazdemu
                    > ignorantowi takich wiedomosci, ktore latwo znalezc gdzie indziej, wystarczy
                    > zechciec. Mam jeszcze inne zajecia.

                    Wystarczy, jeśli tej łopaty użyjesz we własnej sprawie.

                    > "Wycieczka osobista"? nie znam tego sformulowania. (z jakiego rejonu kraju
                    > pochodzisz?)

                    Z centralnej Polski. "Wycieczka osobista" to inaczej złośliwa przymówka
                    odnosząca się do rzeczywistych bądź wyimaginowanych cech rozmówcy.

                    > O gdybaniu lepiej nie gadac. Podalem jedynie ow przyklad po to, by ci
                    > zilustrowac roznice pomiedzy faktycznym falszywym oskarzeniem czy
                    > owszczerstwem, a tym co TY okreslasz ww. nazwami. KPW?

                    Fałszywe oskarżenie to tak samo, jak przedtem, oskarżenie nie potwierdzone
                    dowodami

                    > Wiec nie koncentruj sie az tak bardzo na cytowanej "blondynce". (widac,
                    > ubodlem cie przypadkiem w jakies czule miejsce - ale to juz twoj problem,
                    > nie moj!)

                    Żeby mnie ubóść, same rogi i twarda głowa nie wystarczą.

                    > Paragrafami to mi tu nie wymachuj, bo kazde dziecko wie, ze na kazdego mozna
                    > znalezc jakis paragraf, np. na doc'a hab'a, ktory falszywymi informacjami
                    > przekazywanymi spoleczenstwu prowadzi je do blednego przekonania o
                    > koniecznosci jadania produktow zwierzecych (bo tym wlasnie jest krytykowanie
                    > weganskiej diety) i oskarza o niekompetencje ludzi, ktorzy nie na podstawie
                    > ksiazek i innych obcych zrodel, ale wlasnym zyciem udowadniaja slusznosc
                    > diety weganskiej.

                    Przywołałem przepisy KK, żebyś był poinformowany, jakiego czynu się
                    dopuszczasz.
                    Doc. Książyk udzielił wywiadu w zgodzie ze współczesną wiedzą medyczną i
                    dietetyczną, co w przepiękny sposób wykazała Ci już L2m i to przy użyciu
                    konkretnych, wiarygodnych źródeł, a nie własnego widzimisię.

                    > Takie jego (itp.) postepowanie jest czynem nieporownywalnie
                    > bardziej szkodliwe dla ogolu.

                    Nieprawda, nie jest szkodliwe dla ogółu. Szkodliwe może być tylko dla
                    wegetariańskiej indoktrynacji uprawianej przez stowarzyszenia pro-zwierzęce.

                    > Zatem podlegajacym karze z paragrafu (znajdz sobie sam ktorego) o
                    > rozpowszechnianiu falszywych informacji o szkodliwym spolecznie skutku.

                    Nie ma przeszkód, żebyś złożył w prokuraturze doniesienie o popełnieniu
                    przestępstwa, jak już znajdziesz ten swój paragraf. To może być nawet
                    interesujące.

                    > Gdybym ja, na przyklad poinformowal straz pozarna, ze pali
                    > sie pod innym adresem, niz rzeczywiscie, podlegalbym karze. Jesli natomiast
                    > mafia swiata medycznego twierdzi, iz nie ma nic zlego w jadaniu produktow
                    > zwierzecych (wystrczy zajrzec w wyniki badan!), choc szkody z tego
                    > wyplywajace widoczne sa golym okiem, to oni sa szanowani i powazani. Temu
                    > wlasnie przeciwdzialac nalezy! I tak wyglada ta wasza sprawiedliwosc.

                    Gołym okiem widać szkody wynikające ze stosowania u dzieci diety wegańskiej.
                    Podawałem już tutaj kilka spraw tego typu zakończonych wyrokami skazującymi dla
                    rodziców.

                    > > Ja użyłem słowa "wojna"? A gdzież to, serdeńko? Ja mam dowód, a ty?
                    > O, wlasnie tam, serdenko! kliknij na to jeszcze raz a zobaczysz, ze to co
                    > pisalem bylo odpowiedzia na twoja wczesniejsza wypowiedz (sprawdz ja sam!).
                    > Usamej gory napisane jest: [...]
                    > Oczywiscie, to polemika (po polsku "wojna").
                    > (to zdanie jest moje, jako odpowiedz na TWOJE!) pisze ci to, bo najwidoczniej
                    > masz klopoty ze wzrokiem. Swoja droga nie uzywaj slow (zwlaszcza obcych)
                    > ktorych sam nie rozumiesz, a unikniesz osmieszania sie na forum, co wlasnie
                    > czynisz.

                    Ocenę, kto się czym ośmieszył, pozostawiam czytelnikom naszej rozmowy.
                    Napisałeś: "polemika (po polsku "wojna")" i oczywiście jest to z Twojej strony
                    ewidentny błąd, ponieważ w języku polskim (po polsku) oznacza to tylko i
                    wyłącznie publiczną dyskusję na ważkie tematy. I nic tu nie zmienia fakt, że
                    jednym z kilku znaczeń jej greckiego źródłosłowu jest "wojna", ponieważ nawet w
                    grece używa się tego słowa także w znaczeniu "spór", a po polsku znaczenie jest
                    wyłącznie jedno.

                    > Gdybys byl mniej zaczepny, a bardziej madry (nie bede ci tego slowa teraz
                    > objasnial), pojalbys, ze chce twego dobra. A tak, twoja odpowiedz to kolejny
                    > oblany test na inteligencje. ("A nie, bo twoj!" - zgadlem..?
                    > O, jaki ty nieskomplikowany, jednomisiu...!)

                    Wege-"etyki" ciąg dalszy i końca nie widać.

                    > Jest ich dosc duzo chocby w internecie. Nie wiem ile na stronkach polskich,
                    > ale anglojezycznych nie brak. Mam ci tego teraz szukac? Rusz sie i sam
                    > poszukaj.

                    Tak? To teraz napiszę Ci, że wegetarianizm powoduje ślepotę, a jeśli chcesz
                    bliższych informacji na ten temat to rusz się i sam sobie poszukaj. Niestety,
                    ciężar dowodu spoczywa na tym, kto stawia twierdzenie. Jeśli więc zarzucasz coś
                    komuś, to sam musisz zadbać o źródła. To elementarna zasada prowadzenia
                    uczciwej dyskusji.

                    > Wiele rzeczy wysluchalem na wykladach, z wieloma zetknalem sie i
                    > doswiadczylem osobiscie w zyciu. Jak jestes (szczerze! - ??) zainteresowany
                    > takimi materialami to moge erwentualnie pogrzebac i poszukac. Tak
                    > przynajmniej staram sie robic w stos. do osob rozmawiajacych uczciwie. W
                    > twoim przypadku jednak nie widze takiego nastawienia, a raczej zaledwie chec
                    > zamieszania, przeto nie wysilam sie by szukac, udowadniac, dokumentowac
                    > rzeczy, ktore dla wegetarian sa czyms tak oczywistym ze nie ucza sie ich na
                    > pamiec!

                    Gdybyś chciał uczciwej rozmowy, przedstawiłbyś konkretne źródła potwierdzające
                    Twoje oskarżenia. A rzeczy, które są "oczywiste" dla weget
                  • misiu-1 Re: cd. 02.01.07, 18:17
                    wegelandia napisał:

                    > Wiele rzeczy wysluchalem na wykladach, z wieloma zetknalem sie i
                    > doswiadczylem osobiscie w zyciu. Jak jestes (szczerze! - ??) zainteresowany
                    > takimi materialami to moge erwentualnie pogrzebac i poszukac. Tak
                    > przynajmniej staram sie robic w stos. do osob rozmawiajacych uczciwie. W
                    > twoim przypadku jednak nie widze takiego nastawienia, a raczej zaledwie chec
                    > zamieszania, przeto nie wysilam sie by szukac, udowadniac, dokumentowac
                    > rzeczy, ktore dla wegetarian sa czyms tak oczywistym ze nie ucza sie ich na
                    > pamiec!

                    Gdybyś chciał uczciwej rozmowy, przedstawiłbyś konkretne źródła potwierdzające
                    Twoje oskarżenia. A rzeczy, które są "oczywiste" dla wegetarian, jednocześnie
                    będąc typowymi mitami, wymyślonymi przez osoby ideologicznie zainteresowane
                    wegetarianizmem, jest całkiem sporo.

                    > Luuudzie! Slepy jestes? nie widzisz jak to wszystko dziala, jak sie wzajemnie
                    > wspieraja, a spoleczenstwo na tym cierpi?! Zainteresuj sie choc troche i
                    > poszukaj sam. Nie zadaj bym ja tobie podal wszystko gotowe na tacy. Mnie to \
                    > tez kosztowalo nieco czasu i energii. Rusz sie zamiast marnowac czas na
                    > szukanie dziury w calym! Nie dostrzegasz, ze coraz wiecej konsumuje sie prod.
                    > zwierzecych i coraz chorsze jest spoleczenstwo?! A kto wspiera taki styl
                    > zycia, jesli nie pseudonaukowcy promujacy interesy pewnych grup
                    > gospodarczych? otworz oczy, chlopie!

                    Już dawno ruszyłem się, otworzyłem oczy i znalazłem wiele dowodów na to, że
                    nieprawdą jest, jakoby to jedzenie mięsa, jako takiego, powodowało, że
                    społeczeństwo jest coraz "chorsze". Tropienie spisków w mediach i nauce jest
                    niczym nie uzasadnione. Wręcz przeciwnie - media sprzyjają wegetarianizmowi,
                    szerząc uparcie, wbrew coraz liczniejszym glosom rozsądku, anty-mięsno-
                    cholesterolowo-tłuszczową histerię.

                    > To, ze ty nie dostrzegasz oczywistosci nie jest juz dla mnie nowoscia.
                    > Podziwiam samego siebie, ze nadal spedzam czas na pisaniu do ciebie, skoro
                    > nie jestes w stanie zauwazyc chocby tego:
                    > "Diety: wegańska i makrobiotyczna mogą prowadzić do ciężkich zaburzeń stanu
                    > odżywienia. Dlatego, zdaniem wielu lekarzy, taki sposób żywienia dziecka
                    > powinien być karany jako przestępstwo przeciwko zdrowiu i życiu. Rodzicom,
                    > którzy dietę wegańską czy makrobiotyczną chcą stosować u dzieci, trzeba
                    > uświadomić skalę zagrożenia i odpowiedzialności za skutki takiego
                    > postępowania."

                    I nie jestes w stanie tego zakwestionować. Potwierdzeniem tego, że dieta
                    wegańska może prowadzić do ciężkich zaburzeń (a nawet śmierci) są choćby
                    przykłady, które podałem:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=27234730&a=28172542
                    To są fakty niezaprzeczalne - dieta wegańska może do tego prowadzić.
                    Może Ci się nie podobać, że wielu lekarzy uważa, iż powinno się karać za taki
                    sposób odżywiania dzieci i możesz być innego zdania. Tym niemniej opowiedzenie
                    się np. za karą śmierci nie wiąże się z obrazą w stosunku do osób nią
                    zagrożonych.
                    Wreszcie ostatnie z zacytowanych zdań - wobec istotnych, zaznaczonych wcześniej
                    zagrożeń, które, jak sam Twój przykład pokazuje, są przez zainteresowanych
                    całkowicie lekceważone, nie ulega wątpliwości, że trzeba uświadamiać ludziom
                    skalę zagrożenia i odpowiedzialności.

                    > Co ten jegomosc tu sugeruje?! Kazda dieta moze prowadzic do zaburzen, a juz
                    > na pewno czyni to dieta zalecajaca jadanie martwych cial (trupow).

                    Nieprawda. Od setek tysięcy lat człowiek jada mięso i, zdaniem antropologii,
                    własnie temu zawdzięcza swój rozwój umysłowy. A jeśli to miałoby być
                    owym "zaburzeniem", to życzę sobie go w jak największym rozmiarze.
                  • rd1993 Brawo wegelandia! 03.01.07, 23:58
                    a widzisz jak dobrze żeś sie nie zniechęcił smile
                    taki niby tylko misiu-1 a jaki pożyteczny dla wegetarian!
                    dzięki jego głupotyjce
                    ludziska mogą pocztać Twoje WIELKIE posty !






            • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 31.12.06, 16:17
              i tak właśnie michu reagujesz na KONKRETY (które tak lubisz)
              odwrócić kota ogonem, szydzić, zaprzeczyć ...


              ale skoro - jak twierdzisz w swym innym wątku - dyskusje na wege forum
              traktujesz jak ZWYKŁĄ ROZRYWKE - nie można sie dziwić

              ale żeby facet w Twoim wieku bawił sie w takie zabaweczki - wstyd
              (co z Twoją "reputacją" michu? )
              • m.rycho Re: Wegetarianin od małego 31.12.06, 16:36
                rd1993 i wegelandia , wy nie dyskutujecie,wy dajecie odpór.
                • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 01.01.07, 12:34
                  rychu i michu
                  gdybyście przestali traktować forum jak gre komputerową
                  można by dyskutować


                  • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 01.01.07, 13:04
                    rd1993 napisała:

                    > rychu i michu

                    Hej, tam! Dać jej michu! Pyrów, czy sałaty - wsio rawno, byle bez mięsa, bo
                    szkoda. Niech się dziecina naje przy nowym roku. smile
                • brumbak1 Re: Wegetarianin od małego 03.01.07, 19:42
                  m.rycho napisał:

                  > rd1993 i wegelandia , wy nie dyskutujecie,wy dajecie odpór.
                  ,,,,,,,,,,,
                  takim jak ty co od lat marudza na temat vege bo im przeszkadza - tak
                  • m.rycho Re: Wegetarianin od małego 03.01.07, 23:33
                    brumbak1 napisał:
                    >takim jak ty co od lat marudza na temat vege bo im przeszkadza - tak<
                    Mnie wege nie przeszkadza,jest mi zupełnie obojętne co kto ma na talerzu.
                    To,że Tobie Brumbak nie mieści się w głowie tolerancja dla ludzi to Twój
                    problem z którym nijak nie możesz sobie poradzić.
                    • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 04.01.07, 00:03
                      jak jest"zupełnie obojętne" to co tak często porabiasz na forum traktującym o
                      zawartości talerza ?
                      dla zabicia czasu ?
                      z nudów ?
                      dla zabawy ?
                      • m.rycho Re: Wegetarianin od małego 04.01.07, 09:18
                        rd1993 napisała: >jak jest"zupełnie obojętne" to co tak często porabiasz na
                        forum traktującym o
                        > zawartości talerza ?<
                        To jest forum otwarte i zabieram głos gdy czytam coś z czym się nie zgadzam.
                        >dla zabicia czasu ?
                        > z nudów ?
                        > dla zabawy ?<
                        Dla żadnego z tych powodów,tylko wtedy zabieram głos gdy czytam teksty które są
                        nieprawdziwe lub gdy rzeczywistość jest przedstawiana wybiórczo.
                        • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 04.01.07, 11:43
                          > rd1993 napisała: >jak jest"zupełnie obojętne" to co tak często porabiasz na
                          >
                          > forum traktującym o
                          > > zawartości talerza ?<
                          > To jest forum otwarte i zabieram głos gdy czytam coś z czym się nie zgadzam.




                          > >dla zabicia czasu ?
                          > > z nudów ?
                          > > dla zabawy ?<
                          > Dla żadnego z tych powodów,tylko wtedy zabieram głos gdy czytam teksty które są
                          >
                          > nieprawdziwe lub gdy rzeczywistość jest przedstawiana wybiórczo.


                          no to jak z tą obojętnością na zawartość talerza
                          jest Ci OBOJĘTNA czy nie jest ???

                          bo znowu gadasz coś czemu zaprzeczasz w uzasadnieniu
                          • m.rycho Re: Wegetarianin od małego 04.01.07, 13:27
                            rd1993 napisała:
                            >no to jak z tą obojętnością na zawartość talerza
                            > jest Ci OBOJĘTNA czy nie jest ???
                            >
                            > bo znowu gadasz coś czemu zaprzeczasz w uzasadnieniu<
                            Wyjaśniam:zawartość Twojego talerza jest mi najzupełniej obojętna,natomiast
                            zawartość mojego nie jest mi obojętna lecz w odróżnieniu od Ciebie nie robię
                            wokół tego co jem żadnej reklamy.
                            I widzisz jak komplikujesz proste sprawy.
                            • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 04.01.07, 13:55
                              m.rycho napisał:

                              > rd1993 napisała:
                              > >no to jak z tą obojętnością na zawartość talerza
                              > > jest Ci OBOJĘTNA czy nie jest ???
                              > >
                              > > bo znowu gadasz coś czemu zaprzeczasz w uzasadnieniu<
                              > Wyjaśniam:zawartość Twojego talerza jest mi najzupełniej obojętna,natomiast
                              > zawartość mojego nie jest mi obojętna lecz w odróżnieniu od Ciebie nie robię
                              > wokół tego co jem żadnej reklamy.
                              > I widzisz jak komplikujesz proste sprawy.

                              Ty za to upraszczasz
                              bo z wegetarianizmu robisz tylko diete która sie "reklamuje"
                              a to nie takie proste
                              nie stoimy "obojętnie" wobec krzywdy zwierząt
                              tak jak większość ludzi (ufam że wiekszość...) nie jest obojetna na krzywde
                              słabszych np. dzieci, starców, ofiar przemocy itp.
                              robienie rozgłosu wokół obrony PRAW ludzi krzywdzonych tez nazwiesz "reklamą" ???


                              • m.rycho Re: Wegetarianin od małego 04.01.07, 14:25
                                rd1993 napisałasuspiciousTy za to upraszczasz
                                > bo z wegetarianizmu robisz tylko diete która sie "reklamuje"
                                > a to nie takie proste<
                                Bez tej reklamy trudno będzie wam powiększyć grono wegetarian.Ale żeby to
                                zrobić musicie mieć mocne argumenty w przekonywaniu.Tacy jak ja tylko wam w tym
                                pomagają bo w jakiś sposób możecie pozbyć się słabych punktów waszej
                                ideologii.Może w końcu uwierzysz,że ja nie mam nic przeciwko wegetarianizmowi
                                tylko rażą mnie "dęte" argumenty.
                                >nie stoimy "obojętnie" wobec krzywdy zwierząt
                                > tak jak większość ludzi (ufam że wiekszość...) nie jest obojetna na krzywde
                                > słabszych np. dzieci, starców, ofiar przemocy itp.<
                                Przy dobrej Twojej woli powinnaś mieć przekonanie,że nikt normalny nie zadaje
                                komukolwiek niepotrzebnych cierpień.Przyjmij robocze założenie ,że wszyscy mamy
                                normalne ludzkie odczucia a nie jesteśmy podzieleni na was, tych "lepszych" i
                                całą resztę którzy się zmówili by was tępić.Przyjmij także założenie ,że ludzie
                                jedzący mięso nie mają najmniejszych wyrzutów sumienia związanych z jego
                                pozyskaniem.
                                >robienie rozgłosu wokół obrony PRAW ludzi krzywdzonych tez nazwiesz "reklamą" ?
                                <
                                To nie tak.Znowu jakaś insynuacja.Czy tutaj rozmawiamy o obronie praw ludzi
                                pokrzywdzonych?Cały czas mam przekonanie,że rozmawiamy o różnych aspektach
                                wegetarianizmu.
                                Jeżeli chodzi natomiast o prawa zwierząt to ,MOIM ZDANIEM, kończą się one w
                                miejscu gdy zaczynają kolidować z moimi(czyli ludzkimi) prawami.

              • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 31.12.06, 17:17
                W wypowiedzi wegelandii nie ma żadnych konkretów, jest tylko jego osobisty
                punkt widzenia. Jeśli ktoś napisze: "moim zdaniem jesteś głupi", to to nie jest
                żaden konkret.
      • l2m Re: Wegetarianin od małego 31.12.06, 00:00
        > Po pierwsze, to ci "lekarze" - skad moga cokolwiek
        > wiedziec nt. wegetarianizmu, skoro na studiach w ogole nie uczy sie ich
        > dietetyki?!
        Primo, nawet jeśli faktycznie nie uczy się ich dietetyki - za to uczy się ich
        fizjologii człowieka, oraz podstaw funkcjonowania organizmu ludzkiego. Nie
        tylko w chorobie, ale również w zdrowiu (to ad Twoje "co to my jacys
        chorzy jestesmy?").
        Secundo, jak ktoś zajmuje się badaniami naukowymi (a tak właśnie jest z
        udzielającym wywiadu dr.hab. J.Książykiem) - to nie poprzestaje on jedynie na
        tym, czego go uczono kiedyś na uczelni: musi ciągle czytać nowe prace naukowe,
        dotyczące przedmiotu swych badań; musi ciągle pogłębiać i weryfikować własną
        wiedzę. Inaczej - przestaje istnieć jako naukowiec. Więc jeśli facet zrobił
        habilitację w zakresie dietetyki - znaczy to, że, najprawdopodobniej, zna się
        jednak na rzeczy. Mimo że "nie uczono go dietetyki" w czasie studiów.
        Tertio, na samym początku artykułu czytamy:

        "Panie Docencie, czy często spotyka Pan w swojej pracy dzieci na diecie
        wegetariańskiej?

        Niezbyt często, ponieważ na co dzień, w klinice, zajmuję się dziećmi
        wymagającymi interwencji żywieniowej. _Jednak od czasu do czasu mam możliwość
        poznania problemów rodzin wegetariańskich. Ich skala zależy od typu diety, od
        tego, czy rodzice dojrzeli do zrozumienia potrzeb rosnącego dziecka, i od tego,
        jak bardzo są zaangażowani w "otoczkę ideologiczną" wegetarianizmu_." (uwaga na
        podkreślone zdania).

        Czyli dr.Książyk _miał do czynienia_ z dziećmi wegetariańskimi i ich
        specyficznymi problemami.

        > ...co to wymysla jakies kretynskie
        > pojecia jak "semiwegetarianizm" - szczyt bezczelnosci i przemarsz glupoty!
        To nie jest ani jego wymysł; ani "szczyt bezczelności", ani "przemarsz
        głupoty", tylko istniejące i używane określenie diety, która przewiduje
        spożycie mięsa ryb, i powstrzymanie się od spożycia innych rodzajów mięsa.
        Podkreślam, _diety_, a nie "filozofii", "sposobu na życie", i takie tam.
        Rozumiem, że nie podoba Ci się to określenie, bo z filologicznego oraz
        filozoficznego punktu widzenia może wygłądać na wewnętrznie sprzeczne; ale
        naukowiec-dietetyk _nie ma obowiązku_ znać się na filologii; i brak wiedzy o
        _ideologii_ (a nie fizjologii) wegetarianizmu w żaden sposób nie podważa jego
        kompetencji jako dietetyka.

        > Ciekawe, ze gdy jakis wegetarianin zachoruje, to od razu pisza o tym w
        gazetach
        > itp. Dlaczego? Ano dlatego, ze jest to tak barzdzo rzadkie zjawisko!
        Nie jest to żadne "tak bardzo rzadkie zjawisko": po prostu nikt nie pisze w
        gazetach, że jakiś wegetarianin dostał kataru, zapalenia wyrostka, lub wrzodu
        żołądka – nie dlatego, że jest to specjalna rzadkość, ale dlatego, iż powody
        tych schorzeń są jednakowe dla wszystkich ludzi, i nic niezwykłego w tym nie ma.
        Ale jeśli ktoś w najlepszej wierze doprowadza siebie lub członków swej rodziny
        do ciężkiej choroby przez jakieś rzadko spotykalne ekstremalne praktyki – wtedy
        tak, mogą o tym napisać w gazetach. A już szczególnie – jeśli wytoczono takiemu
        człowiekowi sprawę karną. Te wszystkie artykuły o chorych wegetarianach należą
        właśnie do ostatniej z wymienionych kategorii.

        > Gdyby
        > musieli pisac w gazetach o kazdym padlinozercy chorujacym na skutek swych
        > bledow zywieniowych (trudno by bylo inaczej skoro sie jada trupy!), to nie
        > starczyloby lasow na papier dla tych gazet!
        Gdyby ci, jak się wyrażasz, "padlinożercy", popełniali takie rażące błędy
        żywieniowe, jak poszczególni weganie – pisano by i o tym. Jeśli znasz
        przakłady, kiedy to tradycyjnie jedzący w najlepszej wierze i chcąc
        jaknajlepiej dla swych dzieci doprowadzali owe dzieci do śmierci z
        niedożywienia – podziel się z łaski swej.
        A samo w sobie owe "jedzenie trupów" żadnym błędem żywieniowym nie jest.

        > Czyzby pacjentami owego (tfu!)
        > docenciny sa sami wegetarianie? NIE! Wlasnie padlinozercy, prosze Panstwa! Bo
        > to oni nie maja zielonego pojecia nt. zywienia.
        Widocznie nieuważnie czytałeś. Jak już pisałam – na samym początku artykułu
        jest informacja o tym, że wśród pacjentów dr.Książyka _byli_ wegetarianie; a że
        niezbyt wiele, to nie dlatego, że są tacy specjalnie bezproblemowi – tylko
        dlatego, że jest ich _w ogóle_ mało.

        > ...jakiegos sprzedawczyka, ktory sponsorowany jest przez firmy
        > pchajace miesne wyroby na rynek!
        Potrafisz to udowodnić? Bo tak na razie jest to z Twej strony kalumnia i
        pomówienie. W ten sam sposób ktoś mógłby Cię nazwać "sprzedawczykiem,
        sponsorowanym przez firmy, pchające na rynek warzywa". Nie uważasz to za
        słuszne? To nie stosuj gołosłownych oskarzeń przeciwko innym ludziom.

        > Powolywanie sie zas na wyniki "badan" przeprowadzanych na zlecenie firm, czy
        > calych korporacji majacych na celu oklamywanie spoleczenstwa aby oszukani
        > obywatele kupowali ich produkty - to zwykla prostytucja naukowa.
        Jak wyżej. Potrafisz udowodnić? To udowadniaj. Nie? To nie obrażaj ludzi
        bezpodstawnie.
        Bardzo łatwo jest powiedzieć, że wszyscy, twierdzący coś nie po Twojej myśli,
        po prostu kłamią. Ale waga podobnych gołosłownych deklaracji jest nie zerowa
        nawet, a ujemna. Albowiem świadczą one nie przeciwko tym, których oskarzasz – a
        przeciwko Tobie samemu.

        > <...> obrazajace wegetarian i wegetarianizm, artykuliki <...>
        A to mi się dopiero podoba. Spokojny wywiad z fachowcem, bynajmniej nie
        wypowiadającym się o wegetarianiźmie pogardliwie; tyle że nie piejącym tej
        diecie bezkrytycznych peanów – to jest, uważacie, ludzie, "obraza
        wegetarianizmu i wegetarian". A jak ten "obrażony wegetarianin używa zwrotów na
        kszatłt "idiota", "prostytucja naukowa", "niedouczony (tfu!) docencina" – to ma
        być w najlepszym porządku. Dwójmyślność, nic więcej.

        Ambasador Wegelandii w Rzeczypospolitej Polskiej, powiadasz? No to właśnie
        starasz się się jaknajlepiej, by tę swą "Wegelandię" postawić w stan wojny.
        Gratuluję. smile))
        • wegelandia Re: Wegetarianin od małego 31.12.06, 17:14
          l2m napisała:


          > Primo, nawet jeśli faktycznie nie uczy się ich dietetyki - za to uczy się ich
          > fizjologii człowieka, oraz podstaw funkcjonowania organizmu ludzkiego.

          Sama widzisz! Zatem rownie dobrze moglby sie wypowiadac nt. astronomii, ktorej
          na medycynie nie ucza. Skoro wypowiada sie nt. diety, to wskazane byloby, by
          mial jakies pojecie w tym przeedmiocie. Ale... niby skad! Wszyscy moi znjomi po
          medycynie jednoglosnie potwierdzaja FAKT, iz dietetyki ich tam nie ucza. Nawet
          jesli ktos naucza dietetyki to na tej samej zasadzie jak nauczano o
          kapitalizmie w b.Zwiazku Radzieckim, tj. tendencyjnie. Nic zatem dziwnego,
          ze "naukowcy" jedynie zdobywaja swe odznaczenia i tytuly honorowane
          przez "swoich". no jednak nie jest nauka, lecz klan.




          musi ciągle czytać nowe prace naukowe,
          > dotyczące przedmiotu swych badań; musi ciągle pogłębiać i weryfikować własną
          > wiedzę. Inaczej - przestaje istnieć jako naukowiec.

          O, jeszcze jak musi! Ciagle cos nowego tam odkrywaja. Widac jest szalenie
          zajety swoja kariera, skoro nie ma czasu/checi na robienie tego. A szkoda, bo
          dowiedzialby sie wielu ciekawych rzeczy, ktore sie ostatnio odkrywa! Moze wtedy
          zmodyfikowalby nieco swoje przeterminowane starobabskie poglady.


          Więc jeśli facet zrobił
          > habilitację w zakresie dietetyki - znaczy to, że, najprawdopodobniej, zna się
          > jednak na rzeczy. Mimo że "nie uczono go dietetyki" w czasie studiów.

          Dwa bledy: 1) jest: "znaczy to, że, najprawdopodobniej, zna się
          > jednak na rzeczy". Winno byc: "habilitujac sie glosil to, co ogolnie przyjete
          i uznane przez tych, ktorzy mu owa habilitacje przyznali." Podobnie jak kiedys
          nauka twierdzila, ze Slonce krazy wokol Ziemi, ze ciezkie ciala spadaja
          szybciej, niz lekkie i inne dzis wydajace nam sie smiesznymi, jak np. to, iz
          Dr. Semmelweis postulujac mycie przez lekarzy swych rak miedzy sekcja zwlok a
          przyjeciem porodu sciagnal sobie na glowe cala mase klopotow i zostal wyrzucony
          ze szpitala, a wkoncu zabity (to akurat jest b.smutne). Dzis jego nazwiskiem
          nazywa sie ulice w miastach, nazwiska zas tamtych "lekarzy" pozostaly jedynie
          na ich nagrobkach. Tak samo wierzono, iz puszczanie krwi jest zbawienne, czego
          nie potwierdzil prezydent USA jerzy Waszyngton, ktory skutkiem takiego zabiegu
          opuscil ten swiat. Ufam (choc coraz mniej), iz kiedys beda sie smiac z poziomu
          dzisiejszej "nauki" chorobliwie upierajacej sie przy zalecaniu spozywania
          pokarmow zwierzecych pomimo, iz obserwacje w oczywisty sposob dowodza blednosci
          tego!


          > Czyli dr.Książyk _miał do czynienia_ z dziećmi wegetariańskimi i ich
          > specyficznymi problemami.

          Owszem, rzadko, jak sam nadmienia. To wlasnie swiadczy o min. 2 rzeczach: nie
          ma dostatecznego wgladu w te zagadnienia, zwlaszcza podchodzac do wegetarian
          tendencyjnie (czyli nieanaukowo). Po wtore (po lacinie "secundo" - skoro tak
          preferujesz) rzadkosc wystepowania problemo\w dowodzi, ze chyba nie jest az tak
          najgorzej z naszymi dziecmi, co? To wlasnie zwlokozerne dzieci sa przede
          wszystkim jego pacjentami. A wiec...?
          A po nastepne, to i tak jest ich stosunkowo zbyt wiele zwazywszy, iz rodziny
          wegetarianskie sa zjawiskiem dosc swiezym w naszym spoleczenstwie, jako ze
          sugerowane swym otoczeniem, pod presja rodzin i znajomych czesto udaja sie
          na "przeglad techniczny" ze swymi dziecmi, by sprawdzic, czy aby "ta dziwna
          dieta" nie stanowi problemu. A tego nie czynia oni sami, czyli ww. rodziny i
          znajomi ze swymi dziecmi i jak ich dzieci choruja, to mowia: To przeciez
          normalne, ze dziecko choruje", czy "a, dzis to prawie kazdy ma alergie"...
          jesli natomiast identyczne, a nawet znacznie mniejsze proiblemy wystepuja
          u "naszych" dzieci, to zaraz wyolbrzymiaja to "robiac z igly widly" i gadaja,
          ze "to przez te wasza dziwna diete!" Ciekawe, ze sa tak slepi nie dostrzegajac
          problemow po swojej stronie, de facto (widzisz, tez cos tam pamietam z laciny!)
          spowodowanych przez WLASNE niewybaczalne zaniedbania i perwersje zywieniowe.

          > To nie jest ani jego wymysł; ani "szczyt bezczelności", ani "przemarsz
          > głupoty", tylko istniejące i używane określenie diety, która przewiduje
          > spożycie mięsa ryb, i powstrzymanie się od spożycia innych rodzajów mięsa.

          Powtarzac sie nie zamierzam, bom to juz pierwej wyjasnial. Streszcze tylko:
          Wegetarianizm polega na niejadaniu cial zwierzat, zatem nie mozna byc w polowie
          wegetarianinem czy w polowie wolnym, albo tez wpolowie zdazyc na pociag. Albo
          sie nie jada zwierzat, albo sie je jada. Albo sie zdazylo na pociag, albo nie!
          To zas, iz ktos takie sformulowanie ukul, swiadczy o jego, nie zas mojej,
          niedorzecznosci, bowiem nie istnieje "semikanibalizm", ani
          tez "semiwegetarianizm". To tyle.



          > Rozumiem, że nie podoba Ci się to określenie, bo z filologicznego oraz
          > filozoficznego punktu widzenia może wygłądać na wewnętrznie sprzeczne; ale
          > naukowiec-dietetyk _nie ma obowiązku_ znać się na filologii; i brak wiedzy o
          > _ideologii_ (a nie fizjologii) wegetarianizmu w żaden sposób nie podważa jego
          > kompetencji jako dietetyka.

          Owszem, podwaza! Slusznie zauwazasz, ze nie podoba mi sie takie okreslenie, ale
          nadmienie tu czym predzej, ze nie tylko ze wzgledow "filozoficznych(...)" jak
          zauwazasz, lecz rowniez ze wzgl. merytorycznych. Przeto tym bardziej je
          zwalczam! Nie ma sensu nazywac czegos klamliwie. Skoro nazwa jakiejs diety
          zawiera w sobie "wegetarianizm", winna ona byc w ramach wegetarianizmu, tak jak
          w ramach wegetarianizmu jest weganizm, witarianizm, frutarianizm. Natomiast
          makrobiotyka juz nie jest, gdyz zaklada ona przede wszystkim
          spozywanie "calosci pokarmowych", np. rub z glowami. luskami, pletwami oscmi
          itp.(fuj!) . Dopiero skrzyzowanie jej z wegetarianizmem daje weganizm.
          Tzw. "semiwegetarianizm" nie miesci sie w granicach wegetarianizmu. Czy tego
          nie widac golym okiem?! Wstyd, by tak oczywiste rzeczy komus tlumaczyc. Wstyd,
          doprawdy!

          A już szczególnie – jeśli wytoczono t
          > akiemu
          > człowiekowi sprawę karną. Te wszystkie artykuły o chorych wegetarianach
          należą
          > właśnie do ostatniej z wymienionych kategorii.

          Tak, domyslam sie, ze o takie przypadki chodzi, oczywiscie! jednak chce
          podkreslic, iz bledem jest wyolbrzymianie "naszych" problemow i robieniu z nich
          afery rownoczesni przymykajac oczy na daleko powazniejsze zaniedbania
          po "waszej" stronie. Z tym wlasnie sie nie zgadzam. Jest to dowod
          skorumpowanego systemu. Sprawy zas karne sa przykladem jego zlosliwod\sci i
          ciemnoty reszty spoleczenstwa w tej materii. I temu wlasnie sie przeciwstawiam,
          prosze pani.


          > Gdyby ci, jak się wyrażasz, "padlinożercy", popełniali takie rażące błędy
          > żywieniowe, jak poszczególni weganie – pisano by i o tym. Jeśli znasz
          > przakłady, kiedy to tradycyjnie jedzący w najlepszej wierze i chcąc
          > jaknajlepiej dla swych dzieci doprowadzali ozwe dzieci do śmierci z
          > niedożywienia – podziel się z łaski swej.

          Otoz nie. Nie pisanio by, gdyz i media sa elementem owej machiny. Czasem, tak
          zeby sie nazywalo, opublikuja cos na temat wegetarianizmu, ale to z pozycji
          takiej... na dystans. Faktycznie zas b.trudno jest opublikowac cos na ten temat
          w mediach.
          Pisze sie bardzo ogolnie ze trzeba sie ruszac, jadac mniej tluszczow i inne tam
          truizmyy, a na stronie obok dlugasne artykuly nt. przygotowywania potraw
          miesnych, ze zjeciami oczywiscie. A to, ze spoleczenstwo choruje od tych
          wszystkich plugawych mc donaldow, kfc i innych zamerykanizowanych smieci, to ..
          nie przypominam, sobie, bym cos takiego gdzies widzial. Dlaczego? - bo to
          SYSTEM wlasnie! A czy ukazala sie jakas oficjalna publikacja nt. chociazby
          amerykanskej "smithfield foods", ktora masowo hoduje zwierzeta w poteznych
          kombinatach i zatrula juz srodowisko w ameryce, a teraz zatruwa juz w Europie?!
          Ze przekupuj
          • 1_prawda Re: Wegetarianin od małego 01.01.07, 17:06
            Jakie obrzydliwosci i prostactwo maja miejsce na tym forum! Nie dosc, ze
            wypowiada sie banda nie majaca pojecia o wegetarianizmie, to na dodatek obrzuca
            blotem czlowieka, ktory chce im tu oczy otworzyc i jeszcze oskarza sie go o
            przestepstwo rzekomo popelnione na tzw. docencie. Od zawsze niestety
            spoleczenstwo balo sie prawdy. Zawsze bunt i agresje wywolywalo w ludzkiej
            masie to czego ta masa uslyszec nie chciala. Bo najwygodniej jest nie wiedziec
            nic co zburzyloby spokoj i zyc pusto udajac, ze jest wspaniale, lu/i nie
            przejmujac sie niczym. Oto do czego doprowadzil was egoizm gatunkowy. Szkoda
            tylko, ze cierpia na tym niewinni ludzie, zwierzeta i cala planeta, ktora ledwo
            dycha. Najblizszym naszej kulturze przykladem jest Jezus, ktory nawolywal
            ludzkosc do przebudzenia, a pozniej za to zostal zamordowany, podobnie Gandhi
            (choc to juz nie ta kultura). Teraz tacy sami przesladowcy, drwiacy z tych
            znajacych prawde, bywa, ze modla sie do tegoz samego Jezusa. Coz za
            hipokryzja!! Jestescie zalosni i najlepiej byloby abyscie swoim szczekaniem
            pozdzierali swoje gardla, bo pozytku z was zadnego nie ma, same szkody tylko.
            Dowod? Wystarczy spojrzec do jakiego obledu i zatracenia zmierza ten swiat, na
            ktorym przewazaja tacy wlasnie glupcy. Wiec to wy jestescie odpowiedzialni. I
            prosze mi tu nie szczekać o bezpodstawnych zarzutach, bo tylko sie osmieszacie,
            misiu-1, 12m i inni podobni. Niech zyje Wegelandia! Oby jak najwiecej ludzi
            wkraczalo w jej progi!
            • go_vegan1 dowodyNaNiewiarygodnoscWypowiedzi Doktora 01.01.07, 17:37
              Niewiarygodne wypowiedzi doktora, szczegolnie ze nie podaje pan
              doktor docent kto i w jaki sposob zrobil te badania. Badania maja swoje
              scisle kryteria:

              1. zrodlo badan powinno byc ogolnie dostepne dla wszystkich
              zainteresowanych

              2. metody badan rowniez

              3. badania powinny byc ujete w ramy, ktore moga byc powszechnie zrozumiane

              4. hipotezy badan (statements) powinny byc uwzglednione (musi byc
              powszechnie uznana /znana hipoteza, ktora zajmuja sie badania). Jezeli nie
              mamy hipotezy, nie mamy badania! Np. "Dzieci weganskie sa mniejsze i
              slabsze niz dzieci miesozercow." Zbadajmy to - hipoteze wiec mozna
              szerokimi badaniami potwiedzic lub obalic. Jezeli natomiat "hipoteza"
              bedzie brzmiala np. " Badanie dotyczace wagi dzieci weganskich"... co z
              tego, mozna wtedy pisac i stwierdzic co sie podoba, nie mozna tego obalic
              ani potwierdzic!

              5. badania poprzedzone HIPOTEZA moga byc ta sama metoda powtorzone w
              przeciagu pewnego odstepu czasu


              6. Do metod badan naleza bezsprzecznie pewne ramy: Jaki jest przedtawiciel
              danej grupy? Ilu jest przedstawicieli? Co po danej grupie sie oczekuje?
              Np. JAKIE SA PRZYZWYCZAJENIA ZYWIENIOWE badanego/ych przedstawiciela/ow
              grupy wegan - czy bazuje on tylko na salacie, pietruszce, ziemniakach i
              produktach zbozowych. Idealem powinien byc w dokladnych badaniach weganin
              odzywiajacy sie PRAWIDLOWO, czyli jego dieta uwzglednia zarowno produkty
              roslinne bogate w bialko, proteiny, weglowodany, mineraly itd. Jego zdrowie
              jest "mierzone" i porownywane z
              przedstawicielem/ami grupy wegetarian, lakto-ovo-wegetarian,
              lakto-wegetarian,lub miesozercow, z ktorych wszyscy
              odzywiaja sie rowniez zgodnie z wytycznymi dla swojej grupy.
              W momencie jednak, gdy weganinem nazywamy osobnika bazujacego mniej wiecej
              na salacie i wodzie, innymi slowy nie dbajacego o dostarczanie organizmowi
              potrzebnych mu srodkow do zdrowia i zycia - a co gorsze taki "weganin"
              podobnie odkarmia swoje male dziecko i uczestniczy w badaniach, nie dziwmy
              sie, ze skutkiem tego jest ogolnie niepochlebny artykul o "strasznej
              diecie wegetarian i wegan" w gazecie ogolnopolskiej!

              5. W badaniach, zarowno podczas jak i po ich dokonaniu, musi uczestniczyc
              tzw. grupa kontrolna, ktora dokonuje tymczasowej kontroli badan oraz, co
              najwazniejsze, jest bezstronna.

              Oto wiec z grubsza biorac najwazniejsze kryteria.
              Jezeli wiec ktos chce aby to co mowi odwolujac sie do badan bylo
              wiarygodne, powinien podac zrodlo owych badan. Moznaby panu doktorowi
              docentowi odpowiedziec, ze w Szwajcarii w waznym miedzynarodowym, wielce
              powazanym instytucie dokonano badan, na podstawie ktorych stwierdzono, ze
              mieso, zarowno biale jak i czerwone, jak i produkty mleczne i jajka
              powoduja bezsprzecznie kumulowanie sie komorek rakowych u dzieci z dieta
              miesna. Rak, choroby wiencowe itp. doleglwosci, na podstawie tych badan,
              daja o sobie znac w przeciagu 20-30 lat od wieku niemowlecego.
              Czyzby szanowny pan nie spytal mnie w tym momencie o dowod - zrodlo - kto,
              jak, kiedy, w jakim odstepie czasu, jaka metoda i z udzialem kogo dokonal
              tych badan?

              1.Poprosze wiec o dokladne zrodla badan dokonanych na weganskich matkach i
              ich weganskich dzieciach w Holandii i w Anglii oraz hipoteze badan; wtedy
              moznaby sie do artykulu jakos powazniej ustosunkowac i ewentualnie na ten
              temat polemizowac, juz niekonieczne z panem doktorem docentem ale z
              osobami, ktore badania owe wykonywaly.

              2. Czy owe rodziny weganskie, niezwykle rzadkie pewnie zreszta, z ktorymi
              pan doktor docent mial do tej pory do czynienia, na pewno byly rodzinami z
              doswiadczeniem w "diecie" weganskiej, czy tez byli to dzialalnosc swa na
              tym polu dopiero rozpoczynajace osoby, nie majace wiekszego pojecia o
              weganskim zywieniu siebie, nie wspominajac juz o swoich latoroslach?
              • misiu-1 Re: dowodyNaNiewiarygodnoscWypowiedzi Doktora 01.01.07, 19:33
                Wywiad w gazecie to nie praca naukowa i nie musi być przetykany odnośnikami do
                źródeł jak dobra kasza skwarkami. To ewentualna polemika, zwłaszcza, jeśli
                pretendująca do miana poważnej, powinna bazować na udokumentowanych zarzutach.

                Ostatni punkt komentarza jest najbardziej symptomatyczny:

                > 2. Czy owe rodziny weganskie, niezwykle rzadkie pewnie zreszta, z ktorymi
                > pan doktor docent mial do tej pory do czynienia, na pewno byly rodzinami z
                > doswiadczeniem w "diecie" weganskiej, czy tez byli to dzialalnosc swa na
                > tym polu dopiero rozpoczynajace osoby, nie majace wiekszego pojecia o
                > weganskim zywieniu siebie, nie wspominajac juz o swoich latoroslach?

                Jeśli potrzeba dużego doświadczenia i wiedzy w prowadzeniu diety wegańskiej,
                aby była w miarę bezpieczna dla zdrowia, to świadczy to samo z siebie, że takie
                wywiady, jak komentowany, są bardziej potrzebne niż bezmyślna propaganda
                przedstawiająca weganizm jako skończoną doskonałość i synonim zdrowego
                odżywiania.
                • wegelandia Re: dowodyNaNiewiarygodnoscWypowiedzi Doktora 01.01.07, 19:51
                  > Jeśli potrzeba dużego doświadczenia i wiedzy w prowadzeniu diety wegańskiej,
                  > aby była w miarę bezpieczna dla zdrowia, to świadczy to samo z siebie, że
                  takie
                  > wywiady, jak komentowany, są bardziej potrzebne niż bezmyślna propaganda
                  > przedstawiająca weganizm jako skończoną doskonałość i synonim zdrowego
                  > odżywiania.

                  Osmiele sie tu wyrazic moj odmienny nieco poglad, mianowicie: Tak weganie, jak
                  i lakto-owo-wegetarianie, czy nawet ci, ktorzy jadaja zwloki to przede
                  wszystkim ludzie i jako tacy maja tendencje do bledow, czy nieswiadomosci o
                  czyms. Zatem moze sie zdarzyc, ze ktos jest wegusiem, ale w jakiejs dziedzinie
                  zycia (niekoniecznie zywienia - podkreslam!) moze zbladzic. Jest to jednak wina
                  TEJ OSOBY, nie zas DIETY. A zatem zwalanie winy na diete weganska jest bledne,
                  bo gdyby bylo sluszne, to wegan by po prostu nie bylo - wymarliby. Tymczasem
                  weganie miewaja sie niezle, pomimo straszenia ich i reszty spoleczenstwa
                  wyplowialymi na wietrze haslami typu "bialko", zelazo", "vit. B12" itp. Dziwi
                  mie to, iz nie tylko wy, ale i sami weganie daja sie temu zastraszyc. Czyz
                  nikomu jeszcze jak dotad nie przyszlo do glowy, ze skoro my zyjemy inaczej, to
                  moze mamy nieco inne normy niz tzw. "normalni"? Czesto sie bowiem mawia, ze u
                  wegan wystepuja jakies tam niedobory, a moze nalezaloby odwrocic to i
                  zastanowic sie, czy my czasem nie potrzebujemy mniej niz inni.
                  Tyle moim skromnym zadniem.
                  Jakkolwiek zalecam wytykac bledy danym osobom, nie zas calej diece. Czy to
                  jasne, czy jeszcze raz mam tlumaczyc?
                  • misiu-1 Re: dowodyNaNiewiarygodnoscWypowiedzi Doktora 01.01.07, 20:26
                    > Osmiele sie tu wyrazic moj odmienny nieco poglad, mianowicie: Tak weganie,
                    > jak i lakto-owo-wegetarianie, czy nawet ci, ktorzy jadaja zwloki

                    Wege-"etyka" po raz kolejny. Porzuć te wtręty dla własnego dobra. Wywołujesz w
                    ten sposób zgoła inny efekt niż zamierzasz.

                    > to przede wszystkim ludzie i jako tacy maja tendencje do bledow, czy
                    > nieswiadomosci o czyms. Zatem moze sie zdarzyc, ze ktos jest wegusiem, ale w
                    > jakiejs dziedzinie zycia (niekoniecznie zywienia - podkreslam!) moze
                    > zbladzic. Jest to jednak wina TEJ OSOBY, nie zas DIETY.

                    Jeśli nieświadomość co do właściwości diety może przynosić tak poważne skutki
                    jak zagrożenie życia, to jest to wina diety. Przez niemal całą swoją historię
                    ludzkość obywała się bez dietetyków i to własnie jest stan normalny. Jeśli do
                    stosowania jakiejś diety potrzeba wiedzy i doświadczenia, jest to dieta
                    nienaturalna i ryzykowna. Nie znaczy to, oczywiście, że jest to dla niej
                    dyskwalifikujące, ale w interesie samych zainteresowanych należałoby z uwagą
                    wsłuchiwać się w to, co mają na jej temat do powiedzenia ludzie nauki i to
                    raczej w głosy nieprzychylne, niż w jej bezkrytyczne afirmacje.

                    > A zatem zwalanie winy na diete weganska jest bledne,
                    > bo gdyby bylo sluszne, to wegan by po prostu nie bylo - wymarliby.

                    To mniej więcej tak samo trafny argument, jak ten, że zwalanie winy na
                    papierosy jest błędne, bo gdyby było słuszne, to palaczy by nie było -
                    wymarliby.

                    > Tymczasem weganie miewaja sie niezle, pomimo straszenia ich i reszty
                    > spoleczenstwa wyplowialymi na wietrze haslami typu "bialko", zelazo", "vit.
                    > B12" itp.

                    Wiesz dlaczego? Bo dzięki temu straszeniu cała masa produktów wegańskich jest
                    sztucznie wzbogacana w te lekceważone przez Ciebie witaminy i minerały. I tylko
                    dzięki temu macie szansę zachować zdrowie.

                    > Dziwi mie to, iz nie tylko wy, ale i sami weganie daja sie temu
                    > zastraszyc. Czyz nikomu jeszcze jak dotad nie przyszlo do glowy, ze skoro my
                    > zyjemy inaczej, to moze mamy nieco inne normy niz tzw. "normalni"?
                    > Czesto sie bowiem mawia, ze u wegan wystepuja jakies tam niedobory, a moze
                    > nalezaloby odwrocic to i zastanowic sie, czy my czasem nie potrzebujemy mniej
                    > niz inni. Tyle moim skromnym zadniem.

                    Jeśli te niedobory wynikałyby z prostego porównania wyników badań - zapewne
                    byłoby warto. Jeśli jednak powodują konkretne, zdiagnozowane niedomagania
                    organizmu - nie trzeba.

                    > Jakkolwiek zalecam wytykac bledy danym osobom, nie zas calej diece. Czy to
                    > jasne, czy jeszcze raz mam tlumaczyc?

                    To też znamy. Z historii. "Ustrój się sprawdził, zawinili ludzie." smile
                • go_vegan1 Re: dowodyNaNiewiarygodnoscWypowiedzi Doktora 02.01.07, 12:43
                  misiu-1 napisał:

                  > Jeśli potrzeba dużego doświadczenia i wiedzy w prowadzeniu diety wegańskiej,
                  > aby była w miarę bezpieczna dla zdrowia, to świadczy to samo z siebie, że
                  takie wywiady, jak komentowany, są bardziej potrzebne niż bezmyślna propaganda
                  > przedstawiająca weganizm jako skończoną doskonałość i synonim zdrowego
                  > odżywiania.

                  Nie rozumiesz co czytasz! Tu chodzi o to, ze bywaja "weganie", ktorych dieta
                  nie jest zroznicowana, np. nie jadaja kasz albo owocow, za duzo bialka, lub za
                  malo, jadaja tez trucizny w postaci np. bialego cukru. Ba, bywaja nawet tacy,
                  ktorzy pala paierosy i pija alkohol albo zyja w chronicznym stresie etc. Na
                  szczescie nie czeste to zjawisko. Ty po prostu jestes szurnietym samobojcą, bo
                  pelno tu logicznych argumentow przeciwko twoim majaczeniom, a ty ciagle sie
                  osmieszasz.
                  • misiu-1 Re: dowodyNaNiewiarygodnoscWypowiedzi Doktora 02.01.07, 18:34
                    go_vegan1 napisał:

                    > Nie rozumiesz co czytasz! Tu chodzi o to, ze bywaja "weganie", ktorych dieta
                    > nie jest zroznicowana, np. nie jadaja kasz albo owocow, za duzo bialka, lub
                    > za malo, jadaja tez trucizny w postaci np. bialego cukru. Ba, bywaja nawet
                    > tacy, ktorzy pala paierosy i pija alkohol albo zyja w chronicznym stresie
                    > etc.

                    Są też tacy niewegetarianie, a jednak nie zdarzają się u nich przypadki śmierci
                    dzieci z powodów ideologicznie stosowanej diety. Organizm ludzki ma taką
                    właściwość, że sam - poprzez apetyt na konkretny produkt - domaga się
                    potrzebnych składników pokarmowych, co pomaga mu uchronić się przed ostrymi
                    niedoborami. To dlatego człowiek przez wieki obywał się z powodzeniem bez
                    żywieniowców. Osoby, które z przyczyn ideologicznych tłumią ten wewnętrzny
                    głos, a nie sa na tyle obeznani z tematem, żeby to skompensować świadomym
                    doborem pokarmu, narażają się na kłopoty i to własnie nalezy im uświadamiać.
                    Dla ich dobra, a nie dlatego, żeby im dopiec.

                    > Na szczescie nie czeste to zjawisko.

                    Bo, na szczęście, weganizm jest w ogóle bardzo rzadkim zjawiskiem.

                    > Ty po prostu jestes szurnietym samobojcą, bo pelno tu logicznych argumentow
                    > przeciwko twoim majaczeniom, a ty ciagle sie osmieszasz.

                    LOL.
                    Niestety, właśnie argumentów Wam ogromnie brak. Przez to musicie
                    nadrabiać "szurniętymi samobójcami" i innymi temu podobnymi "logicznymi
                    argumentami".
                    • rd1993 Re: dowodyNaNiewiarygodnoscWypowiedzi Doktora 04.01.07, 00:21
                      >Dla ich dobra, a nie dlatego, żeby im dopiec.

                      dziękujemy za troske
                      naprawde DZIĘKUJEMY

                      źle zrozumieliśmy Twoją dotychczasową działalność na forum
                      a więc to wszystko było DLA NASZEGO DOBRA!

                      teraz kumam
                      Twoja wstawka o robieniu sobie rozrywki z forum wege była tylko zmyłką!

                      tak naprawde jest mądry i dobry i wcale NIE złośliwy
                      ani nawet cyniczny

                      bo chodziło Ci O NASZE DOBRO!

                      a teraz wegusie wszyscy razem podziękować panu misiowi za troske
                      DZIĘĘĘKUUUJEEEMY!
                  • rd1993 Re: dowodyNaNiewiarygodnoscWypowiedzi Doktora 04.01.07, 00:14
                    ale z nim tak nonstop...

                    podaje sie mu jak na talerzu - a ten ślepy i głuchy
                    zamknięty na maxa

                    a porównania jakie "trafne" zapodaje... ;-0
                    mmm...
                    klasyka głupoty!
            • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 01.01.07, 19:23
              Argumentacja i etyka wegetariańska w stanie czystym. Pogratulować.
              • wegelandia Re: Wegetarianin od małego 01.01.07, 19:38
                ty, "misiu"... Odnosze wrazenie, ze sie nudzisz i siedzisz tu jedynie po to, by
                szukac komu by tu szpile wsadzic. Jesli nam mowisz, ze cos jest w
                wegetarianskim stylu, to jest to dla nas komplement, a chyba nie o to chodzilo,
                co? Pozatym, jak tak podczytuje te twoje wypowiedzi, to niestety smutno mi sie
                robi spotykajac tylko takie zaczepne, nastraszajace itp. Moze dalbys juz sobie
                spokoj, co?
                Ja wczoraj spedzilem wiekszosc dnia skrupulatnie odpowiadajac na
                przerozne "argumenty" i zarzuty i jak widze wszystko "grochem o sciane", wiec
                rozwazam dac sobie spokoj. Szkoda palcow i wzroku.
                Skoro jestescie wszyscy ustawieni z gory na "nie", to chocby sie czlowiek dwoil
                i troil, nic nie wskora...
                • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 01.01.07, 20:01
                  wegelandia napisał:

                  > ty, "misiu"... Odnosze wrazenie, ze sie nudzisz i siedzisz tu jedynie po to,
                  > by szukac komu by tu szpile wsadzic.

                  Zamiast odnosić wrażenie, odrób lekcje. Ostatnia dotyczy głodu na świecie.

                  > Jesli nam mowisz, ze cos jest w wegetarianskim stylu, to jest to dla nas
                  > komplement

                  Jeśli uważasz przypisanie chamstwa do wegetariańskiego stylu za komplement, to
                  zakładam, że sam wiesz najlepiej, jak jest.

                  > a chyba nie o to chodzilo, co?

                  A to już nie Twoje zmartwienie. smile

                  > Pozatym, jak tak podczytuje te twoje wypowiedzi, to niestety smutno mi sie
                  > robi spotykajac tylko takie zaczepne, nastraszajace itp. Moze dalbys juz
                  > sobie spokoj, co?

                  Przeczytaj swój post, od którego zacząłeś bytność na tym forum, a potem
                  zastanów się, komu z tego powodu mogło zrobić się smutno.

                  > Ja wczoraj spedzilem wiekszosc dnia skrupulatnie odpowiadajac na
                  > przerozne "argumenty" i zarzuty

                  Być może. Tylko, że sposób, w jaki odpowiadałeś, pozostawiał wiele do życzenia.

                  > i jak widze wszystko "grochem o sciane", wiec rozwazam dac sobie spokoj.
                  > Szkoda palcow i wzroku. Skoro jestescie wszyscy ustawieni z gory na "nie", to
                  > chocby sie czlowiek dwoil i troil, nic nie wskora...

                  W taki sposób - na pewno.
                  • ollaboga77 Re: Wegetarianin od małego 01.01.07, 20:24
                    Misiu... ktoś kto w ten sposób jak TY spędza czas na kompie to człwoeik głeboko
                    uzależniony.

                    Ktoś kto z taka zawziętością odpiera argumenty i żadnego nie bierze od uwagę bo
                    celem nie jest ich branie tylko sama kontrargumentacja, gdyż jest to niezła
                    zabawa, nieprawdaż?
                    Zresztą taka osoba musi być też dość głęboko zakompleksiona.

                    Tylko pytanie czy to forum ma temu służyć??? takiej pyskówce!!!!
                    Moim zdaniem nie!!!
                    Pan B.Pascal powinien zrobić porządek, ale z dziwnego powodu tego nie robi..
                    możesz mi powiedzieć czemu?
                    • ggigus alez ollaboga- w interesie pascala nie jest 01.01.07, 20:54
                      kasowanie wlasnyc wypowiedzi pod innym nickiem
                      nie wymagaj za duzo
                    • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 01.01.07, 20:59
                      ollaboga77 napisała:

                      > Misiu... ktoś kto w ten sposób jak TY spędza czas na kompie to człwoeik
                      > głeboko uzależniony.

                      Albo człowiek zawodowo pracujący na komputerze. Ale nawet przyjmując Twój punkt
                      widzenia i zakładając, żem uzależniony - co to Tobie przynosi? Czy moja
                      argumentacja jest przez to mniej warta, a Twoja - więcej?

                      > Ktoś kto z taka zawziętością odpiera argumenty i żadnego nie bierze od uwagę

                      Jak mógłbym odpierać argumenty, których nie brałbym pod uwagę? Muszę je
                      przecież rozważać, żeby wiedzieć, jak odeprzeć, nie sądzisz?

                      > bo celem nie jest ich branie tylko sama kontrargumentacja, gdyż jest to
                      > niezła zabawa, nieprawdaż?

                      Jedno drugiemu nie przeszkadza. Łączę przyjemne z pozytecznym. Swoją pracę,
                      wyobraź sobie, też lubię.

                      > Zresztą taka osoba musi być też dość głęboko zakompleksiona.

                      Zastanów się przez chwilę, po co Ci właściwie takie uwagi? Mnie chcesz tym
                      dopiec? Ja już tyle się ich naczytałem, że budzą we mnie tylko litościwy
                      uśmiech. Tym bardziej, że wyrażają je osoby, sprawiające wrażenie chęci
                      pokrycia w tak mało wymagający sposób swoich niepowodzeń na innym polu.

                      > Tylko pytanie czy to forum ma temu służyć??? takiej pyskówce!!!!
                      > Moim zdaniem nie!!!
                      > Pan B.Pascal powinien zrobić porządek, ale z dziwnego powodu tego nie robi..
                      > możesz mi powiedzieć czemu?

                      No, właśnie. Forum nie służy do tego, żebyś zastanawiała się głośno, czy Twój
                      rozmówca jest uzależniony albo zakompleksiony. To są pyskówki.
                      • ggigus nie mozesz pracowac z komputerem i jedn. az tyle 01.01.07, 21:06
                        byc na forum
                        zreszat argumentujesz glupio - tekst o kobiecosci
                        upraiasz pyskowki, ale nie mozesz sie sam cenzorowac
                        dlatego cenzurujesz innych, blokujesz np. moj IP jako b.pascal
                      • ollaboga77 Re: Wegetarianin od małego 01.01.07, 21:42
                        To jest Drogi Misiu forum wegetarianizm a nie pyskówka... więc może złaski
                        swej przeniesiesz się i założysz własne!!!!

                        A jeśli nie... to ja się postaram byś długo tu nie zabierał głosu - wprowadzasz
                        tylko dezorganizacje!! i zrażasz ludzi,którzy miesliby o wiele wiele więcej do
                        powiedzenia na temat vege. Twoja wiedza jest znikoma. Bo sam jej nie stosujesz!!

                        Radze się zastanowić!
                        • m.rycho Re: Wegetarianin od małego 01.01.07, 23:16
                          ollaboga77 Ty masz zapędy dyktatorskie.Zauważ,że każdy kto nie wychwala
                          wegetarianizmu jest tu od razu atakowany przez parę dyżurnych forumowiczów.Mało
                          jest tu dyskusji o wegetarianiźmie a dużo ataków personalnych.To jest forum
                          otwarte i musicie brać pod uwagę,że nie będzie tu tylko głoszona jedynie
                          słuszna prawda.
                          • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 04.01.07, 00:33
                            ale to nie wegetarianie zaczęli personalne pyskówki


                            • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 04.01.07, 08:57
                              Owszem, wegetarianie. Pierwszy post, który można tak zakwalifikować, popełnił
                              tu drzejms-buond.
                              • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 04.01.07, 11:46
                                mylisz sie
                                od wydzielania żółci na forum są Ci na ANTY
                                najpierw szydzą otwarcie - ewidentna zabawa
                                potem odwracanie kota ogonem
                                • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 04.01.07, 11:57
                                  rd1993 napisała:

                                  > mylisz sie

                                  Nie mylę się. Sprawdziłem.

                                  > od wydzielania żółci na forum są Ci na ANTY
                                  > najpierw szydzą otwarcie - ewidentna zabawa
                                  > potem odwracanie kota ogonem

                                  Guzik prawda. Już pierwszy post rozpoczynający temat był agresywny, tyle, że
                                  nie w stosunku do forumowiczów, a doktora udzielającego wywiadu. Tylko dlatego
                                  nie wziąłem go pod uwagę.
                                  • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 04.01.07, 13:58
                                    dobrze już to wiemy...
                                    dla misia zawsze kto nie zgadza sie JEGO ludzmi jest "agresywny"
                                    (jesteś z pis-u czy co ?)
                                    • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 04.01.07, 14:16
                                      rd1993 napisała:

                                      > dobrze już to wiemy...
                                      > dla misia zawsze kto nie zgadza sie JEGO ludzmi jest "agresywny"
                                      > (jesteś z pis-u czy co ?)

                                      Agresywny jest ten, kto jest agresywny. Podstawą dyskusji jest domyślne
                                      założenie znajomości języka polskiego przez rozmówców. Jeśli nie wiesz, co
                                      oznacza termin "agresywny", sprawdź to sobie w słowniku.
                                      • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 04.01.07, 14:19
                                        > Jeśli nie wiesz, co
                                        > oznacza termin "agresywny", sprawdź to sobie w słowniku

                                        sam sobie sprawdz - może zdasz sobie wkońcu sprawe że jesteś agresywny wink
                        • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 02.01.07, 00:41
                          ollaboga77 napisała:

                          > To jest Drogi Misiu forum wegetarianizm a nie pyskówka... więc może złaski
                          > swej przeniesiesz się i założysz własne!!!!

                          To jest forum wegetarianizm, na którym mam takie same prawa, jak Ty, więc
                          wygonić mnie zniego masz taką samą moc, jak ja Ciebie. Jeśli nie będziesz
                          uprawiała pyskówek, wszystko będzie w porządku. Na razie spytaj się samej
                          siebie, jaki związek z tematem dyskusji ma Twój post?

                          > A jeśli nie... to ja się postaram byś długo tu nie zabierał głosu

                          Postaraj się, a jakże. Już nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć, jak się do
                          tego zabierzesz. smile))

                          > wprowadzasz tylko dezorganizacje!! i zrażasz ludzi,którzy miesliby o wiele
                          > wiele więcej do powiedzenia na temat vege.

                          To Twoje zdanie, do którego masz prawo tak, jak ja do swojego. Jeśli ktoś się
                          zniechęci, to prawdopodobnie nie jest za bardzo przekonany do własnych
                          zdolności obrony swojego stanowiska.

                          > Twoja wiedza jest znikoma. Bo sam jej nie stosujesz!

                          Wiedza nie może być znikoma z powodu jej niestosowania. Być może istotnie jest
                          znikoma, ale na razie nie udało Ci się tego w żadnym miejscu wykazać.

                          > Radze się zastanowić!

                          Nad czym mam się zastanowić, Oleńko?
                          • ggigus zastanow sie nad soba, misiu1 02.01.07, 00:43

                            • ggigus uups, przepraszam wegetarianie! nakarmilam 02.01.07, 00:45
                              miesozernego wroga wege
                              to refleks, ale bede sie starac, aby sie nie powtorzyl
                      • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 04.01.07, 00:30
                        > zakładając, żem uzależniony - co to Tobie przynosi? Czy moja
                        > argumentacja jest przez to mniej warta, a Twoja - więcej?

                        TAK - bo jej umysł CZYSTY
                        a w Tobie uzależnienie pomieszało w postrzeganiu rzeczywistości




                        • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 04.01.07, 08:45
                          rd1993 napisała:

                          > TAK - bo jej umysł CZYSTY

                          Nie, bo jej umysł nie jest "czysty" tylko ideologicznie spętany. Podobnie jak
                          Twój.

                          > a w Tobie uzależnienie pomieszało w postrzeganiu rzeczywistości

                          Mylisz się, złotko. Nie ma większego zamieszania w postrzeganiu rzeczywistości
                          niż czyni to ideologia.
                          • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 04.01.07, 11:50
                            > Nie, bo jej umysł nie jest "czysty" tylko ideologicznie spętany. Podobnie jak
                            > Twój.

                            będziesz tak twierdził do upadłego więc NIE polemizuje...


                            > > a w Tobie uzależnienie pomieszało w postrzeganiu rzeczywistości
                            >
                            > Mylisz się, złotko. Nie ma większego zamieszania w postrzeganiu rzeczywistości
                            > niż czyni to ideologia.

                            "ZŁOTKO"... sama ideologia dla samej tylko ideologi może być niebezpieczna
                            ale w TYM przypadku TA KONKRETNA IDEOLOGIA jest poparta praktyką i doświadczeniem
                            którego NIE MAJĄ jej przeciwnicy
                            • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 04.01.07, 12:02
                              rd1993 napisała:

                              > "ZŁOTKO"... sama ideologia dla samej tylko ideologi może być niebezpieczna
                              > ale w TYM przypadku TA KONKRETNA IDEOLOGIA jest poparta praktyką i
                              > doświadczeniem którego NIE MAJĄ jej przeciwnicy

                              Krytyka komunizmu przez kraje Zachodu nie była mniej warta przez to, że nie
                              miały one w tym własnej praktyki i doświadczenia. Z boku widać więcej.
                              • rd1993 Re: Wegetarianin od małego 04.01.07, 13:59
                                jak zwykle ŚWIETNE porównanie.........
                                obrona praw zwierząt do KOMUNIZMU !

                                Ty to masz SKOJAŻENIA........
                                • misiu-1 Re: Wegetarianin od małego 04.01.07, 14:19
                                  Skojarzenie jest jak najbardziej trafne, ponieważ obrońcy praw zwierząt
                                  prezentują poglądy mające wiele punktów stycznych z ideologią komunistyczną.
                                  Choćby podniesiona, a potem porzucona przez "wegelandię" kwestia głodu na
                                  świecie.
          • l2m Re: Wegetarianin od małego 02.01.07, 13:15
            wegelandia napisał:
            > Sama widzisz! Zatem rownie dobrze moglby sie wypowiadac nt. astronomii,
            ktorej
            > na medycynie nie ucza. Skoro wypowiada sie nt. diety, to wskazane byloby, by
            > mial jakies pojecie w tym przeedmiocie. Ale... niby skad!
            No to przecież pytam – co z tego, że nie miał zajęć z dietetyki pod czas
            studiów? Nie uważasz chyba, że wiedzę można otrzymać jedynie na lekcjach na
            uczelni – a jak czegoś tam nie czytano, to już przepadło? Dostał przecież
            podstawową wiedzę na temat fizjologii człowieka; więc nic nie stało na
            przeszkodzie, by już po studiach specjalizował się w zakresie dietetyki.
            Zrozum, człowieku: dla naukowca zdobucie dyplomu magistra – to nie koniec,
            tylko początek nauki.

            > Nic zatem dziwnego,
            > ze "naukowcy" jedynie zdobywaja swe odznaczenia i tytuly honorowane
            > przez "swoich". no jednak nie jest nauka, lecz klan.
            Znów stawiasz nieudowodnione zarzuty. Pamiętaj, mają wartość ujemną.

            > O, jeszcze jak musi! Ciagle cos nowego tam odkrywaja. Widac jest szalenie
            > zajety swoja kariera, skoro nie ma czasu/checi na robienie tego. A szkoda, bo
            > dowiedzialby sie wielu ciekawych rzeczy, ktore sie ostatnio odkrywa! Moze
            wtedy
            > zmodyfikowalby nieco swoje przeterminowane starobabskie poglady.
            Wiesz, ponieważ interesowałam się zagadnieniem wegetarianizmu, poczytałam sobie
            literaturę naukową na ten temat. Oczywiście, światową literaturę naukową. Więc
            mogę podtwierdzić, że dr.Książyk nie powiedział nic, co by uchybiało
            współcześnym danym naukowym na ten temat. . Uwierz, Wegelandio: to, co się
            pisze w recensowanych czasopismach – a to, co się czyta w popularnej
            literaturze na temat wegetarianizmu – to są, jak się mówi w Odesie, dwie duże
            różnice.
            Zresztą, co nazywasz "starobabskimi poglądami"? Nie mógłbyś podać stosowne
            cytaty?

            > jest: "znaczy to, że, najprawdopodobniej, zna się
            > > jednak na rzeczy". Winno byc: "habilitujac sie glosil to, co ogolnie przy
            > jete i uznane przez tych, ktorzy mu owa habilitacje przyznali
            Primo, uważasz, że "ogólnie przyjęte" – to synonim "zastarzałe i
            zdezaktualizowane"? To się grubo mylisz.
            Secundo, byłeś na jego habilitacji? Nie? To jak możesz wypowiadać się o tym,
            czego nie słyszałeś, nie widziałeś, i o czym zielonego pojęcia nie masz?

            > Podobnie jak kiedys
            > nauka twierdzila, ze Slonce krazy wokol Ziemi, ze ciezkie ciala spadaja
            > szybciej, niz lekkie i inne dzis wydajace nam sie smiesznymi, <...>
            Widzisz, "nie uznane przez ogół" wcale nie równa się "prawdziwe, ale takie,
            które wyprzedziło swój czas". Oczywiście, są przykłady, kiedy to śmiano się z
            teorii, które dziś są ogólnie uznane; ale bynajmniej nie każda nie uznawana
            przez ogół naukowy teoria z biegiem czasu się podtwierdziła. Dlatego to w nauce
            liczą się dowody ścisłe, a nie robienie analogii do Kopernika.

            > Ufam (choc coraz mniej), iz kiedys beda sie smiac z poziomu
            > dzisiejszej "nauki" chorobliwie upierajacej sie przy zalecaniu spozywania
            > pokarmow zwierzecych pomimo, iz obserwacje w oczywisty sposob dowodza
            blednosci
            > tego!
            Obserwacje nic podobnego nie dowodzą. Czytaj chociażby:
            www.ajcn.org/cgi/reprint/78/3/533S
            Na marginesie: P.Appleby, który, właściwie, odpowiadał w tym projekcie za część
            obliczeniową, sam jest wegetarianinem. A całe badanie było przeprowadzane
            częściowo pod opieką Brytyjskiego Towarzystwa Wegetariańskiego. Więc teorie
            spiskowe możesz sobie darować.

            > Owszem, rzadko, jak sam nadmienia. To wlasnie swiadczy o min. 2 rzeczach: nie
            > ma dostatecznego wgladu w te zagadnienia, zwlaszcza podchodzac do wegetarian
            > tendencyjnie (czyli nieanaukowo). Po wtore (po lacinie "secundo" - skoro tak
            > preferujesz) rzadkosc wystepowania problemo\w dowodzi, ze chyba nie jest az
            tak
            > najgorzej z naszymi dziecmi, co? To wlasnie zwlokozerne dzieci sa przede
            > wszystkim jego pacjentami. A wiec...?
            Nie świadczy.
            Co się tyczy pierwszego: w dzisiejszej nauce nie polega się jedynie na własnym
            doświadczeniu: weryfikuje się je według danych literatury naukowej. Ta zaś
            podtwierdza spostrzeżenia dr.Książyka, którymi on się dzieli w omawianym
            artykule GW; czyli o żadnej nienaukowości lub tendencyjności jego podejścia nie
            ma mowy.
            Co się tyczy drugiego: zróbmy takie małe obliczenie arytmetyczne.
            Przypuśćmy, że mamy grupę z 10000 dzieci. Z nich na 99 dzieci z tradycyjnie
            odżywiających się rodzin (dalej – dzieci T) mamy jedno dziecko z rodziny
            wegetariańskiej (dalej – dzieci W); to są całkiem realne liczby, zbliżone do
            stanu faktycznego.
            Niech częstotliwość występowania choroby A u dzieci T składa 5 na 100; a u
            dzieci W – 50 na 100.
            Wtedy w naszej grupie będziemy mieli 495 chorych dzieci T i jedynie 50 chorych
            dzieci W. Czyli, liczba absolutna chorych małych wegetarian będzie
            dziesięciokrotnie mniejsza, niżli chorych wszystkożerców – mimo że u wegetarian
            nasza hipotetyczna choroba występuje dziesięciokrotnie częściej.
            W ten sposób – całe Twe rozumowanie całkowicie upada.
            > <…> jesli natomiast identyczne, a nawet znacznie mniejsze proiblemy wystepuja
            > u "naszych" dzieci, to zaraz wyolbrzymiaja to "robiac z igly widly" i gadaja,
            > ze "to przez te wasza dziwna diete!"
            Co nazywasz wyolbrzymianiem? Mam nadzieję, że nie to:
            www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?db=pubmed&cmd=Retrieve&dopt=AbstractPlus&list_uids=17130110&query_hl=4&itool=pub
            med_docsum
            www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?db=pubmed&cmd=Retrieve&dopt=AbstractPlus&list_uids=16553044&query_hl=4&itool=pub
            med_docsum
            www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?db=pubmed&cmd=Retrieve&dopt=AbstractPlus&list_uids=16553042&query_hl=4&itool=pub
            med_docsum
            www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?db=pubmed&cmd=Retrieve&dopt=AbstractPlus&list_uids=16412249&query_hl=4&itool=pub
            med_docsum
            www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?db=pubmed&cmd=Retrieve&dopt=AbstractPlus&list_uids=16208206&query_hl=4&itool=pub
            med_docsum
            www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?db=pubmed&cmd=Retrieve&dopt=AbstractPlus&list_uids=15918275&query_hl=4&itool=pub
            med_docsum
            www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?db=pubmed&cmd=Retrieve&dopt=AbstractPlus&list_uids=15801026&query_hl=4&itool=pub
            med_docsum
            Mogłabym kontynuować wyliczenie; ale jednak na tym skończę. To właśnie o
            podobnych sytuacjach mówił dr.Książyk.

            > Powtarzac sie nie zamierzam, bom to juz pierwej wyjasnial. <…>
            Czytałam, co napisałeś; nie ma potrzeby powtarzać. Ale jednak nie wykazałeś, w
            jaki to sposób ograniczoność wiedzy o ideologii wegetarianizmu woże wpływać na
            fachowość wiedzy o fizjologii tegoż wegetarianizmu; więc pozostaję p
            • l2m cd 02.01.07, 13:17
              Przepraszam, ucięło mi.

              ...więc pozostaję przy zdaniu, że dietetyk _nie ma_ obowiązku wiedzieć, jakie
              określenia lubicie, a jakich nie znosicie; i nie przynosi mu to żadnej ujmy.
              Omawiany zaś artykuł dotyczył tylko i wyłącznie zagadnień z zakresu dietetyki -
              a nie wegetarianizmu jako zjawiska społecznego..

              > Tak, domyslam sie, ze o takie przypadki chodzi, oczywiscie! jednak chce
              > podkreslic, iz bledem jest wyolbrzymianie "naszych" problemow i robieniu z
              nich
              > afery rownoczesni przymykajac oczy na daleko powazniejsze zaniedbania
              > po "waszej" stronie. Z tym wlasnie sie nie zgadzam. Jest to dowod
              > skorumpowanego systemu. Sprawy zas karne sa przykladem jego zlosliwod\sci i
              > ciemnoty reszty spoleczenstwa w tej materii. I temu wlasnie sie
              przeciwstawiam,
              > prosze pani.
              Czyli, uważasz, że kiedy tacy "światli" weganie zagłodziłi na śmierć swoją małą
              córeczkę, ponieważ karmili ją "mlekiem" migdalowym zamiast normalnego; i
              wytoczono im o to sprawę karną – to ta sprawa karna jest "wyolbrzymianiem",
              oraz "przykładem złościwości i ciemnoty reszty społeczeństwa" na tle "daleko
              poważniejszych zaniedbań" tradycyjnie jedzących??? No wiesz...

              > Otoz nie. Nie pisanio by, gdyz i media sa elementem owej machiny.
              Czy nie mogłabym prosić o bardziej konkretne uzasadnienie – to znaczy, nie na
              poziomie gołosłownych deklaracji?

              > Pisze sie bardzo ogolnie ze trzeba sie ruszac, jadac mniej tluszczow i inne
              tam
              > truizmyy, a na stronie obok dlugasne artykuly nt. przygotowywania potraw
              > miesnych, ze zjeciami oczywiscie.
              Tłuszcze nie są żadną "trucizną" – tylko normalnym składnikiem odżywczym.
              Mięso, zresztą, również. Oczywiście, jadanie za dużych ilości nasyconych
              tłuszczów może spowodować chorobę; ale to samo dotyczy kazdego (uważasz –
              każdego) składnika odżywczego: obojętnie, czy jest on pochodzenia roślinnego,
              czy zwierzęcego. Witaminami można się zatruć na śmierć – wiesz o tym? Ależ to
              wcale nie jest dowodem na to, że witaminów należy unikać jak ognia. Dokładnie
              tak samo jest z tłuszczami.

              > A to, ze spoleczenstwo choruje od tych
              > wszystkich plugawych mc donaldow, kfc i innych zamerykanizowanych smieci,
              to ..
              > nie przypominam, sobie, bym cos takiego gdzies widzial.
              No nie wiem. Od żadnego lekarza jeszcze nie słyszałam, że mcdonaldsowskie
              jedzenie jest zdrowe. Raczej przeciwnie. W tym – w mediach. Demonizujesz IMHO.
            • l2m Poprawione linki 02.01.07, 14:03
              Zobaczyłam, ze mi linki do PubMed poucinało; więc poprawiłam je:
              tutaj
              tutaj
              tutaj
              tutaj
              tutaj
              tutaj
              tutaj

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka