bene_gesserit
16.10.26, 18:43
W dawnych czasach, jeszcze przed pandemia, byłam świadka takiego wydarzenia: dwóch eleganckich cudzoziemcow, siedzących w kawiarni w centrum handlowym, podniosło się, zostawiło płaszcze, spore torby i laptopy na stoliku i wyszło razem.
Ja mam tak, że widzę wszystko i wszędzie, więc to dostrzegłam. Poszłam do obsługi kawiarni i zameldowałam, że panowie zostawili swój na oko mocno kosztowny dobytek i się zmyli. I dodałam, że może by się skontaktowali z ochroną, bo coś może być tu mocno nie tak, np może to być przygrywka do zamachu (piątek wieczorem, całe centrum było pełne ludzi). Barisci popatrzyli na mnie jak na swira i wzruszyli ramionami. Poprosiłam o przelanie kawy do jednorazowego kubka i ruszyłam do wyjścia, najpierw zmierzając w kierunku kanciapy ochroniarzy. Na szczęście, dostrzegłam tych dwóch facetów, wracających leniwym krokiem do kawiarni. Alarm bombowy odwołany
Tą historią podzieliłam się na małym forum. Usłyszałam, że istotnie jestem świrem, jestem przewrażliwiona i - co mnie akurat zdziwiło - się popisuję.
Jak ematka by zareagowała na taką historię współcześnie? Porzucona walizeczka pod siedzeniem pasażera w autobusie albo na dworcu, firmowe bezpańskie sakwojaze w kawiarni pełnej ludzi?