ola_dzien_dobry
04.03.09, 14:40
Za 2 miesiące matura. Strach ? Przerażenie? Skąd. Raczej przegrana na starcie.
I nie chodzi o zdanie czy nie zdanie. Tylko o dostanie się na studia.
Konkretnie na psychologię. Każda (a przynajmniej większość) decyzji w moim
życiu jest pełna wątpliwości. Jak na ironię nie decyzja o studiach. Chce
psychologii, chcę nią przesiąkać każdego dnia, a nie wtedy kiedy znajdę na nią
czas pomiędzy funkcjami kwadratowymi, a morderstwem Popiełuszki.
Zalecenia: Studia psychologiczne
Starania: 9,5/10 ( brak 0,5pkt. spowodowane czasem spędzonym z przyjaciółmi )
Szanse: bliskie 0
Wniosek: Systemowa paranoja
Aby dostać się na studia psychologiczne należy przykładowo i najlepiej zdać:
Polski- poziom rozszerzony; Angielski- poziom rozszerzony; Historia- poziom
rozszerzony ( względnie biologia, którą jestem w stanie jeszcze zrozumieć. )
Z wynikiem po 80% z każdego z nich masz może jakieś szanse dostania się na
studia w innym przypadku nie. Chce zrozumieć. Dlaczego wiedza (bądź
niewiedza) o tym, że Józef Haller był dowódcą błękitnej armii w latach
1917-1919 ma decydować o tym czy nadaje się na studia psychologiczne? Czy
idealne wypracowanie z „Mistrza i Małgorzaty” Bułhakowa świadczy o tym, że
interesuje się psychologią i nadaje się na te studia? Dlaczego nikt nie pyta
o moją wiedzę na temat stosunków międzyludzkich, o „czwartej płci”, o zespole
Aspergera?
Czy to ja nic nie rozumiem, czy oni zwariowali ?!
Bunt przeciwko państwu? Systemowi? Życiu? Tak. Tylko równie dobrze mogę
buntować się przeciwko temu, że w powietrzu jest więcej azotu niż tlenu.
Ale… Jak bunt to konstruktywny i pragmatyczny: Chcę maszyny, która odczyta
pragnienia i chęci, a następnie wyśle faksem listę osób „najbardziej chcących”
do wszystkich uczelni.
Utopia sprawiedliwości.