kriek
11.07.02, 02:17
drodzy moi,
zachwaszczone to nasze forum ostatnio wiec i ja poharcuje. Nie zamierzam
wszczynac dyskusji, ale chce sie czyms podzielic. nabroilem nieco i jak to
zwykle u ludzi z ludzkim charakterem musze sie wygadac zeby przestalo mnie
sumienie palic.
Czasami mysle, dlaczego tyle waznych rzeczy nie da sie zrozumiec inaczej jak w
pokretny sposob. Podkuszony przez jakies licho (mialem swoje powody, ale je
przemilcze) wczoraj zlamalem regule, ze nie wchodze pod innymi nickami i nie
udaje ze jestem dwudziestoletnim kawalerem bez dzieci, z jaguarem i willa w
konstancinie pelnym czulosci dla uprawianych w ogrodzie paprotek. Raz a dobrze,
poszedlem na calosc, bylem przez godzine kobieta. Uff, nie bylo latwo zmienic
styl wypowiedzi i pilnowac gramatycznych koncowek. Wszystkich mniej lub
bardziej stalych domownikow naszego czata od razu uspokajam, ze nie gadali ze
mna, nie zrobilbym wam tego :-)). Na przedmiot swojej malej gierki wybralem
przypadkowego i przelotnego goscia erotyku, ktory z krotkiej obserwacji wydawal
mi sie w miare normalnym facetem,jesli to pojecie ma jakis sens. Niech wybaczy
mi, jesli to czyta, ze niesmiala Lucy juz do niego nie wroci :-)))
I co z tego, powiecie? Ano tyle, ze zdobylem wielkie uznanie dla dziewczyn -
tych prawdziwych - ze chce im sie w ogole tu siedziec i nie blokowac privow na
dzien dobry. Moj rozmowca dal sie co prawda wciagnac w jako tako sensowna
rozmowe o zyciu, ale od pierwszych linijek zadal twardych danych, sami
rozumiecie jakich. Musze przyznac ze zbaranialem - zadne proby powsciagniecia
jego glodu wiedzy, ani kokieteryjne ani ironiczne ani wprost nie dzialaly.
Owszem, mozemy sobie gadu gadu, ale wciaz powracala jak refren kwestia obwodow
i ksztaltow, masy i powierzchni. Pierwszy raz tak wyraznie mialem posmak tego,
co zwie sie przedmiotowym traktowaniem, tym przykrzejszy, ze - podkresle raz
jeszcze - moj niedoszly amant nie byl typem zaslinionego szczeniaka w
poszukiwaniu szybkich numerkow. Z wielkim trudem ale jednak udawalo mi sie z
niego wyciagac calkiem dorzeczne i mile zdania. Jedyna pociecha bylo to, ze
kazdy wyrwany ode mnie parametr kwitowal komplementem, widac czytal gdzies, ze
kobiete najpredzej mozna zdobyc utwierdzajac w niej dobra samoocene, szkoda ze
przerwal lekture poradnika na pierwszym rozdziale. Nie wytrzymalem dlugo tej
drobiazgowej inwentaryzacji i po calkiem chyba efektownym opisie swoich
posladkow (bo wyraznie sie do nich rozochocil) przerwalem to, bojac sie, ze w
najlepszym razie strace inwencje a w najgorszym sie porzygam.
Nie pisze tego zeby apelowac do swych braci-samcow o cokolwiek, az taki
zadufany w sobie to nie jestem. Zastanawia mnie co innego. Moj rozmowca,
niewatpliwie ssak naczelny, musi sie kierowac ewolucyjna logika skutecznego
dostosowania do srodowiska wiec wnioskuje, ze jego taktyka zazwyczaj jest
owocna... no bo inaczej dawno by juz wymarl. Ktos mu te wymiary musi podawac i
wierzyc mu, ze on tak pyta z prawdziwej fascynacji. Jak to jest? Naprawde was,
dziewczyny, wciaga rozmowa prowadzona w kategoriach klasyfikacji inwentarza
zywego w punkcie skupu? To nie prowokacja, a przyznanie sie do niewiedzy... nie
wiedzialem ze to moze byc dla kogos mile. Albo zabawne. Przeciez czat to
zabawa, pewnie mi ktos powie. Hmmm, moze racja?
A swoja droga, to kobietom trudniej. Kurcze, tyle roznych liczb do
zapamietania, podziwiam! Mnie jako faceta z rzadka ktos zapyta co najwyzej o
jeden rozmiar... ;-)
Milego dnia wszystkim, wracam do swojej jedynej postaci
wasz codzienny kriek