Jak to jest z tymi objazdówkami?

05.06.08, 11:23

Jeszcze tyko kilka dni i znowu wyruszam na spotkanie z przygodą:) Od kilku lat jeżdżę regularnie na wycieczki objazdowe i muszę przyznać, że nie wyobrażam sobie innego spędzenia urlopu jak nie wycieczka objazdowa. Lubię te smaczki objazdowe - pilnowanie czasu,żeby stawić się na określoną porę, ciekawość, jak będzie wyglądał kolejny zabytek, słuchanie jednym uchem przewodnika i jednocześnie łowienie obiektu godnego zdjęcia. Piękne chwile przeżyłam w Rosji / Ukrainie / Turcji/ Hiszpanii /Portugalii i jeśli będzie jeszcze taka możliwość to chętnie tam wrócę na koleją objazdówkę.

Jedynym dla mnie, często niestety największym minusem tego typu wyjazdów, bywają współtowarzysze wycieczki. Nie chce przez to powiedzieć, ze jestem kimś idealnym, ale uważam, że często ludzie jezdzą po to tylko , zeby odreagować swoją frustrację i szukać powodów do kłótni. Po kilku dniach, z miłego, zawsze uśmiechniętego pana wychodzi pieniactwo, a sąsiadki z siedzenia obok nie podejrzewałabym o taki zapas jadu i złośliwości. Kiedy jadę na wyjazd, minimalizuję moje oczekiwania względem hoteli i jedzenia do minimum - byleby gdzieś spać i zjeść coś zjadliwego. I to nie ważne czy płacę za wycieczkę 1000 zł czy 3000 zł. Dla wielu kwestia tych dwóch elementów staje się jedynym tematem do komentowania w czasie całego dnia i to naprawdę nieważne, że właśnie zwiedziliśmy przepiękną katedrę, bo ważniejszy jest, że poduszka nie była odpowiednio puchowata, a pan na portierni nie rozumiał po polsku:) Oczywiście są jeszcze gorsze sytuacje, podczas których jest mi czasem naprawdę wstyd, że jadę z konkretną grupą (np. wynoszenie jedzenia z posiłków czy kłótnie o szybkie rozdzielenie pokoi), ale widocznie taka nasza specyfika.
Chciałam zapytać czy forumowicze mają podobne, trochę negatywne doświadczenia ze współpasażerami czy też trafiły Wam się objazdówki, które zapadły Wam w pamięci również ze względu na zgraną grupę?

Pozdrawiam i życzę udanego lata!
    • Gość: Lena Re: Jak to jest z tymi objazdówkami? IP: *.multimo.gtsenergis.pl 05.06.08, 12:16
      Nie. Byłam 3 razy na objazdówce. Daaaawno temu - Włochy (nawet nie
      pamiętam z kim), Później Kuba i Meksyk (Logos Tour) i RPA
      (Neckermann z Niemcami). Nigdzie nie spotkałam takich ludzi o jakich
      piszesz.
      Moze problem właśnie tkwi w tym,że jedziesz nie pierwszy raz,
      wybierasz tanie (to nieprawda,że nieważne czy kosztuje ... czy ...,
      bo wybrałabyś droższe)i wiesz czego się spodziewać. A ludzie
      najczęście w biurze słyszą,ze za niewielkie ceny będzie bardzo dobry
      standard i w naiwności swojej wierzą w to.A potem jest baaaardzo
      turystycznie ... następnym razem już będą wiedzieli...
      • Gość: ann_jazon Re: Jak to jest z tymi objazdówkami? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.08, 13:06
        Z objazdówki do Paryża: najważniejszym punktem dla niektórych
        współtowarzyszy podróży było zjedzenia gorącego obiadu w dobrych
        warunkach... bo 1 dzień bez obiadu groził tym, że umrą z głodu...
        pół biedy gdyby czasu było dużo, ale niestety program wycieczki był
        bardzo napięty i dużo zwiedzania od rana do wieczora przez 4 dni.
        Szczerze mówiąc, osobiście wolałam pochłaniać zabytki i muzea niż
        frytki w barze :/ No i niektórzy mieli problem ze stawieniem się w
        umówionym miejscu o wyznaczonej porze. Niektórzy też niestety nie
        wiedzieli co to znaczy umiar w spożyciu alkohol - rozpoczynali picie
        w autkarze już od rana, a wieczorem już nie można było nawiązać z
        nimi jakiegokolwiek kontaktu
    • Gość: walker Re: Jak to jest z tymi objazdówkami? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.08, 16:34
      Cóż, z takim minimalistycznym podejściem, polecam podróże autostopem.

      Jako turysta wycieczek objazdowych zauważyłem, że biura często
      traktują klientów takich imprez jak "jeleni do golenia".

      Klient płaci np. 3000 za 10 dniową, autokarową, wyczynową imprezę, a
      organizator uważa, że w tej kwocie nie należy się klientowi
      schludny, czysty i w miarę komfortowy hotel po kilkunastogodzinnym
      intensywnym zwiedzaniu, czy syty posiłek, szczególnie, że rygor
      objazdu często nie pozwala, aby zjeść coś indywidualnie.
      Wtedy taki uprzejmy z początku pan, po kilku dniach zaczyna się
      zastanawiać, za co zapłacił te 3000, skoro za wejścia do muzeów i
      tak sam płaci, śpi w norach, posiłki są mierne i najczęściej musi do
      nich dokupić napój o wartości przekraczającej dwukrotnie sam koszt
      posiłku i w dodatku, biuro na dwa tygodnie przed wyjazdem skasowało
      go za podwyżkę paliwa (nie oddało za to, za obniżkę Euro, dzięki
      czemu biuro zapłaciło mniej za hotele).
      Taki pan mając dużo czasu w autobusie, zaczyna mnożyć 50 pasażerów
      razy 3000 i wychodzi mu 150 000 złotych, przychodu z jednego
      autokaru. Ponieważ, jest niedospany z powodu kiepskich warunków
      hotelowych, głodny z powodu miernego żarcia, to zaczyna być drażliwy
      i opryskliwy. Cały czar dobrego, wakacyjnego humoru pryska, gdy w
      brzuchu burczy, a plecy bolą od twardego łóżka w przydrożnym motelu,
      w którym o żadnych gwiazdkach nawet nie słyszano.

      Doprawdy nie widzę powodu, dlaczego klient wycieczki objazdowej ma
      tolerować kiepskie hotele i słabe wyżywienie, szczególnie, że sam
      intensywny tryb takich imprez wymaga zapewnienia klientom godnych i
      komfortowych warunków wypoczynku po ciężkim dniu. Zaś koszt takiej
      wycieczki, nie jest dużo wyższy dla organizatora niż zwykłej
      pobytówki, gdyż za bilety, wstępy, napiwki, transport miejski płacą
      dodatkowo turyści.
      Więc klient płacący 3000 złotych za 10 dni ma prawo do choćby
      takiego samego hotelu i wyżywienia, jak klient płacący 2000 złotych
      za pobytówkę, a niestety w naszych biurach tak nie jest...
      • duzamaruda Re: Jak to jest z tymi objazdówkami? 05.06.08, 19:39
        Masz rację, że czasem standard danego hotelu odbiega od przyjętej normy, ale
        często, tak jak to napisała wyżej inna forumowiczka, ludzie oczekują dużo, dużo
        więcej. Jeśli masz w katalogu napisane, że zakwaterowanie jest w hotelu
        **/***/***+ ( w takich miejscach najczęściej spałam), to mam wyobrażenie, co
        mogę zastać na miejscu, a nie rozpaczać, że np. działa tylko jedna winda.
        Zazwyczaj na objeździe śpimy w hotelu jedną lub dwie, góra trzy noce i jeśli
        trafi się obiekt rzeczywiście zły, to pech, ale nie psuje mi to urlopu, bo
        pozostają jeszcze inne, w których mogę wypocząć po trudach jazdy.

        Wyżywienie to oczywiście ważna sprawa i zdarzyło mi się owszem wyjść nie do
        końca sytym z posiłku. Bardziej jednak irytowało mnie, że część osób z grupy
        przychodziło do restauracji np. pół godziny przed wskazaną konkretną godziną,
        poganiając kelnerów i krytykując jaka ta obsługa jest wolna. O wynoszeniu
        cichcem jedzenia wspomniałam wyżej.

        Na objazdówkę jadę przede wszystkim dla zabytków, kraju, atmosfery danego miasta
        i zawsze mam nadzieję, ze spotkam ludzi, którzy zarażą mnie jeszcze większym
        entuzjazmem do odkrywania świata. Opisane wyżej elementy nie są dla mnie
        priorytetem, bo jeśli tak byłoby, to jeździłabym na wczasy do dobrego hotelu z
        opcją all inclusive.Niestety, co ponownie napiszę, czasami ludzie mylą te dwie
        formy wypoczynku i zamiast odkrywania świata, podziwiania piękna zajmują się
        tropieniem i wyszukiwaniem rzekomych machlojek.
        • nutka_mi Re: Jak to jest z tymi objazdówkami? 06.06.08, 14:21
          A skąd u licha wiesz,że przychodzili pół godziny wcześniej? I,że
          pogoniali kelnera? A co cię tak irytuje w tym jak zachowuja sie
          inni? A cóż tak cię wzięło na krytykowanie innych, bo u ciebie to
          zupełnie inaczej?
          A piszesz,że ciebie zabytki jeno interesują a jakos wydaje mi się,ze
          ludzie ... te zabytki to tylko w kintekście tego co innych powinno
          interesować ...Jakos mi na rezydenta wyglądasz.
          • Gość: Monia Re: Jak to jest z tymi objazdówkami? IP: *.crowley.pl 06.06.08, 18:01
            Na objazdówkach zwykle cały dłuższy czas przebywa sie w grupie razem
            z innymi, najczęściej w autokarze. Stąd jesli trafi sie na marudę to
            może nam on zepsuć cały wyjazd. W ubiegłym roku byłam z Almaturem na
            objeździe po Turcji, wyjazd zorganizowany dobrze, prawie wszyscy
            zadowoleni poza jednym uczestnikiemm, któremu wszystko
            przeszkadzało. Nawet to, że poranne wezwania do modlitwy z minaretu
            nie dawały mu spać.
            • liczek Re: Jak to jest z tymi objazdówkami? 25.06.08, 18:47
              Dla mnie pojedynczy maruda na objazdówce jest po prostu zabawny i chętnie go
              obserwuję.
              Marudzące pół grupy bywa denerwujące, ale jeśli pilot jest profesjonalistą, to
              da sobie z tym radę - wtedy miło poobserwować pilota.
              Najgorzej jest, gdy grupa nie marudzi, tylko jest wkurzona, bo ma ku temu
              podstawy i święto prawo się wkurzać.
              W końcu turysta na objazdówce też może być wymagającym człowiekiem...
              • Gość: Filip Re: Jak to jest z tymi objazdówkami? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.08, 21:45
                A może trzeba sobie samemu zorgnizoać taki indywidualny objazdowy
                wyjazd ?
    • zoe125 Re: Jak to jest z tymi objazdówkami? 26.06.08, 17:25
      Ja pamiętam dwa takie zdarzenia, kiedy współtowarzysze wycieczki mnie po prostu
      wkurzyli na maksa:

      - Objazdówka po Węgrzech. Potrawy typowo węgierskie, ale niezbyt pikantne, tak,
      że nawet najbardziej delikatne podniebienia jadły ze smakiem. Wszyscy zachwycali
      się jedzeniem, oprócz dwóch pań, które na głos utyskiwały, że "tylko to
      węgierskie żarcie, ale skoro jest grupa z Polski, to chyba mogliby pomyśleć i
      zamówić dla ludzi coś normalnego, jakieś kotlety czy coś".

      - Wycieczka studyjna dla pracowników biur podróży do Egiptu. Za niewysoka cenę
      tydzień w Egipcie połączony ze zwiedzaniem, masa wrażeń, wszystko super
      zorganizowane, świetny hotel, bardzo uprzejma obsługa. Jakaś pani wystąpiła z
      pretensją, że jak jeździła na inne study toury, to na przywitanie hotel
      organizował wieczorek przywitalny, jakieś drinki, a tu co? Zakwaterowanie i do
      łóżek. Nieomal doszło do awantury, bo pozostałe osoby zaprotestowały twierdząc,
      że wszystko jest super zorganizowane, a jak dotarliśmy do hotelu, była już noc i
      wszyscy z ulgą poszli spać, żadne drinki nie były nam w głowie.
    • Gość: szara mysz Re: Jak to jest z tymi objazdówkami? IP: *.net.euron.pl 26.06.08, 18:57
      szczytem którego doznałam na objazdówce po Włoszech było towarzystwo
      naszej krajanki przy obiedzie która w trakcie posiłku paliła
      papierosa mnie wiecej tak trzy łyżki zupy jeden cug.Oczywiście
      dmuchała na nas a na zwróconą uwagę zrobiła karczemną awanturę.
    • Gość: Norma Re: Jak to jest z tymi objazdówkami? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.08, 17:23
      W swoim życiu uczestniczyłam w kilkunastu objazdówkach po całej
      Europie i zauważyłam,że nasze biura podróży traktują uczestników
      gorzej niż tych na wczasach pobytowych. Utrapieniem są niedouczeni i
      niekompetentni przewodnicy i marne autokary (tylko kierowcy mają
      zazwyczaj wspaniałe umiejętności prowadzenia tych gruchotów). Biura
      załatwiają noclegi w przypadkowych hotelach, z dala od trasy
      zwiedzania i to powoduje niepotrzebną stratę czasu. Nawet taka firma
      jak powiązana z ORBISEM Travel Time potrafiła wysłać do Bawarii
      autokar bez GPS z pilotem-przewodnikiem, który nie potrafił znaleźć
      drogi do hotelu. To jest skandal.I jak się nie denerwować w takiej
      sytuacji?
Pełna wersja