Gość: Siostrzana
IP: *.ssp.dialog.net.pl
27.02.09, 19:57
Witam serdecznie,
mam ogromny problem. Sasiad uzywa w "wykanczaniu mieszkania" młota
pneumatycznego. Mieszka w bramie obok na wrocławskich Partynicach.
Hałas siega co najmniej 100 decybeli - organizm sie buntuje: boli od
tego głowa, uszy, dostaje sie goraczki, boli serce, trzesa sie
wnetrznosci (do hałasu dochodza wibracje), pojawia sie choroba
lokomocyjna. Dzwonie do zarzadcy wspolnoty - on daje wypowiedzi
wymijajace. Hałas daje takiego kopa, ze we własnym domu nie da sie
wytrzymac nawet pol godziny podczas sesji dzwiekowej miłego sasiada.
Dzisiaj poraz kolejny dał tak czadu, stad moje pytanie, co z takim
gnojem zrobic? Dodam, ze nie ma na tyle oleju w głowie, ze nie
uprzedza sasiadow o tym, ze bedzie wykonywał takie prace, zeby mogli
sobie inaczej zorganizowac ten dzien. Pracuję w domu i w piatek
mam zawsze najwiecej pracy, a dzis o mało nie dostałem zawału od
tego hałasu i wibracji, tak zle to na mnie wpływa.
Mysle o lekarzu w poniedziałek (laryngolog, kardiolog) i oddaniu
sprawy do sadu, bo rozmowy z robotnikami nic nie daja (a co i ch
to?), a zarzadca jak i w wielu innych sprawach cgowa głowe w
piasek, a sasiad we własnej osobie sie nie objawił.
Dodam, ze nie mowie tu o młotku i wbijaniu gwozdzi, cięciu piłą
kafelków, montowaniu podłogi czy mebli, ale o hiperbormaszynie,
młocie pnematycznym, którym pruja sciany i instalacje, a ktory to
hałas na pewno ma 100 decybeli (tak na oko), bowiem nie mozna sie
usłyszec z odległosci poł metra.