Dodaj do ulubionych

Demografia a rynek nieruchomosci

IP: *.aster.pl 18.04.09, 22:55
I. Zmiana na rynku nieruchomości – z deficytu w nadwyżkę
Strukturalny niedobór mieszkań, obliczony przez GUS w trakcie spisu
powszechnego z 2002 roku, wynosił 1,7mln mieszkań. Pamiętajmy, że
deficyt ten dotyczył również niedoborów wśród zupełnych nizin
społecznych jak np rodzin alkoholików i innych patologicznych. W
przeważającej większości ci ludzie niestety nigdy nie będą w stanie
nabyć mieszkania nawet gdyby m.kw. kosztował 2tys zł (bo brak
środków własnych i/lub zero zdolności kredytowej). Można więc
śmiało założyć, że o ile zapotrzebowanie w 2002roku wynosiło ok
1,7mln mieszkań, to realny popyt wynosił istotnie mniej. Ile mniej?
Otóż szacuje się, że około 20% społeczeństwa w Polsce żyje w
warunkach tzw. biedy umiarkowanej, uprawniającej do korzystania z
pomocy społecznej.
www.przeciw-ubostwu.rpo.gov.pl/pliki/1179995085.pdf
Wiem, że zabrzmi to brutalnie, ale myślę, że tych ludzi, pomimo ich
bezdyskusyjnego zapotrzebowania na mieszkania, można
spokojnie ‘wypisać’ z realnego popytu. Ile więc zostaje tych,
którzy chcieliby i mogą? Trudno precyzyjnie wyliczyć, ale na pewno
jest to dużo mniej niż te 1,7mln

Uważam więc, że obecnie strukturalny niedobór mieszkań w Polsce
został zaspokojony.
Jak to się stało? Po prostu w ostatnich ośmiu latach zbudowało się
od cholery mieszkań:

1. W latach 2002-2008 oddano do użytku 900tys mieszkań

2. Obecnie w trakcie budowy jest około 650tys

3. Zatem: 900tys oddanych plus 650 tys w budowie daje razem około
1,5mln mieszkań na rynku, co oznacza, że podstawowe potrzeby
mieszkaniowe zostały z pewnością zaspokojone a być może właśnie
powstaje strukturalna NADWYŻKA mieszkań.
Pamiętajmy też, że Polska to nie słoneczna Hiszpania i żaden z
zagranicznych inwestorów nie kupuje tu mieszkań czy działek po to,
żeby tu się osiedlić. Bez żartów – to była czysta spekuła –
wjechali z kasą, podkręcili hossę a teraz czym prędzej muszą opylić
te mieszkania.

Powyższa analiza znajduje pełne potwierdzenie w badaniu
CBOS „Sytuacja mieszkaniowa gospodarstw domowych” przeprowadzonym w
2007roku. To bardzo ważne, że badanie jest świeże, bo deweloperzy i
inne kreatury naganiające na kupowanie kosmicznie
przewartościowanych nieruchomości wyciągają dane sprzed 10lat i
posługują się nimi jakby to były bieżące informacje.

Poniżej kilka cytatów oraz link do tego badania.

„Większość rodzin (59,5%) określa swoje warunki mieszkaniowe jako
dobre, w tym jedna szósta (16,4%) jako bardzo dobre, a ponad dwie
piąte (43,1%) jako raczej dobre. Co trzecia rodzina (33,3%) uznaje
swoje warunki mieszkaniowe za przeciętne, a tylko co dwudziesta
(5,3%) za raczej złe. Stosunkowo nieliczne (1,9%) oceniają je
bardzo źle.”
„Obecnie prawie wszystkie gospodarstwa domowe (94%) zajmują
samodzielne mieszkania, co świadczy o wysokim poziomie zaspokojenia
potrzeb mieszkaniowych. Warto zauważyć, że jeszcze osiem lat temu
ponad jedną czwartą gospodarstw domowych stanowiły takie, które
dzieliły mieszkanie bądź dom z osobami prowadzącymi odrębne
gospodarstwo domowe.”
www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2008/K_039_08.PDF
Tak było już w 2007, zatem obecnie jest jeszcze lepiej bo w latach
2007-2008 oddano do użytku kolejne 300tys mieszkań.

Z góry uprzedzam – wszelkie analizy przygotowane przez podmioty
żerujące na rynku nieruchomości uważam za fałszywe i nierzetelne i
nie będę się do nich ustosunkowywać.

II. Kredytowe szaleństwo – z euforii w depresję
Szalony wzrost cen był spowodowany TYLKO i WYŁĄCZNIE tanim i zbyt
łatwo dostępnym kredytem.
Przez głupotę ‘jeleni’, brak wyobraźni bankowców, pazerność
deweloperów oraz obłudę pośredników i mediów napompowana została na
rynku nieruchomości i to w skali globalnej największa w dziejach
ludzkości bańka spekulacyjna. Nota bene - w Polsce udało się to
zrobić to w iście rekordowym tempie 2-3 lat. Trzeba tu powiedzieć,
że kretynizmu ekonomicznego w takiej skali nie odnotowało w
historii rynków nieruchomości żadnego cywilizowanego kraju.
Teraz jednak rynek się nasycił (co udowodniłem w pkt I), a do tego
Kryzys bezpowrotnie zamknął drzwi do kredytowego ‘eldorado’.
Skutkiem tego Kryzysu będzie bowiem NIEODWRACALNA zmiana modelu
funkcjonowania systemy bankowego i finansowego, bo jak pokazało
ostatnie 20 lat na świecie (w Polsce wystarczyły 3-4 lata) przy
zbyt łatwym i tanim kredycie ludzie popełniają dramatycznie
nieodpowiedzialne i po prostu głupie decyzje ekonomiczne.
Wmawiało się ludziom w Polsce, że stali się bogatsi, a prawda jest
taka, że w ostatnich latach to NIE ZAMOŻNOŚĆ SPOŁECZEŃSTWA ROSŁA,
ALE ZADŁUŻENIE w bankach. I to na co? Na coś, co wmówiono ludziom
jest warte fortunę a w rzeczywistości nie było warte nawet połowę
tego, co ludzie zapłacili. Stworzono jakiś 'matrix' z wirtualną
wyceną nieruchomości, za które ludzie zapłacili realne pieniądze.
Obserwuj wątek
    • Gość: spec Demografia a rynek nieruchomosci - cd IP: *.aster.pl 18.04.09, 22:55
      III Demografia
      Mamy więc obecnie nadwyżkę mieszkań (być może juz strukturalną),
      potężny kryzys gospodarczy oraz skokowy i trwały spadek dostępności
      kredytów - to wszystko spowoduje ostre spadki cen w najbliższym
      czasie.
      Natomiast fatalna demografia, będzie przysłowiowym gwoździem do
      trumny dla rynku nieruchomości, który spowoduje, że potężna
      dekoniunktura na rynku nieruchomości będzie trwała co najmniej 10-
      15 lat.

      Fakty:

      1. Przyrost naturalny oscyluje blisko zera. Liczba ludności w
      Polsce spadała nieustannie przez 10 lat od 1997 do 2007roku!
      www.stat.gov.pl/gus/5840_3906_PLK_HTML.htm
      2. Około 1-2mln Polaków wyemigrowała, jakaś część na stałe

      3. Idzie potężny niż demograficzny. Roczniki '90 oraz ‘00 są
      przeciętnie o połowę mniej liczne niż te z lat '75-'85. Opracowana
      przez GUS prognoza ludności Polski na lata 2008 – 2035 mówi o
      szybkim spadku ludności. Data badania: lipiec 2008. Poniżej cytat i
      link:

      „Wyniki najnowszej długookresowej prognozy ludności Polski na lata
      2008-2035 wskazują, że w perspektywie najbliższych 28 lat, tzw.
      horyzontu prognozy, liczba ludności Polski będzie systematycznie
      zmniejszać się, przy czym tempo tego spadku będzie coraz wyższe
      wraz z upływem czasu (p. tabl.1.). Przewiduje się, że w 2010 roku
      ludność Polski osiągnie prawie 38092 tys. osób, w 2020 – ok. 37830
      tys., zaś w 2035 roku – ok. 35993 tys. - przy założeniu scenariusza
      prognozy określanego jako najbardziej realistyczny.”
      www.stat.gov.pl/gus/5840_4559_PLK_HTML.htm
      Ja wiem, że obecnie rodzi się więcej dzieci. Jest to oczywiste,
      ponieważ teraz rodzi wyż demograficzny z lat ’75-’85. Dla części
      tych kobiet powoli zbliża się ostatni dzwonek na macierzyństwo
      (wiek 35lat+) odkładane do tej pory na rozkręcanie kariery
      zawodowej, stąd też teraz wiele kobiet nadrabia zaległości.
      Tak więc rzeczywiście jest więcej dzieci w liczbach bezwzględnych,
      ale w relacji do liczby kobiet w wieku rozrodczym to nadal jest
      dramatycznie mało – większość ludzi posiada 1-2 dzieci, troje
      dzieci to obecnie prawdziwa rzadkość. Wskaźnik dzietności jest
      wręcz katastrofalny. Poniżej cytat z opracowania na podstawie
      danych GUS (wg stanu na koniec 2008rok !):

      „Pomimo rosnącej liczby urodzeń - w dalszym ciągu poziom
      reprodukcji nie gwarantuje prostej zastępowalności pokoleń, nadal
      utrzymuje się obserwowany od 1989 r. okres depresji urodzeniowej. W
      2007 r. współczynnik dzietności wynosił 1,31, co oznacza wzrost (o
      0,09 pkt) w stosunku do odnotowanego w 2003 r., w którym wskaźnik
      ten był najniższy od ponad 50 lat.”
      www.egospodarka.pl/tematy/wspolczynnik-dzietnosci
      Pamiętajmy też o jednym – gdy te dzieci (których niby teraz tak
      dużo się rodzi) będą dorastać i myśleć o własnym mieszkaniu, to w
      tym samym czasie umierać będzie powojenny wyż (tzw baby boomeres) a
      mieszkania mają to do siebie, że do grobu się ich nie zabiera.

      Przedsmak tego, co się będzie działo za parę lat na rynku
      nieruchomości w związku z nadejściem niżu demograficznego można już
      odczuć na wyższych uczelniach. Blady strach padł zwłaszcza na
      prywatne szkoły wyższe. Na studia idą już bowiem roczniki z
      początku lat ’90 i już widać, że uczelniom po prostu brakuje
      studentów! Teraz jeszcze te biznesy jakoś przędą, bo starsze
      roczniki zapewniają dopływ kasy, ale im dalej rocznikiem w lata ’90
      tym gorzej i za parę lat masa prywatnych wyższych uczelni
      zbankrutuje.

      W związku z niżem demograficznym pierwszy padnie rynek wynajmu
      mieszkań, bo niby kto będzie wynajmował te mieszkania, skoro
      najlepsza klientela (i jakże ulubiona przez naganiaczy-piewców
      opłacalności wynajmu) w postaci studentów będzie się szybko kurczyć
      z roku na rok.
      Żeby zrozumieć skalę zjawiska, podaję poniżej kilka danych o
      liczbie urodzin:
      rok 1980 – 701tys
      rok 1990 – 552 tys
      rok 1995 – 436 tys
      rok 2000 – 380 tys
      rok 2005 – 366 tys
      rok 2007 – 390tys

      IV. Podsumowanie

      Obstawiam, że otrzeźwienie i przyspieszenie procesu normalizacji
      cen przyjdą na nasz rynek nieruchomości już na jesieni 2009 lub na
      początku 2010, wtedy bowiem nastąpi kumulacja niekorzystnych
      zjawisk:

      1. Nasi nowi ‘landlordzi’ (świeżo przekwalifikowani z ‘ynwestorów’)
      połapią się jak głęboko zostali z ręką w nocniku, bo potencjalnych
      chętnych (głownie studentów) będzie w tym roku dużo mniej.
      Wkraczający na studia niż demograficzny i kryzys drastycznie
      przerzedzą liczbę chętnych do studiowania.

      2. Jednocześnie kryzys przestanie być już tylko wirtualny a będzie
      konkretnie odczuwalny w sferze realnej m.in. poprzez rosnące
      bezrobocie, obniżki wynagrodzeń, brak ofert pracy

      3. Utrzymująca się nadpodaż niesprzedanych mieszkań będzie już
      mocno uwierać deweloperom (bo płynność bieżąca, koszty
      finansowania, kowenanty w umowach kredytowych etc)

      4. „Ynwestory” dostaną swoje mieszkanka kupowane w systemie 10/90
      i... fakturki do zapłaty. A przecież to nie tak miało być – te
      mieszkania miały być już dawno opylone jeleniom, full kasy na
      koncie i wieczne wakacje zapewnione, a tu taka ‘siurpryza’. Ci
      goście też coś będą musieli zrobić z niechcianym towarem.

      5. No i oczywiście sytuacja na rynku kredytowym absolutnie się nie
      poprawi a niewykluczone, że jeszcze się pogorszy. Dlaczego?
      - Już koniec 1.półrocza może pogorszyć sytuację, ponieważ banki
      będą musiały się rozliczyć ze swoich niezabezpieczonych kredytów
      wobec audytorów/spółek matek/KNF. Potencjalny wzrost potrzeb
      kapitałowych = spadek akcji kredytowej.
      - Bankom będzie się kończyć finansowanie w chf, które brały na 2-3
      lata, a górka w udzielaniu tych kredytów przypadła na lato 2007,
      więc zapewne wiele banków stanie przed problemem zrolowania
      potężnych pozycji. Jak to zrobią, zwłaszcza te małe, najbardziej
      agresywne banki, na które prawie nikt już nie ma limitów – nie mam
      pojęcia. Jedno jest pewne – nowy funding w chf będzie bardzo drogi
      i rentowność portfeli kredytowych zjedzie na mocno ujemne poziomy.
      To spowoduje określone potrzeby kapitałowe i dalszy spadek akcji
      kredytowej zwłaszcza w nisko marżowym segmencie kredytów
      hipotecznych
      - Być może do jesieni NPL-e zaczną być już problemem, albo stanie
      się jasne, że będą problemem w nieodległej przyszłości. I znowu:
      wzrost rezerw = potrzeby kapitałowe = spadek akcji kredytowej

      6. W programie Rodzina na swoim (czyli inaczej polski subprime)
      skokowo spadną limity cenowe, bo do kalkulacji wejdą nowe koszty
      budowy, niższe od poprzednich o dobre kilkadziesiąt procent. Nota
      bene - ten chory program powinien zostać jak najszybciej
      wstrzymany, bo spowoduje więcej złego niż dobrego dla ludzi, którzy
      do niego przystępują i niczego nieświadomi pakują się w totalny
      kanał.

      Wszystkie w/w czynniki spowodują, że na przełomie 2009/2010 żarty i
      pieśń o szybkim odbiciu się definitywnie skończą i wtedy nastąpi
      potężne tąpnięcie cenowe, a nie takie tam ‘popiardywanie’ o 15-20%
      jak teraz.
      Oczekuję następujących docelowych poziomów cenowych w Warszawie:
      mieszkania w wielkiej płycie: 3-4 k pln za m2 (to i tak około 1k
      EUR, więc baaardzo dużo za taki syf)
      mieszkania nowe standardowe: 4 - 5k pln za m2
      dom z działką ok. 1000m2 w odległości do 20km od centrum – 400-500k
      działki do 20km od centrum ok 80-200zł za m2
      • Gość: niespec Re: Demografia a rynek nieruchomosci - cd IP: *.magma-net.pl 18.04.09, 23:17
        Myśle, że nie do końca można wyciągać wnioski wprost z danych o
        przyroście naturalnym w Polsce w skali kraju - to miałoby sens
        jedynie wtedy, gdyby budowane nieruchomości „rozkładały" się tak
        samo jak ów przyrost (w podobnym proporcjach w poszczególnych
        obszarach/miejscowościach). Powinieneś raczej oprzeć swe wyliczenia
        na danych dotyczących zmian w liczbie mieszkańców w poszczególnych
        aglomeracjach miejskich - wraz z okolicznymi „sypialniami" - bo to
        raczej liczba ludzi osiedlających się w Warszawie, Krakowie,
        Wrocławiu, Gdańsku itp decyduje o popycie na mieszknia i ceny
        mieszkań w tych miastach, a nie przyrost naturalny w skali kraju.

        To samo odnosi sie do kryzysu - o popycie i cenach będzie decydowało
        raczej sytuacja ekonomiczna w danym mieście, a bezrobocie jest
        najniższe właśnie w dużych miastach. Nie znam danych, ale możliwe
        jest przecież, że kryzys wręcz nasili liczbę osób przerpowadzających
        się do dużych miast w poszukiwaniu pracy, zwiększając np. popyt na
        tani najem.
        • Gość: Eduardo Re: Demografia a rynek nieruchomosci - cd IP: *.chello.pl 18.04.09, 23:56
          O a to jest ciekawe:
          "Nadal maleje liczba i udział mieszkańców miast w ogólnej ludności kraju;
          obecnie ludność miejska stanowi niewiele ponad 61%, natomiast sukcesywnie rośnie
          liczba ludności zamieszkałej na obszarach wiejskich."
          • Gość: fakir Re: Demografia a rynek nieruchomosci - cd IP: *.chello.pl 19.04.09, 08:18
            wpływa na to powszechne zjawisko rozwoju małych miejscowości wokółmiejskich - te
            "wioski" potrafią liczyć więcej mieszkańców niż niejedno miasteczko...
        • Gość: spec Re: Demografia a rynek nieruchomosci - cd IP: *.aster.pl 19.04.09, 14:44
          >Nie znam danych, ale możliwe jest przecież, że kryzys wręcz
          >nasili liczbę osób przerpowadzających się do dużych miast w
          >poszukiwaniu pracy, zwiększając np. popyt na tani najem.

          Zgoda, kryzys powinien zwiększyć mobilność, ale od czasu wejścia do
          UE, polskie miasta mocno straciły na atrakcyjności - zamiast do Wwy
          ludzie wyjadą do innych miast europejskich, gdzie można taniej
          wynająć lub kupić mieszkanie, więcej zarobić i żyć w
          przyjemniejszym otoczeniu. Taka smutna prawda...
          • Gość: erde Re: Demografia a rynek nieruchomosci - cd IP: *.as.kn.pl 19.04.09, 19:07
            kocham speców wszelkiej maści
            szczególnie w polandzie buhaha
            pozdrawiam
            • Gość: spec Re: Demografia a rynek nieruchomosci - cd IP: *.aster.pl 19.04.09, 20:22
              świetny "komentasz", brachu :(
              następnym razem jak ci przjdzie do głowy cos takiego napisać, po
              prostu daj sobie spokój, bo zaśmiecasz net i robisz bajzel w wątku
              • Gość: erde Re: Demografia a rynek nieruchomosci - cd IP: *.as.kn.pl 19.04.09, 22:26
                wątek śmieszny to i bajzel się przyda

                brachu- ale chyba czyjś :)
                • Gość: tunia Re: Demografia a rynek nieruchomosci - cd IP: *.b-ras1.bbh.dublin.eircom.net 19.04.09, 23:14
                  Nie przeanalizowales jeszcze jednej sprawy. Zmiany w aspiracjach.
                  Jak widac ludzie przenosza sie z centrum miast do okolic
                  podmiejskich. A wiec przeprowadzaja sie z mniejszego metrazu do
                  wiekszego z mieszkan do domkow, z kawalerek do dwu, trzypokokowych.
                  I ten popyt tak szybko sie nieskonczy.
                  • Gość: spec Re: Demografia a rynek nieruchomosci - cd IP: *.aster.pl 20.04.09, 01:23
                    Piszesz kolejne pierdoły, a nie odpowiedziałaś mi jeszcze na moje
                    pytanie z poprzedniego wątku, z czego spłacisz cały kredyt, jak
                    jego oprocentowanie wskutek wysokiej inflacji pojedzie na 15%. A
                    taka szybka spłata miała wg ciebie uchronić kredyciarzy przed
                    bankructwem, bo dwukrotnie wyższych rat z pewnościa nie udźwigną.
                    Dla przypomnienia link
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=186&w=94093770
                    Ale ok, wyprowadzę Cię z kolejnego błędu.
                    Nie wiem w ogóle czy w okresie kryzysu wielu ludzi będzie myślało o
                    większym mieszkaniu, bo oznacza to kolejny duży wydatek i kolejny
                    jeszcze większy kredyt.

                    Jeżeli nawet, to...
                    po pierwsze - zakup tych większych metraży miał być
                    finansowany kasą ze sprzedaży posiadanych mniejszych mieszkań.
                    Musisz więc najpierw znaleźć kupca na swoje aktualne lokum, co już
                    nie jest proste, bo podaż duża. Do tego ceny mieszkań poszły już w
                    dół o jakieś 20% a w tym samym czasie CHF zdrożał o średnio 25%
                    (wobec poziomów przy których było zaciągane gros kredytów
                    walutowych), więc wielu kredyciarzy jest obecnie w sytaucji, gdy
                    kwota zadłużenia przekracza wartość mieszkania.
                    po drugie - musisz wziąć kolejny kredyt na to więsze
                    mieszkanie, co w obecnej sytuacji jest bardzo trudne i pozostanie
                    takie na długo.

                    > I ten popyt tak szybko sie nieskonczy.
                    Ależ już go nie ma.... duże mieszkania/domy kompletnie się nie
                    sprzedają, bo póki co, na takie lokum potrzeba naprawdę dużo kasy a
                    do tego nie łapią się nawet na ten chory program dopłat.
                    • Gość: erde Re: Demografia a rynek nieruchomosci - cd IP: *.as.kn.pl 20.04.09, 17:01
                      jedyny problem, którego nie wziąłeś pod uwagę, to to, że specjalnego kryzysu nie ma
                      ale po co to tłumaczyć, że jest naciągany przez gó...ane media typu wyborcza i tvn
                      kolejny zapatrzony w mżonkę i tak tego nie pojmie

                      analizuj dalej, a ja będę kupował kolejne nieruchomości

                      • steady_at_najx Re: Demografia a rynek nieruchomosci - cd 20.04.09, 20:10
                        >analizuj dalej, a ja będę kupował kolejne nieruchomości


                        Chbya bardziej sprzedawal.... Pierwsze slysze zeby ktos kupujacy, inwestujacy w nieruchomosci przekonowal do ich zakupu. Cos za bardzo starasz sie przekonac do ich kupowania.
                        • Gość: erde Re: Demografia a rynek nieruchomosci - cd IP: *.as.kn.pl 20.04.09, 20:27
                          nie złapałeś
                          nikogo do niczego nie namawiam
                          ja kupuję
                          i sprzedaję
                          i wynajmuję

                          dla siebie

                          nie zauważyłem kryzysu
                          a w szczęście przestałem wierzyć ze dwadzieścia lat temu
                          czyli to nie szczęście :)

                          nie pękaj, już byłem tu mitomanem, głupkiem itd.
                          co z tego
                          ja się kręcę a inni analizują
                          co jakiś czas mnie to bawi, więc się odezwę
                          tylko tyle
                          i aż tyle

                          powodzenia życzę

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka