07.11.05, 11:24
Witajcie:)
Podczytuję to forum od jakiegoś czasu, zaniepokojona rozwojem mojej Córeczki.
Maja za miesiąc kończy 2 latka. Jest moim drugim dzieckiem i rozwija się
całkiem odmiennie od mojej starszej Córeczki.
Od sierpnia br roku obserwuję Ja pod kontem zaburzeń autystycznych. Wizytę w
Synapsisie mamy za ok. miesiąc. Do tej pory odwiedziłysmy 2 psychologów i
neurologopedę, jutro mamy wizytę u neurologa. Żadna z tych osób nie
potwierdziła moich obaw. Jedna pani psycholog powiedziała, iż sa to lekkie
zaburzenia integracji sensorycznej, nad którymi możemy pracować w domu. Na
jakiś czas uspokoiła mnie trochę, ponieważ jednocześnie zaczęłam obserwować
poprawę zachowania Mai. (po diecie przeciwcandidowaj i przebytej dodatkowo
ostrej biegunce (?))
Dopiero od ok. miesiąca nazywa swoich rodziców i siostrę ale tylko jak ich
widzi lub wie, że zobaczy, nie nawołuje w razie porzeby.
Mówi:tat, nie, mama, tata, baba, LA albo Na (Ola),dzieja (dzidzia), tu, but,
buty, tot (kot), trzy, cześć, bach, ba(piłka), bu(jabłko), zizi(stopy), co
to, nie ma (częściej rozkłada ręce),oć (choć) no no, po , cie(dipsy) ,lala
(albo nala), tina - to teletubisie.
Kiedyś mówiła jeszcze dac ( teraz bardzo niechętnie i rzadko).
Mówi jak robi kotek , konik, żabka, krówka, natomiast piesek od wielu
miesięcy robi yyyyy.
Rozumie wwzystkie polecenia, ale ma jakby rozproszoną uwagę - jesli wyślę Ją
np. po coś do drugiego pokoju, zdarza Jej się po drodze zapomnieć co miała
przynieść i zająć się po drodze czym innym. Polecenia jak już spełnia, to
robi to bardzo skrupulatnie np.zawsze pozbiera wszystkie kredki, kamyczki
itd.
Pokazuje palcem żądaną rzecz. Ale jeśli sama ogląda książeczkę nazywa
zobaczone przedmioty "po chińsku"( za każdym razem uzywa innych swoich
wyrazów)
Ma manię Teletubisiów. Zje nawet nielubianą zupę gdy tylko właczę Jej bajkę.
Mania ta nasiliła się ostatnio do tego stopnia, że nazywa rzeczy
czerowone,żółte, fioletowe, i zielone odpowiednio - po, lala, tina, cie. Np.
nie stara się powiedzieć kwiat, tylko jeżeli jest żólty to lala.
Rozpoznaje prawie bezbłędnie wszystkie kolory i cyfry do 10.
Układa układanki, wieże z klocków, bawi się chętnie małym domkiem
Teletubisiów - kładzie je spać przykrywa ( bardzo równiótko i starannie)
Jest bardzo nieśmiała a już panicznie boi sie dużych mężczyzn zwłaszcza z
wąsami.
Dopiero od niedawna naśladuje pewne czynności - wczesniej było z tym kiepsko.
Z kontaktem wzrokowym też nie najlepiej. To znaczy patrzy w oczy, ale ma
takie momenty kiedy tego unika , a wręcz nie chce ( wtedy zasłania oczy
np.rękami).Bująjąc się na huśtawce lub karuzeli wogóle prawie nie patrzy,
wpada w taki trans jakby)
Za nic na świecie nie usiądzie na nocniku - boi się:(
Jest jezcze pewnie wiele niepokojących objawów - wiele tez minęło - np
czasami kręciła sie w kółko - juz tego nie robi, rzadziej chodzi na
paluszkach i rzadziej buja się na kanapie)
Cały czas się o Nią martwię, ale pocieszam sie, że te zachowania nie muszą
rozwinąć się przecież w autyzm.
Chciałam Was zapytać drogie Mamy, które miałyście niedawno podobne niepokoje
związane ze swoimi Pociechami), czy obserwujecie poprawę u swoich
Dzieciaczków, czy moze być lepiej?
Pytanie kieruje np. do Sewerynki i Joli.kp:)

pozdrawiam ciepło, Anka
Obserwuj wątek
    • granna Re: Moja Maja 08.11.05, 14:23
      Wiesz co, wystraszyłam się. Ponieważ nie mam dziecka autystycznego (choć po
      Twoim liście zaczynam sie zastanawiać) to napiszę Ci jak ja to odebrałam, jako
      niezorientowana, w temacie autyzmu, osoba

      Rozumie wwzystkie polecenia, ale ma jakby rozproszoną uwagę - jesli wyślę Ją
      > np. po coś do drugiego pokoju, zdarza Jej się po drodze zapomnieć co miała
      > przynieść i zająć się po drodze czym innym.
      To się zdarza starszym dzieciom a co dopiero 2 latkom :))
      Co do bajek, moj syn też ma ulubione i potem chodzi i to naśladuje.
      A jak nazywa wyrazy po swojemu, ciesz sie, że je w ogóle nazywa, moj syn nic nie
      mówił :) Córka ma przeciez dopiero 2 latka, ma potrzebe mówienia, a że z jakichs
      powodów nie chce po naszemu, cóz moze i to jest jakies zaburzenie, ale czy autyzm???
      Wiele dzieci jest nieśmiałych a dużych panów z wąsami ja tez sie boje. A nikt
      jej nigdy nie postraszył bądź grzeczna bo przyjdzie pan i Cię zabierze?
      A na nocnik moze kiedyś usiadła był zimny i niewygodny i się mogła zrazic. W tym
      wieku może być jeszcze za wczesnie by ją wysadzać!
      Może tak bardzo sie boisz, że widzisz to czego się boisz a nie widzisz jakiegos
      racjonalnego wytłumaczenia?
      Moj syn tez przestał na nas patrzeć bo logopeda kazała mu prosto w twarz oczy i
      powtarzac przed nim wolno i wyraźnie wybrane słowa :)
      Obracanie sie w kołko jest bardzo korzystne bo wtedy w mózgu wytwarzane są nowe
      połączenia, więc szkoda, ze przestała. NA palcach chodzila cały czas? A nie
      miała czasem po urodzeniu zwiększonego napięcia mięśniowego?
      2 latek wchodzi w etap samostanowienia, chce wszystko robić sam i chce o sobie
      decydować. Często robi na przekór, jest uparty i próbuje siłą, czyli krzykiem
      wymóc na rodzicu decyzję. To, ze Twoja starsza córka rozwijała sie inaczej, nie
      znaczy przecież, że z młodszą jest coś nie tak. Moze więcej luzu :))
      Dla laika masz jak najbardziej normalne dizecko :) Nawet specjalnie opóźnienia
      mowy bym się tu nie czepiała :) Można stymulowac, rzeczywiscie ta karuzela
      wygląda jak zaburzenia podpadające pod integrację, ale tak to chyba Twoje obawy
      są ciut przedwczesne :)
      No chyba, że się mylę :(
      Pozdrawiam
      • anuska73 Re: Moja Maja 08.11.05, 15:32
        Tak, Granna, bardzo się boję ale świadomomie, tzn. panuję nad tym i biorę na to
        poprawkę. Mój mąż ma właśnie takie laickie podejście i też uważa te wszystkie
        sprawy, które wymieniłam za całkiem normalne. Ja moze za dużo się już
        naczytałam...oby!
        Dziś byłam u bardzo rzeczowej pani neurolog (nawet w ramach NFZ)i ona niestety
        nie wykluczyła autyzmu. Powiedziała, ze każde opóźnienie mowy moze się
        teoretycznie z tym wiązać, a tu dochodzi jeszcze ta niechęć do kontaktu
        wzrokowego. Wcześniej wszyscy mówili, że nawiązuje kontakt wzrokowy i jest ok.
        Skierowała mnie do kolejnego psychologa, audiologa , na EEG, no i na badanie
        dna oka (toksokaroza?).
        Zapisałam dziś Małą do Poradni Zdrowia Psychicznego, gdzie jest szansa, że
        będzie miała w razie potrzeby zajęcia: muzykoterapię, refleksoterapię(?) i inne
        zajęcia.
        Ale to dopiero po konsultacji u psychologa i psychiatry.
        Ja jestem cały czas dobrej myśli, ale niepokój mnie nie opuszcza nawet na
        chwilę:(
        Pewnie niepotrzebnie Cię przestraszyłam, uważam, ze Matka intuicyjnie wyczuwa,
        czy dane zachowania mieszczą się w normie, czy sa już poza nią.
        Gdyby w naszym przypadku chodziło jedynie o opóźniony rozwój mowy i niechęć do
        siadania na nocniku - nie niepokoiłabym się aż tak bardzo. Ale ja niestety
        widzę troche więcej.
        Co do napięcia wzmożonego to muszę Ci powiedzieć, ze do końca nie wiem czy nie
        miała. Pediatra nie skierował nas wcześniej do neurologa a ja ze swej strony
        to zaniedbałam. Prosiłam w 8 mies. o skierowanie ponieważ jeszcze nie siadała,
        to powiedział, ze faktycznie " coś Ją trzyma z jednej strony - jak nie usiądzie
        do końca 9-tego to da". No i usiadła.
        Co do lęków, to nikt Jej niczym nigdy nie straszył - jestem pewna:)

        pozdrawiam ciepło,
        Anka
    • n_nadia Re: Moja Maja 08.11.05, 17:30
      Witaj,

      moj synek ma rowne 2 latka i daleko mu jeszcze do Twojej coreczki. On nie mowi w ogole niczego, co moznaby zrozumiec. Ostatnio jest juz o tyle lepiej, ze gada caly czas, ale tylko w swoim jezyku. Do tego synek chodzi na palcach i zupelnie nie rozumie polecen. Gdybym mu powiedziala, zeby pozbieral kredki, to w ogole by nie zareagowal. Jedyne co jest pocieszajace, to to, ze ma dobry kontakt wzrokowy. Zjechalismy juz mase lekarzy, psychologow, psychiatrow itp. Nikt, nic nie mowi, nikt nic nie wie. Czekamy na wizyte w Synapsis. Chodzimy od niedawna na zajecia z integracji sensorycznej, do logopedy i na terapie c-k. Stosujemy od kilku miesiecy diete taka, jaka sie zaleca przy autyzmie.
      Synek mial wzmozone napiecie miesniowe, ale pediatra mowil, ze wymyslam i przez jego gadanie nic nie zrobilismy, by synkowi pomoc. Zaczal siadac sam w wieku 8-miesiecy.
      Na moje oko Twojej coreczce nic nie jest, nie wiem czy ona ma zaburzenia mowy. W koncu dzieci w tym wieku nie musza duzo mowic, mysle, ze miesci sie w normie, a za kilka miesiecy zacznie pieknie mowic calymi zdaniami.
      Na pewno dla wlasnego spokoju nie zaszkodzi jak obejrza coreczke w Synapsis. Mozesz ja rowniez zapisac na zajecia SI, bo ta forma terapii moze pomoc jej w rozwoju mowy, ale naprawde z opisu wynika, ze coreczka rozwija sie swoim, ale jak najbardziej prawidlowym tempem:)

      pozdrawiam
    • iwonasz2 Re: Moja Maja 08.11.05, 20:19
      Witaj Aniu!
      Czytając o Twojej córeczce mam przed oczami mojego synka. Jest pół roku starszy
      od Twojej Mai.
      Nie mówi nawet połowy tego co Ona.Mnie i męża nazywa mamatata.
      Z rozumieniem jest całkiem niezle - choć czasami mam wrażenie , że nie słyszy.
      Ale słuch ma w porządku.
      Ma manię na Kubusia Puchatka. Książeczki ogląda niechętnie. O liczbach i
      kolorach nie mam mowy. Do tego dochodzi brak zainteresowania dziećmi, walenie
      głową w atakach szału . Układanie w rzędy monet, kamyczków, autek.
      Z nocnikiem mamy pierwsze sukcesy, do niedawna też nie chciał na nim usiąść.
      Ma problem z naśladowaniem. Kosi - kosi zrobił dzisiaj po tygodniu oglądania jak
      ja to robię.
      Psychiatra wykluczył autyzm.Przepisał NOOTROPIL na dotlenienie mózgu. W Ośrodku
      Terapi Autyzmu też wstępnie wykluczyli, ale każą dalej obserwować. Dostaliśmy od
      nich program terapii w domu i raz w tygodniu będziemy chodzić na zajęcia.
      Neurologopeda twierdzi, że synek ma zaburzenia analizatora słuchowego.
      To też moje drugie dziecko. Porównując ich rozwój to niebo i ziemia.
      Postępy jak narazie mikroskopijne
      pozdrawiam
      Iwona
      • dwasinska Re: Moja Maja 10.11.05, 00:11
        Anuśka, drogę obrałaś. Przestaw mała na diete bezglutenową, bezmleczną i
        bezcukrową, moze mieć problemy z trawieniem (np. zwalczenie candidy wpłynęło
        pozytywnie na jej funkcjonowanie). Synapsis zaleci Ci podobną dietę, ale nie
        czekaj na nich. Duzo informacji o tym na forum www.dzieci.org.pl., niezaleznie
        od tego czy mała ma autyzm czy nie.
        Moje dziecko nie zareagowało na nootropil. Czesto ten lek jest przepisywany,
        ale nie słysząłam o pozytywnych skutkach, niestety :( nie ma co się łudzić.
        Jeśli jest niepokój a porównanie dzieci wskazuje na problemy to trzeba działać:
        drązyć lekarzy i specjalistów. Nie jest dobrze kiedy dwuletnie dziecko nie
        komunikuje się z otoczeniem: ono nie musi mówić, ono musi rozumieć polecenia i
        je wykonywać.
        powodzenia!
        • sewerynki Re: Moja Maja 11.11.05, 11:57
          Odzywam się wywołana do tablicy :)
          Po pierwsze doskonale cię rozumiem.
          Po drugie bardzo dużo już zrobiłaś i robisz dla córy. To że nie lekceważysz i
          obserwujesz jest dobre. Czasem tylko trudno jest nie przesadzać i nie szukać w
          dziecku wszystkich objawów niepokojących o których się czyta.
          Głowne zadanie to obserwacja i stymulacja jak się da. O sposobach dużo było
          napisane.
          To że nie wszystko idzie jak w książce - to przecież nic strasznego. Idzie do
          przodu swoim tempem. Polecam pisanie notatnika/dziennika a w nim to co cię na
          dany tydzień/mc/ dzień niepokoi a potem wracaj do tego dopisuj nowe rzeczu
          skreslaj te które minęły. Pisz o dobrych rzeczach, postepach i o tym co cię
          martwi. Wszystko to będzie ważne a tobie pomoże popatrzeć z boku na jej rozwój.
          Ja nie jestem żadnym specjalista żeby pisać jak jest. Na moje oko jest ok ale
          warto dodatkowo się wysilić żeby stymulować i niczego nie zaniedbać.
          Zaczęłaś z dietą - jesteś wielka - ja wciąż nie mogę się do tego przekonać.
          Sprawdziłaś grzybki w porządnym laboratorium? Zawsze warto. My właśnie jesteśmy
          na etapie walczenia z nimi.

          A ku pocieszeniu : tak z Wojtkiem jest lepiej. Do normy oczywiście daleko ale
          nie na tym mi zależy. Jest o wiele bardziej kontaktowy, wie że Wojtke to on,
          pomału zaczyna prosić o rzeczy używając " MAMo proszę daj mi soczku". Pamięć
          jak zwykle świetna, przekora na porządku dziennym. Przed nim wielka próba i
          przed nami, już wkrótce na świat przyjdzie brat lub siostra. To dopiero będzie.

          ALe chcę ci tylko napisać że jest lepiej i może być lepiej.
    • anuska73 Dieta 11.11.05, 14:20

      Dzięki Dziewczyny za rady w sprawie diety. Ja jednak od niej już odeszłam i
      jakoś boję się wracać. Ograniczam zabronione rzeczy. Pieczywa nie jemy prawie
      wcale, trochę słodkiego jednak czasem się zdarza...
      Z ta dietą to jest tak moim zdaniem, że można się trochę zapędzić w kozi róg. I
      mnie ta candida po trosze tam wpędziła. Teraz wiem, że nie mozna z niczym
      przesadzać. Historie naszej diety opisuję na forum Candidia.
      Zabrałam się do tego od razu z "grubej rury" w sierpniu tego roku. Maja
      początkowo znosiła ją dobrze - poprawił Jej się apetyt (odrobaczałam też) ale
      zaczęła jeść właściwie samo mięso, mało piła, żołądek był niesamowicie
      zakwaszony. Cały czas wzdęty brzuszek i gazy niemiłosierne, a ja się cieszyłam,
      ze to toksyny odchodzą. Do warzyw i kasz mogłam Ja przekonać niestety tylko w
      połączeniu z mięskiem. W końcu po ok. 1 1/2 mies. zaczęła mi jakby
      zupełnie "odpływać" - przestraszyłam się wtedy nie na żarty. To było nie to
      samo dziecko. Można z Nią było wszystko zrobić, niczemu się nie sprzeciwiała.
      Nie chciała już nawet chodzić na spacery taka była wycieńczona, osowiała,
      usmiech zupełnie znikł z Jej buzi. To była MAKABRA! W końcu trafiłyśmy do
      szpitala z podejrzeniem salmonelli - okropna biegunka, wymioty, skamieniały
      brzuch. To był jakiś wirus ale w połączeniu z gazami będącymi już w żołądku,
      dał takie objawy! Jelita prawie nie pracowały!
      I teraz - nasza dr.p powiedziała, ze to szczęśliwy zbieg okoliczności, ze przy
      okazji tej biegunki, jelita się oczyściły.
      Sama na to wpadłam, bo już w szpitalu stan psychiczny Mai bardzo się poprawił.
      A 3 dni po wyjściu zaczęła mówić do mnie mama. Wszystkie te słowa, które mówi
      w tej chwili mówi właśnie dopiero od półtora miesiąca. Niektóre z nich mówiła
      wcześniej, potem przestała i teraz mówi na nowo używając właściwie. W szpitalu
      była wiadomo na szpitalnej diecie + cukier, bułeczka itd. Za nic na świecie nie
      chciała się z powrotem przestawić. A ja nie nalegałam już tak bardzo.
      Z jednej strony wiem, że powinnam być konsekwentna ale ta dieta naprawde Jej
      nie służyła albo ja stosowałam ją niewłaściwie.
      Teraz postawiłam na homeopatię. Mamy lek konstytucyjny, jeszcze nie jestem
      pewna czy dobrze ustalony. Poprawiły się kupy - to moze tak. Od czasów
      szpitalnych dopiero teraz wróciły do normy.
      Psychicznie raz jest lepiej raz całkiem źle. nie wiem od czego to zalezy. Np.
      dziś pięknie bawiła się na placu zabaw. Była zainteresowana rówiesnikami.
      ŁAdnie się bawiła. Świetnie patrzyła wszystkim w oczy. Wczoraj po
      popołudnoiowej drzemce - katastrofa - nawet nie chciała na mnie spojrzeć,
      (często tak ma jak się nie wyśpi), wszystko na nie i dopiero jak włączyłam Jej
      teletubisie humorek się gwałtownie poprawił. Zobaczymy co bedzie dzisiaj...

      Pozdrawiam serdecznie wszystkie zatroskane Mamusie i Skarby!
      Będzie dobrze - musi być!!!
      Anka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka