ryszq
21.09.04, 22:00
Powiadają , że dobrymi zamiarami wybrukowane jest piekło. Ile tych naszych
dobrych zamiarów, wpadło w bezkres i otchłań czasu, wiemy tylko my sami.
Znacie zapewne to wspaniałe uczucie każdego ranka, gdy pełni sił i energii,
a przede wszystkim...dobrych chęci stajemy przed zadaniami nowego dnia.
Ileż pomysłów wpada nam wtedy go główy - przy myciu, goleniu, śniadaniu.
Ileż dobrych zamiarów podejmujemy wierząc , że je spełnimy. Ot, choćby zamiar
ostatecznego zrealizowania zalegających i niezałatwionych spraw. Niekiedy
udaje się nam nawet ustalić ich dokładną listę. Dziś - powiadamy sobie -
na pewno załatwimy zaległą korespondencję , choćby i tą majlową. Choćby i
odpowiedź na list lub majl przyjaznej nam osoby - na którą to ktoś z
niecierpliwością być może oczekuje? Na naszą listę wpisujemy zamiar
oddania książki , którą pożyczyliśmy od znajomych jeszcze w grudniu
ubiegłego roku, a obiecaliśmy oddać za parę dni.
Kiedy tak pełni dobrych zamiarów przypominamy sobie o naszym nienajlepszym
dajmy na to, samopoczuciu - pełni winy podejmujemy decyzję zrobienia czegoś
dobrego także dla siebie. Na przykład pójść na długi spacer, wyjechać w
weekend w góry, gdzieś nad wodę, do kina...
I tak skoro świt , a jeszcze raźniej, gdy świeci słońce, nasze dobre zamiary
rosną w nas jak przysłowiowe grzyby po deszczu. Postanowimy więc , ze
odwiedzimy nareszcie chorego kolegę, wytrzepiemy po południu dywan, o
którą to czynność żona prosi już od dwóch tygodni, że porozmawiamy z synem,
który ostatnio opuścił się w nauce, że...
Mnożą się dobre zamiary , rośnie ich lista. Tylko w miarę mijania dnia jakoś
niepostrzeżenie ucieka także czas, a nasze dobre zamiary pozostają
niezrealizowane.
A wieczorem pełni wyrzutów sumienia odkładamy listę niespełnionych zamiarów
na następny dzień. A następnego dnia...
Nie, tym razem zróbmy to trochę inaczej. Nie będziemy układali listy.
Natomiast codziennie realizować będziemy tylko jeden zamiar. Ale napewno!