Gość: Anna
IP: 195.94.207.*
03.10.02, 12:19
Początek października dla korzystających z linii podmiejskich na trasie W-wa
Wileńska - Tłuszcz jest okresem bardzo trudnym. Odwołane pociągi, opóźnienia -
podróż trwająca około 0,5 godz przeciąga się dwukrotnie i nikt nie uważa, że
sprzedanie np. biletu miesięcznego zobowiązuje do wypełniania choćby minimum
zobowiązań, na które zawarło się umowę. Podróżny traktowany jest jak
bezmyślne zwierzątko, które musi jakoś dojechać: więc płaci, jedzie ostatnio
w niewyobrażalnym tłoku ( po odwołaniu dwóch pociągów jako trzeci podstawia
się pojedynczy skład)nie mówiąc już o słowie przepraszam i wyczerpującej
informacji o zmianach.
TY BARANIE chcesz jechać to sobie kup w kasie rozpiskę co ostatnio MY
pozmienialiśmy. To kolej decyduje a nie klient-podróżny.
Odzielną sprawą jest traktowanie dzieci przez rewidentów. Oto przez cały
miesiąc nikt nie odważył się poprosić podróżnych jadących w wyżej opisanych
warunkach np z Małkini w godzinach porannych bo rezultat byłby pewnie
opłakany dla sprawdzającego.
Inaczej w pociągu z młodzieżą szkolna.
Trzynastoletni uczeń z biletem miesięcznym ważnym w dniu 2.09.02 z
legitymacją szkolną - numer legitymacji koniecznie musi być wpisany na
blankiecie. Ale problem w tym, że legitymacja ważna jest tylko do końca
września. I na nic okazywanie starej (tej nieważnej), drugiej legitymacji z
nowej szkoły ważnej od 1 października. Dzieciak jest sam, bezradny i ląduje
ze 113 złotowym mandatem.
Gratuluje dobrze wykonywanych obowiązków, jeszcze lepszego samopoczucia i
genialnego rozeznania w realiach życia z których można wyciągnąć korzyści dla
siebie.
A nam podróźnym nie pozostaje nawet nadzieja na spotkanie w sądzie (bo wyroki
zapadają podobno z automatu, bez obecności osób obdarowanych mandatami).
Powodzenia w dalszej działalności i podtrzymywaniu dobrego imienia
Pracownika Kolei.