fido1979
31.03.09, 21:43
Może to off topic, ale temat jednak pośrednio związany z rynkiem
developerskim. Przeczytałem dziś i oczy wybałuszyłem. Okazuje się,
że wszelkie dyskusje i wymiana poglądów z radykalistami takimi jak
Jarek, Jaa i inni z drugą stroną i ze mną pośrodku (twierdziłem, że
spadki tak, ale nie aż tak ogromne), przestały mieć sens, bo
postanowiono dopłacać z, miedzy innymi moich, podatków do kieszeni
developerów i banków. Moim zdaniem te dopłaty zakrawają na ostrą
debatę społeczną ;) Jest problem z budżetem, coraz trudniej go
utrzymać w ryzach, a tymczasem...
Kilka pytań i komentarzy - jeśli ktoś wie, to niech moją niewiedzę
uzupełni.
1) czy dopłaty to faktycznie 50% odsetek w szerokim rozumieniu
(oczywiście zakładając, że mieszkanie mieści się w metrażu dopłat)?
Jeśli tak, to oznacza, że dopłacamy 50% do marży banku! Niewielkiej,
bo tam jest chyba ustawione 1,5%, co jest kolejnym preferowaniem
tych kredytów! Czy ktoś mi odpowie, czy dopłata jest tylko do części
odsetkowej wynikającej z WIBORU czy także do marży?
2) Na moment brania ke\redytu nie można mieć prawa do innego
lokalu,. a czy można mieć w trakcie dofinansowania? Jesli tak, to
jest to absolutny przekręt! Przecież nie problem przepisać
mieszkanie na mamę/tatę, wziąć kredyt z dopłatami i później stać się
właścicielem z powrotem! Nie wyczytałem nigdzie, że tak nie można!
3) Niestety, ale mimo iż sam czekałem na ile prognozy Jarka, Jaa
Zeje_ i innych będą trafne, tak teraz okazuje się, że chłopakom
najpierw sprzyjał w teoriach kryzys, a teraz dostali niesprawiedliwy
policzek (sam dostałem także) :)
4) Sama sposób kredytowania nie chroni przed nieuczciwymi
developeramni - czy się mylę? Jeśli nie, to z podatków możemy
finansować wycieczki panów developerów, którzy zawinęli się z kasą
przyszłych-niedoszłych mieszkańców wizualizacji.
5) Niestety, ale nie wiem czy w ogóle teraz będzie szansa na zejście
z cen mocno poniżej kwoty dopłat.
Tak, czy owak wygrali ci, którzy poczekali, a przegrali ci, którzy
kupili bez dopłat i single lub jacyś przypadkowi udziałowcy, którzy
chcieli kupić taniej, a nie kupią tak szybko. Szkoda tylko, że to
wszystko z podatków tych, którzy ciężko pracowali ciułając i nie
mając dziecka lub nie będąc w związku małżeńskim nie kupią
preferencyjnie za nadmuchane ceny.