Gość: wrocławianka
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
07.09.06, 05:15
W niedziele, 3.09. spotkała mnie bardzo przykra historia.
O godz. 7.30 rano na ulicy Oławskiej zostałam hmmm "napadnięta" przez dwie,
ziejące alkoholem Cygnaki (zaznaczam, że udawałam się do pracy)
Chciały ode mnie telefon (pod pretekstem, że muszą zadzwonić, bo je
okradziono) oraz pieniądze (gdy powiedziałam, że nie mam kasy, zażądały bym
wyciągnęła portfel i udowodniła - szczyt bezczelności!!) Były przy tym bardzo
agresywne. Gdyby nie pomoc przypadkowego przechodnia naprawdę nie wiem jak by
się ta sytuacja zakończyła.
Wiem, że mnie potępicie, ale nie zadzwoniłam po policję. Taka sytuacja
zdarzyła mi się po raz pierwszy w życiu (wiem, nie usprawiedliwia mnie to) i
długo nie mogłam się po tym otrząsnąć. Zdałam sobie sprawę, z mojej w tym
przypadku głupoty po ok.2h od zdarzenia. Dodam, że Cyganek już na Oławskiej
nie było.
Jestem przerażona, że już nigdzie nie można czuć się bezpiecznie. Nie byłam w
ciemnym zaułku, tylko w samym centrum miasta!!!
Przestrzegam wszystkich, przed podejrzanymi osobami. Mnie również się
wydawało, że potrafię zachować ostrożność. Jednak otoczyły mnie tak szybko, że
nawet nie zauważyłam pułapki.
I jeszcze jedno. Mam ogromne wyrzuty sumienia, że nie zgłosiłam tego policji.
Teraz na pewno nie zachowałabym się tak samo.
Przestrzegam, bądźcie czujni!!!